Witam,
Mam na imię Zuzia i mam 31 lat.Minęło dużo czasu zanim zebrałam się na odwagę, aby w końcu przedstawić swój problem na forum.Niestety pomimo chęci i wysiłku nie jestem w stanie poradzić sobie z tą sytuacją, gdyż jest ona dla mnie zbyt skomplikowana i trudna.Postaram się jednak mniej więcej ją opisać.
Na początku bieżącego roku poznałam przez internet mężczyznę w moim wieku,który w związku z pracą przebywa w UK i poszukiwał kobiety z Polski. Przez pierwsze dwa miesiące utrzymywaliśmy kontakt za pomocą internetu,codziennie prowadziliśmy rozmowy przez skype, co w pewnym stopniu nas do siebie "zbliżyło". W końcu umówiliśmy się na pierwszą randkę w Polsce,przy okazji świąt wielkanocnych.Zakochaliśmy się w sobie(przynajmniej z mojej strony było tak faktycznie). Spędziliśmy ze sobą czas,spaliśmy ze sobą,ale nie doszło do współżycia, ponieważ oznajmiłam mu, że nie jestem jeszcze na to gotowa.Rzecz w tym,że on oczekiwał ode mnie, że jeśli naprawdę go kocham,to właśnie to zrobię.Rozczarował się,chodził mętny,bardzo mało rozmawiał,przytulał mnie tylko wtedy, gdy leżeliśmy w łóżku.Gdy wrócił do UK,w jednej z rozmów telefonicznych oznajmił mi, że kocha mnie już mniej,czego nie rozumiałam.Jednak dalej utrzymywaliśmy kontakt.Minęło 1,5 miesiąca, aż pewnego dnia powiedział mi, że kupił bilet do Polski, aby spotkać się ze mną i tym samym wynagrodzić mi swoje ostatnie zachowanie.Znowu nastąpiła ta sama sytuacja.Po ponownym powrocie do Anglii, zaproponował mi, żebym do niego przyjechała.Wcześniej straciłam pracę i przez pół roku pobierałam zasiłek z urzędu.Oznajmiłam mu,że na razie z tego powodu nie jestem w stanie przyjechać.Aż pewnego dnia powiedział mi,że już mnie nie kocha, że mu przeszło.Jako powód podał fakt, że nie podjęłam się współżycia z nim, bo on potrzebuje kobiety, która zaspokoi jego potrzeby seksualne i, że w takim razie do siebie nie pasujemy.Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.Myślałam, że spotykał się ze mną,bo mnie po prostu pokochał.Wszelkimi siłami starałam się go odzyskać,wytłumaczyć mu, jak bardzo go kocham i że na wszystko inne przyjdzie jeszcze czas.Wylewałam łzy,prosiłam,błagałam.Nie ugiął się.Nie rozumiałam,dlaczego jest aż tak chłodny i nieprzystępny.Odpowiedział mi:"Nie wiem,może nie mam serca". Rozłączył się w trakcie naszej ostatniej rozmowy.Po tym czasie wysyłałam jeszcze ogromne ilości smsów z prośbą, aby mnie nie zostawiał i dał mi szansę.Myślałam,że potrzebuje czasu.Nie miałam z nim kontaktu przez miesiąc,aż pierwsza zdecydowałam się napisać smsa.Następnego dnia zadzwonił i zaproponował mi przyjazd do Londynu.Umówiliśmy się, że kupię bilet.Ale znowu nie odzywał się, nie pisał.Zachowywał się bardzo dziwnie.Otrzymałam od niego maila z informacją,że nie wie czego w życiu chce i kogo.Szybko ostatkiem sił zadzwoniłam i dowiedziałam się, że prawdopodobnie będzie miał dziecko.Przeżyłam ogromny szok.Okazało się, że na jednej z imprez pod wpływem alkoholu i bez zabezpieczenia przespał się z koleżanką.Ten fakt tłumaczył mi tym, że chciał się odstresować od pracy i po prostu tego współżycia potrzebował.Wiadomość o ciąży spadła na niego jak grom,załamał się psychicznie,nie potrafił normalnie funkcjonować.Ale ja po tym wszystkim nie przestałam go kochać,a wręcz