Czytam to forum i nie ukrywam, że niektóre wypowiedzi budzą mój sprzeciw.
Kobieta pracująca w większości wypowiedzi tutaj, to kobieta pracująca na etacie/umowie, w firmie.
Z tego co czytam, to kobieta prowadząca dom w większości wypowiedzi jest uznawana za osobę niepracującą/kurę domową.
Jak to jest babki? Czy pracując w domu, dbając o rodzinę, porządek, zdrowie, nie pracujecie zawodowo? Czy prowadzenie domu, to nie praca, nie zawód?
Ja uciekam od tego, bo wolę pracę firmową, niż taką tyrawkę.
Praca w domu jest niedoceniana niestety.I nie chodzi mi tylko o kobiety, które w ogole nie pracują zawodowo.Raczej o kobiety, ktore muszą pogodzić te dwie prace.Zasuwamy na dwa etaty moje panie i przewaznie nikt nie powie - jak ci dobrze to wychodzi, jak potrafisz się zorganizować itd itp, tylko przewaznie - w pracy : to ma byc zrobione na wczoraj, a w domu - zupa znowu była za słona ![]()
Zasuwamy na dwa etaty moje panie i przewaznie nikt nie powie - jak ci dobrze to wychodzi, jak potrafisz się zorganizować itd itp, tylko przewaznie - w pracy : to ma byc zrobione na wczoraj, a w domu - zupa znowu była za słona
Zapomniałaś o trzecim etacie w nocy ![]()
Mario, masz rację, zapomniałam.
zbytdelikatna napisał/a:Zasuwamy na dwa etaty moje panie i przewaznie nikt nie powie - jak ci dobrze to wychodzi, jak potrafisz się zorganizować itd itp, tylko przewaznie - w pracy : to ma byc zrobione na wczoraj, a w domu - zupa znowu była za słona
Zapomniałaś o trzecim etacie w nocy
A jaki to etat?
Czy piszesz o kochaniu w nocy, pomimo zmęczenia, o okazywaniu czułości i seksie? - jeżeli tak to chyba zapominasz, że ludzie się kochają, a nie zarabiają na seksie, a tu nie piszemy o prostytucji, bo temat jest inny
Prawda jest taka, że kobieta pracująca na etacie i tak czasem musi potem pracować w domu. Wielu mężczyzn nie wyniosło z domu dobrego wzorca (tzn. podział obowiązków) i wymaga od żony, która ledwo zdążyła przekroczyć próg domu ugotowanego obiadku, posprzątanego domu, wychowanych dzieci i siły na to, żeby w nocy uprawiać dziki seks.
A tak w ogóle to w sporze "kobieta na etacie vs kobieta pracująca" w domu wygrywa ta, która spełnia się w tym co robi i jest szczęśliwa. Bez względu na to, jak pracuje- czy w domu, czy na etacie.
A jaki to etat?
Czy piszesz o kochaniu w nocy, pomimo zmęczenia, o okazywaniu czułości i seksie? - jeżeli tak to chyba zapominasz, że ludzie się kochają, a nie zarabiają na seksie, a tu nie piszemy o prostytucji, bo temat jest inny
Tak, miałem na myśli seks. Kiedyś przypadkowo podsłuchałem rozmowę w której takiej stwierdzenie padło, więc to nie mój pomysł. W sumie to prawda, że nie etat, bo nie płaci, ale... pensje do domu przynosi ![]()
8 2014-02-06 13:14:22 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-02-06 13:17:27)
marioosh666 napisał/a:zbytdelikatna napisał/a:Zasuwamy na dwa etaty moje panie i przewaznie nikt nie powie - jak ci dobrze to wychodzi, jak potrafisz się zorganizować itd itp, tylko przewaznie - w pracy : to ma byc zrobione na wczoraj, a w domu - zupa znowu była za słona
Zapomniałaś o trzecim etacie w nocy
A jaki to etat?
Czy piszesz o kochaniu w nocy, pomimo zmęczenia, o okazywaniu czułości i seksie? - jeżeli tak to chyba zapominasz, że ludzie się kochają, a nie zarabiają na seksie, a tu nie piszemy o prostytucji, bo temat jest inny
W takim razie praca w domu to nie jest praca. Bo czy przytulanie dziecka lub podlewanie kwiatkow na paraapecie mozna nazwac praca?
gotowanie obiadu to praca? Dla niektorych to jak hobby.
Dla mnie praca w domu przy jednym lub dwojce dzieci to nie praca.
To tak, jakby praca nazwac posiadanie psa.
Pierze, sprzata, gotuje, robi zakupy kazdy, bez wzgledu na to, czy jest singlem czy ma 5 dzieci. I wlasnie ilosc dzieci jest kluczowa. Nie rozumiem problemu ogarniecia jednego czy dwojki dzieci. Trojka już zaczyna być wyzwaniem, a przy czworce mozna zaczac mowic o pracy.
Ggotowanie obiadu dla siebie, dziecka i meza? No przepraszam, ale pokrojenie ziemniaka wiecej i usmazenie dodatkowego kotleta na miano "etatu" nie zasluguje.
Nie cierpie gadania kobiet, ktore maja duzo dzieci i lamentuja jaka to ciezka praca. Przepraszam bardzo, ale jak mi się moja praca nie podoba, to ja zmieniam. Wiec albo prosze sobie zamienic rodzine na mniejsza, skoro się piecioosobowej nie ogarnia, albo nie wciskac kitow, ze jest to "etat". "Etat" mozna negocjowac i zmniejszyc zakres obowiazkow albo zazadac podwyzki.
Bo w gruncie rzeczy to mogę sobie kupic 5 psow, konia i dwa koty a potem narzekac jak to ja ciezko pracuje. Kazal mi ktos? ![]()
Ja mam jedno dziecko bo tyle ogarniam z palcem w *** a rodzina ma być przyjemnoscia i spelnieniem a nie tyrka na etacie ![]()
Minela era matek-Polek.
Pierze, sprzata, gotuje, robi zakupy kazdy, bez wzgledu na to, czy jest singlem czy ma 5 dzieci. I wlasnie ilosc dzieci jest kluczowa. Nie rozumiem problemu ogarniecia jednego czy dwojki dzieci. Trojka już zaczyna być wyzwaniem, a przy czworce mozna zaczac mowic o pracy.
Ponoć przy większej liczbie dzieci jest łatwiej, bo jak trochę podrosną to zaczynają się zajmować sobą. Rzeczywiście widzę większą samodzielność w takich rodzinach. A przy tym zdrowsze podejście rodziców, bo przy trójce dzieci nie da się żyć ich życiem.
