TOKSCZNA MATKA - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: TOKSCZNA MATKA

Na wstępie:
Jestem studentką na uniwersytecie 1 roku filologi angielskiej na studiach dziennych, 80km od mojej miejscowości. Mam skończone 19 lat. Mam 10 lat starszą siostrę która w tym roku założyła już swoja rodzinę, w domu zostałam tylko ja z rodzicami. Jestem osobą spokojną stroniącą od alkoholu, owszem jak ktoś poczęstuje to zapalę, na dyskotece byłam 3 razy w życiu i to i tak punkt 24 musiałam być w domu..od 1,5 roku jestem w związku którego mama nie wiem czemu, ale nie toleruje z resztą ona niczego nie toleruje co jest nie po jej myśli... Problemem przewodnim jest to, ze mam NADOPIEKUŃCZĄ MATKĘ.

Do końca gimnazjum jakoś mi to nie przeszkadzało, że w tyg nie wychodzę bo się muszę uczyć a w weekendy siedzę w domu przed tv bądź komputerem. Nie przeszkadzało mi to bo jak wspominałam wcześniej jestem osobą spokojną nie przechodziłam buntu, ale teraz z bocznej perspektywy wydaje mi się, że po prostu dałam się omotać stałam się marionetką w rękach dyktatorskiej i dominującej charakterem osoby.. Zawsze robiłam to co ona chciała, nawet poglądy i zdanie (mimo, że miałam przeciwne) miałam takie same co moja mama. Jej nadopiekuńczość przejawiała się od czasów dzieciństwa , ''na dwór nie wyjdziesz bo za duży upał'', "z dziećmi nie biegaj bo się nawdychasz pyłków i będziesz kichać", (NAWET W PRZEDSZKOLU JAK DZIECI WYCHODZIŁY NA DWÓR JA MUSIAŁAM ZOSTAĆ W SALI BO BYŁO ZBYT DUŻE STĘŻENIE PYŁKÓW PARANOJA!), "nad wodę z wujkiem nie pojedziesz bo się utopisz" etc... Przyzwyczaiłam się do tego, ze wszędzie i zawsze z mama, mama i mama. Będąc w gim jeszcze mi to nie przeszkadzało, żyłam wyobrażeniem o luzackich czasach w liceum...
No i liceum nadeszło. Z tym, że jedynie zmieniłam status edukacyjny bo w życiu osobistym i domowym nie ruszyło nic do przodu... Z nauka nie było u mnie nigdy najgorzej zawsze lubiłam angielski same 5 i 4, ogółem z humanistycznych radziłam sobie dobrze, leżałam totalnie z matmy, ale temu jakoś się dało zaradzić. Cala 1 kl przesiedziałam w domu, miałam 2 adoratorów ale jakoś oni mi nie przypadli do gustu i nic z tego nie wynikło ( tak mama o nich wiedziała i OD DZIWO nie nie mówiła wręcz przeciwnie jednego nazwę go X polubiła bardziej niż ja). W 2 kl nadeszła era 18, no i tu myślałam, że sobie 'poużywam' , ale w 2 kl przed 18'stkami pierwszą imprezą z alkoholem i bez rodziców był dla mnie półmetek, na korty mama nie chciała mnie puścić, bo to głupota i szkoda pieniędzy. Ostatecznie (PO WIELKIM NASŁUCHANIU I NARZEKANIU Z JEJ STRONY) poszłam sama w za dużej sukience siostry. Dla mnie było i tak świetnie 1 raz w życiu spróbowałam alkoholu, ale i tak imprezę musiałam opuścić pierwsza o 1 w nocy tato już na mnie czekał... Z 18stkmi było podobnie godzina 1 tato już na mnie czeka jeszcze miedzy czasie smsy, telefony niekiedy tak było ze i mama siedziała obok... czyli odbierali mnie we 2.. jedynym wyjątkiem była sytuacje gdzie X czyli mój były adorator który też był na tej 18, ugadał czekająca w samochodzie moja mamę żebym została do której chce bo on mnie odprowadzi.. Pod koniec 2 klasy poznałam Bartka, jesteśmy razem do tej pory, jest ode mnie młodszy 2 lata, ale jest poważny i dojrzały jak na