przeciwnie-wspierałam go każdego dnia z myślą jak bardzo cierpi pomimo swojego błędu.Trwało to miesiąc.Wciąż miałam nadzieję, że go odzyskam.Walczyłam.Ale on żył tylko tą ciążą.Powiedział mi,że nie kocha tej kobiety, ale nie zostawi dziecka.Zrozumiałam jego decyzję, w końcu dziecko nie jest niczemu winne.Jednak ta kobieta postawiła mu warunek,że albo z nią będzie,albo nigdy nie zobaczy dziecka.Jej zachowanie tłumaczyłam sobie jakimś emocjonalnym szantażem i problemem z własną osobowością.Starałam się to uświadomić również jemu,utrzymywałam z nim kontakt,o który najbardziej to ja zabiegałam.Pewnego dnia gdy zadzwoniłam,rozłączył się i napisał smsa z informacją, że jest teraz z tą kobietą.Ta informacja była dla mnie ogromnym szokiem, tym bardziej że mu wybaczyłam i cały czas wspierałam go w tym trudnym dla niego momencie.Załamałam się psychicznie, co skończyło się przyjmowaniem przeze mnie leków.Nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca,nie wychodziłam z domu.Dzięki lekom odnalazłam w sobie spokój,ale wciąż kocham tego człowieka i jego twarz mam non stop przed oczami.On jest ciągle w mojej głowie do tego stopnia, że za tę całą sytuację zaczęłam obwiniać siebie.Nie potrafię przestać o nim myśleć.Może gdybym od razu uległa jego zachciankom,nie zostawiłby mnie.Z drugiej jednak strony myślę sobie,że skoro już na starcie miałam do czynienia z tak zmienną osobą , to nie wiem,co tak naprawdę czekałoby mnie w przyszłości pomimo tego,że on ma fajną rodzinę,że zapracował już na mieszkanie, że miałabym to wszystko.Ale jak wyglądałoby z nim życie?Tego nie wiem.I tak myślę na przemian,raz go nienawidzę za wszystkie swoje cierpienia, drugi raz kocham i żałuję wszystkiego.Mocno przeżyłam to rozstanie,bo w ten związek włożyłam całe swoje serce,a moim problemem jest to,że kocham za bardzo.Myśli o nim tak mocno we mnie tkwią, iż obawiam się, że w przyszłości mimo chęci nie będę w stanie nikogo więcej pokochać.Boję się, że może miałam jakąś szansę i świadomie ją straciłam.Jednak poznałam człowieka, niesamowicie zmiennego,który zakładał maskę w zależności od sytuacji, nie liczył się z tym co wewnątrz przeżywam, a informacja o tym,że po rozstaniu z nim byłam pod opieką lekarza nie zrobiła na nim wrażenia.I tak borykam się co dzień między tęsknotą a niechęcią do niego.Za każdym razem kiedy próbowałam zapytać go o prawdziwy powód rozstania,mówił coś innego lub milczał.Przepraszam za chaotyczność, ale przez cały czas trwania naszej znajomości on tak zmieniał się jak kameleon, że ja nie jestem w stanie nawet dorzecznie tego opisać.Jak zrozumieć zachowanie takiej osoby?Jak mam sobie pomóc, by ułatwić swoje funkcjonowanie?Bardzo proszę o jakiekolwiek porady.Dziękuję.
1 2013-12-17 17:14:10 Ostatnio edytowany przez zuzia8201 (2013-12-17 17:21:41)
Moja droga, jak na swój wiek, to strasznie naiwna jesteś. Ale ok, każdemu wolno.
Facetowi od początku zależało tylko i wyłącznie na seksie, co z resztą Ci powiedział i pokazał. Potem nawet powiedział, że potrzebuje kobiety, która zaspokoi jego zachcianki.
Ty się postanowiłaś zakochać, po rozmowach na Skype i 2 spotkaniach...
On wyraźnie Ci powiedział, że Cię nie chce, bo mu, za przeproszeniem, dupy nie dałaś, ale Ty walczyłaś, błagałaś i mówiłaś jak bardzo go kochasz.
