Moja utracona miłość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja utracona miłość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Moja utracona miłość

Pierwszy raz pisze na forum, chociaż często tu zaglądam, ale mam problem i nie mam komu się zwierzyć, może będzie mi lżej, może ktoś ma podobną sytuację i mi coś doradzi bo czuję ze niedługo zwariuję. Postaram się krótko, ale nie wiem czy mi to wyjdzie. No pozór jest o.k. Mam 40 lat, udaną i szczęsliwą rodzinę , mąż , dwoje dzieci , dobra praca, mieszkam w USA, niby wszystko super, ale dawno temu po ukonczeniu studiów w Polsce porzuciłam wielką miłość mojego życia, jeszcze z czasów szkolnych , ale byliśmy razem 10 lat i kochaliśmy sie na zabój do nieprzytomności, czulam jakbyśmy byli jedną osobą, niby nic nie mogło nas rozdzelić, a jednak. To były lata 90-te, czyli w Polsce wielka bezadzieja, niby juz koniec komuny, ale ciągle tragedia, po studiach zero perspektyw, pracowałam na uczelni na pół etatu za marne grosze, mój chłopak próbował rozkręcić wlasny biznes, ale było bardzo trudno, nie wiem czy pamiętacie tamte czasy, jedyne oferty pracy to była akwizycja tudzież agencje towarzyskie, pomimo tych trudności byliśmy nierozłaczni, mieliśmy sie pobrać , aż tu nagle jak grom z jasnego nieba niespodziewanie dostałam oferte pracy w USA w swoim zawodzie, to jakoś przez uczelnie, firma zalatwiła formalności i pozwolenie na prace, i dawali mieszkanie na 3 miesiace za darmo, Najpierw była euforia, bo oczywiste było ze wyjedziemy razem, to jakby los na loterii ,zaczełam z nimi zalatwiać , Andrzej poszedł wyrabiać paszport i tu stop, miał coś już nie pamiętam, chyba nieuregulowane coś z wojskiem i z tego powodu mógł zapmnieć o wyjezdzie z kraju, a co dpiero o wizie do USA i tu zacęła sie tragedia co robić, było wiele nocnych przepłakanych rozmów, a ja niestety zgłupiałam, bo zachciało mi sie wilkiego świata za wszelka cenę, wiedziałam ze taka szansa  sie juz nie powtorzy, Andrzej zabronił mi jechać bo mówił że nie przeżyje, ale ja już postanowiłam, w tajemnicy. Załatwianie wszystkiego zajęło ok roku,  ale zrobiłam się wredna celowo z premedytacją , prowokowałam klótnie żeby rozstanie mniej bolało, zeby ze mną zerwał i była szrpanina, ja go kłamałam że kogoś poznałam, wiem że bardzo cierpiał i mnie błagał żebym go nie zostawiała, mi sie serce kroiło bo go kochałam, ale w koncu miałam już bilet w jedną stronę i legalny pobyt i bez słowa wyjechałam na zawsze, też cierpiałam ale myśałam że z czasem zapomnę. Szybko poznalłam swojego męż, nawet było jakieś zauroczenie i fascynacja, potem ślub i dzieci , wszystko dziąlo sie szybko, sciągnęłam rodziców, nie miałam czasu żeby dużo myśleć o Andrzeju, a ciągle mi się wydawało że to można zrobić pstryk i wszystko odkręcić. Jak zrozumiałam  to juz było za pózno.
Ale moja miłość wróciła jak bumerang i nie potrafię zapominieć , codzinnie umieram z tęsknoty i żalu. Przez te wszystkie lata nie miałam z nim kontaku, ani ze starymi znajomymi, spaliłam za sobą mosty, Nie mam pojecia co Andrzej teraz robi nie ma go na żadnym portalu społecznosciowym. Przez te wszystkie lata nie byłam w Polsce, a teraz mam leciec na 3 tygodnie bo czas zeby dzieci zobaczyły Polske, mąz tu zostaje bo boi sie latać. Wiem że będe musiała spotkać sie z Andrzejem bo inaczej umre jak go nie zobacze chociaz na chwile, wiem ze nie powinnam ale musze bo zwarjuje, nie mam pojecia czy ma rodzinę, i czy mnie jeszcze pamięta i jak pamięta to raczej mnie nienawidzi, wiem że jak wyjechałam to sie zalamał, a potem to juz nie miałam  żadnych wiści. Mam jego adres i telefon , tyle udało mi sie ustalic przez google, to bedzie dla mnie bardzo trudne ale musze się z tym zmierzyć, potrzebuje tego jak oczyszczenia, albo pogrąże sie jeszcze bardziej bo czuje ze powie mi "spie..aj", bo w sumie zasłużyłam, na pewno będzie to dla niego szok po tylu latach, nie chce żadnych romansów ani seksu bo rodziny nie mam zamaru rozwalać, ani swojej ani jego  o ile ma, chce tylko go błagać o przebaczenie , chciaz zeby sie zgodzil na godzine rozmowy, Nie mam pojęcia co powiedziec , jak zacząc rozmowe. Czy ktos może jest lub byl w podobnej sytuacji, prosze o pomoc, bo chyba oszaleje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja utracona miłość

