Witajcie! :-)
Jestem osobą otwartą, towarzyską, zazwyczaj próbuję dostrzec to, co pozytywne. Ale ostatnio coraz mniej we mnie radości i spontaniczności. Mam 26 lat, satysfakcjonującą pracę. I jestem ciągle sama. Doskwiera mi to coraz bardziej, zwłaszcza, kiedy coraz więcej znajomych zakłada rodziny. Większość z nich nie ma czasu na spotkania, a przyznaję, że ja też - jako koleżanka singielka - zaczynam uciekać od szczęśliwych par. Coś mnie ominęło, coś przeoczyłam? Powoli moje życie zaczyna się kręcić tylko i wyłącznie wokół pracy. Coraz mniej cieszę się życiem. Wiem, że wzbudzam zainteresowanie mężczyzn, choć nie mnie oceniać moją własną atrakcyjność. Ale za każdym razem, gdy ktoś chce mnie poznać, z jakichś względów mi nie odpowiada (zazwyczaj są to panowie dużo starsi albo menele spod Kauflandu ;-)). Nie mam szczęścia. I nie mam pojęcia, gdzie mogłabym spotkać wartościowych mężczyzn - próbowałam na portalach randkowych, ale stwierdziłam po kilku nieudanych spotkaniach, że to nie dla mnie. Uwielbiam tańczyć, bywam na różnych imprezach, ale to też nie przyniosło efektów. Samotność mnie bardzo przytłacza, tęsknota za bliskością jest coraz większa, ale nie chcę też być w związku "na siłę" - miałam taką możliwość.
Jest zatem jakieś wyjście? Pozdrawiam Was serdecznie.
Nie ma sytuacji bez wyjścia na wszystko przyjdzie czas.
Może za bardzo poświęcasz się pracy o czym wspominałaś a przez to mniej wychodzisz do ludzi nie wiem ![]()
Może idź na jakiś basen od czasu do czasu fitness.... W każdym mieście jest coś takiego więc głowa do góry (można wiedzieć jakie miasto ot tak z czystej męskiej ciekawości
).
Wokół mnie też coraz więcej osób się "paruje" ale na szczęście nie jest to jakiś nawał więc mam jeszcze sporo znajomych lecz zaczyna ich ubywać.
Borysek, właśnie co do tego, że na wszystko przyjdzie czas, mam coraz większe wątpliwości. Wiem, zabrzmiałam teraz, jakby jedyną opcją było kupienie sobie kota z powodu zaawansowanego staropanieństwa ;-). Jednak zastanawiam się, czy każdemu jest pisane znalezienie ukochanej osoby. Może ja jestem przykładem na to, że jednak nie każdy ma to szczęście?
4 2014-01-19 22:05:14 Ostatnio edytowany przez flogger (2014-01-19 22:05:40)
Tyle mamy w naszych czasach możliwości kontaktu z ludźmi, a samotnych zdaje się więcej niż kiedyś. Też próbuje znaleźć odpowiedź na to pytanie które zadałaś
.
5 2014-01-19 22:08:01 Ostatnio edytowany przez Gwynbleidd_87 (2014-01-19 22:08:58)
Witaj Dynamitka ![]()
Dlaczego zrezygnowałaś z portali randkowych? Albo inaczej - czy przez to w ogóle postawiłaś krzyżyk na znajomościach, które rozpoczęły się na sieci? Ja z własnego doświadczenia wiem, że z tego może wyjść coś fajnego - moje owszem nie przetrwały, ale bynajmniej nie dlatego, że poznałem te kobiety na internecie. A co do Twojego opisu - pod wieloma słowami w nim mógłbym się podpisać ![]()
Tyle mamy w naszych czasach możliwości kontaktu z ludźmi, a samotnych zdaje się więcej niż kiedyś. Też próbuje znaleźć odpowiedź na to pytanie które zadałaś
.
Zgadzam się całkowicie. Możliwość rozmowy z kimś z końca świata nie daje dużego pocieszenia, gdy nie ma kogoś, kto przytuli i będzie obok.
Witajcie! :-)
Jestem osobą otwartą, towarzyską, zazwyczaj próbuję dostrzec to, co pozytywne. Ale ostatnio coraz mniej we mnie radości i spontaniczności. Mam 26 lat, satysfakcjonującą pracę. I jestem ciągle sama. Doskwiera mi to coraz bardziej, zwłaszcza, kiedy coraz więcej znajomych zakłada rodziny. Większość z nich nie ma czasu na spotkania, a przyznaję, że ja też - jako koleżanka singielka - zaczynam uciekać od szczęśliwych par. Coś mnie ominęło, coś przeoczyłam? Powoli moje życie zaczyna się kręcić tylko i wyłącznie wokół pracy. Coraz mniej cieszę się życiem. Wiem, że wzbudzam zainteresowanie mężczyzn, choć nie mnie oceniać moją własną atrakcyjność. Ale za każdym razem, gdy ktoś chce mnie poznać, z jakichś względów mi nie odpowiada (zazwyczaj są to panowie dużo starsi albo menele spod Kauflandu ;-)). Nie mam szczęścia. I nie mam pojęcia, gdzie mogłabym spotkać wartościowych mężczyzn - próbowałam na portalach randkowych, ale stwierdziłam po kilku nieudanych spotkaniach, że to nie dla mnie. Uwielbiam tańczyć, bywam na różnych imprezach, ale to też nie przyniosło efektów. Samotność mnie bardzo przytłacza, tęsknota za bliskością jest coraz większa, ale nie chcę też być w związku "na siłę" - miałam taką możliwość.
Jest zatem jakieś wyjście? Pozdrawiam Was serdecznie.
Hej:)
Nie jest mi obce to uczucie, jestem w identycznej sytuacji, zatem rozumiem doskonale. Podobnie jak i Ty realizuję się zawodowo, mam sporo innych zajęć, piętę Achillesową stanowi jedynie samotność, z którą coraz trudniej sobie poradzić... Myślę, że jest ona wynikiem tego, że nie na wszystko mamy wpływ...często osoby interesujące, barwne i atrakcyjne mają problem ze znalezieniem partnera/partnerki, innym udaje się to bez problemu mimo, że atutów nie rzadko mają mniej.
Obawiam się, że poczucie przytłoczenia i frustracja nie miną dopóki nie pojawi się ktoś właściwy. A te wszystkie utarte rady typu "zapisz się na kursy, szkolenia, idź na basen, fitness" nie mają zastosowania i nie wypełnią poczucia osamotnienia, co z tego, że gdzieś wyjdziesz jak i tak wracasz do swojej pustej przestrzeni...aktywnie spędzony dzień nie zmieni tego, że wieczorem można liczyć tylko na swoje towarzystwo i tulić tylko poduszki.
Jedyne co nam pozostaje to robić swoje, cierpliwie czekać, za dużo o tym nie myśleć i przede wszystkim nie zamykać się na ludzi. Mnie póki co nie udało się znaleźć bardziej sensownego rozwiązania...
