Moja sytuacja jest bardzo średnia. Wyglądało to tak: portal randkowy, randki, seks, rozstanie, powrót i ta jego zazdrość... Kolega z pracy w rozmowie na żarty objął mnie ramieniem, co trwało dosłownie 5 sekund. Niestety ściany oszklone a mój luby za nimi stał. I właściwie nic się nie stało, ale dla niego to była tragedia. Nie chciał mnie znać, wyzwał od najgorszych i powiedział, że więcej się nie zobaczymy. na drugi dzien od samego rana wiadomości od Niego. Wieczorem wyszlismy na spacer i już było wszystko okej. Zaniepokoiło mnie to, ale moja fascynacja Nim nie pozwalała spojrzeć trzeźwo na sytuację. Zamieszkaliśmy razem po miesiącu znajomości. Jeśli chciałam gdzieś sama wyjść to pojawiały się pytania i podejrzenia. On nie pracując siedział w mieszkaniu całymi dniami podczas gdy ja byłam w pracy. Nie przyszło mi do głowy, że przecież przez te 12 godzin kiedy dzień w dzień nie ma mnie w domu może się coś dziać. Ktoś mądry mi powiedział wtedy: każdy mierzy swoją miarą. Nie wiedziałam do końca czy się z tym zgadzać czy nie. Nic nie wskazywało na to, że mnie zdradza. Ufałam mu i go nie kontrolowałam w żaden sposób. Problem pojawił się teraz przed świętami. Marudził mi parę razy, że zdrada przez internet to nie zdrada. W pewnym momencie nie wytrzymałam i weszłam w jego archiwum gg. Co się okazało? Jak zaczynaliśmy się spotykać z moim Ukochanym to miał do wyboru mnie albo ją. Wolał ją, ale ona znalazła kogoś innego, więc związał się ze mną. Cały czas jednak pisał z nią, przez 10 miesięcy naszego związku. Co kilka dni... Pisał jej niby o mnie, ale w listopadzie jeszcze pisał, że związkiem to on by tego co jest między nami nie nazwał... Pisał jak bardzo tęskni za jej zgrabną dupcią i małymi cycuszkami. Na jakie sposoby to się nie będą pieprzyć jak wrocimy na Wielkanoc do Polski (tak, razem wyjechaliśmy za granicę) i jak to zrobić żebym się nie dowiedziała. Już nawet wybierali hotel... Powiedziałam mu, że to zrobiłam. Stwierdził, że przeprasza, że jest głupi i na moje żądanie zakończył znajomość z nią. (czy zakończył nie wiem, ale usunął jej nr żeby mnie uspokoić, ale jednak ona ponownie do niego napisała). Kocham go, chcę z nim być, ale nie umiem mu już zaufać. Kontroluję go jak tylko mogę. Jak idzie na noc do pracy to nie wiem czy faktycznie do pracy, czy może ona do niego przyjechała i jedzie się pieprzyć a jutro wróci do swojej czystej pościeli i zrobionej przeze mnie kawy. Wiem, że interesują się mną całkiem przystojni i ciekawi chłopcy. Ale ja nikogo innego nie chcę. Wiecie jak to jest jak się kocha. Tak prawdziwie i dogłębnie. Nie mogę z tym żyć. Jak się kochamy to myślę tylko o tym, że w tej pozycji właśnie najbardziej chciał ją wziąć, albo że jest ze mną i mysli o niej. Właściwie to mam wrażenie że opanowała nasz świat. Oboje o niej myślimy w tych ważnych momentach. Wiem, że to nie ma dalej większego sensu. Ale nie dam rady tego przerwać. Pomocy! ![]()
A moim zdaniem to wcale nie zachorowałaś na zazdrość tylko masz konkretne powody, żeby być zazdrosna. Przykre, ale prawdziwe. Po tym, co twój facet pisał tamtej kobiecie o tym jak jej pragnie i o tym jaki ma stosunek do waszego związku to oczywiste, że nie umiesz mu zaufać. Wydaje mi się, że jak raz się tak zachował to nigdy nie będziesz miała pewności, że się tak ponownie nie zachowa.
Chyba lepiej byłoby zakończyć tez związek niż żyć w ciągłej niepewności, ale rozumiem, że go kochasz.
