Cześć,
może Wy mi poradzicie co mam robić...
Ja już sama nie wiem.. Od miesiąca , inaczej, od tygodnia chodzę struta.
Chodzi o to, że kręcił ze mną jeden z moich najlepszych kumpli ( robił to tak, że nawet znajome się ode mnie odcięły, bo były o niego zazdrosne). Ja pozostawałam troszkę niedostępna i troszkę grałam, bo nie byłam pewna czy to są jaja czy nie ( koleś jest wielkim komikiem, sam o sobie mówi, że jest debilem, czasem niedojrzały emocjonalnie, kiedyś miał bardzo duży zawód miłosny, dlatego nie wiedziałam czy jestem chusteczką na otarcie ran czy nie). Jednak zaczęło mi się to podobać i zaczęłam się angażować emocjonalnie. Tyle, że on wykonał krok w inną stronę. Zaczął pisać z dziewczyną z innego miasta, która mu się podoba i kiedyś mi wspominał w żartach. Grupa znajomych nalega, by on przyszedł z nią na sylwestra.
Ja ostatni tydzień przechodziłam cała struta - każdy zauważył, że mi na nim zależało, jednak albo za późno się określiłam i koleś stracił na mnie ochotę, albo w ogóle nie był zainteresowany i tylko ze mną grał jak z bardzo dobrą przyjaciółką....
Opowiedziałam całą sytuacje jego najlepszemu przyjacielowi pytając czy on ze mną naprawdę kręcił czy wszyscy znajomi ze swoimi komentarzami robili sobie ze mnie jaja... Oczywiście zaprzeczył w dwóch kwestiach, ale spytał się czy gdyby kręcił to bym się zgodziła.
Od tego momentu minął tydzień. Ja z tym facetem nie rozmawiam za bardzo. Wiem, że on traktuje mnie jako koleżankę z najbliższego kręgu.. Pisze do mnie to samo co innym, rozmawia nawet ze mną mniej niż z innymi więc ja już sobie dałam spokój.
Jednak jest pewna kwestia. Chodzi o sylwestra. Nie wiem czy on przyjedzie z tą dziewczyną z innego miasta czy nie. Jeśli tak ja nie chciałabym być na tym sylwestrze. Moja psychika podpowiada mi, żeby zerwać kontakt mimo, że jesteśmy znajomymi i nie psuć mu relacji z innymi, nawet jeśli mnie to boli...
Jednak spotykamy się codziennie na uczelni. Od tego tygodnia on jest bardzo miły jak kiedyś ale zachowuje się jak kumpel a nie 'chłopak, którego obiektem zainteresowania jestem ja'..
Mam mętlik w głowie, Z jednej strony czuję do siebie żal,że dałam się nabrać i prawdopodobnie źle odbierałam jego sygnały. Albo z drugiej strony po 2 tyg zabiegania opadły mu ręce i już nie chciał. Sama nie wiem co o tym myśleć, Jeszcze jesienna aura mnie totalnie dobija. Czuję żal, a także czuję się oszukana przez siebie i przez niego. Nie umiem tego wytłumaczyć. Jestem zła, że wybrał ją a nie mnie. Jestem zła, że na sylwestrze wszyscy będą sparowani, on też, a ja ze znajomą same sobie. Nie wiem co mam o tym myśleć. Najchętniej nie chodziłabym na uczelnie i go nie widziała. On prawdopodobnie wie wszystko. Czasem jakieś aluzje używa w stosunku do mnie. wtedy czuję się dziwnie. Nawet nie chce mi się wtedy z nim rozmawiać. Szkoda, że tak wyszło. Poczułam się przez pewien czas jak pionek w grze, albo za dużo oczekiwałam od najlepszego kumpla? Czuję żal i złość na siebie jednocześnie. Nie mogę na niego patrzeć...
Przepraszam musiałam się wygadać... Już mnie to mniej boli... Staram się ograniczać kontakt , ale kiedy ja to ograniczam on jakby chce mieć tego kontaktu więcej... Heh co zrobić...
Wiem, że to infantylny problem. Wiem, że mu na mnie zalezy ale JAKO przyjaciółce, a ja chciałabym coś więcej. I co tu zrobić... Chyba nic. Nie zmuszę nikogo do szczęscia ze mną... Ale jak ja mam się z tego usunąć..