W razie chęci rozmowy, zapraszam...malwaaa88@wp.pl
Pozdrawiam ciepło:)
Witaj Dynamitka
Dlaczego zrezygnowałaś z portali randkowych? Albo inaczej - czy przez to w ogóle postawiłaś krzyżyk na znajomościach, które rozpoczęły się na sieci? Ja z własnego doświadczenia wiem, że z tego może wyjść coś fajnego - moje owszem nie przetrwały, ale bynajmniej nie dlatego, że poznałem te kobiety na internecie. A co do Twojego opisu - pod wieloma słowami w nim mógłbym się podpisać
Witaj Gwynbleidd_87 :-)
Zrezygnowałam z portali, bo miałam kilka nieudanych randek. Można pięknie pisać, przegadać całe noce, a w realu się okazuje, że to całkiem nie to. Poza tym - czułam się tam trochę jak towar w sklepie. Wybierasz z odpowiedniej półki wygląd, wiek, długość włosów i najlepiej jeszcze kolor paznokci ;-) (choć tutaj akurat nie miałabym problemów, lubię malować pazurki). W życiu tak to nie działa. Ludzie się zakochują w drugim człowieku jako całości, biorą pod uwagę wszystkie elementy składowe.
Dynamitka napisał/a:Witajcie! :-)
Jestem osobą otwartą, towarzyską, zazwyczaj próbuję dostrzec to, co pozytywne. Ale ostatnio coraz mniej we mnie radości i spontaniczności. Mam 26 lat, satysfakcjonującą pracę. I jestem ciągle sama. Doskwiera mi to coraz bardziej, zwłaszcza, kiedy coraz więcej znajomych zakłada rodziny. Większość z nich nie ma czasu na spotkania, a przyznaję, że ja też - jako koleżanka singielka - zaczynam uciekać od szczęśliwych par. Coś mnie ominęło, coś przeoczyłam? Powoli moje życie zaczyna się kręcić tylko i wyłącznie wokół pracy. Coraz mniej cieszę się życiem. Wiem, że wzbudzam zainteresowanie mężczyzn, choć nie mnie oceniać moją własną atrakcyjność. Ale za każdym razem, gdy ktoś chce mnie poznać, z jakichś względów mi nie odpowiada (zazwyczaj są to panowie dużo starsi albo menele spod Kauflandu ;-)). Nie mam szczęścia. I nie mam pojęcia, gdzie mogłabym spotkać wartościowych mężczyzn - próbowałam na portalach randkowych, ale stwierdziłam po kilku nieudanych spotkaniach, że to nie dla mnie. Uwielbiam tańczyć, bywam na różnych imprezach, ale to też nie przyniosło efektów. Samotność mnie bardzo przytłacza, tęsknota za bliskością jest coraz większa, ale nie chcę też być w związku "na siłę" - miałam taką możliwość.
Jest zatem jakieś wyjście? Pozdrawiam Was serdecznie.Hej:)
Nie jest mi obce to uczucie, jestem w identycznej sytuacji, zatem rozumiem doskonale. Podobnie jak i Ty realizuję się zawodowo, mam sporo innych zajęć, piętę Achillesową stanowi jedynie samotność, z którą coraz trudniej sobie poradzić... Myślę, że jest ona wynikiem tego, że nie na wszystko mamy wpływ...często osoby interesujące, barwne i atrakcyjne mają problem ze znalezieniem partnera/partnerki, innym udaje się to bez problemu mimo, że atutów nie rzadko mają mniej.
Obawiam się, że poczucie przytłoczenia i frustracja nie miną dopóki nie pojawi się ktoś właściwy. A te wszystkie utarte rady typu "zapisz się na kursy, szkolenia, idź na basen, fitness" nie mają zastosowania i nie wypełnią poczucia osamotnienia, co z tego, że gdzieś wyjdziesz jak i tak wracasz do swojej pustej przestrzeni...aktywnie spędzony dzień nie zmieni tego, że wieczorem można liczyć tylko na swoje towarzystwo i tulić tylko poduszki.
Jedyne co nam pozostaje to robić swoje, cierpliwie czekać, za dużo o tym nie myśleć i przede wszystkim nie zamykać się na ludzi. Mnie póki co nie udało się znaleźć bardziej sensownego rozwiązania...
W razie chęci rozmowy, zapraszam...malwaaa88@wp.plPozdrawiam ciepło:)
Bernadetka88, dziękuję za ten post. Dobrze wiedzieć, że nie ja jedna się z tym borykam. Choć nie raz już tak myślałam. Już sama świadomość, że masz podobnie, działa na mnie kojąco. Bo nie znaczy to, że tak będzie zawsze. Życzę nam wobec tego dużo siły i szybkich zmian!! :-)
Zrezygnowałam z portali, bo miałam kilka nieudanych randek. Można pięknie pisać, przegadać całe noce, a w realu się okazuje, że to całkiem nie to. Poza tym - czułam się tam trochę jak towar w sklepie.
Portale randkowe są tylko po to, żeby kogoś poznać, a później powinno już być normalnie. Nie ma sensu gadać nocami i dniami, bo napisać można wszystko. Lepiej wymienić maksymalnie kilka wiadomości i jak Cię facet nie odepchnie czymś od siebie to umówić się na szybką kawę po której będzie wiadomo czy jest sens się w to angażować.
P. S. Rozumiem, że po kilkudziesięciu może przyjść zniechęcenie, ale po kilku? Więcej wytrwałości
Jak się przestaniesz napisać i będzie kilka szybkich kaw tygodniowo to nie ma siły, żebyś na kogoś ciekawego nie trafiła.
Nie jesteś w tym osamotniona:)
Myślę, że jest to w stanie zrozumieć tylko człowiek, który również jest sam...
Nie może tak być zawsze, fajne dziewczyny nie mogą wiecznie chodzić same:)
Rozumiem, że po kilkudziesięciu może przyjść zniechęcenie, ale po kilku? Więcej wytrwałości
Jak się przestaniesz napisać i będzie kilka szybkich kaw tygodniowo to nie ma siły, żebyś na kogoś ciekawego nie trafiła.
WOW! Kilka szybkich kaw tygodniowo mnie rozbroiło, poważnie. Może masz rację.. :-)
Nie jesteś w tym osamotniona:)
Myślę, że jest to w stanie zrozumieć tylko człowiek, który również jest sam...Nie może tak być zawsze, fajne dziewczyny nie mogą wiecznie chodzić same:)
Bernadetka, już Cię polubiłam ![]()
Bernadetka88 napisał/a:Nie jesteś w tym osamotniona:)
Myślę, że jest to w stanie zrozumieć tylko człowiek, który również jest sam...Nie może tak być zawsze, fajne dziewczyny nie mogą wiecznie chodzić same:)
Bernadetka, już Cię polubiłam
Świetnie:)
P.S. Co do portali randkowych mam identyczne zdanie - już je przerabiałam:) To takie wymuszone i z czasem staje się męczące, do tego stopnia, że odechciewa się poznawania. Ja uważam, że najfajniej jest poznać kogoś niespodziewanie, spontanicznie...a nie, że logujesz się i szukasz...
Co do portali randkowych mam identyczne zdanie - już je przerabiałam:) To takie wymuszone i z czasem staje się męczące, do tego stopnia, że odechciewa się poznawania. Ja uważam, że najfajniej jest poznać kogoś niespodziewanie, spontanicznie...a nie, że logujesz się i szukasz...
Dokładnie tak! Na siłę się nie da. TO COŚ po prostu musi się zadziać, ot tak. Choć przyznaję, że marioosh666 i jego tekst o kilku szybkich kawach tygodniowo naprawdę dał mi do myślenia..
