Mam 57 lat ale nie wyglądam na tyle,i nie chce mi się żyć,mam dwoje dzieci(dorosłe) dzieci które nie szanują mnie, uważają mnie za powietrze,nie liczą się ze mną,syn już 3 miesiące jak nie dał znaku życia,córka pracuje w szpitalu w Polsce ale przyjeżdza do domu po to by wszczynać awantury i dobrze zjeść a i ze sobą jeszcze wziąść,w domu jestem traktowana jak przedmiot, dla swoich dzieci nic nie znaczę,nie mam pracy nie mam emerytury,pracowałam za granicą 14 lat, i jeśli dostanę jakąś emeryturę to za 10 lat, o ile w ogóle dostanę a póki co muszę płacić za mieszkanie i rachunki, jak byłam za granicą to było dobrze bo mieli za co dobrze żyć uczyć się a jak wróciłam to jest żle. Moja córka wychodzi za mąż już niedługo,i nie interesuje ją czy ja pojadę na jej ślub-bo ona zaprosiła swego ojca( jesteśmy po rozwodzie już długie lata)z żoną, ojciec córką nigdy się nie interesował,płacił po 100 zł alimentów i jeszcze jak córka podrosła to kazał jej podpisywać za każdym razem że bierze 100 zł,potem dawał po 200 zł a przeciez jest na rencie i normalnie pracuje, na wesele jej grosza nie dał, ale dla niej on się liczy,nie wychowywał jej, mało tego ale własne dziecko poznał w wieku 10 lat w sadzie na sprawie alimentacyjnej,ja charowałam za granicą a oni tu dobrze żyli a teraz im przeszkadzam .Jak mogę jechać na wesele mojej córki? Będzie mój były mąż z żoną,jak ja będę się czuła? Czy ta kobieta nie ma za grosz ambicji? To ślub mojej córki co ona ma do nas? Moje dzieci wychowywali moi rodzice,ojciec córki nigdy nie interesował się swoją córką, ja przyjeżdzałam do dzieci jak tylko mogłam,zmarnowałam swoje lata,dzieci mnie nie kochają, wręcz odwrotnie ja im przeszkadzam, nie chce mi się żyć,kupiłam sobie piękną suknię na wesele córki a potem miała być ta suknia na wesele mojego syna, ale coraz częściej myślę że przyda mi się ta suknia do trumny,córka krzyczała kiedyś przy kłótni że już ja swoje życie przeżyłam...a może faktycznie czas już odejść...to tak niewiele,wejść do rzeki i iść przed siebie,coraz głębiej,a póżniej nie będzie powrotu bo pływać nie umiem,dla mnie to tylko takie rozwiązanie,pracowałam dla nich ,przyjeżdzałam jak tylko mogłam,nie jadłam aż dostałam silnej anemii,wolałam podawać dla dzieci,a dziś oni mnie mają za nic,po co żyż?
1 2013-09-06 22:46:10 Ostatnio edytowany przez luiza2951 (2013-09-06 22:46:47)
Mam 57 lat ale nie wyglądam na tyle,i nie chce mi się żyć,mam dwoje dzieci(dorosłe) dzieci które nie szanują mnie, uważają mnie za powietrze,nie liczą się ze mną,syn już 3 miesiące jak nie dał znaku życia,córka pracuje w szpitalu w Polsce ale przyjeżdza do domu po to by wszczynać awantury i dobrze zjeść a i ze sobą jeszcze wziąść,w domu jestem traktowana jak przedmiot, dla swoich dzieci nic nie znaczę,nie mam pracy nie mam emerytury,pracowałam za granicą 14 lat, i jeśli dostanę jakąś emeryturę to za 10 lat, o ile w ogóle dostanę a póki co muszę płacić za mieszkanie i rachunki, jak byłam za granicą to było dobrze bo mieli za co dobrze żyć uczyć się a jak wróciłam to jest żle. Moja córka wychodzi za mąż już niedługo,i nie interesuje ją czy ja pojadę na jej ślub-bo ona zaprosiła swego ojca( jesteśmy po rozwodzie już długie lata)z żoną, ojciec córką nigdy się nie interesował,płacił po 100 zł alimentów i jeszcze jak córka podrosła to kazał jej podpisywać za każdym razem że bierze 100 zł,potem dawał po 200 zł a przeciez jest na rencie i