No właśnie czy to możliwe? Chodzi mi o to ze poznałam faceta. Jednak po kilku randkach on mi powiedział ze mieszka ze swoją ex ale ich związek już dawno sie skończył. Myślałam ze mi serce pęknie jak to usłyszałam. No bo jak to mieszkać razem ze swoją ex. Pomyslam ok zobaczymy. Ale poznałam jego rodziców. Siostrę. Spędził ze mną Wigilię. Sylwestra. No przecież gdyby z nią był to z nią spędzałby ten czas.
Rodzice siostra potwierdzają ze z nią nie jest i tylko łącza ich sprawy finansowe.
Zakochałam sie w nim. Z wzajemnoscia.
Tylko co zrobić bo nie wiem czy powinnam sie z nim spotykać? Czy powinnam poczekać aż on wyjaśni te swoje sprawy z ex?
Zastanów się, czy chciałabyś by facet po skończeniu związku z Tobą wykopał Cię pod most bo stałaś się ex.
Ja byłbym tu bardzo bardzo ostrożny. ![]()
Ja tez radziłabym ci uważać ![]()
5 2013-08-04 11:51:54 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2013-08-04 11:52:44)
A jak on tłumaczy tę sytuację?
Skoro spędziliście razem święta, oznacza to, że sytuacja już dość długo się ciągnie.
Nie mają oni żadnego ślubu?
Czyje to jest mieszkanie?
Rozumiem, że po zerwaniu przez pewien czas można razem mieszkać. Zanim ta druga osoba sobie czegoś nie znajdzie. Jednak nie może to się przedłużać, a w tym przypadku na to właśnie się zanosi.
Czy on Cię zaprosił kiedykolwiek do tego mieszkania?
Myślę, że kluczowe jest określenie, czyje to mieszkanie, dlaczego nadal razem mieszkają.
Może być tak, niestety, że choć dali sobie wolną rękę, nie do końca są pewni, czy związek się nie odrodzi po czasie. Może jedno z nich ma taką nadzieję...
Słusznie jesteś zaniepokojona.
6 2013-08-04 12:56:57 Ostatnio edytowany przez vena99 (2013-08-04 12:58:08)
Odpowiem na Twoje pytanie - jest możliwe mieszkać z ex i nie być w związku ![]()
Tak, chora sytuacja i nie zazdroszcze Tobie ani im.
Ale znam taka jedna nawet śmieszną historie. Moja kolezanka zamieszkała ze swoim chłopakiem. Wynajmowali to mieszkanie, umowa ich obowiązywała. Postanowili się rozstac. Ale zadne z nich nie moglo sie wyprowadzic przez 3 miesiące (warunki umowy).
Więc pewnego pięknego dnia moja koleżanka wrócila z pracy i zobaczyła materac na podłodzie z pościelą (łóżko było zakupione przez niego, a pościel była jej). On natomiast spał na łóżku pod kocem ![]()
Tak sobie dogryzali i mieszkali ze sobą 3 miesiące, nie będąc w związku.
Moge Cie jedynie uspokoic, ze po prostu w tej histori lączyly ich tylko sprawy materialne i nic między nimi nie było. Jak wspólokatorowie ![]()
A po 3 miesiącach kadże poszło w swoja strone.
Nie wiem jakie relacje łączą Twojego chłopaka z ex, bo ogólnie sytuacja nieciekawa. Byłabym ostrożna na Twoim miejscu i przede wszystkim zapytała jak długo będzie trwać taka sytuacja i czy jestes wstanie to przeżyc ![]()
No właśnie problem tkwi w tym ze maja razem dom. Niestety. Nie maja ślubu ale razem kupili dom. On chciał sie wyprowadzić ale ja nie mogę na to pozwolić ze przez mnie on moze stracić cały swój dorobek. Nie chce aby kiedykolwiek mi to wypomnial . A przecież moze sie zdarzyć taka sytuacja.
Wiem pewnie teraz ktoś powie ze mi zależy na jego domie. Właśnie że mi nie zależy. Nie wyobrażam sobie tam mieszkać wiedząc ze ona tam z nim mieszkała.
8 2013-08-04 16:41:12 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2013-08-04 16:41:41)
Nie obawiaj się. Rozumiem Cię. Nie chcesz, by ze względu na Ciebie opuścił dom, a potem gnieżdżąc się w wynajmowanym mieszkaniu miał do Ciebie żal o to, że to dla Ciebie zrezygnował z wygodnego domu.
ale...
Jeśli z nią już nie jest i nigdy nie zamierza być to i tak prędzej czy później będą musieli uregulować sprawy majątkowe. Przecież czy on czy ona prędzej czy później zechcą sobie ułożyć życie z kimś innym, a to niemożliwe jeśli się mieszka z ex. To oznacza że niezależnie od tego czy związek z Tobą mu wyjdzie, on musi tę kwestię uregulować.
