Partner pogubiony w swoich problemach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partner pogubiony w swoich problemach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Partner pogubiony w swoich problemach

Witajcie!

Pisałam na forum już jakiś czas temu, ale miałam przerwę - brak czasu dał się we znaki.
Jestem ze swoim chłopakiem od prawie 4 lat. Oboje jesteśmy ok. połowy "lat dwudziestych". Od 1,5 roku mieszkamy razem.

Nie wiem jak zacząć, więc od razu z grubej rury. Mój chłopak ma ogromny problem z podejmowaniem decyzji i z zaradnością, a raczej jej brakiem... Ma bardzo nisko płatną pracę , która w dodatku jest bardzo angażująca czasowo i w jego przypadku również emocjonalnie. Ze studiów zrezygnował jakiś czas temu, ale to akurat była bardzo dobra decyzja, bo kierunek, który wybrał, po prostu nie pasował ani do jego osobowości, ani predyspozycji (prawo, na którym raczej trzeba być przebojowymi rozpychać się łokciami, plus należy mieć bardzo ponadprzeciętne umiejętności komunikacyjne i konkretne myślenie). Ja mam pracę, która daje mi satysfakcję i choć może na razie nie zarabiam rewelacyjnie, to jednak średnia krajowa jest, i perspektywy na więcej również.

Jeśli chodzi o nasze relacje, to nie mam wątpliwości, że i on bardzo mnie kocha, i ja jego. Gdyby było inaczej nie pisałabym tutaj tylko zakończyła te relację już dawno temu, bo problem nie pojawił się dziś, tylko jest z nami od początku trwania związku. I ze względu na to, że z czasem oczekiwania rosną przybiera on na sile...

On ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Staram się udowadniać mu, że jest bardzo dużo wart, nawet odwracam kota ogonem i mówię mu, że skoro dziewczyna jego marzeń z nim jest, to znaczy, że jest kimś naprawdę wyjątkowym (bo to prawda). Chodził przez krótki czas do psychologa, ale niewiele to dało szczerze mówiąc...
Wydaje mi się, że jego dołek pogłębia się również przez to, że kontrast między naszymi sytuacjami jest coraz ostrzejszy - mnie coraz lepiej idzie w pracy, moja kariera się rozwija. On stoi w miejscu, a może nawet się cofa. Staram się go zmobilizować, ale wszystko na nic! Próbuję pomóc mu znaleźć kierunek, w którym mógłby pójść, ale on jest tak pełen niewiary i zniechęcony, że nie ma szans. Najbardziej boi mnie i martwi to, że nie podejmuje żadnych działań! Co więcej, mówi, że "jego czas już minął" i inne takie głupoty. Chłopak ma dwadzieścia kilka lat, całe życie przed sobą, które marnuje na utyskiwanie nad swoim losem, brakiem szczęścia i "talentu"...

On cierpi, ja cierpię, nasz związek cierpi. Nie możemy iść do przodu, założyć rodziny, no bo faktycznie - w tej sytuacji nie byłoby to najmądrzejsze posunięcie. On do tego wszystkiego trapi się jeszcze tym, ze mnie blokuje, że jest kotwicą, etc... Oczywiście, rozumiem go i ma w tym trochę racji, bo z wielu rzeczy rezygnuję dla niego, ale nigdy sama bym o tym tak nie pomyślała, a już na pewno nie powiedziała! No ale sami powiedzcie - gada i gada, narzeka, biadoli, ale nic nie robi! I non-stop szuka dziury w całym - parę razy już niby wymyślił co będzie robił, ale po chwili dochodził do wniosku, że jednak się do tego nie nadaje i nawet nie próbował. I tak w koło... Mówi, że się "Zastanawia", ale to trwa już kilka lat! A jego zastanawianie polega w głównej mierze na uzasadnianiu sobie, dlaczego nie ma żadnej możliwości ruchu.

Co Wy o tym wszystkim myślicie?? Przepraszam za rozwlekły wywód, ale bardzo trudno było mi ubrać to w słowa...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Droga Pig head

krotko i na temat nie widze tego zwiazku niestety
Z tego co piszesz jestes dosc przebojowa przynajmniej bardzien niz twoj partner

Powiem tak kochasz go to zrozumiale widzisz ze cos jest nie tak narazie nie przeszkadza ci to bardzo ale w koncu zacznie uwierz wiem co mowie.

Z czasem bedziesz skazana tylko na siebie i tylko ty bedziesz ciagnac ten wozek a przeciez nie o to chodzi w zwizku

Przemysl czy jest sens sie meczyc z kims kogo ciagle bedziesz musiala niesc a uwierz on bedzie coraz ciezszy

zycze powodzenia i dobrej decyzji

3 Ostatnio edytowany przez pig-headed (2013-08-08 20:43:43)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

ZłaKobieto, dzięki wielkie za odpowiedź!

