przyjaciel? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Temat: przyjaciel?

Witajcie,
bardzo chciałabym abyście pomogły mi w czymś - czymś czego tak na dobrą sprawę nawet nazwać nie umiem.

Kilka dobrych miesięcy temu rozstałam się z kimś bardzo dla siebie ważnym. Byliśmy zaręczeni, ślub miał się odbyć za pare miesięcy. Cóż, nie wyszło, odwołaliśmy wszystko. Mężczyzna, z którym byłam związana bardzo mnie ranił, to był trudny, toksyczny związek pełen kłamstw i tajemnic z jego strony, które po zaręczynach zaczęły wychodzić na światło dzienne. Nie umiałam z nim być mimo tego, że bardzo go kochałam. Odeszłam, bardzo ciężko mi z tym było. Wtedy pojawił się on - chłopak, z którym kilka lat temu widywałam się przez krótki czas - Karol. Wtedy oboje stwierdziliśmy, że to nie to. Teraz jednak znaleźliśmy wspólny język. Wyobraźcie sobie, że on jest w podobnej sytuacji jak ja - był zaręczony z kobietą, która odeszła do innego. Nie mieliśmy kontaktu jakieś dwa lata - raz spotkaliśmy się przypadkiem na imprezie u znajomych (3/4 czasu spędziliśmy razem, oczywiście jako koledzy, których nic nie łączy, jego znajomy nawet chciał ode mnie wtedy nr telefonu - przy czym Karol wkroczył do akcji i odciągnął mnie na bok, pocałował...). Wtedy kontakt się urwał, a teraz? kilka dobre miesięcy od naszych rozstań rozmawiamy, radzimy się, żalimy. Dziwne to wszystko jakieś, bo w życiu nie powiedziałabym, że akurat w nim mogłabym mieć przyjaciela. Problem widzicie polega na tym, że my się spotkaliśmy jakiś czas temu - wspólna kolacja, spacer, jak za dawnych czasów, z tą jedną różnicą, że w żadnym wypadku to nie była randka. Karol nawet wypytywał mnie po drodze o facetow, o to czy rzeczywiście teraz jestem nastawiona anty do wszystkich. Przytaknęłam. Nie chcę na siłe nikogo szukać, nie po tym przez co przeszłam. Na początku tego spotkania trochę mnie wkurzał, mówił nawet o innych dziewczynach, ziewałam jak głupia, prawdę mówiąc modliłam sie aby to spotkanie jak najszybciej dobiegło końca, jakoś tego dnia trochę mnie wkurzal. Później jednak coś drgnęło, zmieniło się. Coraz milej się rozmawiało (oczywiście wytknęłam mu kilka razy co mnie w nim denerwuje). Spytałam, czy mogę się do niego przytulić. Nie wiem sama co mnie do tego skłoniło, może to, że naprawdę czuję, że mam w nim kogoś bliskiego przez to, że sobie "pomagamy", czy może wpływ miało na to, to, że ja od tamtego rozstania nie byłam z żadnym facetem nawet na randce. Naprawdę nie wiem. Problem widzicie polega na tym, że ja go pocałowałam nawet, a on mnie ciągle przytulał. Nawet zaśmiał się, że w sumie, gdyby nie te nasze rozstania to nie byłoby nas tutaj teraz. Miał rację - nie byłoby na pewno. Przypomniało mi się to jak jakiś czas temu rozmawialiśmy o nas i o tym jak powiedział, ze wtedy to nie było to, że nie czuł do mnie tego co powinien i wiecie co? Powiedziałam mu teraz to samo, poprosiłam go o to abyśmy zapomnieli jutro o wszystkim co się stało. Był zaskoczony, że mu o tym mówie. Coś tam mruczał, że rozumie, że nic do niego nie czuję itd. Wyjaśniłam, że chciałabym aby było dobrze, żebyśmy mogli dalej rozmawiać tak jak rozmawiamy. Było naprawdę miło, dał mi nawet mały prezent, którego nie chciałam przyjąć - straszliwie mnie to skrępowało, a on na to, że żadna dziewczyna/koleżanka nigdy nie odmówiła mu prezentu, że jest zaskoczony. On zaskoczony? a ja? Nie musiał mi nic przynosić po prostu. Na drugi dzień zadzwonił - chyba znów chciał się zobaczyć, ale niestety ja nie odebrałam, wystraszyłam się. Odezwałam się dopiero wieczorem, tak na luzie, po koleżeńsku życząc mu udanego wyjazdu... No i tak wyjechał na dwa tygodnie nad morze, nie odzywałam się za bardzo do niego, on też. Odezwał się jednak wczoraj. I znów jego żale, moje żale. Nagle wypalił mi z pytaniem, czy nie mam jakiś fajnych koleżanek dla niego? Cóż... tak jakoś mi się głupio zrobiło, on naprawdę chciał abym mu kogoś poleciła, czy chodziło mu o wzbudzenie zazdrości we mnie? Oczywiście klin klinem, więc poprosiłam go o to samo i tak zaczęliśmy się bawić w swatów. Dziwnie dość. Za bardzo tego wszystkiego nie rozumiem. Tutaj mówi mi, że to wtedy, pare lat temu nic nie znaczyło dla niego, później nawiązuje do naszych spotkań, mówi, że było przyjemnie, miło, pamięta miejsca, w których byliśmy razem... Później się do mnie tuli, całuje... a na samym końcu gdy ja przytakuje na to, że faktycznie nic między nami nie ma on chce abym poleciła mu kogoś. Rozumiecie coś z tego? Ja nie. Pojęcia nie mam czy patrzę na niego jak na faceta, czy jak na przyjaciela, no i nie wiem jak on na mnie patrzy.

Poradzicie coś?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: przyjaciel?

Przede wszystkim zastanów się, czego chcesz. Sama nie wiesz, o co Ci chodzi i mieszasz w głowie chłopakowi. Przytulasz się, całujesz, a później mówisz, żeby o wszystkim zapomniał. To co on ma sobie myśleć?

To, że się boisz zaufać jest naturalne, ale on pewnie też się boi. Moim zdaniem jest zainteresowany Tobą, ale swoim zachowaniem możesz go odstraszyć. Pomyśli sobie, że się bawisz nim lub nie wiesz, czego chcesz, albo nie dojrzałaś do związku. Tak więc zastanów się, czego chcesz i wtedy daj mu do zrozumienia. I pamiętaj, kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa!

3

Odp: przyjaciel?