Oczywiście głupi by był, gdyby się spakował i zostawił byłej dom (chyba że jest milionerem i zaraz kupi sobie drugi
).
Rozwiązanie są dwa: albo ktoś kogoś spłaci, albo dom zostanie sprzedany i podzielą się po połowie uzyskaną kwotą. Musi z nią to ustalić. Może dysponuje gotówką albo stać go wziąć kredyt, by ją spłacić?
Jako jego kobieta masz prawo oczekiwać, że tę kwestię ureguluje.
No i co tu myśleć. Wszyscy z jego strony potwierdzają ze on i ona już dawno nie są razem
Ale
No niby spędził ze mną dzisiejszy dzień ale już na wieczór nie przyjechał do mnie.
Szlag mnie trafi jeśli to sie tak będzie ciągnąć. Nie mam zamiaru byc ta druga , byc kochanka.
10 2013-08-05 09:43:14 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2013-08-05 09:44:09)
A jaki był powód ich rozstania? On nie chce z nią być, czy ona? Może po prostu różnica charakterów...
Myślę, że o ile traktuje poważnie Wasz związek, powinien się wyprowadzić. Oczywiście nie oznacza to rezygnacji z praw do domu. Może porozmawiać z byłą o kwestiach formalnych. Domu nie sprzedaje się w dwa tygodnie, ale to jeszcze nie powód by wieczorki miło z nią spędzał.
Rzeczywiście trudno chyba nie uruchomiać wyobraźni, gdy wiesz, że wraca na noc do byłej. Choć tu ważne okoliczności rozstania.
Nic nie piszesz o dzieciach, więc chyba ich nie mają. Nie widzę problemu, by sobie na jakiś czas coś wynajął.
A co on mówi na ten temat?
W ogóle mówi o możliwości rozwiązaniu tej sytuacji?
Trochę to jednak dziwne. Na ogół, jeśli facet nie chce być z kobietą, to się od niej wyprowadza (często nawet jeśli są dzieci). Tym bardziej jeśli ma inną kobietę, to stara się stworzyć warunki, by spędzać z nią czas.
Jeśli im nie śpieszno do podziału majątku, to obawiam się, że jednak nie są pewni, czy taki podział nie okaże się zbyteczny.
Porozmawiaj z nim, jak on to widzi.
Zdrowa ta sytuacja nie jest. Masz prawo czuć się niekomfortowo.
Z tego co wiem, to razem podjęli decyzje o rozstaniu bo tylko były kłótnie i kłótnie. Jednak ona powiedziała mu wprost ze jeśli przylapie go, dowie sie ze on ma inna zanim rozwiążą sprawy finansowe to ona zrobi wszystko zeby on stracił swój dom. (Muszę dodać ze jestem w US i jest to możliwe).
Myślałam ze dam radę tkwić w takiej niejasnej sytuacji ale chyba jednak to mnie przerasta.
To są małżeństwem czy nie? Bo jeśli są, to rzeczywiście rozwód z orzeczeniem o winie mógłby sprawić, że wyjdzie gorzej finansowo.
Jeśli nie są, to ja nie widzę takiej możliwości, by on miał stracić dom.
Coś tu nie halo.
To on trzyma Cię w tajemnicy niczym kochankę i dlatego na wieczór wraca do wspólnego gniazdka?
Zdaje mi się jednak, że ich związek nie całkiem zakończony... no oboje dopuszczają możliwość powrotu. Nie chcą palić mostów.
Nie rozumie szantażu: rozstajemy się, ale nie masz prawa sobie nikogo znaleźć. Może więc to nie jest rozstanie, a rodzaj separacji, która miała być okresem przemyśleń?
A czy on już coś robi w tym kierunku, by załatwić kwestie finansowe?
To są małżeństwem czy nie?
''Jeśli nie są, to ja nie widzę takiej możliwości, by on miał stracić dom.''.
Podobno nie sa ale w US jesli jestes 10 lat z kims to jestes traktowany jako malzenstwo mimo ze nie masz papierka
''Zdaje mi się jednak, że ich związek nie całkiem zakończony... ''
No wlasnie ja tez mam takie mysli
''A czy on już coś robi w tym kierunku, by załatwić kwestie finansowe?''
Powiedzial mi ze tak i niby we wrzesniu sprawa ma sie rozjasnic
Witam powiem ci tak ja osobiście mieszkam ze swoim ex .. On mnie nie kocha ja za to jego bardzo ... Ale dowiedziałam sie ze kogos ma ... Gadam z nim tylko jako koleżanka razem nie spędzamy czasu wogole także mysle ze możesz byc spokojna ...
15 2016-04-17 01:37:06 Ostatnio edytowany przez Bulka (2016-04-17 01:37:26)
czy 78 to Twój rocznik? mam nadzieję że nie. A nawet jeśli tak - kobieto opamiętaj się! wyczyść głowę ze skryptów związanych z tym!!!
