Witam wszystkich...
Zarejstrowalam sie tutaj żeby móc sie wygadać bo czuje sie samotna..Nikt nie musi tego czytać, nikt nie musi nic pisać, ale jeśli ze chce to dziekuje z góry..
Konkretnie to chodzi o faceta...jestem w związku od 3 miesiecy..Tydzien temu powiedział mi o tym że ma dziecko i opowiedział reszte calej historiii dotyczącej zamieszania ze swoją była...
Wczesniej pytalam o to, już na pierwszym spotkaniu padlo pytanie czy ma żone, dziecko itp Okłamał mnie...
Nie wiem czy mam dalej ciągnąc to, oszukał mnie raz a to już zniszczyło wszystko..mam problem zaufaniem, w kolko powtarzalam mu że ufam tylko raz..bo potem zaczynaja sie podejrzenia itp..
Witaj : )
Dość ciężka sytuacja : /
Trzeba by zwrócić na samą sytuacje zaważ że :
Tydzien temu powiedział mi o tym że ma dziecko i opowiedział reszte calej historiii dotyczącej zamieszania ze swoją była...
Wczesniej pytalam o to, już na pierwszym spotkaniu padlo pytanie czy ma żone, dziecko itp Okłamał mnie...
Może po prostu bał się twojej reakcji , jak sama mówisz są to problemy z była , chciał cię lepiej poznać bliżej .
Napewno jest podenerwowany tym i jest mu głupio , najlepiej było by porozmawiać z nim o tym i dowiedzieć się :
Dlaczego od razu ci o tym powiedział ? wyrazić swoją opinię na ten temat , oraz na to że dopiero po czasie ci powiedział , czy możesz mu jeszcze zaufać , a następnie zdecydować do dalej : )
Tłumaczył sie tym, iz bal sie że mnie straci..i dłuzej nie mógl mnie okłamywac...
Tłumaczył sie tym, iz bal sie że mnie straci..i dłuzej nie mógl mnie okłamywac...
Zgodzę się z tym , jest on w trudnej sytuacji , stracił była ( w jakiś sposób ) , nie chciał zostawić dziecka , chciał ułożyć sobie życie na nowo , zrozum każdy bał by się reakcji drugiej osoby , przecież nie powiedział by na pierwszej spotkaniu , poznał cię , pokochał , dlatego teraz ci powiedział , myślę że nie powinnaś tak surowo na to patrzeć że okłamał . : )
hmm szkoda że nie powiedział wcześniej, żadna to przeciez tragedia że ma dziecko, wiele ludzi teraz wychowuje samotnie dzieci albo je ma a wychowuje je druga polowka.
nie znam jego, nie wiem jaki jest,jaki jest w stosunku do Ciebie ale nie powinien się bac powiedziec Tobie wczesniej, wiekszosc osob nie mialoby nic przeciwko ze ma dziecko.
jeśli go kochasz, a to rzeczywisce jest pierwsze ukryciue czegos ja bym dala szanse. poznajac osobe nie musimy odrazu opowiadac jej calego naszego zycia, tym bardziej ze czesto ie wiemy jak potocza sie nasze dalsze relacje ![]()
Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...Nie interesuja mnie kogos dzieci...Z reszta ta jego ex to czysta patologia jak sie okazalo i tego tez nie moge pojąc jak On mogł być z taka kobieta...Na szczescie nie byli malżeństwem...
Dlatego powinnaś zainteresować się nim ! dać mu szanse , na pewno się nie zawiedziesz , na pewno wiele nauczył go czas gdy był z była : )
I jeszcze jeden problem....ciagle mi śni mój ex...
A ja uważam ze powinnaś się zastanowić zanim dasz mu szansę... Kłamstwo rodzi kłamstwo ...I te typowe męskie bzdury -okłamałem Cię by Cię nie stracić ... guzik prawda- okłamałem bo tak było wygodniej .Nie wiedziałem że to będzie coś poważniejszego - dlatego teraz muszę wyjść z twarzą i przyznać się do tego jak jest naprawdę.Dużo siły ..nie daj się ![]()
Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...
Dlatego się dobrze zastanów.
To jest jego dziecko. Ono jest częścią jego, jego świata, jego życia, nosi jego geny. Tego nie da się zmienić. On już zawsze będzie ojcem tego dziecko. A Ty nie możesz mu zabronić widywać się z dzieckiem. Co było pomiędzy nim a matką dziecka to jedno, ale dziecko nie jest niczemu winne i nie możesz go karać niepozwalając na kontakt ojca z dzieckiem. Jeśli go kochasz/pokochasz to musisz uszanować i zaakceptować jego dziecko. Nie musisz koachać tego dziecka, ale przez miłość do faceta musisz akceptować jego obecność w Waszym ewentualnym wspólnym życiu...
