Praca w korpo... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: Praca w korpo...

Cześć. Postanowiłam otworzyć ten wątek bo zastanawiam się czy jest więcej dziewczyn, które muszę radzić sobie z podobnymi problemami. Może macie jakieś dobre rady jak przetrwać :-)

Otóż od jakiegoś czasu pracuję w korporacji. Wcześniej pracowałam też dla porównania w mniejszej "rodzinnej" firmie, z której zrezygnowałam tylko z powodu zarobków, bo praca była jak najbardziej ok.
Ale przechodząc właśnie do zarobków, na horyzoncie pojawia się korporacja. Nęci interesującymi ofertami w stylu: szukamy młodych, kreatywnych i otwartych ludzi, którzy mogą wnieść nowe pomysły do zespołu, a oferujemy ciekawą pracę w międzynarodowym środowisku, możliwości awansu itp. No i tak ja, osoba jak najbardziej kreatywna, szybko rozwiązująca problemy, choć nie koniecznie lubiąca pracować w grupie, znalazłam się w obecnej w firmie, a muszę dodać, że rzecz dzieje się w jednym z większych polskich miast.
Doszłam do wniosku, że korporacje szukają tak na prawdę ludzi uległych, nie umiejących myśleć samodzielnie. Każdy krok, każdy ruch jest określony przez stos regulaminów, do tego stopnia, że dochodzi do absurdów. Nie lubię pracować na open space. Ciągle ktoś bawi się klimatyzacją, temu za zimno, temu za gorąco, jak zaświecisz światło, kogoś razi i robi afery, jak poprosisz o lampkę biurkową za 25zł, to trzeba napisać podanie i podać business reason, które w końcu zostaje odrzucone bo przecież korpo ma Ci zapewnić i zapewnia 500 luxów. Ktoś prosi Cię o pomoc w pracy, pomagasz, ale nie wyrabiasz ze wszystkimi swoimi rzeczami, zgłaszasz nadgodziny co kończy się tym, że dostajesz reprymendę, że źle sobie organizujesz czas, a kiedy nie pomagasz i robisz swoje, ale wyrabiasz się zgodnie z planem pracy, to dowiadujesz się na one-to-one z twoją team liderką, że nie umiesz pracować w zespole. I tak mogłabym wymieniać i wymieniać, a przecież jestem tam dopiero 4 miesiąc. Gdyby nie kredyt nigdy nie podjęłabym się pracy w korporacji. Zazwyczaj robi się małą część procesu, a awansować można jeżeli jest się potulnym i uległym, bo przecież osoby kreatywne, które nie chowają głowy w piasek zaraz chrzci się mianem "troublemakerów". Dodam jeszcze, że mój zespół się nie lubi między sobą, na okrągło ludzie się obgadują, jakby to było jakieś przedszkole. Już nie mówiąc o szeptach i kablowaniu...
Czy u was też tak jest? Jak radzicie sobie z prawami rządzącymi korporacją? Czy wszędzie ludzie są cicho i nie reagują nawet kiedy dzieje się niesprawiedliwość lub krzywda drugiej osobie...? Jak dajecie radę w świecie, gdzie każdy powinien zachowywać się tak samo...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Praca w korpo...

Nie wszedzie tak jest.
Tez pytanie czy to co okreslasz jako niesprawiedliwosc to nie jest metoda szlifowania kadry.
Korporacja ma nadrzedne cele a im mniejszy trybik tym wiecej ttzeba nad nim pracowac ale tez o wiele latwiej go wymienic na lepszy.
Firma moze wychodzic z zalozenia ze ma cos stabilnego do zaoferowania ale zeby to dostac trzeba stisowac sie do zasad.

3

Odp: Praca w korpo...

Myślę, że to jest bardziej metoda kontroli. Im mniej gadania, tym mniej problemów. Ale problemy są, tylko sposób ich rozwiązywania jest też dla mnie "nieludzki"... Nie ma rozmowy, pogadania o możliwościach czy alternatywach, jest niezmienialne prawo korporacji, które mówi dostosuj się, albo zginiesz. I właśnie to jest coś co mnie najbardziej przygnębia, bo zabierając człowiekowi powierzchnię do myślenia, jak można wymagać kreatywnych rezultatów.

4 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-01-23 01:09:49)

Odp: Praca w korpo...