Czyli, ze ulozylas sobie zycie jak sama zdecydowalas. Nie wzielas pod uwage zdania Andrzeja.  Klocki poukladalas  na swoim miejscu i teraz sie rozgladasz? Masz co chcialas, to juz mozesz?
Podjelas decyzje przeciez? Jestes straszna egoistka, bo chcesz tym razem narazac na konsekwencje Andrzeja i swoja Rodzine.
Sorry, mnnie szkoda slow.
Za daleko poszlas juz inna droga, zeby teraz zawracac.

Odp: Moja utracona miłość

No cóż nie wie co doradzić powinnaś z nim porozmawiać a co jeśli ma żonę?

4 Ostatnio edytowany przez Doom (2013-08-07 14:01:30)

Odp: Moja utracona miłość
antoniette40 napisał/a:

Pierwszy raz pisze na forum, chociaż często tu zaglądam, ale mam problem i nie mam komu się zwierzyć, może będzie mi lżej, może ktoś ma podobną sytuację i mi coś doradzi bo czuję ze niedługo zwariuję. Postaram się krótko, ale nie wiem czy mi to wyjdzie. No pozór jest o.k. Mam 40 lat, udaną i szczęsliwą rodzinę , mąż , dwoje dzieci , dobra praca, mieszkam w USA, niby wszystko super, ale dawno temu po ukonczeniu studiów w Polsce porzuciłam wielką miłość mojego życia, jeszcze z czasów szkolnych , ale byliśmy razem 10 lat i kochaliśmy sie na zabój do nieprzytomności, czulam jakbyśmy byli jedną osobą, niby nic nie mogło nas rozdzelić, a jednak. To były lata 90-te, czyli w Polsce wielka bezadzieja, niby juz koniec komuny, ale ciągle tragedia, po studiach zero perspektyw, pracowałam na uczelni na pół etatu za marne grosze, mój chłopak próbował rozkręcić wlasny biznes, ale było bardzo trudno, nie wiem czy pamiętacie tamte czasy, jedyne oferty pracy to była akwizycja tudzież agencje towarzyskie, pomimo tych trudności byliśmy nierozłaczni, mieliśmy sie pobrać , aż tu nagle jak grom z jasnego nieba niespodziewanie dostałam oferte pracy w USA w swoim zawodzie, to jakoś przez uczelnie, firma zalatwiła formalności i pozwolenie na prace, i dawali mieszkanie na 3 miesiace za darmo, Najpierw była euforia, bo oczywiste było ze wyjedziemy razem, to jakby los na loterii ,zaczełam z nimi zalatwiać , Andrzej poszedł wyrabiać paszport i tu stop, miał coś już nie pamiętam, chyba nieuregulowane coś z wojskiem i z tego powodu mógł zapmnieć o wyjezdzie z kraju, a co dpiero o wizie do USA i tu zacęła sie tragedia co robić, było wiele nocnych przepłakanych rozmów, a ja niestety zgłupiałam, bo zachciało mi sie wilkiego świata za wszelka cenę, wiedziałam ze taka szansa  sie juz nie powtorzy, Andrzej zabronił mi jechać bo mówił że nie przeżyje, ale ja już postanowiłam, w tajemnicy. Załatwianie wszystkiego zajęło ok roku,  ale zrobiłam się wredna celowo z premedytacją , prowokowałam klótnie żeby rozstanie mniej bolało, zeby ze mną zerwał i była szrpanina, ja