Ja na twoim miejscu też bym go kontrolowała i sprawdzała. Może to nie w porządku, ale w pewnych sytuacjach wydaje się być to konieczne. Zwłaszcza, że twój partner jest bardzo zazdrosny o ciebie i wcale nie masz gwarancji, że on nie sprawdza twojego gg czy fb itp, skoro zrobił ci aferę o zwykły koleżeński gest, podczas, kiedy piał do innej kobiety o tym, że jeszcze coś do niej czuje.
I radzę ci nie ufać mu, bo kiedy zbyt łatwo znów zaufasz to możesz się bardzo szybko rozczarować.
3 2014-01-29 01:35:31 Ostatnio edytowany przez Pieta (2014-01-29 01:37:33)
Dziekuję Ci za odpowiedź. On od początku lubił zajrzeć w mój telefon. Zna moje hasła do portali i maili. Wcale mi to nie przeszkadza. Znaczy... nie przeszkadzało, bo po tej akcji wszystkie hasła zostały zmienione. Zaufanie jest podstawą związku. Bo nie da się (z resztą nie chcę nawet tego robić) cały czas kontrolować co robi druga osoba. Pracujemy w innych miejscach, mamy innych znajomych. Próbuję z nim czasem porozmawiać na ten temat, wtedy on odwraca kota ogonem mówiąc, ze moją zazdrością niszczę nasz związek. Mówi, że mam przemyśleć czy chcę z nim być, to ja muszę podjąć decyzję, on tego nie zrobi bo chce być ze mną, kocha mnie, tylko muszę tą moją zazdrość opanować. No i teraz się pojawia problem. Skoro oboje chcemy ze sobą być i się kochamy to po co to kończyć? Z drugiej strony skoro tak jest to dlaczego jest umówiony z tą małolatą na coś, co powinno się trzymać tylko dla Tej Jedynej Osoby? Ciężko mi to wszystko pojąć Olu ![]()
Edit:
A może to po prostu normalne, typowo męskie zachowanie? Masz jakieś doświadczenia z tym związane?
Nic ciekawego jak w związek wkracza trzecia osoba. Wcale Ci się nie dziwię, że straciłaś o niego zaufanie i myślisz o tym wszystkim w najmniej odpowiednich momentach. Powiem Ci tak, jeśli on będzie Cię chciał zdradzić to i tak to zrobi i być może Ty nigdy się o tym nie dowiesz. Co z tego, że powiedział Ci, że zerwie z nią kontakt itd., jak mógł to zrobić tylko po to żeby Cię uspokoić. Pamiętaj, że to nie jest jedyny facet na świecie.
Kochana On na Ciebie nie zasługuje. Skoro umawia się czy dalej kręci z inną (wiedząc że ty wiesz) to tak będzie cały czas, bo dajesz mu na to przyzwolenie. Możliwe też, że oklamuje Cię co do uczuć, bo nie ma jeszcze nowego obiektu pożądania- lepszy rydz niż nic. Nie ładuj się w taki związek- tym bardziej, że jeszcze wszystko przed tobą- sama mówiłaś, że interesują sie Tobą inni faceci. Ja kiedyś tez ciągnęłam związek z tego samego powodu co Ty i sie doigrała- zdradził mnie. Wybaczyłam mu, bo myślałam że bez niego se nie poradzę i co? Znów Mnie zdradził. Wtedy zakończyłam związek i byłam jeszcze w trzech szczęśliwych związkach. Tak wiec nie martw się kochana- TEN JEDYNY GDZIEŚ NA CIEBIE CZEKA- ale z pewnością nie jest to obecny partner
Miałam podobnie jak Ty. W końcu zdradził i zwalil cała wine na mnie. Poza tym jak możesz byc z takim facetem ktory pisze innej ze kreci go jej cialo itd? bedziesz się tylko meczyła z nim, wybor nalezy do Ciebie.
Diamencikku! On wie, że nie daję na to przyzwolenia. Dał mi słowo honoru. Niestety obawiam się, że może być tak jak mówisz - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Ale czy w takim razie zostawił by wszystko i wyjechał za mną do obcego państwa? Bez pracy, mieszkania, języka? Może faktycznie chce tylko jakiejś korzyści. Zawsze marzył o pracy w swoim zawodzie. Skończył studia wyższe, ale niestety w Polsce nie ma zbyt wielu biotechnologicznych firm, więc wyjechał tu poniekąd w poszukiwaniu. Być może znajdzie tą pracę, dorobi się i wtedy sobie swoją "zgrabną dupkę" ściągnie tu. Nie wiem. A Twoje związki po zdradzie jak wyglądały? Nie miałaś podejrzeń? Ufałaś im?