Potem wcisnął Ci kit, że nagle a nieoczekiwanie wpadł z koleżanką przez przypadek. Wpadka może i była nieoczekiwana, ale nie wydaje mi się, że to była tylko koleżanka. A potem ona go szantażowała, że ma z nią być albo dziecka nie zobaczy??? Proszę Cię! bzdury! Po co?? Skoro prawie go nie znała, albo znała przelotnie to po co jej taki facet? Zwłaszcza ze w UK samotnym matkom lepiej się wiedzie niż nie jednej rodzinie.
Nawciskał Ci kitów, zrobił wodę z mózgu, a Ty teraz wyjesz po nocach.
Musisz sobie uświadomić, że on nie miał wobec Ciebie żadnych większych zamiarów. Ani rodziny z nim byś nie stworzyła, ani by Ci się nie oświadczył, ani nic. To jest pewne. Jedyne co możesz zrobić to odciąć się od niego definitywnie, wrócić do siebie i normalności i zacząć żyć. A następnym razem nie być tak naiwna i nie zakochiwać się tak szybko.
Z tego,co piszesz bardzo łatwo jest wywnioskować,że facet jest niedojrzały emocjonalnie,a jego egoizm czuć na odległość.Podejrzewam,że nie byłabyś z nim szczęśliwa,zwłaszcza wtedy,gdy potrzebowałabyś jego wsparcia i zrozumienia w trudnych dla Ciebie chwilach życia, bo jak widać sam ma problem z uczuciami.
Facet dwa razy przyjeżdżał do ciebie z UK a ty dwa razy byłaś nie gotowa na seks z nim, jak na dorosłą kobietę to o jeden raz za dużo ( i niech się moraliści oburzają, ale dorośli ludzie poznają się też przez seks).
Oczywiście nie wiadomo czy byłby z tego związek bo ten facet pewnie przeżywa jakiś kryzys w życiu-być może związany z emigracją.
Wcale nic nie straciłaś. Szanuj się, a poznasz takiego co będzie cię szanował.
Facet dwa razy przyjeżdżał do ciebie z UK a ty dwa razy byłaś nie gotowa na seks z nim, jak na dorosłą kobietę to o jeden raz za dużo ( i niech się moraliści oburzają, ale dorośli ludzie poznają się też przez seks).
Oczywiście nie wiadomo czy byłby z tego związek bo ten facet pewnie przeżywa jakiś kryzys w życiu-być może związany z emigracją.
Ja jak umawiałem się na randkach i laska dała mi na drugiej randce. To ją olewałem bo jest łatwa.
Paulo71 i jeździłbyś tak w imię zasad przez całą Europę co najmniej do 10 randki, no weź przestań. Chyba, że jesteś dwudziestolatkiem to zmienia punkt widzenia. A poza tym oni znali się przez Skypa: rozmawiali codziennie to można uznać za randki wirtualne, a tych randek było dużo.
katylinka napisał/a:Facet dwa razy przyjeżdżał do ciebie z UK a ty dwa razy byłaś nie gotowa na seks z nim, jak na dorosłą kobietę to o jeden raz za dużo ( i niech się moraliści oburzają, ale dorośli ludzie poznają się też przez seks).
Oczywiście nie wiadomo czy byłby z tego związek bo ten facet pewnie przeżywa jakiś kryzys w życiu-być może związany z emigracją.Ja jak umawiałem się na randkach i laska dała mi na drugiej randce. To ją olewałem bo jest łatwa.
Nie ukrywam,iż wiek jaki już osiągnęłam daje mi wiele do myślenia,tym bardziej, że marzę o szczęśliwym związku,o założeniu rodziny.Ale chciałabym aby to wszystko oparte było na wzajemnym szacunku i to od początku trwania znajomości.Szanuję siebie,szanuję też innych i potrzebuję czasu, aby dobrze poznać swój obiekt.Nie potrafię udawać kogoś, kim nie jestem tylko dlatego, że druga strona chce osiągnąć swój cel.Choć czasem zastanawiam się, czy mam postępować wbrew swoim przekonaniom,bo mam już swoje lata?Nie wiem,nie mam pojęcia.
