Hej!
Poznałam jakiś czas temu faceta. Była chemia, ale z mojej winy wszystko poszło nie tak
Z mojej winy, tzn. wyszło z moich ust kilka głupot, których lepiej nie powtarzać xD Jak wpadłam na niego, powiedział, że nie może tak dalej. Tylko co dalej? Ale pomińmy to na razie, bo sama nie rozumiem( a z tych głupot to nic o związkach ani pochodnych nie było).
Odczekałam jakiś czas i poprosiłam, aby pomógł mi przy aucie(mieszkamy na przeciwko siebie) - coś się zaczęło psuć, a wiem, że on jest miłośnikiem czterech kółek. Z pomocą problemu nie było, ale on jakoś nie potrafił ze mną przebywać(?). Ja byłam wyluzowana, a on spięty.
W okolicy uchodzę za niekłótliwą i spokojną dziewczynę, więc nie miał powodu, aby się mnie bać.
Jak wy to widzicie? Część moich znajomych mówi, że czegoś żałuje, a druga połowa, że coś ukrywa. Niestety on jest też milczkiem.
Będzie głupio jak zaproponuję mu spotkanie na płaszczyźnie kolega-koleżanka? Czy wyjdę na idiotkę...