Jeżeli nie będziesz w stanie zaakceptować kontaktów ojca z dzieckiem to szkoda marnować Twój i jego czas...
Dlaczego nie powiedział wcześniej? Co z zaufaniem - nie wiem...
magnez85 napisał/a:Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...
Dlatego się dobrze zastanów.
To jest jego dziecko. Ono jest częścią jego, jego świata, jego życia, nosi jego geny. Tego nie da się zmienić. On już zawsze będzie ojcem tego dziecko. A Ty nie możesz mu zabronić widywać się z dzieckiem. Co było pomiędzy nim a matką dziecka to jedno, ale dziecko nie jest niczemu winne i nie możesz go karać niepozwalając na kontakt ojca z dzieckiem. Jeśli go kochasz/pokochasz to musisz uszanować i zaakceptować jego dziecko. Nie musisz koachać tego dziecka, ale przez miłość do faceta musisz akceptować jego obecność w Waszym ewentualnym wspólnym życiu...
Jeżeli nie będziesz w stanie zaakceptować kontaktów ojca z dzieckiem to szkoda marnować Twój i jego czas...Dlaczego nie powiedział wcześniej? Co z zaufaniem - nie wiem...
Masz dużo racji i ja o tym wszystkim wiem...
Jednak ja nie mam takich problemow i dlaczego ja mam na tym cierpiec..
Jego syn do nie jednego bedzie mowil "tatusiu", bo jego matka co chwile zmienia facetów..po prostu patologia a to dziecko lepsze nie bedzie, bo rzadko wychodzi sie z takiego środowiska...Teraz jest niby ok, bo wyjechała na dobre do innego miasta.Nie widzial ani jej ani dziecka przez rok...wyszla za mąż po raz drugi i może ma juz 3 dziecko i to każde z innym...I wiem że ona i tak wróci z powrotem do rodzicow...a potem wszystko sie zmieni...
Mirra
Tez tak mysle...oklamując raz niszczy sie wszystko co wczesniej sie zbudowało...raz okłamal i zrobi to po raz kolejny...I najgorsze sa pożniej te podejrzenia, a to juz pożniej zmienia sie w toksyczna relacje...
silkytouch napisał/a:magnez85 napisał/a:Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...
Dlatego się dobrze zastanów.
To jest jego dziecko. Ono jest częścią jego, jego świata, jego życia, nosi jego geny. Tego nie da się zmienić. On już zawsze będzie ojcem tego dziecko. A Ty nie możesz mu zabronić widywać się z dzieckiem. Co było pomiędzy nim a matką dziecka to jedno, ale dziecko nie jest niczemu winne i nie możesz go karać niepozwalając na kontakt ojca z dzieckiem. Jeśli go kochasz/pokochasz to musisz uszanować i zaakceptować jego dziecko. Nie musisz koachać tego dziecka, ale przez miłość do faceta musisz akceptować jego obecność w Waszym ewentualnym wspólnym życiu...
Jeżeli nie będziesz w stanie zaakceptować kontaktów ojca z dzieckiem to szkoda marnować Twój i jego czas...Dlaczego nie powiedział wcześniej? Co z zaufaniem - nie wiem...
Masz dużo racji i ja o tym wszystkim wiem...
Jednak ja nie mam takich problemow i dlaczego ja mam na tym cierpiec..
Jego syn do nie jednego bedzie mowil "tatusiu", bo jego matka co chwile zmienia facetów..po prostu patologia a to dziecko lepsze nie bedzie, bo rzadko wychodzi sie z takiego środowiska...Teraz jest niby ok, bo wyjechała na dobre do innego miasta.Nie widzial ani jej ani dziecka przez rok...wyszla za mąż po raz drugi i może ma juz 3 dziecko i to każde z innym...I wiem że ona i tak wróci z powrotem do rodzicow...a potem wszystko sie zmieni...
Jeśli wiązesz się z facetem który ma dziecko, wiążesz się tez z jego dzieckiem. Nie ważne na ilu będzie mówić tatuś, ojca ma jednego. Jeśli nie akceptujesz dziecka partnera, daj sobie z nim spokój i poszukaj bezdzietnego.
I tak chyba zrobie........
Tego musisz być pewna. Nie daj się wplątać w coś co raczej nie ma przyszłości
Powodzenia
Sama nie wiem co mam myslec...boje sie znów wszystko zaczynać od poczatku...
