Facet sam sobie przeczy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Facet sam sobie przeczy...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

Temat: Facet sam sobie przeczy...

Hej,
sama nie wierzę, że piszę w sieci o tym, ale przynajmniej może poznam kilka obiektywnych opinii... Z góry dziękuję, jeśli komuś chce się przeczytać ten esej...

Mam +20 lat, rzeczony facet jest wiosnę starszy. Poznaliśmy się w dość nietypowy sposób, wręczył mi swój numer telefonu, żebym się odezwała (nie zagłębię się w szczegóły, widywaliśmy się już kilka razy wcześniej i zawsze patrzył na mnie i się uśmiechał, ale był w pracy, więc takie podanie numeru było tak naprawdę jedyną opcją "zagadania", no bo nie miał do mnie tak naprawdę żadnego innego dojścia, a na to wystarczył ułamek sekundy). Napisałam, odpisał. Za kilka dni się umówiliśmy.

Wiecie co to chemia, na pewno. Ona się pojawiła od razu. Sama się z tego śmieję, bo nie wierzę w takie rzeczy, ale miałam już kilku chłopaków i z żadnym nie czułam niczego takiego, nigdy. Patrzyliśmy sobie w oczy, tematy do rozmów nam się nie kończyły, mamy podobne zainteresowania, słuchamy tej samej muzyki, właściwie z marszu poszłam na randkę z - tak naprawdę - nieznajomym - a po 4 godzinach czułam się, jakbyśmy byli przyjaciółmi od lat. A że poszliśmy na piwo, to trochę w głowie zaszumiało i pocałowaliśmy się, tak, momentalnie poczułam, że to TO. Potem się rozeszliśmy na autobus, przez kilka kolejnych dni pisał do mnie na dzień dobry i dobranoc (sama w to nie wierzę) + pytał co u mnie. Ponownie spotkaliśmy się za 3-4 dni, oczywiście z jego inicjatywy.

I kolejny raz. I kolejny. I tak jakoś poszło.
Nie jesteśmy już w wieku "pytania o chodzenie", zresztą litości, ostatnio "o chodzenie" chłopak pytał mnie, jak byłam w drugiej klasie gimnazjum tongue Więc skoro spotykaliśmy się, za każdym razem brał mnie za rękę, całował na przywitanie, nigdy nie pozwolił za siebie płacić, spędzaliśmy razem czas, w miarę możliwości noce (jego praca zabiera bardzo dużo czasu sama w sobie, a pozostałą część doby musi wykorzystać na spokojny sen, bo inaczej klęska).

Pewnego dnia, po jakimś miesiącu czy dwóch, wyjechałam na tydzień (były wakacje). Kilka dni pisał do mnie normalnie, potem cisza na 3 czy 4 dni. Yyy... Okej. Długi sms, co robił, na moje desperackie zapytanie (o ja głupia!). Wróciłam, znowu się spotykaliśmy. Wziął urlop. Nie jest z mojego województwa, pojechał do siebie. 3 dni milczał. Czwartego zadzwonił.

Rozmawialiśmy ponad godzinę. Mówił jak bardzo za mną tęskni. Snuł plany wyjazdowe. Powiedziałam mu w żartach, że myślałam, że o mnie zapomniał. "Misiu, wiesz, że o Tobie myślę, nawet jak do Ciebie nie piszę". Że się nie może doczekać poniedziałku, bo się zobaczymy. Że we wtorek weźmie urlop na żądanie, bo chce spędzić ze mną tak dużo czasu. Ok, przyszedł poniedziałek. Cisza. Dzwonię do niego. Chamskim tonem powiedział, że w mieście X będzie późno, może o 23, następnego dnia ma na 5 rano, więc nie ma czasu. Dziwne. Tknęło mnie i pojechałam do sklepu na jego dzielnicę (drugi koniec miasta ode mnie) i mu to napisałam. "Ok to chodź do mnie". Ale była dopiero 17..... Więc już był. Wieczór był całkiem miły, okazało się, że jest po prostu strasznie skacowany. Jak nawiązałam do środowej rozmowy to był zdziwiony, stwierdził że nic nie pamięta, bo był potwornie pijany. Hmmm.... Bardzo mnie to zdziwiło.

Dwa dni później widziałam się z nim w jego pracy. Udał, że mnie nie zna. Na krótkiej przerwie powiedział, że musi ode mnie odpocząć, bo go przytłaczam, bo piszę do niego ciągle (tak, pisałam często ALE TYLKO DLATEGO, że tak mnie przyzwyczaił na początku znajomości!!!!). Okazało się, że facet nie cierpi smsów (i faktycznie ich nie pisuje....). Powiedział, że przemyśli i się odezwie. Odezwał się za kilka dni, przyznał się do błędu i przeprosił. Znów było w miarę ok.


I teraz tak. Od jakiegoś czasu praktycznie w ogóle nie rozmawiamy - chyba, że go odwiedzę w pracy, a teoretycznie nie bardzo wolno mu wtedy gadać. I nie zawsze może. Nie dzwoni. Ja też nie. Nie piszę. Jeśli ja już coś napiszę - nie odpisuje. Gadaliśmy jeszcze na GG (w 90% przypadków on zagadywał), rozmowy trwały po 3-5 godzin. Od jakiegoś czasu jest czerwone słoneczko, choć to już nie czasy gg, ale wiem, że włączał przy starcie systemu i nie przejmował się statusem.

Widzieliśmy się ostatnio. Praktycznie to wymusiłam, bo źle sie czuł (jak jest chory to rzuca gromami). Jak zapytałam, czemu tak tracimy kontakt, stwierdził, że wydaje mi się. Jasne....

Więc tyle mojej historii.

Po krótce i na temat powiem jeszcze, że został kiedyś bardzo zraniony przez kobietę i twierdzi, że od tego czasu nie ma serca. Że nie chce mi niczego obiecywać. Że wiem jak jest. Po czym później rzuca "przytul mnie" i tuli się bardzo mocno, bardzo o mnie dba, wiem, że mogę na niego liczyć w miarę możliwości, nigdy nie pozwolił mi wydać grosza, chodzimy za rękę i całujemy się normalnie, na ulicy też (znaczy bez przesady, do granic dobrego smaku), chyba że jest w pracy - wyleciałby tongue Czuję, że bardzo mi na nim zależy, widzę jak na mnie patrzy, jak potrafię go złapać podczas oglądania filmu - patrzy mi na twarz, widzę kątem oka, czasem nawet z minutę (tak, na twarz, oczy, nie niżej tongue).
Związki "łóżkowe" przerabiałam i nikt tak mnie nie traktował, tak nie patrzył.

