Witajcie dziewczyny.
Mam od kilku dni straszny dylemat, bardzo mnie męczy ta sprawa i nie wiem na co sie zdecydować.
Chodzi o wybór pracy, nie wiem czy dać sobie spokój, czy zaryzykować i spróbować czegoś nowego.
Obecnie pracuje w branży odzieżowej, niewiele sie dzieje, im większy bezruch tym szefowa większej szajby dostaje. Teraz w lutym jak zwykle wysyla mnie na miesiac bezplatnego urlopu, to samo na wakacjach, bo nic sie nie dzieje. Tyle ze na wakacjach jade za granice co mnie cieszy, bo sobie dorabiam i przy okazji mogę zwiedzić inny kraj. Pracuje od pon do soboty, na tygodniu do 17, w soboty krocej, w najdluzszy miesiac (31 dni) wychodzi mi lekko ponad 200h pracy. Nie mam umowy, nie mam niczego, ale nie przeszkadza mi to (na początku tak było, mialam dostac umowe).
Pojawila sie propozycja pracy, klinika weterynaryjna, pensja - najnizsza krajowa, miesiecznie ok 160h pracy, niestety godziny pracy sa przewalone, bo ok 13.00 do 20.00. Praca bedzie na kontrakt, czyli musze zalozyc wlasna dzialalnosc, dostane 2 klocki brutto no i po odliczaniu zusu i podatkow wychodzi najnizsza krajowa. Tu bedzie sie cos dzialo, bede umawaic wizyty, bedzie sprzedaz w sklepie, nawet pomoc lekarzowi weterynarii. Minusem sa godziny i to, ze nie ma wolnego - tzn pewnie bede musiala zachorowac, zeby sobie wolne zrobic.
W tym kraju nie mozna normalnie pracowac, zawsze ktos cos musi zakombinowac, albo bez umowy, albo zwalaja na Ciebie cala odpowiedzialnosc.
Jestem tak totalnie skolowana, bo nie wiem jaka decyzje podjac, boje sie ze jak nie pdoejme sie nowego wyzwania to bede zalowac, a z drugiej strony ze jak to wezme, to zycia miec nie bede, bede konczyc o 20.00? Dzien w dzien?
Moze to błahe,ale ja już kolejna noc spać nie mogę, jestem straszliwie rozdarta. Co mam robic?