To sa jakies metody rozwiazywania problemow zapewniajace ciaglosc dzialania.
One sa raczej wypracowane , natomiast jak to jest rozwiazywane personalnie . To moze byc roznie :-)
Menadzer czy inny team leader jest oceniany i konkuruje :-)

Wiec nie moze pozwolic sobie na wlasne widzimisie
jak cos zalatwic. Poniewaz ma zbyt malo wladzy i doswiadczenia.
Kreatywnosc :-)
Mysle ze praca nie zawsze jest droga do realizacji wyrazania siebie.
To musialby byc wysoki szczebel w strukturze lub odpowiednio "dziwny" dzial.
Ale twor na 1000 lub wiecej osob dzialajacy ma jednak pewne efektywne metody zarzadzania.

5

Odp: Praca w korpo...

Pracowałem w korporacji kilka lat i potwierdzam opis smile Karierę w korporacji może zrobić idiota lub ktoś kto takiego potrafi dobrze udawać wink Najciężej jest w korporacji, która istnieje już długo, zatrudnia tych samych ludzi i nie ma celów, bo wtedy ludziom zupełnie odwala.

6

Odp: Praca w korpo...

Ale jest przynajmniej z czego płacic kredyt .
Tez po x latach jak sie slyszy te dialogi z prania mozgu na rozmowie kwalifikacyjnej "jestesmy najlepsi na rynku " ,"klienci potrzebuja naszych usług " , "wyjatkowe rozwiazania ".
To z trudem tłumi sie smiech wink

7

Odp: Praca w korpo...

Sama nie pracowalam nigdy w korporacji, ale mam kilku znajomych tam pracujacych i dokladnie potwierdzaja to, o czym pisze autorka. Nie ma tam miejsca na realizowanie siebie i kreatywnosc, raczej wymagana jest umiejetnosc dobrego wpasowania sie i sporej dyspozycyjnosci.
I tak jak pisal kwadrat, zalezy czego oczekuje sie po pracy - czy realizowania sie i rozwijania kreatywnosci wink, czy po prostu jedynie dobrej pensji (luksusem jest polaczenie jednego i drugiego). Tylko akceptujac siebie jako trybik w machinie mozna przetrwac i miec sie dobrze.

8

Odp: Praca w korpo...

Jak mówi ks. Jacek Stryczek (duszpasterz biznesu): To nie korporacja niszczy człowieka. Niszczy zgoda na wygodne, otyłe życie. I w pełni się z tym zgadzam! Korporacja daje fajne możliwości np.: zdobycie doświadczenia, wyjazdy zagraniczne czy wartościowe szkolenia, ale trzeba zachować dystans, bo inaczej można sobie bezpowrotnie zryć psychikę.

9

Odp: Praca w korpo...
marioosh666 napisał/a:

Jak mówi ks. Jacek Stryczek (duszpasterz biznesu): To nie korporacja niszczy człowieka. Niszczy zgoda na wygodne, otyłe życie. I w pełni się z tym zgadzam! Korporacja daje fajne możliwości np.: zdobycie doświadczenia, wyjazdy zagraniczne czy wartościowe szkolenia, ale trzeba zachować dystans, bo inaczej można sobie bezpowrotnie zryć psychikę.

To mogłby byc dobry pomysł na ksiazke "w klatce korporacji ,obumieranie intelektu w imie własnego wirtualnego ,lepszego, ja " .

10

Odp: Praca w korpo...

Ksiądz Stryczek smile widzę, że ktoś tutaj jest z Krakowa, z Podgórza? smile Bardzo lubię tego księdza za jego mądre i zawsze mocno argumentowane wypowiedzi. Co do tematu, to już powoli się uczę, że w pracy się nie spełnię, ani nawet w połowie nie wykorzystam moich umiejętności, tak jak pisał kwadrad: jest kredyt, trzeba spłacać. Ale obserwując tych ludzi, którzy są niczym uśpieni, nie potrafią na nic zareagować, umieść podnieść głowy i bronić racji, jeżeli jest słuszna, zastanawiam się, czy to nie jest cecha społeczeństwa. Pamiętam jak poszłam na 1wszą imprezę firmową. Jedna wielka popijawa. Kiedy ktoś mnie zapytał, dlaczego nie chcę iść, odpowiedziałam, że wolę spokojniejsze zabawy no i zostałam zbanowana :-) Po prostu mam wrażenie, że powierzchowność stała się cechą rozpoznawczą dzisiejszego społeczeństwa.

11

Odp: Praca w korpo...