...
Nie cierpie gadania kobiet, ktore maja duzo dzieci i lamentuja jaka to ciezka praca. Przepraszam bardzo, ale jak mi się moja praca nie podoba, to ja zmieniam. Wiec albo prosze sobie zamienic rodzine na mniejsza, skoro się piecioosobowej nie ogarnia, albo nie wciskac kitow, ze jest to "etat". "Etat" mozna negocjowac i zmniejszyc zakres obowiazkow albo zazadac podwyzki.Bo w gruncie rzeczy to mogę sobie kupic 5 psow, konia i dwa koty a potem narzekac jak to ja ciezko pracuje. Kazal mi ktos?
Ja mam jedno dziecko bo tyle ogarniam z palcem w *** a rodzina ma być przyjemnoscia i spelnieniem a nie tyrka na etacie
Całkiem jak w dowcipie o radzie rabina dla Icka, który w 1 izbie egzystował z kupą dzieciaków, żoną i teściową i miał tego serdecznie dość.
Rada: kup kozę!
Przyszedł w/w po jakimś czasie i narzekał, że jest jeszcze gorzej.
Rada: sprzedać kozę.
Następna wizyta i rabi pyta zainteresowanego: Lepiej teraz? NO lepiej ![]()
Prawda jest taka, że matka i żona, czy pracuje poza domem czy też nie, obowiązki domowe "odrobić" jest zmuszona. Bez względu na ilość dzieci. Tyle, że albo sie lubi tę domową orkę albo wręcz przeciwnie. I nie ma co gloryfikować swojej roli jako gospodyni domowej. Zakładając rodzinę, niejako wyraża sie zgodę na bycie nią ![]()
Wielu mężczyzn nie wyniosło z domu dobrego wzorca (tzn. podział obowiązków) i wymaga od żony, która ledwo zdążyła przekroczyć próg domu ugotowanego obiadku, posprzątanego domu, wychowanych dzieci i siły na to, żeby w nocy uprawiać dziki seks.
A ta żona, zamiast parsknąć śmiechem na takie idiotyzmy, czym prędzej biegnie obierać ziemniaki dla pana męża. A później narzeka, narzeka, narzeka. I wzorzec z pokolenia na pokolenie się nie zmienia.
missF napisał/a:Wielu mężczyzn nie wyniosło z domu dobrego wzorca (tzn. podział obowiązków) i wymaga od żony, która ledwo zdążyła przekroczyć próg domu ugotowanego obiadku, posprzątanego domu, wychowanych dzieci i siły na to, żeby w nocy uprawiać dziki seks.
A ta żona, zamiast parsknąć śmiechem na takie idiotyzmy, czym prędzej biegnie obierać ziemniaki dla pana męża. A później narzeka, narzeka, narzeka. I wzorzec z pokolenia na pokolenie się nie zmienia.
Niestety tak! Bo też wychowano ją w ten sposób, że kobieta to sługa, a mąż wielki pan.
Wtedy sama nie wiem, czy mam współczuć kobiecie która daje się traktować w taki sposób, czy nią mocno potrząsnąć, bo taki "związek" jest chory. Osobiście wyśmiałabym faceta gdyby wysłał mnie "do garów" a sam walnął się na kanapę ![]()
Wychowanie wychowaniem, ale w pewnym momencie człowiek zaczyna myśleć samodzielnie i wie czego chce, a czego nie. Skoro ta przykładowa żona nie chce być jedyną osobą wykonującą obowiązki domowe, to dlaczego nadal to robi? Dlaczego w ogóle zaczęła i weszła w taki "układ"?
adekwatna napisał/a:A jaki to etat?
Czy piszesz o kochaniu w nocy, pomimo zmęczenia, o okazywaniu czułości i seksie? - jeżeli tak to chyba zapominasz, że ludzie się kochają, a nie zarabiają na seksie, a tu nie piszemy o prostytucji, bo temat jest innyTak, miałem na myśli seks. Kiedyś przypadkowo podsłuchałem rozmowę w której takiej stwierdzenie padło, więc to nie mój pomysł. W sumie to prawda, że nie etat, bo nie płaci, ale... pensje do domu przynosi
"Kiedyś przypadkowo podsłuchałem"?
Ja nie pytam co podsłuchałeś, ale o zdanie w tym i Twoje, a nie o rozmowy podsłuchane.
Prawda jest taka, że kobieta pracująca na etacie i tak czasem musi potem pracować w domu. Wielu mężczyzn nie wyniosło z domu dobrego wzorca (tzn. podział obowiązków) i wymaga od żony, która ledwo zdążyła przekroczyć próg domu ugotowanego obiadku, posprzątanego domu, wychowanych dzieci i siły na to, żeby w nocy uprawiać dziki seks.
A tak w ogóle to w sporze "kobieta na etacie vs kobieta pracująca" w domu wygrywa ta, która spełnia się w tym co robi i jest szczęśliwa. Bez względu na to, jak pracuje- czy w domu, czy na etacie.
Absolutnie się zgadzam, kobieta szczęśliwa, to kobieta spełniona na obu polach, tak zawodowym jak i domowym.
Ale nie zgadzam się na rolę kobiety w domu, nawet gdy pracuje, bo tak społeczność i partner wymaga.
Merredithhh napisał/a:missF napisał/a:Wielu mężczyzn nie wyniosło z domu dobrego wzorca (tzn. podział obowiązków) i wymaga od żony, która ledwo zdążyła przekroczyć próg domu ugotowanego obiadku, posprzątanego domu, wychowanych dzieci i siły na to, żeby w nocy uprawiać dziki seks.
A ta żona, zamiast parsknąć śmiechem na takie idiotyzmy, czym prędzej biegnie obierać ziemniaki dla pana męża. A później narzeka, narzeka, narzeka. I wzorzec z pokolenia na pokolenie się nie zmienia.
Niestety tak! Bo też wychowano ją w ten sposób, że kobieta to sługa, a mąż wielki pan.
Wtedy sama nie wiem, czy mam współczuć kobiecie która daje się traktować w taki sposób, czy nią mocno potrząsnąć, bo taki "związek" jest chory. Osobiście wyśmiałabym faceta gdyby wysłał mnie "do garów" a sam walnął się na kanapę
Nawet gdy potrząśniesz, to jedyne co osiągniesz to wstrząs mózgu, a myślenie i mętalność pozostaje ta sama.
A czy wychowanie to nakaz do końca życia?
Iceni napisał/a:...