swój wiek, czasami wydaje mi się, ze mama go lubi bo chwali ze jest pracowity, uczynny a czasami miesza go i mnie z błotem,potrafi chamsko powiedzieć mi w twarz "co pierdolisz się już z nim pewnie?" ale już możne to daruje... Najwięcej wstydu najadłam się w wakacje przed 3 klasa kiedy moja przyjaciółka zaproponowała mi jednodniowy wyjazd nad kapielsko niedaleko mojej miejscowości. Zaproponowała , że zawiezie mnie, jej koleżankę i siostrę jej chłopak (prawko miał od pół roku) mama oczywiście zabroniła, mimo, ze ten chłopak przeszedł kurs ratownika i jest na prawdę odpowiedzialny. Mimo to kiedy rodzice byli w pracy zostawiłam kartkę na stole "pojechałam z X nad wodę wrócę wieczorem nie powiedizalam rano bo byś krzyczała' najlepsze jest to, ze tych wszystkich znaj mama znam to to są na prawdę spokojni ludzie... było nas 8 osób 4 chłopaków i 4 dziewczyny, po 3 h siedzenia BEZ ALKOHOLU! nad woda dostaje tel czemu nie odbieram domowego, no i powiedziałam jej prawdę, darła się tak , ze ponoć ludzie w wodzie słyszeli, musiałam zostać odwieziona do domu prze chłopaka przyjaciółki co za wstyd..
A mimo to, w wakacje przed maturalną było trochę lepiej mogłam chodzić po dworze do 23, ale i tak słyszałam ze jestem łajza ze się szlajam jak szmata, pomijając fakt ze całe dzieciństwo i czasy gim siedziałam w domu.. W klasie maturalnej w tyg nie wychodziłam,  z Bartkiem widziałam sie tylko w weekendy od 18 do 22, i to on do mnie przychodził. Raz poszliśmy na dyskotekę ok. 2 km od mojego domu z której i tak musieliśmy wracać po 24. Czasami gdzieś wyszliśmy w weekend ze znajomymi ale nie dłużej niż 23.. Dobra przemilczałam to bo jak wspominałam jestem nogą z matmy i nie byłam pewna czy zdam maturę, dlatego wolałam siedzieć w domu niż potem słuchać ze nie zdałam przez "kawalera" z którym tak bardzo latam... Zdałam maturę, może nie perfekcyjnie ale dostałam się na uniwersytet i nie na gówniany kierunek.. Mimo to mamie dalej się nie podobało bo przecież 'na pewnie gdybyś się bardziej przyłożyła i olała tego chłopaka i znajomych dostałabyś się tam i tam" nie jej nigdy nie pasuje, prędzej mnie przy kimś zjedzie niż wychwali..
Najdłuższe wakacje okazały się najbardziej beznadziejnie, Bartek poszedł do pracy dlatego widzieliśmy sie wieczorami i to nie za długo bo był zmeczony, raz udało nam sie pójść na koncert to o 24 jak ju wracałam był telefon gdzie jestem i fochy od niej miom , że mowiłam ze wroce nie co pozniej bo to koncert... Jeszcze innym przykładem było to jak mówiłam ze wychodzimy na miasto i wrócę po 22 to już punkt 22 dostaje telefon gdzie jestem a w domu bure ze zajdę w ciąże bo się z nim pierdole... Jak w wakacje chciałam pojechać nad wodę  ( i to na jeden dzień bez noclegu) z Bartkiem i znajomymi, doszło nawet miedzy mną a nią do rękoczynów... Ostatecznie wszyscy znaj byli ustawieni jedynie ja i Bartek ich wystawiliśmy przez ze mnie. I owszem pojechaliśmy nad wodę 3 razy ale tak , ze to mój tato nas przywiózł i odebrał... Tak zleciały wakacje przez które się nasłuchałam że się jebie, ze studiów nie zacznę bo w ciąże zajdę, że jestem łajza, że się szlajam, pełne płaczu, huśtawek miedzy nami bo jest miłość kiedy ja sie mamy słucham a wojna kiedy gdzie zechce wyjść, waleniem łbem w ścianę - (po