Witam wszystkich. wlasnie sie zarejestrowalam i nie bardzo wiem o co chodzi. pewnie piesze tu gdzie trzeba, ale potrzebuje rady, pomocy odnosnie pracy.
dziewczyny mam nadzieje ze pomozecie. mam 25 lat, od wrzesnia chodze do liceum dla doroslych, pierwszy semestr mam za soba, jeszcze 5 hmm . obecnie mam wyksztalcenie gomnazjalne (az wstyd przyznac). mam problem ze znalezieniem pracy, na cv mam wpisane te liceum, ze zaczelam i skoncze w 2016r. jesli sie orientujecie czy takie zaczete liceum ma jakies znaczenie odnosnie troszke lepszej pracy, bo po gimnazjum to chyba tylko z miotla na ulce:(. a nie stety nie moge czekac 3 lata nim skoncze ta szkole. pomozcie gdzie szukac pracy z zaczeta szkola. z gory dziekuje za odpowiedzi smile))

12

Odp: Praca w korpo...

Z księdzem Stryczkiem nie mam nic wspólnego. Trafiłem kiedyś na jego wypowiedzi i stwierdziłem, że to bardzo mądry człowiek i jeden z niewielu księży, którzy czegoś w życiu doświadczyli. Polecam cały artykuł - znajdziecie go po wrzuceniu cytatu do Google smile

13 Ostatnio edytowany przez dan_daki (2014-01-23 23:05:23)

Odp: Praca w korpo...

Ojtam ojtam. Niektórzy to nieźle tu demonizują wink

W obecnym moim korpo pracuję prawie dwa lata i awansowałam pół roku temu, jednak, kurka wodna, nie uważam siebie za idiotkę ani takowej nie udaję smile to tak a propos spostrzeżenia marioosh666 wink

Chyba wszystko zależy od danej firmy. W korpo jest dużo absurdów (w tym jedno zebranie goniące kolejne - same meetingi, gdzie tu czas na "normalną" pracę? wink ) i piętrzących się procedur, no ale czy istnieje jakaś praca bez wad? Najważniejsze, by mieć dystans. Wiem, że całego życia nie spędzę w jednej firmie, ale ogółem międzynarodowe korporacje mają prócz wad dużo plusów: dobry start zawodowy (renoma firmy), zazwyczaj wypasiony socjal (opieka medyczna, bilety do kina, karty multisport), niezła płaca, dostęp do bazy wiedzy firmy (w tym wysyłają tego czy owego delikwenta na w całości zasponsorowane szkolenia).

Kreatywność... Dla kreatywnych proponuję własną działalność gospodarczych, jakiś wolny zawód smile bo na etacie (obojętne, czy w korpo, w urzędzie miejskim, szpitalu, biurze rachunkowym czy w sklepie osiedlowym) raczej trudno coś takiego uświadczyć. Zresztą, kreatywność to słowo, które moim zdaniem ogólnie jest nadużywane na rynku pracy (razem z proaktywnością).

Pozdrawiam smile

14

Odp: Praca w korpo...

Przepracowalam w korporacjach 18 lat. Ostatnie 1,5 roku z szefem mobberem. Gdy juz nie potrafilam trafic do domu wylladowalam na 6 miesiecznej terapii grupowej. Postawili mnie na nogi. Kiedys bylam bardzo silna kobieta, a dzisiaj mam watpliwosci, czy poradze sobie z prostą pracą fizyczną, bo tylko taką moglabym wykonywac.
Drogo zaplacilam za korzysci,ktore niewatpliwie daje korporacja...

15

Odp: Praca w korpo...

Od paru lat pracuję w SMT Software, która jest taką mała i szybko rozwijającą się korporacją, jednak tutejsze środowisko zupełnie nie pasuje do Twojego opisu. Większość ludzi zna się przynajmniej z widzenia i traktujemy się nawzajem przyjaźnie. O kopaniu pod sobą dołków nie ma mowy, żeby awansować trzeba mieć dużą wiedzę i doświadczenie bo im dalej w las tym jest trudniej. Zdarza się, że ktoś kogoś obgaduje, ale tak jest w każdym większym zbiorowisku i korporacja pod tym względem nie jest wyjątkiem, przy czym po mnie spływa to jak po kaczce bo mam dużo ciekawsze rzeczy do roboty niż śledzić cudze plotki.

