Minął ponad rok od kiedy zdradziłam i kompletnie nie mogę sobie z tym poradzić, z tym,że tak postąpiłam, że byłam tak zaślepiona, głupia,goistyczna.. Zdradziłam chłopka z którym byłam jakoś pół roku. Był dla mnie baaaardzo dobry, nigdy w zyciu nikt nie dal mi tyle radosci, szczescia co on, a posunęłam się do tak tragicznego czynu z bylym chlopakiem z ktorym kiedys bylam 5 lat. Wiem, ze zdrady nieusprawiedliwia nic ale naprawde tego zaluje i nie wiem kiedy zaakcpetuje to, ze nie jestem juz z nim:(
Nie zrobilam tego z fizycznosci, raczej z tego, ze nie umialam 'odczytac' swoich uczuc. Czegos co juz daawno skonczylo sie i zostalo tylko przyzwyczajenie a od tego co czulam w danej chwili... Oczywiscie probowalam po 4 miesiach od tego zdarzenia naprawic to wszystko, staralam sie jak moglam ale on tego nie widzial. widzial tylko to co zrobilam:((
Musialam sie choć troche wyżalić, wygadac ze swojej glupoty.... Nie jest prawda to, ze jesli ktos zdradzi zrobi to ponownie, wiemto z wlasnego doswiadczenia, naturalnie kazdy czlowiek rozni sie ale mysle ze jesli ktos szczerze zaluje, jest wartosciowy to wiem, ze zrobil zle, a dlaczego osoba tak postepuje , krzywdzi, zdradza? hmmm nie wiem nie umiem tego wyjasnic wiem, ze mialam totalna pustke w glowie, nie wiedzialam co dobre a co zle, byly chlopak duzo mi obiecywal a ja myslalam ze uczucie ktore dawno wygaslo jeszcze moze zaiskrzyc.....