LadyAnette, nie jedyny facet na świecie. Ale jedyny facet, którego kocham. Jedyny facet, z którym chcę dzielić wszystko, jedyny facet, któremu chcę rodzić dzieci i prać skarpetki. Dla Niego jestem w stanie zrobić wszystko. Rzuciłam fajki, wybieram się na studia, nauczyłam się gotować i dbam o dom, chociaż wcześniej miałam z tym problemy. Może i chciał mnie tylko uspokoić, ale wiesz? nie uspokoił... ![]()
Kolejne związki były pod tym kątem ok, lecz od czasu zdrady nie ufam żadnemu facetowi na 100%. Myślę, że wyjechał z Tobą, bo nie miał nic do stracenia- pracy znaleźć w zawodzie nie mógł i nowego obiektu pożądania też pewno jeszcze nie ma. Ja bym mu nie ufała i rozglądała się za lepszą partią.
P.S. Moja wypowiedź może jest zbyt bezpośrednia, ale taki typ faceta tak funkcjonuje- przerabiałam to.
9 2014-01-29 02:08:01 Ostatnio edytowany przez Pieta (2014-01-29 02:19:50)
Miałam podobnie jak Ty. W końcu zdradził i zwalil cała wine na mnie. Poza tym jak możesz byc z takim facetem ktory pisze innej ze kreci go jej cialo itd? bedziesz się tylko meczyła z nim, wybor nalezy do Ciebie.
A jak się dowiedziałaś o tym, że faktycznie zdradził? I w jaki sposób zwalił winę na Ciebie? Był kiedyś taki demot: zdradziłam go, to jego wina! szpiegował mnie! Tak więc mój luby też na mnie zrzuca winę, bo przecież skoro przed naszym związkiem z nią tak rozmawiał (chociaż z rozmowy wynikało coś zupełnie innego, bo sam jej napisał, że szkoda, że wcześniej tak ze sobą nie rozmawiali bo by się to potoczyło inaczej) to teraz też może, a ja się wpieprzam w jego prywatność. heh...
Diamencikku, po to założyłam ten temat i proszę o pomoc, żeby przeczytać rzeczowe, bezpośrednie odpowiedzi. Muszę się przespać z tym, co piszecie. Bo niestety utwierdzacie mnie tylko w tym o czym sama myślę.
Ale boję się zostać sama. I nie tylko sama jako singiel, ale też sama za granicą. Niby mam jakichśtam znajomych, ale po polsku się do nich nie odezwę, a czasem też tego mi tu brakuje. Z resztą. Prawie wszyscy mają swoje rodziny, ciąże, problemy. A jakoś z jednego związku do drugiego nie chcę się pakować ![]()
No i jeszcze jedna sprawa która mi w tym moim nie odpowiada... Mój przyjaciel oświadczył się swojej ukochanej. Mojej radości nie było końca, do tej pory nie mogę uwierzyć.
Ale jest taka umowa między nimi: czystość do ślubu. Nie kwestionuję tego w żaden sposób. To ich wybor. Mój mężczyzna stwierdził: przyszpiliło go, dlatego taka afera. Po czym na moją odpowiedź, że nie ma racji stwierdził, że jak ja chcę czegoś takiego to muszę sobie kogoś innego znaleźć. Bo po co to wszystko? Pierścionek, dzwony i czy jeden dzień jest warty tego, żeby się rozstać? Bo przecież w małżeństwie się wszystko psuje. Przed ślubem ludzie się hamują (-tak, widać jak się hamuje...). Ale nie bierze pod uwagi, że my nie randkujemy jak małolaty, tylko żyjemy jak w małżeństwie. Codziennie ze sobą zasypiamy i przy sobie się budzimy. Ale skoro tak bardzo unika tego tematu, nawet w jakichś odległych gdybaniach to chyba faktycznie nie ze mną planuje swoją przyszłość. Ale ja mam czas... 22 lata, on ma 30, on powinien się martwić. Bez dobrej pracy, mieszkania, samochodu. I bez kobiety już niedługo.