Mam po prostu pecha co do facetów..ex moja najwieksza milość byl bezplodny a obecny ma już jedno w "zapasie" i to z taka kobieta.
Nie żyj przeszłością , przed Tobą jest przyszłość i tego się trzymaj ![]()
Nie potrafie żyć przyszlościa tak jak należy gdy przeszlość jest nie zamknięta...
Nie umiem nie potrafie, minęły 3 lata od rozstania z moim ex,a to On gra glowną role w moich snach. Ma narzeczona, ale do dziś szuka kontaktu ze mna. Ludzie sie rozstaja i wszystko jest dobrze, zapominaja i ukladaja sobie życie na nowo ...a ani ja ani mój ex nie potrafie...
19 2013-09-08 15:38:13 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-08 15:41:54)
Dlatego powinnaś zainteresować się nim ! dać mu szanse , na pewno się nie zawiedziesz , na pewno wiele nauczył go czas gdy był z była : )
Ja bym nie dała mu szansy bo po co kłamca nie raz oszuka, ona wyraźnie napisała że interesują ją wyłącznie jej dzieci.
Opinia o tym że facetom zależy na swoim dziecku jest znana i akceptowana ale że nam na tym zależy już nie, prawdopodobnie facet nie spełnił jej kryteriów cynicznie oszukał ją wiec ma prawo czuć się zawiedziona.
Człowiek chce przedłożenia swojego życia dzięki dziecku jeśli dziecko jest nie jej nie ma tej więzi nie ma genów.
magnez85 napisał/a:Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...
Dlatego się dobrze zastanów.
To jest jego dziecko. Ono jest częścią jego, jego świata, jego życia, nosi jego geny. Tego nie da się zmienić. On już zawsze będzie ojcem tego dziecko. A Ty nie możesz mu zabronić widywać się z dzieckiem. Co było pomiędzy nim a matką dziecka to jedno, ale dziecko nie jest niczemu winne i nie możesz go karać niepozwalając na kontakt ojca z dzieckiem. Jeśli go kochasz/pokochasz to musisz uszanować i zaakceptować jego dziecko. Nie musisz koachać tego dziecka, ale przez miłość do faceta musisz akceptować jego obecność w Waszym ewentualnym wspólnym życiu...
Jeżeli nie będziesz w stanie zaakceptować kontaktów ojca z dzieckiem to szkoda marnować Twój i jego czas...Dlaczego nie powiedział wcześniej? Co z zaufaniem - nie wiem...
Ale to nie jej dziecko więc ma prawo go nie chcieć, odwołuję cię do mojej powyższej wypowiedzi.
I tak chyba zrobie........
Mądra decyzja trzymam kciuki
A słyszałaś o czym takim jak rozmowa? Skoro twierdzisz ze oboje nie potraficie o sobie zapomnieć -wszystko rozwiąże rozmowa Często bywa ze w naszej podświadomości zauważamy coś czego tak naprawdę nie ma ... Może to tylko złudzenie że coś nadal was łączy..Porozmawiaj z nim -najprościej w świecie porozmawiaj. jezu dlaczego ludzie tak utrudniają sobie życie - zamiast rozmawiać
Katarzynka82
Przynajmniej ktos mnie w jakis sposób rozumie, bo juz myslalam że wychodze tutaj na osobe bez serca...
Magnez - nie przejmuj się też nie potrafiłabym zaakceptować w swoim związku nie mojego dziecka .. I nie martwię się tym co inni o tym myślą ...
Nie chce wracać do swojego ex...chce byc po prostu szczesliwa i wreszcie o nim zapomniec definitywnie...Nie szukam z nim kontaktu a wrecz go unikam....Wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki to nie dla mnie...
Wypominanie, wylewanie żali, brak zaufania to nie ma sensu..chodzilo mi o to ze oby dwoje nie potrafimy ulozyc sobie zycia...
Brakuje mi tej "chemiii",wielkiej namietnosci, tego wewnetrznego szcześcia które czułam gdy z nim byłam...wtedy wiedzialam ze jest ktoś na świecie kogo kocham najbardziej dla którego zrobiłabym wszystko..
Mirra
dziekuje za wsparcie:)
magnez- wszystko przed Tobą namiętność -szczęście -miłość
Powodzenia ![]()
Uciekaj, nie udźwigniesz tego, dojdą problemy, zazdrość. Będzies cierpieć. Powinnaś wiedzieć o dziecku od początku.
Sama nie wiem co mam myslec...boje sie znów wszystko zaczynać od poczatku...
