Jak w temacie. Od jakiegoś czasu jestem nieszczęśliwą singielką z wyboru (nie swojego;) i zarejestrowała się na jednym z portai. Moje spostrzeżenia po tygodniu? Masakra!!!
Macie jakieś doświadczenia pozytywne? Korzystacie?
i zarejestrowała się na jednym z portai. Moje spostrzeżenia po tygodniu? Masakra!!!
Wyślij mi linka to profilu, a napiszę Ci dlaczego masakra ![]()
Jak w temacie. Od jakiegoś czasu jestem nieszczęśliwą singielką z wyboru (nie swojego;) i zarejestrowała się na jednym z portai. Moje spostrzeżenia po tygodniu? Masakra!!!
Macie jakieś doświadczenia pozytywne? Korzystacie?
Moje były podobne, choć nie byłem nieszczęśliwą singielką z wyboru,nie swojego ![]()
Po prostu trudno poznać kogoś czasem, a niekiedy bardzo łatwo.
To zależy od szczęścia, myślę, że niczego więcej.
http://www.netkobiety.pl/t61729.html
http://www.netkobiety.pl/t59683.html
http://www.netkobiety.pl/t59558.html
http://www.netkobiety.pl/t58043.html
http://www.netkobiety.pl/t54989.html
http://www.netkobiety.pl/t53650.html
Zaledwie kilka przypadkowych tematów z szukajki związanych z tematem...
A ja właśnie spotykam się chłopakiem którego poznałam na takowym portalu. Co najważniejsze chłopak normalny, nie nastawiony tylko na seks, pracujący, miły, rozmowny.
Szczerze wiadomości setki, treba tylko umieć wyhaczyć co jest warte chwili uwagi. Mnie się na ten czas udało. I traktować to lekko ![]()
Szczerze wiadomości setki, treba tylko umieć wyhaczyć co jest warte chwili uwagi.
Najpierw trzeba sobie uświadomić czego się oczekuje od związku co na takich portalach nie jest zjawiskiem powszechnym.
Byłam zarejestrowana, ale zrezygnowałam. Dość miałam łóżkowych propozycji, dla mnie to desperacja - nie chciałabym poznać bliżej takiego faceta. Generalnie na takich portalach trudno znaleźć kogoś, kto ma do powiedzenia coś więcej niż "ładna jesteś, spotkasz się dla chwili przyjemności?" ![]()
Napiszę coś co zabrzmi okrutnie i może wielu was mnie za to zjedzie, ale wydaje mi się że "c'est la vie" niestety.
Kiedyś dawno temu byłam na weselu koleżanki z pracy. Mam dobrą, dość "prestiżową" pracę w korporacji i jestem "nieźle" wykształcona. Kiedy tak piszę jest mi głupio, bo nie zwykłam oceniać ludzi w takich kategoriach, ale z zewnątrz tak jest to oceniane. Koleżanka poprosiła mnie, czy nie miałabym nic przeciwko gdyby mnie sparowała z kolegą jej męża. Uzasadniła, że oboje jesteśmy sami, będziemy się razem bawić i gdybym nie przyszła z partnerem do zabawy (którego być może byłoby mi akurat ciężko znaleźć) to ona proponuje tego kolegę (nazwijmy go X). Zgodziłam się, bo też wyczuwałam motyw finansowy i nie miało to dla mnie większego znaczenia, co więcej dobrze się stało ponieważ inna samotna koleżanka na tym weselu, szybko "zdobyła" absztyfikanta w postaci wujka-tramwajarza koło 60, pijanego w sztok, spoconego jak z sauny, z ewidentnymi brakami w uzębieniu.
Do rzeczy jednak. Na weselu zabawa była fajna, chłopak opowiadał czym się zajmuje (naprawa klimatyzatorów), był to prosty, uczciwy, pracowity facet. Polubiłam go szczerze, chociaż byliśmy z innych zupełnie światów. Na weselu walnął kilka razy dość soczystymi kawałami, które w "moim środowisku" zostałyby uznane za mało wysofistykowane (żeby nie powiedzieć prymitywne i niestosowne), ale facet pracował w twardym, męskim towarzystwie i istotnie, trochę ogłady my brakowało. W każdym razie po imprezie, spotkał się z młodymi i zaczął o mnie wypytywać. Koleżanka streszczała mi mniej więcej tą rozmowę. Dodam jeszcze, że ona była niesamowicie twardo stąpającą kobietą po ziemi, po ciężkich doświadczeniach życiowych (wczesna śmierć matki), bardzo dojrzała i mądra. Powiedziała wtedy coś, co mnie zabolało mocno, bo było sprzeczne z emocjonalnością dwudziestokilkuletniej dziewczyny, która życia mało poznała. Ten chłopak był ewidentnie mną zainteresowany, przyszedł do niej żeby wziąć od niej namiary do mnie i ona .... odmówiła. "Ona nie jest z twojego świata, nie pokocha cię bo jej nie będziesz w stanie zaimponować, nie dam ci jej adresu bo tylko cię to unieszczęśliwi" - tak mu powiedziała. Ja zdębiałam, bo wydało mi się to co powiedziała okropne - brutalne i poniżające. Ona jednak powiedziała mi mniej więcej tyle, że nie ma co dyskutować bo ona wie jak jest.
Minęło od tej sytuacji wiele lat, to co usłyszałam bardzo zapadło mi w pamięć bo pomyślałam że świat jest okrutny i niesprawiedliwy - w szczególności dla tego chłopaka, który to usłyszał. Z perspektywy lat myślę, że Ona wykazała się dużym życiowym pragmatyzmem i wyczuciem. Ta relacja nie miała szans powodzenia, bo poza maślanymi oczyma i dobrym sercem ten chłopak nie miał nic, czym mógłby mnie uwieść. Ona wiedziała, że ja potrzebuję mężczyzny który będzie mi partnerem i wyzwaniem ... ja wtedy myślałam, że to takie niesprawiedliwe, że ktoś "odpadł w przedbiegach" (nadal uważam, że to niesprawiedliwe, ale pogodziłam się, że takie jest życie).
Kiedy po pewnym trudnym związku, zaczęłam wychodzić do świata. Spostrzegłam że wokoło mnie nie ma wolnych facetów z którymi chciałabym się spotykać. Nie jestem typem impreziary. Szukałam wolnego człowieka, którego mogłabym pokochać i który byłby mi partnerem i na poziomie emocji i inteligencji. Zapisałam się na portal randkowy i zaczął się amargedon. Parada różnej maści oryginałów - przy czym zdaję sobie też sprawę, że z punktu widzenia wielu facetów też jest tak, że kobiety które spotyka na takich portalach, nie zawsze mają poukładane klepki gdzie trzeba. Sprawa jest chyba dość banalna - trudno jest w realu odnaleźć tego "jedynego" a co dopiero w wirtualu. Spotykasz mężczyznę w realu - widzisz go, jak się rusza, jak zachowuje, wyraz twarzy, co mówi i albo cię sobą zainteresuje albo nie. Pisanie w wirtualu może też "uwieść" a na spotkaniu człowiek doznaje szoku.
Kiedy jednak logowałam się do portalu pomyślałam... hm ... ja jestem normalna, myślę że gdybym była facetem chciałabym takiej kobiety - żadna księżniczka, ale w głowie mam porządek, oferuję zdrową psyche i kobiecość z dużym życiowym praktycyzmem. Jeżeli ja się tam loguję, to dlaczego nie mieliby się tam logować faceci podobni do mnie. Oczywiście zaczepiło mnie wielu facetów - trochę dramat bo niektórym nie wiedziałam nawet jak odpisać i czasami po prostu milczałam, część - z wykształceniem, statusem itd., ale już wiesz, że to "nie to". Podam jeden przykład fazy "korespondencyjnej", który mnie rozwalił. Facet b inteligentny, oczytany itd., jak napisał wiersz wychwalający moje przymioty i jego maile stały się ckliwe "poznałem sens życia itp.", to ja wymiękłam i wiedziałam że to koniec - ja tego nie zdzierżę. Wiele kobiet z pewnością byłoby w totalnym rozanieleniu, mnie pozostało przerażenie - chciało mi się wyć "gosh .... co za jazda!!!".
Finalnie spotkałam się z trzema w realu. Z jednym z nich przy okazji delegacji w Warszawie (on też był w delegacji w Warszawie) - uśmiechnęłam na samo pierwsze spojrzenie, bo deklarował wzrost 170cm, podczas gdy ja mam 160 cm a jakimś cudem (i to bynajmniej nie z powodu butów na obcasie) byłam od niego wyższa. Spotkaliśmy się w kawiarni hotelu w którym on mieszkał, wypiliśmy kawę (ja już wiedziałam że to nie ten, chociażby z powodu jego zapachu który mi się nie podobał) i on ........ zaproponował żebyśmy poszli do jego pokoju. Powiedziałam, że nie ma takiej możliwości, wróciłam do swojego hotelu i oczywiście po zakończeniu spotkania, zamilkłam.
Po trzech próbach, które były mniejszą lub większą porażką, zmieniłam portal i tam pierwszego dnia trafiłam na mojego J, w którym się zakochałam chociaż nie jest łatwym facetem. Ale na pierwszym spotkaniu dostrzegłam w nim to, czego nie mieli tamci - podobał mi się, fajnie gadał, miał podobne zainteresowania, poczucie humoru - więc wiedziałam, że w tej relacji jest potencjał.... Oczywiście musieliśmy się poznawać dość długo i nadal mam wrażenie, że nie rozumiem niekiedy jak on "działa". Ale on mnie tam znalazł zaraz jak się zalogowałam, twierdził że spodobał mu się wybitnie mój opis. Czasami się uśmiecham, bo on odezwał się do mnie dosłownie 3 godziny po moim zalogowaniu się, jakby mnie sobie szybko zaklepał, bo spotkaliśmy się następnego dnia po przegadanej razem nocy.
Znam trzy małżeństwa, bardzo zgodne i dobre, które zapoznały się przez portale. Niebanalne osoby - sędzia znalazł uroczą żonę przez przeznaczonych, doktorantka na wydziale ekonomii znalazła męża też przez przeznaczonych i bliska koleżanka mojej przyjaciółki poznała mądrego życiowo bankowca przez sympatię. Są fajnymi parami, można powiedzieć "odnaleźli się jak igła w stogu siana".
Dlatego dlaczego nie ....? ważne jest co o sobie napiszesz, tak żeby już Twój profil przyciągnął tych, których ma przyciągnąć. Ja w swoim profilu napisałam, że oczekuję że mężczyzna będzie dla mnie partnerem tj będzie między nami równowaga inteligencji (żebyśmy się wzajemnie inspirowali), emocji (no cóż nie zniosę permanentnego romantyka "Wertera", ani też kloca tępego) i przede wszystkim, który da mi zdrową, normalną miłość. Odezwał się do mnie z pretensją facet, że dyskryminuję ludzi bez wykształcenia, ręce trochę załamałam ..... no cóż nie będę ci tłumaczyć człowieku różnicę między inteligencją a wykształceniem .... ale istotnie, większą szansę powodzenia daję związkowi, jeżeli będziemy przynajmniej z "równoległych" światów, tak żebyśmy się rozumieli.
Jeszcze jedna dygresja. Prezes firmy w której pracuję miał żonę (związek się rozpadł) - ta kobieta była totalnie z innego świata. Kiedy spotkałam ją po raz pierwszy zadała mi pytanie "podoba ci się Ricky Martin" - była ode mnie kilka lat starsza, ja już od dawna nie byłam na etapie zastanawiania się czy mi się podoba Ricky Martin, jej mąż kiedy się spił potrafił o niej tylko tyle powiedzieć, że "jego żona ma fajne cycki". Żal mi było tej kobiety okrutnie, bo związek się rozlatywał bo oni nie mieli z sobą nic wspólnego, a ona po prostu nie była w stanie "nadążyć" za swoim mężem który stawał się innym człowiekiem i jego świat oddalał się od niej z prędkością światła. Dlatego patrzę na mojego J i uśmiecham się. Bo czuję wielkie zadowolenie kiedy zdaję sobie sprawę, że kiedy by mnie ktoś zapytał - kto w waszym związku jest inteligentniejszy, bardziej życiowo zaradny itd. to ja szczerze mogę powiedzieć - NIE WIEM. Może on, może ja, nie jestem w stanie tego ocenić - wydaje mi się że mniej więcej po równo.
Ufff .... zakończę tak, jeżeli stara panna, 38 letnia singielka, dość krytyczna i wymagająca wobec mężczyzn, bynajmniej nie w fazie życiowej desperacji, dość dobrze znajdująca się w swojej tzw sytuacji życiowej, znajduje na portalu randkowym swojego J - fajnego faceta z całym pakietem wad, to może to będzie dla Ciebie zachęta, żeby i tam poszukać swojego szczęścia
.
9 2014-01-08 03:04:59 Ostatnio edytowany przez Hannah99 (2014-01-08 03:11:53)
Dodam jeszcze jedno - żaden facet w fazie "korespondencyjnej" nie uczynił aluzji do seksu. Poza tym jednym oszołomem opisanym powyżej, z którym się fajnie gadało, a który finalnie mnie chciał zwabić do swojego pokoju.... Nawiasem mówiąc, cóż za bezczelność, że on pomyślał, że jestem na tyle durna, żeby sama pakować się do pokoju hotelowego praktycznie nieznanego faceta .... jakby mi podał tabletkę gwałtu, albo miał tam kumpla, z którym mogliby mnie pobić wykorzystać itp. .... czy on myślał, że ja nie mam wyobraźni i instynktu samozachowawczego? nawet mnie jego sugestia nie zdenerwowała - nie miało to zaproszenie żadnego znaczenia, chemii nie było więc nawet cienia zawahania w temacie nie było.
Nie jestem kaszalotem, myślę że zupełnie mieszczę się w jakiś ramach estetycznych i nie jestem aseksualna, ale nie zdarzało mi się jakoś często żeby faceci mi proponowali seks bez zobowiązań. Nie jestem w stanie wyjaśnić z czego to wynika, być może z tego, że ci którzy mnie znają wiedzą, że NIE. Na tych portalach nikt też mi nie złożył propozycji seksu. Albo miałam takie fatalne zdjęcie i jestem za stara
albo też mimo wszystko to jest dość ważne, jaki schludne słowa autoprezentacji mają wydźwięk. Pewnie są osoby, które szukają niezobowiązującego seksu chętniej odpiszą na prezentację w stylu "jestem filuterną brunetką lat 28, zadbaną i seksowną, lubię się bawić, taniec to mój żywioł, a moja ulubiona książka to "50 twarzy Greya". Chyba to dobra zanęta dla różnej maści facetów poszukujących mniej lub bardziej zobowiązujących przygód.
W skeczu Lachony KMN jest taki fragment w deseń "jak się dziewczynina na ring pchała, to co się dziwi że w ryja dostała". Ja też miałam mojego randkowego "napaleńca", ale też nie sprowokowałam sytuacji w której utraciłabym kontrolę nad zdarzeniami.... Dlatego też luz i bezpieczeństwo - emocjonalne i fizyczne to podstawa. ROZSĄDEK....
Portale randkowe, to taki sklep,wchodzisz, wybierasz idealnie leżącą osobę i wychodzisz:).
Trafiają się oszołomy i inne wybryki natury, ale spośród tych trzeba umieć wyłowić tego odpowiedniego.
Sama tam bywałam, spotykałam się z różnymi typami mężczyzn. Z jednymi mam kontakt do dziś i się przyjaźnimy. Aż w końcu trafiłam na mojego obecnego partnera ![]()
Wyrobiłam sobie parę zasad, których się trzymałam i pewnie dzięki nim nie wplątałam się w jakieś bagno. Trzeba zachować czujność - zwłaszcza jak jest się kobietą.
Wszystko moje wolne przyjaciółki namawiam do tego typu randkowania, to trochę pójście na łatwiznę, ale gdzie w tym codziennym chaosie znaleźć czas na wyłapywanie ideału na ulicy?
Korzystałam, było kilka nie udanych znajomości ale w koncu poznałam tego jedynego
już idzie nam drugi rok jak jestesmy razem
serwisy randkowe moge porownac do grania w lotto
kiedyś można trafić ![]()
Korzystałam i raczej mam pozytywne doświadczenia w tym temacie. Wiadomo, nie zawsze było różowo, z początku, jak zakładałam sobie konto na jakimś darmowym portalu, to ciężko było znaleźć jakiegoś normalnego faceta, często miałam niemoralne propozycje, które odrzucałam, a jak dochodziło do rozmów, to z reguły były one o totalnych pierdołach, bez ładu i składu, tylko po to, żeby przeciągnąć rozmowę. Czyli moje pierwsze doświadczenia były kiepskie, tak jak pewnie i Twoje.
Ale zamiast zniechęcić się do wszystkich portali randkowych, postanowiłam przerzucić się na jakieś inne, płatne, bardziej poważne, matrymonialne. Tak mi się wydawało, że jak ktoś zapłaci za abonament, to raczej nie po to, żeby głupio flirtować bez celu, tylko żeby poznać kogoś normalnego. I rzeczywiście, ta odmiana miło mnie zaskoczyła. Diametralna różnica. Główną zaletą była inna grupa osób, czyli faceci, którzy już mieli coś sensownego do powiedzenia, taktowni, uprzejmi. Do tego wiele możliwości dopasowania odpowiedniego partnera, testy osobowości, wspólne zainteresowania, punkty dopasowania, kryteria wyszukiwania - już nie było tak ciężko wyselekcjonować z całej puli tych facetów, którzy mogliby mnie potencjalnie zainteresować. Dlatego bardzo chwalę sobie moją obecność na MD, ale wiem, że nie wszędzie jest tak różowo i często trzeba ostrożnie i z dystansem podchodzić do takiego randkowania. Ale przy odrobinie szczęścia i rozsądnym poszukiwaniu, może się opłacić...
Ten chłopak był ewidentnie mną zainteresowany, ..... nie pokocha cię bo jej nie będziesz w stanie zaimponować, .... świat jest okrutny i niesprawiedliwy - w szczególności dla tego chłopaka, który to usłyszał. Z perspektywy lat myślę, że Ona wykazała się dużym życiowym pragmatyzmem i wyczuciem.
Skrzywdziła chłopaka. Tylko tyle. Gdyby nie mógł Ci zaimponować, to wasza relacja by się nie utrzymała. Tymczasem chłopak dostał cios w mordę. Koleżanka uczyniła zło. Pewnie zło do niej wróciło.
ważne jest co o sobie napiszesz, tak żeby już Twój profil przyciągnął tych, których ma przyciągnąć
Tak! To jest klucz
Wtedy widać dopasowanie intelektu, oczekiwań.
Fajne są serwisy randkowe, tylko trzeba podejść do tego z dystansem
i nie zaczynać znajomości internetowych trwających kilka miesięcy. Kilka rozmów i kawa/herbata
Tylko tak można łatwo i szybko ogarnąć kto siedzi po drugiej stronie kompa ![]()
Rainbow zgadzam się z Tobą. Ja mam identyczne odczucia co do portali randkowych i też je nazywałam sklepem. Założyłam konta na kilku portalach i zawsze patrzyłam na opisy panów. Odrzucałam od razu te bez opisu oraz przekoloryzowane. Wybierałam tylko te osoby które miały cechy charakteru najbardziej mnie odpowiadające. Odrzuciałam panów z nałogami, w separacji, piszących z ogromnymi błędami ort. na portalach jest to możliwe bo w realu nikomu nie zrobiłabym takiej przykrości. Sama w moim opisie nie ukrywałam wieku, stanu cywilnego, dzieci.W ten sposób dokonałam selekcji i wysłałam zalotne oczko do pana który miał opis wydający się być bardzo szczerym. Pan odesłał inne oczko a potem potoczyło się samo. Szybko doszło do pierwszego spotkania i kolejnego a obecnie od 1,5 roku mam wspaniałego męża. Myślę że warto próbować
16 2014-03-17 23:04:16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-03-17 23:05:24)
Ja gorąco polecam portal randkowy spam
To co mi się w nim podoba :
a.każdy musi mieć swoje zdjęcie profilowe , ale jak ktoś preferuje może być ono przedstawione za pomocą graficznej modyfikacji ( to nam pozwala zachować większą anonimowość )
b. Nie ma żadnych fikcyjnych kont , a użytkownicy to ludzie naprawdę nastawieni na poznawanie ludzi.
c. BEZPŁATNE !!! TO był mój wyznacznik numer jeden. Teraz wszędzie te opłaty , haczyki , a tu elegancko DARMOWE konto..
Ja ze swojej strony gorąco polecam !
Hannah99 you made my day:) Napisałaś to tak pięknie, że z zainteresowaniem przeczytałam i muszę przyznać, że przywróciłaś mi nadzieję, że w każdym momencie życia można znaleźć tę odpowiednią osobę. Życzę Ci powodzenia z J:)
Sama nigdy nie korzystałam z portali randkowych, bo nie było konieczności, ale nie jestem przeciwna takiej formie poznawania ludzi. Osobiście znam jedną parę, która poznała się w ten sposób i są do dzisiaj razem. Trzeba mieć dużo szczęścia i cierpliwości. A przede wszystkim po krótkiej wymianie korespondencji trzeba się spotkać możliwie jak najszybciej, bo zazwyczaj jest tak, że robimy sobie jakieś wizualizacje w głowie i idealizujemy osobę, z którą piszemy, a potem odczuwamy wielkie rozczarowanie jeżeli ta osoba na spotkaniu odbiega od naszych wyobrażeń.
Jestem na drugim płatnym portalu .Początkowo myślałam,że będę miała okazję poznać ludzi do interesującej rozmowy,moze w przyszłości wspólnego spędzania czasu.Związku formalnego sie boję,muszę z kimś trochę dlużej pobyć żeby móc ufać.Jestem rozczarowana.Panowie starsi potrzebują ,żeby ktoś ich oprał i ugotował.W zamian kuszą domkiem jednorodzinnym.Potrafię sprzątać i gotować,ale nie o to tylko chodzi.Inni potrzebują seksu.Na litość boską-ja też,ale przede wszystkim trzeba sobie przypaśc do gustu(cokolwiek dla każdego to znaczy)
Zazdroszczę tym,którym się udało spotkać partnera/rkę na miarę swoich oczekiwań.
Trzeba wierzyć,że i nam się uda
Witajcie,
Ja z racji bycia singlem zarejestrowałam się w ubiegłym roku na jednym z takich portali (tak za radą siostry - w końcu tak poznała swojego przyszłego męża).
Oczywiście - zrobiłam błąd (nie wymienię nazwy tego portalu) - wszystko było nie tak. Natarczywe wiadomości (mimo braku odpowiedzi na pytania taka osoba potrafiła pisać kilkakrotnie...), poszukiwanie przygód, zabawy. Ja raczej tego nie szukałam. Po dwóch tygodniach zupełnej beznadziei zrezygnowałam i usunęłam konto; może stąd takie zachowania mężczyzn, bo to było nieodpłatne konto. Z resztą nie wiem - długo tam nie pobyłam...
Po jakimś miesiącu dostałam namiar na kolejną stronę (tym razem konto było płatne) - opłaciłam i wypełniłam test. Nie musiałam długo czekać - kilka wiadomości przyszło mi już w ciągu jednego dnia.
Dzięki temu portalowi zawdzięczam poznanie fascynujących mężczyzn. Z niektórymi mam kontakt po dziś dzień.
Jednak niestety nie poznałam żadnego z którym mogłabym być do końca życia.
Na razie jestem singlem.
Konto mam nadal, ale już nieaktywne.
Na razie nie korzystam... Czas pokaże.
20 2014-03-26 18:41:24 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2014-03-26 18:46:27)
Miałem konto. Kobity nieśmiałe, najczęściej w opisie "..." albo "napisz to się przekonasz", jakby pisanie zdań złożonych było wyzwaniem. Ulubione cytaty to banały do potęgi, ogólnie masakra. Po pół roku siedzenia i eksploatacji kreatywności w wiadomościach zdobyłem tylko przyjaciółkę z drugiego końca Polski, z którą bardzo fajnie się pisze.
Kumpel mi powiedział, że na tym portalu siedzą kobiety, które lecą na kasę. Dla żartów zrobiłem sobie zdjęcie na tle wypasionego motoru kumpla, kobiety same zaczęły do mnie pisać.
WTF? Dziękuję takim kobietom.
Miałem konto. Kobity nieśmiałe, najczęściej w opisie "..." albo "napisz to się przekonasz", jakby pisanie zdań złożonych było wyzwaniem. Ulubione cytaty to banały do potęgi, ogólnie masakra. Po pół roku siedzenia i eksploatacji kreatywności w wiadomościach zdobyłem tylko przyjaciółkę z drugiego końca Polski, z którą bardzo fajnie się pisze.
Kumpel mi powiedział, że na tym portalu siedzą kobiety, które lecą na kasę. Dla żartów zrobiłem sobie zdjęcie na tle wypasionego motoru kumpla, kobiety same zaczęły do mnie pisać.WTF? Dziękuję takim kobietom.
Ja myślę, że wartościową osobę trudno znaleźć bo jest wartościowa i też trzeba umieć patrzeć, tak by móc znaleźć. Nie rozumiem dlaczego ludzie myślą, że jak tylko napiszą do kogoś, to mają od razu mieć wianuszek wartościowych osób...
Parę lat temu miałam konto na najpopularniejszym portalu randkowym,założyłam je z myślą by kogoś sensownego znaleźć,ale zakładałam,że łatwo nie będzie i na pewno od razu nie trafię na księcia z bajki.Spotykałam się z różnymi facetami przez około rok czasu,często to było tylko jedno spotkanie bo któreś z nas nie chciało kontynuować znajomości.Poznałam tam bardzo pozytywne osoby,również takie,które były kompletną porażką.W końcu poznałam tam także swojego narzeczonego z którym jesteśmy razem już ponad pięć lat.Na pewno nie trzeba być nastawionym na natychmiastowe poznanie swojej drugiej połowy i przygotować się na rozczarowania,za to ciekawe wrażenia z randek gwarantowane.
Korzystałam wiele razy, mnóstwo facetów napalonych, ale stwierdziłam, że to nie na moje nerwy i wole w realu poznawać ludzi.
Znam wiele par, małżeństw, które poznały się przez internet, więc chyba nie ma reguły.
nie widze w tym nic zlego, sama korzystalam:)