Witam.
Tydzień temu narzeczona zakończyła ze mną trzyletni związek i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Dużym problemem poza bólem z rozstanie jest cierpienie związane z uświadomieniem sobie jak bardzo ją raniłem przez te wszystkie lata. Nie spełniałem jej potrzeb. Bardzo potrzebowała rozmowy a ja jej nie dawałem. Przez te wszystkie lata rozpaczliwie próbowała się ze mną porozumieć a ja tego nie rozumiałem. W końcu straciła cierpliwość i mnie zostawiła. Dopiero po tym zrozumiałem jak bardzo cierpiała prze zemnie. Rozumiem że związku nie da się uratować, ale ciągle szukam z nią kontaktu. Pragnę abyśmy się zrozumieli, rozmawiali. Chce zrozumieć ją i żeby ona zrozumiała mnie. Czuje że dopiero gdy osiągniemy pełne porozumienie, zrozumiemy i wyjaśnimy sobie powody, przez które tak się zachowywaliśmy wybaczymy sobie.
Dodatkowo przeraza mnie perspektywa ze nie założę rodziny, nie będę mieć dzieci a nie mogłem się tego doczekać.
Zastanawiam się czy mogę jeszcze prosić ja o rozmowę mimo ze tyle lat jej unikałem i czy możemy się porozumieć i zrozumieć jako przyjaciele.