Bernadetka88 napisał/a:Co do portali randkowych mam identyczne zdanie - już je przerabiałam:) To takie wymuszone i z czasem staje się męczące, do tego stopnia, że odechciewa się poznawania. Ja uważam, że najfajniej jest poznać kogoś niespodziewanie, spontanicznie...a nie, że logujesz się i szukasz...
Dokładnie tak! Na siłę się nie da. TO COŚ po prostu musi się zadziać, ot tak. Choć przyznaję, że marioosh666 i jego tekst o kilku szybkich kawach tygodniowo naprawdę dał mi do myślenia..
Ja myślę, że po 3 nieudanych szybkich kawach, nastawienie do 4 będzie już tak sceptyczne i niechętne, że z góry założy się, że nic z tego, a na myśl o 5 pojawi sie odruch wymiotny
Choć kto wie, może się mylę...
Bernadetko, ja mam poczucie, że im bardziej się staram mieć pozytywne nastawienie, tym jest.. GORZEJ. Np. idę na imprezę, chcę się dobrze bawić, wyszaleć na parkiecie - i właśnie wtedy się okazuje, że jest to jedna z tych imprez, na której nie zatańczyłam ani jednego kawałka. Nie wspominając już o randkach. A przecież pozytywne nastawienie naprawdę dużo zmienia. Na lepsze. Może ja jednak za dużo oczekuję? A może jeszcze za mało dostałam "po tyłku".
Mam podobny problem, sama już zupełnie straciłam nadzieję, że znajdzie się dla mnie jakiś wartościowy mężczyzna. Mam wrażenie, że tacy są już pozajmowani. Też próbowałam na portalach randkowych, a nawet na czatach, ale tam to jest już totalna masakra ![]()
Zastanawia mnie tylko, gdzie ci samotni ludzie, których w necie od groma? W moim otoczeniu same pary, co jest trochę dołujące bo czuję się jakbym była jedyna samotna na tym świecie ;/
Mam podobny problem, sama już zupełnie straciłam nadzieję, że znajdzie się dla mnie jakiś wartościowy mężczyzna. Mam wrażenie, że tacy są już pozajmowani. Też próbowałam na portalach randkowych, a nawet na czatach, ale tam to jest już totalna masakra
Zastanawia mnie tylko, gdzie ci samotni ludzie, których w necie od groma? W moim otoczeniu same pary, co jest trochę dołujące bo czuję się jakbym była jedyna samotna na tym świecie ;/
Tak to działa, że widzimy wokół to, czego sami nie mamy. Kobiety pragnące dziecka widzą same kobiety w ciąży, a my widzimy same pary.. Ja nie czuję się dobrze w Internetach ;-) i portalach randkowych, gdzie trzeba porządnie się napracować, żeby wyłowić jakąś perełkę wśród panów chętnych na szybki seks.
Mam wrażenie, że jestem jakaś niekompletna, że czegoś mi brakuje, skoro wszyscy wokół są w mniej lub bardziej szczęśliwych związkach. I też mnie zastanawia, gdzie ci wszyscy samotni mężczyźni, których w wirtualnej rzeczywistości tak dużo.
Życzę Ci wytrwałości, pozytywnego myślenia i jak najszybszej zmiany stanu serca ;-)
Bernadetko, ja mam poczucie, że im bardziej się staram mieć pozytywne nastawienie, tym jest.. GORZEJ. Np. idę na imprezę, chcę się dobrze bawić, wyszaleć na parkiecie - i właśnie wtedy się okazuje, że jest to jedna z tych imprez, na której nie zatańczyłam ani jednego kawałka. Nie wspominając już o randkach. A przecież pozytywne nastawienie naprawdę dużo zmienia. Na lepsze. Może ja jednak za dużo oczekuję? A może jeszcze za mało dostałam "po tyłku".
Pozytywnemu nastawieniu podświadomie chyba też towarzyszy nadzieja na to, że wydarzy się coś co zapoczątkuje jakaś porządaną zmianę, gdy ono nie ma miejsca, to pojawia się rozczarowanie i frustracja.
Myślę, że Twoje oczekiwania, to nic nadzywczajnego. Nie szukaj problemu w sobie, bo go nie ma.
Widzę, że myślisz podobnie...na to co dobre trzeba sobie zasłużyć i swoje przecierpieć...może jednak warto potraktować siebie łaskawiej. Sama wiesz najlepiej co sobą reprezentujesz i ile masz do zaoferowania, podaruj to facetowi, który naprawdę na to zasłuży, doceni i doda też coś od siebie. Dobrze, że nie pakujesz się ślepo w związki tylko po to, aby z kimś po prostu być.
A może jednak problem leży po stronie mężczyzn? Wielu nie wie jakich kobiet należy szukać....mam kilku znajomych facetów będących w związkach z tosycznymi kobietami, narzekają, jęczą, ale mimo wszystko w nich tkwią...
Ta fala rozwodów, którą dzisiaj mamy z czegoś musi w końcu wynikać...
Zastanawia mnie tylko, gdzie ci samotni ludzie, których w necie od groma? W moim otoczeniu same pary, co jest trochę dołujące bo czuję się jakbym była jedyna samotna na tym świecie ;/
Właśnie są w ... necie
sam po sobie - wolny czas spędzam w domu, a tak to droga autem dom-praca-dom, imprez typu dyskoteki unikam bo to nie moje klimaty. W niedużych miejscowościach gdzie mieszkam zbyt wiele się nie dzieje.
Tak to działa, że widzimy wokół to, czego sami nie mamy. Kobiety pragnące dziecka widzą same kobiety w ciąży, a my widzimy same pary.. Ja nie czuję się dobrze w Internetach ;-) i portalach randkowych, gdzie trzeba porządnie się napracować, żeby wyłowić jakąś perełkę wśród panów chętnych na szybki seks.
Właśnie przez tych panów, tracę wiarę w męski ród. Dlatego lepiej darować sobie tego typu poszukiwania.
Mam wrażenie, że jestem jakaś niekompletna, że czegoś mi brakuje, skoro wszyscy wokół są w mniej lub bardziej szczęśliwych związkach.
Zdarzają się takie myśli, jednak nie możemy im pozwolić zawładnąć naszym umysłem. Trzeba wierzyć w siebie i emanować pozytywną aurą. Choć wiem, że to trudne, kiedy w głębi serca tylko smutek.
Życzę Ci wytrwałości, pozytywnego myślenia i jak najszybszej zmiany stanu serca ;-)
Ja Tobie również tego życzę ![]()
Właśnie są w ... necie wink sam po sobie - wolny czas spędzam w domu, a tak to droga autem dom-praca-dom, imprez typu dyskoteki unikam bo to nie moje klimaty. W niedużych miejscowościach gdzie mieszkam zbyt wiele się nie dzieje.