16 2017-12-13 00:31:49 Ostatnio edytowany przez ewcia38 (2017-12-13 00:34:41)
Ja też muszę mieszkać z ex ze względu na warunki finansowe. Dopóki nie poznał swojej nowej dziewczyny było ok. Pomagał mi w wychowywaniu mojego dziecka. Teraz nie chce nawet po sobie posprzątać. ja się nadal wywiązuje z obowiązków by mu dawać dobry przykład. Mieszkanie mamy po rodzicach i wkładam w nie dużo serca. Nie mogę patrzeć jak niszczeje. On nic nie chce robić w domu. Kiedyś mi przyrzekał, że zawsze będzie o mnie dbał. Mówił jak bardzo mnie kocha, że mnie nigdy nie zostawi w takiej sytuacji jak mój były mąż. że jestem całym jego światem i że pokazałam mu tyle o życiu i wiele dzięki mnie doświadczył. Znamy się od dzieciństwa, nie raz dawał odczuć, że jestem jego największą miłością Nasz związek miałby jeszcze szansę bo on nadal się mną interesuje i moimi problemami, gdyby nie jego nowa dziewczyna. Poznał ją krótko po zerwaniu. Myślę, że chciał mnie zranić i pokazac jak szybko sobie kogoś znalazł mimo swoich wad a ja nie mogę. Myślałam, że ona rozumie moją sytuację. Dużo jej o sobie opowiedziałam, ale ona traktuje mnie zupełnie inaczej niż mój ex, który jest też moim najlepszym przyjacielem. Ona nie akceptuje naszej przyjazni. Zachowuje się w stosunku do mnie sympatycznie ale mam wrażenie że mnie nie lubi i chce bym się wyprowadziła. Jestem pewna, że buntuje mojego ex. Podczas którejś rozmowy spytałam ją czy chciałaby tutaj zamieszkać, boję się o swój byt i swojego dziecka, bo ja bardzo kocham ten dom. A ona mi powiedziała, że nie ma takiej siły, która by ją zmusiła żeby ona tu zamieszkała i zaczęła się śmiać. Zapytałam ją o powód. Mieszkanie jest duże i znalazłoby się miejsce dla nas obu. A ona spojrzała na mnie w taki zimny sposób i powiedziała, że ona ma bardzo niewielkie wymagania od życia i może nawet pod mostem w kartonie, ale nigdy na wysypisku cudzych śmieci. Nie przyjeżdża często, ale kiedy jest to ręce mi się trzęsą. Nigdy nie wiem co mogę od niej usłyszeć. Ja zawsze byłam dla niej miła. Oprowadzałąm ją po mieszkaniu. Chciałąm się z nią zaprzyjaźnić. Myślałam, że jakoś się nam ułoży. Mam gwarancję od ex, że moge mieszkac ile chcę z nim. Może on jej tego nie powiedział? Może ona tego nie wie i dlatego potrafi się tak do mnie odzywać? Czy powinnam z nia o tym porozmawiać i wyjasnić jej, że mam prawo tam mieszkać, bo byłam tam zanim ona się pojawiła? Czy ona nie rozumie, że jest kolejną z jego dziewczyn a nas łączy prawdziwa przyjaźn i zaufanie? Czy facet, który obiecuje takie rzeczy kobiecie nawet jesli mowi ze nic do niej nie czuje to faktycznie nie czuje? Ja wierzę w naszą wielką przyjaźń ale jego nowa dziewczyna doprowadza mnie do rozpaczy.
Ja też muszę mieszkać z ex ze względu na warunki finansowe....Mieszkanie mamy po rodzicach
???
Nie stać mnie na to by wynająć mieszkanie o podobnych warunkach w których dobrze czuło by się moje dziecko w odpowiedniej lokalizacji od szkoły. Dużo czynników się na to składa. A ta druga dziewczyna jest jakaś dziwna. Nie wiem co może naprawde myśleć. Wzbudza mój niepokój. Czy tak trudno jest szanować decyzje dwójki ludzi, którzy postanowili że się dogadają pomimo rozstania??
Na poczatku jak z nią rozmawiałam robiła zupełnie inne wrażenie. Rozumiała sytuację. Czułam się swobodnie. Nie przyjeżdza często ale kiedy jest to czuję się źle. Rzadko wychodzi z pokoju ex ale spotykamy się w części wspólnej mieszkania. Jest uśmiechnięta ale jest w niej coś takiego co budzi mój niepokój. Trudno zgadnąć co myśli a czasami jak się na mnie spojrzy to płakać mi się chce. Chyba mnie nie lubi. Nie wiem jak można się tak zachowywać. Może powinnam z nią o tym porozmawiać? Jeszcze raz wyjaśnić jaki wkład włożyłam w ten dom? Powiedzieć, że mam prawo tu być, że to dom mojego dziecka? Przecież byłam gotowa by to był też jej dom?