Dokładnie tak jak napisałaś - ja jestem przebojowa, on zdecydowanie nie. Na początku myślałam, ze taka odmienność charakterów to coś, z czego oboje będziemy mogli czerpać. Jednak ja prę naprzód, a on sam czuje, że za mną nie nadąża... W efekcie oboje czujemy się źle i frustracja narasta. Zastanawia mnie tylko, dlaczego to go nie motywuje? Czy jest aż tak sparaliżowany swoimi ograniczeniami? Bo naprawdę nie mam wątpliwości, że kocha mnie nad życie.

Niestety, męczy mnie to i siedzi na wątrobie już teraz...

Wiem, że model "nowoczesnej" rodziny istnieje, że rolę tradycyjnie męską może przejąć kobieta, a facet może zajmować się ogniskiem domowym, ale nie odpowiada mi niestety taki wariant... Chciałabym, aby mój facet mi imponował jako mężczyzna, i chcę czuć się przy nim kobietą... W pracy jestem szefową, a w domu chcę móc pozwolić sobie na słabość. Teraz nie mogę, bo muszę oprócz swoich dźwigać jeszcze jego problemy...

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

wlasnie mialam podobnie tez byla milosc slub itd itp myslalm ze jakos to bedzie nie bylo a ze sama jestem mega przebojowa zaczelo mnie to z czasem wku...wiac .

Zawsze chcialam miec faceta ktory bedzie odemnie silniejszy ale myslalam ze tacy nie istnieja.

Moja histroia skonczyla sie rozwodem po niecalych 2 latach na szczescie nie mielismy dzieci bo nie maialm juz ochoty o wszytskim i za wszystkich decydowac.

Dzis z perspektywy czasu jestem zla na siebie ze nie wstrzymalam sie z ta cala szopka slubu ale moze tak musialo byc ,

tear jestem szczesliwa i mam partnera wkrotce meza smile duzo starszego odemnie i uwierz mi oni istnieja silniejsi od nas wreszcie czuje sie jak prawdziwa kobieta a nie jak babochlop ktory za wszystko musi byc opowiedzoialny

Wiem ze go kochasz ale zycie niestety to nie tylko milosc a ciezka charowka i my kobiety potrzebujemy prawdziwego sinego meskiego ramienia..

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

wez jeszcze jedna rzecz pod uwage

Atrakcyjnosc faceta to nie työlko  wyglad prawdziwy facet ma ci imponowac tym co umie, co robi ,lepsza praca i ambicjami.

Nie widze tego u twojego partenra niestety

W koncu nadejdzie moment  ze stracisz do niego szacunek a co za tym idzie szybciutko posypie sie uczucie

Wiec....
lepiej podjac decyzje teraz niz meczyc sie z tym jak bedzie za pozno

I nie rob kolosalnego bledu jak ja nie lituj sie nad nim kazdy z nas jest i msui byc odpowiedzialny za swoje zycie punkt kropka

6

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Widzę, że byłaś w podobnej jak ja sytuacji... Twój ex-mąż też tak się męczył sam ze sobą? I czy wziął się w garść po tym jak od niego odeszłaś?

Coraz bardziej się skłaniam ku decyzji o odejściu... Wiem, że będę cierpieć, ale będąc z nim też cierpię, tylko w inny sposób. Marzę o mężu, dzieciach, a z nim nawet gdybym w końcu to miała to nie wiem za ile lat...

Cały czas miałam nadzieję, że to kwestia wieku, ze on z tego brzydko mówiąc "wyrośnie", ale lata mijają, a tu nic... On po prostu taki jest!

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

po moim odejsciu blagal plakal itd itp ja z nim wiele rozmow przeprowadzilam ale on uwazal ze blefuje mowaic o rozwodzie itd mial moje slowa za nic

w koncu sie wkurzylam i odeszlam nie bylo 2 szansy mial ich wystarczajaoca porzez 7 lat naszego zwiazku

i uwierz poboli i przestanie a kiedys sie bedziesz z tego smiac

albo calkiem zapomnisz

mowie naprawde z wlasnej autopsji nie sciemniam

i nie pchaj sie w zadne dzieci myslac ze sie zmieni nie zmieni uwierz a ty bedziesz miala jeszcze wiecej na glowie

8

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Nie jestem osobą, która fałszuje sobie rzeczywistość, bo nie chce stanąć twarzą w twarz z prawdą, ale w tej sytuacji mam wrażenie, że oszukuję się wierząc, że on się zmieni. Dawał mi wiele dowodów na to, ze tak nie będzie. Sprawa stawała już nieraz na ostrzu noża, i co? Albo żadnej zmiany, albo tak krótkotrwała, że mogłoby jej wcale nie być.

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

big head ja musze niestety uciekac zycze powodzenia w dzaialaniah i konsekwencji

bede w sobote

Pozdrawiam

10

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Ok dzięki za rozmowę! Dobrej nocy

11 Ostatnio edytowany przez pig-headed (2013-08-12 13:39:14)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Halo, net-kobietki i forumowicze! Napiszcie coś proszę, bardzo chciałabym poznać zdanie i doświadczenia więcej niż jednej osoby!

