Witajcie.
Mam 23 lata. Mam chlopaka(pierwszy chlopak), z ktorym jestem prawie 7 lat (od 5 mieszkamy razem). Nie jestesmy zareczeni, bez blizszych planow slubu. W 2011 roku zaczelam prace w pewnej firmie. Krotko po rozpoczeciu pracy, poznalam tam chlopaka ( ma dziewczyne,bardzo bogata, jest z nia tez ok 7 lat, oswiadczyl sie jej nawet, lecz odmowila, nadal z nia jest). Do rzeczy: Traktowalam go jako kolege, bardzo go polubilam, bardzo mily, uczynny chlopak. Przychodzil do mnie bardzo czesto, w trakcie pracy przystanal, prawie na kazdej przerwie. Po kilku miesiacach jedna z moich kolezanek powiedziala mi ze chyba mu sie podobam, bo on nigdy tak do nikogo nie przychodzil. Wydalo mi sie to absurdem, gdyz ja jestem prosta dziewczyna, mi on zawsze imponowal, dobry jezyk (mieszkamy za granica), bogata, ladna dziewczyna (ja rowniez jestem atrakcyjna) wiec nie przejelam sie tym i powiedzialam ze gada bzdury. Po jakims czasie kolejna nasza kolezanka pwoiedziala mi ze on jest mna zainteresowany, bo widzi jak na mnie patrzy, opowiada, martwi sie.. I to dalo mi troche do myslenia, ale caly czas trzymalam dystans ze wzgledu ze oboje jestesmy w zwiazkach. X nadal przychodzil, rozmawial, interesowalo go wszystko. Namowil mnie rowniez na studia, pomogl mi w procesie rekrutacji, oprowadzil po szkole, czesto tez na mnie czekal by wracac do stacji, ktoregos razu powiedzial nawet ze gdybym sie zgubila to bym dala znac to przyjedzie po mnie samochodem, albo innym razem, ze chcial mipokazac pewne urocze miejsce, ale jest juz zbyt pozno i innym razem.. I ja zaczelam w pewnym momencie ''cos'' czuc, ale bylo mi z tym bardzo zle. W pracy wiele osob mowilo mi ze mu sie podobam, przyniosl mi czekoladke na urodziny i dal ja przy wszystkich. Ktoregos razu pojechalam do szkoly i do muzeum, poprosilam go by mnie do muzeum zaprowadzil i zaprowadzil, po kilku minutach zaproponowal spacer i kawe. Zgodzilam sie, ale tylko na spacer. Od tamtego dnia nie moglam przestac o nim myslec, zrozumialam ze moj obecny chlopak to nie jest ''to''. Po jakims czasie X zaczal mniej do mnie zachodzic.. Bylo mi przykro. Wiedzialam ze ma jakies problemy ze swoja dziewczyna , ale nigdy nie od niego ( nasza kolezanka mi powiedziala). To wszystko trwalo do czerwca 2013, pozniej zaczely sie moe problemy z praca ( brak zlecen, odsylano mnie do domu nawet na tydzien, dwa) w szkole widywalismy sie rzadziej. Powiedzial mi wiele komplementow, dbal o mnie, byl takim przyjacielem.. I do tej pory nie wiem, czy to wszystko bylo jak do kolezanki, czy moze on cos do mnie czul.. Nie pracuje juz w tej firmie od dwoch miesiecy, znalazlam inna prace, przez jakis czas myslalam ze wyszlam z tego uczucia do niego, a teraz czuje ze nie.. nie widze go, tesknie za nim.. ogladam jego zdjecia i zastanawiam sie czy jest szczesliwy ze swoja dziewczyna.. Ja nie jestem i nie wiem co robic.. Za jakis czas pewnie znow bedziemy widywac sie w szkole.. Czuje sie taka nieszczesliwa.
Tak już działa życie, jeśli się za wczasu nie ustawia przed każdym muru można się łatwo zakochać, co raczej nie powinno mieć miejsca podczas bycia w szczęśliwym związku. Musisz się nauczyć mówić "nie", bo inaczej nie wróże ci zbyt dobrej przyszłości
Wątpie że tamten facet chciałby się z tobą związać, raczej jesteś dla niego tylko przygodą i nie zrezygnuje z wygodnego życia z dziewczyną z wyższych sfer. Szkoda mi tylko twojego faceta który pewnie o niczym nie wie i zamartwia się co robi źle że się tak od niego oddalasz
On wie co jest nie tak, ale i tak z tym nic nie robi.. ja juz tez nie mam sily tego naprawiac, bo czy jest sens?
Jeśli się nie kochacie to raczej nie ma czego ratować, acz pana z pracy też bym nie polecał, chyba że liczysz tylko na romans bez związku. Jeśli nie to daj sobie na wstrzymanie, jeszcze kogoś znajdziesz wartego uwagi
Nie chce romansu.. to nie w moim stylu