Witajcie,
Pewnie byly podobne historie na forum. Jednakże chcialabym wam opowiedziec moja osobista.
W maju tego roku poznalam faceta przez internet. Zasady byly jasne- spotykamy sie na seks. Bylam najprawdopodobniej uzalezniona od tego. Wczesniej przez pol roku spotykalam sie z przeroznymi mezczyznami z internetu. Nie potrafilam przestac. Mialam dzo stresu, czulam sie samotna i te ciagle mysli o seksie...
Jednakze odkad go poznalam nie szukalam nikogo, z nikim sie juz nie umawialam- wystarczal mi. Z czasem go polubilam... nawet bardzo.
Po pewnym okresie czasu zaczelo mi dokuczac to ze nie potrafimy nazwac tej relacji. Mielismy codzienny kontakt ze soba, widywalismy sie co 2-3 dni. Wrocil po 3 tygodniach z nad morza i chcialam wtedy przejsc na etap kolezenstwa, poniewaz swietnie sie ze soba dogadywalismy, podobny humor, zainteresowania itp. Byl to wrzesnien i z mojej strony cos sie zmienilo, zaczelam czuc cos wiecej. Mowil, ze nie mozemy byc razem, bo dzieli nas 10 lat, że ma spora przeszlosc dotyczaca kobiet oraz ze poznalismy sie w fatalny sposob.
Mowil jedno... a na spotkaniach "bylam jego dziewczynka" calowal mnie, przytulal- wydawalo mi sie, że na prawde czuje do mnie cos wiecej. I tak minal wrzesnien, padziernik, listopad.. i nagle dowiedzialam sie ze spotyka sie z 23 letnią, ladna, z dlugimi nogami i duzymi biustem dziewczyna. Powiedzial, ze nic do mnie nie czuje, że bardzo mnie lubi, ale to za malo. Strasznie wtedy plakalam, schudlam 5 kg w ciagu niecalych 2 tygodni. Bardzo to przezywalam, a on zakonczyl z nia ta relacje po 2 tygodniach odkad ja wiedzialam. Tak jakby wrocil do mnie. Chociaz nie był to zwiazek nigdy. Zaczelam dopytywac o nia, powiedzial, ze nic nie bylo miedzy nimi, raz ja pocalował i zrozumial, ze bardzo mu na mnie zalezy i nie moze mnie stracic, że jestem najlepsza kobieta jaka poznal w zyciu.
Odkad pojawila sie 23letnia pieknosc zaczelam go sprawdzac, telefony, laptop... dowiedzialam sie, ze od maja mial jeszcze jakies przygody z kobietami- ale mysle, wtedy nie znaczyl dla mnie tak duzo, nie bylismy razem, wiec jesli jest czysty od wrzesnia to ja to toleruje. Znalazlam kilka dni temu zdjecie tej pieknosci w staniku. Nie dawalo mi to spokoju, poniewaz miedzy nimi rzekomo byl tylko pocalunek. Zaczelam dopytywac glebiej, dowiedzialam sie ze spal z nia 3 razy + seks oralny. Umowili sie zeby mi nie mowic, bo bede cierpiec.
Nie wiem czy moge nazwac ta zdrada, bo nigdy nie bylismy w zwiazku. Od grudnia prawie wszystkie noce spedzalismy razem, bylo lepiej niz kiedykolwiek i z kimkolwiek. Czulam sie piekna, wazna, bezpieczna. I nagle powrot do przeszlosci...
Powiedzial ze juz nigdy mnie nie oklamie i nie narobi swinstwa.
Powinnam sobie dac spokoj? czy walczyc o faceta, w ktorym zakochalam sie po uszy? Dac sobie troche czasu? Zobaczyc czy tesknimy za soba, czy jestesmy wazni dla siebie? Czy raz na zawsze odciac sie od niego?