Przyznał też, że jego styl życia go wykańcza, bo przez tę pracę nie ma siły robić niczego innego. A całość pracy zajmuje mu ok. 12 h/dobę, jest to praca zarówno psychicznie wykańczająca, jak i fizycznie, i ponosi odpowiedzialność za życie innych osób. Ale ją uwielbia, okej, tylko mam kolegów w jego firmie i nigdy nie zachowywali się aż tak. Rozumiem, że na początku mnie "zdobywał", tylko że teraz czuję się, jakbyśmy byli jakąś parą z wielkim stażem, choć znamy się dopiero pół roku, przy nim jestem bardzo swobodna, i on też.... tylko nie wiem, co dalej. Stoje na rozdrożu.


Bo jestem człowiekiem przeczuć. Tak naprawdę nigdy mnie nie zawiodły - przeczuwam, co się wydarzy, albo chociaż coś w tym rodzaju, i to się sprawdza. Tu czuję, że to ten. Widzę, jak patrzy, wiem jak dotyka i przytula, to nie jest ani dotyk przyjacielski, ani napaleńca (właściwie to mi zarzuca, że jestem nimfomanką i potrafi powiedzieć "nie teraz"). To nie jest tak, że idziemy do łóżka i nara. Potrafimy gadać godzinami i poza pocałunkami nie ma nic, bo jesteśmy zbyt zmęczeni. Gdy spędzamy razem noc i się obudzimy jakoś równocześnie, szepcze "jesteś piękna" albo po prostu mnie całuje i przytula, i śpimy dalej.
W tę relację szłam zraniona pewnym lovelasem, który postanowił mnie wykorzystać i porzucić, haha, nie wierzę, że się nim przejmowałam. Ten to inna historia, jak mówię, czuje między nami ogromną chemię, poza tym ta rozmowa w wakacje.... nawet jeśli był pijany, to był odważny.... mam wrażenie, że on sobie wmawia, bo powiedział mi kiedyś , że tamta laska tak mu zniszczyła życie, że najgorszemu wrogowi tego nie życzy.... ale ja nie wierzę w facetów, którzy się boją!!!!


Jak komuś się nudzi, proszę, doradźcie. Jak widać jestem mistrzynią eseju... lol. Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Facet sam sobie przeczy...
aczytowazne napisał/a:

Powiedziałam mu w żartach, że myślałam, że o mnie zapomniał. "Misiu, wiesz, że o Tobie myślę, nawet jak do Ciebie nie piszę". Że się nie może doczekać poniedziałku, bo się zobaczymy. Że we wtorek weźmie urlop na żądanie, bo chce spędzić ze mną tak dużo czasu. Ok, przyszedł poniedziałek. Cisza. Dzwonię do niego. Chamskim tonem powiedział, że w mieście X będzie późno, może o 23, następnego dnia ma na 5 rano, więc nie ma czasu. Dziwne. Tknęło mnie i pojechałam do sklepu na jego dzielnicę (drugi koniec miasta ode mnie) i mu to napisałam. "Ok to chodź do mnie". Ale była dopiero 17..... Więc już był. Wieczór był całkiem miły, okazało się, że jest po prostu strasznie skacowany. Jak nawiązałam do środowej rozmowy to był zdziwiony, stwierdził że nic nie pamięta, bo był potwornie pijany. Hmmm.... Bardzo mnie to zdziwiło.

Dwa dni później widziałam się z nim w jego pracy. Udał, że mnie nie zna. Na krótkiej przerwie powiedział, że musi ode mnie odpocząć, bo go przytłaczam, bo piszę do niego ciągle (tak, pisałam często ALE TYLKO DLATEGO, że tak mnie przyzwyczaił na początku znajomości!!!!). Okazało się, że facet nie cierpi smsów (i faktycznie ich nie pisuje....). Powiedział, że przemyśli i się odezwie. Odezwał się za kilka dni, przyznał się do błędu i przeprosił. Znów było w miarę ok.


I teraz tak. Od jakiegoś czasu praktycznie w ogóle nie rozmawiamy - chyba, że go odwiedzę w pracy, a teoretycznie nie bardzo wolno mu wtedy gadać. I nie zawsze może. Nie dzwoni. Ja też nie. Nie piszę. Jeśli ja już coś napiszę - nie odpisuje. Gadaliśmy jeszcze na GG (w 90% przypadków on zagadywał), rozmowy trwały po 3-5 godzin. Od jakiegoś czasu jest czerwone słoneczko, choć to już nie czasy gg, ale wiem, że włączał przy starcie systemu i nie przejmował się statusem.

Widzieliśmy się ostatnio. Praktycznie to wymusiłam, bo źle sie czuł (jak jest chory to rzuca gromami). Jak zapytałam, czemu tak tracimy kontakt, stwierdził, że wydaje mi się. Jasne....

Więc tyle mojej historii.

Po krótce i na temat powiem jeszcze, że został kiedyś bardzo zraniony przez kobietę i twierdzi, że od tego czasu nie ma serca. Że nie chce mi niczego obiecywać. Że wiem jak jest. Po czym później rzuca "przytul mnie" i tuli się bardzo mocno, bardzo o mnie dba, wiem, że mogę na niego liczyć w miarę możliwości, nigdy nie pozwolił mi wydać grosza, chodzimy za rękę i całujemy się normalnie, na ulicy też (znaczy bez przesady, do granic dobrego smaku), chyba że jest w pracy - wyleciałby tongue Czuję, że bardzo mi na nim zależy, widzę jak na mnie patrzy, jak potrafię go złapać podczas oglądania filmu - patrzy mi na twarz, widzę kątem oka, czasem nawet z minutę (tak, na twarz, oczy, nie niżej tongue).
[...]
Bo jestem człowiekiem przeczuć. Tak naprawdę nigdy mnie nie zawiodły - przeczuwam, co się wydarzy, albo chociaż coś w tym rodzaju, i to się sprawdza. Tu czuję, że to ten. Widzę, jak patrzy, wiem jak dotyka i przytula, to nie jest ani dotyk przyjacielski, ani napaleńca (właściwie to mi zarzuca, że jestem nimfomanką i potrafi powiedzieć "nie teraz"). To nie jest tak, że idziemy do łóżka i nara. Potrafimy gadać godzinami i poza pocałunkami nie ma nic, bo jesteśmy zbyt zmęczeni. Gdy spędzamy razem noc i się obudzimy jakoś równocześnie, szepcze "jesteś piękna" albo po prostu mnie całuje i przytula, i śpimy dalej.
W tę relację szłam zraniona pewnym lovelasem, który postanowił mnie wykorzystać i porzucić, haha, nie wierzę, że się nim przejmowałam. Ten to inna historia, jak mówię, czuje między nami ogromną chemię, poza tym ta rozmowa w wakacje.... nawet jeśli był pijany, to był odważny.... mam wrażenie, że on sobie wmawia, bo powiedział mi kiedyś , że tamta laska tak mu zniszczyła życie, że najgorszemu wrogowi tego nie życzy.... ale ja nie wierzę w facetów, którzy się boją!!!!


