Spotkanie byłej miłości. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Spotkanie byłej miłości.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

1

Temat: Spotkanie byłej miłości.

Witam,

Jestem nieszczęśliwą mężatką która tkwi w toksycznym związku. Mam wspaniałą 3 letnią córeczkę.
Mojemu mężowi zdarza się nadużywać alkocholu Często obwinia mnie za swoje życiowe niepowodzenia. Gdy jest pod wpływem lecą różne wyzwiska do mojej osoby itp...
Jest kierowcą tira często nie ma go w domu, pewnie dlatego tak długo z nim wytrzymuje.
Od pewnego czasu jest spokój "udajemy normalną rodzinę "
Choć czasem lekko zdarza się mu mnie zdenerwować i mnie przeprasza non stop.

Niestety po tych krzywdach wyrządzonych kiedyś dla mnie moja miłość do niego się wypaliła, pozostało bardziej obrzydzenie.

a  więc

kilka dni temu odezwał się na znanym portalu społecznościowym mój były chłopak z przed ok 7 lat z szkoły średniej.
(Chodziliśmy ok 2,5 roku z sobą . Zerwałam z nim, ponieważ nasz związek zabiła jego zazdrość o wszystkich kolegów itp.)
Pisaliśmy co u nas itp o pierdołach wiadomo. On nalegał na spotkanie .
Spotkałam się z nim jakieś 2 dni później.
Rozmowa była normalna, ja bardziej opowiadałam o swojej rodzinie, o tacie który jest chory itp. On o swojej pracy.
Bałam się w żywe oczy przed nim otworzyć , że jestem nieszczęśliwa. Wiedziałam , że on był bardzo zakochany w mnie i przez długi czas nie mógł  sobie z nikim ułożyć życia.
Teraz ma dziewczynę (narzeczoną) za rok bierze z nią ślub.

Gdy wróciłam do domu. Zaczełam z Nim sms-ować jak nastolatka. On wypisywał mi , że mogłam mu dać chociasz buziaka ( poziom 15-latków )
smile
Po tych głupich sms otworzyłam się . Napisałam mu co przezywałam z moim mężem , że wiecznie cierpie.
On też się otworzył że zawsze chciał do mnie wrócić i wiecznie ma nadzieje.

Ja za to mu odpisałam ,że nie chce mu już psuć życia. I żeby wykasował mój numer telefonu.
Przebeczałam całą noc. Codziennie myśle o NIM.

Mój mąż żeby się dowiedział to by mnie zabił... tak samo jego

I dlatego bardzo się boję.

Bo on za każdym razem jak mówię , że chce odejść to posądza mnie o zdradę.

poplątanie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Spotkanie byłej miłości.

A po tym jak napisałaś exowi żeby wykasował Twój numer, przestał się odzywać?

3

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Przez jedno spotkanie i kilka słów nie możesz o nim zapomnieć?
A wiesz dlaczego? Bo szukasz odskoczni, chwili zainteresowania, bo może beztroskie lata "młodości" wrócą.
Daj spokój kobieto. Chłopak ma narzeczoną, żeni się w przyszłym roku i tyle.
Ty masz swoje życie i swoje problemy. Wpierw zajmij się nimi.

4

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Ddd87, ja zgadzam się tutaj z tym co napisała Leila.
Ty w osobie ex widzisz "wspomnienia", widzisz tylko to co było dobrego i za wszelką cenę chciałabyś do tego wrócić.
Niestety rzadko kiedy zdarza się, żeby wróciło to co było...mało to możliwe.
Każdy się zmienia po latach, Twój ex też pewnie się zmienił, a i Ty się zmieniłaś. Nigdzie nie jest powiedziane, że teraz też nie rozstalibyście się przez jakieś niedomówienia, że teraz byłoby cudownie jak w bajce...
Co więcej on ma swoje życie, Ty również masz swoje życie...
Każde z Was powinno najpierw zająć się swoim życiem, rozwiązać istniejące problemy, a potem ewentualnie spotkać się już jako single i myśleć o tym co mogło by być.
Ja powtarzam zawsze w takich wątkach jak Twój, to co przeczytałam gdzieś na forum...
Nigdy nie powinno odchodzić się "do kogoś". Odchodzi się "od kogoś", potem układa sobie swoje życie, a dopiero wtedy można być z kimś innym.
Pamiętaj ze ex ma narzeczoną, chciałabyś być teraz na jej miejscu?

5

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Zgadzam się z przedmówczyniami. smile To ucieczka od bieżących problemów, a przy okazji możesz skrzywdzić innych ludzi.

6

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Spotkanie z Exem to spore wyzwanie. Miałem kilka partnerek i na spokojnie się z nimi widuję, moge rozmawiać swobodnie jednak jest jedna tak zwana " wielka miłość " której za nic w świecie nie chciałbym spotkać ponieważ serce zabiłoby na tyle mocno że poplątałyby mi się wszystkie plany życiowe. Autorka z tego co pisze nie jest szczęściwa ale źle zrobiła spotykając się z byłym. Domyślam się,że on też teraz o niej myśli a za rok przecież bierze ślub... Nie potrzebne było to spotkanie

7

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Witam,

Mój ex odzywał się dalej następnego dnia. Co u mnie i jak wrażenia po spotkaniu.
Wiem , że pierszę co powinnam zrobić to skończyć swoje małżeństwo.

A tak szczerze to on zadał mi takie pytanie Czy myślałam kiedyś żeby do niego wrócić?

Ja mu nie odpowiedziałam konkretnie. Napisałam że nie chce niszczyć mu życia.

Michmo masz rację myślę że tym spotkaniem mogłam mu też namieszać w głowie tak samo jak sobie.

Teraz od dwóch dni się nie odzywa. On powiedział że nigdy nie wykasuje mojego numeru.

8

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Mogę, się mylić, ale mnie wydaje się, że facet nie wyleczył sie po roztaniu z autorką wątku. Gdyby był pewnien, że jego narzeczona to jest właśnie TO, ani byłoby mu w głowie, żeby spotykać się, ze swoją ex.
Odżyły wspomnienia i tęsknota za utraconym. Ziarno zostało zasiane. Niewiele potrzeba, żeby wzeszło i wydało owoce.