16

Odp: Praca w korpo...
DomiN1 napisał/a:

Od paru lat pracuję w SMT Software, która jest taką mała i szybko rozwijającą się korporacją, jednak tutejsze środowisko zupełnie nie pasuje do Twojego opisu. Większość ludzi zna się przynajmniej z widzenia i traktujemy się nawzajem przyjaźnie. O kopaniu pod sobą dołków nie ma mowy, żeby awansować trzeba mieć dużą wiedzę i doświadczenie bo im dalej w las tym jest trudniej. Zdarza się, że ktoś kogoś obgaduje, ale tak jest w każdym większym zbiorowisku i korporacja pod tym względem nie jest wyjątkiem, przy czym po mnie spływa to jak po kaczce bo mam dużo ciekawsze rzeczy do roboty niż śledzić cudze plotki.

wiesz co, bo to też pewnie chodzi o specyfikę korpo. ja miałam na myśli przede wszystkim ostry outsourcing, firmy w stylu IBM, UBS, CapGemini... przyznam się, że rzuciłam korpo. ostatnio miałam nawet stanowisko zarządzające, ale miałam już dość tego dziadostwa, udawania, że mogę coś zrobić, a jak coś zrobiłam to podpisywała się pod tym inna osoba.

teraz zarabiam połowę mniej. dosłownie. ale sama prowadzę kontakt z klientem, jak sobie pościelę, tak śpię. z szefową jest dobry kontakt. pieniędzy mało, a pracy dużo, ale jest ciekawie.

17

Odp: Praca w korpo...
DomiN1 napisał/a:

Od paru lat pracuję w SMT Software, która jest taką mała i szybko rozwijającą się korporacją, jednak tutejsze środowisko zupełnie nie pasuje do Twojego opisu. Większość ludzi zna się przynajmniej z widzenia i traktujemy się nawzajem przyjaźnie. O kopaniu pod sobą dołków nie ma mowy, żeby awansować trzeba mieć dużą wiedzę i doświadczenie bo im dalej w las tym jest trudniej. Zdarza się, że ktoś kogoś obgaduje, ale tak jest w każdym większym zbiorowisku i korporacja pod tym względem nie jest wyjątkiem, przy czym po mnie spływa to jak po kaczce bo mam dużo ciekawsze rzeczy do roboty niż śledzić cudze plotki.


Ja potwierdzę to co mówisz.
Mam dużo znajomych, którzy pracują w korpo i jest tak jak w pierwszym poście. Myślałam, że tak działa każda korporacja, ale to zależy wyraźnie od rodzaju produktów, branży i tego, kim tam jesteś i jaką masz wartość BEZ korporacji.
Mój chłopak jest inżynierem w korpo produkującej narzędzia medyczne, ogólnie tworzy patenty. Nie spotkałam chyba osoby bardziej zadowolonej ze swojej pracy. Ma przyjść do pracy w przedziale 8-10 i wyjść 16-20. Oczywiście czasem zależne od tego, czy są jakieś deadline czy nie. Liczy się ogólna ilość czasu w pracy, nadgodziny płacone normalnie, sam reguluje, czy je chce, czy nie. Zazwyczaj idzie na 10-17-19. A czasem wcześniej. Chce wolne - wystarczy parę dni wcześniej dać znać szefowi. Chce urlop na parę dni - 1-2 tygodnie wcześniej uprzedzić. Jako, że pracuje już 2 lata, to wystarczy też dać znać, jeśli jest chory - choroba do 2 dni nie wymaga zwolnienia lekarskiego.
Atmosfera - absolutnego przedszkola nie ma, czasem pójdzie na piwo z kolegami z pracy, 2 razy do roku robią sobie wyścigi samochodzików zbudowanych przez siebie. Czasem ktoś na kogoś się wkurzy czy coś, ale generalnie jest spoko.
Firma dała mu szampana na urodziny. W razie przeprowadzki, to ogólnie jest możliwość prawie automatycznego przeskoczenia do innej filii (wraz z wyższymi zarobkami).

Z tym, że rzecz się dzieje w Niemczech. Inne opisy, takie jak w pierwszym poście kojarzę jedynie od znajomych w Polsce, tutaj nie mam w sumie takiej styczności.
Chociaż w branży IT też w Polsce słyszałam raczej pozytywne opisy pracy w korpo.

18

Odp: Praca w korpo...