normalnie pracuje, na wesele jej grosza nie dał, ale dla niej on się liczy,nie wychowywał jej, mało tego ale własne dziecko poznał w wieku 10 lat w sadzie na sprawie alimentacyjnej,ja charowałam za granicą a oni tu dobrze żyli a teraz im przeszkadzam .Jak mogę jechać na wesele mojej córki? Będzie mój były mąż z żoną,jak ja będę się czuła? Czy ta kobieta nie ma za grosz ambicji? To ślub mojej córki co ona ma do nas? Moje dzieci wychowywali moi rodzice,ojciec córki nigdy nie interesował się swoją córką, ja przyjeżdzałam do dzieci jak tylko mogłam,zmarnowałam swoje lata,dzieci mnie nie kochają, wręcz odwrotnie ja im przeszkadzam, nie chce mi się żyć,kupiłam sobie piękną suknię na wesele córki a potem miała być ta suknia na wesele mojego syna, ale coraz częściej myślę że przyda mi się ta suknia do trumny,córka krzyczała kiedyś przy kłótni że już ja swoje życie przeżyłam...a może faktycznie czas już odejść...to tak niewiele,wejść do rzeki i iść przed siebie,coraz głębiej,a póżniej nie będzie powrotu bo pływać nie umiem,dla mnie to tylko takie rozwiązanie,pracowałam dla nich ,przyjeżdzałam jak tylko mogłam,nie jadłam aż dostałam silnej anemii,wolałam podawać dla dzieci,a dziś oni mnie mają za nic,po co żyż?
Trudne pytanie...
3 2013-09-06 23:24:05 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-09-06 23:29:32)
Jest pani po rozwodzie. Czy rozwód jest z orzeczeniem o pani winie? Jesli sie pani nie uklada finansowo i ma pani trudną sytuację finansową to jesli nie ma orzeczenia o winie, to moze pani wystąpić do sadu z wnioskiem o przyznanie pani alimentów od byłego meża. Prawo na to pozwala. Polecam zagłębić się w lekture w internecie na ten temat.
Nie jestem specjalista, ale proponował bym spotkanie z lekarzem ktory ocenił by czy pani nie ma depresji.
4 2013-09-07 06:29:31 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-09-07 06:30:01)
...
Jak mogę jechać na wesele mojej córki? Będzie mój były mąż z żoną,jak ja będę się czuła? Czy ta kobieta nie ma za grosz ambicji? To ślub mojej córki co ona ma do nas? Moje dzieci wychowywali moi rodzice...
Bez psychologa ani rusz... Myślę, że tu potrzebna jest kompleksowa pomoc.
Skoro rozwód nastąpił WIELE lat temu - czas się z TYM pogodzić.
Ślub i wesele to WAŻNY dzień dla córki - ona decyduje kogo zaprasza. ROZWÓD powoduje, iż małżonkowie stają się OBCYMI dla siebie - czy o INNYCH osobach (obcych sobie), które córka zaprosiła TEŻ zamierzasz decydować?
Na wychowywanie dzieci i nauczenie ich szacunku jest ciut za późno.
Całe życie spędziłaś jako źródło pieniędzy a nie matka - trudno się dziwić, że dzieci się nie nauczyły szacunku (benificjenci ZUS-u tez raczej nie darzą go szacunkiem i miłością)?
A propos emerytury - jeśli nie pracujesz i nie będziesz przez kolejne 10 lat, to NIE wiem czy jakakolwiek emerytura będzie należna. W końcu nie wpływają na nią żadne składki...
TERAZ czas najwyższy WZIĄĆ się ZA SIEBIE - poukładać sobie priorytety, by jakoś przeżyć kolejne lata, wszak jeszcze szmat życia przed Tobą (i tu miejsce na pracę z terapeutą).
Co do środków finansowych to poradź się prawnika - może podpowiedź Tomka zda tu egzamin.
5 2013-09-07 12:01:27 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-09-07 12:26:54)
A propos emerytury - jeśli nie pracujesz i nie będziesz przez kolejne 10 lat, to NIE wiem czy jakakolwiek emerytura będzie należna. W końcu nie wpływają na nią żadne składki...
