Hej, słuchajcie mam problem z moim 30 letnim chłopakiem. Jest bardzo miły, sympatyczny, lubiany, dobry dla innych ale i nazbyt uczynny. Jego brat przeprowadza remont i prosi go o pomoc przy wnoszeniu, wynoszeniu klamotów. On cały czas ulega w tym przypadku bratu ale też i innym. Ja rozumiem że brat to ważna osoba w życiu ale nie do przesady że na każde zawołanie brata on jedzie mu pomagać. Dzisiaj zdarzyło mi się że byliśmy na zakupach w odzieżowym sklepie i w środku dnia mój facet dostał telefon. Nic mi nie mówił, dopiero jak go zapytałam po 30 minutach to powiedział że dzwonił do niego brat i prosił żeby przyjechał pomógł mu pownosić płytki. A on jak posłuszny piesek zgodził się. Zdenerwowało mnie to i kazałam mu już odrazu jechać do brata skoro on jest ode mnie ważniejszy. Zabrał swoje rzeczy i pojechał. Napisałam mu więc żeby nie odzywał siędo mnie dopuki nie stwierdzi kto jest dla niego najważniejszy i żeby się zastanowił z kim chce spędzić życie. On tak zawsze mówi mi o wsztystkim w ostatniej chwili. Nie mam z nim problemów ze zdradami, pijańskiem, nie jest konfliktowy. Jest cichy, skryty w sobie bo wiele od niego trzeba wyciągać i czasami myślę że nie pasujemy do siebie . Ja lubię rozmawiać o nas o naszej przyszłości itp a on nigdy sam nie zaczynał takiego tematu. Dopiero jak ja zacznę rozmawiać i wyciągać od niego co o tym myśli, jak on się zapatruje to wtedy odpowie ale zaraz temat siękończy. Ja nie wiem co mam robić z tym człowiekiem. Chciałabym być z nim na całe życie, jesteśmy razem już 4 lata a on nadal jest taki skryty, nie pogada o nas, tylko na takie proste codzienne tematy.nie rozumiem jak brat może być ważniejszy od dziewczyny. Jego brat sięwyprowadza i oczywiście ja musiałam pomyśleć o tym że może by pogadał z rodzicami skoro jedno mieszkanie będzie puste to może my byśmy zamieszkali w końcu razem. dopiero jak mu dałam pomysł to powiedział żę da się załatwić ale musi pogadać z matką. To jest tak ze wszystkim że ja bym chcioała być już razem a on nawet o tym nie gada, zawsze ja daję pomysły - to tragedia. czuję jakby był moim kolegą a nie chłopakiem bo tak rozmawia ze mną na tematy codzienne tylko. Jak mu powiedziałam słuchaj chaiałabym już z tobą mieszkać to oczywiście on powiedział że on też by chciał. nie wiem co za dziwny człowiek z niego, czemu on siętak zachowuje
nie ma chyba żadnego większego problemu między wami i powinnaś się cieszyć, że masz takiego dobrego chłopaka, zauważ, że są o wiele gorsi
ma swoje wady jak każdy, które ci przeszkadzają ale musisz zrozumieć, że w każdym coś tam ci będzie przeszkadzało i chyba musisz z nim poważnie pogadać a jak nic się nie zmieni to zaakceptować go takiego jakim jest ![]()
Witaj Uilo5!
Ehh coś mi się wydaje, że Twój chłopak jest po prostu mało asertywny.. i boi się odmówić czegokolwiek komukolwiek/ mieć inne zdanie na jakikolwiek temat, bo boi się że mógłby kogoś urazić czy np. być źle odebranym. Chce wszystkim dookoła dogodzić żeby przypadkiem nie wynikła jakaś kłótni, np. z bratem czy z Tobą. I wiesz z jednej strony to mu strasznie współczuje, bo popatrz z jego perspektywy musi mieć straszny dylemat - jest między młotem a kowadłem, czyli Tobą a bratem w tym przypadku.. bezradność.