Diamencikku! On wie, że nie daję na to przyzwolenia. Dał mi słowo honoru. Niestety obawiam się, że może być tak jak mówisz - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Ale czy w takim razie zostawił by wszystko i wyjechał za mną do obcego państwa? Bez pracy, mieszkania, języka? Może faktycznie chce tylko jakiejś korzyści. Zawsze marzył o pracy w swoim zawodzie. Skończył studia wyższe, ale niestety w Polsce nie ma zbyt wielu biotechnologicznych firm, więc wyjechał tu poniekąd w poszukiwaniu. Być może znajdzie tą pracę, dorobi się i wtedy sobie swoją "zgrabną dupkę" ściągnie tu. Nie wiem. A Twoje związki po zdradzie jak wyglądały? Nie miałaś podejrzeń? Ufałaś im?
LadyAnette, nie jedyny facet na świecie. Ale jedyny facet, którego kocham. Jedyny facet, z którym chcę dzielić wszystko, jedyny facet, któremu chcę rodzić dzieci i prać skarpetki. Dla Niego jestem w stanie zrobić wszystko. Rzuciłam fajki, wybieram się na studia, nauczyłam się gotować i dbam o dom, chociaż wcześniej miałam z tym problemy. Może i chciał mnie tylko uspokoić, ale wiesz? nie uspokoił...
Chcesz dzielić wszystko z facetem który być może Cię zdradza ?
Teraz Ci się wydaje niemożliwe żebyś zakochała się w kimś innym i związała na nowo ale uwierz mi DA SIĘ ! Sama to przerabiałam i byłam w podobnej sytuacji. Mój były też pisał z jedną dziewczyną, a czy coś z tego było ? Tego nigdy się nie dowiedziałam, a teraz mnie to już nie interesuje. Jak mnie zostawił miesiąc później to wydawało mi się, że świat mi się zawalił, ale życie toczyło się dalej i teraz mam wspaniałego i kochającego mężczyznę.
Zostawiając go jestem skazana na wyprowadzkę. A znaleźć tu mieszkanie to nie lada wyzwanie. Szukamy od dobrego pół roku, a jedyne co mamy to dzielenie piętra w domu z 5 innymi osobami. I to po znajomości. A płacimy jak za dwupokojowe mieszkanie... Takie miasto. Dużo ludzi chce wynająć mieszkania, więc właściciele podbijają stawki i mają coraz większe wymagania. A jak wszyscy wiemy Polacy nie cieszą się zbyt dużym szacunkiem wśród naszych zachodnich sąsiadów... z resztą nie bez powodu. Dochodzi do tego jeszcze mój kochany, wspaniały pies, którego nie oddam, a z kórym mieszkanie jeszcze trudniej jest znaleźć. A mieszkanie z programu pomocy miasta mogę dostać dopiero po roku przebywania tu. Bardzo to skomplikowane. A nie mogę mu powiedzieć odchodzę, ale to ty masz się wyprowadzić. To nie w porządku. Razem szukaliśmy mieszkania, płacilismy kaucję. Także chyba jeszcze długo droga przede mną. Bo co? rozstać się i dalej dzielić łóżko i te 12m^2?
Rozumiem, ale co chcesz zrobić ? Nie chcesz wrócić do Polski ?
P.S. W jakim państwie jesteś ?
Nie chcę. Bo nie mam do czego. Nie mam tam mieszkania, pracy i perspektyw. Moi przyjaciele namawiają, żebym wróciła, mówią, że pomogą. Już nawet jakiś pokój w mieszkaniu znajomych zorganizowali. I mówią że i z pracą nie będzie problemu. Może i tak, ale próbowałam już w Polsce sobie poradzić. I wiesz co? w pojedynkę jest baaardzo ciężko.
Jestem w Niemczech, w Stuttgarcie konkretnie. ![]()
Nie chcę. Bo nie mam do czego. Nie mam tam mieszkania, pracy i perspektyw. Moi przyjaciele namawiają, żebym wróciła, mówią, że pomogą. Już nawet jakiś pokój w mieszkaniu znajomych zorganizowali. I mówią że i z pracą nie będzie problemu. Może i tak, ale próbowałam już w Polsce sobie poradzić. I wiesz co? w pojedynkę jest baaardzo ciężko.
Jestem w Niemczech, w Stuttgarcie konkretnie.
Tacy przyjaciele to skarb. Moze skuś się jak się dorobisz troche w Niemczech. A narazie możesz podejść interesownie do mieszkania z tym facetem;)
Ale nie wiąż się z nim na stałe- zobacz jakiego typu ja mam problemy w małżeństwie i nie wystepuje u mnie aspekt zdrad- to byłby gwóźdź do trumny.