Michmo napisał/a:

Domyślam się,że on też teraz o niej myśli a za rok przecież bierze ślub... Nie potrzebne było to spotkanie

Mnie jest szkoda tej narzeczonej, bo zdaje się że od początku pełni rolę zamiennika, nie mając o tym pojęcia.
To spotkanie nie było potrzebne, zmąciło tylko spokój obojga.

9

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Stara miłość nie rdzewieje. To stare,oklepane ale jakże prawdziwe przysłowie. Jestem od niedawna z bardzo fajną dziewczyną i mam nadzieję,że coś z tego wyjdzie ale z drugiej strony w sercu mam kogoś kto kiedyś mnie zranił, kogoś kogo kochałem i chciałem spędzić z tą osoba resztę życia. Wiem,że jakbym spotkał swoją ex wszystko by wróciło i nie byłoby szansy by być z kimś nowym. Wiem co czuje ex autorki postu i nie są to fajne emocje... Nazywanie narzeczonej zamiennikiem też nie ma sensu. Co miał chłopak zrobić po rozstaniu z kimś kogo kochał ? miał być do końca życia sam?

10 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-09-01 20:46:36)

Odp: Spotkanie byłej miłości.
Michmo napisał/a:

Stara miłość nie rdzewieje. To stare,oklepane ale jakże prawdziwe przysłowie. Jestem od niedawna z bardzo fajną dziewczyną i mam nadzieję,że coś z tego wyjdzie ale z drugiej strony w sercu mam kogoś kto kiedyś mnie zranił, kogoś kogo kochałem i chciałem spędzić z tą osoba resztę życia. Wiem,że jakbym spotkał swoją ex wszystko by wróciło i nie byłoby szansy by być z kimś nowym. Wiem co czuje ex autorki postu i nie są to fajne emocje... Nazywanie narzeczonej zamiennikiem też nie ma sensu. Co miał chłopak zrobić po rozstaniu z kimś kogo kochał ? miał być do końca życia sam?

Myślałam, że jesteś kobietą smile

W tym rzecz, jeśli otwieramy się na nowe, nie wracajmy do przeszłego.
Masz fajną dziewczynę i nie chciałbyś ryzykować spotkania z ex.
Czemu więc ex autorki zaryzykował spotkanie z nią?
Czy przypadkiem nie dlatego, że nadal ma nadzieje? I to pytanie, czy myślała kiedys o powrocie?
Nie zamknął przeszłości, uchylił drzwi na nowe, ale nie otworzył ich na oścież, dlatego nazwałam jego narzeczoną zamiennikiem.
Kiedyś ja mogłam być zamiennikiem, na szczęście nie byłam zainteresowana, tz. nie zaiskrzyło z mojej strony, a dowiedziałam się od samego amatora na zamiennik, bo to straszna gaduła jest.
Gdyby zaiskrzyło, pewnie by się wygadał, a ja czułabym się mało fajnie.

11

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Nie, nie jestem kobietą heh  smile

W zasadzie masz rację. Jeśli ten ex wiedział co ma w sercu to nie potrzebnie ryzykował. Może i autorka namąciła mu w głowie, w jego poukładanym życiu ale z drugiej strony sam na to pozwolił... Ja na jego miejscu bym tak nie ryzykował smile.

12

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Pewnie to było silniejsze od niego.
I brzydko mówiąc wyszła z tego doopa blada.
Bo jeśli on wejdzie w nowe życie, zawsze będzie towarzyszyć mu uczucie niedosytu, a ona pozostając w swoim, będzie tęsknić za tym co mogłaby przeżyć z ex.
Eh, zamiast cieszyć się z wróbla w garści już oswojonego, niektórzy wolą gonić za dzikim króliczkiem.
a jak już go dogonią ....

13

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Witam,

Myślę że macie racje.

Ja na początku byłam przeciwna temu spotkaniu.

A najlepsze jest to , zawsze ex był kiedyś strasznie zazdrosny.
A teraz jak mu powiedziałam "co na to twoja dziewczyna?? jakby się dowiedziała"
On wogle nie chciał na jej temat mówić. Omijał ten temat.

Przy naszym spotkaniu : Mówił że zrozumiał ze ta jego zazdrość była zła i teraz się zmienił.

Wiem że po mnie był w ok 3 związkach nie liczyć tej narzeczonej co ma teraz.

Słyszałam też o tym ,że był nawet z starszą od siebie kobieta która była mężatką i miała dziecko.
Zapytałam go o to to się nie przyznał.
A ja to informację miałam z pewnego źródła, moja mama nie niechcący rozmawiała z jakąś znajomą która była ciotką tego męza tej kobiety.

Myślę , że on nigdy nie mógł sobie poradzić z stratą mnie, sam dobrze wiedział jaki błąd popełnił.
Wplątuje się w związki.

Ta dziewczyna co teraz jest jest młodziutka świeżo po maturze on ma 28 lat.
Ja byłam wtedy w takim wieku jak z nim chodziłam. Ja byłam jeszcze nastolatką która chciała się bawić a on zawsze chciał tylko siedzieć w domu.

..

A po tym spotkaniu sama taka jak mówicie przypomniałam sobie jego opiekuńczość i poczucie bezpieczeństwa, którego teraz w swoim małżeństwie nie mam sad

Czekał na mnie specjalnie żeby się choć na tą głupią godzinę spotkała o 21 a na 24 ma do pracy.
Pracuje ( w służbie mundurowej)

14

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Z ex byłam z 3 lata a  z mężem tylko rok, bo to była wpadka.

15

Odp: Spotkanie byłej miłości.

ddd87 odpuść rozmyślanie o przeszłości, to nie ma żadnego sensu. Zamknij ten rozdział raz na zawsze. Poukładaj sobie życie, jak to zrobisz to myśl co dalej i z kim. Póki co odpuść...

16

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Wiem.....

17

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Jeżeli odejdę w końcu od męża to chciałabym być sama. Wtedy i mój mąż da mi spokój szybciej.
Gdy mu powiem to on i tak powie ,że mam kogoś...