Nie cierpie gadania kobiet, ktore maja duzo dzieci i lamentuja jaka to ciezka praca. Przepraszam bardzo, ale jak mi się moja praca nie podoba, to ja zmieniam. Wiec albo prosze sobie zamienic rodzine na mniejsza, skoro się piecioosobowej nie ogarnia, albo nie wciskac kitow, ze jest to "etat". "Etat" mozna negocjowac i zmniejszyc zakres obowiazkow albo zazadac podwyzki.Bo w gruncie rzeczy to mogę sobie kupic 5 psow, konia i dwa koty a potem narzekac jak to ja ciezko pracuje. Kazal mi ktos?
Ja mam jedno dziecko bo tyle ogarniam z palcem w *** a rodzina ma być przyjemnoscia i spelnieniem a nie tyrka na etacie
Całkiem jak w dowcipie o radzie rabina dla Icka, który w 1 izbie egzystował z kupą dzieciaków, żoną i teściową i miał tego serdecznie dość.
Rada: kup kozę!
Przyszedł w/w po jakimś czasie i narzekał, że jest jeszcze gorzej.
Rada: sprzedać kozę.
Następna wizyta i rabi pyta zainteresowanego: Lepiej teraz? NO lepiejPrawda jest taka, że matka i żona, czy pracuje poza domem czy też nie, obowiązki domowe "odrobić" jest zmuszona. Bez względu na ilość dzieci. Tyle, że albo sie lubi tę domową orkę albo wręcz przeciwnie. I nie ma co gloryfikować swojej roli jako gospodyni domowej. Zakładając rodzinę, niejako wyraża sie zgodę na bycie nią
Czy jesteś mężczyzną i to mizoginem w ten sposób pisząc?
Ten mój wątek pozostawał bez odzewu dosyć długo. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi:). Jestem zadziwiona, że zaczynamy rozmawiać. Błąd;) na początku był zamierzony:)
Oczywiście możemy się różnić w swoich poglądach, sprzeczać, a nawet czasami wykluczać (czytaj "nie lubić").
Pójdę dalej:
Kobieta tak pracująca w domu jak i na etacie, czy mająca firmę ma takie samo prawo do świadczeń (ubezpieczenie, emerytura).
Głównie chodzi mi o kobiety prowadzące dom. Sama pracuję zawodowo, ale był taki okres gdy byłam "kurą domową"/ prowadziłam dom (dzieci , ognisko domowe).
Wiem, że są kobiety, których to jest sensem życia i tak ma być.
Co ze świadczeniami dla nich?
zbytdelikatna napisał/a:Zasuwamy na dwa etaty moje panie i przewaznie nikt nie powie - jak ci dobrze to wychodzi, jak potrafisz się zorganizować itd itp, tylko przewaznie - w pracy : to ma byc zrobione na wczoraj, a w domu - zupa znowu była za słona
Zapomniałaś o trzecim etacie w nocy
Marioo, to nie wątek o przyjemnościach
a emeryturach, świadczeniach, itp. ![]()
adekwatna, dodawanie kilku postów jeden po drugim jest sprzeczne z regulaminem forum. Jeśli chcesz umieścić kilka cytatów w poście, po prostu je skopiuj.
Ja nie pytam co podsłuchałeś, ale o zdanie w tym i Twoje, a nie o rozmowy podsłuchane.
Napisałem swoje zdanie, a podsłuchane było tylko stwierdzenie, trzeci etat w nocy, z którym się zgadzam.
marioosh666 napisał/a:zbytdelikatna napisał/a:Zasuwamy na dwa etaty moje panie i przewaznie nikt nie powie - jak ci dobrze to wychodzi, jak potrafisz się zorganizować itd itp, tylko przewaznie - w pracy : to ma byc zrobione na wczoraj, a w domu - zupa znowu była za słona
Zapomniałaś o trzecim etacie w nocy
Marioo, to nie wątek o przyjemnościach
a emeryturach, świadczeniach, itp.
Zależy od podejścia. Ortodoksyjne katoliczki traktują to jako powinność wobec męża. Nie robią tego dla przyjemności.
22 2014-02-10 11:39:39 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2014-02-10 11:41:10)
No proszę was,seks ma ogromne znaczenie, nawet dla ortodoksyjnych katoliczek powinien.Chodzi o to, że jeśli kobieta pracuje i ma pomoc w domowych obowiązkach, czy to ze strony rozsadnego męża, czy ze strony babć,to po prostu ma siłę na seks.Ale jak się wraca z pracy, biegnie po dzieci do przedszkola, po drodze załatwia się ciężkie zakupy z płaczącymi, głodnymi dzieciakami u boku, potem wtarguje się te dzieciowiny i siatki np. na 4 piętro, a następnie po ledwie umyciu rąk biegnie się do kuchni odgrzewać obiad ( odgrzewać !! bo przecież nie do pomyślenia jest gotować dopiero , to trzeba zrobić dzień wcześniej),podczas, gdy cała rodzina krzyczy,że szybciej, bo głodni.Potem pozmywać gary, nastawić nowy obiad na następny dzień,rzucic się w międzyczasie do sprzątania, prania,usiłując rozmawiać z dzieciakami,jak minął im dzień, a następnie przygotować ubranka itp dla dzieci, no i dla siebie na drugi dzień,tak ok.21 kobitka konczy cały ten galimatias.Następnie dzieci nie chcą spać ni cholery,a kobitka musi jakoś zadbać o siebie, żeby tryskać zdrowiem i energią w pracy na drugi dzień,mąż oglada tv do 24,bo np ciekawy mecz.A potem wypoczęty, pełen wigoru "zabiera" się do ledwo już żywej kobiety, no to wybaczcie, gdzie tu jest czas na choćby myślenie o seksie???Choć bardzo się go pragnie, ale na litość Boską nie na takich warunkach!!!
adekwatna, dodawanie kilku postów jeden po drugim jest sprzeczne z regulaminem forum. Jeśli chcesz umieścić kilka cytatów w poście, po prostu je skopiuj.
Przepraszam, już postaram się nauczyć.
adekwatna napisał/a:Ja nie pytam co podsłuchałeś, ale o zdanie w tym i Twoje, a nie o rozmowy podsłuchane.
Napisałem swoje zdanie, a podsłuchane było tylko stwierdzenie, trzeci etat w nocy, z którym się zgadzam.
adekwatna napisał/a:marioosh666 napisał/a:Zapomniałaś o trzecim etacie w nocy
Marioo, to nie wątek o przyjemnościach
a emeryturach, świadczeniach, itp.
Zależy od podejścia. Ortodoksyjne katoliczki traktują to jako powinność wobec męża. Nie robią tego dla przyjemności.