12 Ostatnio edytowany przez Sundari (2013-08-12 17:33:28)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Hej pig-headed,

Moją historię już znasz smile Dzięki za odpowiedź w mojej sprawie. Nasze historie są faktycznie podobne. Tak jak już pisałam w wątku gdzie ja opisywałam swoją historię ciężko jest pomóc "przez internet", bo każdy związek jest inny. Ja nie napiszę Ci, że "nie widzę tego związku", bo skoro piszesz z prośbą o radę to oznacza, że zależy Ci na nim. Nikt z nas raczej nie wypisze Ci recepty na dobry związek, bo każdy związek jest inny. Poza tym zastanów się czy Twój chłopak nie potrzebuje poważnej pomocy, bo mi tu trochę śmierdzi jakimiś problemami osobowościowymi. Może jego problemy (tak jak to było w przypadku mojego chłopaka) leżą w jego przeszłości? Może przeżył coś co spowodowało, że ma tak niską samoocenę? Jeżeli piszesz że Go kochasz to uznaję, że chcesz mu również pomóc.

Nie wiem czy widziałaś gdzieś na demotach czy fb obrazek z dwojgiem starszych ludzi oraz podpisem: "Jesteśmy tyle lat ze sobą, bo żyliśmy w czasach kiedy jak coś się psuło to się to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza". Gdy zobaczyłam to doznałam szoku. Ten obrazek udowodnił mi, że warto pracować nad związkiem. Jeżeli Go kochasz to mu pomóż tak jak pomaga się alkoholikowi, bo inaczej okaże się, że w każdym "kochanym" facecie coś nie będzie Ci pasowało i pozostaniesz "singielką".

Pogadaj z nim szczerze, wytłumacz, wytknij wszystko od A do Z, bez owijania w bawełnę, nawet trochę pokrzyczcie na siebie. Powiedz też, że pomożesz mu. Wypiszcie to co sobie obiecujecie i egzekwujcie to.

Ja byłam pewna, że kocham i walczyłam. Mój chłopak miał długi i ciężko mu było się z nich wykaraskać. Pomogłam mu (i to nie finansowo) i teraz ma już oszczędności a nie długi - w ciągu pół roku! Motywuję Go ciągle, pomagam planować - wcześniej mówił - "zrobiłbym", "osiągnąłbym", a teraz mówi "zrobię to", "osiągnę to". I to robi. Zwróć też uwagę na siebie - ja po czasie odkryłam jakiego mam "pierdolca" na punkcie rozwoju, sukcesu, osiągania celu (później odkryłam, że mam osobowość anankastyczną, która powoduje to napięcie). Może też za wiele wymagasz i dlatego Twój chłopak ma wrażanie, że nie jest dla Ciebie dobry i stąd biorą się Jego kompleksy?

Szkoda by było zmarnować 4 lata związku (a propos - podobno po 4 latach często jest ostry kryzys w związku:P). Tak jak pisałam ciężko jest poradzić coś obcej osobie, ale wydaje mi się, że skoro Go kochasz to koniec związku byłby dość przykrym rozwiązaniem. Wypisz sobie jego zalety (może byłby dobrym ojcem, może dobrze gotuje, może potrafi Cię pocieszyć?) i wady - zobacz co przechyla szalę.

13

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Dzięki Sundari za odpowiedź smile

To niestety nie jest takie proste... bo ja robię to o czym piszesz co najmniej od półtora roku! Gadamy tyle, że moim zdaniem aż za dużo, ale on widać ma taką potrzebę. Chodził do psychologa, niewiele to dało... Ja też interesuję się rozwojem osobistym - podsunęłam mu niby przypadkiem wiele książek, z których mógłby wyciągnąć nauki dla siebie, ale niestety poza tym, że czasem rzuci jakimś mądrym sloganem z nich zaczerpniętym to zmiany nie ma żadnej.

Mam takie samo podejście jak Ty, i - owszem - też widziałam ten obrazek smile Utożsamiam się z nim, ale wiem też, że może się to okazać walką z wiatrakami...
Znam doskonale jego zalety, w chwilach zwątpienia zawsze sobie o nich przypominam smile

Niestety masz rację - on na pewno potrzebuje pomocy fachowca, tym bardziej,  ze jest osobą, która bardzo potrzebuje autorytetów - czasem ja mogę coś powtarzać miesiącami i nic, a przeczyta to samo w książce i olśnienie wink Słusznie tez zauważyłaś, że go kocham i bardzo chciałabym mu pomóc, bo wiem, że sam się z sobą męczy... Ma niby iść znowu do psychologa, ale od kilku tygodni już o tym mówi i jeszcze nawet się nie zapisał hmm

14

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Hej kochani,

bardzo Was proszę o radę! Bardzo się staram ocenić swój problem obiektywnie, ale - niestety - jest to niemożliwe... Dlatego tak zależy mi na Waszych punktach widzenia. Z góry dzięki!!!