18

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Jeżeli jestes nie szczęśliwa w małżeństwie a nie da się tej sytuacji w żaden sposób zmienić to odejdź. Chcesz być sama ? dobrze, skoro tak wolisz. Wracając do tematu byłego. Jestem pewny w 80%, że zawsze będziesz w jego życiu kimś wyjatkowym nie zaleznie od wszystkiego ale lepiej jak zostawisz go w spokoju ponieważ załóżmy że on zerwie zaręczyny, ty odejdziesz od męża i będziecie chcieli dac sobie drugą szansę. Czy naprawdę uważasz,że coś kiedyś z tego będzie mogło wyjść? szczerze wątpię. Znowu pójdzie coś nie tak i oboje będziecie na lodzie hmm

19

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Ja tego ex kochałam nawet gdy z nim zerwałam.

Praktycznie od razu po maturze poleciałam do siostry do Stanów na pół roku. Miałam czas żeby troszkę zapomnieć o Nim.

Wróciłam do PL , on tez spotkał się z mną parę razy. Ja wtedy pamiętam wyraźnie komunikowałam mu ,że nie wrócę.
Szłam na studia on specjalnie niby przy okazji podwoził mnie do szkoły. ( 100 km)
Niedługo później poznałam mego meża i po roku byłą ciąża.

Pamiętam jak mi tylko napisał jak się dowiedział. " szkoda , że to nie moje dziecko"

20

Odp: Spotkanie byłej miłości.

ddd87 wypowiedziałaś się w moim wątku smile. Jest pewna analogia w naszych sytuacjach. Ja jestem jak Twój były facet. On jest z kimś, ty się do niego odezwałaś i jemu mysli o Tobie wróciły. Różnica polega na tym,że on się z Tobą spotkał a ja z moją byłą wolałbym nie miec nic wspólnego, dlaczego? boję się że po ewentualnym spotkaniu zbyt wiele bym o niej myślał i mógłbym popierniczyć mój związek z jej powodu a to nie miałoby żadnego sensu...

21

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Czy męża w jakikolwiek sposób jeszcze kochasz? Macie ślub tylko cywilny, czy również kościelny? Czy wasze dziecko ma dobre relacje z ojcem? Ja bym ci radziła odejść, jeśli dziecko nie jest do niego bardzo przywiązane, a ślub był tylko cywilny na szybko, bo wpadka.

22

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Mamy ślub kościelny, a nie mam cywilnego. Trochę pomieszana sprawa z tym była. ( problem z dowodem)  Miałam wziąc zaraz po kościelnym, ale nigdy nie wziełam.

Prawnie jestem wolna.

23

Odp: Spotkanie byłej miłości.

A męża myślę ,że nie kocham. Jest zabawny, ale często mnie denerwuje.

24

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Mój mąż nigdy nie dorośnie do bycia mężem i ojcem . ZERO ODPOWIEDZIALNOŚCI !

25

Odp: Spotkanie byłej miłości.
Michmo napisał/a:

ddd87 wypowiedziałaś się w moim wątku smile. Jest pewna analogia w naszych sytuacjach. Ja jestem jak Twój były facet. On jest z kimś, ty się do niego odezwałaś i jemu mysli o Tobie wróciły. Różnica polega na tym,że on się z Tobą spotkał a ja z moją byłą wolałbym nie miec nic wspólnego, dlaczego? boję się że po ewentualnym spotkaniu zbyt wiele bym o niej myślał i mógłbym popierniczyć mój związek z jej powodu a to nie miałoby żadnego sensu...

To nie ja do Niego się pierwsza odezwałam, to on pierwszy zagadał  na FB .
Ostatnio mu napisałam , żeby przestał pisać do mnie,
bo głupoty przychodzą mi do głowy.

26

Odp: Spotkanie byłej miłości.

jak to nie masz ślubu cywilnego, a masz kościelny? możesz wyjaśnić to? ślub konkordatowy jest wieloetapowy, jeżeli chodzi o formalności. Załatwialiście przed ślubem zaświadczenie o braku okoliczności wykluczających zawarcie małżeństwa? Ono jest ważne 3 miesiące. Po lubie kościelnym ksiądz ma obowiązek w ciągu 5 dni poinformować USC. Do tego jeszcze musicie podpisać dokumenty w kościele przed mszą - para młoda i świadkowie)

27

Odp: Spotkanie byłej miłości.
marchewa91 napisał/a:

jak to nie masz ślubu cywilnego, a masz kościelny? możesz wyjaśnić to? ślub konkordatowy jest wieloetapowy, jeżeli chodzi o formalności. Załatwialiście przed ślubem zaświadczenie o braku okoliczności wykluczających zawarcie małżeństwa? Ono jest ważne 3 miesiące. Po lubie kościelnym ksiądz ma obowiązek w ciągu 5 dni poinformować USC. Do tego jeszcze musicie podpisać dokumenty w kościele przed mszą - para młoda i świadkowie)

Długa sprawa, miałam znajomego księdza i załatwił to z biskupem i wziełam tylko kościelny. Cywilny miałam wziąć później.

28

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Do tego jeszcze musicie podpisać dokumenty w kościele przed mszą - para młoda i świadkowie)


Nie mieliśmy do podpisu tego.

Miałam nie ważny dowód i według USC nie istnieje. Nie chcieli mi wydać. Odpisu aktu urodzenia i tak samo nie mogłam wziąć ślubu cywilnego.

Musiałam czekać na dowód który miał przyjść po ślubie.