Tu nie chodzi o postępowaniu wbrew sobie, jeżeli masz swoje zasady to ich się trzymaj, ale też wyraźnie sygnalizuj to facetom. Bo myślę, że przez ten czas jaki rozmawialiście ze sobą i znaliście się wirtualnie to mogłaś facetowi jasno i wyraźnie wytłumaczyć jakie masz zasady i czym się kierujesz w życiu. A mam wrażenie, ze facet przyjeżdżał do Polski bo miał nadzieję na coś: pewnie na seks, a ty mu wprost nie powiedziałaś, że seksu nie będzie, tylko pewnie tak trochę go "zwodziłaś".
I nie oceniam ciebie, ani nie pochwalam zachowań tego faceta chodzi mi tylko o to,że swoje przekonania i potrzeby trzeba wprost przekazywać drugiej osobie, a nie pozostawiać niedomówień. To ważne jest zwłaszcza w znajomościach wirtualnych bo wtedy jest czas, żeby się wycofać i zrezygnować, gdy coś nam się nie podoba.
Paulo71 i jeździłbyś tak w imię zasad przez całą Europę co najmniej do 10 randki, no weź przestań. Chyba, że jesteś dwudziestolatkiem to zmienia punkt widzenia. A poza tym oni znali się przez Skypa: rozmawiali codziennie to można uznać za randki wirtualne, a tych randek było dużo.
Pisanie to nie randki. Pisać można wiele , tak jak i ściemniać.
Nie jeden facet pisze pięknie, płacze jaki biedny a jego celem jest zaliczyć, wiadomo natura faceta, ale bez przesady, mieszka gdzieś za granicą to co tam nie ma dziewczyn. Okazuje sie że jest tam ktoś a tu co wpadnie , bo poznał laskę a ona zaraz mu da. Bo zrobił 1000 km. Jego ryzyko, musiał wziąść to poduwagę. A że jednak celu nie osiągnął to przestała go interesować.
WIem, że nie będzie facet się spotykał bez końca i czekał 10 randek aby się przespać, ale jeśli mu zależy to jest wstanie przeżyć te 10 randek aby zbudować poważny związek.
No chyba że ja jestem już tak stary i będę się musiał reformować.
Po prostu według ciebie można sie umówić i odrazu powiedzieć na randce, wiesz jak następnym razem się spotkamy to idziemy sie bzykać.
Dziewczyny jeśli tak faktycznie tego tak potrzebujecie to proszę o emaile. Będę miał świetne życie erotyczne.
O zgrozo, chyba jestem z innej planety.
paulo71 napisał/a:katylinka napisał/a:Facet dwa razy przyjeżdżał do ciebie z UK a ty dwa razy byłaś nie gotowa na seks z nim, jak na dorosłą kobietę to o jeden raz za dużo ( i niech się moraliści oburzają, ale dorośli ludzie poznają się też przez seks).
Oczywiście nie wiadomo czy byłby z tego związek bo ten facet pewnie przeżywa jakiś kryzys w życiu-być może związany z emigracją.Ja jak umawiałem się na randkach i laska dała mi na drugiej randce. To ją olewałem bo jest łatwa.
Nie ukrywam,iż wiek jaki już osiągnęłam daje mi wiele do myślenia,tym bardziej, że marzę o szczęśliwym związku,o założeniu rodziny.Ale chciałabym aby to wszystko oparte było na wzajemnym szacunku i to od początku trwania znajomości.Szanuję siebie,szanuję też innych i potrzebuję czasu, aby dobrze poznać swój obiekt.Nie potrafię udawać kogoś, kim nie jestem tylko dlatego, że druga strona chce osiągnąć swój cel.Choć czasem zastanawiam się, czy mam postępować wbrew swoim przekonaniom,bo mam już swoje lata?Nie wiem,nie mam pojęcia.
Masz postępować właśnie według własnych zasad i przekonań a nie wbrew sobie.
A on niech spada na drzewo że tak powiem,bo nie jest wart Ciebie. I nie dawaj Sobą manipulować,jak tylko zadzwoni czy coś takiego...