Z drugiej strony rozumiem Cię doskonale. Złość na niego, żal, rozczarowanie! Przecież to TY jesteś jego kobietą i miłością, więc najważniejszą osobą. I tak jak piszesz o cechach Twojego chłopaka, to myślę sobie, że on Cię na pewno kocha, szanuje tylko po prostu taki jest.. Typa macho to Ty chyba z niego nie zrobisz <dominującego>
Ale rozmawiałaś z nim o tym? Może spróbuj z nim pogadać, że chciałabyś aby o pewnych sytuacjach mówił Ci wcześniej, bo też chcesz czuć się ważna w jego życiu, że też miło by było żeby czasem wyszedł z inicjatywą i np. sam zaprosił Cie do kina, sam wybrał film i zorganizował wieczór? nie wiem jak to u Was wygląda, ale może takimi małymi kroczkami mu pomożesz
niech uwierzy że sobie poradzi, a Ty nawet jak film do końca Ci nie pasował, powiesz że świetnie sobie poradził
Czasami niewielka zmiana, pochwała jest początkiem zmian..
Problem tkwi w tym że rozmawiałam z nim wielokrotnie co bym chciała zeby on w sobie zmienił. Prosiłam żeby otworzył sięi rozmawiał ze mną o wszystkim, mówiłam że wogóle nie rozmawia o nas, nie podejmuje żadnych króków żeby to zmienić a ja vbardzo bym chciała bo nie weim czy on teżchce czy go może coś blokuje może nie jest tego pewien ale on zawsze odpowiada mi że jest pewien iż ze mną chce spędzić całe życie i że nie powinnam tak siędenerwować tym iż pomaga bratu. Jak go zapytałam a nie mógłbyś pomagać mu w tygodniu kiedy masz wolne tylko wtedy gdy ja mam zawsze wolne weekendy a on nie , jego brat też ma tylko wolne weekendy, w tygodniu i tak się nie widizmy więc wtedy i brat byłby zadowolony i mój chłopak i ja.Przecież to jego brat ma problem i potrzebuje pomocy w remoncie a więc powinien siędostosować do osób które chcą jemu pomóc i mógłby wziąć sobie wolny dzień w tygodniu, wtedy by mu pomógl. No albo po prostu wieczorem po pracy zrobiliby coś razem i każdy byłby zadowolony. Ja chcę z nim spędzać każdą wolną i chwilę i on mi mówi że też więc po co jedzie pomagać w weekendy. Jeśli ja np. kiedyś wyjechałam do rodziny na weekend na samym początku naszej znajomości to go pytałam czy też pojedzie ale on nie chciał bo nie zna ludzi itp. Przecież jak sięchce spędzać z kimś chwile to czemu ja bym miała nie jechać jakby on chciał. Z chćecią bym to zrobiła. No ale to było na początku więc nie ma tragedii ale i teraz już jestem zaangażowana w ten związek i szczerze mówiąc dzisiaj zrobiło mi sięprzykro jak on w środku dnia otrzymał telefon od brata potrzebującego pomocy i po prostu nie słuchał mnie że ja bym chciała z nim spędzić dzień, że brat może poczekać np do następnego tygodnia, przecieżto że jest na miejscu nie oznacza że na każde zawołanie ma jechać. P{rzecież może mu grzecznie odmówić, powiedzieć że w dniu dzisiejszym jest to niemożliwe bo już ma zaplanowany dzień. ja może i nie weim co to znaczy brat chociaż mam ddwóch ale nie dogadujemy sięza bardzo z sobą. Też nie miałam cudownego życia i chcioałabym żeby mój chłopak był cały czas przy mnie.. dlaczego on traktuje brata za najważniejszego a ja zostałam zepchnięta na drugą pozycję. On mnie też nie potrafi zrozumieć i powiedział : jak mam możliwość to czemu mam nie pomóc bratu? wszystko można zrobić , i pomóc bratu i innym członkom rodziny, znajomym ale nie na każde zawołanie wtedy gdy jest na miejscu w jednym, mieście . Na pewno nie pojechałby do nigo jakbyśmy mieli wyjazd czy jakąś imprezę - a przynajmniej tak mi się jeszcze nie zdarzyło ale kiedy znajdują sięw tym samym mieście co i my i spędzamy taki luźny dzień po prostu bez imprez spotkać to na zawołanie brata on jedzie. Ja mam wolne tylko weekendy i tylko raz w tygodniu widuję sięna cały dzień z moim facetem i aż mnie nerwy biorą jak mogłabym się z nim nie widzieć. ToRozumiem jakby kcoś sięstało z jego bliskimi wtedy wiadomo że musi jechać . To bardzo trudne dla mnie pogodzenie sięz takim problemem.