Wiem, że trochę sama to wszystko motam. Ale jego zachowania też nie rozumiem. Kiedyś powiedział, że to nie było to, że nie czuł tego co powinien, później wspominał nasze spotkania. Ten pocałunek to był impuls, to przytulenie tak samo. Boję się go trochę i tyle. Rozmawiamy dużo o tej jego dziewczynie, on mówi o tym, że ją kocha, później, że chciałby poznać kogoś, zakochać się i sama już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Gdy wspomniał o tych koleżankach, buźka mi opadła, serio... Więc odpłaciłam się tym samym mówiąc, że też chcę aby mi kogoś podesłał no i podesłał jakby - mówiąc, że to dobry chłopak i że od niego na pewno lepszy (zaskoczyło mnie to, bo porównywał go z sobą kompletnie nie wiem czemu, przecież Karol siebie mi nie oferował... - a może chciał dać mi coś do zrozumienia? że np. my dla siebie nie jesteśmy, nie wiem).

4

Odp: przyjaciel?

A może on po prostu traktuje Cię jak przyjaciółkę, razem się wspieracie w swojej niedoli. Pyta czy kogoś mu polecisz do związku, bo Ci ufa. smile

5

Odp: przyjaciel?

Też o tym myślałam. Co więcej sama go tak traktowałam. No i nie wiem, bo tutaj pyta o kogoś, a później wraca do tego co było kiedyś, do ostatniego spotkania itd. Do tego ta bliskość podczas tego spotkania. Mnie samą na chwilkę poniosło, ale później wolałam wszystko odkręcić, bo nie chciałabym aby nasze relacje coś zepsuło. Lubimy się, na to wygląda przynajmniej smile Tylko dziwnie się tak przyjaźnić i spotkania kończyć buziakami tongue

adamajkis napisał/a:

A może on po prostu traktuje Cię jak przyjaciółkę, razem się wspieracie w swojej niedoli. Pyta czy kogoś mu polecisz do związku, bo Ci ufa. smile

6

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Tylko dziwnie się tak przyjaźnić i spotkania kończyć buziakami tongue

Różnie to między ludźmi bywa, nie słyszałaś o seksie koleżeńskim? Tak dla rozjaśnienia umysłu choćby. smile

7

Odp: przyjaciel?

A ja myślę, że jest zainteresowany i bada grunt. Te pytania, czy nadal nie chcesz nikogo, te wspomnienia itd. Za dużo myślisz, moim zdaniem. Chcesz, żeby coś z tego było, to daj mu delikatnie do zrozumienia, jak się wycofa, to będziesz miała jasność. Chcesz mieć w nim tylko przyjaciela, to skończ z przytulankami i traktuj go jak kumpla.

A najlepiej, jeśli masz odwagę, to zapytaj wprost, w jaki sposób on Ciebie traktuje. I przestań już myśleć o tym, że kiedyś tam, on czegoś tam nie czuł. To było kiedyś, a teraz może być inaczej.

8

Odp: przyjaciel?
masajka napisał/a:

A najlepiej, jeśli masz odwagę, to zapytaj wprost, w jaki sposób on Ciebie traktuje. I przestań już myśleć o tym, że kiedyś tam, on czegoś tam nie czuł. To było kiedyś, a teraz może być inaczej.

Zróbmy eksperyment i zapytajmy autorkę co o nim myśli? Zapewne podobnie odpowie jej "przyjaciel". smile

9

Odp: przyjaciel?

No właśnie, kiedyś tam, coś tam... A dziś? Kto by pomyślał - rozmawiamy o życiu, a nie biegamy za ręce i całujemy się. Chociaż to ostatnie troszkę nam zostało. Istotna różnica - czas - od tamtego spotykania się minęło kilka dobrych lat, dziś on ma już trzydziestkę, a ja 26 lat. Masajka, uważasz, że właśnie dlatego wypytuje mnie o te koleżanki i poleca mi rzekomo swoich kumpli? Pójdę za Twoją radą i następnym razem spróbuję delikatnie coś mu zasugerować. Też się boję, dlatego tyle myślę... Mam nienajlepszą historię za sobą.

masajka napisał/a:

A ja myślę, że jest zainteresowany i bada grunt. Te pytania, czy nadal nie chcesz nikogo, te wspomnienia itd. Za dużo myślisz, moim zdaniem. Chcesz, żeby coś z tego było, to daj mu delikatnie do zrozumienia, jak się wycofa, to będziesz miała jasność. Chcesz mieć w nim tylko przyjaciela, to skończ z przytulankami i traktuj go jak kumpla.

A najlepiej, jeśli masz odwagę, to zapytaj wprost, w jaki sposób on Ciebie traktuje. I przestań już myśleć o tym, że kiedyś tam, on czegoś tam nie czuł. To było kiedyś, a teraz może być inaczej.

10 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-10 20:42:43)

Odp: przyjaciel?

Kiedyś mi się bardzo podobał. W sumie nadal tak jest. Chyba ;p Od buziaka nikt jeszcze nie umarł - miałam ochotę, więc go pocałowałam. Ok wnerwia mnie, ale i to jest czasem pociągające. Poza tym serio - zbliżyliśmy się i to jest fajne - fakt, że mam w nim wsparcie i sama mogę jego wspierać w trudnych chwilach.

adamajakis - tak przy okazji, co do tego seksu - owszem, coś tam kiedyś mi się o uszy obiło smile

adamajkis napisał/a:
masajka napisał/a:

A najlepiej, jeśli masz odwagę, to zapytaj wprost, w jaki sposób on Ciebie traktuje. I przestań już myśleć o tym, że kiedyś tam, on czegoś tam nie czuł. To było kiedyś, a teraz może być inaczej.

Zróbmy eksperyment i zapytajmy autorkę co o nim myśli? Zapewne podobnie odpowie jej "przyjaciel". smile

11

Odp: przyjaciel?

Nie będę się różnić od niektórych moich przedmówców, mnie też się wydaje że nie jesteś mu obojętna. On Tobie też nie jest. Oboje jesteście pokaleczeni i boicie się, że wam też może się nie udać.
Może warto spróbować, żeby potem nie rozmyślać o tym jak pięknie by mogło być.
Żeby nie wasze rozstania, nie spotkalibyście się, może zatem te rozstania były właśnie po to byście się spotkać mogli smile

12 Ostatnio edytowany przez masajka (2013-08-10 20:51:18)

Odp: przyjaciel?

Obydwoje się boicie, żadne z Was nie chce pierwsze odkryć kart, tylko jak tak dalej pójdzie możecie siebie stracić.

Nitka, zaproś go gdzieś i pogadajcie szczerze, skoro uważasz go za przyjaciela, to chyba możecie rozmawiać na każdy temat. Powiedz o swoich wątpliwościach, o strachu, o sympatii do niego. Wyjaśnijcie sobie wszystko, bo inaczej Wasze stosunki będą coraz bardziej pogmatwane.

13

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Też się boję, dlatego tyle myślę... Mam nienajlepszą historię za sobą.