Pozdrawiam
Tu nie chodzi o postępowaniu wbrew sobie, jeżeli masz swoje zasady to ich się trzymaj, ale też wyraźnie sygnalizuj to facetom. Bo myślę, że przez ten czas jaki rozmawialiście ze sobą i znaliście się wirtualnie to mogłaś facetowi jasno i wyraźnie wytłumaczyć jakie masz zasady i czym się kierujesz w życiu. A mam wrażenie, ze facet przyjeżdżał do Polski bo miał nadzieję na coś: pewnie na seks, a ty mu wprost nie powiedziałaś, że seksu nie będzie, tylko pewnie tak trochę go "zwodziłaś".
I nie oceniam ciebie, ani nie pochwalam zachowań tego faceta chodzi mi tylko o to,że swoje przekonania i potrzeby trzeba wprost przekazywać drugiej osobie, a nie pozostawiać niedomówień. To ważne jest zwłaszcza w znajomościach wirtualnych bo wtedy jest czas, żeby się wycofać i zrezygnować, gdy coś nam się nie podoba.
Jeszcze na początku, bo podczas trwania naszej wirtualnej znajomości,rozmawialiśmy na różne życiowe tematy,z jego strony była mowa m.in.o ewentualnie wspólnej przyszłości,o założeniu rodziny.Miałam nadzieję,że naszą znajomość traktuje poważnie.Tymczasem na pierwszej randce wyraźnie mu powiedziałam,że tak naprawdę dopiero się poznajemy,dlatego na seks jest jeszcze dla mnie za wcześnie.Po czym zachowywał się tak ,jakby był nieobecny,praktycznie w ogóle się nie odzywał,był taki obojętny.Kolejnym razem oświadczył mi,że przyjeżdża do Polski,do mnie aby wynagrodzić mi swoje poprzednie zachowanie i ja mu uwierzyłam.Myślałam,że najbardziej zależy mu na mnie niż na jego potrzebach.Po powrocie do UK przy okazji rozmowy tel.oznajmił mi,że już mnie nie kocha,bo nie daję mu tego,czego potrzebuje i że w takim razie do siebie nie pasujemy.Bardzo się zawiodłam, bo poczułam się tak,jakbym umawiała się z nim w Polsce na seks.I że spotykał się ze mną do czasu,aż w UK znajdzie kobietę,która szybko zaspokoi jego pragnienia.Poza tym,jak rozumieć człowieka,który jeszcze nie widząc drugiej osoby w rzeczywistości,przez internet oznajmia,że ją kocha?
Oczywiście Zuzia wcale się nie obwiniaj. Ten facet to dupek. Miłość to nie seks.
Faceci umieją ściemniać nie tylko pisząc, ale i rozmawiając w cztery oczy, na żywo bajerować do przesady, jeżeli kobieta wie czego chce to nie da się wmanewrować. Kobieta ma do wyboru albo pogonić takiego faceta albo zacząć grać w jego grę i to jest wybór i decyzja kobiety co zrobi, ale wtedy nie może płakać, że facet ją oszukał bo każdy myślący człowiek rozróżni ściemnianie od prawdy.
I wcale nie wygląda mi na to, ze ten facet tak odrazu się wycofał, gdy celu nie osiągnął. Mam wrażenie, że on się zastanawiał co robić i że chyba zależało mu na autorce, dlatego przyjechał na drugie spotkanie do Polski. Dał im drugą szansę. Ale pewnie oboje nie wytłumaczyli sobie zbyt dobrze jak wyobrażają sobie bycie ze sobą więc to się rozjechało, a facet znalazł pocieszenie tam gdzie mógł.
I nie ma co spłycać to do tego, ze umawiamy się na bzykanie na drugiej randce, jeżeli ludzi łączy więź emocjonalna to pojawia się chemia i się do siebie zbliżają fizycznie. A między nimi była więź emocjonalna tylko z chemią coś nie zagrało.
Gdy facet zaczyna mówić o wspólnej przyszłości i założeniu rodziny to czasem kobietom włącza się zaciemnianie obrazu zamiast myśleć realnie snują wyobrażenia i dopowiadają sobie cechy dodatnie faceta.