prostu nie mam juz argumentów i sił jak mi wciska ze sie jebie, ze mam ja gdzieś, ze przykładem i wzorem są dla mnie ku*wy) . Myślałam ze z dniem studiów to się zmieni, ale myślał indyk... Jest coraz gorzej, od pon do czwartku mieszkam w mieście w którym studiuje, mama dzwoni do mnie po 3 razy dziennie wytypuje o wszystko nawet co jadłam i co kupiłam w sklepie rozlicza mnie z pieniędzy (mimo , że to tato utrzymuje mnie na studiach).. Ona mnie chyba sprawdza czy nie imprezuje. A owszem chciałabym CHOCIAŻ RAZ pójść z koleżankami do clubu.. ale się boje , że w tym czasie ona zadzwoni.. Ostatecznie cały tydzień siedzie na uczelni a potem stancji przed laptopem bądź tele przy uchu.. Jak wrócę to chyba wiadomo, że chce spotkać się z chłopakiem, w ten weekend wróciłam w środę ze wzgledu na święto. Wrodziłam o 14 a z Bartkiem byłam omówiona na 18, mówiąc wychodzę na miast wroce po 20 usłyszałam "a ty tak zawsze juz bedziesz ze ledwo przyjedziesz juz cie nie ma?'' i tak cały patek (1 listopada) przesiedziałam w domu i to w swoim pokoju wiec nie wiem co to jej za różnica czy jestem czy mnie nie ma. Dzis powiedziałam ze wychodzę i wrócę po 21, ledwo wyszłam a mama dzwoni "gdzie jesteś xx(siostra) cie zaprasza na ciasto" ja mowie ze z Bartkiem u jego kolegi (tak na prawdę u Bartka , ale mama nie toleruje zęby to dziewczyna chodziła to chłopaka ale problem jest w tym ze ona też nie toleruje tego jak on do mnie przychodzi) a ona że nie wydaje jej się i ze później pogadamy. Mimo , ze cala sobotę jej o tym mówiłam, ze wychodzę.. Kurde a czy ja mam 5 lat? Poczułam się jakk dziecko , przecież wrócę o przyzwoitej godzinie, ja jej nie rozumiem czemu mnie tak traktuje nawet jak na spacer wyjdę to stroi fochy. Na nic mi nie pozwala znaczy pozwala ale tak ze później wysłuchuje... Za tydzień są Dawida urodziny chcielibyśmy pójść na dyskotekę i wrócić o 2 ale ja sie boje ze to sie nie uda.. Jeżeli nie, to poważnie rozważam ucieczkę do Siedlec zaskórniaki jakieś mam a od grudnia będę dostawać stypendium z którego skromnie żyjąc na stancje i jedzenie jakos wydolę..Po za tym mam tate, wiec by mi finansowo pomógł tak samo siostra.. Czuje się jak zwierze w klatce.. A jestem posłuszna sprzątam w całym domu - ja, kiedy trzeba pomogę, na zakupy z nią jeżdżę, na działce trawę z nią kosze, nawet do lasu w wakacje na jagody pojechała mimo ze nie nawadze lasu.. zawsze jestem na czas bardzo ją kocham, ale ona nie rozumie , że mnie często ośmiesza przed znajomymi i rani takim zachowaniem bo ja się czuję jak kaleka społeczna. Mam dość słuchania i sprawdzania co zjadłam, czy się ciepło ubrałam i czemu nie śpię w środku nocy tylko w dzień... Psychicznie nie wytrzymuje, nie chce mi się już żyć.. Wszystko co robię to z myślą ' a co by mam powiedziała gdyby to zobaczyła ' mimo , że nie tobie nic złego. Dosłownie jak pije piwo z koleżankami czy pale papierosa (mimo ze mama jest nałogowym palaczem) mam taką myśl mimo ze to je jest jedno piwo i jestem już prawnie dorosła.. Czuje się jak 12 latka uwiedziona w ciele prawie 20 latki.. Boje się co będzie na wiosnę kiedy zacznie się sezon motocyklowy mama na pewno mi nie pozwoli jeździć z Bartkiem... co robić aby dala mi trochę swobody, abym mogła chociaż trochę rozluźnić ten kaftan! :C

