Witam.Jestem zrozpaczona i zla na caly swiat.Musze sie wyzalic,nie oczekuje od nikogo zadnej pomocy ani wsparcia,musze sie tylko wygadac.Przedstawie wam historie mojego syna.
Moj syn ma prawie 16 lat.Do siodmego roku zycia byl dzieckiem,ktoro najchetniej bawilo sie w piaskownicy,uwielbial traktory i gumowe zwierzeta,calymi dniami bawil sie w rolnika i hodowce zwierzat.Budowal zagrody,cale gospodarstwa-to byl jego swiat.Nagle pewnego dnia pobiegl gdzies z innymi dziecmi i po powrocie do domu poprosil mnie abym zapisala go do miejscowego klubu sportowego na pilke nozna.Jakos nie wzielam tej jego prosby na powaznie,pomyslalam,ze to jego taki slomiany zapal.On czesto potem pytal czy juz go zapisalam,a ja zawsze zwlekalam mowiac a jutro,albo pojutrze.Wiec ktoregos znowu dnia przybiegl do domu z podworka i przyniosl ze soba dokumenty do podpisania z klubu.Wiec sam sie tam zapisal.Od tego dnia naszym zyciem zaczela zadzic pilka.Pamietam jego pierwsze mecze.Nie raz ze wstydu najchetniej zapadlabym sie pod ziemie.Poczatkowo nie za dobrze sobie radzil.Ale bardzo szybko zaczal sie rozwijac.Pilka zawladnela nim calym.Mieszkamy za granica.Moj syn stal sie ofiara klubowego mobbingu.Wielu innym zawodnikom i ich rodzicom jest cierniem w oku to,ze on Polak z dnia na dzien staje sie coraz lepszy,wiec zaczely sie wyzwiska typu:polak spierd...,polacy kradna,durny polak itd.Trener nic z tym nie robil poniewaz jego syn tez gral w tej druzynie.Widzac,ze moj syn robi tak duze postepy jako napastnik specjalnie stawial go w obronie aby cala uwage kierowac na swojego syna,po jakims czasie jego syn zmienil klub,a tatus zrezygnowal z dalszego trenowania naszej druzyny.Dostalismy nowego trenera,ktory w dalszym ciagu pielegnowal tradycje mobbingu mojego syna.Moj syn w miedzyczasie zostal ,,krolem strzelcow" bo nastrzelal najwiecej bramek w calym sezonie.Jego druzyna wygrala wszystkie rozgrywki przewidziane dla tej grupy ligowej.Oczywiscie wiem o tym ze wszyscy na taki sukces pracowali,nie tylko moj syn.Ale duza zasluga byla mojego syna.Widzac,ze moj syn w dalszym ciagu jest wyzywany i szykanowany postanowilam zmienic klub,ale w miedzyczasie dostalismy dodatkowego trenera,ktory prosil o to aby moj syn tam zostal,a on zrobi z tym mobbingiem porzadek.Wiec zostalismy.Przezwiska ustaly,ale nikt z moim synem nie rozmawia,nam jako rodzicom nie mowi sie dziendobry dowidzenia ani pocaluj mnie w d.
Gdy wyjezdzamy na mecze nikt z nami nie jedzie autem.Przewaznie bywa tak,ze w busie,ktorym jedzie druzyna nie ma miejsca dla mojego syna wiec musimy z nim jechac osobno.Dwa lata temu pojechala cala druzyna na turniej halowy na pare dni.Nie wygrali tego turnieju.Pare dni pozniej przyszedl do nas do domu nasz trener i dal nam list w ktorym pisalo,ze nasz syn jest zaproszony na 4 dni do wziecia udzialu w szkoleniu do reprezentacji narodowej.Z bardzo glupim szyderczym usmieszkiem powiedzial do mojego syna:Gratuluje tobie mniej albo wiecej.Do dzisiaj nie wiem jak to mam rozumiec.Bylam wtedy w takim szoku.Czy bylam dumna?nie wiem.Wystraszona i szczesliwa napewno.Pojechalismy z synem na to szkolenie,byly to bardzo trudne dni dla nas i naszego dziecka.Poczatkowo nie szlo mu najlepiej widac bylo,ze to wszystko go przerasta.ostatniego dnia byl mecz koncowy i nominacja.Lepiej juz syna widzialam podczas meczow niz w trakcie tego meczu koncowego.Nasz syn tez nie byl zadowolony ze swojego grania.Doszlismy do wniosku,ze to chyba byly tzw.za wysokie progi na kozie nogi.Mnie sily opadly.Zrezygnowana poszlam do auta,nie chcialam widziec tej nominacji.Moj maz zostal przy naszym synu.Trwalo to bardzo dlugo.Przysnelo mi sie.Nagle uslyszalam,ze ktos otworzyl bagaznik.Odwracam sie i widze mojego meza ktory tlumiac lzy szuka czegos w torbach.Pytam co sie stalo,a on placzac mowi gdzie ten aparat fotograficzny.A ja po co ci ten glupi aparat (przestalsmy robic zdiecia gdy doszlismy do wniosku,ze i tak nic z tego nie bedzie).?Co sie stalo?Moj maz:Spytaj sie twojego syna.Wyskoczylam z auta i pobieglam do budynku w ktorym to wszystko mialo miejsce.Podeszlam do syna ktory byl bardzo blady i ledwo stal na nogach.Spytalam sie go czy wreszcie mi ktos powie co sie dzieje.Moj syn powiedzial:jestem nominowany.Nie moglam uwierzyc.Zrobilo mi sie slabo.Z trudem panowalam nad soba aby sie nie rozplakac.Zszokowani pozalatwialismy wszystkie formalnosci i pojechalismy do domu.Po powrocie do domu syn zaczal na wlasna reke jeszcze wiecej trenowac.Pozwolono mu nawet trenowac ze starsza grupa wiekowa,a czasami nawet z doroslymi.Stosunki w jego druzynie nie poprawily sie w ogole.Dwa miesiace po szkoleniu odbyl sie pierwszy mecz zagraniczny.Byla to dla nas bardzo udana rozgrywka.
Dwa tygodnie temu moj syn byl znowu na podobnym szkoleniu,tylko ze tym razem wchodza w gre mistrzostwa Europy w 2014 r.Przebieg tego szkolenia byl inny niz poprzednim razem.Nie wiemy jeszcze na 100% czy sie zakwalifikowal ,chociaz strzelil 4 z 5-ciu bramek.Czekamy teraz na list.Sytuacja w naszym klubie wyglada obecnie tak,ze moj syn w trakcie meczu ,,nie dostaje pilek"gdy przypadkiem jakas pilka podleci w jego kierunku to dopiero ma szanse brac udzial w grze.Za to,ze zwrocil o to uwage jednemu czy drugiemu zawodnikowi siedzi teraz na lawce.Dzisiaj mial prawo grac 20 minut i oczywiscie w obronie.Nie rozumie tego wszystkiego.Chce pomoc mojemu dziecku i nie potrafie.
Pozdrawiam Psotka