Trzeba mu było wyraźnie powiedzieć zero seksu zanim jeszcze przyjechał do Polski, a nie na pierwszej randce wtedy oboje zaoszczędzilibyście sobie rozczarowań i złudzeń. Ty się łudziłaś, że to twój przyszły mąż, z którym będzie randkować nad brzegami rzek trzymając się za rękę, a on się łudził, że poznał kobietę do miłego spędzania czasu wolnego w łóżku.
Gdy facet zaczyna mówić o wspólnej przyszłości i założeniu rodziny to czasem kobietom włącza się zaciemnianie obrazu zamiast myśleć realnie snują wyobrażenia i dopowiadają sobie cechy dodatnie faceta.
Trzeba mu było wyraźnie powiedzieć zero seksu zanim jeszcze przyjechał do Polski, a nie na pierwszej randce wtedy oboje zaoszczędzilibyście sobie rozczarowań i złudzeń. Ty się łudziłaś, że to twój przyszły mąż, z którym będzie randkować nad brzegami rzek trzymając się za rękę, a on się łudził, że poznał kobietę do miłego spędzania czasu wolnego w łóżku.
Dlatego od 5 miesięcy od rozstania, ja wciąż czuję się winna.Nie potrafię sobie wybaczyć.Boję się,że może miałam jakąś w życiu szansę i z niej nie skorzystałam.
Myślę, że miałaś tylko szanse żeby bardziej się uwikłać. Ten facet ma pewnie problemy ze sobą nawet gdybyście ciągnęli tą znajomość on by się nie decydował na konkrety, albo przeżywałby ciągłe rozterki co robić a ty męczyłabyś się z nim. Najlepiej zrobisz jak o nim zapomnisz, a z następnym facetem zaczniesz otwarcie od tego czego potrzebujesz, jak sobie wyobrażasz przebieg znajomości itd. W taki sposób szybko wyeliminujesz tych, którzy nie podzielają twoich poglądów na życie.
katylinka napisał/a:Gdy facet zaczyna mówić o wspólnej przyszłości i założeniu rodziny to czasem kobietom włącza się zaciemnianie obrazu zamiast myśleć realnie snują wyobrażenia i dopowiadają sobie cechy dodatnie faceta.
Trzeba mu było wyraźnie powiedzieć zero seksu zanim jeszcze przyjechał do Polski, a nie na pierwszej randce wtedy oboje zaoszczędzilibyście sobie rozczarowań i złudzeń. Ty się łudziłaś, że to twój przyszły mąż, z którym będzie randkować nad brzegami rzek trzymając się za rękę, a on się łudził, że poznał kobietę do miłego spędzania czasu wolnego w łóżku.Dlatego od 5 miesięcy od rozstania, ja wciąż czuję się winna.Nie potrafię sobie wybaczyć.Boję się,że może miałam jakąś w życiu szansę i z niej nie skorzystałam.
Mysle ze nic nie stracilas wrecz przeciwnie zyskalas mozliwosc zanalizowania swojej sytuacji , swojego zachowania i swoich mozliwosci.
Czy odprowadzalas go na lotnisko i widzialas jak wsiada do samolotu ? Tak spytam przy okazji.
Ale z tego co widze idealnie nadajesz sie na ofiarw dowolnego oszusta matrymonialnego.
Poza tym zakladasz prawdomownosc swojego rozmowcy a nie znasz go wcale.
Kiepska sprawa .
zuzia8201 napisał/a:katylinka napisał/a:Gdy facet zaczyna mówić o wspólnej przyszłości i założeniu rodziny to czasem kobietom włącza się zaciemnianie obrazu zamiast myśleć realnie snują wyobrażenia i dopowiadają sobie cechy dodatnie faceta.
Trzeba mu było wyraźnie powiedzieć zero seksu zanim jeszcze przyjechał do Polski, a nie na pierwszej randce wtedy oboje zaoszczędzilibyście sobie rozczarowań i złudzeń. Ty się łudziłaś, że to twój przyszły mąż, z którym będzie randkować nad brzegami rzek trzymając się za rękę, a on się łudził, że poznał kobietę do miłego spędzania czasu wolnego w łóżku.Dlatego od 5 miesięcy od rozstania, ja wciąż czuję się winna.Nie potrafię sobie wybaczyć.Boję się,że może miałam jakąś w życiu szansę i z niej nie skorzystałam.
