Witam Was Wszystkich,
mam mały dylemat , więc postaram się w skrócie zobrazować daną sytuację, byście byli w stanie możliwie obiektywnie ją ocenić.
Jakiś czas temu koleżanka robiła małą impreze domową na którą zaprosiła kilka osób z grupy, a jeden z kolegów zabrał ze sobą swojego znajomego z innej uczelni. Kolega dobrze został przyjęty w nowe towarzystwo, ogólnie sprawiał wrażenie bardzo miłego i kulturalnego mężczyzny. Tego wieczoru też wszyscy z nas zauważyli,że jednej z koleżanek dawał wyraźne sygnały na rozwinięcie znajomości ![]()
Na drugi dzień zauważyłam że dwie koleżanki nawiązały kontakt z tym kolegą,więc też dodałam go do znajomych, przez dłuższy czas nic sie konkretnego nie działo, raz tylko kolega (który zabrał tego drugiego kolege na imprezę rozmawiał z ta koleżanką, która długi czas spędzała z tym chłopakiem na tej imprezie ) coś zarzucił w żartach,że ona chyba dużo flirtuje z pewnym znajomym którego on zna, na co ona się troszkę zawstydziła i rzuciła coś w żartobliwym tonie,żeby się nie mieszał w nie swoje sprawy (chodziło o tego kolegę z imprezy)
Ostatnio ten właśnie znajomy mojego kolegi z grupy zaczął się odzywac do mnie na fb, początkowo pisał jakieś żarty,wysyłał obrazki i gify, zawsze sobie ucielismy miła pogawędkę, jednak od jakiś 3,4 dni pisze niemal codziennie rano i wieczorem, przyznam się że bardzo miło i fajnie się z nim pisze (na tej imprezie też miałam okazje z nim porozmawiac face to face, bardzo swobodnie przechodziliśmy z tematu na temat dlatego pozytywnie zapamiętałam go jako partnera do rozmów;)). Wiem również od niego,że również piszę z moją koleżanką (ona nic nie wspominała mi o nim i o tym,że utrzymują kontakt, a ja nie chciałam się jej za bardzo wypytywać).
Tak sobie myślałam czy głupio by było z mojej strony gdybym wyszła z propozycją spotkania się gdzieś na mieście na piwo/pizze, by na neutralnym gruncie porozmawiac sobie tak w 4 oczy. Od razu zaznacze, że nie chce traktować tej znajomości jako "coś więcej" - po prostu czysto po koleżeńsku chciałabym pogadać czy spędzć czas w fajnym towarzystwie bez zadnych podtekstów. Moje wątpliwości biorą się stad,iż nie wiem na jakim etapie (i czy w ogóle teraz) jest jakiś etap znajomości tego kolegi z moja koleżanką. Ona jest typem dziewczyny o 180 stopni róznej ode mnie, jest raczej spokojną i nieśmiała osobą, dlatego nie wiem czy jakbym ja zapytała o znajomość z tym chłopakiem czy by mi odpowiedziała też wszystko tak jak jest. Z drugiej strony jeśli u nich coś się "święci" to absolutnie nie chcę wyjść na osobę co na siłe stara się miedzy dwie osoby wkraczać i coś "montować "- a zależy mi na koleżeństwie z nią( bo nie ukrywajmy, ale mało kto wierzyłby teraz w intencje typu "ja chce sie tylko spotkać na piwo, ja nic do niego nie mam"). Jest jeszcze 3 opcja - by zaproponować spotkanie we trójkę (byłabym za, ale znam dość dobrze moją koleżankę i wiem że ona w takich sytuacjach przepada się udzielać i czułaby się niezbyt komfortowo zapewne).
co o tym myślicie ?