Mam po prostu pecha co do facetów..ex moja najwieksza milość byl bezplodny a obecny ma już jedno w "zapasie" i to z taka kobieta.
I z tego powodu się rozstaliście?
A ja uważam ze powinnaś się zastanowić zanim dasz mu szansę... Kłamstwo rodzi kłamstwo ...I te typowe męskie bzdury -okłamałem Cię by Cię nie stracić ... guzik prawda- okłamałem bo tak było wygodniej .Nie wiedziałem że to będzie coś poważniejszego - dlatego teraz muszę wyjść z twarzą i przyznać się do tego jak jest naprawdę.Dużo siły ..nie daj się
Zgadzam się w 100% z Mirra.
Twój facet okłamał Cię w bardzo ważnych kwestiach.
29 2013-09-08 23:04:38 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-08 23:04:55)
Katarzynka82
Przynajmniej ktos mnie w jakis sposób rozumie, bo juz myslalam że wychodze tutaj na osobe bez serca...
Dziękuję że ktoś mnie docenił jestem outsiderką.
magnez85 napisał/a:Sama nie wiem co mam myslec...boje sie znów wszystko zaczynać od poczatku...
Mam po prostu pecha co do facetów..ex moja najwieksza milość byl bezplodny a obecny ma już jedno w "zapasie" i to z taka kobieta.I z tego powodu się rozstaliście?
Nie...ale przez glupote, klótnie nie porozumienia itp...
I tez o tym że nie może mieć dzieci dowiedzialam sie po dwóch latach...
Uciekaj, nie udźwigniesz tego, dojdą problemy, zazdrość. Będzies cierpieć. Powinnaś wiedzieć o dziecku od początku.
I tego sie boje...a najbardziej tego że ona kiedys wróci do rodzinnej miejscowości ( w ktorej on tez mieszka) i ich spotkania nie beda uniknione, a jak byc może bedzie sama bedzie wykorzystywac fakt iz ma z Nim dziecko...Tak jak piszesz że nie wiem czy udzwigne to wszystko...Gdyby ona byla tam w miare normalna i ulożyła sobie życie z innym to oki...powiedział mi że niby ma rozdwojenie jażni czy cos takiego...jego życie zamienila w koszmar, wiem że jej nienawidzi...ale dziecko jest...
Uciekaj, nie udźwigniesz tego, dojdą problemy, zazdrość. Będzies cierpieć. Powinnaś wiedzieć o dziecku od początku.
zgadzam sie
Witam
Wracając do mojego watku..
W tamtym tygodniu przechodzilismy chyba pewien kryzys..
Jego sms w stylu czy to ma sens..bo jesli bedzie mial kiedys szanse to chce widywac syna.........
Zabolalo Go to jak powiedzialm mu że nie zaakceptuje tego że bedzie widywał sie z małym...
Napisał mi że dziecko jest dla niego najważniejsze..
Nie chce mi marnować życia tym że jest niby "chlopakiem z plecakiem..''
Ponownie wracając..
Przez te pare dni zrozumiałam że Go kocham i zrobiłabym dla Niego wszystko..Nie wiem jak to sie stało że sie zakochałam..zawsze bawiłam sie uczuciami innych a teraz nie potrafie po prostu odejść...Moj ex to przeszlość do której nie chce wracac. Sentyment zawsze pozostanie...ale to definitywnie skończone...chociaz co noc mi sie śni;(..z tym nie moge sie czasem uporac..Po przez to że mi sie śni, póżniej rozmyslam..I nie potrzebnie.. Obecny K. ma to dziecko i zaakceptuje je..przynajmniej sie postaram..
Problem mam i to duży z zazdrością ..wczoraj bylam w pracy na popoludnie..a On wyszedł gdzies na miasto ze znajomymi...i to mnie boli..po prostu czasem mam takie wrażenie jakby jego znajomi byli ważniejsi ode mnie..
Nie wiem co on ze mna zrobił że siedze o tej godz w sobote przed laptopem i tutaj pisze;(
Potrzebuje sie wygadac i może uslyszec kilka słów nawet i krytyki...bo wiem że mam cholernie ciężki charakter..
Ponownie wracając..
Przez te pare dni zrozumiałam że Go kocham i zrobiłabym dla Niego wszystko..Nie wiem jak to sie stało że sie zakochałam..zawsze bawiłam sie uczuciami innych a teraz nie potrafie po prostu odejść...Moj ex to przeszlość do której nie chce wracac. Sentyment zawsze pozostanie...ale to definitywnie skończone...chociaz co noc mi sie śni;(..z tym nie moge sie czasem uporac..Po przez to że mi sie śni, póżniej rozmyslam..I nie potrzebnie.. Obecny K. ma to dziecko i zaakceptuje je..przynajmniej sie postaram..