go kłamałam że kogoś poznałam, wiem że bardzo cierpiał i mnie błagał żebym go nie zostawiała, mi sie serce kroiło bo go kochałam, ale w koncu miałam już bilet w jedną stronę i legalny pobyt i bez słowa wyjechałam na zawsze, też cierpiałam ale myśałam że z czasem zapomnę. Szybko poznalłam swojego męż, nawet było jakieś zauroczenie i fascynacja, potem ślub i dzieci , wszystko dziąlo sie szybko, sciągnęłam rodziców, nie miałam czasu żeby dużo myśleć o Andrzeju, a ciągle mi się wydawało że to można zrobić pstryk i wszystko odkręcić. Jak zrozumiałam  to juz było za pózno.
Ale moja miłość wróciła jak bumerang i nie potrafię zapominieć , codzinnie umieram z tęsknoty i żalu. Przez te wszystkie lata nie miałam z nim kontaku, ani ze starymi znajomymi, spaliłam za sobą mosty, Nie mam pojecia co Andrzej teraz robi nie ma go na żadnym portalu społecznosciowym. Przez te wszystkie lata nie byłam w Polsce, a teraz mam leciec na 3 tygodnie bo czas zeby dzieci zobaczyły Polske, mąz tu zostaje bo boi sie latać. Wiem że będe musiała spotkać sie z Andrzejem bo inaczej umre jak go nie zobacze chociaz na chwile, wiem ze nie powinnam ale musze bo zwarjuje, nie mam pojecia czy ma rodzinę, i czy mnie jeszcze pamięta i jak pamięta to raczej mnie nienawidzi, wiem że jak wyjechałam to sie zalamał, a potem to juz nie miałam  żadnych wiści. Mam jego adres i telefon , tyle udało mi sie ustalic przez google, to bedzie dla mnie bardzo trudne ale musze się z tym zmierzyć, potrzebuje tego jak oczyszczenia, albo pogrąże sie jeszcze bardziej bo czuje ze powie mi "spie..aj", bo w sumie zasłużyłam, na pewno będzie to dla niego szok po tylu latach, nie chce żadnych romansów ani seksu bo rodziny nie mam zamaru rozwalać, ani swojej ani jego  o ile ma, chce tylko go błagać o przebaczenie , chciaz zeby sie zgodzil na godzine rozmowy, Nie mam pojęcia co powiedziec , jak zacząc rozmowe. Czy ktos może jest lub byl w podobnej sytuacji, prosze o pomoc, bo chyba oszaleje.

Zniszczyłaś coś, co uważałaś za bardzo wartościowe. Osiągnęłaś sukces, mąż, dzieci rodzina. Wszystko pięknie...gdyby tylko to sumienie tak nie paliło, prawda?

Teraz do rzeczy. To, że czujesz potrzebę rozmowy, jak twierdzisz - zwariujesz, jeśli nie spotkasz się z dawną miłością, to zdaje się tylko i wyłącznie TWÓJ problem. To TWOJA potrzeba, nie twojej dawnej, zniszczonej miłości. Gdyby było inaczej, to Andrzej zapewne sam by próbował cię odnaleźć. Pomyśl o jednym: spotkasz się i TYLKO być może tobie ulży (w zależności od przebiegu spotkania) natomiast jemu prawie napewno pootwierają się wszystkie zagojone rany. Ty nacieszysz oczy, powiesz "wybacz" i poczujesz się w jakimś stopniu oczyszczona.

To naprawdę bardzo szlachetnie z twojej strony, że nie oczekujesz romansu, ani seksu, bardzo szlachetnie.
Moja rada: Przestań być egoistką i TYM RAZEM pomyśl również o Andrzeju i jego uczuciach.

Zapmniałbym dodać, że Andrzej może mieć szczęśliwą rodzinę, dzieci, plany etc. Takie "szczególiki", które też mogą ucierpieć bo TY chcesz się spotkać, inaczej zwariujesz...

Odp: Moja utracona miłość

podjelas decyzje w momencie wyjazdu i tego nalezaloby sie trzymac

druga rzecz - sama siebie mozesz oszukiwac
ale ja osobiscie nie wierze w twoje szczere intencje pt. "nie chce romansu..."
mysle ze wlasnie tego chcesz
chcesz uslyszec ze on nadal cie kocha, ze caly ten czas tesknil
ze nie jadl, nie spal, nie robil nic tylko marzyl o tobie
taka romantyczna love story i ty w niej taka nieszczesliwa...
straszna egoistka jestes !
teraz kiedy juz materialnie osiagnelas to co chcialas
wyciagasz lapy po niego
po co ? on ma ci jakas pustke zapelnic ?
potrzebujesz emocji ?
nudzi ci sie ?
on nie jest zabawka
jest zywym czlowiekiem
juz raz o tym zapomnialas

jestes jak walec
ktory dla kaprysu jezdzi po jego zyciu
co tam jego zycie...

po co nadmienilas ze maz z toba nie leci ????????
podobno chcesz sie z Andrzejem tylko spotkac... tak zwyczajnie...
wiec w czym problem ?????

cos mi sie wydaje ze cale zycie grasz przed soba jakis teatrzyk
obsadzasz role nie pytajac czy ktos ma ochote zagrac w przedstawieniu...

6

Odp: Moja utracona miłość
eine_gute_ehefrau napisał/a:

podjelas decyzje w momencie wyjazdu i tego nalezaloby sie trzymac

druga rzecz - sama siebie mozesz oszukiwac
ale ja osobiscie nie wierze w twoje szczere intencje pt. "nie chce romansu..."
mysle ze wlasnie tego chcesz
chcesz uslyszec ze on nadal cie kocha, ze caly ten czas tesknil
ze nie jadl, nie spal, nie robil nic tylko marzyl o tobie
taka romantyczna love story i ty w niej taka nieszczesliwa...
straszna egoistka jestes !
teraz kiedy juz materialnie osiagnelas to co chcialas
wyciagasz lapy po niego
po co ? on ma ci jakas pustke zapelnic ?
potrzebujesz emocji ?
nudzi ci sie ?
on nie jest zabawka
jest zywym czlowiekiem
juz raz o tym zapomnialas

jestes jak walec
ktory dla kaprysu jezdzi po jego zyciu
co tam jego zycie...

po co nadmienilas ze maz z toba nie leci ????????
podobno chcesz sie z Andrzejem tylko spotkac... tak zwyczajnie...
wiec w czym problem ?????

cos mi sie wydaje ze cale zycie grasz przed soba jakis teatrzyk
obsadzasz role nie pytajac czy ktos ma ochote zagrac w przedstawieniu...

Bingo! Pięknie napisane. Zwłaszcza ostatni akapit.

Pozdrawiam
Doom

Odp: Moja utracona miłość
Doom napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

podjelas decyzje w momencie wyjazdu i tego nalezaloby sie trzymac

druga rzecz - sama siebie mozesz oszukiwac
ale ja osobiscie nie wierze w twoje szczere intencje pt. "nie chce romansu..."
mysle ze wlasnie tego chcesz
chcesz uslyszec ze on nadal cie kocha, ze caly ten czas tesknil
ze nie jadl, nie spal, nie robil nic tylko marzyl o tobie
taka romantyczna love story i ty w niej taka nieszczesliwa...
straszna egoistka jestes !
teraz kiedy juz materialnie osiagnelas to co chcialas
wyciagasz lapy po niego
po co ? on ma ci jakas pustke zapelnic ?
potrzebujesz emocji ?
nudzi ci sie ?
on nie jest zabawka
jest zywym czlowiekiem
juz raz o tym zapomnialas

jestes jak walec
ktory dla kaprysu jezdzi po jego zyciu
co tam jego zycie...

po co nadmienilas ze maz z toba nie leci ????????
podobno chcesz sie z Andrzejem tylko spotkac... tak zwyczajnie...
wiec w czym problem ?????

cos mi sie wydaje ze cale zycie grasz przed soba jakis teatrzyk
obsadzasz role nie pytajac czy ktos ma ochote zagrac w przedstawieniu...

Bingo! Pięknie napisane. Zwłaszcza ostatni akapit.

Pozdrawiam
Doom

dzieki za pozdro Doom
a Tobie milego dnia smile

chociaz zeby mogl byc mily to nalezalo by wyjsc z tego forum
i nie czytac o tym wszechogarniajacym qrestwie...

8

Odp: Moja utracona miłość
eine_gute_ehefrau napisał/a:
Doom napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

podjelas decyzje w momencie wyjazdu i tego nalezaloby sie trzymac

druga rzecz - sama siebie mozesz oszukiwac
ale ja osobiscie nie wierze w twoje szczere intencje pt. "nie chce romansu..."
mysle ze wlasnie tego chcesz
chcesz uslyszec ze on nadal cie kocha, ze caly ten czas tesknil
ze nie jadl, nie spal, nie robil nic tylko marzyl o tobie
taka romantyczna love story i ty w niej taka nieszczesliwa...
straszna egoistka jestes !
teraz kiedy juz materialnie osiagnelas to co chcialas
wyciagasz lapy po niego
po co ? on ma ci jakas pustke zapelnic ?
potrzebujesz emocji ?
nudzi ci sie ?
on nie jest zabawka
jest zywym czlowiekiem
juz raz o tym zapomnialas

jestes jak walec
ktory dla kaprysu jezdzi po jego zyciu
co tam jego zycie...

po co nadmienilas ze maz z toba nie leci ????????
podobno chcesz sie z Andrzejem tylko spotkac... tak zwyczajnie...
wiec w czym problem ?????

cos mi sie wydaje ze cale zycie grasz przed soba jakis teatrzyk
obsadzasz role nie pytajac czy ktos ma ochote zagrac w przedstawieniu...

Bingo! Pięknie napisane. Zwłaszcza ostatni akapit.

Pozdrawiam
Doom

dzieki za pozdro Doom
a Tobie milego dnia smile

chociaz zeby mogl byc mily to nalezalo by wyjsc z tego forum
i nie czytac o tym wszechogarniajacym qrestwie...

Tak, zauważyłem, że czytanie tych wszystkich patologicznych historii znacząco wplywa na moje samopoczucie. Zdecydowanie negatywnie, dodam. Dlatego znikam. Będę jak wrócę smile

Ukłony dla wszystkich cierpiących zdradzonych! Siły i wiary w sibię życzę!
Środkowy palec wszystkim zdradzającym smile
Ironiczny uśmiech wszystkim psychologom - amatorom (to głównie do Ciebie Adrian) smile

Odp: Moja utracona miłość
Doom napisał/a:

Ukłony dla wszystkich cierpiących zdradzonych! Siły i wiary w sibię życzę!
Środkowy palec wszystkim zdradzającym smile
Ironiczny uśmiech wszystkim psychologom - amatorom (to głównie do Ciebie Adrian) smile

lol lol lol

od siebie dorzuce pozdrowienia dla czujnych moderatorow,
ktorzy wymuszaja na nas elokwencje i piekne slownictwo do opisywania
postaw i poczynan tych ktorym pokazales srodkowy palec lol
choc czesto jest to mission impossible wink

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja utracona miłość

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024