5 2013-08-10 18:42:27 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2013-08-10 18:44:58)
Wiesz co zanim Ci odpowiem, przytocze Ci szybko moją historię, bo jest podobna. Mam chłopaka z którym jestem od 4,5 roku. Jest nam razem świetnie, ale to nieistotne teraz, bo my mieliśmy trudne początki, zbliżone do Waszych trudów teraz. Ja mam siostrę, aczkolwiek nie mam z nia najlepszych relacji, podobnie z rodzicami. Miałam dosyć ciężkie dzieciństwo i młodość, więc jak poznałam mojego chłopaka (miałam 19lat) to tak jakbym los na loterii wygrała. Bo jest wspaniały, ma dobre serce, pomocny, mądry, szanujący mnie i zrobiłby dla mnie wszystko. ALE.. on jest z rodziny rolników. I ma świetnych rodziców, zktórymi jest bardzo blisko związany i ze swoim rodzeństwem także. Ja z kolei nie mogłam zrozumieć, jak to jest że on musi pomagać w domu, że jest na zawołanie każdego z członków rodziny, kosztem naszych spotkań. Były sytuacje że widywaliśmy się tak jak Ty raz w tyg albo weekend. I nie mogliśmy w inny dzień!! Pamiętam sytuację, ze pojechalismy na romantyczna wycieczke do pobliskiego miasta, zadzwonila do niego siostra zeby wracal do niej bo ona kupuje samochod i on musi jej pomoc wrocic tym autem chociaz ona ma prawo jazdy!!!!! I wrocil do niej!! bylo mi tak przykro czulam sie samotna, opuszczona.. bo potrzebowalam tak bardzo wsparcia i poczucia tego ze ktos mnie w koncu kocha!!ikazda chwile chcialam spedzac tylko z nim, a on z kolei mial swoje obowiazki. Ja to odbieralam jak odrzucenie.. ale teraz po latach wiem ze tak nie bylo. On po prostu tak kocha swoja rodzine i jest z nia blisko.. Musialam to zaakceptowac, i zajelo mi to troche czasu bo sama nie jestem z takiej kochajacej rodziny.. Teraz jest juz super, jego rodzina jest moja rodzina (choc jeszcze nie oficjalnie). Ale ja sama musialam go tez nauczyc odmawiac. Tak jak sama mowisz, nie moze byc tak ze o kazdej porze dnia i nocy on biegnie robic remont na rzecz czasu z Toba. Wiadomo ze jak by sie cos stalo to trzeba pomoc. Ale czasem warto sie zastanowic, w jego przypadku, czy wazniejszy jest zwiazek czy remont brata
Staram sie byc obiektywna.. bo wiem ze Twojemu chlopakowi tez pewnie nie jest latwo, ale tez doskonale rozumiem jak Ty sie biedna czujesz.. Ale jesli go kochasz i czujesz ze warto walczyc to walcz!! malymi kroczkami, rozmawiaj, tlumacz, mow o tym jak sie czujesz.. ze czujesz sie malo wazna w jego zyciu.. Niech sie postara!! Wiesz co do otworzenia sie na uczucia i rozmowy to u wiekszosci facetow z tym ciezko.. oni uwazaja ze takie gadki to slabosc. Moze Twoj facet zamiast mowic o przyszlosci woli dzialac?? moze uwaza ze wystarczajaco sie stara i okazuje swoje uczucia poprzez dzialanie?
