Witam was Drogie Panie ![]()
Muszę w końcu się z kimś w miarę anonimowo podzielić moim problemem i sytuacją w jakiej obecnie się znajduję. Proszę Was o radę bo ja na prawdę nie wiem już co robić.
Na wstępie napiszę że jestem wrażliwym, o miękkim sercu 15 latkiem i chciał bym abyście mnie wysłuchały i podpowiedziały.
Więc głównie chodzi tutaj o moje relacje z dziewczyną. Pierwsza prawdziwa miłość. Opiszę wszystko od początku.
Więc tak w ogóle to poznaliśmy się razem na początku szkoły. Było to już jakieś rok z kawałkiem temu. Na początku Ona tak bardzo mnie nie interesowała, dopiero po jakimś czasie (kilka miesięcy) zacząłem czuć że Ona to ideał dla mnie. Początkowo nie dawałem jej żadnych znaków, nawet przyznam się że krytykowałem ją ale Ona o tym nie widziała. Więc wtedy bardzo mi się podobał jej charakter, sposób zachowania, jej uroda. Dla niektórych nie jest to tak bardzo atrakcyjna dziewczyna jak dla mnie. Ale nie ważne. No i tak to było że ten pierwszy rok szkolny jakoś tak nie dawałem jej znaków zainteresowania, raczej unikałem z nią kontaktów, lub jak już to jakieś chamskie podrywy czy coś takiego. Tak to było że w pewnym momencie Ona zaczęła mnie trochę nie lubieć, ponieważ nie zachowywałem się w stosunku do niej odpowiednio (ale te sytuacje wynikały naprawdę z głupich nieporozumień o których nie będę pisał bo by dużo tego było). W każdym razie cały czas ją kochałem, bardzo mi się podobała, ale jakoś się nie zdarzyło żeby z nią wtedy o tym pogadać. Więc nikt nie wiedział o mojej miłości do Niej ale jakoś starałem się z tym żyć, bo nie było to tak silne jak teraz.
Na początku tego roku szkolnego lub pod koniec tamtego nie pamiętam już dokładnie jakoś tak zacząłem do Niej często pisać na Facebooku ogólnie o wszystkim. Od tamtej pory zacząłem czuć coś wielkiego do niej. Rozmawialiśmy o wszystkim: jak zaczęła się nasza "przyjaźń" itd. Zaczęła mi wysyłać takie buziaczki, serduszka itp. dużo to dla mnie znaczyło. Byliśmy wtedy już lepszymi przyjaciółmi ale dalej wstydziłem się jej to wszystko okazać przed innymi z mojej klasy itd, na prawdę byłem tak głupi że wstydziłem się tego uczucia do niej i dalej się trochę wstydzę. Moja miłość do niej bardziej dała o sobie znaki kiedy mój dobry kolega, może nawet przyjaciel się w niej zakochał. Ona go odrzuciła. Rozmawiała ze mną że go nie chce itd. On się pociął, tęskni za nią... Zaczęła mnie bardzo interesować. Wreszcie trochę się ogarnąłem i pewnego dnia napisałem jej że bardzo mi na niej zależy i po prostu się w niej zakochałem. Zaczęła mi mówić, że Ona rok temu jak wtedy ja się w niej kochałem i byłem dla niej trochę chamski kochała się we mnie, mówiła o tym swoim koleżankom, ale jakoś pod koniec roku to trochę zanikło. Bo niczego nie kontynuowałem. Ogólnie od tego roku bardzo się zmieniłem. Zmieniłem moje całe nastawienie do dziewczyn. Jestem milszy, nie podrywam chamsko itd. Po prostu Ona sprawiła że dla niej bardzo się zmieniłem. Napisała mi że widzi to jak bardzo się zmieniłem i staram się o Nią i że chyba to jej uczucie do mnie z poprzedniej klasy wraca, ale niczego nie chce mówić bo jeszcze nie wie co to za uczucie. Zapewniła mnie że jestem dla niej bardzo ważny i za wszelką cenę nie chce dopuścić do tego żeby Ona mnie zraniła bo zależy jej na mnie. Mówiłem że na pewno mnie nie zrani, nalegałem aby coś zemną zaczęła. Pewnego razu zwątpiłem we wszystko ponieważ napisała mi, że to uczucie pomału zanika. Ja jej napisałem szczerze, że jeśli nie chce zemną mieć nic więcej wspólnego to żeby mi to wtedy napisała a nie mnie dalej raniła. Napisałem że może trochę pocierpię, ale jakoś przeżyję. Ona zaprzeczyła i prosiła żebym