Musisz zamknąć ten rozdział życia z ex, żeby rozpocząć nowy. Błędy są po to, aby wyciągnąć z nich wnioski. Wszystkie nasze nieudane związki, relacje są taką lekcją od życia i to od nas zależy, jak ją potraktujemy.

Nie możesz z góry zakładać, że każdy będzie taki jak ex, bo z żadnym Ci nie wyjdzie. Rozumiem, że może jeszcze za wcześnie dla Ciebie na nowy związek, ale jeśli tak jest, to poczekaj, aż będziesz gotowa.

14

Odp: przyjaciel?

Myślałam, że to wszystko będzie może łatwiejsze, ale wcale tak nie jest. Nie mam za bardzo odwagi aby powiedzieć mu o tym, że może mi się rzeczywiście podobać. Wiele mnie w nim drażni, ale mimo to czuję jakąś dziwną bliskość i dlatego wspieram go czy rozmawiam z nim o swoich kłopotach. Sama chyba do końca nie wiem jak traktować tą relację.

Dziś znów się odezwał, i wiecie co? Kolejny raz polecił mi swojego kolegę - co lepsze tego, który kiedyś chciał ode mnie numer telefonu (Karol wtedy wkroczył, odciągnął mnie na bok, pocałował i tamtemu powiedział, że żadnego nr nie dostanie, to było jakiś rok temu). I znów kąśliwe teksty o tym, że poleciłam mu jakąś koleżankę i muszę mu ją przedstawić (guzik prawda, wcale nie poleciłam, wręcz się wkurzyłam, gdy padło jej imię w rozmowie). On mówi a więc ja nie pozostaję mu dłużna i mówię b i droczymy się tak w tym temacie dalej. Może on naprawdę nie jest mną zainteresowany jako kobietą - a całował mnie ot tak. Sam, wiele, wiele razy. Nic nie rozumiem z tego.....

15

Odp: przyjaciel?

Jak nic nie zrobisz, to możesz sobie tak gdybać do końca życia.

Ja tam nie wierzę w przyjaźń damsko-męską ze strony faceta..

16

Odp: przyjaciel?

Ale te zagrania jego Masajka, to takie irytujące...
Skoro poleca mi innych to może faktycznie robi to po to, bo chce dla mnie dobrze, pojęcia nie mam...

masajka napisał/a:

Jak nic nie zrobisz, to możesz sobie tak gdybać do końca życia.

Ja tam nie wierzę w przyjaźń damsko-męską ze strony faceta..

17

Odp: przyjaciel?

Nitka pewnie, że jest irytujące i dziecinne.

Ale być może dla niego Twoje zachowanie (całowanie, a potem mówienie, że nic do niego nie czujesz) też jest irytujące.

Ja tam nie lubię takich gierek, szkoda czasu i energii...

18

Odp: przyjaciel?

Myślisz, że nie jestem na siebie o to zła?
Pierwszy raz odwinęłam taki numer... Nie wiem, co mną pokierowało wtedy, gdy wyskoczyłam z tymi słowami - może strach. Od tamtego rozstania to spotkanie z Karolem i ta minimalna bliskość były dla mnie czymś nowym. Miesiące mijają, a ja jakby odcięłam się na ten czas od mężczyzn. Zawaliłam, ale czuję się zamotana w tym wszystkim - to widywanie się kiedyś, zerwane zaręczyny, jego związek, który też się rozpadł, nieustanna wymiana poglądów na ten temat, wsparcie, później buziaki, pojęcia nie mam o co chodzi, jednak to co on wyprawia też gmatwa to wszystko jeszcze bardziej... A ja się zniechęcam, bo jak tu się przyjaźnić, gdy pojawiają się takie rzeczy.... Może odgrywa się na mnie....

masajka napisał/a:

Nitka pewnie, że jest irytujące i dziecinne.

Ale być może dla niego Twoje zachowanie (całowanie, a potem mówienie, że nic do niego nie czujesz) też jest irytujące.

Ja tam nie lubię takich gierek, szkoda czasu i energii...

19

Odp: przyjaciel?

Ale czy widzisz inne wyjście z tej sytuacji oprócz rozmowy???

jeśli mogę zapytać, ile upłynęło od Waszych rozstań z byłymi?

20

Odp: przyjaciel?

Pół roku...

masajka napisał/a:

Ale czy widzisz inne wyjście z tej sytuacji oprócz rozmowy???

jeśli mogę zapytać, ile upłynęło od Waszych rozstań z byłymi?

21

Odp: przyjaciel?

Oboje zachowujecie się dziwnie. Jak Ty się zbliżasz to on się broni, jak on już się wkręca to Ty wylatujesz ze swoim 'zapomnijmy o tym'...
Jesteście dorośli i jeśli dalej będziecie się tak bawić to zepsujecie wszystko.
Szczera rozmowa, gra w otwarte karty. Skoro potrafisz z nim pogadać o wszystkim , to chyba wyłożenie 'kawy na ławę' nie będzie problemem prawda?
Obstawiam ,że oboje macie w głowie milion różnych scenariuszy przez tą sinusoidę w Waszej znajomości...

Cycki do przodu, głowa do góry i wyłóż co myślisz:)
Ja trzymam kciuki:)

22

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Pół roku...

hmm, ani mało, ani dużo smile

z jednej strony emocje po rozstaniu już opadły, a z drugiej może być jeszcze za wcześnie na nowy związek,  sama musisz ocenić, jak jest u Ciebie...

23

Odp: przyjaciel?

Otóż to...
więc teraz chyba rozumiesz dlaczego chciałam "zapomnieć o tamtym" smile
Nigdy się tak wcześniej nie zachowałam, ale zrobiłam to jak najbardziej świadomie.

Teraz tylko mi dziwnie z tym jak on się zachowuje, bo to akurat raczej trudno wyjaśnić....


masajka napisał/a:
nitka102 napisał/a:

Pół roku...

hmm, ani mało, ani dużo smile

z jednej strony emocje po rozstaniu już opadły, a z drugiej może być jeszcze za wcześnie na nowy związek,  sama musisz ocenić, jak jest u Ciebie...

24

Odp: przyjaciel?

Ale nie wiem, czy chcesz, aby między Wami coś było czy nie?

25 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-14 12:31:16)

Odp: przyjaciel?

Lubie go, to jedyny facet, do którego się zbliżyłam od tamtego rozstania. Poza tym kiedyś coś ta między nami było i skoro znów spotkanie skończyło się podobnie to może nadal jest. Sama do końca tego nie rozumiem. Wcześniej mówił, że wtedy nic nie czuł itd, później wracał do tych spotkań, ale ja urywałam temat, nie chciałam już do tego wracać przez to co powiedział na ten temat wcześniej, mówiłam nawet, że niewiele pamiętam tongue a teraz, irytuje mnie jego zachowanie - przyjaźń przyjaźnią, ale jakoś nie wierzę w te jego dobre intencje i podsyłanie mi swoich kolegów, to bez sensu. Tak samo jak bez sensu jest to, że chce abym mu kogoś sama poleciła...

