Witam Was użytkowniczki forum.
Dopiero się zarejestrowałam... zrobiłam to dla tego, że nie mam nikogo, a moja sytuacja jest bardzo trudna. ;(( Wyszłam przed 5 laty za mąż, mam dopiero 25 lat i 5 - letnią córeczkę. Mój mąż przez kilka lat znęcał się nade mną psychicznie, chciałam popełnić samobójstwo, dochodziły przejawy agresji fizycznej. Jestem pedagogiem z wykształcenia, daję radę zawodowo, ale prywatnie jest katastrofa. Rok temu poznałam mężczyznę (mieszkam za granicą, a on pochodzi z Kolumbii) i pokochałam go całym sercem, jak jeszcze nigdy dotąd nie kochałam. ślub z mężem wzięłam, bo byłam młoda i tak wypadało, ponieważ byłam w ciąży, a w mojej małej miejscowości jak się z kimś "chodziło" kilka lat i wpadło to dla zasady trzeba było brać ten ślub. Nigdy nie czułam jednak żadnego wyższego uczucia. Zrobiłam to tylko ze względu na dziecko... jestem teraz w rozpaczy... ten drugi mężczyzna też bardzo mnie kocha i bardzo cierpi ze względu na naszą sytuację. Mógłby ułożyć sobie życie, ale nie chce beze mnie. Będąc z moim mężem nie wierzyłam w taką prawdziwą miłość między kobietą a mężczyzną, bo nigdy jej nie doświadczyłam. Teraz zrobiłabym wszystko, żeby być z ukochanym, ale mąż zagroził, że zabierze mi córeczkę (on ma obywatelstwo tego kraju, w którym mieszkamy, a ja nie), groził mi tym wielokrotnie zanim kogokolwiek poznałam, poza tym ma pieniędze na załatwienie "sprawy". Pięć lat żyję w permanentnym strachu, dodatkowo groził, że zrobi temu drugiemu czlowiekowi krzywdę (a ma ku temu możliwości, bo zna takich ludzi). Manipuluje naszą córeczką z całą swoją rodziną, że ja jestem złą matką, że chcę rozwalić jej rodzinę. Piszę tutaj, bo jestem sama, bo już nie mam siły, czasem chciałabym umrzeć na jakąś nieuleczalną chorobę, by mieć choć trochę czasu na spędzenie go z mężczyzną, którego kocham i który mnie kocha. Nigdy nie spodziewałam się, że przyjdzie mi spotkać prawdziwą miłość. Ten drugi był pierwszym mężczyzną, któremu ze szczerego serca powiedziałam, że go kocham... już nie mam siły... pomóżcie mi co mam robić... dziecko ma teraz 5 lat i jest dla mnie najważniejsza na świecie i byłabym skłonna zrezygnować dla niej z miłości mojego życia, gdyby moje mieszkanie z jej ojcem maiło ją uszczęśliwić, ale wtedy ja z kolei umrę żyjąc... wiem to na pewno... jestem taka wyczerpana... nie jem, nie śpię, ciągle płaczę bez powodu, wszystko mnie boli jak babcię, nic poza małą nie ma dla mnie sensu... nigdy wcześniej nie przypuszczałabym że kiedykolwiek tak bardzo pokocham obcego mężczyznę, nie wierzyłam, że takie coś jest możliwe... pomóżcie, proszę, bo nie chcę zostać sama
( jeżeli któraś z was miała podobną sytuację, napiszcie mi co robić. Mąż dodatkowo straszy mnie, że obciąży mnie kosztami sądowymi w przypadku rozwodu (ok 5000 euro) a ja tyle nie mam, od rodziców nie wezmę, bo mój tata jest ciężko chory. Nie mam rodzeństwa, by prosić kogokolwiek o pomoc... Nawet jak piszę tę wiadomość to lecą mi łzy, a jeszcze bardziej boli, że mói ukochany cierpi równie mocno...
Nie wiem co robić, nie przypuszczałabym, że znajdę się w podobnej sytuacji...
jezeli nie masz obywatelstwa,to zrob je. jezeli sie nie da zrobic obywatelstwa, zabieraj mezczyzne ktorego kochasz do polski,zabierz tez córke,tam bedziesz miala wieksze prawa{i tak masz-jestes matka) idz z tym na policje ze sie nad toba znecal, nie powinnas tak tego zostawiac..jestes zastraszana- to znacanie sie psychiczne.. uspokuj sie.otrzezwiej troche z tego wszystkiego,zlap gleboki oddech świeżego powietrza i przede wszystkim nie daj sobie zabrac córki!! nie mozesz jej oddac do takiego czlowieka(o ile mozna go nazwac czlowiekiem) nie jestes sama, masz mnie, pewnie reszta dziewczyn tez cos poradzi.masz mezczyzne ktorego kochasz i on ciebie..