Mysle ze nic nie stracilas wrecz przeciwnie zyskalas mozliwosc zanalizowania swojej sytuacji , swojego zachowania i swoich mozliwosci.
Czy odprowadzalas go na lotnisko i widzialas jak wsiada do samolotu ? Tak spytam przy okazji.
Ale z tego co widze idealnie nadajesz sie na ofiarw dowolnego oszusta matrymonialnego.
Poza tym zakladasz prawdomownosc swojego rozmowcy a nie znasz go wcale.
Kiepska sprawa .
Być może emocje wzięły górę.W pewnym sensie jestem tego świadoma.Może to po prostu ucieczka przed samotnością....
Czujesz się winna? Czego? Jedyna Twoja wina to głupota i naiwność. Chociaż z drugiej strony gdybyś się jednak z nim przespała to może by Ci ta miłość sama przeszła.
Myślę, że miałaś tylko szanse żeby bardziej się uwikłać. Ten facet ma pewnie problemy ze sobą nawet gdybyście ciągnęli tą znajomość on by się nie decydował na konkrety, albo przeżywałby ciągłe rozterki co robić a ty męczyłabyś się z nim. Najlepiej zrobisz jak o nim zapomnisz, a z następnym facetem zaczniesz otwarcie od tego czego potrzebujesz, jak sobie wyobrażasz przebieg znajomości itd. W taki sposób szybko wyeliminujesz tych, którzy nie podzielają twoich poglądów na życie.
Nie ukrywam,że on ma niesamowicie zmienny charakter,potrafi z dnia na dzień zmieniać swoje poglądy.Czasem sama go wręcz usprawiedliwiałam tłumacząc sobie, że nikt nie jest idealny.Ale z drugiej strony nie wiem, co czekałoby mnie w przyszłości.Może ciągła huśtawka jego nastrojów.
katylinka napisał/a:Myślę, że miałaś tylko szanse żeby bardziej się uwikłać. Ten facet ma pewnie problemy ze sobą nawet gdybyście ciągnęli tą znajomość on by się nie decydował na konkrety, albo przeżywałby ciągłe rozterki co robić a ty męczyłabyś się z nim. Najlepiej zrobisz jak o nim zapomnisz, a z następnym facetem zaczniesz otwarcie od tego czego potrzebujesz, jak sobie wyobrażasz przebieg znajomości itd. W taki sposób szybko wyeliminujesz tych, którzy nie podzielają twoich poglądów na życie.
Nie ukrywam,że on ma niesamowicie zmienny charakter,potrafi z dnia na dzień zmieniać swoje poglądy.Czasem sama go wręcz usprawiedliwiałam tłumacząc sobie, że nikt nie jest idealny.Ale z drugiej strony nie wiem, co czekałoby mnie w przyszłości.Może ciągła huśtawka jego nastrojów.
Myślę,że jeszcze w porę się przed nim uchroniłaś.Takie zmiany nastroju na pewno by Ci nie służyły.Męczyłabyś się tylko.Najważniejsze,abyś już więcej nie analizowała jego osoby, ani tego co Ci zrobił.Idź więc do przodu.....
Może gdybym była o wiele młodsza niż jestem teraz,łatwiej byłoby mi się z tym wszystkim pogodzić, bo wtedy nie zawracałabym sobie głowy młodzieńczą miłością.Jednak w obecnej sytuacji,gdy mam już swoje lata i gdy próbuję ułożyć sobie życie u boku mężczyzny,ciężko mi jest pogodzić się z tego typu zawodem.Wciąż żyję wspomnieniami,niezależnie od tego jakie one są i to jest w tym wszystkim najgorsze.Pragnę uwolnić się od wszelkich myśli o nim,ale wciąż doszukuję się przyczyny jego postępowania,wmawiając sobie,na jakim etapie naszej znajomości popełniłam błąd?I czy w ogóle go popełniłam....Dlaczego stało się tak, a nie inaczej?
Przestań sie dziełucho obwiniać. Co . mam swoje lata, tzn ile. 40 czy co?
