Witam. Miałam już konto na tym forum, ale zapomniałam jaki mam login i niestety musiałam założyć nowe. Ogólnie w życiu układa mi się dobrze, zdaję sobie sprawę, że w porównianiu do niektórych nieszczęść to moje życie jest cudem. Ale jednak czegoś mi brak. Jestem w związku, jest mi w nim dobrze. Sytuacja rodzinna też jest ok. Ale brakuje mi kogoś takiego w życiu jak bliska koleżanka, przyjaciółka. Nie mam z kim porozmawiać, poza moim facetem, nie mam z kim się spotkać jak On jest w pracy. Zanim Go poznałam miałam bardzo dobrą koleżankę, ale potem poświęcałam więcej czasu dla chłopaka. Wiecznie miała o to pretensje, próbowała rozwalić mój związek. I trzy lata przyjaźni przeszły ot tak. Wiem, że nie była idealna, rywalizowała ze mną na uczelni, w życiu prywatnym i każdej innej możliwej płaszczyźnie ale jakoś to tolerowałam, i miałam tego kogoś. Teraz jest mi żal tego wszystkiego, chociaż wiem, że przyjaźń wygląda inaczej. Jestem samotna, gdy inne moje znajome mają bliskie przyjaciółki i tego im wszystkim zazdroszczę... Jest mi źle. Nie wiem co mam zrobić. I przykro, gdy myślę o niej. ;/
z przyjaciółka mozna przezyc każde ciezkie chwile, bez niej zawsze czujemy sie samotni.
Przyjaciółka a pseudo przyjaciółka to róznica. Czasem przyjaciółki po tajemnie chcą zniszczyć najswanialszy związek , gdyż są zazdrosne.
wszystkie kobiety jakie znałam nie były zazdrosne:)były nawet miłe, ja tez nie miałam im czego zazdroscic.
zycie je zabrało.
Mam podobną sytuację. Też jestem w związku, jestem szczęśliwa, ale czegoś, a raczej kogoś mi brakuje. Przyjaźniłam się z jedną dziewczyną od zerówki przez 13 lat, po pewnym czasie kiedy znalazła (a raczej odbiła - po 5 latach związku - swojej koleżance z klasy, z którą dobrze żyła) chłopaka, to nie mamy kompletnie kontaktu. Mieszkamy blisko, rozumiem - praca i szkoła mogą dzielić, ale bez przesady. Ja się narzucać i dosłownie prosić o spotkanie nie będę, ona mój numer też zna i mogłaby się odezwać, ale widocznie nie chce.
I tak za każdym razem. Zawsze ja o wszystko dbałam, o każdą relację, zawsze ja się angażowałam, umawiałam, odzywałam pierwsza, proponowałam. Tylko ile można? Dlatego też doskonale rozumiem Twoją sytuację. Teraz jeszcze idzie sylwester, znów spędzimy go ze znajomymi mojego narzeczonego, a mnie wszyscy wystawili. Tak samo było w moje urodziny, ostatnie i poprzednie... Chyba niektórzy po prostu nie mają szczęścia do przyjaciół
Albo może przyjaźnie między facetami są mocniejsze od tych między kobietami?
Jeśli chodzi o tą dziewczynę, o której mówisz to chyba to nie była przyjaźń tylko bardziej obcowanie i rywalizacja. Przyjaciele powinni się wspierać, a nie walczyć.
6 2014-01-02 22:02:46 Ostatnio edytowany przez takbywa (2014-01-02 22:03:06)
Chyba to racja, że niektórzy nie mają szczęścia do przyjaciół.
A szkoda...
Przyjaźń może być wielkim skarbem.
Jeśli się o nią odpowiednio zadba,
wtedy może trwać przez cale życie.
Jest jednym z najważniejszych rodzajów więzi międzyludzkich
i warto o nią zabiegać.
Do pewnych i oczywistych zasad przyjaźni należą
lojalność, poleganie na sobie nawzajem, wzajemna pomoc,
dyskrecja i tolerancja.
To jasne, że w przyjaźni najistotniejsza jest szczerość.
Żeby ona była możliwa - konieczne jest zaufanie.
To z kolei jest poparte cnotą dyskrecji.