Kiedyś ktoś mi tu napisał: tkwij w tym związku ... a za jakiś czas wrócisz i będziesz szukać wsparcia jednak owego zrozumienia nie zastaniesz.
no i dobrze... pomyślałam, w końcu jestem twarda, więc dam sobie radę.
Idąc tym tropem dalej tkwiąc w tym mym toksycznym związku... postanowiłam go zakończyć, w końcu lepiej teraz niż przed ślubem albo po fakcie zajścia w ciążę (tak jak mi wyżej wymieniony kiedyś życzył).
I co ?! Zakończyłam. I mimo studiów, dobrej pracy i radzenia sobie samej ... uważam, że jestem cholernie głupią dziewczyną! a dlaczego ?! bo pomimo wszystkich zmartwień, problemów, zdrad dalej nie potrafię definitywnie zakończyć owej znajomości a mój ex zwany przeze mnie lafiryndą dalej mną manipuluje.
Jak uwolnić się od toksycznego byłego ?! nie odbierać? nie odpisywać? ... łatwo powiedzieć.
Sprawa wygląda następująco. Mieszkaliśmy razem, kochaliśmy się niby bardzo. Jednak niektóre sprawy wyszły na jaw: zdrady, kłamstwa itp. Przez niego rzuciłam pracę i pracowałam dla niego, byłam totalnie uzależniona od jego osoby.
Powiedziałam koniec. Wyjeżdzam pracować w zawodzie, zarabiać sama na siebie aby nikt mi nigdy niczego nigdy nie wypominał,
Chcesz mnie?! okej, ale zaakceptuj moją decyzję, pozwól mi się rozwijać, pozwól kontynuować moją pracę, bo nie chcę się prosić o każdy grosz.
Niby wszystko pięknie ładnie, ze zrozumieniem. .. wyjechałam .. znalazłam pracę jaką potrzebowałam do rozwijania swoich kwalfikacji, przyrzekał miłość... minął tydzień i co ?! i dowiaduję się, że moje miejsce w domu zostało automatycznie zastąpione przez inną kobietę. Wypierał się, oj jak się wypierał.. jednak z czasem przyznał się do wszystkiego. Zganiając całą winę na mnie, że to moja wina. Jednak zaczął do mnie przyjeżdżać.. z kwiatami.. zabierał na kolacje.. Niby wszystko wróciło, niby zrozumiał, że nie może mnie blokować, że kocha, tęskni .. ale co ?! ale się okazuje że ta laska mimo wszystko ciągle siedziała u niego w domu...
Minęły 3 miesiące. W tym czasie byłam u niego w domu jakieś 4 razy i za każdym razem widziałam rzeczy tej laski, jednak przyrzekał, że ona je zostawiła i zapomniała zabrać. Wiem, przecież głupia nie jestem, że ona się wcale nie wyprowadziła, tylko on ściemniał, że zakończył tamten związek. A po prostu jak jeździł do mnie lub po mnie to ją odwoził do domu pod jakiś zapewne głupom pretekstem.
Powiedzcie mi proszę, jak zapomnieć o tej patologii jak zapomnieć o takiej chorej sytuacji. Wiem, że on się nie zmieni, jednak ciągle wypisuje daje nadzieję.. ja w "mózgu" nie chce już tego wszystkiego mam dosyć, chce spasować, uwolnić się, zacząć życie od nowa bo póki co przelatuje mi ona przez palce.. ale moje głupie serce na wszystkie smsy odpisuje, każdy telefon dobiera... co robić jak jest się tak głupim ?!