A czy ja założyłam temat dla ortodoksyjnych ludzi? Nie. Więc nie upraszczaj. Wnieś coś pro-kobiecego.
Czy się zgadzam z Wami, czy nie, ale ...:) tak uśmiech na twarzy, bo zaczynamy rozmawiać:)
No proszę was,seks ma ogromne znaczenie, nawet dla ortodoksyjnych katoliczek powinien.Chodzi o to, że jeśli kobieta pracuje i ma pomoc w domowych obowiązkach, czy to ze strony rozsadnego męża, czy ze strony babć,to po prostu ma siłę na seks.Ale jak się wraca z pracy, biegnie po dzieci do przedszkola, po drodze załatwia się ciężkie zakupy z płaczącymi, głodnymi dzieciakami u boku, potem wtarguje się te dzieciowiny i siatki np. na 4 piętro, a następnie po ledwie umyciu rąk biegnie się do kuchni odgrzewać obiad ( odgrzewać !! bo przecież nie do pomyślenia jest gotować dopiero , to trzeba zrobić dzień wcześniej),podczas, gdy cała rodzina krzyczy,że szybciej, bo głodni.Potem pozmywać gary, nastawić nowy obiad na następny dzień,rzucic się w międzyczasie do sprzątania, prania,usiłując rozmawiać z dzieciakami,jak minął im dzień, a następnie przygotować ubranka itp dla dzieci, no i dla siebie na drugi dzień,tak ok.21 kobitka konczy cały ten galimatias.Następnie dzieci nie chcą spać ni cholery,a kobitka musi jakoś zadbać o siebie, żeby tryskać zdrowiem i energią w pracy na drugi dzień,mąż oglada tv do 24,bo np ciekawy mecz.A potem wypoczęty, pełen wigoru "zabiera" się do ledwo już żywej kobiety, no to wybaczcie, gdzie tu jest czas na choćby myślenie o seksie???Choć bardzo się go pragnie, ale na litość Boską nie na takich warunkach!!!
co prawda to nie seks miał być tematem, ale..
Ja gdy rano się budzę to wybacz seks mi w głowie, nawet gdy wczorajszy dzień nie był najlepszy:) Lubię ukochać się rano z Kochaniem, tak przed wstaniem .. i całym dniem ![]()
No proszę was,seks ma ogromne znaczenie, nawet dla ortodoksyjnych katoliczek powinien.Chodzi o to, że jeśli kobieta pracuje i ma pomoc w domowych obowiązkach, czy to ze strony rozsadnego męża, czy ze strony babć,to po prostu ma siłę na seks.Ale jak się wraca z pracy, biegnie po dzieci do przedszkola, po drodze załatwia się ciężkie zakupy z płaczącymi, głodnymi dzieciakami u boku, potem wtarguje się te dzieciowiny i siatki np. na 4 piętro, a następnie po ledwie umyciu rąk biegnie się do kuchni odgrzewać obiad ( odgrzewać !! bo przecież nie do pomyślenia jest gotować dopiero , to trzeba zrobić dzień wcześniej),podczas, gdy cała rodzina krzyczy,że szybciej, bo głodni.Potem pozmywać gary, nastawić nowy obiad na następny dzień,rzucic się w międzyczasie do sprzątania, prania,usiłując rozmawiać z dzieciakami,jak minął im dzień, a następnie przygotować ubranka itp dla dzieci, no i dla siebie na drugi dzień,tak ok.21 kobitka konczy cały ten galimatias.Następnie dzieci nie chcą spać ni cholery,a kobitka musi jakoś zadbać o siebie, żeby tryskać zdrowiem i energią w pracy na drugi dzień,mąż oglada tv do 24,bo np ciekawy mecz.A potem wypoczęty, pełen wigoru "zabiera" się do ledwo już żywej kobiety, no to wybaczcie, gdzie tu jest czas na choćby myślenie o seksie???Choć bardzo się go pragnie, ale na litość Boską nie na takich warunkach!!!
a co Ty za horrory tu wymyslasz? Tyle zyje na tym swiecie, w paru zwiazkach bylam (aktualnie tezjestem), dwojke dzieci wychowalam i porace na full etat z domem godze i w zyciu ani jednego dnia nie przezylam takiego, jak tu opisalas. Placzace non stop dzieci, siaty, bieganie od kuchni do pralki z odkurzaczem pod pacha, maz wklejony w kanape i telewizor - co to za epoka i kraina dziwna?
A juz najmniej rozumiem oczekiwanie pomocy ze strony babc. Halo, to babcina rodzina, zeby pomagac miala? Moze..ale nie musi.
adakwatna, w pierwszej chwili myslalam, ze chodzi Ci o stricte prace zawodową, ale wykonywaną w domu.
Jesli jednak masz na mysli zajmowanie sie domem i dziecmi, to faktycznie, zeby to robic dobrze, potzreba na to czasu, zaangazowania i energii. I zeby nie czuc sie pokrzywdzoną przez pracujacego poza domem meza, tzreba nalezycie wycenic tę pracę, zeby mąz tez wiedzial, ze te obowiazki to jest konkretna praca, wymagajaca energii i zaangazowania, korą mozna zrobic dobrze, albo odstawic fuszerke. Wydaje mi sie, ze kobiety maja problem z takim postawieniem sprawy i to rodzi potem frustracje roznego rodzaju.
Sa tez koniety (w tym ja), ktore poniewaz pracują zawodowo, dzielą sie z mezem wychowaniem i obowiazkami domowymi - zadne z nas w tek sytuacji nie czuje sie pokrzywdzone.
zbytdelikatna napisał/a:No proszę was,seks ma ogromne znaczenie, nawet dla ortodoksyjnych katoliczek powinien.Chodzi o to, że jeśli kobieta pracuje i ma pomoc w domowych obowiązkach, czy to ze strony rozsadnego męża, czy ze strony babć,to po prostu ma siłę na seks.Ale jak się wraca z pracy, biegnie po dzieci do przedszkola, po drodze załatwia się ciężkie zakupy z płaczącymi, głodnymi dzieciakami u boku, potem wtarguje się te dzieciowiny i siatki np. na 4 piętro, a następnie po ledwie umyciu rąk biegnie się do kuchni odgrzewać obiad ( odgrzewać !! bo przecież nie do pomyślenia jest gotować dopiero , to trzeba zrobić dzień wcześniej),podczas, gdy cała rodzina krzyczy,że szybciej, bo głodni.Potem pozmywać gary, nastawić nowy obiad na następny dzień,rzucic się w międzyczasie do sprzątania, prania,usiłując rozmawiać z dzieciakami,jak minął im dzień, a następnie przygotować ubranka itp dla dzieci, no i dla siebie na drugi dzień,tak ok.21 kobitka konczy cały ten galimatias.Następnie dzieci nie chcą spać ni cholery,a kobitka musi jakoś zadbać o siebie, żeby tryskać zdrowiem i energią w pracy na drugi dzień,mąż oglada tv do 24,bo np ciekawy mecz.A potem wypoczęty, pełen wigoru "zabiera" się do ledwo już żywej kobiety, no to wybaczcie, gdzie tu jest czas na choćby myślenie o seksie???Choć bardzo się go pragnie, ale na litość Boską nie na takich warunkach!!!