29

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Jestem w troche podobnej sytuacji... z taką różnicą że mój mąż jest odpowiedzialny, ale strasznie marudzący, pedantyczny. Potrafi mnie obrazić słowami, za chwile przeprasza, za kilka dni robi to ponownie. Nie czuje sie z nim dobrze. Mam 25 lat a nasz zwiazek i awantury przypominają kłótnie 15latków. Mamy 2letnie dziecko, które świata poza nim nie widzi... ale ja nie jestem szczęśliwa i w takim przypadku próby ratowania małżenstwa są skazane na niepowodzenie. W moim wątku zarzuca mi sie niedojżałość emocjonalną, kochanie tylko siebie i dbanie o własne dupsko... ale dlaczego mam dbać o dupsko męża skoro on nie stara się o to bym czuła się przy nim dobrze. W moim życiu też pojawił sie ex, który również ułożył sobie życie, ma małe dziecko. Jego kobieta zaszła w ciąże krótko po tym jak zaczeliśmy sie na nowo spotykać (wtedy jeszcze nie wiedział że w moim związku sie nie układa i że przez te wszystkie lata kiedy nie mieliśmy kontaktu często o nim myślałam). Jest z nia bo kocha swoje dziecko i ciężko mu odejść, nie chce jej zranić. Ja boje sie odejść od męża bo też wiem że go zranie jak i swoje dziecko a jednak nie potrafimy o sobie zapomnieć. Związki nasze są jedną wielką porażką.  ex nie chce ślubu z obecną dziewczyną, bo wie że to nie jest to. Rozstaliśmy sie bo ja wyjechałam do anglii z rodzicami, on zosał bo miał szkołe, klub w którym trenował itd. Kontakt utrzymujemy na fb od ponad poltora roku, od kilku miesięcy rozmawiamy codziennie. Kochamy sie ale nasz związek wydaje mi sie nie realny... to smutne. Wiele osób wspomina o tym ze spotkania z eks to chwilowe motylki w brzuchu a jesli udałoby sie nam stworzyć związek to i tak bedzie skazany na rutyne i niepowodzenie... ale nie rozumiem dlaczego. Czy to ma znaczyć że w każdym małżeństwie wdziera się rutyna z którą trzeba sie pogodzić?? to po co wogóle się wiązac z kimkolwiek. Rozumiem Cie autorko, masz dylemat czy wybrać własne szczęście czy robić tak żeby wszystkim w koło było dobrze tylko nie Tobie. Nie wiem co ci poradzić, bo sama nie mam pomysłu na swoje życie... pozdrawiam serdecznie!!

30

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Chciałam tylko dodoać że moja sprawa z ex możliwe że nabrała by obrotu gdybysmy byli troche bliżej siebie... obecnie dzieli nas 2000km, w takiej sytuacji decyzja o odejsciu od swoich obecnych partnerów wiaże sie z tym że albo moje dziecko, albo jego dziecko straci w dużym stopniu kontak z ojcem. Jesli ja wyjade do PL mój syn bedzie z daa od ojca, jeśli eks przyleci do mnie to sam straci kontakt z synem.

31

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Witam,

Postanowiłam napisać dalej co się wydarzyło w moim życiu.

Odeszłam od męża mineły dwa miesiące.  Odeszłam nie przez byłego, ale to było moje postanowienie. Wina męża (znęcnie się psychiczne, znów problem z alkocholem, strata prawa jazdy) .

Z byłym spotkałam się jeszcze z 3 razy na pogawędki nic więcej. Cały czas proponuje mi żeby się zbliżyliśmy do siebie ( seks) .
Za kazdym razem mówie że nie wyobrażam sobie tego , ale w snach marze o tym.

Powoli jestem co raz bardziej pewna tego że zgodzę się.
Już mam przygotowany sms z zaproszeniem.

Może mnie jeszcze przekonacie? Ja sama też czuje że potrzebuję tej bliskości?

32

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Wiecie , co jak czytam niektore wiadomosci to mnie krew zalewa....W kazdego zyciu pojawia sie osoba przy ktorej serce zacznie bic szybciej , ba sam takową tez mam w pamieci, aczkolwiek w zyciu nie zostawilby kogokolwiek dla niej.... skoro sie rozstaliscie to cos bylo nei tak..... a Swojego partnera trzeba traktowac lojalnie....jesli sie  z kims jest to z milosci  a nie "zastępstwa"

33

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Oczywiście, że potrzebujesz bliskości.
Ale bliskość z akurat tym osobnikiem może Ci bardzo skomplikować życie.
Jakoś nie widzę dla was wspólnej przyszłości. Pakujesz się w kolejny toksyczny układ.
Zrobiłaś ważny krok na drodze do normalności, teraz chcesz zrobić kolejny - tylko ten kolejny to krok w bagno.
Czasem trzeba wybierać między głosem rozumu a emocji. I bywa, że rozum ma rację.

34

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Wiem, dziękuje i nie zrobiłam tego głupstwa. I nie zrobię tego. A tej jego dziewczyny to mi szkoda , bo widocznie nie wie w co się pakuje. Czasami tylko emocje mną targają za mocno.

35

Odp: Spotkanie byłej miłości.

