Ile czasu mięło, co się musiało wydarzyć, że wiedziałyście/wiedzieliście,
ze to JUŻ i nie ma na co czekac?
Ja już złożyłąm broń i się poddałam. Wiem, że przed nami mur przez który już razem nie przejdziemy.
I w jednym momencie najchętniej stałabym już w sądzie i chciałabym żeby było po wszystkim.
Za chwilę myślę sobie: jeszcze nie.
Dlaczego? Dlaczego mimo,że mam pewność, że nic już się między nami nie wydarzy
to jednak ogarniają mnie wątpliwości i chcę dać czas... tylko tak naprawdę nawet nie wiem komu i po co.
Jak to jest?