Jak komuś się nudzi, proszę, doradźcie. Jak widać jestem mistrzynią eseju... lol. Pozdrawiam

Ja chyba lubię czytać big_smile Wytłuściłam ci niektóre fragmenty trochę wywaliłam, żeby ci pokazać co mnie by niepokoiło.
Facet skacowany, zaprasza do siebie, mówi że nie pamięta co mówił bo był pijany............Ty się nakręcasz, przychodzisz do pracy, dzwonisz, smsujesz. Upajasz się tym, że patrzy na ciebie, kiedy oglądacie razem film .......no ja bym się bała. Może nie jestem romantyczna ale facet jak dla mnie jest dziwny i wolałabym się trzymać z daleka. Fragment, że jesteś "człowiekiem przeczuć" i WIESZ że to właśnie TEN ...... jak dla mnie sama siebie nakręcasz.  Facet wygląda na co najmniej dziwnego o ile nie jakiś psychopatyczny typ z niego. Daj sobie spokój i nie wmawiaj sobie, że jakaś laska, że on wrażliwiec a ty mu udowodnisz, że kobiety nie są TAKIE jak TAMTA......odpuść sobie i nie nakręcaj się motylkami w brzuchu, bo to złudne i mało dojrzałe.
Ale może jacyś faceci się wypowiedzą bo ja dobra ciocia z innej epoki jestem big_smile

3

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Jejku to brzmi przerażająco podobnie do mojej historii...
Czy on jest policjantem ? tongue

4 Ostatnio edytowany przez aczytowazne (2013-11-18 22:15:37)

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Haha, nie, nie policjantem, ale podobny styl pracy, nie siedzi za biurkiem, więc nie ma czegoś takiego, że wiem, gdzie jest, chyba, że zadzwonię i spytam, może być w każdym miejscu miasta tongue

Co do pierwszego fragmentu, już wyjaśniam, chodzi o to, że jego praca wymaga m.in. siedzenia za kółkiem, więc normalnie picie jest raczej nierealne, bo on nie napije się nawet dzień przed pracą, żeby nie było grama alkoholu. A jak był na urlopie no to kumple z jego miejscowości, z dawnych lat, tutaj tak naprawdę ma tylko kilku ze studiów, bo na roku ma niewiele osób.


Aaaaa to drugie to może coś źle napisałam, chozdiło mi bardziej, że jest idealnym przykładem stereotypu "zakatarzony facet = umierający facet". Oczywiście nigdy nie podniósł na mnie głosu. Raz tylko ostrzejszym tonem powiedział, że jestem nieodpowiedzialna, bo nie odmówiłam spotkania mimo wysokiej temperatury.

Nie wierzę, że ktoś to przeczytał..... masakra, dzięki


p.s. alone, podobne, faktycznie big_smile wczytam się głębiej.

5 Ostatnio edytowany przez alone (2013-11-18 22:15:03)

Odp: Facet sam sobie przeczy...

To mi ulżyło. tongue
"Po krótce i na temat powiem jeszcze, że został kiedyś bardzo zraniony przez kobietę i twierdzi, że od tego czasu nie ma serca. Że nie chce mi niczego obiecywać "

To są słowa faceta z którym ja się spotykam.
Zaraz minie na rok a on cały czas jest niechętny do związku. Jeżeli jesteś na tyle silna i zdeterminowana to spotykaj się z nim ale radziłabym szukać kogoś kto bardziej zaangażuje się hmm

6

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Aha, i taki plan właśnie miałam, tylko zastanawiam się, czy sobie wmawiam zmianę w jego zachowaniu względem mnie głupim podejściem i szukaniem dziury w całym, czy co, w sumie wczoraj powiedział, że go rozwala jego styl życia, bo poza pracą, snem i w przerwach uczelnią, nie ma czasu ani ochoty na nic. I faktycznie tak jest, jak pójdzie na piwo z kumplami to kosztem wykładów i tylko jeśli nie pracuje nazajutrz. A raczej nie opuszcza zajęć.

7

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Znam to. Notoryczny brak czasu. teraz smsy sprawiają wielką trudność. Z mojego doświadczenia nic się nie zmieni bo jemu pasuje tak jak jest. Żadnych zobowiązań w stosunku do Ciebie a ma seks kiedy akurat znajdzie chwilkę wolnego...
Tylko ty coraz gorzej będziesz się czuła sama ze sobą. Oczekiwania zaczną narastać,będziesz coraz bardziej sfrustrowana a on przecież niczego winny bo uprzedzał,że nic nie może obiecać...
Najgorsza jest ta chemia,którą czujecie do siebie. Totalnie mąci w głowie i każda osoba obiektywnie  patrząca na Twoją sytuacje powie,żebyś sobie odpuściła ale jak to zrobić jak już się spotkacie to przecież jest tak cudownie..
I tak w kółko macieja neutral

8

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Właśnie, dokładnie.
Powiedział mi kiedyś, że jak już mu zaufam, to wszystko będzie dobrze. Znowu sobie zaprzeczył.

A co do tej chemii, to na ironię na początku roku skończyłam taki jeden związek, gdzie jej nie było wcale, w sumie wpakowałam się przez to przypadkowo, po dwóch randkach (w kawiarni!) chłopak dał mi prezent (a ja nie z takich, kwiatek okej, ale nie jakieś wisiorki, bo trochę było mi nieswojo), a ja tak naprawdę nie czułam do niego pociągu, dwa światy, inne poglądy na życie, ja pracowałam i studiowałam, on siedział w domu i grał na kompie... także tego big_smile a tutaj totalnie co innego, ok ja nie wierzę w motyle w brzuchu, ale chemię się czuje, i nie mówię tu o pożądaniu, to dwie różne sprawy.

Nie wiem już, co dalej robić, chyba przestanę się już w ogóle odzywać, bo w ostatnie 2 tyg. sporadyczny kontakt wychodził tylko przeze mnie

9

Odp: Facet sam sobie przeczy...

A może jednak spotkaj się z nim i powiedz wszystko co Ci leży na sercu. Jak nie zareaguje po Twojej myśli, zacznie się wykręcać i tłumaczyć bierzesz torebkę i bye bye. Może z czasem sobie przemyśli i zda sprawę co stracił. Jak się nie odezwie to chyba wiadome ( strasznie się mądraluje gdybym jeszcze słuchała swoich rad big_smile ) Mieliście taką poważną rozmowę kiedykolwiek o swoich  uczuciach? A starałaś się dopytać na czym polegało to zranienie przez poprzednią kobietę? Mnie to strasznie ciekawi ale nie miałam jakoś okazji a może odwagi o to dopytać. Może by to jednak coś zmieniło?
Ja podejrzewam,że mój się oświadczył poprzedniej dziewczynie i go zdradziła...

