Witam.
Bylam ostatnio u ginekologa, prywatnie. Pan doktor mial chyba ze 150 lat. Zbadal mnie dosc dokladnie (mam wrazenie, ze "wsadzil" mi reke az po lokiec). Niewiele mowil. Przypisal mi nystatyne, mam wrazenie, ze "na oko". Powiedzial ze mam lekki stan zapalny (czego? nie wiem. domyslam sie ze pochwy. ale przeciez nystatyna jest na grzyby.. i to antybiotyk!).
Kazal stosowac przez 7 dni (w opakowaniu jest 10 tabletek).
I tu pojawia sie moje pytanie.
We wtorek lece na 11 dniowe wakacje. Nie bedzie fajnie co noc pamietac o dopochwowej nystatynie. To raz.
Dwa, nie bedzie mozna pic %
Trzy, nystatyne trzeba przechowywac w lodowce - problem nie tylko z transportem, to jeszcze z trzymaniem jej w zimnie.. w hotelowym pokoju nie bede miec lodowki.
Cztery - nie daj Boze zrobi mi sie jeszcze jakies powiklanie/zakazenie, bo wiadomo, ze flora bakteryjna narazona bedzie na rozne "niebezpieczenstwa" w basenie itp.
Dzisiaj rano niewiele myslac, wzielam juz pierwsza dawke leku. Teraz chcialam wziac druga.. ale pomyslalam, ze moze skoro wg. lekarza i tak mialam brac tylko 7 dni, to moze na razie jednak zrobie przerwe, wroce z wakacji za 11 dni i wtedy zrobie cala kuracje.. a na razie bede tylko stosowac np. clotrimazolum, albo jakis probiotyk dopochwowy.
Dodam, ze nie mam zadnych(!) objawow, zero pieczenia, swedzenia, bolesci (poza bolem brzucha, ale to juz od kilku tygodni, mam jakie zatrzymanie miesiaczki od 2 miesiecy, na domiar zlego)
Pomozcie, netkobietki.