jakie tu by było najlepsze rozwiązenie tego problemu? jak ja mam reagować na to że on jedzie w weekend kiedy tylko wtedy mam wolne pomagać robić remont? ? Teraz jeszcze nie jesteśmy małżeństwem więc nie jesteśmy przywiązani też i dziećmi ale ja go kocham i nie wyobrażam sobie życioa z innym chociaż często siętak mówi a portem jest następny i następny.... no chciałabym z nim być alez drugiej strony jeśli mu pozwolę na wsyzstko towcale nie będzie słuchał tego co mi siępodoba a co nie i będzie nadal robił po swojemu. Ciężko będzie mi go zmienić bo ten typ już tak ma ale co zrobić żźżeby sięz nim nie rozejść ale zmienić choć trochę to jego zbyt dobre serce. . Ja mu kazałam wszystko przemyśleć, zastanowić sięczy chce być ze mną i wtedy przyjmuje moje zasady bo we innym przypadku sięnie dogadamy i będziemy tak często sprzeczać, czy chce zmienić swoje postępowanie i żeby się odezwał tylko wtedy jak podejmie decyzję iż jesrt w stanie zaakceptować moje wytyczne a przynajkmniej po częsci , zawsze można iść na jakiś kompromis. Napisałam że daję mu dużo czasu na zastanowienie, tyle iel będzie epotrzebował miesiąc pięc rok albo więcej. Już kilka razy się troszkę kłóciłam z nim o to że nioe ja najważniejsza jestem z jego sercu skoro tak postępuje ale on twierdzi że to ja jestem najważniejsza i jak mu pisałam żeby się zastanowił to on przyjeżdżał do mnie i mówił że mnie kocha ale jak ma czas to pomaga beratu. on jakby myśli że czego by nie zrobił i jak często by pomagał to ja i tak będę z nim - bo tak między nami powiem wam że to się zgadza ale ja mu tego nie mówię, nie chcę żeby wiedział że wszystko mu można a ja i tak go przyjmę. ale potem chwila minęła a my ddalej byliśmy ze sobą jakby nigdy nic , dopuki nie pojawił sięproblem brat
. i na nowo marianowo więc dałam mu ultimatum i powiedziałam że teraz na poważnie mówię , daję ci czas na zatanowienie i nie przyjeżdżaj do mnie dopuki sam tego nie przemyślisz. Myślicie że to coś może zmienić?
7 2013-08-10 18:53:42 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2013-08-10 18:55:20)
Nie ma na to jednej prostej rady bo sama musisz podjac jakas decyzje. Ale gdybym byla Toba, i rzeczywiscie go kochala to nie zrywalabym. Dalabym sobie i jemu jeszcze troche czasu. Ultimatum moze odniesc odwrotny skutek, bo zaden czlowiek nie lubi robic czegos co mu sie karze i zwyczajnie moze sie zbuntowac.. A urazona duma pozniej nie pozowli na przyznanie sie do bledu.. Trzeba by to zrobic tak, zeby on myslal ze to byl jego pomysl
Faceci lubia myslec ze to oni maja kontrole nad wszystkim, czasem jednak bywa troszke inaczej..
Dlugo bedzie trwal ten remont u brata jeszcze?? Sluchaj a moze zmien taktyke.. moze jakbys mu powiedziala np. Sluchaj "Stasiu" widze ze jest Ci strasznie ciezko.. praca, remont u brata. To musi byc bardzo meczące. Jestem z Ciebie dumna, przemyslalam wszystko i staram sie Ciebie lepiej zrozumiec. Moze w ta sobote postaralbys sie skonczyc remont u brata np 2 h wczesniej, ja przygotuje cos dobrego do jedzenia i obejrzymy razem film?" Rozumiesz o co chodzi? Zeby podkreslic ze go rozumiesz, ze jestes z niego dumna <ego wzrasta>, on i tak pojedzie zrobic ten remont, wiec niech chociaz skroci go o te 2 h! Powiedz ze bardzo Ci na tym zalezy, bo to pokaze ze on jest w stanie jednak uwzglednic tez Ciebie w tym wszystkim. Od razu sie nie zmieni i nie osiagniesz niczego ultimatum. Trzeba to robic stopniowo bo z dnia na dzien nie rzuci wszystkiego. A przy okazji zyskacie romantyczna kolacje!