10

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Dobrze myślisz, on możliwe że już nigdy nie będzie ta samą osobą, smutne ale prawdziwe, gdzieś czytałam w internecie że tacy ludzie często stają się emocjonalnymi homoseksualistami.
To nie jest to samo to wynika z odrzucenia p[rzez kobiety, to tak jak DDA tu wiele się nie zmieni sad 
Dobrze że nie trafiłaś na człowieka pokroju mojego nawet najgorszemu wrogowi takiego piekła nie życzę  i tak z tego szybko wyszłam ale nigdy przenigdy tego nie zapomnę.

11

Odp: Facet sam sobie przeczy...

nie chciał mówić, wiem tylko, że to był dla niego "związek na całe życie" a ona coś złego zrobiła, podejrzewam zdradę albo że laska się nim zabawiła, może kiedyś to wyciągnę

hmm tak, kilka razy próbowałam rozmawiać, to ciągle te same argumenty, że nie obieca mi nic, bo nie potrafi powiedzieć, gdzie będzie za pół roku a nie zniesie jak będę cierpiała blablabla. akcje "wychodzę" o ile pamiętam raz zrobiłam, złapał mnie w pół z tekstem "nie zostawiaj mnie...." także tak. big_smile chyba trzeba zebrać siły i przemyśleć, co chcę powiedzieć, ale ja jestem straszny raptus i okropnie niecierpliwy człowiek, mam świadomość, że go trochę przytłoczyłam, bo ogólnie ja dużo piszę ze znajomymi, a on woli telefony (dzwonienie) i potrafiłam mu robić pretensje o nieodpisane smsy, które odczytywał dopiero przy mnie..... no ale czasu nie cofnę, już go nie zadręczam. on woli pogadać raz a dobrze a nie codziennie o pierdołach, bo ani czasu nie ma na to, ani ochoty, w sumie ja też nie, ale z drugiej strony takie coś w końcu ograniczy kontakt.... lol

12 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-18 23:36:46)

Odp: Facet sam sobie przeczy...
alone napisał/a:

....radziłabym szukać kogoś kto bardziej zaangażuje się hmm

Dwie kwestie:
1. Czy autorka się zaangażuje, bo to jakby podstawa?
2. Konkretnie jak "bardziej"? Ma jej buty czyścić, czy śpiewać ballady pod balkonem?

alone napisał/a:

Znam to. Notoryczny brak czasu. teraz smsy sprawiają wielką trudność. Z mojego doświadczenia nic się nie zmieni bo jemu pasuje tak jak jest. Żadnych zobowiązań w stosunku do Ciebie a ma seks kiedy akurat znajdzie chwilkę wolnego...
Tylko ty coraz gorzej będziesz się czuła sama ze sobą. Oczekiwania zaczną narastać,będziesz coraz bardziej sfrustrowana a on przecież niczego winny bo uprzedzał,że nic nie może obiecać...
Najgorsza jest ta chemia,którą czujecie do siebie. Totalnie mąci w głowie i każda osoba obiektywnie  patrząca na Twoją sytuacje powie,żebyś sobie odpuściła ale jak to zrobić jak już się spotkacie to przecież jest tak cudownie..
I tak w kółko macieja neutral

Od końca:
Nie każda obiektywnie patrząca osoba powie, by odpuściła. (ja nie - bo nie wiem, co powinna)
Nie wiem, czy autorce cokolwiek mąci w głowie. Jest to możliwe, ale jej podejście nie wskazuje na pomieszanie w umyśle.
Jakie oczekiwania? Wszak aczytowazne napisała: " tylko nie wiem, co dalej. Stoje na rozdrożu." (notabene to jest ważne, co chcesz dalej - powinnaś to wiedzieć, ale niekoniecznie już)
aczytowazne również żadnych zobowiązań nie ma, a ma seks kiedy on ma wolne od pracy.
Trudno by facet rezygnował z pracy, aby ona miała seks kiedy tylko zechce - nieprawdaż?
Twoje doświadczenia nie determinują całej reszty świata - to żaden argument w każdej sytuacji.
Można zwyczajnie nie lubić sms-ów i telefonów. Rozumiem, że dla Ciebie jest to niepojęte, ale tak właśnie jest.

13

Odp: Facet sam sobie przeczy...

wiem, że każdy radziłby mi spadać, bo tak najłatwiej, ja nie chcę, bo mi na nim zależy, bo się przy nim dobrze czuję, zaznaczam przy nim = blisko niego

14

Odp: Facet sam sobie przeczy...
aczytowazne napisał/a:

wiem, że każdy radziłby mi spadać, bo tak najłatwiej, ..

Nie napisałem, że masz spadać.
Starałem sie wykazać niespójności rozumowania Twojej interlokutorki - nie powinnaś wierzyć w to co napisała.
Natomiast co konkretnie powinnaś/możesz zrobić w opisanej sytuacji - nie wiem.
Może pisać książki, boś w istocie mistrzynią eseju jest. smile

15

Odp: Facet sam sobie przeczy...
N4VV napisał/a:

2. Konkretnie jak "bardziej"? Ma jej buty czyścić, czy śpiewać ballady pod balkonem?


Nie każda obiektywnie patrząca osoba powie, by odpuściła. (ja nie - bo nie wiem, co powinna)
Nie wiem, czy autorce cokolwiek mąci w głowie. Jest to możliwe, ale jej podejście nie wskazuje na pomieszanie w umyśle.

Dosadne, ale trafne...
Zaczynam łapać twój specyficzny sposób wyrażania myśli wink

aczytowazne - rozumiem, że martwi cię brak jasnej deklaracji ze strony partnera, a sprzeczne sygnały budzą twój niepokój?
A może daj sprawom toczyć się naturalnym rytmem... popłyń. Nie szukaj dziury, nie nakręcaj się, nie śledź, nie inwigiluj. Czas pokarze co z tego dobrego lub złego wyniknie. Bierz co życie daje... swoją niecierpliwą postawą możesz tylko dużo zepsuć, a skoro jest wam dobrze razem to byłoby szkoda smile

16

Odp: Facet sam sobie przeczy...
aczytowazne napisał/a:

Widzę, jak patrzy, wiem jak dotyka i przytula, to nie jest ani dotyk przyjacielski, ani napaleńca (właściwie to mi zarzuca, że jestem nimfomanką i potrafi powiedzieć "nie teraz"). To nie jest tak, że idziemy do łóżka i nara. Potrafimy gadać godzinami i poza pocałunkami nie ma nic, bo jesteśmy zbyt zmęczeni.

Zastanawia mnie jak możesz być nimfomanką skoro nawet seksu nie uprawialiście.Może nie znacie definicji słowa nimfomania?

Według słownika pwn

nimfomania
1.chorobliwy stan nadmiernego pobudzenia erotycznego u kobiet
2. zob. snębica (chorobliwe, często powtarzające się okresy rui u samic niektórych zwierząt)

Jest Ci przy nim dobrze,ale ja w tym co napisałaś zauważyłam że facet się od Ciebie oddala,jeżeli z nim nie porozmawiasz na poważnie to nigdy się nie dowiesz co mu siedzi w głowie.