wiem, ze jest to opis zniechęcający ze względu na ilość, i dość chaotycznie opisany, mogę brzmieć z deka jak desperatka , ale w sumie jestem zdesperowana bo nie chce jej ranić, ale w końcu musi zrozumieć ze nie jestem juz jej mała dziewczynka... A wiem, że moja mama w młodości do świętach nie należała...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: TOKSCZNA MATKA

Swojej historii o toksycznej matce nie będę tutaj opisywał, natomiast bardzo dobrze cię rozumiem. Dziś jestem WOLNYM człowiekiem, udało mi się przezwyciężyć jej toksyczność, a też było bardzo trudno. Jedyne co ci mogę w tej sytuacji doradzić, coś co się u mnie sprawdziło (tylko to), to pełne odizolowanie się od toksycznej matki. Pamiętaj, toksyczni rodzice albo wykończą ciebie, albo ty ich. Wybór należy do ciebie. Ja wybrałem swoje życie, natomiast moja toksyczna matka nie wytrzymała (nie mogła się pogodzić z tym, że zacząłem żyć własnym życiem) i się przeprowadziła do innego miasta. Z tego co wiem (nie utrzymuje z nią kontaktu) ma nerwicę. Gdybym nie postąpił tak jak postąpiłem, dziś ja bym miał jej nerwicę!
Z toksycznym człowiekiem nie negocjuje się - stawia się tylko przed faktem dokonanym, nie pasuje, trudno.
Życzę powodzenia i dużo sił, bo tego będziesz potrzebowała!

3 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-11-03 09:26:44)

Odp: TOKSCZNA MATKA

mama na pewno się o ciebie boi i martwi, ale okazuje to w chory i patologiczny sposób. osacza cię, poniża, niszczy.
czy jest ktoś kto może przemówić jej do rozsądku? Tato? siostra? może jej rodzice jeśli żyją? Ktoś z kim ona się liczy, kto widzi patologię tej sytuacji?
na pewno bardzo ja kochasz, bo bardzo przeżywasz jej bolesne słowa. Nie pozwalaj na takie traktowanie, postaw granice.  Możesz jej powiedzieć, że bardzo ci przykro że nie radzi sobie z twoją dorosłością, ale choćby nie wiem jak cię wyzywała i jak uprzykrzała ci życie to pewnych rzeczy nie zatrzyma. Zapewnij ją że jesteś do niej bardzo przywiązana i bardzo ją kochasz, ale takim swoim zachowaniem odpycha cię od siebie i traci, a ty chcesz żebyście mogły być blisko, ale nie na takich zasadach. Wszystko na spokojnie, bez krzyków i awantur. Powtarzaj to za każdym razem jak zdarta płyta, w końcu może dotrze
Co do pójścia na imprezę, idz jeśli chcesz i baw się dobrze. Mamie możesz o tym powiedzieć albo nie. Skoro i tak ma być niezadowolona, to będzie i tak, a ty se nie zamykaj w czterech scianach tylko po to żeby ją zadowolić, chociaż zadowolenie jej jak zrozumiałam z twojego opisu  jest niewykonalne
Jesteś na studiach, ciesz się życiem, poznawaj ludzi, teraz jest najlepszy czas. Zawalcz o swoją wolność.