Problem mam i to duży z zazdrością ..wczoraj bylam w pracy na popoludnie..a On wyszedł gdzies na miasto ze znajomymi...i to mnie boli..po prostu czasem mam takie wrażenie jakby jego znajomi byli ważniejsi ode mnie..
Nie wiem co on ze mna zrobił że siedze o tej godz w sobote przed laptopem i tutaj pisze;(
Potrzebuje sie wygadac i może uslyszec kilka słów nawet i krytyki...bo wiem że mam cholernie ciężki charakter..
Nawet jeśłi nie byłabyś w pracy, on ma prawo do kontaktów ze znajomymi. Związek nie powinien nikogo aż tak ograniczać.
Wyluzuj z tą zazdrością, bo zacznie się dusić i od Ciebie ucieknie.
Wczoraj bylam w pracy do 22h a On pojechal na balety...to jest związek?? Ja bym nie pojechala wiedząc że On jest w pracy..albo jestesmy parą albo po prostu znajomymi...Na to wszystko mają wplyw kumple a raczej jeden w szczegolności ktory jest sam..
Nie mam nic przeciwko Jego znajomym i ich spotkaniom ale są pewne granice...
Ja jestem na innym etapie związku niż Ty, więc dla mnie wyście męża do kolegów nie jest jakimś horrorem, bylebym wiedziała gdzie i z kim jest. Sama tez potrzebuję trochę luzu.
Powiedz mu Co Ci przeszkadza w jego zachowaniu, jak się z tym czujesz, co Ci sprawia przykrość, czego nie zamierzasz tolerować.
Dzis mi napisał..." Jeśli ci zle ze mna to masz jedno wyjście bo ja nie bede z nikim zrywal kontaktu tak jak kiedys to zrobilem..."...woli kumpli ode mnie.Dla nich potrafi zerwać ze mną .Ja tego nie rozumiem..
Dzis mi napisał..." Jeśli ci zle ze mna to masz jedno wyjście bo ja nie bede z nikim zrywal kontaktu tak jak kiedys to zrobilem..."...woli kumpli ode mnie.Dla nich potrafi zerwać ze mną .Ja tego nie rozumiem..
A ja chyba rozumiem. Facet to zdobywca. kiedy widział w Tobie wahanie, dokładał starań. Zdobył Cię. Zaspokoił instynkt łowcy.
On i zdobywca...raczej nie...2 lata temu był z dziewczyna ktora zamknęła Go w 4 scianach i odcieła od znajomych...może raczej to...
On i zdobywca...raczej nie...2 lata temu był z dziewczyna ktora zamknęła Go w 4 scianach i odcieła od znajomych...może raczej to...
Niewykluczone, ale w każdym facecie jest Coś z łowcy.
Czy te spotkania w gronie kolegów są bardzo częste? Czy może Ty wyolbrzymiasz, widzisz w nich zagrożenie dla waszego związku? Okazję do poznania kogoś nowego?
Jeśli tak to warto o tym porozmawiać.
Każdemu człowiekowi potrzebne są spotkania z przyjaciółmi bez partnera. Ja sama takich spotkań potrzebuje, tylko w gronie koleżanek, wspólne wypady do kina, czy na głupie zakupy.
Wcale to nie znaczy, że mój mąż nie jest dla mnie ważny.
dzieki...eljola;)
Może i tak...po prostu nie widujemy sie w tyg bo oby dwoje mamy nadgodziny a ja do tego popołudniówki i w sobote równiez..teraz dochodza studia...kompletny brak czasu...
Nie rozumiem po co dalej tą sprawę rozpatrujesz? Ani tu miłości, ani zaufania, ani wspólnych spraw. Daj na luz i idź do przodu, szkoda czasu na jakies dziwne rozpamietywania. Życie toczy się dalej. ![]()
Nie rozumiem po co dalej tą sprawę rozpatrujesz? Ani tu miłości, ani zaufania, ani wspólnych spraw. Daj na luz i idź do przodu, szkoda czasu na jakies dziwne rozpamietywania. Życie toczy się dalej.