17

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Dwie kwestie:
1. Czy autorka się zaangażuje, bo to jakby podstawa?
2. Konkretnie jak "bardziej"? Ma jej buty czyścić, czy śpiewać ballady pod balkonem?

Eee nie trzeba być zbytnio spostrzegawczym aby zauważyć,że autorka już się zaangażowała.
Po drugie nie przejaskrawiaj pewnych sytuacji. Za bardzo popadasz w skrajności..."Bardziej" znaczy więcej niż dotychczas. Chodzi o równomierny wkład w dbanie i podtrzymywanie relacji jaka między nimi jest a być może w kierunku stworzenia czegoś poważniejszego.

Od końca:
Nie każda obiektywnie patrząca osoba powie, by odpuściła. (ja nie - bo nie wiem, co powinna)
Nie wiem, czy autorce cokolwiek mąci w głowie. Jest to możliwe, ale jej podejście nie wskazuje na pomieszanie w umyśle.

No tak bo Ty się tylko patrzysz i Twoja obojętna oraz bierna postawa niewiele wniesie w ten wątek.
Natomiast jak przyzwała sama autorka mamy wiele wspólnego w swoich doświadczeniach. Dlatego lepiej ją rozumiem i nie musi tłumaczyć mi jak krowie na rowie co teraz czuję.

Jakie oczekiwania? Wszak aczytowazne napisała: " tylko nie wiem, co dalej. Stoje na rozdrożu." (notabene to jest ważne, co chcesz dalej - powinnaś to wiedzieć, ale niekoniecznie już)

Jak można być tak niedomyślnym big_smile ? Oczekiwania- Ona się w nim zakochuje i pragnie tego samego odczucia od niego....


aczytowazne również żadnych zobowiązań nie ma, a ma seks kiedy on ma wolne od pracy.
Trudno by facet rezygnował z pracy, aby ona miała seks kiedy tylko zechce - nieprawdaż?

Ale ona chce tych zobowiązań na tym to polega... Facet nie rezygnuje z pracy  jak ma ochotę na seks? A to cham!


Twoje doświadczenia nie determinują całej reszty świata - to żaden argument w każdej sytuacji.

Oczywiście,że nie ale nietrudno np.na tym forum jest zauważyć że pewne schematy bardzo często mają ten sam finał.
Jako przesiadujący tu forumowicz powinnieneś to dostrzec. Analiza pewnych zachowań ludzkich daje nam możliwość przewidzenia co wkrótce może się zdarzyć na podstawie doświadczeń własnych czy też najbliższych.
Sumując to wszystko dałam radę jaką sama stosuję.

Można zwyczajnie nie lubić sms-ów i telefonów. Rozumiem, że dla Ciebie jest to niepojęte, ale tak właśnie jest.

Wow naprawdę tak jest? Gdybyś mnie nie olśnił w życiu bym tego nie pojęła. W ogóle po co mu telefon jak nie lubi pisać ani dzwonić??
Na koniec esecja całej Twojej wypowiedzi z której nic ciekawego nie płynie aby sie tylko dopier...dolić. ;]

18

Odp: Facet sam sobie przeczy...
Hechicera napisał/a:

swoją niecierpliwą postawą możesz tylko dużo zepsuć, a skoro jest wam dobrze razem to byłoby szkoda smile

Ha, właśnie, to jest chyba największy problem.

xYxAngelxYx napisał/a:

Zastanawia mnie jak możesz być nimfomanką skoro nawet seksu nie uprawialiście.Może nie znacie definicji słowa nimfomania?

Znamy. Napisałam "potrafimy .....", mając na myśli, że nie spotykamy się na seks i do domu, bo bywa, że się spotykamy, i nie namawia mnie do niczego. Napisałam to, żeby nie wyszło, że jestem pogotowiem seksualnym, czy jak zwał tak zwał

19

Odp: Facet sam sobie przeczy...
aczytowazne napisał/a:
Hechicera napisał/a:

swoją niecierpliwą postawą możesz tylko dużo zepsuć, a skoro jest wam dobrze razem to byłoby szkoda smile

Ha, właśnie, to jest chyba największy problem.

xYxAngelxYx napisał/a:

Zastanawia mnie jak możesz być nimfomanką skoro nawet seksu nie uprawialiście.Może nie znacie definicji słowa nimfomania?

Znamy. Napisałam "potrafimy .....", mając na myśli, że nie spotykamy się na seks i do domu, bo bywa, że się spotykamy, i nie namawia mnie do niczego. Napisałam to, żeby nie wyszło, że jestem pogotowiem seksualnym, czy jak zwał tak zwał

Rozumiem z tekstu wynika że słowo "potrafimy" tyczy się "gadać godzinami",tak przynajmniej zrozumiałam,ale nie generalizujmy wink

20 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-19 06:36:03)

Odp: Facet sam sobie przeczy...
alone napisał/a:

....
No tak bo Ty się tylko patrzysz i Twoja obojętna oraz bierna postawa niewiele wniesie w ten wątek....
....
Ale ona chce tych zobowiązań na tym to polega... Facet nie rezygnuje z pracy  jak ma ochotę na seks? A to cham!
...
Oczywiście,że nie ale nietrudno np.na tym forum jest zauważyć że pewne schematy bardzo często mają ten sam finał.

Moja postawa nie jest obojetna. Nie wniesie katastrofy.
Napisała raczej, że nie wie czego chce.
Schematy stosuj do swojego życia - jeśli tak Ci wygodnie. Osobiście za schematy dziękuję.

21

Odp: Facet sam sobie przeczy...

A ja krótko i węzłowato: facet chce żebyś się do niego dopasowała. Nie lubi tego, tamtego, owego. Brakuje mu czasu, jest zmęczony.

Co Ty autorko robisz? Wkładasz mnóstwo pracy w podtrzymanie relacji, naginasz się, dostosowujesz. Teraz pytanie: tak chcesz życ w przyszłości? Wiadomo, że facet mając pracę, którą lubi, nie zrezygnuje z niej. Jak daleko Ty się możesz posunąc w tych "kompromisach".

22

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Ale ja nie chcę, żeby rezygnował z tej pracy. Zresztą on sam planuję ją zmienić, bo go zamęcza.... ale na taką, która będzie wymagała ciągłych wyjazdów i nie wiem, czy dalej będzie mieszkał w moim mieście, czy nie.
Bardziej ciekawa jestem tego, czy faktycznie może tak być, że nadmiar pracy, najbardziej ukochanej, aż tak wpływa na relacje z innymi, że człowiek się odcina, czy to nie w tym rzecz (po prostu dobra wymówka). Ja jestem pracoholikiem (niestety), też pracuję sporo + studia dzienne, czasem jestem na nogach po 20 godzin, ale jeśli ktoś, na kim mi zależy, o coś mnie poprosi, to nie odmówię, taka jestem. I nigdy nie wyżywam się na nikim ze zmęczenia.