Ja tylko powiem tyle, że by mieć u nas w kraju emeryturę, to trzeba mięc 20 albo 25 lat okresów składkowych (ale to trzeba doczytac na stronie np zusu, bo nie wiem czy 20 lat trzeba przepracowac czy 25). Jesli przepracowalo sie mniej, to wszystkie pienądze niestety przepadną i emerytury nie bedzie
Z tego, co wyczytałem, to pani przepracowała 14 lat za granicą wiec emerytura będzie wg prawa w panstwie w ktorym pani pracowała (jesli pracowala pani legalnie) i trzeba doczytać jak wygląda w tym kraju sytuacja dotycząca emerytur.
Co do środków finansowych to poradź się prawnika - może podpowiedź Tomka zda tu egzamin.
pozwolę sobie wkleić jeden artykuł w tym temacie, ale i tak trzeba poradzić się prawnika (bo nie wiem jak obecnie sytuacja w prawie z tym wygląda, pewnie nie wiele albo nic sie nie zmieniło, ale skonsultować się warto.):
W czasie trwania małżeństwa małżonkowie mają obowiązek przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny. W sytuacji, gdy jedno z nich uchyla się od tego obowiązku, drugie może wystąpić o przyznanie alimentów.
Orzeczenie rozwodu powoduje, że zasada równorzędnego zaspokajania potrzeb rodziny przestaje obowiązywać. Jednak nie oznacza to, że między byłymi małżonkami wygasają wszelkie obowiązki alimentacyjne.
Niedostatek po rozwodzieRozwiedziony małżonek, który znajduje się w niedostatku, może domagać się dostarczenia środków utrzymania od byłego małżonka. Istnieje jeden ważny warunek. Nie spełnienie tego wymogu spowoduje, iż małżonek nie będzie miał możliwości domagania się od byłego partnera środków na utrzymanie, nawet jeśli będzie znajdował się w niedostatku. Małżonek ubiegający się o alimenty nie może zostać uznanym za wyłącznie winnego rozpadu pożycia. Wyrok rozwodowy musi zapaść albo bez orzekania o winie, albo z przypisaniem winy drugiemu małżonkowi, albo z przypisaniem winy obojgu małżonkom.
Niedostatek to stan, gdy własnymi siłami nie jest ktoś w stanie zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb życiowych. Do najczęstszych przyczyn niedostatku możemy zaliczyć:
niemożność podjęcia pracy zarobkowej wskutek konieczności zajmowania się utrzymaniem i wychowaniem dzieci,
brak kwalifikacji zawodowych do wykonywania odpowiedniej do wieku, stanu zdrowia i posiadanych umiejętności pracy.Prawo nie wskazuje, jakie konkretne potrzeby winien zaspokoić małżonek obowiązany do płacenia alimentów. Bowiem potrzeby materialne i niematerialne każdego człowieka kształtują się inaczej. Sąd w każdej sprawie indywidualnie bada sytuację byłych małżonków. Ustala wysokość alimentów, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności.
Pozostawanie w niedostatku przez jednego z małżonków i równoczesne posiadanie przez niego znaczących składników majątkowych, które wprawdzie same nie przynoszą dochodu, lecz spieniężone pozwoliłyby pozbyć się niedostatku, powoduje nie przyznanie alimentów. Małżonek obowiązany do płacenia alimentów nie może jednak domagać się, by jego były partner spieniężył cenne pamiątki rodzinne, zabytki.
Pogorszenie sytuacji materialnejObok niedostatku okolicznością, która powoduje prawo ubiegania się o alimenty od byłego małżonka, jest pogorszenie sytuacji majątkowej. W przypadku, gdy w wyroku rozwodowym jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód spowoduje istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, może on domagać się przyznania alimentów. Małżonek taki nie musi znajdować się w stanie niedostatku.
Sąd porównuje aktualną sytuację majątkowa niewinnego małżonka z sytuacją, jaka zaistniałaby, gdyby rozwód nie został orzeczony i gdyby małżonkowie kontynuowali wspólne pożycie.
Czas trwania obowiązku alimentacyjnegoObowiązek alimentacyjny między rozwiedzionymi małżonkami wygasa w razie zawarcia przez małżonka uprawnionego do alimentów nowego małżeństwa.
