Witajcie;)Mój facet z którym mieszkam,jest bardzo mało wylewnym człowiekiem;(Nie okazuje uczuć prawie wcale.W domu jak spędzamy czas,nie zaczyna rozmowy,tylko kontynuuje...żadko sam przytuli się do mnie ...Jego syn 12 letni też widzi ten sam problem co ja...Tata mało z nim rozmawia,tylko wymaga...Próby rozmowy kończą sie niepowodzeniem,,Jestem już taki mało wylewny,,,,Kocham ale mam problemy w okazywaniu tego,,Pochodzi z rozbitej rodziny,ojciec odszedl jak on mial 8 lat.Kocham go i nie chce byśmy się rozeszli ale trudno mi żyć w takiej samotności,potrzebuję jego zainteresowania.
Delfine, jeśli potrzebujesz zainteresowania z jego strony, okazywania uczuć, to postaraj się to osiągnąć.
Porozmawiaj z nim, powiedz mu ze tego potrzebujesz, że rozumiesz jego wewnętrzne opory, ale jednak musicie coś z tym zrobić, bo wspólne życie nie polega na "pielęgnowaniu swoich słabości", ale na ich przezwyciężaniu dla siebie i bliskiej osoby, dla wspólnego dobra. Zaproponuj, że znajdziesz jakiegoś terapeutę i że spróbujecie wspólnie coś temu zaradzić.
Mój tata też nie okazywał mi uczuć.. Radzę z nim porozmawiać, bo ze mną jest teraz tak samo jak z nim... Nie potrafię rozmawiać o tym co czuję, za bardzo nie afiszuję się z pokazywaniem tego co czuję ... Po prostu nie potrafię się przełamać.. Chociaż bardzo się staram to jest bardzo trudne..Swoje uczucia chowam w sobie. Postaraj się z nim porozmawiać. Musi się tego nauczyć! Musisz czuć, że Cię kocha i Twoje dziecko również. Nauczy się . Dużo rozmawiajcie ![]()
Kochana delfine"
Ano widzisz tak sie składa ze mój facet jest taki sam jak Twój" mało wylewny w uczuciach"jestem z nim 8 lat - na poczatku jak zabiegał o mnie i sie starał wogóle jak sie poznalismy to był nie co otwarty na pewne rzeczy" np" przytulił nie za czesto ale jednak" było widac ze az w nim drga ze go az rozsadza z nadmiaru uczuc"
Po pewnym czasie cos mi przestało grac w tym wszystkim"było widac ze kocha ale jednak czegos mi zaczeło brakowac i doszłam do wniosku ze jego czułosci tzn okazywanie uczuc"
Więc zapytałam go wprost dlaczego??- dlaczego stał sie małowylewny w okazywaniu uczuc" dlaczego mi ich tak oszczedza"
I wiesz co sie okazało?"
Powiedział mi wtedy ze on jest człowiekiem który nie lubi gadac o uczuciach" i je zbyt dosłownie pokazywac" jaki jest tego powód -nie wiem"
ale wydaje mi sie ze byc moze kiedys był zakochany i okazywał uczucia " nie bał sie o nich mówic itd" ale został zraniony na tyle mocno ze musiał cierpiec jak cholera" przez co sie zablokował w tej kwesti"
Moze w przypadku Twojego partnera jest tak samo" -jako dziecko przezył traume" bo odszedł od niego ktos kogo kochał ponad wszystko "ojciec"
który go zawiódł "" który odchodzac miał gdzies ze on bedzie to przezywał i cierpiał"
Moze w nim tez automatycznie włączyła sie blokada z obawy ze jak pokaze ze kocha" ze bedzie o tym mówił ze jestes dla niego wszystkim itd"
to znów zostanie porzucony""
Napewno Cię kocha więc tym sie nie martw " fakt nam kobieta nigdy nie jest dosc przytulania" miziania itd" ale na siłe nie wydusisz z niego tego" Ja jezeli przychodzi moment ze brakuje mi czułosci z jego strony to sama przejmuje inicjatywe " sama sie do niego przytulam" i gdy to robie to czuje ze jego ramiona zaciskają sie tak jak by i jemu tego brakowało"
i co nam pozostaje?" albo kochac ich takimi jakimi są albo poprostu odejsc"
Wydaje mi sie równiez ze oni chyba potrzebuja pomocy aby powoli małymi krokami sie znów otworzyc na uczucia" aby sie ich nie bac" aby zobaczyli ze to nie boli"
Takze spróbuj sama przejąc inicjatywe i zobaczysz jego reakcje" czy broni sie przed Tobą jak go przytulasz " czy jednak tez mu tego brakuje"
Otwarta Na Ludzi ,myślę podobnie jak Ty i cieszę się że on nie jest ewenementem skały i oziębłości...Masz rację,sam mi kiedyś powiedział czy zdaję sobie sprawę z tego co czuł jak był dzieckiem,kiedy zabiegał o względy ojca a ten odwracał się jak obcy...Może czuje że o miłość nie ma sensu zabiegać ,gdyż ona kojarzy mu się z cierpieniem i oczekiwaniem....Ale jest to bardzo trudne tym bardziej że uczucie dla mnie jest najwyższą półką w związku....Dziś jak wychodził do pracy nawet buziaka nie dostałam ,myślał że śpię ,ale ja bym nie wyszła z domu i nie przytulic go..Napisałam do niego że zastanawiam się czy to ma sens,jeśli jest tak skryty,a on,,To Ty powinnaś wiedzieć,ja już taki jestem,,Jego syn mi powiedział że do mamy też taki był,malo wylewny....Nie chcę odejść od niego ale brak mi motywacji do dalszego życia,ciągła praca ,praca nad uczeniem go empatii....Boże co Ci rodzice robią z dziećmi,okaleczają ich tak mocno że wpływa to ich na życie dorosłe,,,,;(