Czuć sią winna to tylko możesz, bo wykazałaś się niesamowitą w Twoim wieku naiwnością. Facet, czarno na białym, chciał ino seksu, a Ty się zakochałaś, jakby to do Ciebie nie docierało.
Miałaś szczęście, że nic z tego nie wyszło, bo dupek by Ci przynajmniej kilka lat spieprzył swoim egoizmem i kłamstwami.
Czuć sią winna to tylko możesz, bo wykazałaś się niesamowitą w Twoim wieku naiwnością. Facet, czarno na białym, chciał ino seksu, a Ty się zakochałaś, jakby to do Ciebie nie docierało.
Miałaś szczęście, że nic z tego nie wyszło, bo dupek by Ci przynajmniej kilka lat spieprzył swoim egoizmem i kłamstwami.
Byłam naiwna,to fakt.Nie wypieram się tego wcale.Myślę,że moje zachowanie podyktowane zostało tym,że bardzo boję się samotności.Stąd to rozczarowanie.
Obwiniać siebie to możesz,ale jedynie za to,że pomimo jasnych od niego sygnałów,brnęłaś w ten związek coraz dalej zakochując się bez opamiętania.W rezultacie straciłaś tylko zdrowie i swój czas,który powinnaś poświęcić naprawdę wartościowej osobie, a nie takiemu egoiście.
Staram się jak mogę,by uwolnić swoje myśli od niego.Jednak przychodzi mi to z wielkim trudem.Są dni,kiedy za nim tęsknię i dni kiedy po prostu czuję do niego wstręt za to,jak wobec mnie postąpił.Moje odczucia w stosunku do niego zmieniają się jak w kalejdoskopie.Staram się zapomnieć,zwłaszcza po tym,jak ucierpiała moja psychika.Ale czasem wracam,mimo woli,analizuję,dosłownie przeżuwam całą tę sytuację,kiedy on w ogóle się tym nie przejmuje i spokojnie sobie żyje.Krzyżyk mu na drogę.Ale to wszystko wraca jak bumerang.W jaki sposób mogę wyzwolić się od tych wszystkich myśli,jak zrozumieć by w końcu wyjść na prostą i docenić siebie samą?Jak z tego wszystkiego wyciągnąć pozytywne dla mnie wnioski? Poza tym,czy można zbudować własne szczęście na nieszczęściu innych?
29 2014-01-14 20:07:24 Ostatnio edytowany przez mała123 (2014-01-14 20:07:53)
Staram się jak mogę,by uwolnić swoje myśli od niego.Jednak przychodzi mi to z wielkim trudem.Są dni,kiedy za nim tęsknię i dni kiedy po prostu czuję do niego wstręt za to,jak wobec mnie postąpił.Moje odczucia w stosunku do niego zmieniają się jak w kalejdoskopie.Staram się zapomnieć,zwłaszcza po tym,jak ucierpiała moja psychika.Ale czasem wracam,mimo woli,analizuję,dosłownie przeżuwam całą tę sytuację,kiedy on w ogóle się tym nie przejmuje i spokojnie sobie żyje.Krzyżyk mu na drogę.Ale to wszystko wraca jak bumerang.W jaki sposób mogę wyzwolić się od tych wszystkich myśli,jak zrozumieć by w końcu wyjść na prostą i docenić siebie samą?Jak z tego wszystkiego wyciągnąć pozytywne dla mnie wnioski? Poza tym,czy można zbudować własne szczęście na nieszczęściu innych?
Facet najpierw Cię wkręca na wszelkie możliwe sposoby,a zaraz potem leci do innej i płodzi dzieciaka.Jak dla mnie chory psychicznie.O czym tu mówić.
Jesu Zuzia, Ty jeszcze tego pacana przeżywasz?? Chyba się nudzisz w życiu, hobby nie masz, ani własnych pasji... Zamiast się cieszyć, że FARTEM uniknęłaś beznadziejnego związku z beznadziejnym facetem, to przeżywasz jak mrówka okres. Ogarnij się!
Nie masz innego wyjścia,jak tylko wziąć się za siebie solidnie,bo inaczej wspomnienia nie będą dawały Ci spokoju.A po co tracić swój czas na rozmyślanie o kimś,kto na to nie zasługuje?