23

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Hmm...no nie wiem co Ci doradzić. Nie siedzę w jego głowie, ale mam wrażenie że znudziłaś mu się trochę i za bardzo mu się narzucasz i analizujesz. Taki klasyczny przypadek: wpadłaś mu w oko, zbliżyliście się do siebie, teraz on się wycofuje...nie wiadomo z jakiego powodu ?
Musisz sobie postawić pytanie: Co chcesz od tego chłopaka? Co jest dla Ciebie szczęściem ? i apropo  tej dziewczyny, co złamała mu serce, to dowiedz się czy nadal jej nie kocha..itd., bo może się nie spotykać z nią, ale mieć jakieś zobowiązania itd.

24

Odp: Facet sam sobie przeczy...
aczytowazne napisał/a:

nie chciał mówić, wiem tylko, że to był dla niego "związek na całe życie"

nie wydaje Ci się, że w tym leży problem? Może ten facet nie umie się pogodzić, że nie jest z tamtą. Sama pisałaś, że jest wypalony uczuciowo. Ty mu się spodobałaś, chciał Cię poznać, ale może nie do końca potrafi się zaangażować tak mocno jakbyś chciała. Nie wydaje mi się, że jesteś mu kompletnie obojętna, z tego co napisałaś można wywnioskować, że zależy mu na Tobie w jakiś sposób, ale wyraźnie się wycofuje. Tak się tylko domyślam, że przyczyną może być to, że wciąż tęskni za byłą, a jednocześnie może boi się wchodzić w nowy związek.

25

Odp: Facet sam sobie przeczy...
addana napisał/a:
aczytowazne napisał/a:

nie chciał mówić, wiem tylko, że to był dla niego "związek na całe życie"

nie wydaje Ci się, że w tym leży problem? Może ten facet nie umie się pogodzić, że nie jest z tamtą. Sama pisałaś, że jest wypalony uczuciowo. Ty mu się spodobałaś, chciał Cię poznać, ale może nie do końca potrafi się zaangażować tak mocno jakbyś chciała. Nie wydaje mi się, że jesteś mu kompletnie obojętna, z tego co napisałaś można wywnioskować, że zależy mu na Tobie w jakiś sposób, ale wyraźnie się wycofuje. Tak się tylko domyślam, że przyczyną może być to, że wciąż tęskni za byłą, a jednocześnie może boi się wchodzić w nowy związek.

Więc tym bardziej pośpiech jest złym doradcą. Ze zranionym facetem jest jak z rannym zwierzem...  nie powiesz mu "wstań i pędź" skoro ma poranione nóżki... poranione serce też potrzebuje czasu i ciągłego przekonywania o twoim uczuciu - albo ci to pasuje, albo nie.

Ale w końcu my czytelnicy wątku nie jesteśmy w stanie "zapuścić rentgena" na podstawie kilku słów głównej bohaterki co jej ukochany ma w głowie, o czym myśli... Toteż niektóre rady mogą zadziałać szkodliwie na twój związek. Nie ma złotego środka na super związek, tak jak nie ma jednego lekarstwa na wszystkie dolegliwości. Każdy przypadek jest inny, bo ludzie też są całkowicie różni. Kieruj się swoją intuicją i cierpliwością.

Tak osobiście to moja intuicja w tym przypadku mówi mi, że panikujesz wink

26 Ostatnio edytowany przez Sylia (2013-11-19 16:43:46)

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Ona nie panikuje, z taką osobą nie da się utworzyć żadnego normalnego związku, no chyba że małżeństwo z rozsądku ale taki związek prędzej cyz później skończy się z zdradą ze strony jej bądź faceta.
Kolejna rzecz która mnie dziwi to jego podejście do sprawy bo przecież  jak mężczyzna jest erotomanem to jest normalne a kobieta to już nie ?
Na dodatek nie uprawiali jeszcze seksu, facet chyba nie wie co to uczucie.
Dziwię się skąd to negatywne określenie nimfomanka a z drugiej ciągłe narzekanie jakie te polki są oziębłe.

27

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Po raz kolejny napiszę, że nie miałam na myśli, że nie uprawialiśmy seksu! Napisałam, że to nie jest kwestia, wokół której obraca się nasza relacja! Nimfomanka w jego ustach nie jest negatywne, tj. nie spotkałam jeszcze faceta, który nie cieszy się, że kobieta nie jest oziębła. Chodzi mi o to, że on nie stara się tego wykorzystać, bo potrafi robić inne rzeczy poza seksem, ot co, właśnie o to mi chodziło.

A dzisiaj znowu się z nim zobaczę w jego pracy, bo nie mam wyjścia. Ciekawe, jak się zachowa.

P.S. Tak, tak podejrzewam, że ta była - cokolwiek się stało - gdzieś stoi jako ta trzecia i blokuje go. Ale niestety, nie znając szczegółów nie umiem nic zrobić w tej kwestii. Może kiedyś uda mi się dowiedzieć...

28

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Czemu myślicie że nimfomanka to negatywne określenie,dla mnie i mojego partnera jest jak najbardziej na plus,pewnie nie tylko dla nas smile

acytowazne napisz jak zachował się względem Ciebie w pracy smile

29

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Teraz pytanie jak i czy w ogóle można pomóc mu się wyleczyć się z poprzedniej miłości?
A nie wiesz od jak dawna jest sam?

30

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Uśmiechnął się od ucha do ucha i ucieszył się, że jestem, pogadaliśmy chwilę, i w sumie spoko. Do tego dowiedziałam się, że jego firma postanowiła zapewnić pracownikom permanentny brak nudy, czyli zamiast systemu zmianowego praca np. od 8 do 22, ani to pierwsza zmiana, ani druga, tja.

Nie wiem, od jak dawna, ale podejrzewam, że to może być kwestia nawet 2-3 lat, tak by wynikało z jego opowieści. No własnie i tu dochodzę do tego punktu, o który mi tak naprawdę chodzi big_smile Tak właśnie podejrzewam, że to nie chodzi o to, że on się chce mną zabawić, nie, nie chce. Tylko że "tamta" go blokuje, ja nie wiem o niej nic, nie wiem nawet, czy była stąd, czy z jego rodzinnych stron, czy jeszcze skąd, a nie chcę pytać wprost - bo mnie takie pytanie by tylko rozjuszyło.

31

Odp: Facet sam sobie przeczy...

