Witam
Mam na imię Grzegorz moja Partnerka Małgosia.
Problem mam taki , mam 21 lat prawie i tak samo moja partnerka.
Problem mam taki.
Był taki okres w zyciu ze miałem dziewczyne poprzednią która zdradzała mnie na lewo i prawo jak dziwka , zalezało jej tylko na kasie i sexie.
Potem poznałem w szkole jak jeszcze chodziłem przepiękną kobietę była i jest dla mnie wszystkim. Jestem pewien ze takiej kobiety nigdzie nie znajdziecie , nie pali , nie pije , pozdawała matury , egzaminy zawodowe , studiuje , posiada passie ambicje , zainteresowania jest poprostu idealna. Kiedy się poznaliśmy piekła mi chociaz raz w tygodniu ciaska , babeczki i inne takie dbała o mnie jak o nikogo innego poprostu czułem ze to jest to i tego chce co prawda ciasta praktycznie zakalce ale dało się zjesc i liczył się dla mnie Gest.
I pewnego razu to się posypało ponieważ jej przyjaciółki ją zrobiły w konia i się tylko z niej śmiały i tak dalej i nie miała nikogo oprocz mnie w dodatku jej rodzice kilka lat temu się rozwiedli. No i robiłem dla niej za kolege , kolezanke , przyjaciela i tak dalej za kazdego. wszystko musiałem robić z nią i wszędzie chodzic trochę zaczeło mnie to denerwowac i postanowiłem ze ją zostawie na dzień dwa z tym problemem oczywiscie był płacz i proźba o szansę że postara się znaleźć znajomych i trochę mnie odciąży no i ja po jednym dniu jej dałem szanse i postarała się , znalazła sobie tam 2 znajomych i było super.
Lecz po kilku miesiacach ja mialem stresy bo nie zdałęm matury , zawodowego i wszystko się sypało , zaczołem się do niej chamsko odzywać i spotykalismy się tylko w niedziele cały czas.
I po kilku miesiącach bylem w szpitalu ona przychodziła mowiła ze kocha i tak dalej. Potem jak wyszedłem zaczołem odczuwać ze coś się zmienia. Lecz znalazłem upragnioną pracę i byłęm happy. oczywiscie Ona poszła na studia poznała dużo kolegów i koleżanek oraz została starostą roku oraz zastępcą przewodniczacego cos takiego.
I od tego momętu zaczeło się sypać. Pomogłem jej na początku wyjść z dołka w ktorym była dłuuuugo po poprzednim chłopaku który traktował ją bardzo źle jak zabawke .
I teraz odkąd studiuje zaczeło się walić , tak jak bylismy w technikum to sie widywalismy codziennie a teraz jej znajomi ze studiów stali się fajniejsi odemnie
W piątek była impreza na którą nie mogłe isć bo byłęm zmęczony po nadgodzinach w pracy i bolał mnie krzyż ale ona mimo ze prosiłem , poszła tam.
I okazało się ze jakis kolega z roku cmokną ją w usta ona niby z tamtąd uciekła i nawrzeszczała na tego kolege.
Potem napisała mi sms zę się rozstajemy bo ją ciągnie do tego kolegi i ani on brzydki ani ładny tylko że ją ciągnie (ma tez chore nogi) ale pogadałem z nim i odpuscił zrozumiał jest spoko.
w ten sam dzien kiedy mi to napisała pojechałem do niej i jej wybaczyłęm bo chciałą mnie zostawić bo się bałą ze przez to ja ją zostawie. powiedziała ze mnie kocha i tak dalej.
W niedziele bylismy potem w kinie i wszyskto było na 80% zachowywała się troche oschło ale znośnie no i w poniedziałęk czar prysł zero kochanie ,sarbie ,a ni nawet nie pisała dopiero jak ja się odzywałem.Pojechałęm do niej we wtorek żeby błagać ją o przebaczenie i o szanse taka sama jak kiedys dałem jej bo czuje się sam jak palec i wiem jak to boli wiem ze robilem źle , lecz ona jak kamien w wode mowie cos do niej czasami chce się jej płakać czasami się podśmiechuje albo odwraca głowe w drugą stronę w dodatku ja jestem uczuciowy chłopak i przytulam się do niej , płacze , łapie za ręke i nic prosiłem ze 100% ona mowi ze przez te chamskie odzywki oraz przez moj brak czasu sam się z jej życia wykresilem lecz wiem ze w głebi serca mnie kocha bo gdy wypominam mile chwile to chce jej sie plakac. Zrobilem dla niej film na YouTube z melodią i naszymi zdjęciami ale tez nic się nie odezwała. prosiłęm zeby odzywałą się jak wychodzi na studia i wraca bo się martwie tez nic. tylko jej mama mi to pisała jak ją poprosiłem.
I nie wiem co juz mam dalej z tym robić kocham ją bardzo nad życie i ja wiem ze doceniamy cos dopiero jak to tracimy ale ja rozumie moje błedy tylko ona mowi ze nie moze ze nie wie czy jej zalezy i czy kocha ze chce czasu. ustalilismy ze spotkamy się w niedziele o 13 i ze nic nie będziemy pisali od wtorku ale ja tak nie moge bo się o nią martwię.
Chcę ją zabrać w niedziele w miejsce gdzie wyznałem jej miłość i dam jej walentynkę która kiedys pisała i poprosze zeby przeczytała na głos bo są tam jej czułe słowka.
Czy zda egzamin takie coś ?
Pomózcie bo nic nie jem od soboty i ja kocham a ona teraz mnie zlewa ; (