Poza tym prawda jest taka, że się boję... Były narzeczony i jego rodzina - dali mi popalić, szybko się otrząsnęłam, bo wyrwałam sie z toksycznego układu, ale... no właśnie "ale", nadal jest coś co nie daje mi spokoju - boję się zaufać, zakochać...

masajka napisał/a:

Ale nie wiem, czy chcesz, aby między Wami coś było czy nie?

26

Odp: przyjaciel?

Wiem, jak to jest po zakończeniu trudnego związku. Człowiek się boi i jest bardzo ostrożny. Tylko widzisz, strach będzie zawsze, a jeśli nie chcesz być sama do końca życia to w którymś momencie będziesz musiała zaryzykować. A teraz druga sprawa, to że go lubisz i że kiedyś coś było między Wami to chyba nie są wystarczające argumenty, żeby być razem. Chodzi mi o to, że musisz wiedzieć, jakiego potrzebujesz faceta, co jest dla Ciebie najistotniejsze w związku i czy on jest w stanie Ci to zaoferować? Wiesz to, Nitka?

27

Odp: przyjaciel?

Jasne, że nie chcę być sama do końca życia. Nie chcę wchodzić w szczegóły co do poprzedniego związku, bo nie mogę wiecznie tego rozdrapywać, ale kolorowo nie było, we wrześniu byłabym już mężatką, jednak zdecydowałam się odwołać wszystko. Wymiksowanie się z tego, to była trudna, ale bardzo odpowiedzialna i dobra decyzja, nie byłabym szczęśliwa w związku z tym człowiekiem, w końcu odżyłam smile Boję się jednak, na facetów patrzę z rezerwą.

Widzisz Karol mi się podoba, znaleźliśmy wspólny język, czasem mnie wnerwia swoim zachowaniem, jego ego jest ogromne, oczywiście nie pozostaję temu dłużna, bo wprost mówie mu co myślę o jego zachowaniu (szkoda tylko, że jeśli chodzi o mnie nie umiem się odezwać i usuwam się na bok) i sprowadzam go na ziemię. Wiele nas różni, wydaje mi się, że dla niego jestem zbyt zwyczajna, on raczej gustuje w gwiazdach jak z katalogu... Głupia sprawa - dał mi mały drobiazg, ja go nie chciałam przyjąć, powiedział, że jestem pierwszą dziewczyną, która tak się zachowała... Sama widzisz - raczej ma do czynienia z innymi kobietami. Ja jestem chyba zbyt poprawna...

masajka napisał/a:

Wiem, jak to jest po zakończeniu trudnego związku. Człowiek się boi i jest bardzo ostrożny. Tylko widzisz, strach będzie zawsze, a jeśli nie chcesz być sama do końca życia to w którymś momencie będziesz musiała zaryzykować. A teraz druga sprawa, to że go lubisz i że kiedyś coś było między Wami to chyba nie są wystarczające argumenty, żeby być razem. Chodzi mi o to, że musisz wiedzieć, jakiego potrzebujesz faceta, co jest dla Ciebie najistotniejsze w związku i czy on jest w stanie Ci to zaoferować? Wiesz to, Nitka?

28

Odp: przyjaciel?

Oj Nitka, Nitka, migasz się od odpowiedzi wink

Mnie nie musisz odpowiadać, ważne żebyś sama ze sobą była szczera.

Myślę, że nie masz zbyt dużego poczucia własnej wartości- napisałaś, że dla niego jesteś za zwyczajna, że on lubi gwiazdy. A skąd wiesz, jak on Ciebie postrzega, może dla niego jesteś gwiazdą najpiękniejszą, najseksowniejszą?

Jeszcze a propos exa: czy na pewno zamknęłaś ten temat? Mam na myśli to, czy próbowałaś analizować ten związek, dlaczego tak było itd? To ważne, żeby po raz drugi nie popełnić tego samego błędu. Bo jeśli zamknęłaś na zasadzie, że nie chcesz o tym myśleć, wracać do tego, to wszystko nadal w Tobie jest, te uczucia, pytania, wątpliwości, zagubienie, bezradność...

29

Odp: przyjaciel?

Migam, bo nie wiem, ciężko jest mi odpowiedzieć po prostu.

Chciałabym w końcu zacząć coś na nowo, otworzyć się, zaufać komuś, ale to takie trudne. Powiem Ci tak - coś mnie do K ciągnie, zawsze ciągnęło, ale nigdy nie było okazji aby sprawdzić, przekonać się co to jest, zawsze to była chwila i już, parę spotkań, wszystko urwane, niedokończone, później przypadkowo na siebie wpadliśmy i było tak samo - dziwna chemia (pocałunki nigdy nic więcej), ale nic poza tym, teraz po paru latach nagle znów mamy i kontakt i o dziwo zaczynamy rozmawiać o życiu, jak dorośli ludzie, ale nie wiem czy ta zmiana ma szanse okazać się czymś szczególnym i potrwać dłużej. Jest mi prościej patrzeć na niego jak na kolegę - po prostu. W sumie nawet polubiłam go takiego.

Co do pewności siebie i poczucia własnej wartości. Pracuję nad tym jak mogę, naprawdę. Odkąd odeszłam od tamtego mężczyzny odżyłam, powoli zaczęłam odzyskiwać nie tylko siłę, ale i własną kobiecość, wcześniej tylko płakałam. Ta rodzina, on, kłamstwa, do tego jego agresja w stosunku do mnie, niepohamowane nerwy, zastraszanie - wykańczało mnie to wszystko. Nie mogłam tak dłużej. Miałam dwie możliwości do wyboru - być nieszczęśliwa z nim, w związku, bądź szczęśliwa, sama, bez niego. Ciężko było, ale zaryzykowałam. I uwierz, walczę o siebie jak się da. Zmieniłam wiele w swoim życiu, dużo się nauczyłam, wiele zrozumiałam... Jestem sama, ale te miesiące ostatnie były jak okład dla mojej duszy. Znów zaczęłam się uśmiechać, robić to co lubię, przestałam się bać nowych rzeczy, otworzyłam się.... ciężko tylko w kwestiach z mężczyznami, tutaj jakoś nie mogę się przełamać.

Wiem, że nawaliłam mówiąc to co powiedziałam K, ale nie cofnę czasu. Nie umiem wyciągnąć do niego ręki pierwsza, nie odzywam się od tej ostatniej rozmowy, gdy wspomniał o swoim koledze, to głupie, ale naprawdę, jeśli coś miałoby między nami być to wiem, że nie uczynię pierwsza żadnego kroku. Za bardzo się boję...