czas sie do tego Diana chyba odniesc co napisalas droga autorko tak masz racje milosc sie wypalila ale niestety nie moja niestety musze przyznac ci duzo racji nie zawsze zachowywalem sie jak nalezy faktycznie nie bylo ciagle mnie w domu tylko powiedz mi dlaczego i dla kogo to robilem mysle ze jestesmy temu winni obydwoje po rowno wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze powinnas powiedziec mi o wszystkim dlugo dlugo wczesniej akurat wtedy kiedy pisalas spotykalas sie z tym bylym bylem w trasie w Rosji mialem wypadek w lipcu tez pewnie dokladnie pamietasz ze wogole ci wtedy byly jakies romanse w glowie akurat w tym czasie ale to juz nie istotne fakt nie bylem idealny i tego nie ukrywam i sie nie wybielam ale powiedz mi kto byl przy tobie jak potrzebowalas pomocy po pierwszej zdradzie 2 lata temu pamietasz jak plakalas zebym wrocil ok pomyslalem mamy dziecko trudno stalo sie tez nie bylem idealny pogodzilismy sie w grudniu 2011 roku dokladnie w mikolajki pozniej spedzilismy razem sylwestra tylko we dwoje bez fajerwerkow ale uwierz mi to byl moj najlepszy sylwester obiecalismy sobie wtedy ze juz nigdy nie zrobimy sobie zadnej krzywdy ze bedziemy rozwiazywac wszystkie nasze problemy wspolnie i co sie stalo dalej pojechalem w trase to bylo jakos chyba 2 tygodnie pozniej a ty mialas isc na wesele swojego kuzyna ze swoja mama i rodzenstwem powiedzialem ok zaden problem w piatek dzien przed weselem dzwonilem do ciebie powiedzialas ze jednak nie idziesz pomyslalem ok twoja sprawa jakie bylo moje zdziwienie na zajutrz w sobote od rana wydzwanialem do ciebie nie moglem sie dodzwonic caly dzien trudno przezylem dodzwonilem sie w niedziele powiedzialas mi ze siedzialas w domu z corka nie minelo 2 godziny dzwoni moj telefon a tu twoj kochanek zadzwonil mnie poinformowac ze wesele bylo fajne ale on juz ciebie nie chce moge cie sobie wziasc a nawet jeszcze zaprosil mnie na piwo do siebie na stancje gdybym byl wtedy w polsce chyba bym go zatluk mniejsza z tym zadzwonilem do ciebie i co przyznalas sie zapytalem dlaczego to zrobilas i jeszcze glupio wziolem cie pod wlos pytajac dlaczego sie z nim z nowu przespalas przed weselem ty oczywiscie powiedzialas ze tak jakos wyszlo i przepraszasz wiesz jak ja sie wtedy poczulem pozniej okazalo sie ze ten twoj kochanek narobil ci tylko wstydu i przed polnoca ucieklas z placzem do domu a pamietasz jak go poznalas krzyczalas mowilas swojej matce mamo od dom mi wybuduje ma wlasna firme co sie pozniej okazalo faktycznie mial ale dlugi i komornika na karku trudno pomyslalem znowu sie stalo pamietasz jak w pokoju na kolanach plakalas i przepraszalas zebym nie wychodzil ze juz teraz to napewno tego nie zrobisz juz nigdy a ja znowu uwierzylem i bylo niby dobrze przez 3 miesiace potem znowu zaczelo sie psuc niestety znowu jakies tajemnice znowu zlosc chociaz to wtedy dlamnie bylo ciezko czy ty bralas kiedykolwiek pod uwage jak ja sie z tym czulem jak wchodzilem na klatke schodowa i wstydzilem sie sasiadow pomyslalem sobie wtedy ze trudno nie zyje dla nich tylko dla corki i ciebie a ludzie i tak zawsze beda gadac taka juz ludzka natura i co minelo niecale dwa lata i historia zatacza kolo ja w trasie ty na spotkania z bylym Diana to jest straszne a raczej bylo postawilas wszystko na jedna karte wyrzucilas mnie z domu slowami dokladnie cytuje nie masz kasy to wyp..... i stalo sie pojechalem wypilem stracilem prawko prace ale i tak mimo wszystko uwazam ze to nie bylo najgorsze zreszta ja w tym dniu naprawde nie myslalem o pracy o dziecku bylo mi obojetne co sie stanie najgorsze jest to ze znowu byly byl wazniejszy od meza dziecka bo i po co sie nudzic wyszlo oczywiscie tak ze pare razy sie z nim spotkalas i stwierdzilas ze to jednak nie to pamietasz ile razy do ciebie pisalem prosilem Diana uspokoj sie chodzmy na terapie malzenska do psychologa ty oczywiscie nie wiec chodzilem sam ale ciagle mielismy jakis kontakt nawet w sprawach corki sie dogadywalismy az do lutego 2014 wtedy kontakt sie prawie ucial poznalas stasia pisalas tylko jaki on jest wspanialy ma wyzsze wyksztalcenie docenia cie motywuje do dzialania a ja jak zwykle cie ostrzegalem Diana to male miasto nie szalej uspokuj sie poczekaj nic na sile niestety nie chcialas sluchac i teraz mamy lipiec a ty znowu jestes sama i teraz pytanie kto cierpi ja ty czy corka ja rozumiem ze jest ci teraz glupio i wogole ale czas dorosnac Diana bo skrzywdzimy wlasna corke popatrz ona ma 4,5 roku i naprawde ciezko jest ja namowic zeby wracala z weekendu do mamy do domu to co podoba sie tobie nie koniecznie podoba sie dziecku najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ze ja naprawde nad tym ubolewam ze tak jest moim zdaniem nie powinno sie w zaden sposob grac dzieckiem nie wazne kto byl winny rozpadu malzenstwa dziecko zawsze powinno miec ojca i matke tymbardziej ze sama mi zawsze mowilas ze ojcem jestem swietnym i tu jest nastepny problem nie odierasz od jakiegos czasu wogole telefonow nie mam pojecia co sie z nia dzieje tylko w weekendy i koniec tylko powiedz dlaczego jezeli jestem dobrym ojcem to dlaczego tak teraz jest druga sprawa 23 czerwca byl dzien ojca dlaczego nie dalas jej zadzwonic do mnie prosila cie ja nie ukrywam rowniez czekalem na ten telefon dzieki bogu mamy madra coreczke i w weekend jak przyjechala powiedziala mi piekny wierszyk i to bylo bardzo mile Diana powtarzam ci jeszcze raz ja juz nie mam zalu do ciebie ale przynajmniej w sprawach corki zachowujmy sie jak dorosli a jezeli jest ci wstyd sie odezwac lub poprostu nie masz odwagi to mowie ci smialo wal prosto z mostu ja zawsze wam pomoge razem juz nigdy nie bedziemy szczerze to nie mialoby sensu ale pamietaj nigdy ci nie zaszkodze najwyzej w miare mozliwosci pomoge zawsze bedziesz matka mojej przepraszam naszej corki tyle mam nadzieje ze kiedys to przeczytasz

36

Odp: Spotkanie byłej miłości.

jeszcze jedno jezeli kazdy twoj zwiazek rozpada sie z zazdrosci o twoich kolegow to moze cos w tym jest Diana czas dorosnac

37

Odp: Spotkanie byłej miłości.