niczego nie przekreślał. Przynajmniej jeszcze nie. Zaczęła zwierzać się mi ze swoich problemów, prywatnego życia itd. Od jakiś 2/3 miesięcy zaczęliśmy tak poważniej pisać i jakoś rozmawiać ze sobą w szkole itd. Jakiś czas temu (1/2 miesiące) powiedziała mi, że czuje do mnie to samo, że mnie Bardzo Kocha, planowaliśmy sobie takie wspólne życie jak to kiedyś będzie zaplanowaliśmy sobie że pójdziemy do tej samej szkoły dalej, bo interesujemy się tym samym kierunkiem. Będziemy mieć słodkie dzieci itd. Takie trochę marzenia raczej nie realne, ktoś może pomyśleć że dziecinne ale tak było. Zaczęliśmy pisać o bardziej prywatnych rzeczach. Ale od jakiegoś czasu inni z klasy zaczęli się do niej po prostu kleić. Wzbudzała duże zainteresowanie innych z klasy i wszyscy ją podrywali, bardzo źle się z tym czułem widząc jak Oni ją zabawiają. Napisałem jej co o tym myślę, czuję że woli ich. Tłumaczyła się Tym że Oni jej nigdy nie dadzą spokoju i że Ona nauczyła się z tego śmiać i się z nimi bawić (bo oni ją bardzo wkurzali) i tak dalej. Obiecaliśmy sobie że nikt się o naszej rozmowie nie dowie itd. Zaczęła mi dawać swoje trochę bardziej prywatne zdjęcia itd. Mówiła mi że bardzo podoba się jej mój charakter który mam teraz, to że jestem wysoki, mój kaloryferek i ogólnie. Nie kłóciliśmy się raczej bo nie było o co zawsze byliśmy jakoś tak bardziej uśmiechnięci do siebie. Nie dawno prosiłem ją o więcej zdjęć. Pomyliła się i dała link do całego albumu w którym ma zdjęcia. Ja głupi je pooglądałem i powiedziałem jej o tym. Mówiła że dobrze że jestem szczery ale że mnie kocha ale przestała mi ufać. Jednak co się później okazało jednak dalej mi ufała tylko mi powiedziała że nie, bo to miała być dla mnie nauczka żebym tak więcej nie zrobił. Bo ja się wtedy bardziej starałem itd. Od jakiegoś czasu bardzo ją kocham, Ona pisała to samo ale nułem smutny, bo nie wiedziałem tak naprawdę co mam o niej myśleć. Bo jak się niektórzy do niej kleili, powiedzmy że czasami obejmowali ona trochę ich ignorowała, podobno nie lubiła tego ale dopuszczała. Wkurzało ją to że jestem zazdrosny, na dodatek ona jest niezależna i wkurzałem tą zazdrością, mówiła że zaczynam ją kontrolować. W cale tego nie chciałem. Inni już jej dali spokój ale został tylko 1. Ona mnie zapewnia że zależy jej tylko na mnie i że ten co został jest tylko jej przyjacielem i nigdy nie będzie z nim. Pisałem z nią o tym bardzo długo i rozmawialiśmy o tym, mówiła że to tylko jej przyjaciel. Uwierzyłem... Ostatnio mieliśmy się 2 razy spotkać ale odmówiła, bo jednak nie może bo coś jej wypadło w domu.. A ten jej przyjaciel zaczął ją przytulać, siadać jej na kolanach wtf? Ona mówiła że dla niej jest to obojętne bo dla niej takie coś od niego nic nie znaczy. On powiedział mi 2 dni temu żebym nie myślał sobie, że on jest moim konkurentem w stosunku do niej, bo on jest tylko jej przyjacielem i nie chce nam w niczym przeszkadzać. Trochę mnie to uspokoiło. 3 dni temu także pojechałem do niej aby się z nią spotkać. Było jak w niebie ! Pochodziliśmy porozmawialiśmy wszystko mi wytłumaczyła, pokazywała że jej zależy przytulając mnie, trzymając mnie za rękę przytulając się do mnie itd. Zaproponowała żebym poszedł do jej domu ale nie byłem na to gotowy i odmówiłem. Wszystko było dalej ok. Mówiła że było fantastycznie, opowiadała o mnie swoim najlepszym przyjaciółką... Ostatnio była i jest jakaś bardziej smutna, sprawia cały czas wrażenie że ja ją nie interesuję itd. jak proponuję spotkanie to mówi że chętnie się zemną spotka. Jak pytam ją czy jej na mnie zależy to mówi że tak. Ale nie wiem czy mogę jej wierzyć. Chyba mnie nie kłamie bo wątpię żeby Ona mnie kłamała.