A gwiazdą nie jestem, on z wielkiego miasta, ja - wróciłam do rodziców... Stawiam go na nogi, słucham, doradzam, wspieram, ale co to jest, ok, dbam o siebie, ale... taki mężczyzna szuka zapewne czegoś innego. To inny świat po prostu. Jak czarne i białe...

30

Odp: przyjaciel?

Wiem, Nitka wiem.. chciałabyś, żeby Cię zdobywał, udowadniał, że jesteś jedyną kobietą w jego życiu, żebyś mogła zacząć się otwierać i ufać, a zamiast tego gracie w jakieś dziecinne gierki, a Ty teraz potrzebujesz ostoi, pewności co do jego uczuć...

31 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-15 14:27:43)

Odp: przyjaciel?

Przede wszystkim potrzebuję przyjaciela i swego rodzaju bliskości. Nie mówię tutaj o tym, że odczuwam brak mężczyzny, po prostu - fajnie byłoby się do kogoś czasem przytulić. To zabawne, ale zanim go pocałowałam spytałam czy mogę się trochę w niego wtulić. Pocałunek był trochę płytki, bo może nie byłam na niego gotowa, zrobiłam to bardziej z ciekawości, ale to przytulenie - w tym objęciu coś czułam.

Teraz się do K nie odzywam, trochę przegiął z tymi propozycjami swoich znajomych, ja sama przedobrzyłam z tym odbijaniem piłki i udawaniem, że mnie to bawi. Otóż nie bawi. Myślałam, że on mnie już ani ziąbi ani parzy, ale myślę teraz o nim... Może o to właśnie mu chodziło? Uparcie będę sobie trwać w tym, że się nie odezwę pierwsza i już.

Masajka, czy ze mną jest coś nie tak?

Ps. dzięki za "wysłuchanie"...

masajka napisał/a:

Wiem, Nitka wiem.. chciałabyś, żeby Cię zdobywał, udowadniał, że jesteś jedyną kobietą w jego życiu, żebyś mogła zacząć się otwierać i ufać, a zamiast tego gracie w jakieś dziecinne gierki, a Ty teraz potrzebujesz ostoi, pewności co do jego uczuć...

32 Ostatnio edytowany przez milky_way91 (2013-08-15 14:59:02)

Odp: przyjaciel?

Nitka  czytając Twój wątek mam wrażenie jakbym czytała o mojej relacji z 'przyjacielem'. Poza kilkoma szczegółami jest bardzo podobnie. Też odnowilismy  kontakt po pewnym czasie, spędzamy razem sporo czasu, rozmawiamy na każdy temat, jest między nami bliskość, przytulanie. Widać że czujemy się przy sobie swobodnie itd, ale po takich miłych chwilach później robi się trochę dziwnie... Po prostu coś nas blokuje, może u Ciebie jest podobnie, ja potwornie się boję że strace wspaniałego przyjaciela w sytuacji gdy nie uda się nam związek. I też poleca mi swoich znajomych, niby na żarty mówi że powinnam się za nich brać. Jedyne 'szczere' rozmowy zdarzały się nam po alkoholu, po czym gdy % uleciały słyszałam 'upilem się bądźmy przyjaciółmi'. Najlepszą, ale i najtrudniejsza metoda jest szczera rozmowa, ale wiem po sobie jak o nią ciężko.

I myślę że wszystko z Tobą w porządku smile bo jak widać jet nas więcej z bardzo podobnym problemem.

33

Odp: przyjaciel?

milky_way91 a nigdy nie rozmawialiście o tym czy chcecie być razem czy nie? jakie jest jego zdanie na ten temat, no i oczywiście Twoje, chciałabyś w ogóle...?

34

Odp: przyjaciel?

Takiej  na prawdę szczerej rozmowy, czego od siebie oczekujemy/chcemy  nigdy nie mieliśmy, on mówi że nie jest gotowy na stały związek bo chce się jeszcze bawić, szaleć, ale z drugiej strony chce mnie mieć blisko, 'bo zobaczymy jak samo się ułoży'. Mimo jego wad z których zdaje sobie sprawę i wiem jak bardzo mnie irytuje chciałabym coś więcej. Z naszych rozmów wynika, że oboje boimy się zaangażowania... Przynajmniej ja tak to widze.

35 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-15 15:38:04)

Odp: przyjaciel?

Taki układ jest wygodny. "Mogę szaleć, eksperymentować, widywać się z innymi, ale Ciebie i tak zawsze mam przy sobie"... A jak on reaguje na chłopaków, którzy się wokół Ciebie kręcą? Umówiłaś się może kiedyś (bądź bardziej zainteresowałaś), którymś z tych podesłanych przez niego kolegów? Ciekawa jestem jak na to zdarzyło mu się zareagować/ bądź reaguje/ czy reagowałby jeśli by się tak stało... smile

milky_way91 napisał/a:

Takiej  na prawdę szczerej rozmowy, czego od siebie oczekujemy/chcemy  nigdy nie mieliśmy, on mówi że nie jest gotowy na stały związek bo chce się jeszcze bawić, szaleć, ale z drugiej strony chce mnie mieć blisko, 'bo zobaczymy jak samo się ułoży'. Mimo jego wad z których zdaje sobie sprawę i wiem jak bardzo mnie irytuje chciałabym coś więcej. Z naszych rozmów wynika, że oboje boimy się zaangażowania... Przynajmniej ja tak to widze.

36

Odp: przyjaciel?

Mam raczej dość szerokie grono męskich znajomych, więc z tych 'przesłanych' nie korzystałam (ale to brzydko zabrzmiało tongue ), czasem mam wrażenie że jest zazdrosny bo dopytuje np jak było w kinie ze znajomym, albo na piwie, i po takich spotkaniach z innymi ciężko mi się z nim rozmawia, mam wtedy poczucie jakby próbował mnie olać, jak go o coś pytam to dostaje jakieś zdawkowe  odpowiedzi typu 'aha, spoko, jak z nim tak fajnie to umawiaj się z nim'

37

Odp: przyjaciel?

Jak myślisz dlaczego on tak się zachowuje, dlaczego wysyła Ci propozycje tych kolegów? Co jak co, ale tego zarówno w Twoim jak i moim przypadku nie rozumiem...

milky_way91 napisał/a:

Mam raczej dość szerokie grono męskich znajomych, więc z tych 'przesłanych' nie korzystałam (ale to brzydko zabrzmiało tongue ), czasem mam wrażenie że jest zazdrosny bo dopytuje np jak było w kinie ze znajomym, albo na piwie, i po takich spotkaniach z innymi ciężko mi się z nim rozmawia, mam wtedy poczucie jakby próbował mnie olać, jak go o coś pytam to dostaje jakieś zdawkowe  odpowiedzi typu 'aha, spoko, jak z nim tak fajnie to umawiaj się z nim'

38

Odp: przyjaciel?