No, no jak to jedna sprawa może wyglądać inaczej z punktu widzenia różnych osób.
Ten Zły maż jak trafiłeś na ten opis?
Z tego co zrozumiałam to twoja żona ma nie jedno za uszami. Przykre to, bo z jej opisu wychodziłeś na drania, który się nad nią znęca. Dwie wersje, trudno ogarnąć.
I masz rację: trzeba wznieść się ponad te problemy dla dobra dziecka, bo choć jest mała wiele wyczuwa, a to ma wpływa na jej życie.

38

Odp: Spotkanie byłej miłości.

trafienie na ten post bylo dziecinnie proste i wcale nie pisalem tego zeby bylal zone oczernic lub siebie wybielic bo i niby po co stalo sie i koniec chodzi mi tylko o corke boje sie ze jezeli dalej tak bedzie to nawet nieswiadomie ja skrzywdzimy ja wiem ze moja zona ok byla zona bardzo ja kocha i dba o nia jest czysta zadbana super wkurza mnie tylko to ze ciagle mi mowila ze jestem dobrym ojcem ze cieszy sie ze mam z nia swietny kontakt a teraz nie mam pojecia nawet co sie u niej dzieje w ciagu tygodnia bo nie moge zadzwonic ciagle tylko poczta lub odrzuca polaczenia a przeciez ja nie musze z nia wcale rozmawiac chodzi tylko o to zeby przekazala telefon dla corki nic wiecej tak samo jezeli jest dajmy na to jakies wydarzenie w pszedszkolu chcialbym o tym wiedziec isc na ta choinke czy jakies przedstawienia przeciez to jest moja corka ja juz nie oczekuje od mojej zony niczego wiecej tylko zeby zaczela rozumiec ze jestem ojcem i tego nie zmieni ani ja nie odpuszcze w sprawie corki nigdy a z drugiej strony przeciez razem pracowalismy nadtym zeby nam sie nie udalo wiec dlaczego teraz zwalac wine tylko na jedna osobe to jest moim zdaniem chore i nie odpowiedzialne

Odp: Spotkanie byłej miłości.
ddd87 napisał/a:

Do tego jeszcze musicie podpisać dokumenty w kościele przed mszą - para młoda i świadkowie)


Nie mieliśmy do podpisu tego.

Miałam nie ważny dowód i według USC nie istnieje. Nie chcieli mi wydać. Odpisu aktu urodzenia i tak samo nie mogłam wziąć ślubu cywilnego.

Musiałam czekać na dowód który miał przyjść po ślubie.

W takim razie Wasz ślub w świetle prawa jest nieważny, ponieważ nie macie także aktu ślubu, który wydaje USC..

40

Odp: Spotkanie byłej miłości.

faktycznie slub byl tylko koscielny nierozumiem tylko dlaczego napisala ze niczego nie podpisywalismy w ksiedze parafialnej normalnie zskladalismy podpisy przed slubem i swiadkowie rowniez

Odp: Spotkanie byłej miłości.
Ten Zły maż napisał/a:

faktycznie slub byl tylko koscielny nierozumiem tylko dlaczego napisala ze niczego nie podpisywalismy w ksiedze parafialnej normalnie zskladalismy podpisy przed slubem i swiadkowie rowniez

Ok, ale czy macie akt ślubu? Czyli urzędowe potwierdzenie,że zawarliście związek? Chyba,że braliście ślub przed 1993, kiedy jeszcze brało się osobno jeden, osobno drugi...
Bo wszystko to jakieś dziwne..

42 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-16 14:50:54)

Odp: Spotkanie byłej miłości.
Ten Zły maż napisał/a:

czas sie do tego Diana chyba odniesc co napisalas droga autorko tak masz racje milosc sie wypalila ale niestety nie moja niestety musze przyznac ci duzo racji nie zawsze zachowywalem sie jak nalezy faktycznie nie bylo ciagle mnie w domu tylko powiedz mi dlaczego i dla kogo to robilem mysle ze jestesmy temu winni obydwoje po rowno wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze powinnas powiedziec mi o wszystkim dlugo dlugo wczesniej akurat wtedy kiedy pisalas spotykalas sie z tym bylym bylem w trasie w Rosji mialem wypadek w lipcu tez pewnie dokladnie pamietasz ze wogole ci wtedy byly jakies romanse w glowie akurat w tym czasie ale to juz nie istotne fakt nie bylem idealny i tego nie ukrywam i sie nie wybielam ale powiedz mi kto byl przy tobie jak potrzebowalas pomocy po pierwszej zdradzie 2 lata temu pamietasz jak plakalas zebym wrocil ok pomyslalem mamy dziecko trudno stalo sie tez nie bylem idealny pogodzilismy sie w grudniu 2011 roku dokladnie w mikolajki pozniej spedzilismy razem sylwestra tylko we dwoje bez fajerwerkow ale uwierz mi to byl moj najlepszy sylwester obiecalismy sobie wtedy ze juz nigdy nie zrobimy sobie zadnej krzywdy ze bedziemy rozwiazywac wszystkie nasze problemy wspolnie i co sie stalo dalej pojechalem w trase to bylo jakos chyba 2 tygodnie pozniej a ty mialas isc na wesele swojego kuzyna ze swoja mama i rodzenstwem powiedzialem ok zaden problem w piatek dzien przed weselem dzwonilem do ciebie powiedzialas ze jednak nie idziesz pomyslalem ok twoja sprawa jakie bylo moje zdziwienie na zajutrz w sobote od rana wydzwanialem do ciebie nie moglem sie dodzwonic caly dzien trudno przezylem dodzwonilem sie w niedziele powiedzialas mi ze siedzialas w domu z corka nie minelo 2 godziny dzwoni moj telefon a tu twoj kochanek zadzwonil mnie poinformowac ze wesele bylo fajne ale on juz ciebie nie chce moge cie sobie wziasc a nawet jeszcze zaprosil mnie na piwo do siebie na stancje gdybym byl wtedy w polsce chyba bym go zatluk mniejsza z tym zadzwonilem do ciebie i co przyznalas sie zapytalem dlaczego to zrobilas i jeszcze glupio wziolem cie pod wlos pytajac dlaczego sie z nim z nowu przespalas przed weselem ty oczywiscie powiedzialas ze tak jakos wyszlo i przepraszasz wiesz jak ja sie wtedy poczulem pozniej okazalo sie ze ten twoj kochanek narobil ci tylko wstydu i przed polnoca ucieklas z placzem do domu a pamietasz jak go poznalas krzyczalas mowilas swojej matce mamo od dom mi wybuduje ma wlasna firme co sie pozniej okazalo faktycznie mial ale dlugi i komornika na karku trudno pomyslalem znowu sie stalo pamietasz jak w pokoju na kolanach plakalas i przepraszalas zebym nie wychodzil ze juz teraz to napewno tego nie zrobisz juz nigdy a ja znowu uwierzylem i bylo niby dobrze przez 3 miesiace potem znowu zaczelo sie psuc niestety znowu jakies tajemnice znowu zlosc chociaz to wtedy dlamnie bylo ciezko czy ty bralas kiedykolwiek pod uwage jak ja sie z tym czulem jak wchodzilem na klatke schodowa i wstydzilem sie sasiadow pomyslalem sobie wtedy ze trudno nie zyje dla nich tylko dla corki i ciebie a ludzie i tak zawsze beda gadac taka juz ludzka natura i co minelo niecale dwa lata i historia zatacza kolo ja w trasie ty na spotkania z bylym Diana to jest straszne a raczej bylo postawilas wszystko na jedna karte wyrzucilas mnie z domu slowami dokladnie cytuje nie masz kasy to wyp..... i stalo sie pojechalem wypilem stracilem prawko prace ale i tak mimo wszystko uwazam ze to nie bylo najgorsze zreszta ja w tym dniu naprawde nie myslalem o pracy o dziecku bylo mi obojetne co sie stanie najgorsze jest to ze znowu byly byl wazniejszy od meza dziecka bo i po co sie nudzic wyszlo oczywiscie tak ze pare razy sie z nim spotkalas i stwierdzilas ze to jednak nie to pamietasz ile razy do ciebie pisalem prosilem Diana uspokoj sie chodzmy na terapie malzenska do psychologa ty oczywiscie nie wiec chodzilem sam ale ciagle mielismy jakis kontakt nawet w sprawach corki sie dogadywalismy az do lutego 2014 wtedy kontakt sie prawie ucial poznalas stasia pisalas tylko jaki on jest wspanialy ma wyzsze wyksztalcenie docenia cie motywuje do dzialania a ja jak zwykle cie ostrzegalem Diana to male miasto nie szalej uspokuj sie poczekaj nic na sile niestety nie chcialas sluchac i teraz mamy lipiec a ty znowu jestes sama i teraz pytanie kto cierpi ja ty czy corka ja rozumiem ze jest ci teraz glupio i wogole ale czas dorosnac Diana bo skrzywdzimy wlasna corke popatrz ona ma 4,5 roku i naprawde ciezko jest ja namowic zeby wracala z weekendu do mamy do domu to co podoba sie tobie nie koniecznie podoba sie dziecku najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ze ja naprawde nad tym ubolewam ze tak jest moim zdaniem nie powinno sie w zaden sposob grac dzieckiem nie wazne kto byl winny rozpadu malzenstwa dziecko zawsze powinno miec ojca i matke tymbardziej ze sama mi zawsze mowilas ze ojcem jestem swietnym i tu jest nastepny problem nie odierasz od jakiegos czasu wogole telefonow nie mam pojecia co sie z nia dzieje tylko w weekendy i koniec tylko powiedz dlaczego jezeli jestem dobrym ojcem to dlaczego tak teraz jest druga sprawa 23 czerwca byl dzien ojca dlaczego nie dalas jej zadzwonic do mnie prosila cie ja nie ukrywam rowniez czekalem na ten telefon dzieki bogu mamy madra coreczke i w weekend jak przyjechala powiedziala mi piekny wierszyk i to bylo bardzo mile Diana powtarzam ci jeszcze raz ja juz nie mam zalu do ciebie ale przynajmniej w sprawach corki zachowujmy sie jak dorosli a jezeli jest ci wstyd sie odezwac lub poprostu nie masz odwagi to mowie ci smialo wal prosto z mostu ja zawsze wam pomoge razem juz nigdy nie bedziemy szczerze to nie mialoby sensu ale pamietaj nigdy ci nie zaszkodze najwyzej w miare mozliwosci pomoge zawsze bedziesz matka mojej przepraszam naszej corki tyle mam nadzieje ze kiedys to przeczytasz

Jestem w lekkim szoku http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif
Trzymaj sie i walcz o córke smile

macie juz rozwód czy jak to wyglada w waszej sytuacji jak macie tylko slub koscielny  ??

43

Odp: Spotkanie byłej miłości.

ok to bylo tak moja ex zona o ile mozna ja tak nazwac ma dwa imiona niestety w urzedzie gminy podczas wyrabiania dowodu osobistego podala tylko iedne imie i tak zostal wydany dowod osobisty z jednym imieniem wszystko bylo ok do czasu kiedy ksiadz kazal przyniesc nam wyciag skroconego aktu urodzenia z USC poszlismy do urzedy i nie wydali nam tego dokumentu poniewaz kierowniczka urzedu stanu cywilnego stwierdzila ze dowod jest nie wazny i taka osoba w ewidencji usc nie istnieje chociaz wszystko dane sie zgadzaly procz drogiego imienia w dowodzie osobistym a raczej braku tego imienia kazali jej wyrobic nowy dowod z dwoma imionami i wtedy wydadza zaswiadczenia niestety na dowod trzeba czekac miesiac a to bylo 2 tygodnie przed slubem wszystko juz bylo zalatwione oplacone wiec poszlismy do proboszcza proboszcz napisal pismo do kurii i biskup zezwolil na sam slub koscielny i tak to bylo zgodnie z prawem cywilnym nie jestesmy malzenstwem ale juz zgodnie z prawem koscielnym tak