Zawarcie małżeństwa przez małżonka obowiązanego do płacenia alimentów nie powoduje, że jest on zwolniony ze swego obowiązku. Zawarcia nowego związku może spowodować jedynie zmniejszenie wysokości alimentów.W przypadku, gdy do płacenia alimentów zobowiązany jest były małżonek, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek płacenia wygasa z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu. Sąd w wyjątkowych sytuacjach może ten okres przedłużyć. Do wyjątkowych sytuacji orzecznictwo zalicza się:
kalectwo uprawnionego,
chorobę wywołującą silny rozstrój zdrowia,
niemożność uzyskania świadczeń emerytalno-rentowych z uwagi na konieczność rezygnacji z zarobkowania ze względu na wychowanie małoletnich dzieci.Separacja
Separacja powoduje podobne skutki, jak przy rozwodzie, w zakresie obowiązku alimentacji. Przy przypadku separacji obowiązek dostarczenia środków utrzymania przez małżonka nieuznanego za winnego rozkładu pożycia w ogólne nie wygasa, nawet po upływie 5 lat od orzeczenia separacji.
Zastrzeżenia i przestrogi
Wysokość świadczenia alimentacyjnego dla byłego małżonka musi zapewniać mu godziwą poziom życia. Alimenty powinny zaspokajać jego potrzeby zarówno materialne, jak i niematerialne.
życie ma sens nigdy w to nie wątp! Nie bądź dla innych,zajmij się sobą. Ty też masz prawo ułożyć sobie życie od nowa, poczuć się szczęśliwą i spełnioną kobietą. Zrób się na bóstwo, kup nowy ciuch, uśmiechaj się pokaż byłemu że nie robi na Tobie wrażenia jego nowa rodzinka i cieszysz się z własnego życia. Zapisz się może na jakiś kurs, kółko zainteresowań, nie zamykaj się w czterech ścianach bo tak na pewno nikogo nie poznasz. Zrobiłaś już pierwszy krok napisałaś tutaj do nas może ktoś jest też w takiej sytuacji,może się zaprzyjaźnicie?;) Wiem,że bardzo ciężko nie myśleć o rodzinie ale czasami trzeba być trochę egoistką by nie poświęcić się w 100 procentach zapominając o sobie i własnych potrzebach.. Teraz właśnie jest ten czas kiedy możesz robić co chcesz, nikt ani nic Cię nie blokuje korzystaj z życia,zrób to o czym zawsze marzyłaś ale nie miałaś odwagi!
życzę Ci dużo siły i uśmiechu mimo wszystko, jeżeli nie radzisz sobie sama skorzystaj z pomocy psychologa.Najgorsze co można zrobic to pogrążyć się w rozpaczy. Pozdrawiam ![]()
A pomyślałaś o tym że możesz własne dzieci podać o alimenty bo masz takie prawo . chyba nie masz nic do stracenia bo jak napisałaś i tak nie mają do Ciebie szacunku i są chamscy , odpłać im tym samym daj im nauczkę . Ja wiem wielu się oburzy bo to własne dzieci bo tak nie można ale też własne dziecko nie może tak traktować mamy . weż się w garść i nie myśl o najgorszym bo masz wyjście z sytuacji a dzieci nie wpuszczaj do domu skoro już nie mieszkają z Tobą zaoszczędzisz sobie nerwów i przykrych sytuacji . A starałaś się OPS o rentę socjalna w opiece też Ci muszą pomóc .
bardzo ci wspolczuje baaardzo
widzialam juz wiele doswiadczylam wiele Twoj przapadek nie jest mi obcy choc nie tyczy mnie bezposrednio
jedyna mysl jaka mi sie nasowa to moze ...czas pozyc dla siebie? o ile potrafisz zebrac sil aby zawalczyc o siebie?
A pomyślałaś o tym że możesz własne dzieci podać o alimenty bo masz takie prawo . chyba nie masz nic do stracenia bo jak napisałaś i tak nie mają do Ciebie szacunku i są chamscy , odpłać im tym samym daj im nauczkę . Ja wiem wielu się oburzy bo to własne dzieci bo tak nie można ale też własne dziecko nie może tak traktować mamy .
W ten sposób też można, zapomniałem o tym i nie jest to w cale oburzające tylko dobre i prawidłowe rozwiązanie.