Dziękuję bardzo za dobre rady, wsparcie duchowe, to jest podbudowujące . Zawsze staram sięzrozumieć chłopaka ale emocje też często biorą górę i za szybko siędenerwuję jak coś idzie nie po mojej myśli. Jakie to wszystko trudne
. żeby on był jeszcze rozmowny, przytulił mnie i wytłumaczył na spokojnie co on o tym wszystkim myśli, żeby był otwarty i jakoś tak podszedł mnie z dobrej strony a on taki dobry chłopak ale nie do końca wie jak sięw tym odnaleźć a czasami myślę sobie dlaczego on nie może zachować sięjak prawdziwy facet i właśnie okazać mi tą miłość. Teraz byliśmy na urlopie i znowu poszło o brata ale już mniejsza o niegho. Nie odzywaliśmy się do siebie przez pół dnia, spacerując i ty wyobraź sobie że on nie potrafił załagodzić sytuacji. PÓŁ dnia łaziliśmy i bez słowa. tylko zapytał gdzie idziemy,. Potem weszłam do sklepu po wodę bo były niesamowite upały i wyszłam to nawet mnie nie zauważył więc stwierdziłam że pójdę sobie i nic mu nie powiem. zdążyłam z 10 minut przejść i zadzwonił o mnie zapytał gdzie jestem , więc mu powiedziałam i przyszedł zapytał dlaczego nie podeszłam do niego. Na to ja mu że nie czuję się na tyle tobie potrzebna żebym ci mówiła bo ty nawet nie potrafisz ze mną rozmawiać i rozwiązać problemu, zawsze ja to robię i zawsze dzięki mi sięgodzimy. Szliśmy dalej a on nic ani słowa, więc doszliśmy do lodziarni i stwierdziłam że zatrzymam się i postoimy trochę, może w końcu zacznie ze mną rozmawiać. Długo nic aż w końcu zapytał mnie czy chcę loda albo gofra a ja mówię a ty co chcesz?? a on nie wie, może loda . To ja znowu do niego a może coś innego bym chciała a on pyta coś słodkiego?? a ja mówię nie, nic słodkiego , pomyśl co ja mogę chcieć. i strzelał to loda to gofra to coś rtam a ja mówię w kóńcu że widzę że nie jest domyślny a ja chcę pogadać więc do niego może byśmy porozmawiali. ty byś tak siędo mnie nie odzywał przez cały dzień? a on że nie, przecież sięodzywałem pa ty coś tam odpowiedziałaś albo nic. a ja mówię do niego skoro mamy problem i jesteśmy skłóceni to ty sięmnie pytasz gdzie idziemy i tak ma wyglądać rozwiązywanie naszych problemów?? A on na to no nie. więc ja czekam i czekam i dalej stoim aż się domyśli co facet powinien zrobić. on dalej nic i pyta cto loda chcesz czy gofra a jamówię nic z tych rzeczy a czy ty sięnie domyślasz? czy ty nie wiesz co w takich chwilach trudnych dla związku powinien zrobić facet? a on że nie. wyobraż sobie że po prostu miałam ochotę siępopłakać i w oczach stanęły mi łzy tak troszkę w końcu pocałowałam go i zapytałam czy to tak trudno zrobić ? pocałowaźć, przytulić to takie trudne? często po prostu to by wystarczyło , Pojawiły mu sięłzy , ja już sięodgniewałam na niego bo nie potrafiętak długo sięgniewać. ehhh on nigdy nie miał dziewczyny, ja jestem jego pierwszą , no nie wiem może to dlatego on jest taki nie obcykany w tych sprawach???? fakt jest taki że jak sięnie odzywamy to zawsze za mną będzie chodził, nigdy nie pójdzie w drugą stronę a ja żeby mu pojkazać jak powinien zachować sięfacet to idę i mam nadzieję że on w końcu zrozumie ehhh
wiez on uważa że im szybciej upora się jego brat z remontem, to tym prędzej my będziemy mogli myśleć o sobie. tak mi mówi pewnie dlatego że nie potrafi odmówić no nie wiem. remont całego mieszkania to jest więc trudno powiedzieć ale pewnie skończą to na zimę bo ile można robić
. Dzisiaj to mu powiedziałam nigdzie nie jedziesz do brata w tym dniu ale nie mogę mu zabronić - to nie więzienie
po za tym nie na tym polega. Lepiej żeby on sam zrozumiał , może po namyśle da mi jakąś ciekawą propozycję i w końcu sam pomyśli żeby było dobrze dla wszystkich.
