witam wszystkich, jestem tu kompletnie nowa ale mam nadzieje na jakąkolwiek poradę.. jestem w związku - 3 lata, za rok ślub. narzeczonego poznałam po dość burzliwym 6-o letnim związku, był swojego rodzaju oazą, kompletnym przeciwieństwem poprzedniego partnera, spokojny, cierpliwy, opiekuńczy , poczułam że wreszcie komuś na mnie zależy. było naprawdę cudownie. było... narzeczony zmienił się nie do poznania- ze spokojnej cierpliwej osoby stał się nafukanym, ciagle obrażonym i pokrzywdzonym facetem, szukającym w każdym sporze, sprzeczce winy we mnie. na 7 dni w tygodniu odzywamy sie normalnie 2, 3. wyolbrzymia kazdy, najmniejszy problem, a ja tego nie pomalu nie moge wytrzymac.. nagorsze jest to ze wszyscy wokol mysla ze to ze mna jest cos nie tak, bo to przeciez On jest taki biedny, chlipie po kątach jak to mu źle, jaka jestem zla okropna itd... a najgorsze jest to ze nie wiem co mam zrobić.. z jednej strony kocham go, i wiem że On mnie też, ale wiem ze tak na pewno nie wyglada zwiazek w którym chce byc z kims cale zycie.. za rok ślub... i z kazdym dniem coraz wiecej watpliwosci co robic...? dodam , ze zdarza mu sie, po naszej sprzeczce zadzwonic do mojej mamy SKARŻAC jaka to ja nie jestem..
Takie zachowanie nie wróży nic dobrego. Mój ojciec lubi sie burmuszyć z byle powodu i wprowadzać ciche dni. Uciążliwe to było cholernie, nawet dla mnie, bo przy okazji nie odzywał sie również do mnie i siostry. A powodem mogło być odmienne zdanie mamy na jakiś temat. Jestem dorosła i w d... mam jego humory, ale mama nadal się męczy i niema takiej siły żeby dotarło do jego mózgownicy, że źle postępuje. Masz jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji.
Tak to czasem bywa. Jestes już zaklepana, niedługo będziesz zaobrączkowana, więc po co się starać. Próbowałaś z nim porozmawiac na ten temat?
oczywiście że probowalam, nurtuje mnie przede wszystkim to czemu nagle tak sie zmienil, dodam ze przez około pół roku mieszkalismy razem i abolutnie nie przejawial skłonnosci do takich dziecinnych zachowań.. ale każde moje pytanie : dlaczego tak sie dzieje? kwituje tym że to ja sie czepiam, że jego zachowanie jest reakcja na moje..dziecinada jednym slowem. a takie obrazanie sie byle co naprawde wykańcza..nie jestesmy gowiarzami, mamy po 27 lat dlatego mam tyle watpliwosci..
poza tym, coraz czesciej zastanawiam sie czy nie z szybka rozpoczełam nowy związek, być moze zbyt idealizowałam narzeczonego, z racji tego że był kompletnym przeciwieństwem poprzedniego , toksycznego chlopaka...
Hmm to może być racja że już zaklepana i niedługo będzie zaobrączkowana to nie trzeba się starać i można pokazać jakim się jest naprawdę, choć nie musi tak być, może facet ma jakieś problemy o których nie chce powiedzieć, no przynajmniej ja tak czasem mam że potrafie być obrażony na kogoś za mije niepowodzenia, wiem że to głupota ale walcze z tym i nie chce żeby ktoś cierpiał przezemnie, chyba musisz poczekać i zobaczyć jak będzie a na pewno porozmawiać z nim czy może ma jakieś problemy, dobra rada my faceci robili się prawdomównie po alkoholu więc jakiś drink nie zaszkodzi przed taką rozmową
Do ślubu macie jeszcze rok,więc wszystko się może zadrzyć. Jak zrozumiałam rozmawiacie o całej sytuacji a partner kwituje to zdaniem, że jego zachowanie to reakcja na Twoje, dobrze pamiętam? Mało danych w Twoim poście, może chodzi jeszcze o coś?
Dla mnie brakuje tu porządnej komunikacji, a jeszcze nie jesteście po ślubie.
Wiecie że mężczyzna w ciągu dnia wypowiada około 2000 słów a kobieta ponad 20,000 słów
8 2013-10-07 13:21:12 Ostatnio edytowany przez Sundari (2013-10-07 13:21:59)
A rozmawiałaś z nim o tym spokojnie (zwracam uwagę na słowo "spokojnie")? Może po tym jak zamieszkaliście ze sobą okazało się, że masz jakąś cechę, która go denerwuje, a on sam boi się Ci o tym powiedzieć? Może narasta w nim gniew i stąd takie zachowanie? Wyjścia są dwa. Albo zaczniecie wspólnie pracować nad związkiem (otwarcie mówić o swoich potrzebach, starać się wracać większą uwagę na potrzeby partnera), albo zerwijcie ze sobą póki jeszcze nie jesteście po ślubie. Sama musisz ocenić czy uda się naprawić tę sytuację, czy niestety jest ona beznadziejna. Jak sama zauważyłaś nie jesteście już dziećmi, więc wydaje mi się, że powinniście załatwić sprawę jak przystało na dorosłych ludzi - szczerą rozmową i dojrzałymi decyzjami.
Wiecie że mężczyzna w ciągu dnia wypowiada około 2000 słów a kobieta ponad 20,000 słów
Bzdura, widziałam badania na ten temat i wychodzi podobnie na obie płcie. Mrukowatości zresztą płeć nie tłumaczy.
Jesli coś go we mnie denerwuje-uwierzcie mi- mówi o tym , czasem zreszta mam wrazenie że 90% moich cech działa mu chyba na nerwy.. piszecie poczekac, ale cała sytuacja trwa juz około 2 , 3 miesięcy.. i chyba macie racje, moze poczuł sie za pewnie w zwązku z zaręczynami i slubem? najgorsze jest to że naprawde taki nie był , był wesoły, zawsze potrafił mnie rozbawic i za to go pokochałam, pytałam , dociakałam, naprawde spokojnie czy cos go trapi, ale problem widzi we mnie... a ja zaczynam sie zastanawiac czy nie powinnam go dostrzegać w kimś trzecim..
Może się go spytaj następnym razem jak się przyczepi czy jest pewien z tym ślubem skoro jesteś taka i owaka. Jest szansa, że się dowiesz o co idzie.
UCIEKAJ PÓKI MOŻESZ ! chyba nie myślisz, że po ślubie się zmieni :> ?