To prawda. Nic mi tak nie wyszło w życiu jak przyjaciele.
Niestety są daleko. I mają trochę żal do mnie o to. Ale na pewno nigdy mnie nie zostawią. ![]()
A co do Niemiec. Chciałam tu skończyć studia najpierw. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w Polsce bardziej mile widziane są dyplomy zagranicznych uczelni. Chociaż nie zawsze są lepsze od Polskich... W Polsce studiowałam, ale przerwałam, długa historia. Powodów było kilka. Ale z samą maturą żyć teraz hm... nie wypada. Bo nawet do kopania rowów chcą teraz dyplom z wyższej uczelni. Przykre ![]()
Skoro jesteś w Niemczech i pracujesz na normalna umowę to z mieszkaniem nie powinnaś mieć problemów
Staraj się o mieszkanie ze spółdzielni np. Byłam też w Niemczech i trochę się orientuje co i jak.
Wiesz nie wszędzie się dostaniesz z zagranicznymi dyplomami tak jak i z polskimi zagranicą. Ale na pewno w wielu jest to dla pracodawców plusem.
Dobrze, że masz takich przyjaciół którzy Ci pomogą, to ważne.
Do spółdzielni pisałam. Ale wszyscy chcą stałe umowy właśnie. I to obu osób. Problem polega na tym, że ja jestem z niemieckiej agencji pracy. Firma, w której pracuję (nie ta która mnie zatrudnia) chce mnie zatrudnić na stałą umowę, ale są problemy techniczne. Otóż jeśli mnie zatrudnią to muszą zapłacić firmie zatrudniającej mnie 5 tys. euro. Skomplikowana sprawa. Mój też nie ma stałej umowy, ma tylko nebenjob, co prawda zarabia całkiem przyzwoicie, bo ma dużo czasu i jest na każdy gwizdek, ale nie zmienia to faktu, że umowy stałej z pełnym wymiarem godzin nie ma. Już nawet chciałam zapłacić pośrednikowi (a wziąłby bezzwrotnie ok. 1500 euro), ale niestety i on nie dał rady i odpuścił. Znajomy z pracy mojego lubego obiecał że dostaniemy jego mieszkanie, bo musi znaleźć kogoś na swoje miejsce, a jemu przyznali mieszkanie z miasta i się wyprowadza. Ostatecznie okazało się że nie tylko nam to obiecał... i nici z tego wyszły. Może jeszcze przemęczę się z tymi wietnamskimi kretynami te pół roku i faktycznie miasto coś pomoże. W końcu pracuję, płacę podatki, wydatkami nakręcam gospodarkę... Ogólnie w Niemczech nie jest tak źle z mieszkaniami. Ale Stuttgart i jakieś jeszcze jedno duże miasto na M... nie pamiętam nazwy xD to jakaś tragedia mieszkaniowa. Wiesz, z całego świata ludzie przyjeżdżają do pracy. Fabryka Mercedesa, Porsche, Bosch...
A Polacy są dziwni. Mówię tu o pracodawcach teraz głównie. Cudze chwalą, swojego nie znają. Niestety w moim najbliższym otoczeniu jest mnóstwo ludzi z naprawdę porządnym wykształceniem, a jednak pracy nie mają. Budowlaniec, informatyk, bioinżynier, matematyk, anglista. Znowu znajomej brat skonczył niemiecką uczelnię i automatycznie został przyjęty do pracy... Szkoda słów.
No właśnie skończył niemiecką uczelnię, a to co innego niż polskie wykształcenie. Niemcy na to zupełnie inaczej patrzą. Wykształcenie polskie dla nich się mało liczy.