15

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Naprawdę, nikt nie pomoże?

16 Ostatnio edytowany przez Elede (2013-08-19 21:44:26)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Zgadzam się ze Złą Kobietą. Z tej mąki chleba nie będzie, choć wydaje mi się, że sama musisz dojrzeć tą oczywistą prawdę i dojrzeć do rozstania. Moim zdaniem przeciwieństwa nie przyciągają się, jesteście kompletnie inni i nie widzę tu możliwości dopasowania się. On potrzebuje łagodniejszej i mniej przebojowej kobiety, a ty faceta bardziej ambitnego, zaradnego,własnie takiego, który będzie ci imponował.

Wiesz, mam takich znajomych, on pierdoła saska, domator, małomówny, spokojny, ona przebojowa, wygadana, wszędzie jej pełno, własna firma, sporty ekstremalne itp. Dzieci nie mieli, bo ona nie chciała, on się dostosował. Niby pasowało mu, że jej ciągle nie ma, ale...coraz bardziej zaczęły mu te różnice przeszkadzać i jej też. Ileż można żyć niby razem ale jednak osobno? Rozwiedli się po 10 latach sad

17

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Dzięki, Elede! Dopiero teraz przeczytałam Twojego posta, wydawało mi się, że mój temat już umarł...

On zaczął teraz się bardzo starać - ale to może dlatego, że wie, że jeśli nie weźmie się w garść odejdę od niego...? Pytanie tylko - czy to zmiana na trwałe, czy raczej chwilowa?

Boję się, że jeśli odejdę od niego będę żałować swojej decyzji - bo po prostu go kocham, i życie z nim daje mi mimo wszystko dużo radości.

Co robić...? Może macie podobne doświadczenia?

18

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Musisz odczekać jakiś czas i sprawdzić. Ja całe życie byłem "tatusiem", i "ratownikiem" ale tak chciałem, więc mój przykład jest mało reprezentatywny. Ale dobrą radę Ci dam. Jak to wróci i się z tym źle poczujesz to odejdź

19

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Dzięki, Adam!

A jak uważasz - powinnam wyznaczyć sobie jakiś konkretny okres czasu? Bo wiesz czego się boję - że będę tak czekać i czekać, aż minie mi życie... Wiadomo, to delikatne sprawy i poważne zarazem, ale trzeba gdzieś postawić granicę...

20 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-09-17 11:00:44)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach
pig-headed napisał/a:

Dzięki, Adam!

A jak uważasz - powinnam wyznaczyć sobie jakiś konkretny okres czasu? Bo wiesz czego się boję - że będę tak czekać i czekać, aż minie mi życie... Wiadomo, to delikatne sprawy i poważne zarazem, ale trzeba gdzieś postawić granicę...

Tak.
Bo inaczej zawsze będziesz na to czekać, a u niego zmian nie będzie.
Musisz widzieć że w pewnym określonym przez Ciebie nastąpiły konkretne zmiany w jego zachowaniu życiu
A nie zapaliła się świeca a potem zgasła, potem na chwilę zabłysła by znowu zgasnąć, a problemy wróciły i ponownie zawaliły mu życie

21

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Właśnie tego się boję... że cały czas będzie pojawiała się iskierka nadziei, gasnąca jak ciśnienie spadnie. A jaki wg Ciebie powinien być to okres czasu?

22 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-09-17 11:16:20)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach
pig-headed napisał/a:

Właśnie tego się boję... że cały czas będzie pojawiała się iskierka nadziei, gasnąca jak ciśnienie spadnie. A jaki wg Ciebie powinien być to okres czasu?

Do 6-8 miesięcy to max. I Ty mu nic nie mów nie sugeruj już teraz ma sygnał i ma pracować, jeśli to będzie trwała zmiana to za pół roku zobaczysz efekty i  możesz uznać że facet pracuje nad sobą. Jeśli nie to za 3-4 miesiące wszystko wróci do stanu sprzed.
Powinnaś rozłożyć skrzydła przy facecie który Ciebie będzie inspirował a Ty jego, nie bądź mamusią od problemów z którymi on sam musi sobie poradzić

23

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Masz rację, tak to trochę wygląda... Ja ze swoimi troskami i obawami muszę sobie radzić sama. Nawet jeśli mu o nich mówię, to on robi z siebie ofiarę losu i tak odkręca sytuację, że znowu gadamy o jego problemach. Nie robi tego złośliwie, nie manipuluje, ale nieraz gdy płakałam i potrzebowałam pocieszenia kończyło się to tak, że to ja pocieszałam jego....

Żeby nie było wątpliwości - on ma całe mnóstwo zalet, i to takich, które w dzisiejszym świecie są coraz rzadziej spotykane.