Może po prostu nie chcą/ nie potrafią pokazać że im zależy... Ty chciałaś żeby zapomniał o waszym pocałunku, więc może doszedł do wniosku że Ty nic więcej nie chcesz od tej relacji a nic chciał okazać jako pierwszy że mu zależy... Nie mam pojęcia skąd się to bierze, to mnie potwornie irytuje i denerwuje.

39

Odp: przyjaciel?

Tyle, że ja to zrobiłam dlatego, że sama się boję poza tym nie chciałam okazać, że mogę coś tam czuć (poza tym nie wiem czy coś w ogólę czuję, wcześniej się nad tym nie zastanawiałam), czy że zwyczajnie może mi się podobać - rozumiesz - aby nie stracić tej relacji, poza tym to co zrobiłam było niekontrolowane, poszłam na to spotkanie z myślą, że w żaden sposób mu nie ulegnę, że się tylko lubimy i nic więcej. Zaskoczył mnie mimo wszystko obrót sytuacji. A to co się dzieje teraz już kompletnie jest dla mnie niezrozumiałe...

Po tym, gdy poprosiłam go o to abyśmy o tym zapomieli, coś tam palnął "rozumiem, że nic do mnie nie czujesz", a ja zdębiałam, nie wiedziałam co powiedzieć, wykręciłam się tylko nawiązując do tego, że wcześniej pare lat temu to on urwał kontakt i myślał, że ja się zadłużyłam, a wcale tak nie było i nie chciałabym aby znów mnie źle odebrał. Sama sobie zaprzeczyłam.........

milky_way91 napisał/a:

Może po prostu nie chcą/ nie potrafią pokazać że im zależy... Ty chciałaś żeby zapomniał o waszym pocałunku, więc może doszedł do wniosku że Ty nic więcej nie chcesz od tej relacji a nic chciał okazać jako pierwszy że mu zależy... Nie mam pojęcia skąd się to bierze, to mnie potwornie irytuje i denerwuje.

40

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Przede wszystkim potrzebuję przyjaciela i swego rodzaju bliskości. Nie mówię tutaj o tym, że odczuwam brak mężczyzny, po prostu - fajnie byłoby się do kogoś czasem przytulić. To zabawne, ale zanim go pocałowałam spytałam czy mogę się trochę w niego wtulić. Pocałunek był trochę płytki, bo może nie byłam na niego gotowa, zrobiłam to bardziej z ciekawości, ale to przytulenie - w tym objęciu coś czułam.

Teraz się do K nie odzywam, trochę przegiął z tymi propozycjami swoich znajomych, ja sama przedobrzyłam z tym odbijaniem piłki i udawaniem, że mnie to bawi. Otóż nie bawi. Myślałam, że on mnie już ani ziąbi ani parzy, ale myślę teraz o nim... Może o to właśnie mu chodziło? Uparcie będę sobie trwać w tym, że się nie odezwę pierwsza i już.

Masajka, czy ze mną jest coś nie tak?

Ps. dzięki za "wysłuchanie"...

Ok, od tego jestem smile

Wszystko z Tobą w porządku, ale musisz wiedzieć, czego chcesz, bo na dłuższą metę tak się nie da.

Bardzo mi przypomina Twoja sytuacja moją sprzed lat. Też byłam po rozstaniu i dłuższy czas było mi tak bardzo dobrze, aż w końcu coś do kogoś poczułam i.. zaczęłam walczyć z tym uczuciem, ale przegrałam wink

Znasz moje zdanie Nitka, tylko wyjaśnienie Waszych relacji, albo wszystko będzie się jeszcze bardziej gmatwało. Chyba, że nie chcesz związku, to wtedy to zostaw tak jak jest

41

Odp: przyjaciel?

Masajka, chciałabym się zakochać, móc być z kimś, ale tak się boję. Zarówno ja, jak i K jesteśmy jeszcze bardzo pokaleczeni. Wydaje mi się, że mimo wszystko ja uporałam się już z tym co mnie spotkało, szybciej się otrząsnęłam, jemu trochę z tym schodzi i mam wrażenie, że nadal cierpi przez tamtą kobietę. To wywołuje u mnie jeszcze większy strach. Bo jak ktoś może poczuć coś do kogoś innego skoro nie pożegnał się ze starymi uczuciami?

A Ty? Jak u Ciebie taka sytuacja się rozwiązała?

masajka napisał/a:

Bardzo mi przypomina Twoja sytuacja moją sprzed lat. Też byłam po rozstaniu i dłuższy czas było mi tak bardzo dobrze, aż w końcu coś do kogoś poczułam i.. zaczęłam walczyć z tym uczuciem, ale przegrałam wink

smile

42

Odp: przyjaciel?

Jesteśmy razem od tamtego czasu...

Ale jak ktoś jeszcze nie zakończył starego związku, to ciężko coś solidnego stworzyć z kimś innym. Mój partner długo czekał aż ja wszystko w sobie przepracuję..

43 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-15 17:03:42)

Odp: przyjaciel?

Ooo wink W sumie na taką odpowiedź liczyłam.

Sama dobrze wiem jak ważny w takich sytuacjach jest czas, odkąd zerwałam zaręczyny, odwołałam ślub nie widuję się z nikim, w jednym momencie próbowałam nawet, ale później bardzo szybko uznałam, że to nie dla mnie. Co lepsze - to jakoś wszyscy przestali mi się nawet podobać... (no dobra nie tak znowu wszyscy...) tongue

44

Odp: przyjaciel?

Najgorsze jest to niezdecydowanie. Myślę, że powinnas sama dojść do tego czego oczekujesz od waszej znajomości, czy tylko przyjazni-jesli tak to lepiej żeby te pocałunki się nie powtarzały bo wszystko tylko się będzie bardziej komplikować. Daj sobie trochę czasu, może jeśli zaczniesz tęsknić (albo nie) to rozumiesz czego chcesz i czego potrzebujesz w tej chwili.

45

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Ooo wink W sumie na taką odpowiedź liczyłam.

Cieszę się, że Cię nie zawiodłam wink

Nitka tak sobie myślę, że człowiek pokaleczony jest ostrożniejszy, mniej ufny, ale przez to mądrzejszy, myśli bardziej racjonalnie. I to dobrze! Szaleńcze zauroczenie jest świetnym przeżyciem, ale może się różnie skończyć, a jak się do kogoś podchodzi ostrożniej, z wątpliwościami, to pozwala zobaczyć człowieka, jakim jest naprawdę, zastanowić się czy się z nim chce być. A jeśli się okaże kimś wyjątkowym, to wtedy można pokochać miłością dojrzalszą . Nie wiem, czy mnie rozumiesz, co mam na myśli?..