Nmzc. Po to tu rozmawiamy, zeby bylo Ci troszke lepiej i zebys miala szanse sie wygadac
Nie dziwie Ci sie ze sie poplakalas!! Ja zareagowalabym dokladnie tak samo!! wydaje mi sie, ze podobnie jak ja, nalezysz do wrazliwych osob.. Twoj chlopak tez tylko on dusi wszystko w sobie. Wiesz szlag by mnie trafil, i tez bym sie tak wkurzyla w tej sytuacji na urlopie. Ale jednego sie w zyciu nauczylam: facetowi trzeba powiedziec wprost. Bo oni naprawde nie rozumieja takich rozmow gdzie w gre wchodza uczucia. Bardzo dobrze ze mu powiedzialas wprost ze oczekujesz od niego w sytuacji konfliktu tego zeby ten konflikt rozwiazac, pogadac, przytulic. Powtarzaj mu to! Ale powiedz mu to tez w sytuacji, gdzie sie nie klocicie bez emocji. On chyba nie zostal nauczony jak konflikty sie rozwiazuje w zwiazku. Pewnie myslal ze kupi Ci loda, gofra i nie bedziecie wracac do tego tematu, to sie samo rozwiaze. Ale dobrze ze Ty jestes inna. Mam nadzieje ze nauczy sie tego od Ciebie, bo nie mozna tak przejsc do porzadku dziennego jak gdyby nigdy nic..
co do jego brata i remontu. Do zimy kupe czasu
Moze powiedz mu juz w ten weekend zeby zarezerwowal sobie przyszla sob lub nd tylko dla Was??
denerwuje mnie też że któregoś dnia cały dzień go nie było ( remont u brata) jestem typem zazdrośnicy i jak ktoś ma coś mojego albo co ja bym chciała mieć to po prostu mnie wkurza a jego brat z dziewczyną i jej maą razem tam w czwórkę byli prawie cały dzień a ja u siebie.... to nie jest fajne. na to mój facet to trzeba było jechać ze mną i pomagać , może my też do remontu kiedyś będziemy potrzebować jego pomocy. a ja mówię postaram się zrobić tak żeby go nie wołać to raz , dwa jakby przyjechał z dziewczyną to nie byłabym zadowolona bo po co mi ona a trzy jakbym dostała tyle kasy od rodziców na remon co oni to bym nie zawracała czterech liter rodzinie, tylko zapłaciłabym jakiemuś tam i by pomagał. nam nikt nie da jak sami nie weźmiemy kredytu, jak nie zarobimy. a on na to jakby brat przyjechał z dziewczyną to co by mi ona nie przeszkadzała a ja mówię że mi tak i bym ją wyprosiła
no denerwuje mnie to i chociaż nie chcioałabym być taka to nie potrafię być inna chociaż już wiele zmieniłam w porównaniu do tego co było kidyś dawno temu ![]()
no powiem ci że przez ten remont jakiś czas temu zaczęłam myśleć o coraz częstszych wypadach na weekend
a to do rodziny a to gdzieś tam jeszcze
żeby tylko był ze mną cały czas
. Może masz jakiś fajny pomysł gdzie można wyrwać sięna cały dzień a żeby nie było możliwości powrotu do remontu ![]()
Wiesz co to moze rzeczywiscie nastepnym razem pojedz z nim. Zobaczysz jak to wyglada, przyjrzysz sie sytuacji, o moze okaze sie ze bedzie fajnie? moze ta dziewczyna jego brata okaze sie milym towarzyszem?
