Witam. Jestem tu pierwszy raz wiec proszę o wyrozumiałość.
Jakiś miesiąc temu poznałem nową sąsiadkę która ma męża i dwójkę dzieci. Wiadomo chodziłem do niej a raczej do jej męża na piwo pograć trochę w karty itp. Pewnego razu była impreza u niej. Wiadomo alkohol i inne różne rzeczy. Świetnie się wszyscy bawiliśmy. Była jej najlepsza przyjaciółka i jej brat. Gdy jej mąż był pijany postanowił się położyć spać. Jej brat (sąsiadki) wcześniej się zwinął. Gdy chłopaków już nie było i zostałem razem z sąsiadką i jej przyjaciółką graliśmy chwile w pokera. Zaraz nam się to znudziło i zaczęliśmy grać w butelkę. Potoczyło się to tak, że całowałem się z jej (sąsiadki) przyjaciółką. Z sąsiadką też się całowałem ale to był zwykły buziak w usta. Następnego dnia pomogła mi w czymś, więc się jej zapytałem co by za to chciała. Powiedziała, że za tydzień się dowiem. Na następnej imprezie która była w następnym tygodniu sąsiadka zaciągnęła mnie do kuchni i zaczęliśmy się całować. Wiadomo jak. Ale przez ułamek chwili. Od tego czasu zaczęliśmy się ukratkiem całować tak żeby nikt nie widział. Wiadomo serce nie sługa, w końcu na to musiało zareagować. Na początku myślałem, że to zauroczenie minie, ale jak widać nie minęło. A też nie mogę jej tego powiedzieć ponieważ to jest tylko przygoda i nikt z nas ma się nie zakochać. Coraz częściej o niej myślę, jestem wolniejszy w pracy, gdy jej nie widzę chodzę przygnębiony. to się już ciągnie od miesiąca. Mało tego. Jej mąż zaczął źle się z nią rozchodzić. Każe mu mówić gdzie idzie, na jak długo. Gdy ona nie powie, że wychodzi zaraz ma wojnę w domu. Z resztą, o byle co ma wojnę. Wyjść z domu nie może bo ma z nim siedzieć.. Nie wiem co z tym zrobić. Dobrze nam razem, zauważyłem, że jak jej męża nie ma w domu, albo jak do mnie przychodzi to bardzo się do mnie tuli i wszystko mi mówi. Tak jakbym był jej jedynym przyjacielem. Te przytulanie dzieje się prawie za każdym razem jak jest ze mną. Tylko że nie wiem jak to odczytać. Dodam jeszcze, że ja mam 20 lat a moja sąsiadka 35. Proszę o pomoc.