A no właśnie, ja też imprez w klubach nie lubię, większość czasu spędzam w domu. Ale zdarza mi się wyjść do jakiegoś pubu, pizzeri, kawiarni itp. ale tam marne szanse, że jakiś obcy facet podejdzie, żeby się zapoznać
Zaś w bibliotece oprócz książek i pań bibliotekarek, żadnego męskiego osobnika nigdy nie widziałam ![]()
Laylaa napisał/a:Zastanawia mnie tylko, gdzie ci samotni ludzie, których w necie od groma? W moim otoczeniu same pary, co jest trochę dołujące bo czuję się jakbym była jedyna samotna na tym świecie ;/
Właśnie są w ... necie
sam po sobie - wolny czas spędzam w domu, a tak to droga autem dom-praca-dom, imprez typu dyskoteki unikam bo to nie moje klimaty. W niedużych miejscowościach gdzie mieszkam zbyt wiele się nie dzieje.
Dlaczego tak to jest? Wiele potencjalnych wartościowych relacji gdzieś nam po drodze umyka, bo właśnie dom-praca-dom, a wieczory spędzamy przed laptopem. A masz jakieś hobby? Coś, żeby pobyć między (i z) ludźmi?
Mój taniec na razie nie zmienił stanu samotności, ale problemem może być moje podświadome oczekiwanie, że TERAZ to już na pewno kogoś poznam..
25 2014-01-20 00:05:57 Ostatnio edytowany przez flogger (2014-01-20 00:07:45)
No właśnie więc jednak szukanie w necie
. Z portali randkowych nie mam dobrych wspomnien, wogóle z moich okolic mało dziewczyn i na dokładkę większosć z tych które sa wogóle nie odpisują, kogo szukają ??? nie mam pojęcia.
Tu na forum można spotkać normalnych, porządnych ludzi
szkoda że zawsze gdzies na drugim końcu kraju.
Mam hobby tylko tak sie składa ze trzyma mnie w domu albo na zjazdach z ludźmi którzy mają takie same zainteresowania niestety w 99% sami faceci.
A może jednak problem leży po stronie mężczyzn? Wielu nie wie jakich kobiet należy szukać....mam kilku znajomych facetów będących w związkach z tosycznymi kobietami, narzekają, jęczą, ale mimo wszystko w nich tkwią...
Ta fala rozwodów, którą dzisiaj mamy z czegoś musi w końcu wynikać...
Sama również mam takich znajomych, którzy tkwią w niszczących ich związkach, bo wolą to od samotności. My jesteśmy o tyle do przodu, że dajemy sobie radę same. Nie zmuszamy się do niczego wbrew sobie. Jednak są dni, kiedy takie pocieszanie się nic mi nie daje. W pewnym stopniu wyidealizowałam sobie związek. Niby wiem, że nie ma ideałów, że w trzeba nieustannie pracować nad związkiem. Ale mam poczucie, że jak już wejdę w związek, to na pewno będzie udany. I to mnie kiedyś zgubi. ;-)
Dynamitka napisał/a:Witajcie! :-)
Jestem osobą otwartą, towarzyską, zazwyczaj próbuję dostrzec to, co pozytywne. Ale ostatnio coraz mniej we mnie radości i spontaniczności. Mam 26 lat, satysfakcjonującą pracę. I jestem ciągle sama. Doskwiera mi to coraz bardziej, zwłaszcza, kiedy coraz więcej znajomych zakłada rodziny. Większość z nich nie ma czasu na spotkania, a przyznaję, że ja też - jako koleżanka singielka - zaczynam uciekać od szczęśliwych par. Coś mnie ominęło, coś przeoczyłam? Powoli moje życie zaczyna się kręcić tylko i wyłącznie wokół pracy. Coraz mniej cieszę się życiem. Wiem, że wzbudzam zainteresowanie mężczyzn, choć nie mnie oceniać moją własną atrakcyjność. Ale za każdym razem, gdy ktoś chce mnie poznać, z jakichś względów mi nie odpowiada (zazwyczaj są to panowie dużo starsi albo menele spod Kauflandu ;-)). Nie mam szczęścia. I nie mam pojęcia, gdzie mogłabym spotkać wartościowych mężczyzn - próbowałam na portalach randkowych, ale stwierdziłam po kilku nieudanych spotkaniach, że to nie dla mnie. Uwielbiam tańczyć, bywam na różnych imprezach, ale to też nie przyniosło efektów. Samotność mnie bardzo przytłacza, tęsknota za bliskością jest coraz większa, ale nie chcę też być w związku "na siłę" - miałam taką możliwość.
Jest zatem jakieś wyjście? Pozdrawiam Was serdecznie.Hej:)
Nie jest mi obce to uczucie, jestem w identycznej sytuacji, zatem rozumiem doskonale. Podobnie jak i Ty realizuję się zawodowo, mam sporo innych zajęć, piętę Achillesową stanowi jedynie samotność, z którą coraz trudniej sobie poradzić... Myślę, że jest ona wynikiem tego, że nie na wszystko mamy wpływ...często osoby interesujące, barwne i atrakcyjne mają problem ze znalezieniem partnera/partnerki, innym udaje się to bez problemu mimo, że atutów nie rzadko mają mniej.
Obawiam się, że poczucie przytłoczenia i frustracja nie miną dopóki nie pojawi się ktoś właściwy. A te wszystkie utarte rady typu "zapisz się na kursy, szkolenia, idź na basen, fitness" nie mają zastosowania i nie wypełnią poczucia osamotnienia, co z tego, że gdzieś wyjdziesz jak i tak wracasz do swojej pustej przestrzeni...aktywnie spędzony dzień nie zmieni tego, że wieczorem można liczyć tylko na swoje towarzystwo i tulić tylko poduszki.
Jedyne co nam pozostaje to robić swoje, cierpliwie czekać, za dużo o tym nie myśleć i przede wszystkim nie zamykać się na ludzi. Mnie póki co nie udało się znaleźć bardziej sensownego rozwiązania...
W razie chęci rozmowy, zapraszam...malwaaa88@wp.plPozdrawiam ciepło:)
Dziewczyny, mam dokładnie tak samo. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jeśli kogoś poznaję, to boję się angażować, bo zaraz się okazuje, że to nie to. To nie jest tak, że ja jestem zamknięta w sobie czy wybredna. Po prostu nie mogę poznać nikogo sensownego.
Dziewczyny, mam dokładnie tak samo. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jeśli kogoś poznaję, to boję się angażować, bo zaraz się okazuje, że to nie to. To nie jest tak, że ja jestem zamknięta w sobie czy wybredna. Po prostu nie mogę poznać nikogo sensownego.
Może założymy jakiś klub? ;-)
A tak poważnie - jakbym czytała o sobie. Ile ja już różnych uwag słyszałam pod swoim adresem, że czekam na księcia z bajki/ że jak ja się to staram / że jestem sama, bo mi tak wygodnie/ że mam za duże wymagania itp. Samotność sprzyja egoizmowi, bo teoretycznie robię to, co lubię i z nikim nie muszę się liczyć. Ale tylko ktoś, kto to przeżył, wie, że mogłabym niejednokrotnie oddać te moje wszystkie spełnione zachcianki za spełnioną miłość...
Katarina87 napisał/a:Dziewczyny, mam dokładnie tak samo. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jeśli kogoś poznaję, to boję się angażować, bo zaraz się okazuje, że to nie to. To nie jest tak, że ja jestem zamknięta w sobie czy wybredna. Po prostu nie mogę poznać nikogo sensownego.