a co Ty za horrory tu wymyslasz? Tyle zyje na tym swiecie, w paru zwiazkach bylam (aktualnie tezjestem), dwojke dzieci wychowalam i porace na full etat z domem godze i w zyciu ani jednego dnia nie przezylam takiego, jak tu opisalas. Placzace non stop dzieci, siaty, bieganie od kuchni do pralki z odkurzaczem pod pacha, maz wklejony w kanape i telewizor - co to za epoka i kraina dziwna?
A juz najmniej rozumiem oczekiwanie pomocy ze strony babc. Halo, to babcina rodzina, zeby pomagac miala? Moze..ale nie musi.
No to gratuluję.A jak to robiłaś, bo jestem strasznie ciekawa.
Ja nie wiem, czy placenie matce za to, ze urodzila i wychowuje iles tam dzieci to dobry pomysl, bo to praca.
Wykonujac jakis zawod, prace jest się za to ocenianym. W wiekszosci placi się za jakosc albo skutecznosc. To normuje rynek - ktos nieskuteczny traci klientow, ten, ktory ma wiecej do zaoferowania zyskuje. A kto ocenia matke z wywiazywania się z zadania matki?
Przyznajac pewne prawa i swiadczenia szybko okaze się, ze te same pieniadze przysluguja wzorowej matce zaangazowanej w wychowanie dzieci, jak i alkoholiczce z 5 dzieci, bo jej szkoda było na kondomy.
Czy to bedzie w jakimklowiek stopniu bardziej sprawiedliwe niż jest dzisiaj?
No to gratuluję.A jak to robiłaś, bo jestem strasznie ciekawa.
ale co jak robilam? godzilam prace zawodowa z opieka nad dziecmi, pracami domowymi i przyjemnosciami? Dla mnie to kwestia organizacji i podzialu obowiazkow miedzy domownikow. Prace koncze o 16- w domu jestem zwykle troche po 17.
Po pierwsze nauczylam sie jezdzic autem i to bardzo przyspiesza niektore fazy, np. odebrania dziecka i zrobienia zakupow (dzwiganie siat czy wloczenie dzieci tez odpada). Po drugie obiad nie zajac, nie ucieknie a jak ktos bardzo glodny to 2 rece ma i ogrzac potrafi albo kanapke sobie zrobic. Po trzecie kiedy ja zajmowalam sie posilkami w kuchni, to dzieckiem zajmowal sie (teraz sa juz duze) partner. Albo jak same sie soba zajmowaly, to on w tym czasie pare brudow wrzucil do pralki i wlaczyl (dalej prala sama). Odgrzanie obiadu w mikrofali to ok. 2 minut, do zmywania mam zmywarke, wiec to tez samo sie robi (no, oproznic potem trzeba). Sprzatac codziennie nigdy nie musialam, a jak juz trzeba bylo odkurzaczem przejechac to albo ja albo maz. A w weekendy wspolne wieksze sprzatanie.
Jasne, ze z wiekiem dzieci obowiazkow ubywa, bo i one staja sie bardziej samodzielne i im mozna tez czesc prac zlecic. Ale nawet z maluchami nie bylam tak umordowana jak w Twoim opisie. Ale tez nie pretendowalam do miana perfekcyjnej pani domu i nie stawalam na glowie, zeby codziennie prac, prasowac, sprzatac, ukladac, gotowac - wiecej luzu dalam sobie w tych latach "krytycznych" i tyle. Przezylismy bez uszczerbku na zdrowiu.
No i nie trafil mi sie nigdy partner, ktory wykazywalby jedynie postawe roszczeniowa z pozycji kanapy i stolika pod piwo i pilota. Nie potrafilabym z takim miesiaca przezyc, wiec podobnych kanapowcow unikalam jak diabel swieconej wody. Nie moge sobie nawet wyobrazic, zebym ja sie klonowala a ktos obok siedzial i spokojnie mecz albo serial jakis ogladal. To po prostu sie wyklucza z zalozenia. I tyle calej filozofii.
Organizacja, luz i odpowiedzialny partner - wiecej mysle nie potrzeba.
32 2014-02-11 15:07:15 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-02-11 15:09:58)
... Czy pracując w domu, dbając o rodzinę, porządek, zdrowie, nie pracujecie zawodowo? Czy prowadzenie domu, to nie praca, nie zawód?
.
Oczywiście ,że wykonując obowiązki domowe to nie jest żaden zawód, ani praca zawodowa. Jak ty to masz zamiar liczyć do stażu pracy i emerytury ?
A kobiety pracujące zawodowo , do tego po pracy zajmujące się domem na przemian z mężem tez ma sobie liczyć oficjalnie dwa etaty w pracy i po pracy? Jak udowodnisz ,ze ty zajmujesz się gotowaniem, praniem, odkurzaniem a nie maż sam wszystko robi? Prowadzenie domu na w spółkę razem z domownikami to jest twoja prywatna sprawa co robisz, jak to robic i czy to robisz- nie traktuj to jako pracy w zawodzie
Już widzę piękne Cv z kilkunastoletnią/kilkudziesięcioletnią luka na bezrobociu a w tym miejscu zapisane praca zawodowa jako matka,zona ,gospodyni, sprzątaczka i cholera wie co jeszcze sobie dodasz . Ze śmiechu bym umarła. Życia prywatnego co robisz a co nie, gdzie i kiedy nie wliczaj w życie zawodowe bo to jakoś tez trzeba udokumentować ![]()
Czy się zgadzam z Wami, czy nie, ale ...:) tak uśmiech na twarzy, bo zaczynamy rozmawiać:)
a ty chyba czytałaś ,aby wielokrotnych pod rząd postów pod postem nie pisać. Rob edytuj
Już widzę piękne Cv z kilkunastoletnią/kilkudziesięcioletnią luka na bezrobociu a w tym miejscu zapisane praca zawodowa jako matka,zona ,gospodyni, sprzątaczka i cholera wie co jeszcze sobie dodasz . Ze śmiechu bym umarła. Życia prywatnego co robisz a co nie, gdzie i kiedy nie wliczaj w życie zawodowe bo to jakoś tez trzeba udokumentować
swiete slowa:)
Czy prowadzenie domu to nie zawod?