4

Odp: TOKSCZNA MATKA
PodPseudonimem napisał/a:

mama na pewno się o ciebie boi i martwi, ale okazuje to w chory i patologiczny sposób. osacza cię, poniża, niszczy.
czy jest ktoś kto może przemówić jej do rozsądku? Tato? siostra? może jej rodzice jeśli żyją? Ktoś z kim ona się liczy, kto widzi patologię tej sytuacji?
na pewno bardzo ja kochasz, bo bardzo przeżywasz jej bolesne słowa. Nie pozwalaj na takie traktowanie, postaw granice.  Możesz jej powiedzieć, że bardzo ci przykro że nie radzi sobie z twoją dorosłością, ale choćby nie wiem jak cię wyzywała i jak uprzykrzała ci życie to pewnych rzeczy nie zatrzyma. Zapewnij ją że jesteś do niej bardzo przywiązana i bardzo ją kochasz, ale takim swoim zachowaniem odpycha cię od siebie i traci, a ty chcesz żebyście mogły być blisko, ale nie na takich zasadach. Wszystko na spokojnie, bez krzyków i awantur. Powtarzaj to za każdym razem jak zdarta płyta, w końcu może dotrze
Co do pójścia na imprezę, idz jeśli chcesz i baw się dobrze. Mamie możesz o tym powiedzieć albo nie. Skoro i tak ma być niezadowolona, to będzie i tak, a ty se nie zamykaj w czterech scianach tylko po to żeby ją zadowolić, chociaż zadowolenie jej jak zrozumiałam z twojego opisu  jest niewykonalne
Jesteś na studiach, ciesz się życiem, poznawaj ludzi, teraz jest najlepszy czas. Zawalcz o swoją wolność.

bardzo dobra rada.

5

Odp: TOKSCZNA MATKA

tak dziś z nią pogadałam , no rozmowa tego nie nazwę ale kłótnia też nie. Uparcie stwierdza , że jestem niewdzięczna i arogancka. A z chłopakiem sobie życie zmarnuje bo jest młodszy ode mnie i i tak mnie zostawi. Że powinnam próbować życia, tylko jak mam próbować tego życia jak wiecznie do mnie wydzwania i to w godzinach imprez (20-22)? Jak mam gdzieś wyjść i kogoś poznać skoro po 21 mam  być w domu a jak wyjdę 2 dni pod rząd to nazywana jestem łajza.... Ja tego dłużnej nie wytrzymam moje zycie nie ma sensu.

6 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-11-03 18:04:19)

Odp: TOKSCZNA MATKA

19lat?
wracalam z dyskotek o 1 w nocy, w tygodniu moglam byc do 20-22.
do klubu, do koleżanek, na randke tez moglam isc, ale nie czesciej niz 1raz w tygodniu(dyskoteka).
wywalczylam pozniej:)

7

Odp: TOKSCZNA MATKA

tylko ze ja w 2003-4-5-6 dzwonilam o 19 bez powodu albo z powodem na 20minut i wiedzialam ze potem nie zadzwoni:D
w tamtych czasach rozmowy były drogie.

8

Odp: TOKSCZNA MATKA

no wiem, a na pech ona wykupiła do mnie darmowe... Nie wiem co robić, z chłopaka nie zrezygnuje na pewno bo mnie szanuje, uczy się, w wolnych chwilach pracuje z ojcem na budowie, owszem spotyka się z kumplami na piwo, ale ja ich znam, i na pewno nie jestem w nim ślepo zakochana bo wady jego też dostrzegam. Też zacznę walczyć, ale tak żeby chociaż jej nie zranić...