Może założymy jakiś klub? ;-)
A tak poważnie - jakbym czytała o sobie. Ile ja już różnych uwag słyszałam pod swoim adresem, że czekam na księcia z bajki/ że jak ja się to staram / że jestem sama, bo mi tak wygodnie/ że mam za duże wymagania itp. Samotność sprzyja egoizmowi, bo teoretycznie robię to, co lubię i z nikim nie muszę się liczyć. Ale tylko ktoś, kto to przeżył, wie, że mogłabym niejednokrotnie oddać te moje wszystkie spełnione zachcianki za spełnioną miłość...
Otoczenie ma to do siebie, że bardzo szybko ocenia, jak widać często pochopnie. Też to znam...rodzina, bliscy mówią, że jestem już tak wygodna i skupiona na sobie, że trudno będzie mi kogoś zaakceptować...a co gorsza inni dochodzą do wniosków, że to ze mną musi być coś nie tak
jak tak dalej pójdzie, to jeszcze chwila i sama zacznę w to wierzyć ![]()
Żeby tak na pewien czas dało się wyłączyć myślenie...
Bernadetka88 napisał/a:Dynamitka napisał/a:Dziewczyny, mam dokładnie tak samo. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jeśli kogoś poznaję, to boję się angażować, bo zaraz się okazuje, że to nie to. To nie jest tak, że ja jestem zamknięta w sobie czy wybredna. Po prostu nie mogę poznać nikogo sensownego.
Uzbierało się całkiem liczne grono ![]()
31 2014-01-20 01:14:27 Ostatnio edytowany przez nbm (2014-01-20 19:03:36)
.
Wiem, że łatwo powiedzieć, ale może warto nie zniechęcać się tak szybko do spotkań z mężczyznami poznanymi na portalach randkowych.
Z jakiego portalu korzystasz? Może warto zdecydować się na inny:)
Dobrą okazją na spotkanie wartościowego faceta jest zaangażowanie się w działalność jakiegoś stowarzyszenia.
W zasadzie to jest tak jak piszesz, że jak masz pracę, to jesteś tak bardzo nią pochłonięty/a, iż brakuje czasu i możliwości na poznanie kogoś fajnego:/
Bernadetka- a zauważyłaś, że rozmawia tu z Tobą co najmniej 2 facetów
?
Bernadetka- a zauważyłaś, że rozmawia tu z Tobą co najmniej 2 facetów
?
i to nie "od macochy" ![]()
WOW! Kilka szybkich kaw tygodniowo mnie rozbroiło, poważnie. Może masz rację.. :-)
Zadziała pod jednym warunkiem - musisz dokładnie wiedzieć czego chcesz - zarówno w kwestii wyglądu i charakteru człowieka jak i swoich oczekiwań dotyczących związku i w ogóle życia.
Choć przyznaję, że marioosh666 i jego tekst o kilku szybkich kawach tygodniowo naprawdę dał mi do myślenia..
Zrób sobie listę, żebyś dobrze wypełniła rubrykę Wymarzony partner. Im bardziej będziesz wiedziała czego chcesz tym szybciej znajdziesz. Ważna sprawa - masz wiedzieć czego chcesz, a nie czego nie chcesz ![]()
i portalach randkowych, gdzie trzeba porządnie się napracować, żeby wyłowić jakąś perełkę wśród panów chętnych na szybki seks.
Nie musisz łowić perełek. One same wpadną w sidła, które zastawisz
Jak Ci ktoś proponuje przez neta szybki seks to usuwasz wiadomość albo grzecznie odpisujesz jak facet jest fajny i np.: pyta jakie masz podejście do czegoś takiego, a jak się z kimś spotykasz w realu to tak samo - odpowiadasz, że to nie Twój świat albo wychodzić jak będzie nachalny i chamski.
W czym problem? Wolny rynek ![]()
A może jednak problem leży po stronie mężczyzn?
Może leży, ale wtedy trzeba się dostosować, a nie marudzić.
Z portali randkowych nie mam dobrych wspomnien, wogóle z moich okolic mało dziewczyn i na dokładkę większosć z tych które sa wogóle nie odpisują, kogo szukają ??? nie mam pojęcia.
Dziewczyny nie opisują, bo jak są fajne to w ciągu kilku godzin mogą mieć kilkaset wiadomości. Musisz się wyróżnić i być szybki. Zresztą poszukaj też gdzieś dalej.
Ja swoje kobiety poznawałem na internecie i to wręcz nie na portalach randkowych, ale choćby na zwykłym czacie czy... nawet GG
I jeżeli nam się dobrze rozmawiało, widząc się nie uciekaliśmy od monitora, to i spotkanie było fajne, a później i coś więcej z tego wychodziło. Jak dla mnie nie ma tu reguły
Faktem jest, że w typowych portalach randkowych to wszystko jest zbyt uwypuklone i człowiek może czuć się tam dziwnie. Natomiast wcale nie zdziwiłoby mnie, gdyby ludzie poznali się np. na takim forum ![]()
W życiu niczego nie można wykluczyć, szczególnie wśród ludzi nieśmiałych, którzy mają problem z nawiązywaniem znajomości na żywo. Oni zawsze próbowali innych kanałów
Kiedyś to była prośba brata by podał numer do swojego kolegi albo podrzucenie liściku, dzisiaj mamy Internet
Jak osoba wydaje się ciekawa, mamy z nią podobne spojrzenie na świat to warto się spotkać, a jak nic się nie zmieni - spróbować rozkręcić taką znajomość.
37 2014-01-20 13:47:32 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-01-20 13:49:08)
Cześć. Polecam Ci portale randkowe typu www.fotka.pl czy www.sympatia.pl czy www.badoo.pl...na fotce jest dużo młodzieży zauważyłam...W każdym razie nie sztuką jest się tylko zarejestrować, ale sztuką jest się "dobrze sprzedać", i to normalnej osobie..Ogólnie moje rada jest taka, żeby wybrać tę osobę, do której czujesz sympatię, nie musi to być zaraz jakiś książę z bajki, bo nie wiem czy tacy są, ale jest wielu normalnych, samotnych chłopaków, tylko może trochę leniwych i zniechęconych jak Ty do wszystkiego..może być też tak, że w tej pracy coś Cię mierzi, albo czujesz się niedowartościowana, to może warto zmienić pracę, zmienić środowisko. W każdym razie nie rób nic pochopnie, zastanów się. Życzę powodzenia.
Dynamitka napisał/a:Katarina87 napisał/a:Dziewczyny, mam dokładnie tak samo. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jeśli kogoś poznaję, to boję się angażować, bo zaraz się okazuje, że to nie to. To nie jest tak, że ja jestem zamknięta w sobie czy wybredna. Po prostu nie mogę poznać nikogo sensownego.
Może założymy jakiś klub? ;-)
A tak poważnie - jakbym czytała o sobie. Ile ja już różnych uwag słyszałam pod swoim adresem, że czekam na księcia z bajki/ że jak ja się to staram / że jestem sama, bo mi tak wygodnie/ że mam za duże wymagania itp. Samotność sprzyja egoizmowi, bo teoretycznie robię to, co lubię i z nikim nie muszę się liczyć. Ale tylko ktoś, kto to przeżył, wie, że mogłabym niejednokrotnie oddać te moje wszystkie spełnione zachcianki za spełnioną miłość...