To jedziemy na tym samym wózku smile
Z moich obliczeń też wynika,że "mój" jest sam od 2 lat. I tak się sparzył tym poprzednim związkiem,że powiedział mi kiedyś że on w miłość już nie wierzy sad
Poruszając taki temat  poprzedniego związku to dla  Ciebie i dla niego wywoła poczucie dyskomfortu. Myślę jednak,że tej sprawy nie można zostawić/przemilczeć no bo jak widać rzutuje to tym,że nie nie można rozwinąć tej znajomości hmm

32

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Ha, to tak jakbym słyszała "mojego" tongue Tylko, że to trochę zabawne, zważając, że do trzydziestki mu jeszcze kilku lat brakuje; jesteśmy bardzo młodzi, po co się tak umartwiać....


W ogóle to bardzo dziękuję wszystkim za odzew!

33 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-19 23:04:35)

Odp: Facet sam sobie przeczy...
aczytowazne napisał/a:

...Bardziej ciekawa jestem tego, czy faktycznie może tak być, że nadmiar pracy, najbardziej ukochanej, aż tak wpływa na relacje z innymi, że człowiek się odcina, czy to nie w tym rzecz (po prostu dobra wymówka). Ja jestem pracoholikiem (niestety), też pracuję sporo + studia dzienne, czasem jestem na nogach po 20 godzin, ale jeśli ktoś, na kim mi zależy, o coś mnie poprosi, to nie odmówię, taka jestem. I nigdy nie wyżywam się na nikim ze zmęczenia.

Nie wiem - osobiście chciałbym by mieszkała ze mną osobam z którą ja sie czuje dobrze i odwrotnie. Nie ma ku temu żadnych przeszkód.

34

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Wracam do tematu, hehe... Powiedział mi ostatnio, że to jesień. A potem nawet było w miarę poprawnie, tylko że on teraz choruje.

Czy naprawdę dla faceta głupi katar to koniec świata????? On tak ma, że jak jest chory, to nie pójdzie do lekarza, bo po co, będzie samotnie umierał, i przy tym się w ogóle nie odzywał. Naprawdę faceci tak mają???
Mój ojciec zachowuje się podobnie hehe tylko go złapie atak kaszlu, już L4 i umiera.

35

Odp: Facet sam sobie przeczy...

puk puk... odzywam się znowu

poprawy nie widzę sad co prawda rozmawialiśmy długo i zapewniał mnie, że wszystko jest ok, że nic się nie zmieniło, ale notorycznie nie odpisuje mi na  bardziej osobiste wiadomości; nie wiem, jak to nazwać, na smsa o głupotach czy jakieś zwykłe pytanie zazwyczaj odpisze, a na smsa typu "tęsknię za tobą" odpowiedzi unika jak ognia

znowu sam sobie przeczy. po co zapewnia, że jest ok, jak nie jest. czuję, że mocno odchoruję tę znajomość

36 Ostatnio edytowany przez petlamb (2013-12-04 15:23:01)

Odp: Facet sam sobie przeczy...

"hmm tak, kilka razy próbowałam rozmawiać, to ciągle te same argumenty, że nie obieca mi nic, bo nie potrafi powiedzieć, gdzie będzie za pół roku a nie zniesie jak będę cierpiała blablabla"

Mnie sie wydaje, ze odpowiedz masz w tym jednym zdaniu. Facet cie bardzo lubi, pociagasz go ale niestety nie jestes "ta".Jesli ty chcesz zwiazku a on nie jest gototwy to nie pozostaje nic innego jak zerwac znajomosc. Ok, poznaliscie sie i byla fascynajca i wszystko pieknie romantycznie. Kazdy tak ma na poczatku randkowania ale z biegiem czasu , poznajmeny ta osobe blizej, jej gesty, nawyki etc. i zmieniamy zdanie na jej temat. Nic w tym zlego .Tylko, ze facet z jajami, by to kobiecie powiedzial a nie zywi ja "zostalem zraniony, nie jestm gotowy na zwiazek balh blah, nie zostawiaj mnie blah blah" co w jego tlumacznie znaczy " nie jestm zainteresowany powaznym zwiazkiem z toba, ale nie zostawiaj mnie bo lubie sie po seksic i lubie jak ktos mi glaszcze moje ego biegajac za mna". sory, ok Facet nie lubi smsow i zazwyczaj dzwoni wiec jesli kobieta by mu sie naprawde podobala to 2 min na rozmowe dziennie przez telefon by poswiecil, 2 MINUTY z 24 h???to naprawde nie duzo. Dzwonilby czesto zeby dac ci znac ze jest toba zainteresowany i przed obawa ze jakis inny gosc moze sie toba zainteresowac i wypelnic twoje mysli ! Wiem, ze on ci sie podoba, ty go chyba lubisz bardziej niz on ciebie. aha zapomnialam dodac CZYNY licza sie bardziej niz SLOWA. Po co ci nieslowny facet???? Ja bym wolala zeby mi nie mowil jak bardzo za mna teskni i ile o mnie mysli bo to puste slowa ale jesli ktos by dawal mi znac przez swoje zachowanie ze zeczywiscie tak jest np. w twoim wypadku dzwonil do ciebie chociaz raz dziennie na kilka minut albo planowal dni wolne tylko dla was i nagle nie zapominal o nich kiedy mu to pasuje !

37

Odp: Facet sam sobie przeczy...

powiedział, ze mnie kocha
że już dawno to czuje, ale to nie ma sensu, bo oboje będziemy cierpieć (ja na początku znajomości wypaplałam, że kocham moje miasto i nic mnie nie zmusi do wyjazdu, oj wiecie, takie gadanie, on natomiast nie planuje żyć tu po wiek wieków) jak wyjedzie blablabla *

a teraz mnie unika big_smile jak nigdy. nie odpisuje, nie tyle nawet , ze nie odbiera - odrzuca połączenia. nadmienię, że oczywiście cała rozmowa wynikła po %, spędziliśmy miły wieczór z jego znajomymi, później sami; wszystko z jego inicjatywy, powiedział, że nie wyobraża sobie spędzić tego czasu beze mnie


Boże jaka telenowela



* byłabym skłonna z nim wyjechać. ślubu z miastem nie wezmę, przyjeżdżać zawsze mogę.