Alez tak, moze być zawodem. Ale prowadzenie WLASNEGO domu zawodem nie jest. To robi kazdy.
Moze zaczniemy też kobietom placic za wiazanie mezowskich krawatow i wydawanie ich pieniedzy?
![]()
Dziewczyny, nie pamiętam w którym dokładnie kraju (w Stanach..? w Japonii..? za cholerę nie pamiętam) można sobie wpisać do CV "prowadzenie domu", a zarządzanie domowym budżetem liczy się przy aplikowaniu na stanowiska wymagające obracaniem pieniędzmi.
Dziewczyny, nie pamiętam w którym dokładnie kraju (w Stanach..? w Japonii..? za cholerę nie pamiętam) można sobie wpisać do CV "prowadzenie domu", a zarządzanie domowym budżetem liczy się przy aplikowaniu na stanowiska wymagające obracaniem pieniędzmi.
a mozesz to jakos sprawdzic, bo ciekawam ile pan aplikujacych na stanowisko np, ksiegowej albo dyrektora finansowego z pulapu gospodyni domowej znajduje tam zatrudnienie?:) Chyba, ze to obracanie pieniedzmi, to obsluga kasy w supermarkecie , to podejrzewam jest wykonalne.
a mozesz to jakos sprawdzic, bo ciekawam ile pan aplikujacych na stanowisko np, ksiegowej albo dyrektora finansowego z pulapu gospodyni domowej znajduje tam zatrudnienie?:) Chyba, ze to obracanie pieniedzmi, to obsluga kasy w supermarkecie , to podejrzewam jest wykonalne.
Mogę próbować, ale mówiąc szczerze mam takie same możliwości jak Ty. Jak na razie znalazłam tylko coś takiego
- Każdy doświadczony rekruter ma świadomość, że w większości CV znajdują się jakieś nieprawdziwe informacje. Dlatego prowadząc rekrutację, ścieżkę kariery zawodowej sprawdzam bardzo szczegółowo. I zazwyczaj potwierdza się teza, że kłamstwo ma krótkie nogi. Dlatego zdecydowanie odradzam takie "podrasowanie" CV - mówi Renata Kaczyńska-Maciejowska. - Za to możemy do niego wpisać wiele informacji, które zrównoważą w pewien sposób brak formalnego doświadczenia. Jeśli zajmując się domem i dziećmi, kobieta wspierała męża dbając o dokumentację jego firmy, czy też wysyłała w jego imieniu oferty lub odbierała telefony od klientów - nawet jeśli nie była formalnie zatrudniona, warto się takim doświadczeniem pochwalić. Podobnie jak działalnością w samorządzie szkolnym dziecka czy wolontariatem - dodaje specjalistka HR.
Wprawdzie prowadzenia domu i wychowywania dziecka nie możemy wpisać jako pracy, jednak warto zwrócić uwagę pracodawcy, że wiele ta działalność nas nauczyła.
- W ostatniej części CV jest miejsce na dodatkowe informacje na swój temat. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w okresie - który postanowiliśmy poświęcić rodzinie - nauczyliśmy się doskonale zarządzać czasem, wykonywać kilka czynności jednocześnie czy gospodarować budżetem. Wychowywanie dziecka rozwija też inteligencję emocjonalną - uczy odpowiedzialności, empatii, negocjacji, rozwija zdolność dostrzegania i reagowania na potrzeby innych. Warto też podkreślić w naszej aplikacji wysoką motywację do pracy, dyspozycyjność, zorganizowanie. To cechy bardzo cenione przez pracodawców - podkreśla Renata Kaczyńska-Maciejowska. - Osobom, które mają niewielkie lub niemal żadne doświadczenie zawodowe polecam też uzupełnienie formalnego wykształcenia. Warto wrócić na studia, skorzystać z kursów lub szkoleń oferowanych przez urząd pracy. Taki ruch nie tylko pozwoli nam zdobyć dodatkową wiedzę, ale będzie też sygnałem dla pracodawcy, że naprawdę zależy nam na pracy, jesteśmy gotowi do dalszej nauki i aktywnie staramy się zwiększyć swoje szanse na rynku pracy. To, w jaki sposób szukamy pracy i co robimy by ją zdobyć, dla mnie jako rekrutera, jest źródłem wielu bardzo istotnych informacjo o kandydacie - dodaje specjalistka HR.
praca.wp.pl
"[Aneta] przez dziesięć lat po studiach wychowywała dzieci, nigdy nie pracowała zawodowo. Teraz chce pracować. Ale co napisać w CV? ?Zarządzałam domem"? - Właśnie to - radzi Majka Jaworska w rozmowie z Renatą Arendt-Dziurdzikowską
- Takich kobiet jak Aneta jest wiele. Wychowały dzieci, zajęły się domem, żeby mąż mógł robić karierę. Gdy wreszcie mogą pomyśleć o własnym zawodowym rozwoju, zastanawiają się, czy nie jest za późno na wyjście z domowej izolacji. Ulegają bardzo silnemu społecznemu stereotypowi, że ta, która ?siedzi" w domu, jest gorsza, głupsza, cofnięta w rozwoju. Kobiety łatwo dają sobie wmówić, że zmarnowały lata, które spędziły z dziećmi w domu, że teraz już koniec, nie nadrobią zaległości, przepadło, ich czas minął.
- Dokładnie tak o sobie myślą. Aneta zwierzała mi się, że?wszystko zapomniała", i co teraz będzie.
- Kobiety nie doceniają czasu, w którym ?tylko" wychowywały dzieci. A to bezcenny kapitał, ponieważ nabierają wówczas niepowtarzalnych doświadczeń - od lat zarządzają przecież domem i dziećmi. Potrafią zorganizować pracę swoją i domowników, koordynują wiele działań.
Mądrzy pracodawcy to wiedzą. Kobiety zyskują umiejętności i cechy, które są niezbędne w pracy zawodowej: odpowiedzialność, cierpliwość, umiejętność współpracy, ogarniania wielu spraw naraz, rzetelność. Kobieta w domu pełni wiele funkcji: jest ekonomistką, sprzątaczką, pielęgniarką, organizatorką życia towarzyskiego, dekoratorką wnętrz, często sekretarką męża, zarządza też ekipami remontowymi. Wiedzę zawodową można szybko zdobyć, ale elastyczność w działaniu posiąść nie tak łatwo. Nie każdy ma okazję przez lata trenować ją w domu".("Zwierciadło", nr 6/2007)
No tak, to niby ma sens. Kobieta wychowujac dzieci uczy się wielu rzeczy. Tyle, ze ogrom kobiet wychowuje dzieci ORAZ pracuje.