Dlaczego uważasz że nie ma tutaj miłości??Zrozumialam swoje blędy gdy dostalam kopniaka od niego..Jak coś sie traci to dopiero sie wie ile dana osoba dla nas znaczy...A zaufanie jest gdyby go nie bylo to dawno dalabym sobie spokoj..ufam mu...mi chodziło o to że bylam cholernie o niego zazdrosna...Jak kogos sie kocha to sie nieodpuszcza nie tak odrazu...tydzien temu było wspaniale..a teraz nagle buum...zgasl przy mnie...Jak jestesmy razem to wogole sie nie klocimy, rozumiemy sie bez slow...kłócimy sie glownie z mojej winy i to przez esy...Bylismy ze soba tydzien na wakacjach bylo wspaniale i tego mi najbardziej brakuje ze mialam go na codzien..Powinnam ten tel wyj...do kosza...
ja bym nie chciala faceta z dzieckiem wiec dla mnie sprawa bylaby definitywnie zakonczona, do tego juz na samym poczatku ukrywal cos tak istotnego a to nie wrozy dobrze na przyszlosc
Słuchaj mądrych koleżanek. Kończ, póki jeszcze możesz.
My, faceci wiemy, że jak przyprawimy Wam rogi lub okłamiemy, a Wy się o tym dowiecie, to byle wiecheć sprawę załatwia. Czasami jeszcze jakaś butelczyna i słodkie słówka, obietnice, itp. Wasz lęk przed rozstaniem odbiera Wam zdrowy rozsądek i zdolność logicznego rozumowania. Wtedy właśnie myślicie, że przecież tak bardzo kochacie, że nie możecie żyć bez faceta. Potraficie tak sobie wszystko poukładać, że same nas później wybielacie. Nie marnuj sobie przyszłości.
To działa w obie strony.
Ze mną było i jest tak samo. Sam się oszukuję. I tkwię, jak tabaka w rogu...
Słuchaj mądrych koleżanek. Kończ, póki jeszcze możesz.
My, faceci wiemy, że jak przyprawimy Wam rogi lub okłamiemy, a Wy się o tym dowiecie, to byle wiecheć sprawę załatwia. Czasami jeszcze jakaś butelczyna i słodkie słówka, obietnice, itp. Wasz lęk przed rozstaniem odbiera Wam zdrowy rozsądek i zdolność logicznego rozumowania. Wtedy właśnie myślicie, że przecież tak bardzo kochacie, że nie możecie żyć bez faceta. Potraficie tak sobie wszystko poukładać, że same nas później wybielacie. Nie marnuj sobie przyszłości.
To działa w obie strony.
Ze mną było i jest tak samo. Sam się oszukuję. I tkwię, jak tabaka w rogu...
Jakie rogi?? rozumiem Go ze mi o tym nie powiedział ze ma syna bo sie obawial..Wiem bo rozmawialam z Jego mama. Od 2 lat w domu u niego nie bylo zadnej dziewczyny itp..Rozmawialiśmy wczoraj. Spotkalismy sie i wyjaśnilismy wszystko...Nic nie zastapi rozmowy w 4 oczy...Każdy facet jest inny i nie każda rada pasuje..nie ktorzy faceci to zdobywcy a nie którzy nie bo nie chca czegos na siłe...wszystko zalezy od tego jakie ktoś ma doświadczenia..
Zerwał ze mna..i to przez sms-a..bo nie mial odwagi mi powiedzieć prosto w oczy, że mnie nie kocha...a dwa dni temu mówil co innego...faceci..kretyn bez jaj..
Zerwał ze mna..i to przez sms-a..bo nie mial odwagi mi powiedzieć prosto w oczy, że mnie nie kocha...a dwa dni temu mówil co innego...faceci..kretyn bez jaj..
A cczego ty za.....rana egoistko oczekiwalas ?
dla mnie jestes zalosna nie dziwie sie facetowi ze zakonczyl te pesudo zwiazek
Nie masz sama dzeici wiec nie rozumiesz co znaczy miec dziecko
Moj maz ma synka z poprzedniego zwiazku i kocham go jak wlasnego syna
facet dobrze zrobila szkod na ciebie czasu:)
Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...Nie interesuja mnie kogos dzieci...Z reszta ta jego ex to czysta patologia jak sie okazalo i tego tez nie moge pojąc jak On mogł być z taka kobieta...Na szczescie nie byli malżeństwem...
Widzisz te dziecko zawsze będzie obecne w jego życiu i nie staraj się odizolować ojca od dziecka bo to podłe. Wydaje mi się, że skoro kochasz swojego partnera to i powinnaś zaakceptować jego maleństwo bo jest częścią jego.
Nie jestesmy juz razem...bo stwierdzil ze mnie nie kocha...myslał ze kocha...i nic z tego nie bedzie..pousuwal wspolne zdjecia z fb...itp a ja nie wiem co mam ze soba zrobic..nie mam sil..