Poza tym jeszcze dwie rzeczy przychodzą mi do głowy: skoro założyłaś wątek o K, to chyba jest coś na rzeczy... tylko boisz się przyznać sama przed sobą

po drugie: jeśli jest w Tobie wielki strach przed nowym związkiem, to może nie końca pozamykałaś stare sprawy?

46 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-15 23:26:46)

Odp: przyjaciel?

Człowiek pokaleczony przede wszystkim wie, co go najbardziej pokaleczyło i więcej tego doświadczać nie chce. Miłość nie jest zła, nie straciłam w nią wiary ani na chwilkę. Może źle poprzednio trafiłam, ale nie skreśla to przecież mojej szansy na szczęście, tak więc mam nadzieję, że za jakiś czas odzyskam w pełni wiarę w ludzi i trafię na kogoś kogo pokocham.

K to dobry człowiek, który kryję się pod jakąś grubą skorupą i otoczką drogich przedmiotów. Ostatnie miesiące rozmów pozwoliły mi odkryć w nim kogoś kogo dotąd w nim nie znałam i o kogo istnienie nie podejrzewałabym go nawet. Cóż, jak to życie potrafi zaskoczyć smile Jak to dalej z nami będzie - nie wiem. Może ta więź okaże się za słaba nawet na przyjaźń, bo przecież za jakiś czas pewnie każde z nas będzie chciało poukładać sobie życie i wtedy nie będzie nam potrzebne wsparcie tego drugiego, a o byłych związkach i rozterkach z nimi związanych nie będzie chciało się już nawet pamiętać.

Wiem doskonale co chciałaś mi Masajka powiedzieć i doskonale to rozumiem, co więcej sama podpisuję się pod Twoimi słowami obiema rękami.

Wątek owszem - założyłam i jest jak mówisz to dowód na to, że nie jest mi ten pan ani trochę obojętny - owszem, przyznaję się do tego smile

A stare sprawy... cóż, myślę, że pozamykałam, czasem tylko jeszcze wracają wspomnienia, ale trzaskam je z pięści i uciekają ode mnie tak szybko jak się pojawiły. Wiele łez wylałam w poprzednim związku, odejście, podrzucenie tego wszystko miało być początkiem walki o lepsze jutro - o jutro bez łez, o takie z uśmiechem na twarzy. Nie pozwolę nikomu tego zniszczyć. Nie tęsknie i nie płacze. Ranki goją się w swoim tempie.

47

Odp: przyjaciel?

Wszystko w życiu musi mieć swój czas.. Teraz jesteś na etapie leczenia serca i duszy.. Rozumiem Cię doskonale smile

Ale co w takim razie z K? Odpuszczasz?

48 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-16 10:15:42)

Odp: przyjaciel?

Na to wygląda. Nie jestem gotowa, na bieg za nim... A on jak widać sam też niewiele robi, poza tym te opowieści jego o innych kobietach, podsyłanie mi kogoś, zniesmaczyło mnie, zdezorientowało i w sumie to jestem na niego zła... Nie mam ochoty z nim rozmawiać. Niech szuka, ja mu w tym nie pomogę.

masajka napisał/a:

Wszystko w życiu musi mieć swój czas.. Teraz jesteś na etapie leczenia serca i duszy.. Rozumiem Cię doskonale smile

Ale co w takim razie z K? Odpuszczasz?

49

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Na to wygląda. Nie jestem gotowa, na bieg za nim... A on jak widać sam też niewiele robi, poza tym te opowieści jego o innych kobietach, podsyłanie mi kogoś, zniesmaczyło mnie, zdezorientowało i w sumie to jestem na niego zła... Nie mam ochoty z nim rozmawiać. Niech szuka, ja mu w tym nie pomogę

rozżalona jesteś...

50

Odp: przyjaciel?

A Ty nie byłabyś? Wyprowadził mnie trochę z równowagi...

masajka napisał/a:
nitka102 napisał/a:

Na to wygląda. Nie jestem gotowa, na bieg za nim... A on jak widać sam też niewiele robi, poza tym te opowieści jego o innych kobietach, podsyłanie mi kogoś, zniesmaczyło mnie, zdezorientowało i w sumie to jestem na niego zła... Nie mam ochoty z nim rozmawiać. Niech szuka, ja mu w tym nie pomogę

rozżalona jesteś...

51

Odp: przyjaciel?

powiem Ci tak... Zamieszałas mu w glowie nieźle... ale moim zdaniem zalezy mu na Tobie.. teraz pewnie docenia to z czego kiedys zrezygnował....teraz mial nadzieje a tu tzw. kosz... i teraz probuje wzbudzic zazdrośćw Tobie

52 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-08-16 21:07:35)

Odp: przyjaciel?

No nie wiem, bo tak od paru dni w ogóle nie rozmawiamy ze sobą tongue i co najlepsze postanowiłam już - nie odezwę się, no bo w sumie to co ja miałabym mu powiedzieć? Nie wiem dlaczego on milczy, wiem tylko, że przez skupienie myśli na nim przestałam myśleć o tym co za mną, o tamtym mężczyźnie i o tamtym związku. Sama mam niezły chaos w głowie. A K... niby miałby teraz doceniać? Jak wspominał o tym co było między nami to mówił, że wtedy nic nie czuł, a zaraz po chwili nagle wracał do tego i mówił, że było przyjemnie, też zakręcił to wszystko... i ja sama już nic nie rozumiem...

aassiiaa napisał/a:

powiem Ci tak... Zamieszałas mu w glowie nieźle... ale moim zdaniem zalezy mu na Tobie.. teraz pewnie docenia to z czego kiedys zrezygnował....teraz mial nadzieje a tu tzw. kosz... i teraz probuje wzbudzic zazdrośćw Tobie

53

Odp: przyjaciel?
aassiiaa napisał/a:

powiem Ci tak... Zamieszałas mu w glowie nieźle... ale moim zdaniem zalezy mu na Tobie.. teraz pewnie docenia to z czego kiedys zrezygnował....teraz mial nadzieje a tu tzw. kosz... i teraz probuje wzbudzic zazdrośćw Tobie

mnie się też wydaje, że te gierki mają na celu wzbudzenie zazdrości w Nitce, tyle, że jak na faceta 30-letniego to strasznie dziecinne zagrywki

54

Odp: przyjaciel?

I to nie-odzywanie się również? To też gra?

masajka napisał/a:
aassiiaa napisał/a:

powiem Ci tak... Zamieszałas mu w glowie nieźle... ale moim zdaniem zalezy mu na Tobie.. teraz pewnie docenia to z czego kiedys zrezygnował....teraz mial nadzieje a tu tzw. kosz... i teraz probuje wzbudzic zazdrośćw Tobie

mnie się też wydaje, że te gierki mają na celu wzbudzenie zazdrości w Nitce, tyle, że jak na faceta 30-letniego to strasznie dziecinne zagrywki

55

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

I to nie-odzywanie się również? To też gra?

to wie tylko on wink

my możemy sobie gdybać, a Ty jak czujesz?