Rozumiem Twoja zlosc, ale w Waszym przypadku musi byc jakis kompromis.
no ale tak się wpraszać samej? też trochę głupio a poza tym nie bardzo chcę żeby ktoś sobie coś dziwnie o mnie pomyślał że go pilnuję albo coś w tym stylu... hmmm no i czułabym się nie swojo
. kolejny problem teraz będzie jak zamieszkają razem to zaraz zaczną się odwiedziny w święta itp u jego mamy i mój facet też będzie z nimi wszystkimi zamiast ze mną, ty wiesz jak to boli że oni już będą sobie razem spędzać a my nie? no mój facet przyjedża do mnie na święta jak ma wolne od pracy. Zawsze jeden dzień spędza u mamy, mieszka z nią jeszcze mieszka a drugi dzień ze mną.
i właśnie dlatego powinnaś pojechać. Bo nikt tego nie odbierze, że go kontrolujesz, tylko Ty tak myślisz
Ja bym pomyślała "O fajnie, że przyjechała. Może chce nas lepiej poznać?". Bo wiesz.. jak bierzesz faceta to z całym pakietem tzn rodziną. Zaproponuj, że chętnie byś pojechała z nim, poznała lepiej rodzinkę. To wtedy on sam może będzie wychodził z inicjatywą.. lepiej spróbować się dogadać z nimi, niż izolować, będziesz czuła się zawsze odrzucona na boczny tor.. a tak będziesz mieć czyste sumienie że próbowałaś pójść na kompromis i dać coś od siebie.. tak myślę, że człowiek czasem musi być takim "egoistą" żeby być w zgodzie ze sobą. Wiem, że Cię to boli.. i chciałabym powiedzieć Ci że będzie tak jak Ty sobie to wymarzyłaś.. ale bycie z drugim człowiekiem jest ciężkie momentami i wymaga wyrzeczeń, z jego strony i z Twojej
U mnie też tak jest, że Wigilię np, mój spędza w domu a na pierwszy i drugi dzień świąt się widzimy. Też mi jest przykro, bo ja bardzo bym chciała żebyśmy spędzali wigilię razem u niego i u mnie w domu, jak prawdziwa rodzina
Ale wiem, że teraz to niemożliwe i jakoś trzeba to pogodzić.. a zamierzacie razem zamieszkać?
Hmmm moja rada?? Popracuj nad swoja zaborczoscia... wsciekasz sie, ze pomaga innym, bo Tobie go zabieraja. Bo nie jest tak jak Ty chcesz. Bo "marnuje czas" z innymi zamiast z Toba ! To jest jego brat! To ze Ty masz gorsze stosunki z rodzina nie znaczy, ze on ma pogorszyc swoje... a Ty najwidoczniej tego bys chciala. Bo mialabys go zamknietego w klatce...
Ciezko sie czytalo Twoje posty. Widzac ile w Tobie wymagan, tfu RZADAN! Bo Ty chcesz i tak ma byc. Nie pojedziesz do rodziny bo sie wpraszac nie chcesz bo glupio itd. Spoko, ja bym tez sie krepowala w obecnym zwiazku ale przez to, ze my jestesmy 3miesiace razem a nie 4lata. Po4latach powinnas miec juz wiecej poukladane itd. I powiem Ci szczerze, ze jesli sie stanie, ze sie rozstaniecie, zryjesz mu glowe tak, ze chlop dlugo nie bedzie wierzyl w zwiazki normalne, spokojne, ludzkie...
Szczerze to dziwie mu sie, ze to znosi... 4lata. Ma chlopak anielska cierpliwosc serio.
dziewczyno a czy on Ci powiedzial że brat jest ważniejszy od Ciebie? nie? pewnie że nie, on tego nie powie bo tak nie jest a to TY masz problem i TY sobie musisz z tym, poradzic, wyobraz sobie ze sa takie rodzuny w ktorych kazde z rodzenstwa kazdemy pomaga o kazdej porze dnia i nocy i Twoj facet jest takim przykladem tak samo jak moj narzeczony, uwazam to za zalete, jest rodzinny i pomaga, to źle?