Co masz robić ? Jakoś się ogarnąć po rozstaniu i żyć dalej ale już bez niego. Wiem, że teraz może wydaje Ci się, że to koniec świata, bo go straciłaś (to jest akurat normalne świeżo po rozstaniu) ale uwierz mi będzie lepiej tylko potrzeba troszkę czasu.
Koleżanko a odpowiedz sobie na pytanie czy jeśli bys wiedziała o jego przeszłości to czy zainteresowała byś się nim ? Jeśli jesteś z nim szczęsliwa to może warto dać facetowi jeszcze jedną szansę, przyznam ise że wobec mnie dziewczyny zawsze były szczere i nawet jak miały jakieś problemy zdrowotne to mówiły od razu na początku, to jednak wychodzi że my faceci jesteśmy większymi kłamcami
Tak naprawde to go nie rozumiem...bo gdy jestesmy razem to w ogole sie nie klócimy, tylko przez sms-y.Nigdy sie nie poklocilismy gdy byliśmy razem. 2tyg temu bylam u niego..zapewnial sam że jestem jego skarbem, sam spontanicznie calowal..byl szczesliwy jak mnie widział...planowal kolejne spotkanie..i przez cały tydz pisal dzwonil..i sobota gdy pojechal na ta impreze ja mu na wrzucalam i od tego sie zaczelo...w czwartek sie spotykamy..jest chlodny zimny na poczatku, mowi mi że nie wie co czuje itp..po chwili ulega..mówi mi co go najbardziej zabolalo..przytula mnie i sam mi mowi że tesknil.Mowil że musimy sie poznać...Pytam czy kocha..odpowiada tak...sam mnie pocalowal..nie wypuszcza mnie i caluje po raz kolejny..planuje wspolny weekend u niego itp...jak dojezdza do domu pisze ""kochanie dojechalem" itp Rano pierwszy pisze esa...i tak przez caly dzień...a na nastepny dzień mnie rzuca przez smsa..Bylam w szoku..
magnez85 napisał/a:Problem w tym że to dziecko mnie nie interesuje...Nie zniose tego gdy On bedzie z nim widywal...Nie interesuja mnie kogos dzieci...Z reszta ta jego ex to czysta patologia jak sie okazalo i tego tez nie moge pojąc jak On mogł być z taka kobieta...Na szczescie nie byli malżeństwem...
Widzisz te dziecko zawsze będzie obecne w jego życiu i nie staraj się odizolować ojca od dziecka bo to podłe. Wydaje mi się, że skoro kochasz swojego partnera to i powinnaś zaakceptować jego maleństwo bo jest częścią jego.
Tak naprawde teraz zrozumialam jaki jest dla mnie ważny gdy go straciłam... Napisałam mu takiego esa:
",,bardziej mi sie wydaje że chodzi o Twoje dziecko.Od tego sie zaczelo...padlo wiele slów ale jak miałam zareagowac. Mowiłes że codziennie o nim myslisz..I to Cie zabolalo.Nie traktuj mnie jak jakąś zimna bo lubie dzieci..Potrzebowalam czasu . W gniewie padło wiele slow ale ja tak naprawde nie myslalam..Cos Cie meczy może to że ma za tydzien urodziny..wiem że robisz to dla jego dobra a nie dla swojego..najchetniej sama wsadzilabym Cie w auto i zawiozla do niego..I nigdy nie bedziesz szczesliwy jesli ta sytuacja sie nie zmieni..Przelam sie kup mu jakis prezent i jedz do niego..Przynajmniej przez chwile bedziesz szczesliwy że go widzisz..A tego nikt Ci nie odbierze bo kolejnych 3 lat nie bedzie mial..Nie zapamietasz tego jak wygladal jak zmienial sie..Żadna kobieta Cie nie uszczesliwi jesli to sie nie zmieni..Dlugo byles sam, toksyczny zwiazek z ex, a teraz ja z ktora sie klocisz o błahostki..Wbijesz sobie cos do glowy a pozniej rozpamietujesz i sie wycofujesz..."..
Widze ze moj temat jest taki ciezki ze nikt nic nie napisze;(
Bo jak Ci powiedział, że Cie nie kocha i nie chce z Tobą być to chyba nie ma co radzić...
Dobrze ze sa jeszcze tacy mezczyzni,
ktorzy nie odrzucaja dziecka dla zachcianek egoistycznej pannicy.
Jak można dwa dni temu mówic ze sie kocha i sie tesknilo a za dwa dni że sie nic nie czuje..Sam sobie zaprzecza..Napisal mi ze przez ten czas co był ze mna to nie udawal ale juz nie chce byc ze mna,...Chyba zamilkne na jakis czas...zobaczymy co to da...