Od jakiś 2 dni ciągle nie ma czasu. Więc zapytałem ją dzisiaj czy może mi to wytłumaczyć że nagle jest smutna, czy coś się między nami zmieniło, odechciało, czy jakieś ma zemną problemy czy coś innego. Dostałem długą wiadomość (mniej więcej streszczę ją tutaj):
Napisała, że nie wie co się stało, wydaje jej się że na początku tego naszego pisania ?Kocham Cie? itd. Wpadła w zauroczenie ?. Myślała jak to może być zaje****** i chęć posiadania kogoś blisko chyba w to ją bardzo wciągnęła. Napisała, że właśnie tego obwiała się najbardziej a ja upierałem się że tak nie bd ? dokładniej to bała się że mnie zrani i boi się że tak się właśnie stało lub stanie ? A podobno napisała że na prawdę nie chce mnie ranić choćby z perspektywy tego że mnie lubi (Nie zdaje sobie ona z tego sprawy że już mnie bardzo zraniła? Czy może ja źle myślę i coś robię?). Poznała mój charakter trochę, napisała że jest naprawdę fajny i ciekawy poznania. Napisała że z Tego co mówiłem to Ona jest pierwszą osobą w której się zakochałem tak na prawdę, napisała: czyli ta najpiękniejsza a zarazem najgorsza i najbardziej boląca miłość w życiu. Ode pchało ją ode mnie to że byłem tak zazdrosny bardzo i mówi że trochę to wszystko zaczęło się szybko toczyć. A na początku mówiła mi że bardzo sobie ceni niezależność i jest właśnie taką osobą ?niezależną?, czyli nie lubi kontroli ani rozkazywania jej. Tak jak już pisała za szybko się potoczyło: Tu zaraz słowo kocham potem spotkanie, przytulania itd. To ją przerosło stanowczo. Końcówka:
"Mam nadzieje że nie załamiesz się po tym i dalej bd mogli rozmawiać i być przyjaciółmi. Nikomu nie powiem z tego co mi się zwierzałeś i mam nadzieje że Ty nie powiesz również? Liczę na to że dalej bd się sobie zwierzać i bd przyjaciółmi. Nie bądź smutny jak to mówią ?nie ta to inna? wiem że c***owe pocieszenie ale na prawdę chciałam spróbować lecz stwierdziłam że ciągnąc to dalej nie ma sensu zranię Cie dużo bardziej. Przepraszam za wszystko? nie bądź na mnie zły musiałam tak postąpić."
Po dalszej rozmowie napisała żebyśmy sobie dali czas i odpoczęli od siebie. Że nie chce kończyć ze mną wszystkiego że póki co chce być tylko przyjaciółką i znowu rozmowa się urwała, bo musiała już iść.. Napisała że mi wszystko dokładniej później wytłumaczy.
Teraz moje pytanie: co o tym myślicie? Ja sobie z tym teraz nie mogę poradzić. Na dodatek jesteśmy w tej samej klasie.. Codzienne widywanie, patrzenie jak się bawi z innymi. To mnie na prawdę przerasta. Nie wiem co ja teraz zrobię. Chcę z nią czegoś więcej. Przebywania, przytulania...
Jak mam o niej zapomnieć? Chcę żeby ten ciężar ze mnie zszedł. Choć czuję że nigdy moje uczucie do niej nie przestanie być we mnie. Nie wiem z kim o tym wszystkim porozmawiać, mam ochotę płakać. Trudne jest udawanie w szkole i w domu że wszystko jest ok. Co najgorsze straciłem apetyt, a ćwiczę więc mam stałą dietę (taki niby jestem twardziel, ale z 2 strony wewnątrz jestem bardzo miękkim człowiekiem) więc jest to dla mnie wielka strata i zacząłem opuszczać się w nauce bo po prostu nie mogę bo codziennie zamartwiałem się tym żeby własnie tego mi nie napisała. Nie mogę się skupić na nauce bo ciągle o tym myślę. A co gorsza chcę iść na medycynę bo kocham pomagać innym i chciał bym być lekarzem. Więc muszę się uczyć.
Pomóżcie mi w jakiś sposób. ![]()