Odp: Spotkanie byłej miłości.
Ten Zły maż napisał/a:

ok to bylo tak moja ex zona o ile mozna ja tak nazwac ma dwa imiona niestety w urzedzie gminy podczas wyrabiania dowodu osobistego podala tylko iedne imie i tak zostal wydany dowod osobisty z jednym imieniem wszystko bylo ok do czasu kiedy ksiadz kazal przyniesc nam wyciag skroconego aktu urodzenia z USC poszlismy do urzedy i nie wydali nam tego dokumentu poniewaz kierowniczka urzedu stanu cywilnego stwierdzila ze dowod jest nie wazny i taka osoba w ewidencji usc nie istnieje chociaz wszystko dane sie zgadzaly procz drogiego imienia w dowodzie osobistym a raczej braku tego imienia kazali jej wyrobic nowy dowod z dwoma imionami i wtedy wydadza zaswiadczenia niestety na dowod trzeba czekac miesiac a to bylo 2 tygodnie przed slubem wszystko juz bylo zalatwione oplacone wiec poszlismy do proboszcza proboszcz napisal pismo do kurii i biskup zezwolil na sam slub koscielny i tak to bylo zgodnie z prawem cywilnym nie jestesmy malzenstwem ale juz zgodnie z prawem koscielnym tak

Ale akt ślubu macie czy nie?

45

Odp: Spotkanie byłej miłości.

kurcze ja nie chce z nikim walczyc a juz napewno nie o corke ja tylko chce zeby zrozumiala ze jestem tym ojcem i nic tego nie zmieni chce miec prawo decydowania o jej edukacji zadzwonic porozmawiac z nia czy raz czy dwa razy w tygodniu odebrac z pszedszkola ja naprawde nie obwiniam bylej zony za nic wiem ze sie dobrze opiekuje corka i wielkie dzieki jej za to szczerze musialbym byc totalnym idiota zeby zwalac wszystko na nia kiedy sam potrafilem niezle namieszac i naprawde nie bylem idealem tylko denerwuje mnie to ze nic nie wiedzialem o tych jej spotkaniach szczerze to czulem ze cos jest nie tak ale myslalem ze pewnie cos znowu sobie wbilem do glowy najwiekszym chyba bledem bylo ze wrocilismy do siebie 2 lata wczesniej po tamtej zdradzie i tak naprawde mysle ze nie jestesmy za bardzo odpowiedzialni czasem mi sie wydaje ze nasza corka ma wiecej rozumu niz my niestety

46

Odp: Spotkanie byłej miłości.

nie mamy aktu slubu prawnie jestesmy wolni dowiadywalem sie troche na ten temat koscielnego slubu juz nie mozemy wziasc jedyna droga to uniewaznic ten ktory wzielismy i wtedy droga wolna

47

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Czytasz post i myślisz sobie :biedna dziewczyna, jakie ciężkie życie miała. A tu szok!!! Druga strona medalu. I wtedy otwierają się dopiero oczy. Ty chociaż masz odwagę przyznać się, że  też zawiniłeś

48

Odp: Spotkanie byłej miłości.

dosc tego pisania moze wogole nie potrzebnie pisalem wogole moim zdaniem to takie sprawy powinno zalatwiac sie miedzy soba a nie na forum bo latwo kogos oczernic i wten sposob troche sie dowartosciowac tylko jaki jest w tym sens mysle ze zanim sie cos o kim napisze trzeba wziasc pod uwage swoje zachowanie i zastanowic czy samemu sie bylo ok wobec drugiej osoby a pozniej cokolwiek pisac na jej temat z drugiej strony moze to i dobrze ze sie tak stalo i sa takie fora zawsze sie mozna czegos dowiedziec dobra czas sie ogarnac wyjsc do ludzi a nie rozmyslac i wspominac to chyba najrozsadniejsze wyjscie w sumie taki ostatni to ja jeszcze nie jestem hehe musi byc kiedys lepiej hehe ciekaw jestem dlaczego teraz moja byla zona nie chce tu nic napisac wiem ze tu zaglada chyba lepiej sie pisalo za moimi plecami a szkoda moglibysmy tu sobie dlugo pisac i dobiero wtedy byloby mozna cokolwiek doradzic czy udzielac jakis rad

49 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-16 19:40:49)

Odp: Spotkanie byłej miłości.
Ten Zły maż napisał/a:

ciekaw jestem dlaczego teraz moja byla zona nie chce tu nic napisac wiem ze tu zaglada chyba lepiej sie pisalo za moimi plecami a szkoda moglibysmy tu sobie dlugo pisac i dobiero wtedy byloby mozna cokolwiek doradzic czy udzielac jakis rad

Ona juz nie ma odwagi skoro pokazałeś jej druga twarz .
A tak z ciekawości jak ty wykopales  jej wątek ?

50

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Pewnie zamontował u niej trojana czy keylogera ..

51

Odp: Spotkanie byłej miłości.

jak wykopalem to proste wystarczy wiedziec raczej znac nick i wiedziec czego sie szuka zreszta jak z tym slubem byla taka zawierucha kierowca zabrane prawo jazdy corka w tym wieku byla milosc ze sluzb mundurowych wszystko pasuje i konto na sympati pod tym samym nickiem w sieci wcale wcale nie jest sie takim anonimowym i wszystko zostawia jakis tam slad ale starczy juz tej inwigilacji hehe chyba juz nic nic wiecej nie chce wiedziec

52

Odp: Spotkanie byłej miłości.

Napisałam meila

53

Odp: Spotkanie byłej miłości.

troche mi glupio ze teraz ja wyciagam takie brudy na swiatlo dzienne moze mnie troche ponioslo moze to tylko sobie zaszkodzilem trudno a moze przeczyta to i cos przemysli tu juz nie chodzi zeby do siebie wracac lub cos ale o same zrozumienie tego ze nawet jezeli bylem beznadziejnym mezem to nie znaczy ze jestem beznadziejnym ojcem i nie warto na sile niszczyc wiezi miedzy mna a corka a takie nie pozwalanie na rozmowy telefoniczne czy inne to troche glupie rozwiazanie ona tu nic nie zawinila jest tylko ofiara naszego braku dojrzalosci ona potrzebuje tak matki jak i ojca przynajmniej ja tak mysle

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Spotkanie byłej miłości.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024