Witam,
nie wiem od czego zacząć konkretnie więc za chaos przepraszam mam nadzieje że mi ktoś pomoże bo nie mam na kogo liczyć.
w sierpniu poznałam jego jest ode mnie 8 lat starszy czyli ja 18 on 26 mimo wszystko miłość od pierwszego wejrzenia wiadomo piękne chwile, łóżko ale nic nie trwa wiecznie były częste kłótnie po których to zawsze ja jak głupia łatałam za nim wyciągałam rękę mimo jego chamskich komentarzy kiedy ja już odpuszczałam on pisał że kocha wiec u mnie czerwona lampka ponieważ mi naobiecywał że chce założyć rodzinę zaręczyć się i te sprawy to wybaczałam wszystko, zeszłej niedzieli też "zaczęliśmy od nowa" miał mnie zacząć traktować jak swoją kobietę poważnie ponieważ często był chamski i złośliwy, podobno zrozumiał swój błąd (wiedział co mnie boli i to wykorzystywał czyli rzeczy tego typu że jedzie się pobujać na miasto z kolegami czego wiedział ze nie lubiłam) no i tak za każdym razem złośliwości ja latałam a jak przestawałam to podsycał to pięknymi słowami aż do teraz od 3 dni się nie odzywa więc ja też postanowiłam że nie będę idę kilka godzin temu na miasto a tam kto z kolegami ? no wiadomo roześmiany na dodatek pod domem swojej byłej co też powoduje zapalnie lampki a kiedy do niego podeszłam nie powiedział mi nawet cześć tylko popatrzył wiec wróciłam zapytałam czemu się nie odzywa a on na to że jest zajęty czeka na kolegów i po prostu mnie zbył. do mnie ma pretensje że ja jestem dziecinna itd a to jest normalne udaje że mnie nie zna, nakręca itd co ja mam teraz zrobić ? zostawić go ? mam wrażenie że to się nie skończy ja mu wybaczam po prostu wszystko a on zero wniosków traktuje jak zabawkę może ja mu po prostu tylko do łóżka jestem potrzebna ? nie czuje się z tym dobrze bo on się nie zmieni ale nie potrafię go od tak zostawić założę się jeden sms kocham cie i znowu tam polecę proszę pomóżcie jak wy to widzicie ?
on mną po prostu manipuluje bo ja nie potrafię kocham za bardzo i wie że ja nie potrafię z tym skończyć i tak wybaczam i jestem na każde zawołanie jak mam znaleźć siłę i się pozbierać zależy mi na nim ale chyba bez wzajemności skoro tak się zachowuje jak jest łóżko to fajnie później mnie nie zna a później znowu pisze i ten sam schemat czuje się jak dzi.. i po przeczytaniu tego co napisałam chyba to do mnie dotarło tylko ta uległość nie wiem jak to nazwać nie pozwala mi tego skończyć
jeszcze tydzień temu czułam że miałam wszystko a teraz? zostałam z niczym najgorsze jest to że jeszcze będę musiała go widywać bo to małe miasto, tydzień temu tyle planów i obietnic a teraz? Boże za co kolejny raz ja to przechodzę ? mam już ochotę zasnąć i się nie obudzić czuje jakbym straciła wszystko serce,sens, życie ...