Jeszcze się zastanawaim nad tym że może ona nie czuje się pewnie w związku z moim ex i dlatego się tak dziwnie zachowuje? Ona ma w sobie coś sztywnego czasami jakby kija połknęła. Ja jestem spontaniczna i okazuję uczucia i bliskość. Lubię się przytulić, pocałować w policzek. Myślę że ona nie rozumie życia. Że można nie być już razem a nadal się szanować. Próbowałam jej wytłumaczyć kiedyś, że mój związek z ex opierał się na wielkiej przyjażni a miłość wyszła z czasem i nie jestem jej zagrożeniem bo nie ma już namiętności między nami. A wszystko co robimy jest wynikiem niepodważalnej przyjaźni. Ona wie, że jestem atrakcyjną osobą. Wielokrotnie komplementowała moj wygląd. Wie, że chodzę na randki. Mój ex nie nalezy do bardzo atrakcyjnych mężczyzn, ale na tamtym etapie życia chciałam spróbować bo przekonał mnie do siebie. Obiecał mi to czego każda kobieta potrzebuje. Dalej się wywiązuje choć już nie jesteśmy razem. Mam wrażenie, że ona chce to zniszczyć? Jak ją przekonać, że tego co jest między mną a ex nie da się zniszczyć, bo to wieloletnia przyjażń i żadna inna kobieta tego nie podważy? Ale to nie jest powód do zagrożenia? Czy po każdym zerwaniu ludzie muszą zrywać kontakt? Dlaczego inni tego nie rozumieją?
21 2017-12-13 12:50:20 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-13 12:50:45)
Raczej co innego mnie zastanawia:
Ja też muszę mieszkać z ex ze względu na warunki finansowe....Mieszkanie mamy po rodzicach
Musisz mieszkać z EX. Macie mieszkanie po rodzicach. To co to jakiś Twój brat, kuzyn czy coś?
I ten ex jest kolejnym ex rozumiem? Piszesz też o byłym mężu.
Myślę, że ewcia38 nieco zagalopowała się pisząc "mamy mieszkanie po rodzicach". Niech zgadnę, to jego mieszkanie, po jego rodzicach (no chyba, że ewcia38 została uwzględniona w testamencia, w co wątpię), a ponieważ facet ma skrupuły (być może ze względu na dziecko), więc tymczasem nie wyrzuca autorki z tego domu.
ewcia38, to przykre, bo znalazłaś się w trudnej sytuacji, ale nie uzurpuj sobie praw do tego mieszkania. Taka sytuacja nie może trwać wiecznie, choćbyś nie wiem jak chciała dogadać się z jego dziewczyną, na ten moment, jesteś w jego domu intruzem.
Trudno sie dziwić, że ona ma do Ciebie dystans i nie chce mieszkać w trójkącie. Nie wiem, dlaczego poświęcasz jej tyle uwagi? Twój związek z właścicielem mieszkania (jak sądzę) zakończył się i teraz swoją uwagę i wszystkie swoje siły powinnaś skoncentrować na usamodzielnieniu się i uwolnieniu go od siebie.
Prędzej, czy póżniej on to zrobi, bo prawdopodobnie ta sytuacja jego też męczy i niestety, żadne Twoje wywody o przyjaźni, zaufaniu i propozycje życia we trójkę pod jednym dachem nie zmienią faktu, że usiłujesz reanimować związek, który już nie istnieje.
Mieszkanie jest po rodzicach, bo nasi rodzice na pewnym etapie życia stworzyli związek. Mój tata remontował ten dom. Wykonał w nim wszystkie prace by zmodernizowac to mieszkanie. Dla mnie mój ex to przede wszystkim już tylko mój przyjaciel. Nigdy nie byłam do tego związku przekonana w 100 procentach ze względu na sytuację rodzinną ale on mnie przekonał swoimi zapewnieniami o uczuciach do mnie i planami na przyszłość oraz tym ,że mnie zabezpieczy dopóki nie stanę na nogi. Mieszkanie jest czynszowe, nie własnościowe. Nie skupiam się na nowej dziewczynie mojego ex, ale mam wrażenie, że ona nie akceptuje naszej przyjażni i widzi we mnie zagrożenie. Ja chcę tylko utrzymać dawne relacje. On zawsze będzie oim przyjacielem i wiem, że jestem dla niego bardzo ważna bo nadal mi to okazuje. Nie chciałabym go stawiać w niezręcznej sytuacji, ale mam wrażenie, że ona wywiera jakas presję i nie wystarczy jej że ja go nie kocham. Sama się zastanawiam jakie będą konsekwencje. Ja nie biorę jej pod uwagę, ale bardzo biorę pod uwagę opinię mojego ex. On się nie wycofuje ze złozonej obietnicy. Jestem go pewna, ale jej nie.
a mi wyglądasz na psa ogrodnika.
coś czuję, że ty wcale nie chcesz oddać swojego exa, mimo, że sama go nie chcesz.
mam wrażenie, że sprawia ci ogromną satysfakcję to, że stawia cię wyżej od innych kobiet i ta sytuacja ci odpowiada.