38

Odp: Facet sam sobie przeczy...
petlamb napisał/a:

Mnie sie wydaje, ze odpowiedz masz w tym jednym zdaniu. Facet cie bardzo lubi, pociagasz go ale niestety nie jestes "ta".Jesli ty chcesz zwiazku a on nie jest gototwy to nie pozostaje nic innego jak zerwac znajomosc. Ok, poznaliscie sie i byla fascynajca i wszystko pieknie romantycznie. Kazdy tak ma na poczatku randkowania ale z biegiem czasu , poznajmeny ta osobe blizej, jej gesty, nawyki etc. i zmieniamy zdanie na jej temat. Nic w tym zlego .Tylko, ze facet z jajami, by to kobiecie powiedzial a nie zywi ja "zostalem zraniony, nie jestm gotowy na zwiazek balh blah, nie zostawiaj mnie blah blah" co w jego tlumacznie znaczy " nie jestm zainteresowany powaznym zwiazkiem z toba, ale nie zostawiaj mnie bo lubie sie po seksic i lubie jak ktos mi glaszcze moje ego biegajac za mna". sory, ok Facet nie lubi smsow i zazwyczaj dzwoni wiec jesli kobieta by mu sie naprawde podobala to 2 min na rozmowe dziennie przez telefon by poswiecil, 2 MINUTY z 24 h???to naprawde nie duzo. Dzwonilby czesto zeby dac ci znac ze jest toba zainteresowany i przed obawa ze jakis inny gosc moze sie toba zainteresowac i wypelnic twoje mysli ! Wiem, ze on ci sie podoba, ty go chyba lubisz bardziej niz on ciebie. aha zapomnialam dodac CZYNY licza sie bardziej niz SLOWA. Po co ci nieslowny facet???? Ja bym wolala zeby mi nie mowil jak bardzo za mna teskni i ile o mnie mysli bo to puste slowa ale jesli ktos by dawal mi znac przez swoje zachowanie ze zeczywiscie tak jest np. w twoim wypadku dzwonil do ciebie chociaz raz dziennie na kilka minut albo planowal dni wolne tylko dla was i nagle nie zapominal o nich kiedy mu to pasuje !

sama bym tego lepiej nie napisała. Zgadzam się z Tobą w 100%:)

aczytowazne napisał/a:

powiedział, ze mnie kocha

popatrz sobie na to, co koleżanka napisała wyżej. CZYNY się liczą bardziej niż SŁOWA. Ok, powiedział, że Cię kocha, ale czy okazuje Ci tą miłość? Bo na razie to są puste słowa bez pokrycia w czynach i mówić to sobie może rożne rzeczy niekoniecznie zgodne z prawdą. Na forum kiedyś wypowiadała się jakaś osoba, że jednego dnia partner mówił, że kocha, a tydzień później sie okazało, że ma kochankę i ją opuścił. Facet jeżeli będzie naprawdę kochał, to będzie to pokazywał, niekoniecznie musi to mówić, bo u nich czasami ciężko z wyrażaniem uczuć. Nie bierz jego słów za pewnik, po prostu oceń obiektywnie jak on Cię traktuje i po tym oceniaj czy rzeczywiście mu zależy i czy kocha.

39

Odp: Facet sam sobie przeczy...

pokazal
odmowil spotkania
poszlam do niego
odmowil zejscia
widzimy jaka jest pogoda wszyscy
odrzucal polaczenia
poczekalam pol godziny, widzial mnie
dalej to samo


i koniec telenoweli

ale milo uslyszec "kocham cie". ciekawe czy to uslysze jeszcze kiedys od kogos

40

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Powiedział tydzień temu, że kocha, zapytał, czy ja też. Powtarzał to.
Teraz twierdzi, że to nieprawda, a że ja kochaam - oznacza koniec naszej znajomości
W złości zironizowałam: przecież ja też żartowałam

dwa dni robił mi wyrzuty, czemu go okłamałam
przyznałam, że nie okłamałam

jeśli nie kocha, po co wyrzuca mi kłamstwo?? (które kłamstwem notabene nie było)
sytuacja jest taka, ze nawet jakby kochał, nie przyznałby się do tego, za duże ego, za wielka duma, "moje przekonania są najważniejsze, miłość jest dla słabych"


tak, to nie jest facet, z którym mozna być, na którego uczucie można liczyć


ale po co powiedział, że kocha, po co to powtarzał????? czemu zalezy mu na moim uczuciu? chyba, żeby mieć argument na zakończenie znajomości?


Boże skąd tyle podłości u facetów...

41

Odp: Facet sam sobie przeczy...

masz lekką obsesję na jego punkcie - niestety miałam kiedyś podobnie i wiem z autopsji co przeżywasz.
jesli tak bardzo ci na nim zależy - przeczołgaj go. nie odzywaj się tydzień, dwa- zniknij, zobacz co zrobi. desperacko żebrac o jego uczucie zawsze będziesz miała czas, a tego typu faceci bardzo chętnie się na to godzą, więc nie martw się - podobną huśtawkę masz zapewnioną na najbliższe lata. Prawda jest taka, że oboje bawicie się w manipulacje, podpuszczacie się i ogólnie ocieracie o zachowania mało zdrowe z punktu widzenia psychologii. te dwa tygodnie milczenia proponuję przeznaczyć na mądre lektury o toksycznych związkach, zajęcie się sobą oraz, jeśli będzie ci trudno opanować napięcie psychiczne, z nim związane - u psychologa.
Nie wiem natomiast, czy warto- niestety, toksyczni mężczyźni rzadko toksyczni być przestają - jak chcesz to osiągnąć, to musisz zacząć od siebie. Nauczyć się szacunku do siebie i wymagać go od innych, skoncertrować się bardziej na sobie itp. Możesz zacząć to robić teraz, jak masz siłę. W każdym razie im później zaczniesz, tym większe skutki negatywne będziesz miała do opanowania

42

Odp: Facet sam sobie przeczy...

Odgrzebuję ten temat, bo nie chcę zakładać nowego, skoro wciąż obraca się wokół jednej historii... która wciąż trwa.

Mam do Was pytanie.

Czy to jest możliwe, że facet stawia pracę ponad miłość do tego stopnia, żeby zrezygnować z, powiedzmy, miłości, na rzecz ambicji i marzeń związanych z rozwojem zawodowym? Zresztą nie tylko facet, po prostu, jakikolwiek człowiek? Ja jestem pracoholiczką, ale nie potrafię zrozumieć, że tak można postąpić.

Druga sprawa.

Czy facet, który ma kobietę gdzieś (albo kobieta, która ma faceta gdzieś, obojętne) może nie mieć odwagi się spotkać tylko po to, żeby normalnie porozmawiać, żeby nie było gdybania, niedopowiedzeń i niezrozumienia? Czy taka osoba może unikać, wręcz uciekać przed tą drugą? Skoro masz kogoś gdzieś, to co ci szkodzi spotkanie i powiedzenie tego w twarz?

Mam po prostu wrażenie, że "mój" niedoszły jest taki. Że o ile jest w stanie napisać (tylko napisać! powiedzieć już nie potrafi) "nie wygląda to u mnie jak u ciebie", nie potrafi wprost powiedzieć "nie kocham cię" albo "spadaj" (albo chociaż napisać); nie wmawiam sobie nic, bo mam świadomość końca, ale koszmarnie mnie boli, że po wszystkich pięknych chwilach (w tym roku też były, już myślałam, że to się uda uratować) on tak bardzo ucieka tylko dlatego, że kiedyś został skrzywdzony i postanowił sobie, że praca będzie odtąd numerem 1. Pogodziłam się z faktami, ale bardzo chciałabym po prostu normalnie pogadać. Czy faceci są takimi tchórzami????

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Facet sam sobie przeczy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024