Otoczenie ma to do siebie, że bardzo szybko ocenia, jak widać często pochopnie. Też to znam...rodzina, bliscy mówią, że jestem już tak wygodna i skupiona na sobie, że trudno będzie mi kogoś zaakceptować...a co gorsza inni dochodzą do wniosków, że to ze mną musi być coś nie tak
jak tak dalej pójdzie, to jeszcze chwila i sama zacznę w to wierzyć
Żeby tak na pewien czas dało się wyłączyć myślenie...
Jestem jak najbardziej za takim klubem ![]()
Ostatnio moją okolicę obiegła wiadomość o 17-latce, która jest w ciąży. I wiecie co usłyszałam? "Widzisz jak dziewczyny łapią facetów?" Z nóg mnie zwaliło. Co ja jestem jakąś desperatką? Myślenie ludzi mnie przeraża. Ja też zauważyłam, że może zachowuję się trochę egoistycznie dlatego, że jestem sama, ale jestem pewna, że gdybym poznała kogoś odpowiedniego, to potrfiłabym zmienić swoje nawyki. Ale poznanie kogoś takiego jest cholernie trudne ![]()
"Widzisz jak dziewczyny łapią facetów?" - mam nadzieję, że taki nie poleciał od nikogo z Twojej familii.
No nie, ale to bez znaczenia. Co za mentalność? Nieważne z kim, ważne, żeby nie być starą panną ![]()
41 2014-01-20 18:28:56 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-01-20 18:30:18)
Ktoś tutaj chyba pytał o to gdzie są Ci wszyscy single - obojga płci. Wszędzie i nigdzie, na forum, w necie i w real life. Taka prawda.
Grunt to się tylko odnaleźć, tak mówią ... Pytanie tylko jak? No właśnie - jak? ![]()
edit: swoją drogą taki temat jak ten powracają z zastraszającą częstotliwością. Siedzę na netkobietach już jakiś czas i parę takich 'kafejkowo-spotkaniowo-klubikowo-wsparciogrupowych tematów było. Szkoda tylko że często bywało tak, że ludzie wpadali - rozpisywali się i ... znikali.
Dynamitka napisał/a:Katarina87 napisał/a:Dziewczyny, mam dokładnie tak samo. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jeśli kogoś poznaję, to boję się angażować, bo zaraz się okazuje, że to nie to. To nie jest tak, że ja jestem zamknięta w sobie czy wybredna. Po prostu nie mogę poznać nikogo sensownego.
Może założymy jakiś klub? ;-)
A tak poważnie - jakbym czytała o sobie. Ile ja już różnych uwag słyszałam pod swoim adresem, że czekam na księcia z bajki/ że jak ja się to staram / że jestem sama, bo mi tak wygodnie/ że mam za duże wymagania itp. Samotność sprzyja egoizmowi, bo teoretycznie robię to, co lubię i z nikim nie muszę się liczyć. Ale tylko ktoś, kto to przeżył, wie, że mogłabym niejednokrotnie oddać te moje wszystkie spełnione zachcianki za spełnioną miłość...
Otoczenie ma to do siebie, że bardzo szybko ocenia, jak widać często pochopnie. Też to znam...rodzina, bliscy mówią, że jestem już tak wygodna i skupiona na sobie, że trudno będzie mi kogoś zaakceptować...a co gorsza inni dochodzą do wniosków, że to ze mną musi być coś nie tak
jak tak dalej pójdzie, to jeszcze chwila i sama zacznę w to wierzyć
Żeby tak na pewien czas dało się wyłączyć myślenie...
Witam serdecznie drogie panie
Ja mam 30 lat i też jestem samotny. Z doświadczenia wiem że to nie jest egoizm- jeśli ktoś tak mówi to z pewnością sam jest egoistą... prosty przykład- moje ciotki- ile razy odkąd skończyłem lat 18 słyszałem wiecznie życzenia typu- życzę ci żebyś sobie znalazł szybko jakąś dziewczynę bo chcemy się bawić na twoim weselu.... a czy któraś pomyślała że chcę nie jakąś dziewczynę, tylko dobrą i fajną żeby mi się z nią dobrze żyło, żebyśmy oboje byli szczęśliwi? NIE- chciały się tylko pobawić na moim weselu- więc kto tu jest egoistą?
Najważniejsze jest znaleźć kogoś z kim będzie dobrze, więc drogie panie, nie przejmujcie się opinią ludzi bo są to złe opinie. Bądźcie cierpliwe i wytrwałe a na pewno kogoś znajdziecie- macie jeszcze sporo czasu
Ja wam powiem jeszcze z doświadczenia bo już mam tą niesławną etykietkę starego kawalera- chociaż staro nie wyglądam i się staro nie czuję, uważam że teraz jestem w kwiecie wieku hihi ;p - że teraz te same ciotki które mi życzyły jakiejś dziewczyny to z przekąsem "żartując" mówią że moja kolejka już minęła- chociaż ja tak nie uważam.Pozdrawiam serdecznie ![]()
niestety nigdzie nie jest napisane ze kazdy moze czy musi sobie kogos znalezc, wystarczy rozejrzec sie....ile osób nie znalazło, choc zyja...po mimo.
Bernadetka88 napisał/a:Dynamitka napisał/a:Jestem jak najbardziej za takim klubem
Ostatnio moją okolicę obiegła wiadomość o 17-latce, która jest w ciąży. I wiecie co usłyszałam? "Widzisz jak dziewczyny łapią facetów?" Z nóg mnie zwaliło. Co ja jestem jakąś desperatką? Myślenie ludzi mnie przeraża. Ja też zauważyłam, że może zachowuję się trochę egoistycznie dlatego, że jestem sama, ale jestem pewna, że gdybym poznała kogoś odpowiedniego, to potrfiłabym zmienić swoje nawyki. Ale poznanie kogoś takiego jest cholernie trudne
Ktoś "mądry" powiedział co wiedział
swoją drogą ciekawe czy w ten sam sposób złapał swoją drugą połowę, o ile ją w ogóle ma
Nie warto brać do siebie tego rodzaju uwag, czy rad...
A co do egoizmu...jego zdrowa dawka jest wskazana, chroni nas przed łapaniem "byle czego".
niestety nigdzie nie jest napisane ze kazdy moze czy musi sobie kogos znalezc, wystarczy rozejrzec sie....ile osób nie znalazło, choc zyja...po mimo.
Z tym, że w dużej mierze to zasługa obecnie promowanego stylu życia, a nie świadomy wybór tych ludzi. Do tego niepokój o przyszłość. Związku się rozwalają, bo ludzie chcą założyć rodzinę, ale ich na to nie stać.
Dynamitka napisał/a:Dynamitka napisał/a:Dynamitka napisał/a:Bernadetka88 napisał/a:A może jednak problem leży po stronie mężczyzn?
Może leży, ale wtedy trzeba się dostosować, a nie marudzić.
Jakoś to do mnie nie przemawia. Dostosować się, byleby kogoś złapać. Może jednak warto poczekać na faceta, do którego od samego początku nie będzie trzeba się dostosowywać. Musi zadziałać TO COŚ....albo wszystko albo nic...
flogger napisał/a:Z portali randkowych nie mam dobrych wspomnien, wogóle z moich okolic mało dziewczyn i na dokładkę większosć z tych które sa wogóle nie odpisują, kogo szukają ??? nie mam pojęcia.