25 2017-12-13 17:10:21 Ostatnio edytowany przez josz (2017-12-13 17:16:59)
Rozumiem, że Twój ojciec remontował mieszkanie formalnie należące do jego matki, a teraz głównym lokatorem jest Twój ex. Jeśli jesteś tam z dzieckiem zameldowana na stałe, to masz szanse, że nikt Cię stamtąd nie wyrzuci, nawet, gdyby on zmienił zdanie. Jednak sytuacja w jakiej tkwisz jest bardzo nieciekawa. Niestety, nie odbieram jako szczere, Twojego dążenia do rzekomej przyjaźni z jego dziewczyną, skoro obarczasz ją winą o rozpad Waszego związku, a raczej o utratę szansy na jego kontynuowanie. Jak się to ma do Twoich deklaracji o braku miłości do niego?
Nie wiem, czy bardziej walczysz o dach nad głową, czy o niego, jednak obawiam się, że w końcu nastąpi kryzys, bo on będzie chciał ułożyć sobie życie, a wątpię, że zechce żyć w komunie (tymbardziej jego partnerka), no chyba, że honorowo się wyprowadzi.
Bo widzisz, zupełnie nieistotne jest to co on kiedyś mówił, że kocha, że jesteś tą jedyną, że zawsze będzie się Tobą opiekował, nieistotne jest to, że Ty byłaś tam przed nią, że wyrażasz zgodę, żeby ona tam zamieszkała
, istotne jest to, że zmieniły się warunki i to, co było między Wami, a przede wszystkim najważniejsze jest to, kto ma formalne prawo do tego mieszkania.
a mi wyglądasz na psa ogrodnika.
coś czuję, że ty wcale nie chcesz oddać swojego exa, mimo, że sama go nie chcesz.
mam wrażenie, że sprawia ci ogromną satysfakcję to, że stawia cię wyżej od innych kobiet i ta sytuacja ci odpowiada.
Myślę, że autorka rozpaczliwie walczy o przetrwanie i ta sytuacja jest dla niej bardzo niekomfortowa, tylko nie ma gdzie i za co wyprowadzić się stamtąd.
Nie sądzę też, że jej ex stawia ją wyżej od innych kobiet, on raczej na ten moment, nie widzi wyjścia z tej sytuacji.
Wszystkie wywody n/t wielkiej, dozgonnej przjaźni i zaufaniu, to raczej pobożne życzenia autorki.
Problemy zaczną się, gdy ex zaangażuje się na poważnie i zechce założyć rodzinę.
Ja naprawdę nie ma się gdzie podziać, ale jestem pewna mojego byłego chłopaka także ze względu na relacje rodzinne. Rodzice też się martwią. On ma w planach się wyprowadzić do swojej nowej partnerki. Także dlatego by rozwiązac te sytuację. Ona z nami nie mieszka. Przyjeżdza czasami. Nie chciałaby tam mieszkac. Tak deklarowała. Może uczucia wygasają, ale nie wygasają więzy rodzinne. Mimo to czuję się niepewnie przez tamtą dziewczyne. Naprawde mogłabym się z nią zaprzyjażnić ale widzę, że ona ma do mnie jakiś uraz. Nie jestem jej zagrożeniem. Gdybym wiedziała jak ją przekonać do siebe, by mogła zrozumieć moją sytuację.