56

Odp: przyjaciel?

Pojęcia nie mam. Na początku wydawało mi się, że celowo, a teraz sama nie wiem. Przez te ostatnie "zagrania" i rozmowy o "innych" zrobiło się co najmniej dziwnie...

57

Odp: przyjaciel?

To tym bardziej ja nie mam pojęcia smile

będę się trzymała swojej wersji, że oboje się boicie powiedzieć szczerze o swoich uczuciach, a być może on też ma mętlik w głowie

nie ma co, nieźle namieszaliście wink

Czasem jak się przestaje o czymś intensywnie myśleć, to rozwiązanie samo się nasuwa

58

Odp: przyjaciel?

Fakt smile Najlepiej jest się trzymać własnego zdania - ja też tak zrobię smile Do tego dorzucę jeszcze postanowienie o nie-odzywaniu się smile

W sumie wiesz co Masajka, to dziwne bardzo, bo ja od wielu miesięcy nie rozmyślałam tak o żadnym mężczyźnie, o tym co robi, dlaczego nie pisze, skoro wcześniej w 90% zawsze odzywał się sam, nawet ja nie musiałam specjalnie tego robić...  To naprawdę dziwne - czy to oznacza, że jestem już gotowa na otwarcie się na mężczyzn? że pożegnałam się już z tym co było?

masajka napisał/a:

To tym bardziej ja nie mam pojęcia smile

będę się trzymała swojej wersji, że oboje się boicie powiedzieć szczerze o swoich uczuciach, a być może on też ma mętlik w głowie

nie ma co, nieźle namieszaliście wink

Czasem jak się przestaje o czymś intensywnie myśleć, to rozwiązanie samo się nasuwa

59

Odp: przyjaciel?

Możliwe, że zaczynasz się otwierać, a może pomogło Ci,  wygadanie się i odpowiedzenie sobie na parę pytań?

Ja miałam tak, że te złe wspomnienia wracały do mnie czasem nawet po wielu miesiącach, były jakieś sny, które kompletnie mnie rozbijały.. ale każdy kolejny dzień to był wielki krok do przodu

60

Odp: przyjaciel?

Napisałam tutaj i znalazłam nieświadomie zupełnie, odpowiedzi na pytania, o których zadaniu nawet nie myślałam. Fajna wartość dodana, poza tym dobre doświadczenie i możliwość popatrzyłam na siebie z troszkę innej perspektywy. Także szczerze dziękuję Wam za pomoc, Tobie Masajka, za wysłuchanie i tych kilka słów od siebie smile

A Ty Masajka, masz za sobą trudny związek, który się skończył, dobrze rozumiem?

masajka napisał/a:

Ja miałam tak, że te złe wspomnienia wracały do mnie czasem nawet po wielu miesiącach, były jakieś sny, które kompletnie mnie rozbijały.. ale każdy kolejny dzień to był wielki krok do przodu

Mnie jeszcze nocami dręczą strachy sprzed tych kilku miesięcy, ale staram się je odganiać od siebie jak mogę. Nie chcę wracać już do tego wszystkiego co się stało.

61

Odp: przyjaciel?

Tak skończył się, dawno temu. Toksyczny z chorobliwą zazdrością.

Jesteś mądrą dziewczyną, dlatego potrafiłaś sobie odpowiedzieć na wiele pytań i spojrzeć na sprawę oczami innych osób. Ten Twój post zabrzmiał trochę jak ..pożegnanie?

62

Odp: przyjaciel?

Nie, nie, w żadnym wypadku, żadne pożegnanie. To coś bardziej w stylu "dziękuję za przyjacielską radę" smile

A ja... Czy taką znów mądrą? Żeby dopiec K wkręciłam się w tą jego gierkę i odbijałam piłeczkę z taką samą siłą z jaką on kierował ją w moją stronę. Głupie to i dziecinne. Nie chcę wcalę taka być. Ale przez tą otoczkę strachu robię dziwne rzeczy.

masajka napisał/a:

Tak skończył się, dawno temu. Toksyczny z chorobliwą zazdrością.

Jesteś mądrą dziewczyną, dlatego potrafiłaś sobie odpowiedzieć na wiele pytań i spojrzeć na sprawę oczami innych osób. Ten Twój post zabrzmiał trochę jak ..pożegnanie?

63

Odp: przyjaciel?

Ale zdajesz sobie z tego sprawę, a to dużo

wiesz, tu jest dużo dziewczyn, które niby przychodzą po radę, a w rzeczywistości chcą przeczytać, że robią dobrze, a jak ktoś napisze coś co im się nie spodoba to zaraz jest foch i koniec rozmowy, a Ty masz dystans do siebie i pokorę, a to są bardzo fajne cechy

64

Odp: przyjaciel?

Zdaję, ale co z tego, skoro nie mam jak tego teraz odkręcić smile Bezsensownie dolałam oliwy do ognia, a przecież w ogóle nie interesowało mnie to, aby mi kogoś szukał, albo to, że będę teraz sama sobie szukała w odwecie za to wszystko co się wydarzyło wcześniej. Pff okropieństwo. To jak ciągnięcie za warkoczyk, za które musiałam mu oddać.

Wiem jak to czasem jest. Usilnie chcemy aby inni utwierdzali nas w czymś co już same wiemy, a to co wiedzieć powinnyśmy jest raz - niezauważalne przez nas, dwa - zgoła zupełnie inne i tym samym często nam zupełnie nie odpowiada. Staram się realnie patrzeć na otaczających mnie ludzi, świat. Ostatnie wydarzenia szeroko otworzyły mi oczy na to co dzieje się wokół mnie. Może przelałam wiele łez, ale tak samo wiele się nauczyłam i doceniam to bardzo. Trzeba mieć na uwadze nie tylko ulotność chwil, ale i dystans do siebie smile

65

Odp: przyjaciel?
nitka102 napisał/a:

Nie, nie, w żadnym wypadku, żadne pożegnanie. To coś bardziej w stylu "dziękuję za przyjacielską radę" smile

Nie masz za co dziękować, skoro mogłam Ci w jakiś sposób pomóc to bardzo się cieszę smile

Myślę, że sukces rozmów polega na tym, że możemy wypowiedzieć swoje problemy, obawy a przez to nabrać dystansu do tego, a osoba, która słucha jest tylko ,,tłem", bo trochę głupio byłoby mówić do lustra, choć pewnie skutek byłby taki sam- rozjaśnienie w głowie..

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024