Od 3 miesięcy spotykam się (jesteśmy razem) z naprawdę fajnym mężczyzną. Po dwóch nieudanych, toksycznych relacjach trafiłam na osobę normalną, dbającą o mnie, dojrzałą. Kiedy zdałam sobie sprawę, że mi na nim zależy i jestem zakochana, przestraszyłam się. W tej chwili robię wszystko, bo podświadomie go do siebie zniechęcić - jakbym czuła, że nie jestem jego warta, i na niego nie zasługuję (jestem bardzo samokrytyczną osobą). Dla przykładu, kiedy wychodzę ze znajomymi dobrze się bawię, ale nigdy nie przesadzam z alkoholem. Z nim natomiast już dwukrotnie się upiłam, przy czym ostatnio zachowywałam się wobec niego bardzo nie w porządku, czego nie mogę sobie darować. Z jednej strony boję się, że mnie zostawi, przestanie o mnie zabiegać, a z drugiej sama prowadzę do takiej sytuacji...
Co więcej, ostatnio (z mojej inicjatywy) uprawialiśmy seks po raz pierwszy
Uważam, że to za wcześnie - wszystko przychodziło naturalnie, z czasem - uważam, że tak jest najlepiej. I znowu boję się, że "zaliczył" wszystkie bazy, i przestanie się mną interesować...
Oczywiście postanowiłam sobie stać się lepszą osobą - zrobiłam na nim złe wrażenie, a w rzeczywistości nie jestem taką osobą. Czy Waszym zdaniem to jest jeszcze do odratowania, czy jest coś, co mogę zrobić, żeby zmienić te złe wrażenie?