9

Odp: TOKSCZNA MATKA
dec_k napisał/a:

no wiem, a na pech ona wykupiła do mnie darmowe... Nie wiem co robić, z chłopaka nie zrezygnuje na pewno bo mnie szanuje, uczy się, w wolnych chwilach pracuje z ojcem na budowie, owszem spotyka się z kumplami na piwo, ale ja ich znam, i na pewno nie jestem w nim ślepo zakochana bo wady jego też dostrzegam. Też zacznę walczyć, ale tak żeby chociaż jej nie zranić...

Przykro to czytać...  Rodzice! Najkochańsze osoby na świecie, a tak potrafią zatruć życie!  Mam dorosłego syna i nie wyobrażam sobie bym tak mogła mu "uprzyjemniać" życie! I to ma być matczyna miłość?  Czy takie matki wogóle myślą?!

10 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-11-04 15:11:36)

Odp: TOKSCZNA MATKA

dorosłośc to nie 18 lat, to nie dziecko, obrączka czy chłopak, a w przypadku mezczyzny wąs, seks.dla mnie to praca.zarobione pieniądze.

zawsze uważałam że mądrego dziecka pilnowac nie trzeba, czemu moja ciocia puscila 15latkę z 14 latką do zakopanego? jechaly całą noc. zaufanie. wiedziała, że jak coś odwali to koniec wolności.

rodzice karmią absurdami, nieżyciowymi, myśleniem sprzed 30lat-że chlopak musi być starszy, a dziewczyna ma czekac do slubu, ze powinna sie tylko uczyc, chociaż ani to pracy ani szczescia nie zapewni-np absolwentka pedagogiki nie dostanie pracy tak szybko jak fryzjerka. że zawodówka jest dla głąba, że chłopak to tylko student. powtarzam absurdy moich rodziców.

11 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-11-04 15:06:22)

Odp: TOKSCZNA MATKA

nie dawaj się

12

Odp: TOKSCZNA MATKA

Przykro mi, ale nie znam toksycznego rodzica, który po rozmowie się zmienia. Toksyczny pozostaje takim do końca. Nie da się namówic na terapię, bo wina nie leży po jego stronie i na tym kończy temat. Tacy rodzice są despotyczni, nieprzejednani.

Jakiś czas pisywałam na forum, które założyła kobieta mająca toksyczną matkę. Forum początkowo otwarte, musiano przekształcic na zamknięte. Byłam w szoku, ludzie podchodzili do tego tematu bez zrozumienia, atakowali. Jak to, rodzic zawsze chce dobrze.

Matka nigdy nie będzie usatysfakcjonowana. Ty musisz wyhodowac grubą skórę. Jeśli to nie pomoże, to zwinąc manatki i zamieszkac jak najdalej od matki.Na początek spróbuj postępowac wg rad PodPseudonimem, później sama zobaczysz. Na studiach poszukaj dla siebie terapii, nauczysz się jak reagowac, jak stawiac granice.
Wyobrażam sobie co czujesz Dec_k, u mnie nastąpił uwiąd kończyn po zapoznaniu z twórczością niejakiej ledy16.

Joga, jedna z forumek, ma książki o toksycznych rodzicach. Mam nadzieję, że się pojawi, poproś ją, może ci prześle na maila.

13

Odp: TOKSCZNA MATKA

Dec_k - próbuj ze wszystkich sił się usamodzielnić, skoro studiujesz filologię angielską to spróbuj udzielać dzieciom lekcji. Na początku nie ma kokosów, a i nie wszystko wychodzi ale praktyka zawodowa ogromna, a i łatwiej będzie się usamodzielnić.
Dobrze dziewczyny piszą, nie negocjuj, nie tłumacz, nie licz na to, że matka zmądrzeje. Rób po swojemu.

Spójrz na to tak - idziesz na spacer, wracasz w strachu o 21 i matka cię łaje, wyzywa od wyżej wymienionych.
Idziesz na dyskotekę, nie odbierasz telefonu, wracasz o 2 - też cię łaje. Nic nie zyskujesz ustępując jej chorym zasadom.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024