On wie, na czym stoi - mówię mu o tym szczerze i wprost. Że po prostu nie mogę być z facetem, który nie ma na siebie żadnego pomysłu, który zwala winę za swoje życiowe niepowodzenia na szeroko pojęty "los", który nie daje mi poczucia bezpieczeństwa... Ale - tak jak mówisz - nie powiem mu" od dziś masz pół roku". Nie. On wie, czego od niego oczekuję, i nad czym powinien popracować.

24 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-09-17 12:06:13)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach
pig-headed napisał/a:

Masz rację, tak to trochę wygląda... Ja ze swoimi troskami i obawami muszę sobie radzić sama. Nawet jeśli mu o nich mówię, to on robi z siebie ofiarę losu i tak odkręca sytuację, że znowu gadamy o jego problemach. Nie robi tego złośliwie, nie manipuluje, ale nieraz gdy płakałam i potrzebowałam pocieszenia kończyło się to tak, że to ja pocieszałam jego....

Żeby nie było wątpliwości - on ma całe mnóstwo zalet, i to takich, które w dzisiejszym świecie są coraz rzadziej spotykane.

On wie, na czym stoi - mówię mu o tym szczerze i wprost. Że po prostu nie mogę być z facetem, który nie ma na siebie żadnego pomysłu, który zwala winę za swoje życiowe niepowodzenia na szeroko pojęty "los", który nie daje mi poczucia bezpieczeństwa... Ale - tak jak mówisz - nie powiem mu" od dziś masz pół roku". Nie. On wie, czego od niego oczekuję, i nad czym powinien popracować.

I te zalety oczywiście są jak najbardziej ważne.Tyle że jego pogłębiający się dół Ciebie w tej chwili łagodnie rzecz mówiąc demobilizuje. Chcesz pomóc bo kochasz, ale nie bądź mamą, bo nie musisz, a mamę ma w domu. Wiesz..złe jest zostawanie samej z emocjami. Mi było łatwiej, całe życie sam umiem się pozytywnie wesprzeć i nakręcić, ale druga osoba zawsze jest dodatkowym bodźcem. Pomyśl że kiedyś jakbyś założyła rodzinę, dzieci zachorują, auto nawali, szef się wścieknie, Twoi rodzice będą potrzebowali pomocy to nagle będziesz musiała skoordynować wszystko sama, bo on się posypie powie "Nie wiem, nie mogę, nie potrafię, nie damy rady".I zadasz sobie pytanie "Mój Boże z kim ja jestem?". I tego należy uniknąć.
W dzisiejszym świecie argumentów na swoje nieszczęścia możemy mieć mnóstwo argumentów : los, kryzys, politycy, kraj, rodzina. Ty i ja też możemy powiedzieć że mnóstwo czynników w naszym życiu jest od tego uzależnionych. Ale po Co?. Jesteśmy młodzi, piękni, fajni, i w ogóle. Coco Jamboo los we własne ręce  i do przodu

25

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Tak, masz 100% rację.
Co prawda ja też potrafię sama siebie zmobilizować i poradzić sobie z emocjami, tego mnie nauczyło życie, to jednak między innymi po to ma się tę druga osobę, żeby była wsparciem, takim emocjonalnym kołem ratunkowym... Wtedy po prostu jest łatwiej! A tak, mam na głowie i swoje problemy, i jeszcze jego.
Zwalanie winy na czynniki zewnętrzne jest wygodne, bo odpowiedzialność nie spoczywa w takim układzie na Tobie. Tylko po co? Ja chcę mieć wpływ na własne życie, nikt go za mnie nie zmieni!

26

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Kochasz go i chcesz spędzić z nim resztę życia, to naturalne, że jego problemy są Twoimi, ale na zasadzie wsparcia, pomocy, a nie na rozwiązywaniu ich.
Wydaje mi się, że Twój chłopak ma depresję. Depresja jest chorobą. Powinien może pójść do psychiatry ( nie kojarzcie tego źle, psychiatra nie jest wyłącznie dla "czubków":Psychiatria ? jedna z podstawowych specjalizacji medycznych zajmująca się badaniem, zapobieganiem i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Bada ich uwarunkowania biologiczne, psychologiczne, rodzinno-genetyczne, społeczne, konstytucjonalne ? sposoby powstawania i skutecznego zapobiegania), skoro psycholog nie pomógł. Możliwe, że bez farmakologii sam się nie dźwignie.
Aby było jasne - nie diagnozuję. Tak jak zaznaczyłam, wydaje mi się, że depresja może być przyczyną takiego zachowania.

27

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Hmm... nie neguję Twojego pomysłu, ale czy psycholog nie zdiagnozowałby depresji...?
Nie mówię, że nie masz racji, ale obawiam się, że on ma raczej taką osobowość - widzi przeszkody, a nie możliwości, ma mało inicjatywy. To nad czym można, wręcz powinno się popracować, to na pewno samoocena.

