Witam, zastanawialem sie w jakim dziale powinienem napisac bo tak naprawde moj post to mieszanka wszystkich kategorii. Zaczne od poczatku.
mam 23 lata, jestem studentem. nie mam szczescia do kobiet. bo dwoch powaznych i udanych zwiazkach kazda kolejna poznana kobieta to jednym slowem tragedia. Uzywajac slowa tragedia nie staram sie bagatelizowac sprawy. Mialem przypadki ze sam nie chcialem tego kontynuowac ale generalnie czuje sie coraz bardziej nieatrakcyjny. mimo ze jestem dosc niesmialy potrafie sie, hmm, jakby to nazwac, umiem dobrze wystartowac. Mysle, ze to bardziej wyuczone niz wrodzone. Widze i czuje ze robie dobre pierwsze wrazenie. ale pozniej jest juz coraz gorzej, czuje sie jakbym nie mial nic do zaoferowania soba na dluzej. Moje relacje z kobietami padaja jak domki z kart. W pewnym momencie zaczalem sie umawiac na glupich portalach randkowych z nawet niezbyt atrakcyjnymi kobietami, poprostu zeby poznawac ich myslenie, rozne style zycia i poglady, rowniez niekiedy dla seksu. Moje zycie jest bardzo nudne. Zostalem wychowany na samotnika i tak juz zostalo. mam bardzo malo znajomych, czesto nie mam gdzie wyjsc z domu, z kim pogadac. od dluzszego czasu nie jezdze na zadne imprezy, nie mam barwnych wspomnien z dziecinstwa jak moi koledzy z uczelni przykladowo. Zaczalem nawet grac w pewna gre MMO. Jestem singlem juz prawie 2 rok, nie liczac krotkich `romansow`. jakis czas temu, tj w czerwcu poznalem piekna i jak sie okazalo bardzo madra dziewczyne. nie bede sie wdawal w szczegoly, bylo naprawde fajnie do dnia kiedy powiedziala ze wyjezdza za granice do pracy, wstepnie na dwa lata, bedzie w kraju moze raz na 2-3 msc...Zalamalem sie bo pierwszy raz od dluzszego czasu poczulem ze moze mnie polaczyc z kims cos trwalego. Pierwsze co zrobilem- umowilem sie z kolega na picie wódki, zeby chociaz jeden wieczor nie myslec. Zaczalem sobie wmawiac, ze tego nie bylo, ze to byla jakas bujda. Bedac u fryzjera zuwazylem bardzo piekna praktykantke- odwazylem sie , usmiechnalem i odezwalem do niej. Ona spojrzala na swojego szefa czyli fryzjera ktory mnie obcinal i odpowiedziala usmiechem i ze zaprasza ponownie. Napisalem do niej na fejsie.Przeprosila ze troche mnie zbyla ale szef to dziwak i ustawia je jak moze i nie pozwala nawet odebrac im telefonu czy wchodzic z jakims klientem w rozmowe. umowilem dwa dni pozniej. Wiem, zachowalem sie jak swinia wobec tamtej i wobec siebie ale czasami wiem, ze trzeba isc naprzod. Okazalo sie ze dziewczyna mimo powaznej urody ma...18 lat. jest odemnie 5LAT MŁODSZA!
wspomnialem o tym koledze ostatnio. on sie zasmial i odpowiedzial `5 lat mlodsza? fryzjerka? czlowieku, kiedys to miales jakies standardy`
Nie chce mowic czy ktos jest gorszy czy lepszy bo tak nie jest, ale naprwde nie wyobrazam sobie teraz umowic z jakas kobieta powiedzmy w moim wieku, studentka, z jakas kobieta taka oblegana przez innych facetow.
moj post jest chaotyczny ale nie chce sie rozpisywac. zmierzam do tego, ze od jakiegos czasu nie moge pozbyc sie uczucia samotnosci, niespelnienia, leku przed przyszloscia. Rozmawiajac z Milena, czyli dziewczyna ktora ostatnio poznalem, czesto nie wiem co mowic kiedy ona zaczyna mowic o swoich znajomych. to niekonczacy sie ciag imion. Jest pod tym wzgledem moja przeciwnoscia. wiem ze niedlugo mi zaproponuje zeby isc razem na impreze, zebym wzial jakichs znajomych, cos w tym stylu. juz mnie poznala z paroma osobami, sek w tym, ze nie widze sie w towarzystwie osob z rocznika 95;/a ja sam poprostu...nie mam jak juz pisalem czesto z kim gdzies wyjsc. Mimo tej roznicy wieku troche mnie do niej ciagnie i nie jest mi obojetna w tej chwili ale trzymam ja na dystans i boje sie powtorki z rozrywki.
w dziecinstwie bylem odizolowany od rowiesnikow, trzymany `pod kloszem` i chroniony przed calym swiatem. dzisiaj mimo uplywu lat i wplywow rodzicow nie potrafie sam wyjsc do tego swiata. Jakos to sobie zawsze lagodzilem bliska osoba ale teraz bedac samemu ciagle sie zalamuje , chyba te dwa powazne zwiazku to byly jakies szczesliwe zbiegi okolicznosci. z wiekszoscia ludzi nie potrafie nawiazac chociazby zwyklej znajomosci, co tu mowic o przyjazni czy zwiazku z dziewczyna