Tegan - masz całkowitą rację i ja się pod tym podpisuję. Rodzina zawsze jest na pierwszym miejscu i rodzinie zawsze się pomaga. Wiadomo, że są jakieś pierdy, że czas nie ten i z błahostkami się czterech liter nie zawraca.
Tymczasem partner autorki wątku pomaga w remoncie, który najwidoczniej jest robiony "na raty". Nie ma w tym absolutnie nic złego, czy niewłaściwego. A wręcz odwrotnie - genialny materiał na partnera życiowego. Widać rodzina gra u niego pierwsze skrzypce.
A ja myslę, że jak jej facet jest na każde zawołanie rodziny to już zawsze tak będzie. Ma on wyraźny problem z asertywnością, a rodzina to nieświadomie wykorzystuje bo się przyzwyczaili, że on zawsze pomoże.
Będą małżeństwem, a brat zadzwoni, powie pomóż mi przekopać ogródek, to jej facet od razu tam pobiegnie bo go wzywają.
Owszem remont istotna sprawa. Jednak jeśli brat chce pomocy faceta autorki postu we wnoszeniu kafli to powinien dzień wczesniej go zapytać, czy będzie miał czas np. rano mu pomóc bo on planuje kupić kafle i chciałby razem z nim wnieść je potem do mieszkania. Jak dla mnie to rodzina tego faceta go w ogóle nie szanuje, nie uznaje, ze on może mieć swoje plany, zajęcia, swoje życie tym bradziej, że takie coś jak zakupy na remont można zawsze zaplanować, uzgodnić.
Zgadzam się z Twoją wypowiedzią Enya. Wiadomo, że pomoc rodzinie jest ważna, i zawsze będzie ten bliski kontakt z jego rodziną skoro już jest taki. Jednak nie trzeba całego weekendu spędzać u brata przez kilka miesięcy, bo to już nie jest pomoc, tylko wykorzystywanie moim zdaniem.. a płaci tym ich związek, bo ja rozumiem też frustracje Uilo5
Ale no myślę, że dobrze by było gdyby Uilo5 też uczestniczyła w życiu rodziny, zwłaszcza jeśli macie wziąć ślub w przyszłości. Bo nie można mu też kazać wybierać między żoną a rodzicami.. Bierzemy drugą połówkę z pakietem
a ja jestem przeciwniczką kłótni i odrzucania rodziny małżonka.. bo my nie chcielibyśmy wybierać między mężem a rodziną.
chomik9911 - a ja nie rozumiem, ponieważ dziewucha wie, że jest i zazdrosna i zaborcza. Biorąc to pod uwagę, to trzeba jednak brać na jej słowa sprostowanie. Bo w takich wypadkach "zawsze", "na każde zawołanie", "każdego dnia" okazują się być słowami patykiem na wodzie pisanymi.
Bo równie dobrze to mozna brać na poważnie słowa bałaganiarza, że "przed chwilą sprzątał". Choć było to kilka tygodni, czy wręcz miesięcy wcześniej.
No masz rację. Sama autorka tak o sobie powiedziała, jednak nie znam ani jej ani jego więc staram się widzieć obie strony
Ja po prostu uważam, że wiemy kogo sobie bierzemy i rodzinę wybranka trzeba akceptować i pomagać w różnych sytuacjach. Wydaje mi się też, że jej chłopak jest mało asertywny, z kolei autorka nie może go tak stawiać pod ścianą i kazać wybierać. A zakładam, że chcą być razem nadal w związku, prawda Uilo5? Więc staram się pomóc w znalezieniu rozwiązania, które usatysfakcjonuje obie strony i ostudzi emocje
w każdym konflikcie obie strony mają rację i ponoszą winę.
a duży plus dla Uilo5 za to, że widzi iż ma problem z zaborczością. To pierwszy krok do pracy nad tym!