28

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Cześć dziewczyny smile mam dzieci w waszym wieku smile ale z tego co przeczytałam to twój chłopak jest taki nie zaradny i ciapowaty od samego początku . Daj sobie z nim spokój szkoda czasu i twojej energii nie pasujecie do siebie chyba że masz ochotę mu matkować oboje się męczycie w tym związku na pewno jest mu ciężko i wstyd , może nie raz myślał o zakończeniu tego związku tylko nawet na to nie ma odwagi i czeka aż Ty zadecydujesz za niego jak zwykle każde z was znajdzie odpowiedniego partnera dla siebie . Pozdrawiam smile

29

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Skoro mu nie pomógł... Gdzieś wyczytałam, że psycholog nie zdiagnozuje depresji.
Skoro linków nie wolno, to zacytuję:

"Jak rozpoznać depresję
Aby zdiagnozować depresję, wyszczególnione wcześniej cechy muszą osiągnąć natężenie istotne klinicznie, ponieważ nie każda depresja jest chorobą psychiczną. Cechy powyższe są najbardziej istotne w rozpoznaniu, lecz nie znaczy to, że jedyne. Podam tu najczęściej zauważane i wymieniane parametry przez chorych w gabinecie - są to:
- nastrój smutku, żalu, obojętności - poczucie zmęczenia, utraty energii (nic mi się nie chce, nie mogę ukończyć zaczętej czynności )
- izolowanie się od otoczenia, porzucenie zwykłych kontaktów
- brak zainteresowania tym, co zawsze pociągało, a także ważnymi obowiązkami
- drażliwość, wpadanie w gniew, płaczliwość, frustracja - ciągłe niezadowolenie
- objawy z ciała: bóle głowy, wzrost lub brak apetytu i wzrost lub spadek wagi, spadek libido
- zaburzenia snu
- w sferze myślenia: poczucie winy - przypominanie sobie dawnych błędów, złych wyborów życiowych, poczucie małej wartości, bezwartościowości własnego życia, brak nadziei, myśli samobójcze
- pogorszenie funkcji poznawczych - niezdolność do skupienia uwagi, wytrwania przy czynnościach wymagających wysiłku intelektualnego.
Zgromadzenie nawet kilku tych cech w odpowiednim nasileniu wystarcza do rozpoznania depresji.

Psychologiczne przyczyny depresji
-- negatywny sposób myślenia
-- przyjmowanie winy za nieszczęśliwe sytuacje
-- przekonanie, ze nic mnie dobrego nie spotka
-- wspominanie raczej złych wydarzeń niż szczęśliwych
-- samowzmacnianie się depresji
-- zniekształcenie depresyjne pamięci, wspomnień
-- uległy wzorzec zachowania
-- przeżywanie uczucia skrępowania, lęku i wycofywanie się raczej niż podejmowanie wyzwań
-- odkładanie problemów, nie podejmowanie prób rozwiązania ich
-- błędy wychowawcze
-- kłótnie konflikty w domu
-- zawstydzanie dziecka jako metoda wychowania
-- otwarte faworyzowanie rodzeństwa
-- stawianie wygórowanych wymagań
-- psychiczne znęcanie się, molestowanie seksualne - tzw. zły dotyk
-- błędne koła zachowań i myślenia depresyjnego

Przykłady myślenia depresyjnego:
- izolacja - myślenie, że to inni się ode mnie odsuwają
- szukanie w sobie winy
- brak wiary w siebie
- zniechęcenie, pasywność
- negatywne nastawienie wobec innych
- przekonanie, że prowadzę nieszczęśliwe życie
Wiedzieć trzeba, że rzeczywiste odsuwanie się bliskich pogłębia izolację...

...Jak leczyć depresję
Leczenie w zasadzie należy do psychiatry. Nie ma oczywiście przeciwwskazań, aby leczenie średnionasilonych, niepowikłanych zespołów depresyjnych należało do lekarzy rodzinnych. " ("Przystępnie o depresji" Dr Danuta Byczyńska)

30

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Na razie uciekam! Dzięki za zaangażowanie w sprawę! Przeczytam ten dłuższy fragment później, teraz niestety nie dam rady...

Mola, tak, jest taki od samego początku, a nawet dłużej (znam go wiele lat, zawsze był taki, tylko wtedy tego nie widziałam). Dzięki za komentarz!

31

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Ten chłopak żadnej depresji nie ma on jest taki , taki ma charakter i nic tego nie zmieni nic na siłę bo wtedy wpadnie w depresję zmuszając go do zmian charakteru to będzie dla niego krzywdzące będzie się tylko męczył udając kogoś innego niż jest .

32

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Obawiam się, że Mola ma rację - on po prostu taki jest... Gdyby to była depresja, dałoby się to wyleczyć, a charakteru się nie zmieni, więc paradoksalnie jest to wariant pesymistyczny.
Przykre to. Niestety, jego rodzeństwo ma niemalże identyczne jak on problemy, więc ewidentnie wynieśli taką postawę z domu...

33 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-09-18 10:40:00)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Ja też niestety po tym co tu czytam myślę, że on po prostu taki jest - kochany ale bierny życiowo. I z tego co widzę wokół mnie, to taka postawa z wiekiem będzie się nasilać. Owszem każdy ma prawo wpaść w dół, stracić pracę, mężczyzna również, ale 4 lata związku i ciągle to samo to lekka przesada. Wiem, że nie jest łatwo odpuścić związek, w który zainwestowało się tyle czasu i uczuć, ale pomyśl jak będziesz się czuła powiedzmy za 10 lat kiedy nic się nie zmieni? Wtedy jest o wiele trudniej zacząć życie od nowa, wiem co mówię. No i z wiekiem Twoje wymagania będą rosły, a jego szansa na poprawę malała.

34

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

No właśnie, te rosnące oczekiwania (moje), to jest źródło problemów... On - nawet jeśli się stara - to nie nadąża za nimi, i powoduje to frustracje u nas obojga - u niego, bo czuje, że nie jest w stanie sprostać moim wymaganiom, i dlatego, że czuje presję (którą na dobrą sprawę w głównej mierze sam na siebie wywiera). U mnie, bo moje marzenia, pragnienia, napotykają na mur jego ograniczeń...
No nic... dam temu jeszcze szansę. Mam tylko nadzieję, że gdy przyjdzie czas podjęcia decyzji będę ze sobą uczciwa, i będę potrafiła zdystansować się choć trochę od emocji. Kilka razy rozważałam już rozstanie, ale zawsze czułam, że jest to po prostu wbrew temu, co czuję, że powinnam zrobić i czego po prostu chcę. Wiem jednak, że tak nie moze być przez całe życie.

35

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Rosnące oczekiwania to normalne, bierzesz coraz poważniej życie, siebie, związek. To co starczało dwudziestolatce: parę groszy na piwo czy kino, nie wystarczy trzydziestolatce, która chce mieć dom, dzieci.
Mnie martwi coś jeszcze: mimo wszystkich dobrych cech, Twój chłopak wydaje się być trochę za bardzo zapatrzony w siebie. Wnioskuję to z tego, że koniec końców rozmowy o Twoich problemach kończą się na nim... Nawet jak zacznie pracować, lepiej zarabiać, to i tak w życiu spotkają Was różne niepowodzenia i pytanie czy on będzie wtedy wsparciem czy znów zacznie użalać się na sobą.

36

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

To, o czym piszesz, jest dosyć paradoksalne. On jest na co dzień super czułym, troskliwym, kochającym facetem. Robi dla mnie wszystko, stara się jak może. Dba o mnie i o dom. Ale rzeczywiście, cały czas w centrum wydarzeń są jego problemy. Tak jak pisałam - czasem, kiedy miałam chwile słabości, czułam, że nie dostaję jego wsparcia! On interpretował wszystko na opak, choć ja otwarcie mówię o tym, co mnie gryzie. W efekcie to ja pocieszałam jego, albo dalej płakałam, a on użalał się nad sobą...

Jego oczekiwania niby też rosną, tylko on nie nadąża za tym wszystkim...

37

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Bo pewnie jest tak, że u niego dużo się dzieje w głowie, a mało w realu. Dla zdecydowanych i zaradnych kobiet tacy wieczni marzyciele są na dłuższą metę męczący. Pewnie super mieć czułego, troskliwego faceta, ale jak do tego dochodzi brak zdecydowania i działania w realu, to jednak tamte cechy nie przykryją braków. To też jest paradoks smile

38

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach
bosa napisał/a:

Bo pewnie jest tak, że u niego dużo się dzieje w głowie, a mało w realu.

Dokładnie tak...

bosa napisał/a:

Dla zdecydowanych i zaradnych kobiet tacy wieczni marzyciele są na dłuższą metę męczący.

Nie zaprzeczę smile

39

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

pig-headed jeszcze wczoraj przeczytałam twój wątek i zastanawiałam sie co ci odpisać.
Twój facet okazał sie byc piotrusiem panem który nie chce dorosnąć. Danie mu czasu na zmianę zachowania to dobry krok. Myślę ze te 6 miesięcy o których wspomniałaś w innym wątku to ten optymalny czas na to aby zmiany zaczeły być wyraźnie widoczne.
Musisz tylko szczerze przed samą sobą zastanowić się czy w razie czego - jeśli on się nie zmieni - dasz radę go zostawić.... To na pewno będzie bardzo trudne. Jednak jeśli nie dotrzymasz słowa to dasz mu wyraźnie do zrozumienia że twoje grożenie palcem nic nie znaczy.

Opcja druga. Facet mobilizuje się, widać zmianę, ty przy nim zostajesz, a on zadowolony z siebie - bo udało mu się ciebie przechytrzyć - znów powraca do starego stylu bycia...  Co wtedy? Znów będziesz mu dawać kolejne i kolejne 6 miesięcy?  A nawet jesli nie osiądzie na laurach od razu to czy nie będziesz miała z tyłu głowy że jest taka możliwosć za rok, dwa, pięć? Nie bedzie cię męczyć ciągłe kontrolowanie go czy zrobił, załatwił, zadbał o to czy o tamto? Ja bym pewnie tak miała. Chyba nie umiałabym znów bezgranicznie zaufać w odpowiedzialność i dojrzałość takiego faceta. A takie kontrolowanie przypomina... kontrolowanie uczniaka dzień w dzień czy odrobił pracę domową. Czułabym się jak zrzędząca matka a nie jak partnerka.

I opcja trzecia, najlepsza- zmienia się na zawsze i zaczyna zachowywać jak dorosły facet odpowiedzialny za swoją partnerkę.  I tego ci życzę. Ale.... osobiście uważam że dopóki coś nim nie wstrząśnie to ta opcja jest najmniej prawdopodobna sad obym się myliła.

40

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Orchid,

wielkie dzięki za odpowiedź!

Już prostuję - nie zamierzam mówić mu, że daję nam 6 miesięcy. To jest czas, który daje sobie na obserwację, nie jemu na zmianę. Właśnie dlatego, że - tak jak napisałaś - to mogłoby wywołać w nim sztuczną mobilizację, a ja chciałabym, żeby pochodziła ona z jego wnętrza, a nie ze strachu przed tym, że mnie straci.

Co do Piotrusia Pana - on nie tyle nie chce, co raczej nie potrafi dorosnąć... Czuje, że się nie sprawdza, że zawodzi oczekiwania moje, swoje i całego świata. Zarazem nie ma pomysłu, jak to zmienić, no i też czuje strach przed zmianą jako taką.

Mam nadzieję, że opcja trzecia się zrealizuje smile

Wiesz, co zastanawia mnie najbardziej? Jak stwierdzić po tym pół roku, czy i na ile się zmienił? Muszę przyjąć jakieś wytyczne, zastanowić się dokładniej, co chcę przeanalizować... Nie mogę tego stwierdzić tak "na hurra"...

41

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

No tak, musisz sobie ustalić jakieś wytyczne według których ocenisz czy partner zaczął się życiowo ogarniać.

Myślę, też że w jakiś sposób powinnaś mu jednak zakomunikować że masz powyżej uszu obecnej sytuacji oczekujesz zmian. Bez wspominania o żadnych terminach oczywiście. Sam na pewno się nie domyśli że czoś jest nie tak i z tym razem mówisz poważnie a nie tylko grozisz palcem po raz kolejny.

42

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Wie, powiedziałam mu, że nie jestem w stanie być z człowiekiem, który nie ma na siebie żadnego pomysłu, nie ma marzeń, planów, nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. Pewnie jeszcze to powtórzę.

No właśnie, więc jakie wytyczne powinnam wziąć pod uwagę?

43 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-09-20 11:49:48)

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Wróć do swoich początkowych postów i będziesz wiedziała jakie kryteria wziąć pod uwagę.
1. Pisałaś o mało płatnej, wyczerpującej pracy Twojego chłopaka, więc zobacz czy ją zmieni, albo przynajmniej podejmie konkretne działania ku temu
2. Użalanie się nad sobą, biadolenie - każdy może mieć gorszy dzień, ale sądzę, że będziesz potrafiła ocenić, czy jest tego mniej z jego strony
3. Nastawienie do życia, do zmian, rozwój - tu też musisz go poobserwować, zmiany mogą być początkowo niewielkie. Może chciał coś zrobić i w końcu się do tego zmobilizował? Nie wiem, jakiś kurs, wyjazd, remont mieszkania itp.
To są moje propozycje, ale dostosuj je do swojej sytuacji, którą sama znasz najlepiej.

44

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Super, dzięki za pomoc, czasem trudno spojrzeć na to z dystansu! Twoje pomysły są jak najbardziej trafione! Zastanowię się nad tym, może wymyślę coś jeszcze! Myślę, że przydałby się ogólnie pomysł na życie, jakiś plan na przyszłość (nie mówię tu o sztywnym, sztucznym planie, tylko o elastycznej wizji).

45

Odp: Partner pogubiony w swoich problemach

Cześć dziewczyny (i chłopaki smile)!

Bardzo dużo mi pomogliście, więc chciałam Wam zrelacjonować, jak postępy w mojej sprawie.
Otóż, jest zdecydowanie lepiej! Skończył kurs, zaczął szukać pracy... Co prawda to wszystko jest tylko zalążkiem zmian i od niego zależy, w jakim kierunku dalej to poprowadzi, ale poprawa jest widoczna gołym okiem. Zaczął też snuć wizje naszej wspólnej przyszłości, mówić o dzieciach etc.

W każdym razie wszystko idzie ku lepszemu smile Bardzo Wam dziękuję za pomoc! Dam znać znowu za jakiś czas.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partner pogubiony w swoich problemach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024