Jak ktoś jest indywidualistą to korpo szerokim łukiem omijać. Korpo są po to aby wszelkie formy indywidualizmu wyrugować i zunitaryzować zgodnie z zasadą "standarization by simplification"

19

Odp: Praca w korpo...
melonka napisał/a:
DomiN1 napisał/a:

Od paru lat pracuję w SMT Software, która jest taką mała i szybko rozwijającą się korporacją, jednak tutejsze środowisko zupełnie nie pasuje do Twojego opisu. Większość ludzi zna się przynajmniej z widzenia i traktujemy się nawzajem przyjaźnie. O kopaniu pod sobą dołków nie ma mowy, żeby awansować trzeba mieć dużą wiedzę i doświadczenie bo im dalej w las tym jest trudniej. Zdarza się, że ktoś kogoś obgaduje, ale tak jest w każdym większym zbiorowisku i korporacja pod tym względem nie jest wyjątkiem, przy czym po mnie spływa to jak po kaczce bo mam dużo ciekawsze rzeczy do roboty niż śledzić cudze plotki.


Ja potwierdzę to co mówisz.
Mam dużo znajomych, którzy pracują w korpo i jest tak jak w pierwszym poście. Myślałam, że tak działa każda korporacja, ale to zależy wyraźnie od rodzaju produktów, branży i tego, kim tam jesteś i jaką masz wartość BEZ korporacji.
Mój chłopak jest inżynierem w korpo produkującej narzędzia medyczne, ogólnie tworzy patenty. Nie spotkałam chyba osoby bardziej zadowolonej ze swojej pracy. Ma przyjść do pracy w przedziale 8-10 i wyjść 16-20. Oczywiście czasem zależne od tego, czy są jakieś deadline czy nie. Liczy się ogólna ilość czasu w pracy, nadgodziny płacone normalnie, sam reguluje, czy je chce, czy nie. Zazwyczaj idzie na 10-17-19. A czasem wcześniej. Chce wolne - wystarczy parę dni wcześniej dać znać szefowi. Chce urlop na parę dni - 1-2 tygodnie wcześniej uprzedzić. Jako, że pracuje już 2 lata, to wystarczy też dać znać, jeśli jest chory - choroba do 2 dni nie wymaga zwolnienia lekarskiego.
Atmosfera - absolutnego przedszkola nie ma, czasem pójdzie na piwo z kolegami z pracy, 2 razy do roku robią sobie wyścigi samochodzików zbudowanych przez siebie. Czasem ktoś na kogoś się wkurzy czy coś, ale generalnie jest spoko.
Firma dała mu szampana na urodziny. W razie przeprowadzki, to ogólnie jest możliwość prawie automatycznego przeskoczenia do innej filii (wraz z wyższymi zarobkami).

Z tym, że rzecz się dzieje w Niemczech. Inne opisy, takie jak w pierwszym poście kojarzę jedynie od znajomych w Polsce, tutaj nie mam w sumie takiej styczności.
Chociaż w branży IT też w Polsce słyszałam raczej pozytywne opisy pracy w korpo.

przyznam szczerze, że się uśmiałam kiedy przeczytałam, że piszesz o korpo w DE. dlatego, że miałam okazję studiować, mieszkać i pracować w tym kraju również mam porównanie. no, ale cóż tam jest bezpośredni klient, a my w PL jesteśmy wyoutsourcowani to najgłupszej i najprostszej pracy. podam przykład. miałam przyjemność pracować dla Lufthansy. pojechaliśmy przejmować procesy od Niemców w DE. w DE za nasze obowiązki były odpowiedzialne azubis, czyli auszubildende. powiedzmy, że jest to rodzaj nauki zawodu w określonym zakładzie pracy. generalnie matury mieć nie trzeba. no i dziewczyny tam robiły cały life cycle pracownika, ponadto zajmowały się rekrutacją. no, ale taki pracownik ma zbyt dużą wiedzę. no więc my wszystko dziewczyny po studiach przejęłyśmy te procesy, uwaga, rozbite na exity, zatrudnienia, zwolnienia, płace itd... czyli w tak okrojonej z obowiązków formie. mega przykre. praca w DE na tym stanowisku była ciekawa i wymagająca. nie można było się nudzić. ale tylko poszło do Polski, no bo powiedziano wprost, trzeba ciąć koszty, a Polaczki będą za 1/8 tego co Niemcy pracować. no i voila wszyscy tacy wykształceni. przerażające i przykre sad

20 Ostatnio edytowany przez alisesa (2016-06-15 21:21:32)

Odp: Praca w korpo...
Il Condottiero napisał/a:

Jak ktoś jest indywidualistą to korpo szerokim łukiem omijać. Korpo są po to aby wszelkie formy indywidualizmu wyrugować i zunitaryzować zgodnie z zasadą "standarization by simplification"

poniekąd się z Tobą zgadzam, ale patrząc na wiele przypadków, uważam, że korpo jest przede wszystkim dla słabszych charakterów. jest dlatego, że jest masa ludzisków-klepaczy, którzy chcą mieć święty spokój i mają gdzieś, że ta praca literalnie odmóżdża.

indywidualizm nie ma szans. zachowania wszystkich muszę mieścić się w widełkach, więc nie ma szansy na obgadanie problemu. nie daj boże coś podważysz, zauważysz i już jesteś trouble makerem. trzeba mieścić się w ramach i to mocno. a jak coś wyjdzie poza to będzie one-to-one i wsio. najgorsze jest to, że człowiek jest tam średnio 2 razy w roku oceniany. ale nie jest oceniana realna praca tylko i przede wszystkim charakter. to moje zdanie. w 6 korpo to widziałam. a ostatnio w mojej teraz zwykłej pracy pojawiła się dziewczyna zmaglowana przez korpo. nic tylko cały czas przepraszała i dziękowała. nie mogła zrozumieć, że może spokojnie zapytać jak czegoś nie wie, a ja jej chętnie pomogę. ale korpo tak magluje, że nawet zwykłe stosunki międzyludzkie muszą się mieścić w widełkach. takie moje zdanie sad

21

Odp: Praca w korpo...

Widzę że praca w korporacji w UK a w Polsce to dwa, zupełnie inne światy... Pracowałem w kilku największych korporacjach z różnych branż, i naprawdę złego słowa nie mogę powiedzieć. Wszędzie było sporo miejsca na indywidualność, świetny wyrozumiały kierownik i super ludzie w zespole. Jedyny problem to rozrzucenie wszystkich działów (niekiedy po kilku krajach), w małej firmie idziesz do księgowej i wszystko załatwisz, w dużej to nie wiesz gdzie iść wink No ale od tego jest kierownik czy starsi pracownicy, zawsze wszyscy mi chętnie pomagali.

22

Odp: Praca w korpo...

Potwierdzam. Praca w korpo nie jest spełnieniem marzeń. Ja na pracę samą w sobie może nie narzekam, ale na jej warunki tak. Open space, hałas totalny, człowiek czasem czuje się jak na jarmarku, nie można się skupić. Klimatyzacja na maksa, bo wszystkim za gorąco nawet w listopadzie. Zebrania, spędy, ogłoszenia, przemówienia do korpoludków. Czasem to jest nawet zabawne, pod warunkiem, że ma się fajnych ludzik obok;-)

23

Odp: Praca w korpo...
Szkot napisał/a:

Widzę że praca w korporacji w UK a w Polsce to dwa, zupełnie inne światy... Pracowałem w kilku największych korporacjach z różnych branż, i naprawdę złego słowa nie mogę powiedzieć. Wszędzie było sporo miejsca na indywidualność, świetny wyrozumiały kierownik i super ludzie w zespole. Jedyny problem to rozrzucenie wszystkich działów (niekiedy po kilku krajach), w małej firmie idziesz do księgowej i wszystko załatwisz, w dużej to nie wiesz gdzie iść wink No ale od tego jest kierownik czy starsi pracownicy, zawsze wszyscy mi chętnie pomagali.

no niestety znowu muszę odwołać się do tego, że w PL korpo to w większości outsourcing... po 7 latach nie powiem chyba nawet jednej superlatywy na ten temat, a jak ktoś mi będzie próbował mówić o pracy w międzynarodowym środowisku to się zacznę głośno śmiać smile miałam to szczęście studiować za granicą (nie erasmus, ale studia na które się dostałam sama) i tam była prawdziwa praca w międzynarodowym środowisku, prawdziwy tygiel kultur i religii (takie miasto), wspólne projekty, prace. to mnie nauczyło więcej niż te 7 lat w korpo, które we mnie próbowało zabić to czego się nauczyłam.

24

Odp: Praca w korpo...