Dziewczyny nie opisują, bo jak są fajne to w ciągu kilku godzin mogą mieć kilkaset wiadomości. Musisz się wyróżnić i być szybki. Zresztą poszukaj też gdzieś dalej.
To już trochę pachnie polowaniem.... ![]()
missnowegojorku napisał/a:niestety nigdzie nie jest napisane ze kazdy moze czy musi sobie kogos znalezc, wystarczy rozejrzec sie....ile osób nie znalazło, choc zyja...po mimo.
Z tym, że w dużej mierze to zasługa obecnie promowanego stylu życia, a nie świadomy wybór tych ludzi. Do tego niepokój o przyszłość. Związku się rozwalają, bo ludzie chcą założyć rodzinę, ale ich na to nie stać.
Albo też i tego, że teraz mozna żyć samemu bez łatki starego/starej panny/kawalera i nieudacznika życiowego, kiedyś taki stan rzeczy był nieakceptowalny społecznie, zwłaszcza rolą życiową kobeity było stać się matką i zona, a teraz niekoniecznie. Wielu młodym wykształconym kobietom to odpowiada, same są w stanie się utrzymać, mogą same wyjeżdzać, dokształcać się, imprezowac nie mając u boku pana i władcy i to się b.podoba w naszych czasach.
No nie, ale to bez znaczenia. Co za mentalność? Nieważne z kim, ważne, żeby nie być starą panną
Mentalność ludzi powoli i tak się zmienia, chociaż starszym pokoleniom to nie w smak. Poza tym ludziom równie się w życiu układa. Przykładowo rodzice wymagający opieki czy jakaś choroba, sytuacje na które się nie ma wpływu, a nie każdy/a potencjalna druga połówka to zrozumie.
PS Na takie teksty najlepszy jest cięty język:).
Katarina87 napisał/a:Bernadetka88 napisał/a:Jestem jak najbardziej za takim klubem
Ostatnio moją okolicę obiegła wiadomość o 17-latce, która jest w ciąży. I wiecie co usłyszałam? "Widzisz jak dziewczyny łapią facetów?" Z nóg mnie zwaliło. Co ja jestem jakąś desperatką? Myślenie ludzi mnie przeraża. Ja też zauważyłam, że może zachowuję się trochę egoistycznie dlatego, że jestem sama, ale jestem pewna, że gdybym poznała kogoś odpowiedniego, to potrfiłabym zmienić swoje nawyki. Ale poznanie kogoś takiego jest cholernie trudne
Ktoś "mądry" powiedział co wiedział
swoją drogą ciekawe czy w ten sam sposób złapał swoją drugą połowę, o ile ją w ogóle ma
Nie warto brać do siebie tego rodzaju uwag, czy rad...
A co do egoizmu...jego zdrowa dawka jest wskazana, chroni nas przed łapaniem "byle czego".
A wiesz, że w przypadku tej osoby właśnie tak to się odbyło?
Aż cisnęła mi się na usta riposta: "po co? żeby moje życie wyglądało tak, jak twoje?" W ostatniej chwili ugryzłam się w język ![]()
Bernadetka88 napisał/a:Dynamitka napisał/a:Może założymy jakiś klub? ;-)
A tak poważnie - jakbym czytała o sobie. Ile ja już różnych uwag słyszałam pod swoim adresem, że czekam na księcia z bajki/ że jak ja się to staram / że jestem sama, bo mi tak wygodnie/ że mam za duże wymagania itp. Samotność sprzyja egoizmowi, bo teoretycznie robię to, co lubię i z nikim nie muszę się liczyć. Ale tylko ktoś, kto to przeżył, wie, że mogłabym niejednokrotnie oddać te moje wszystkie spełnione zachcianki za spełnioną miłość...
Otoczenie ma to do siebie, że bardzo szybko ocenia, jak widać często pochopnie. Też to znam...rodzina, bliscy mówią, że jestem już tak wygodna i skupiona na sobie, że trudno będzie mi kogoś zaakceptować...a co gorsza inni dochodzą do wniosków, że to ze mną musi być coś nie tak
jak tak dalej pójdzie, to jeszcze chwila i sama zacznę w to wierzyć
Żeby tak na pewien czas dało się wyłączyć myślenie...
Jestem jak najbardziej za takim klubem
Ostatnio moją okolicę obiegła wiadomość o 17-latce, która jest w ciąży. I wiecie co usłyszałam? "Widzisz jak dziewczyny łapią facetów?" Z nóg mnie zwaliło. Co ja jestem jakąś desperatką? Myślenie ludzi mnie przeraża. Ja też zauważyłam, że może zachowuję się trochę egoistycznie dlatego, że jestem sama, ale jestem pewna, że gdybym poznała kogoś odpowiedniego, to potrfiłabym zmienić swoje nawyki. Ale poznanie kogoś takiego jest cholernie trudne
To chyba jedne z niewielu chwil, w których powinniśmy cieszyć się, że jesteśmy same...gdy słyszę historie, że ktoś kogoś "złapał na dziecko" lub innym podstępem, to jestem z siebie dumna, że moje życie wygląda tak jak wygląda.
Jakoś to do mnie nie przemawia. Dostosować się, byleby kogoś złapać. Może jednak warto poczekać na faceta, do którego od samego początku nie będzie trzeba się dostosowywać. Musi zadziałać TO COŚ....albo wszystko albo nic...
Nie dostosować się do konkretnego faceta, ale do nowych warunków. Mam na myśli więcej aktywności w poszukiwaniach skoro rycerz na białym koniu nie przyjeżdża. Ukrainki się dostosowały i nie jest niczym nadzwyczajnym usłyszeć coś w stylu: Na kawę być mnie zaprosił!
To już trochę pachnie polowaniem....
I bardzo dobrze ![]()
Albo też i tego, że teraz mozna żyć samemu bez łatki starego/starej panny/kawalera i nieudacznika życiowego, kiedyś taki stan rzeczy był nieakceptowalny społecznie, zwłaszcza rolą życiową kobeity było stać się matką i zona, a teraz niekoniecznie.
Właśnie to miałem na myśli. Dzisiaj wręcz promuje się robienie kariery i tymczasowe relacje nastawione na konsumpcje. Kobieta, która decyduje się na rezygnacje z pracy zawodowej na rzecz męża i dzieci jest napiętnowana.
Wielu młodym wykształconym kobietom to odpowiada, same są w stanie się utrzymać, mogą same wyjeżdzać, dokształcać się, imprezowac nie mając u boku pana i władcy i to się b.podoba w naszych czasach.
Hmhm... Wszystko fajnie o ile im się nie zmieni. Facet może sobie imprezować do 40. czy nawet więcej, a jak mu się znudzi to założyć rodzinę, a u kobiety jest to trochę trudniejsze...
A wiesz, że w przypadku tej osoby właśnie tak to się odbyło?
Aż cisnęła mi się na usta riposta: "po co? żeby moje życie wyglądało tak, jak twoje?" W ostatniej chwili ugryzłam się w język
Ja nie miałbym żadnych oporów przed ciętą ripostą ![]()
Wielu młodym wykształconym kobietom to odpowiada, same są w stanie się utrzymać, mogą same wyjeżdzać, dokształcać się, imprezowac nie mając u boku pana i władcy i to się b.podoba w naszych czasach.