Czyli w istocie wyglada to tak:
-prowadzilam dom i wychowalam trojke dzieci.
Albo:
-pracowalam w... Oraz w .... A ostatnio w... W tym czasie również urodzilam i wychowalam dwoje dzieci, zarzadzalam finansami domowymi oraz pomagalam mezowi w prowadzeniu firmy.
"""" Kobiety nie doceniają czasu, w którym ?tylko" wychowywały dzieci. A to bezcenny kapitał, ponieważ nabierają wówczas niepowtarzalnych doświadczeń - od lat zarządzają przecież domem i dziećmi. Potrafią zorganizować pracę swoją i domowników, koordynują wiele działań.
Mądrzy pracodawcy to wiedzą . Kobiety zyskują umiejętności i cechy, które są niezbędne w pracy zawodowej: odpowiedzialność, cierpliwość, umiejętność współpracy, ogarniania wielu spraw naraz, rzetelność. Kobieta w domu pełni wiele funkcji: jest ekonomistką, sprzątaczką, pielęgniarką, organizatorką życia towarzyskiego, dekoratorką wnętrz, często sekretarką męża, zarządza też ekipami remontowymi. Wiedzę zawodową można szybko zdobyć, ale elastyczność w działaniu posiąść nie tak łatwo. Nie każdy ma okazję przez lata trenować ją w domu".""
Najbardziej mnie rozwalił tekst podkreślony "Mądrzy pracodawcy to wiedzą". Kto ma inne zdanie na ten temat i doświadczenia całkowicie różniące się od tego wyidealizowanego obrazu Hero matki,zony ,gospodyni, kucharki, praczki, ekonimistki, pielęgniarki ,organizatorki życia towarzyskiego(wszystkie umiejętności z powodu braku pracy zawodowej wszechstronnie uzdolnionej kobiety) ten głupi pracodawca, bo nie wierzy na słowo w umiejętności np. pielęgniarskie siedzącej kobietki w domu bez przygotowania zawodowego medycznego , czy też doświadczenie w papierologi na stanowisku kadrowej
Kto powiedział ,że kobieta siedząca w domu na bezrobociu na pewno nienagannie zarządza obowiązkami domowymi, potrafi bez zastrzeżeń organizować swoim czasem i domem, ma w sobie cierpliwość z umiejetnoscią współpracy i poukładania? Ktoś zainstalował monitoring w jej mieszkaniu , na jej głowie jak ona w życiu prywatnym prosperuje, jak dba o dom, jaki porządek w nim panuje, jak zachowuje się wobec domowników? A może to wszystko jej mąż po pracy robi ,a ona cały dzień lezy na kanapie jak Ferdek Kiepski z pilotem w ręku? bardzo prawdopodobne
Pięknie o sobie to wiele potrafi mówić, i idealizować swoje kompetencje, nie mając żadnych kompetencji w praktyce, jednak realia wyglądają zupełnie inaczej
"""" Kobiety nie doceniają czasu, w którym ?tylko" wychowywały dzieci. A to bezcenny kapitał, ponieważ nabierają wówczas niepowtarzalnych doświadczeń - od lat zarządzają przecież domem i dziećmi. Potrafią zorganizować pracę swoją i domowników, koordynują wiele działań.
Mądrzy pracodawcy to wiedzą . Kobiety zyskują umiejętności i cechy, które są niezbędne w pracy zawodowej: odpowiedzialność, cierpliwość, umiejętność współpracy, ogarniania wielu spraw naraz, rzetelność. Kobieta w domu pełni wiele funkcji: jest ekonomistką, sprzątaczką, pielęgniarką, organizatorką życia towarzyskiego, dekoratorką wnętrz, często sekretarką męża, zarządza też ekipami remontowymi. Wiedzę zawodową można szybko zdobyć, ale elastyczność w działaniu posiąść nie tak łatwo. Nie każdy ma okazję przez lata trenować ją w domu".""Najbardziej mnie rozwalił tekst podkreślony "Mądrzy pracodawcy to wiedzą". Kto ma inne zdanie na ten temat i doświadczenia całkowicie różniące się od tego wyidealizowanego obrazu Hero matki,zony ,gospodyni, kucharki, praczki, ekonimistki, pielęgniarki ,organizatorki życia towarzyskiego(wszystkie umiejętności z powodu braku pracy zawodowej wszechstronnie uzdolnionej kobiety) ten głupi pracodawca, bo nie wierzy na słowo w umiejętności np. pielęgniarskie siedzącej kobietki w domu bez przygotowania zawodowego medycznego , czy też doświadczenie w papierologi na stanowisku kadrowej
![]()
Kto powiedział ,że kobieta siedząca w domu na bezrobociu na pewno nienagannie zarządza obowiązkami domowymi, potrafi bez zastrzeżeń organizować swoim czasem i domem, ma w sobie cierpliwość z umiejetnoscią współpracy i poukładania? Ktoś zainstalował monitoring w jej mieszkaniu , na jej głowie jak ona w życiu prywatnym prosperuje, jak dba o dom, jaki porządek w nim panuje, jak zachowuje się wobec domowników? A może to wszystko jej mąż po pracy robi ,a ona cały dzień lezy na kanapie jak Ferdek Kiepski z pilotem w ręku? bardzo prawdopodobne
Pięknie o sobie to wiele potrafi mówić, i idealizować swoje kompetencje, nie mając żadnych kompetencji w praktyce, jednak realia wyglądają zupełnie inaczej
Mortisha, nic dodac nic ujac. Ja juz mam naprawde dosc czytania tych heroizmow o paniach domu. Kurcze, pasuje siedziec w domu, niech siedzi ale nie dorabia teorii o swojej nadludzkiej pracy do tego siedzenia. Jak to czytam to odnosze wrazenie, ze moja sp. babcia, ktora nie dosc, ze 6-tke zdrowych dzieciakow wychowala to jeszcze cala zagroda z zywym inwentarzem, sadem, warzywniakiem, chalupa, spizarnia i paroma innymi budynkami gospodarskimi zarzadzala. Z miejsca powinna na conajmniej prezesa firmy startowac. A ona to robila dzien w dzien, jeszcze w polu czasem pomogla i ani slowa jak to domem zarzadza i jaka jest przez to swietnie zorganizowana, rzetelna, bla bla bla. Kurcze, ja to samo codziennie robie - pranie, sprzatanie, gotowanie, opieka - medal za to jak nic sie nalezy, bo jeszcze kase zawodowo zarabiam.
