Mój kierownik jest cholerykiem, człowiekiem chaotycznym, który niewiedzę nadrabia krzykiem. Taki typ. Kiedy ma tzw. zły dzień wyżywa się. W biurze pracuję ja - 26 letnia osoba, pan X - w wieku kierownika (długoletni pracownik, kumpluje się z kierownikiem), pan Y również w podobnym wieku ale nie kolegujący się z kierownikiem.
Gdy kierownik ma ochotę się wyżyć, wszystko spada na mnie. Przecież na kumplu nie będzie, ani na panu Y, który ma taki staż i tyle już widział więc jest znieczulony na takie akcje.
Ja mam sporo zajęć i nie mam nawet czasu na przerwę. Mimo to dzisiaj usłyszałam, że on będzie rozgłaszał wszem i wobec że ja wg niego nie jestem oddana pracy, że olewam itp. Zareagowałam oburzeniem pytając po czym tak wnosi skoro zostaję po pracy gdy jest taka potrzeba wg niego, biorę pracę do domu lub nic innego nie robię tylko pracuję. Odpowiedział że taka jest jego opinia i koniec.
Okropnie się zdenerwowałam takim potraktowaniem. Ja oczekuję atmosfery "do pracy" a nie ciągłych kłótni. Poszłam do kierownika pionu. Powiedział że mi bardzo współczuje, że kierownik taki jest. Że jeżeli usłyszy że on coś o mnie mówi to zareaguje bo ma inne zdanie.
Wkurzyłąm się jeszcze bardziej.
Nikt mi nie pomoże. Wychodzi na to że mam cierpliwie znosić obrażanie mnie, poniżanie itp kto wie co dalej? Przecież to co on robi to mobbing, szantaż.
Nie chcę przyzwalać na takie traktowanie mnie. Prosze o pomoc.
Ten człowiek się syci takimi sytuacjami kiedy on wrzeszczy a inni to widzą i słyszą. Jeśli będę się z nim kłócić... będę robić mu dobrze, a rada w stylu "rób swoje - pracuj" też nie będzie użyteczna ponieważ on znęca się nade mną tez w taki sposób, że mi wydaje dyspozycje - przynieś to, naciśnij ten guzik.... i on uważa że jeśli tego nie wykonam to nie wykonuję jego poleceń a to jest niedopuszczalne bo on jest moim przełożonym.
Może poniższa informacja okaże się przydatna:
Co do mojego stanowiska - jestem specjalistą ds. zamówień publicznych oraz srzedaży. Jestem mgr, mam podyplomówkę. Kierownik ma wykształcenie średnie. Pozostali w dziale bez studiów.
Jeszcze raz apeluję o pomoc! czy ja muszę to znosić?