Ewcia38. Byłam w podobnej sytuacji. Umierałam z niepewności o każdy ruch mojego ex i jego decyzje. Mieszkaliśmy razem po rozstaniu bo mieliśmy umowę najmu. Czasami lepiej się dogadywaliśmy czasami gorzej . Praca stres. Ja też nie mogłam nikogo poznać tak jak ty. On bez przerwy mi przyprowadzał do domu jakaś kobietę odkąd że mną zerwał. Jaki był powód waszego rozstania? Mój ex chciał jeszcze poświadczać życia. Stwierdził że jeszcze nie czas na stały związek i oferuje mi przyjaźń. Myślałam że mi serce pęknie. Ale zostałam choć mogłam dać za czynsz i znaleźć kogoś na swoje miejsce. Przewinelo się tych dziewczyn z 7 może 8. Starałam się nie zwracać na nie uwagi choć bolało mnie to strasznie. Z jedną nawet też pomieszkiwał. Trochę ona tu trochę on tam. Nie żałuję że to przecierpiałam. Którejś nocy wrócił smutny. To był ten moment. Dziewczyna z nim zerwała. A ja jednak tam byłam, wytrzymałam. Poszłam z nim porozmawiać. Tak długo mi wszystko opowiadał aż się popłakał. Znów jesteśmy razem. Ewcia ja wiem jedno. Jeśli ex nie wyrzucił Cię z domu. Zapewnia o przyjaźni i mówił że jesteś jego najbliższą przyjaciółką, do tego wieloletnią znajomość to on nie ma bliższej sobie kobiety niż ty. Jeśli boisz się postawić mu jakieś warunki aby zawalczyć to nie rób tego przez przyjaźń z nową dziewczyną. Rób to przez przyjaźń z nim. Niech czuje w Tobie oparcie. Znasz go całe życie a nową dziewczyną ile? Prędzej czy później się pokłócą. Coś się stanie takiego że będą chcieli odpocząć od siebie, porozmawiać z kimś innym. To nie wróżenie z fusów. Tak mają wszystkie pary prędzej czy później. I to będzie właśnie twój moment by mu pokazać jak bardzo się co do Ciebie pomylił. Jaka mu jesteś bliska. Nie znam aż takiej historii jak Twoja gdzie facet po zerwaniu jeszcze pomagał przy nie swoim dziecku. On na pewno nadal coś do Ciebie ma. Jakby nie miał to byś już dawno była na bruku. Nie odpuszczaj. Może to jest właśnie ta miłość. Masz rację kiedy piszesz że za dużo w tym uczucia z jego strony. Musisz się tylko postarać. Pozdrawiam Dorota
Ewcia38. Byłam w podobnej sytuacji. Umierałam z niepewności o każdy ruch mojego ex i jego decyzje. Mieszkaliśmy razem po rozstaniu bo mieliśmy umowę najmu. Czasami lepiej się dogadywaliśmy czasami gorzej . Praca stres. Ja też nie mogłam nikogo poznać tak jak ty. On bez przerwy mi przyprowadzał do domu jakaś kobietę odkąd że mną zerwał. Jaki był powód waszego rozstania? Mój ex chciał jeszcze poświadczać życia. Stwierdził że jeszcze nie czas na stały związek i oferuje mi przyjaźń. Myślałam że mi serce pęknie. Ale zostałam choć mogłam dać za czynsz i znaleźć kogoś na swoje miejsce. Przewinelo się tych dziewczyn z 7 może 8. Starałam się nie zwracać na nie uwagi choć bolało mnie to strasznie. Z jedną nawet też pomieszkiwał. Trochę ona tu trochę on tam. Nie żałuję że to przecierpiałam. Którejś nocy wrócił smutny. To był ten moment. Dziewczyna z nim zerwała. A ja jednak tam byłam, wytrzymałam. Poszłam z nim porozmawiać. Tak długo mi wszystko opowiadał aż się popłakał. Znów jesteśmy razem. Ewcia ja wiem jedno. Jeśli ex nie wyrzucił Cię z domu. Zapewnia o przyjaźni i mówił że jesteś jego najbliższą przyjaciółką, do tego wieloletnią znajomość to on nie ma bliższej sobie kobiety niż ty. Jeśli boisz się postawić mu jakieś warunki aby zawalczyć to nie rób tego przez przyjaźń z nową dziewczyną. Rób to przez przyjaźń z nim. Niech czuje w Tobie oparcie. Znasz go całe życie a nową dziewczyną ile? Prędzej czy później się pokłócą. Coś się stanie takiego że będą chcieli odpocząć od siebie, porozmawiać z kimś innym. To nie wróżenie z fusów. Tak mają wszystkie pary prędzej czy później. I to będzie właśnie twój moment by mu pokazać jak bardzo się co do Ciebie pomylił. Jaka mu jesteś bliska. Nie znam aż takiej historii jak Twoja gdzie facet po zerwaniu jeszcze pomagał przy nie swoim dziecku. On na pewno nadal coś do Ciebie ma. Jakby nie miał to byś już dawno była na bruku. Nie odpuszczaj. Może to jest właśnie ta miłość. Masz rację kiedy piszesz że za dużo w tym uczucia z jego strony. Musisz się tylko postarać. Pozdrawiam Dorota
i serio jestes z tym facetem nadal?
o mamusiu... what is wrong with you, girl??? - zapytaliby Amerykanie
Trudno pogodzić się z decyzjami które nas krzywdzą. Mój ex nie przekonałby mnie już do siebie tak łatwo jak kiedyś. Już bym mu tak łatwo nie uwierzyla. Mężczyźni często rzucają słowa bez pokrycia. Wiążą nas swoimi wymaganiami a nie widzą naszych starań. Trzeba się dostosowywać by coś ugrać. Ja mam wrażenie że całe życie muszę rezygnować z siebie by móc mieć to co inni dostają bez wysiłku. Czasami sama już nie wiem jaka powinnam być. Widzę jednak zmiany w ludziach kiedy zachowuje się tak jak oni chcą. To mnie ogranicza ale robię to dla szczęścia swojego dziecka. Jeśli będąc sobą nie mogę mieć tego na co zasługuje to będąc taka jak inni chcą mam chociaż część tego. Nie wiem czy moment powrotu do ex to byłby mój moment? Mój moment jest dopiero przede mną. Moi bliscy mi to powtarzają. Że moment kiedy się będę mogła uwolnić od tego wszystkiego dopiero nastanie. Nie zaufalabym już mojemu ex po tym jak mnie zostawił. Nigdy mi niczym tego nie wynagrodzi. Przyjaźń to nie wszystko ale przynajmniej ta pomoc jakoś to spłaca. Ludzie sa naprawdę dziwni. Mój moment jeszcze nie nastał. Ale jak nastanie to wszystko się zmieni.