Ja kiedyś w przypływie szaleństwa i pilnej potrzeby ogarnięcia jakiejś roboty trafiłam na rekrutację do korporacji w dość dużym mieście. Samo wejście do budynku było wyzwaniem, bo portiernia, identyfikatory, wredne baby z ochrony. Do ruskiego pierdla chyba łatwiej byłoby wejść. Na samej rekrutacji najpierw był jakiś głupi test do napisania, który chyba miał wywierać presję, bo było mało czasu i dotyczył głównie hierarchii na tej drabinie głupich i komu najpierw należałoby wejść w d*pę. Potem zapraszali na rozmowę, gdzie dwie zblazowane dziewczyny zadawały masę debilnych pytań. No i w końcu padło magiczne pytanie "Jak pani sobie wyobraża swoją karierę za 10 lat?". A ja w tym momencie nie wytrzymałam i z szyderczym uśmiechem odpowiedziałam "Wszędzie, ale na pewno nie tutaj.". Na tym oczywiście moja przygoda z tym cyrkiem się zakończyła, na całe szczęście. Poinformowali mnie nawet mailowo, że nie przeszłam do dalszego etapu rekrutacji tongue Na tak odmóżdżającej rozmowie o pracę w życiu nie byłam. Nie mogłabym pracować w takim środowisku, tygodnia bym tam nie wytrzymała.

25 Ostatnio edytowany przez vinnga (2016-07-01 12:42:10)

Odp: Praca w korpo...

Ja tam też zcedydowanie wolę w mniejeszej - jak spam. Super atmosfera zwłaszcza, że większość pracowników to przesympatyczni obcokrajowcy wink

26

Odp: Praca w korpo...

A ja nie narzekam na pracę w korporacjach i bardzo miło ją wspominam. Miałam fajnych ludzi w zespołach, a wszelkie inicjatywy były mile widziane. Na początku kariery to był dla mnie strzał w dziesiątkę, bo uczyłam się dużo więcej i dużo szybciej niż w małych firmach. Do tego na koszt korporacji zrobiłam sobie fajne certyfikaty, brałam udział w zagranicznych konferencjach itp. Odeszłam z korporacji m.in. dlatego, że zarobki przestały mnie satysfakcjonować, bo najwięcej oferowały korporacje związane z bankowością, a kiedy słyszę słowo "bankowość", to uciekam jak najdalej. Inna sprawa jest taka, że rzeczywiście mogę nie być reprezentacyjną jednostką do mówienia o korporacjach, bo piszę o IT, a tam jednak warunki są o niebo lepsze.

27

Odp: Praca w korpo...
cslady napisał/a:

A ja nie narzekam na pracę w korporacjach i bardzo miło ją wspominam. Miałam fajnych ludzi w zespołach, a wszelkie inicjatywy były mile widziane. Na początku kariery to był dla mnie strzał w dziesiątkę, bo uczyłam się dużo więcej i dużo szybciej niż w małych firmach. Do tego na koszt korporacji zrobiłam sobie fajne certyfikaty, brałam udział w zagranicznych konferencjach itp. Odeszłam z korporacji m.in. dlatego, że zarobki przestały mnie satysfakcjonować, bo najwięcej oferowały korporacje związane z bankowością, a kiedy słyszę słowo "bankowość", to uciekam jak najdalej. Inna sprawa jest taka, że rzeczywiście mogę nie być reprezentacyjną jednostką do mówienia o korporacjach, bo piszę o IT, a tam jednak warunki są o niebo lepsze.

To korpo, do którego aplikowałam to też była branża IT, ale ja chyba nie jestem po prostu kimś, kto się do czegoś takiego nadaje. Ja muszę robić coś, co lubię, żeby mi się chciało wstawać do roboty. Nie odnalazłabym się tam, ja jednak muszę mieć pewien luz przy swoich działaniach w pracy. Jak mi ktoś coś powierzy, powie jasno co ma być zrobione, to jeżeli to jest wykonalne i pieniądze za to są uczciwe, to zrobione po prostu będzie. Nie muszę mieć zaraz nad sobą całej trybuny różnych przełożonych, nikt mi nie musi dorabiać ideologii do niczego. Wyjazdy służbowe, integracyjne, konferencje i szkolenia to jest zaś dla mnie wrzód na tyłku, bo nie lubię poświęcać na coś, za czym nie przepadam więcej czasu niż to konieczne. Ludzie z pracy to są zwykle po prostu ludzie z pracy - nie trzymam z nimi, nie imprezuję, nie mam ochoty z nimi przebywać na wyjazdach. Zawsze się staram mieć dobre relacje z ludźmi, z którymi pracuję, ale nic poza tym. I lepiej się potrafię dogadać z bandą facetów na budowie, niż z wypacykowanym towarzystwem, które myśli, że praca w wielkim biurowcu jako mały element jakiejś dziwacznej konstrukcji to jest szczyt marzeń. A ludzie, którzy w takich miejscach pracują nie widzą często świata poza swoją robotą.