Hmhm... Wszystko fajnie o ile im się nie zmieni. Facet może sobie imprezować do 40. czy nawet więcej, a jak mu się znudzi to założyć rodzinę, a u kobiety jest to trochę trudniejsze...
strasznie to seksistowskie...traci mi to gender ![]()
Bernadetka88 - ja mogę do Ciebie przyjechać, co prawda nie na koniu ale pociągiem jak będzie trzeba ![]()
strasznie to seksistowskie...traci mi to gender
Nie, nie seksistowskie - TAKIE SĄ FAKTY
Po pierwsze decyduje o tym zegar biologiczny, a po drugie niższa wartość kobiety w tym wieku na rynku matrymonialnym i to nie tylko ze względu na zegar biologiczny. Jak chcesz mieć do kogoś o to pretensje to do natury albo do Boga, a nie do mnie
Mi kobieta, która w wieku 50. lat się wyimprezowała i poczuła instynkt macierzyński nie przeszkadza, ale chyba sama czujesz różnicę. Ja tylko - MÓWIĘ JAK JEST ![]()
missnowegojorku napisał/a:strasznie to seksistowskie...traci mi to gender
Nie, nie seksistowskie - TAKIE SĄ FAKTY
Po pierwsze decyduje o tym zegar biologiczny, a po drugie niższa wartość kobiety w tym wieku na rynku matrymonialnym i to nie tylko ze względu na zegar biologiczny. Jak chcesz mieć do kogoś o to pretensje to do natury albo do Boga, a nie do mnie
Mi kobieta, która w wieku 50. lat się wyimprezowała i poczuła instynkt macierzyński nie przeszkadza, ale chyba sama czujesz różnicę. Ja tylko - MÓWIĘ JAK JEST
dziecko mozna zaadopotowac...
dziecko mozna zaadopotowac...
Teoretycznie tak, ale jak się skończy 40. lat to szanse na adopcje praktycznie spadają do zera. Szczególnie jak obie osoby osiągnęły ten wiek. Wolą dać dziecko komuś kto zdąży je wychować...
Bernadetka88 - ja mogę do Ciebie przyjechać, co prawda nie na koniu ale pociągiem jak będzie trzeba
Koń bardziej do mnie przemawia
![]()
Może być na kocie ???
![]()
Dynamitka w rzeczywiostosci tez ciezko kogos poznac w interncie wcale nie jest zle, czemu tak od razu rezygnujesz chyba e naprawde kandydasci byli nieod[pwdno a jak ne to daj szanse i sbie i spotkaj sie klika reazy z jednym bo po jednym spotkaniu nie zawsze cos wychodzi. Jak by tak tylko patrzec na jedno spotkjanie to mozemy szukac i sie spotykac w nieskonczonosc to ze ktos nas oczaruje na pierwszym spotkaniu to nie znaczy ze potem bedzei super. A odwrotnie mzoe byc nawet dobrze czyli nie jestes pena ale po killku spotkaniach kogos blizej poznasz i si emoze cos rozwinac, chyab ze naprawde ci si enei podobali na pierwszy rzut ?;). Wies zi wcaelk o nie jest jakies wybieranie jak z katalogu na zywo tak samo wszytsko sie odbywa, prze net achociaz mozn asprawdzic czy rozmowa sie klei jak tak to na spotkanie wtedy nei przeciagac za dlugo chodz jak ktos myslec bedzei powaznie o poznaniu kogos to i popisze dluzej. Nie poddawaj sie musisz dzialac bo samo nic nie przyjdzie.
Wiem, że łatwo powiedzieć, ale może warto nie zniechęcać się tak szybko do spotkań z mężczyznami poznanymi na portalach randkowych. Dobrą okazją na spotkanie wartościowego faceta jest zaangażowanie się w działalność jakiegoś stowarzyszenia. W zasadzie to jest tak jak piszesz, że jak masz pracę, to jesteś tak bardzo nią pochłonięty/a, iż brakuje czasu i możliwości na poznanie kogoś fajnego:/
Działam w stowarzyszeniu - mężczyzn sztuk 1. I tak jest w wielu różnych organizacjach, wszystko przejęły baby.. Gdzie ci Mężczyźni??? Ja angażuję się w pracę bardo, ale mam też życie poza - i chcę żyć pełnią życia, a nie tylko pracą. Czasu mi nie brak, bardziej możliwości. Często jest tak, że chcę gdzieś wyjść, potańczyć, coś spontanicznego zupełnie, ale.. nie mam z kim. Bo ten nie może, ta ma akurat chore dziecko, a jeszcze inni jadą na weekend do teściów.
Więc chyba MY TUTAJ z forum musimy się zorganizować ;-)!
Może być na kocie ???
![]()
![]()
Hmmm...może na takim z rodziny "tygrysowatych"??? ![]()
Robin 30 napisał/a:Bernadetka88 - ja mogę do Ciebie przyjechać, co prawda nie na koniu ale pociągiem jak będzie trzeba
Koń bardziej do mnie przemawia
![]()
No, i już coś się zaczyna dziać! :-) Koń czy kot, co za różnica. Ważne, że Rycerz jest ;-)
Więc chyba MY TUTAJ z forum musimy się zorganizować ;-)!
To ja polecę jeden z tematów o których pisałem we wcześniejszym poście. ![]()
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=53648&p=20
Dynamitka w rzeczywiostosci tez ciezko kogos poznac w interncie wcale nie jest zle, czemu tak od razu rezygnujesz chyba e naprawde kandydasci byli nieod[pwdno a jak ne to daj szanse i sbie i spotkaj sie klika reazy z jednym bo po jednym spotkaniu nie zawsze cos wychodzi. Jak by tak tylko patrzec na jedno spotkjanie to mozemy szukac i sie spotykac w nieskonczonosc to ze ktos nas oczaruje na pierwszym spotkaniu to nie znaczy ze potem bedzei super. A odwrotnie mzoe byc nawet dobrze czyli nie jestes pena ale po killku spotkaniach kogos blizej poznasz i si emoze cos rozwinac, chyab ze naprawde ci si enei podobali na pierwszy rzut ?;). Wies zi wcaelk o nie jest jakies wybieranie jak z katalogu na zywo tak samo wszytsko sie odbywa, prze net achociaz mozn asprawdzic czy rozmowa sie klei jak tak to na spotkanie wtedy nei przeciagac za dlugo chodz jak ktos myslec bedzei powaznie o poznaniu kogos to i popisze dluzej. Nie poddawaj sie musisz dzialac bo samo nic nie przyjdzie.
Wiesz, rozumiem, że muszę działać. Ale internet mnie naprawdę rozczarował.. Ale może się przekonam znów. Widzę po ekipie tutaj, że może nawet szybciej, niż myślę. :-) Dziękuję Ci za dobre słowa..
Bernadetka88 napisał/a:Robin 30 napisał/a:Bernadetka88 - ja mogę do Ciebie przyjechać, co prawda nie na koniu ale pociągiem jak będzie trzeba
Koń bardziej do mnie przemawia
![]()
No, i już coś się zaczyna dziać! :-) Koń czy kot, co za różnica. Ważne, że Rycerz jest ;-)
Właśnie
wedle mnie może sobie nawet przyjść pieszo ![]()