Ewcia38 najwazniejsze bys Ty czuła się dobrze ze sobą i siebie zapytała czego chcesz. Ja najbardziej chciałam być znowu z moim ex. Tobie chyba nie zalezy na tym aż tak bardzo. Jesli kłopoty finansowe to Twoja najwieksza zmora to porozmawiaj o tym z najblizszymi. Jesli czujesz ze relacje z ex w jakikolwiek spoob Ci nie leza to za wszelką cenę powinnas sie wyprowadzic a nie chciec przyjazni z jego nowa dziewczyna
Moje problemy finansowe są bardzo widoczne. Nawet współpracownicy je dostrzegają. Pomagają mi przyjaciele a rodzina to zupełnie inny temat. Mój były też mi pomagał dopóki nie poznał nowej partnerki. (Pisze z pracy dlatego postaram się nie rozwlekac). To naturalne. On za dużo lżejsza pracę ma dużo większe dochody niż ja z dzieckiem na utrzymaniu. Na początku jak się zaczął zmieniać to byłam zaskoczona. Teraz już rzadko się widujemy. On umie słuchać ale od jakiegoś czasu nie poświęca mi już uwagi. Po prostu przestał rozmawiać ze mną choć zawsze miał na to czas. Nawet jak mówił że go nie ma. Nie zmienia to jednak faktu że nie gotując ani nie sprzątając i w żaden sposób nie dbając o dom miał go wiele po powrocie z pracy. Zastanawia mnie nie raz jak to jest możliwe że skończeni dla mnie mężczyźni jak mój były mąż albo mój ex potrafią się tak zmienić pod wpływem innej kobiety a dla mnie nie umieli nic zrobić. Może to kwestia charakteru? Ja nie umialabym stawiać mężczyźnie wymagań. Nie umialabym wymusić na nim żadnej zmiany a widzę że inne kobiety robią to bez problemu i osiągają cele które powinny wypływać od danego mężczyzny samoistnie. Mężczyźni chyba potrzebują twardej ręki bo nie umieją doceniać tego co maja. Ja nie chcę się zaprzyjaźnić z nową dziewczyną ex. Dora nie zrozum mnie źle. Jednak wolę z naturalnych przyczyn by dobrze o mnie myślała jeśli czuje że może mi zagrażać. Dla mnie to było trudne ją zaakceptować. Wiem że gdyby nie ona mogłoby być inaczej. Raniło mnie to że moj przyjaciel a jej partner poświęca w domu coraz mniej uwagi. Nie wiedziałam dlaczego jestem z tym sama. Dlaczego przestał mnie przytulać na dzień dobry, dlaczego mnie już nie pociesza, przecież on lubi to robić. Zawsze to robił. Ale teraz odkąd prawie go nie ma w domu już tak nie myślę. Jest mi szkoda że nie może doglądać dziecka. Sprawdzał się w tym. Ma podejście do dzieci a ja mogłam wreszcie poświęcić czas na to co lubię. Nigdy nie mogłam liczyć na nikogo w opiece nad synem. Nie miałam dla siebie czasu. On to lubił, darzy uczuciem mojego syna i tego naprawdę mi szkoda. Na opiekunkę dla dziecka mnie nigdy nie bylo stać, a mojemu ex mogłam powierzyć dziecko. Wydaje mi się że z nowym rokiem wstąpiła we mnie nowa energia. Już nie opłakuje swojej samotności. Przychodzę do domu i nie muszę się martwić zeby nikomu na odcisk nie nadepnąć. Nie wiem jak mogłam sobie wyobrazić mieszkanie z nową dziewczyną swojego ex. Jest mi jeszcze trochę przykro że nie ma też ex, ale z drugiej strony mam całe mieszkanie dla siebie tak jak lubię. Nikt nie brudzi, śmieci ani nie przeszkadza. Nie nosi się piasek. Chyba bym jednak nie dała rady na dłuższą metę męczyć się z obecną mojego ex. Musiałabym nie mieć gdzie zamieszkać. Bałam się tego że ja będzie chciał wziąć moim kosztem. Teraz jestem dopiero u siebie. Nikt mi nie patrzy na ręce. Jest tak jak powinno. Nie wiem dlaczego miałam wcześniej takie obawy. Myślę że mój ex dokonał dobrego wyboru. I tak nawet jak jeszcze bywa czasem to nie ma z niego żadnej pomocy. Nie jest mi w domu ktoś taki potrzebny. Oczywiście nigdy tego nie okaże. Ludzie lepiej się czują kiedy myślą o sobie dobrze więc niech tak zostanie. Ja mam część tego czego oczekiwałam a on ma prawo robić co chce dopóki dotrzymuje słowa. Pozdrawiam was kochani w nowym roku!