28

Odp: Praca w korpo...
WitchQueen napisał/a:

To korpo, do którego aplikowałam to też była branża IT, ale ja chyba nie jestem po prostu kimś, kto się do czegoś takiego nadaje. Ja muszę robić coś, co lubię, żeby mi się chciało wstawać do roboty. Nie odnalazłabym się tam, ja jednak muszę mieć pewien luz przy swoich działaniach w pracy. Jak mi ktoś coś powierzy, powie jasno co ma być zrobione, to jeżeli to jest wykonalne i pieniądze za to są uczciwe, to zrobione po prostu będzie. Nie muszę mieć zaraz nad sobą całej trybuny różnych przełożonych, nikt mi nie musi dorabiać ideologii do niczego. Wyjazdy służbowe, integracyjne, konferencje i szkolenia to jest zaś dla mnie wrzód na tyłku, bo nie lubię poświęcać na coś, za czym nie przepadam więcej czasu niż to konieczne. Ludzie z pracy to są zwykle po prostu ludzie z pracy - nie trzymam z nimi, nie imprezuję, nie mam ochoty z nimi przebywać na wyjazdach. Zawsze się staram mieć dobre relacje z ludźmi, z którymi pracuję, ale nic poza tym. I lepiej się potrafię dogadać z bandą facetów na budowie, niż z wypacykowanym towarzystwem, które myśli, że praca w wielkim biurowcu jako mały element jakiejś dziwacznej konstrukcji to jest szczyt marzeń. A ludzie, którzy w takich miejscach pracują nie widzą często świata poza swoją robotą.

Hmm ja akurat bardzo lubiłam konferencje, szkolenia i jakieś wyjazdy/wyjścia integracyjne. Żadne z nich nie było zresztą przymusowe. Sama proponowałam, że będę jeździła na konferencje i sama wybierałam sobie szkolenia, a firma za to płaciła. Nie musiałam nawet niczego podpisywać, że np. przez 2 lata nie przejdę do konkurencji (a słyszałam, że często czegoś takiego wymagano przy wyborze drogich szkoleń). Co do integracji, to ogólnie nie przepadam za takimi firmowymi imprezami z "animatorkami kultury", ale przynajmniej najadłam się, popróbowałam różnych drinków, poprzebywałam sobie nad morzem/jeziorem itp. big_smile Fajnie było.

Co do ludzi, to też mam odmienne podejście. Właściwie to nadal mam kontakt przynajmniej z jedną osobą z każdej mojej poprzedniej pracy. Ludzie których spotykałam byli bardzo ciekawi, mieli różne dziwne hobby i ani nie uważali korpo za szczyt ambicji, ani też nie żyli samą pracą. Zwykli, ciekawi ludzie, z którymi dało się pogadać o wszystkim. Wiadomo, czasem trafił się jakiś mruk lub zarozumialec, ale to jak wszędzie. big_smile

Wydaje mi się, że luz to również pojęcie względne, bo czułam więcej luzu w korporacji, niż np. w małej firmie. Wiadomo, że była jasna hierarchia, ale raczej jej nie odczułam. Czasami miałam aż za dużo luzu i wolałam, żeby ktoś mi powiedział, co mam zrobić. Jednak wiem, że korporacje są różne i doświadczenia też. Sama pracowałam chyba w 3 korporacjach i nie było to jakoś bardzo długo, więc tym bardziej mój przypadek raczej nie jest miarodajny. Co do samego IT, to też nie każda korporacja jest fajna, bo słyszałam mnóstwo złego o kilku konkretnych firmach, gdzie niby dobrze płacą, ale nikomu nie podobają się warunki, bo jest właśnie bardzo odczuwalna hierarchia, brak możliwości pracy zdalnej, przychodzenie na konkretne godziny + nudne projekty ciągnące się baaardzo długo. Tak pracować bym nie mogła, bo lubiłam sobie pospać i mieć możliwość pracowania w domu, gdy tego zechcę.

29

Odp: Praca w korpo...

Ja kiedyś pracowałam w dużej korporacji finansowej i zrezygnowałam na rzecz pracy w oddziale Kasy Stefczyka, mam mniejszy zespół, fajnych ludzi i troszkę mniej  stresu niż w korpo. Choć wiadomo stres czasami jest.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024