Bo jak Ci powiedział, że Cie nie kocha i nie chce z Tobą być to chyba nie ma co radzić...
On mi tego nie powiedzial tylko NAPISAL...a powiedzial mi dwa dni wczesniej że kocha i tesknil..mowil ze musimy sie lepiej poznać bo klócimy sie o glupoty przez te esy.. itp..
Dobrze ze sa jeszcze tacy mezczyzni,
ktorzy nie odrzucaja dziecka dla zachcianek egoistycznej pannicy.
Nie znasz mnie...wiec nie OCENIAJ!
Ciekawe co bys zrobila gdy jestes z kims a po czasie dowiadujesz sie ze ma dziecko...a do tego z z kims z patologii...w momencie masz a raczej myslalas ze siedzi przed toba osoba ktorej bylas w 100% pewna a tu nagle buuum..
Rozmawiałaś z nim po tym esemesie?
Doonna napisał/a:Dobrze ze sa jeszcze tacy mezczyzni,
ktorzy nie odrzucaja dziecka dla zachcianek egoistycznej pannicy.Nie znasz mnie...wiec nie OCENIAJ!
Ciekawe co bys zrobila gdy jestes z kims a po czasie dowiadujesz sie ze ma dziecko...a do tego z z kims z patologii...w momencie masz a raczej myslalas ze siedzi przed toba osoba ktorej bylas w 100% pewna a tu nagle buuum..
Nie musze znac,
wystarczy mi Twoje podejscie do jego dziecka, zeby z cala pewnoscia stwierdzic, ze jestes egoistka.
Nawet mi przez glowe nie potrafi przejsc, jak mozna chciec zabronic ojcu widywanie swojego dziecka, to jest chore.
I co ja bym zrobila?
Moge Ci to napisac z cala pewnoscia, bo moj facet ma dzieci (nawet dwoje) i dowiedzialam sie tez po czasie no i co z tego?
Staram sie aby jego dzieci mnie polubily,
nie mam problemu kiedy on spedza czas ze swoimi dziecmi,
nigdy nie bylo to dla mnie nic negatywnego.
Mysle ze jestes zazdrosna, nie dojrzala i zakompleksiona.
Twoje myslenie jest z gruntu dziecinne, nie rozumiesz powaznych spraw i proponuje poszukac sobie jakiegos malolata, bez dzieci i wiekszych oczekiwan.
magnez85 napisał/a:Doonna napisał/a:Dobrze ze sa jeszcze tacy mezczyzni,
ktorzy nie odrzucaja dziecka dla zachcianek egoistycznej pannicy.Nie znasz mnie...wiec nie OCENIAJ!
Ciekawe co bys zrobila gdy jestes z kims a po czasie dowiadujesz sie ze ma dziecko...a do tego z z kims z patologii...w momencie masz a raczej myslalas ze siedzi przed toba osoba ktorej bylas w 100% pewna a tu nagle buuum..Nie musze znac,
wystarczy mi Twoje podejscie do jego dziecka, zeby z cala pewnoscia stwierdzic, ze jestes egoistka.
Nawet mi przez glowe nie potrafi przejsc, jak mozna chciec zabronic ojcu widywanie swojego dziecka, to jest chore.I co ja bym zrobila?
Moge Ci to napisac z cala pewnoscia, bo moj facet ma dzieci (nawet dwoje) i dowiedzialam sie tez po czasie no i co z tego?
Staram sie aby jego dzieci mnie polubily,
nie mam problemu kiedy on spedza czas ze swoimi dziecmi,
nigdy nie bylo to dla mnie nic negatywnego.Mysle ze jestes zazdrosna, nie dojrzala i zakompleksiona.
Twoje myslenie jest z gruntu dziecinne, nie rozumiesz powaznych spraw i proponuje poszukac sobie jakiegos malolata, bez dzieci i wiekszych oczekiwan.
Nie jestem zakompleksiona malolata...po czasie sie dowiedzialas czyli Cie oklamal...pytalam na pierwszym spotkaniu czy ma ...powiedzial ze nie...
Jak sie straci to sie docenia..teraz sama wsadziałbym go w auto i zawiozla do tego malego..( mieszka kilkadziesiat km od Niego a On nie widział go półtora roku)..zaakceptowalam to dziecko ale chyba za poznoo...sama jak widze na ulicy 3 letnie dzieci rozumiem jak On musi cierpiec..
Rozmawiałaś z nim po tym esemesie?
nieee..bo nie ma odwagi...przepraszal i nic wiecej..