A tu historyjki o pannie, co po studiach w domciu dwojke dzieciaczkow odchowala (10 lat potrzebowala???), zupek pogotowala i po sklepach pospacerowala - i to jest jej bogaty zyciorys, ktory powinien z nog kazdego MADREGO pracodawce powalic. Sorry, drogie panie, nie da sie.
Czytam to forum i nie ukrywam, że niektóre wypowiedzi budzą mój sprzeciw.
Kobieta pracująca w większości wypowiedzi tutaj, to kobieta pracująca na etacie/umowie, w firmie.
Z tego co czytam, to kobieta prowadząca dom w większości wypowiedzi jest uznawana za osobę niepracującą/kurę domową.
Jak to jest babki? Czy pracując w domu, dbając o rodzinę, porządek, zdrowie, nie pracujecie zawodowo? Czy prowadzenie domu, to nie praca, nie zawód?
Ja uciekam od tego, bo wolę pracę firmową, niż taką tyrawkę.
Przede wszystkim bez sensu jest wymienianie tego, co niepracująca kobieta robi w domu, bo te pracujące mają do zrobienia tyle samo. Jak rzucę pracę, to mi się liczba obowiązków domowych nie zwiększy, jak znajdę taką, w której będę od rana do nocy - nie zmniejszy. Tak że jestem daleka od nazywania tego etatem czy jakimkolwiek innym tworem mającym podbijać prestiż osób, które nie pracują zawodowo.
Natomiast nie do końca zgadzam się też z nazywaniem kurami domowymi wszystkich bezrobotnych kobiet. Dla mnie "kura domowa" to bardziej stan umysłu (bez złośliwości!) niż określenie czyjejś sytuacji zawodowej. Kurą domową określiłabym babkę, której wszystkie zainteresowania, ambicje związane są z domem i rodziną, która nie ma nic "swojego", bo wszystko kręci się wokół męża, ewentualnych dzieci itd. Czy jakaś niewymagająca (w kontekście przygotowywania się do niej, stałego rozwoju itd., bo może być przy tym wymagająca fizycznie np.) praca to zmienia?
I z drugiej strony: mogę sobie wyobrazić kobietę, która nie pracuje, bo mąż zarabia wystarczająco. I ona np. ogarnie dom, ale nie traci przy tym swoich zainteresowań, jest aktywna tyle że nie zawodowo. Może jest wolontariuszką w schronisku, może się angażuje w jakieś aktywistyczne coś, może korzysta z pieniędzy w ten sposób, że ciągle się czegoś nowego uczy, rozwija, może ma jakąś pasję przy czym hobbystycznie prowadzi bloga na jej temat, może razem podróżują po świecie, zwiedzają, poznają, próbują - bo tego chcieli i mają teraz taką możliwość. Czy to będzie kura domowa tylko dlatego, że pieniędzy do domu nie przynosi? No nie wiem, mi się wydaje, że gdybym nie pracowała, to bym sobie świetnie zorganizowała czas tak, że moją jedyną ambicją nie byłby czysty dom i najedzony facet. ![]()
Niestety dziesiątki, jeśli nie setki lat, kiedy to kobiety spełaniały właśnie taką rolę "kury domowej" odciskają swoje piętno..Grunt, aby ta bliska osoba nie siedziała w domu bezczynnie, leżąc do góry brzuchem.
Oczywiście opieka nad dziećmi i ogarnianie domu NIE zaliczają się do odpoczynku, co niestety wielu facetów za takowe uważa.
Oczywiście, że się nie zaliczają do odpoczynku, ale też nie każda rzecz, która odpoczynkiem nie jest, oznacza pracę zawodową.
No i zgadzam się z tym, że to ma związek z rolą kobiety w przeszłości. Tyle że, moim zdaniem, wtedy to było o wiele bardziej usprawiedliwione. Nazwanie zarządzania domem pracą na pełen etat brzmi inaczej, jeśli ten dom to ogromny dwór zamieszkiwany przez kilka pokoleń, w którym faktycznie ktoś musi zarządzać służbą, planować jakieś prace w polu, ogarniać żarcie dla wszystkich i zawsze być gotowym na wielotygodniowe odwiedziny krewnych (no jak prowadzenie pensjonatu + rolnictwo czy coś w ten deseń), a inaczej, kiedy mowa o zarządzaniu jednym dzieckiem na pięćdziesięciu metrach kwadratowych.
Zresztą nie trzeba się tak bardzo cofać, teraz jest łatwiej w porównaniu choćby do naszych babć: nie biegasz z wodą do Frani, nie przekładasz prania do wirówki, nie rozwieszasz, tylko wyciągasz od razu suche rzeczy z suszarki. Nie ścierasz dziecku na papkę jabłuszek na tarce tylko kupujesz jakiegoś Gerberka albo wrzucasz do blendera i za minutę masz świeży posiłek. Roboty sprzątające, myjące, kuchenne urządzenia wszelkiej maści, podgrzewacze do mleka, pampersy zamiast tetry i wiele innych - przecież to jest KOLOSALNA oszczędność czasu (w porównaniu do "kur domowych" sprzed kilkudziesięciu lat), którą można spożytkować w dowolny sposób.
Z pewnością dawniej z uwagi na spore ograniczenia, głównie technologiczne, pewne rzeczy pochłaniały dużo więcej czasu. Dlatego innych możliwości po prostu nie było, aby poza zajmowaniem się domem, czegoś się jeszcze podjąć. Mimo, że np. we dworkach była cała masa służby i innych pomocników, którzy sporo ogarniali, to jednak rola kobiet była sprowadzana do ogniska domowego.
45 2022-09-22 12:22:40 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-22 12:33:43)
Z pewnością dawniej z uwagi na spore ograniczenia, głównie technologiczne, pewne rzeczy pochłaniały dużo więcej czasu. Dlatego innych możliwości po prostu nie było, aby poza zajmowaniem się domem, czegoś się jeszcze podjąć. Mimo, że np. we dworkach była cała masa służby i innych pomocników, którzy sporo ogarniali, to jednak rola kobiet była sprowadzana do ogniska domowego.
Ciekawe czy ta służba i pomocnicy to byli tylko mężczyźni, czy kobiety też, ale bez rodzin? ;-)
PS. bagienny, dzięki za gratki z innego wątku. Wolę tutaj, bo już się nie chcę tam wcinać w dyskusję.