A czyli nici z tego jak nie masz umowy o pracę, bo jakbyś miała to myślę, że problemu z mieszkaniem by nie było. Co do tego znajomego który Wam obiecał mieszkanie to szkoda słów normalnie. Jak można obiecywać jedną "rzecz" kilku osobom... Powiem, Ci, że z tego co ja zauważyłam to Polacy się strasznie wywyższają za granicą. Nie chcą rozmawiać w języku polskim (osobiście spotkałam się z takim przypadkiem), tylko udają wielkich Niemców. Masakra.
hehe
No ja na szczęście jeszcze tego nie zauważyłam. Za to widziałam jak nie znając języka wykłócali się co i jak mówi się poprawnie. Jeden artysta lepszy od drugiego. xD Ale nie szkodzi. Pomocy od Polaków się tu raczej nie uświadczy... Przyjechałam, bo miałam niejako nagraną pracę od znajomych mamy. W hotelu, bo jeszcze nie szczególnie język znałam. Mówili ze 700-900 zarobię na pewno. W pierwszym miesiącu zarobiłam 400 i nie mogłam sobie poradzić. Na gwałt szukałam innej pracy, na szczęscie szybko i bez problemu się znalazła. A nawet dwie i to z całkiem przyzwoitymi zarobkami. Ale co w tym czasie przeżyłam stresu to mała głowa. Tu jest problem tego rodzaju. Żeby pracować, trzeba mieć mieszkanie (meldunek), a żeby mieć mieszkanie trzeba mieć pracę...
Niektórzy płacą komuś za meldunek co miesiąc i się jest zameldowanym u kogoś. Z tym też się często spotkałam. Noo to się nie dziwie, że sobie nie mogłaś poradzić zarabiając 400 euro...
Hmm i co wymyśliłaś w sprawie Twojego chłopaka ?
To na szczęście trwało tylko miesiąc, ale mam żal do tych ludzi, że od razu nie powiedzieli jak sprawa wygląda...
Nic nie wymyśliłam. Niestety mimowolnie daję do zrozumienia, że to wszystko przestało mi się podobać... On nie chce rozmawiać, z resztą nigdy nie chciał. Dzisiaj sobie to uświadomiłam. Wolę przemilczeć wszystko co dla mnie ważne, bo jak zaczynam mówić to on nagle sypie teksty z dupy wzięte, typu: oo, patrz jaki fajny samochód. Zupełnie ignoruje wszystko. A jak się pojawił problem w postaci Sary, to już w ogóle nie chce rozmawiać. Ze względu na naszą sytuację mieszkaniową dam nam jeszcze szansę, może jakoś się to wszystko wyjaśni, poprawi, może zacznie go w końcu interesować co u mnie... Korzystamy z jednego komputera, może wejdzie na forum i to wszystko przeczyta. Może wyciągnie wnioski, a może to będzie tylko gwóźdź do trumny naszego związku. Niemniej cały czas mnie to wszystko boli. Nie mogę spać, nie mogę nawet spojrzeć na niego jak wcześniej. Codziennie to samo. Że tak sparafrazuję: znów wchodzi we mnie drgawką, a serce zamknięte w przyciasnej klatce żeber martwieje...
Domyślam się co czujesz. Nic fajnego. Szkoda tylko, że on nie wykazuje żadnej inicjatywy żeby między Wami się poprawiło. Pewnie myśli sobie, że nic się nie stało i tyle. Ja bym mu już w życiu nie zaufała. Musisz go faktycznie bardzo kochać skoro jeszcze żyjesz w tym związku.
Nawet nie masz pojęcia jak bardzo.
Nie mogę się opanować i przestać płakać jak tylko nie ma go w pobliżu. Cały czas o tym myślę. O tym, że gdybym mogła to nieba bym mu przychyliła. Nigdy nie byłam jakaś bardzo pewna siebie. A ona ma wszystko czego on by chciał... jest studentką, pierwszego roku do tego, jest ode mnie wyższa, szczuplejsza, trenuje sztuki walki, tak jak on... Co prawda jest nieco puszczalska co wynikało z rozmów. Ale widać mu to nie przeszkadza. Czekają na siebie. Szczerze mówiąc to chciałabym umrzeć.
Tak samo się czułam jak zostawił mnie mój były... Kurcze nie wiem co Ci napisać, przykre to
Ja na Twoim miejscu zaczęłabym się zachowywać obojętnie w stosunku do niego...
Pieta
To się czuje...poza tym ciągłe pisanie sms z kimś, nawet w mej obecnosci, wychodzenie jak gadal przez tel jak ktos dzwonil, wczesniej tego nie bylo, brak czułości itp. Jak zwalił? " to wszystko przez to ze mnie podejrzewałaś (zapytalam w prost czy zdradza mnie) ciagle mi glowe zawracalas tym sama mi to wmówiłas, wiec sie poddal i to zrobilem...i takie ble ble ble i inne durne tlumaczenia) proste...kobieta czuje gdy jest cos nie tak.