Podziwiam Twoją postawę by nie pokazywać ex swoich uczuć choć Cię zranił. Jednak uważam że związek nie jest po to by rozdzielać w nim obowiązki. Mężczyźni rzadko mają zmysł do sprzątania i gotowania. Dlatego robi to strona której wychodzi lepiej z reguły. Jeśli więcej zarabiał to dobrze bo mieliście więcej pieniędzy. Nie powinnaś żałować że się wyprowadził. Szkoda tylko uczuć dziecka. Według mnie postępuje bardzo honorowo zostawiając Ci mieszkanie a sam odchodzi. To się naprawdę rzadko zdarza szczególnie że jak było wyżej nie masz prawa wlasnosci do tego mieszkania. Myślę że też możesz o sobie powiedzieć że wywalczyłas swoje. On odchodzi a Ty masz gdzie mieszkac. I myślę że właśnie dlatego że jesteś tak uczynna i dbająca o dom to twój ex ci go zostawia. Inne kobiety na twoim miejscu po zerwaniu nie odpuściłby awantur, kłótni, histerii. Ty pokazujesz mu klasę i tak trzymaj.
Jedno jest pewne. Mam swój dom i cieszę się z tego.
Nie sądzę by coś się zmieniło. Czuje że nigdy nie byłam w tak dobrych relacjach jak z moim ex teraz i zaczęłam myśleć wreszcie i sobie. Uważam że dobrze postąpił i myślę że on też to wie. Jest trudno, bo wszystko na mojej głowie zostało. Jest to jakby zadośćuczynienie za sytuację . Myślę że on mnie rozumie i mnie popiera.
Dora chciałam zapytać jak doszło do Twojego powrotu do ex? Nigdy nie żałowałas? Pisałaś że można wykorzystać właściwy moment. Jakie wysiłki kobiety najbardziej doceniaja mężczyźni? Teraz bardzo ciężko jest poznać kogoś odpowiedzialnego. Wszyscy chcą tylko seksu bez zobowiązań. Jednak niektórym zdarza się że facet się dla nich zmienia. W czymś leży sekret. Ale jestem pewna że nie w byciu dobra. Mężczyzni chyba kochają zolzy. W mojej najbliższej rodzinie się to potwierdza. Im kobieta jest bardziej nieznośna i nachalna tym wieksze zainteresowanie mężczyzny. Oni nie są w stanie opiekować się swoimi połówkami, troszczyć o nie. Wszystko sobie trzeba wypracować. Nie kochają nas takimi jakimi jesteśmy. Nie chcą z nami dzielić czasu. Ale jak kobieta wymaga i jest chciwa to taki mężczyzna zamiast odejść jeszcze jej nadskakuje. Nawet kosztem własnych dzieci spełnia jej zachcianki. Dzieci nigdy nie powinny być ważniejsze od partnerek.
Witaj ewcia38. Mam podobne obserwacje. Mężczyźni kochają zolzy bo przy nich czują się jak pod okiem mamusi
Partner a dziecko to dwie różne osoby. Chcesz jednak powrotu swojego ex? Ja nie żałuję. Mój partner musiał się wyszumiec. Dać się wykrzyczec swojemu wewnętrznemu chłopcu. Wybaczyłam mu. Kim bym była jakbym mu nie wybacza? Teraz mam u boku mężczyznę. On bardzo docenią że mu wybaczam. Dzieci wyfruwają z gniazda a partner to osoba z jaką gniazdo budujesz dla dobra dzieci i żeby wam było dobrze jak dzieci odejdą a nie że dzieci odchodzą a wy bez dzieci już nie macie wspólnych tematów. Ja byłam stanowcza w tym co postanowiłam. Mimo że mój partner zerwał to nie unioslam się honorem tylko poczekałam.
Ewcia, Dora, obie zaczynacie być toksycznymi partnerkami. Nawet jedna bardziej.
Każdy po rozstaniu ma taki moment, że żałuje. Ale to nie sprawia, że powrót i bycie z ex jest dobry. Oni Was zostawili, a Wy zamiast żyć po swojemu, to chcecie go odzyskać. A skąd wiecie, czy będziecie mieć kogoś, kto faktycznie kocha czy kogoś, kto wrócił z braku innej alternatywy?
Ewcia, Twój facet ma dziewczynę. Daj mu być szczęśliwym.
Mam w głowie wiele myśli. Może jestem jak ten pies ogrodnika. