W ostatnim czasie wystapila mala klotnia, bez owijania w bawelne, moj szawgier oczernial tylek mojej mamie, mieszka u niej, chodzilo o kwestie mieszkaniowe, powiedzialam jej to co on powiedzial, wziela go z siostra na rozmowe, powiedzial ze on nic takiego nie powiedzial ze celowo chce go sklucic, ze nic takiego nie bylo ze rozpie... Jego rodzine, zadzwonili do mojego ojca bo on tez byl przy tym, i on tez powiedzial ze on nic nie wie, ze nie bedzie sie wpier... Itd itp.
Ja wyszlam na najgorsza osobe, czy to faktycznie moja wina? Powinnam byla to olac co gada na moja mame? Ja chcialam zeby sobie to wyjasnili kwestie mieszkaniowe, zeby jej nie oczernial, a on mowi ze nic takiego nie bylo, zreszta zawsze klamie w oczy...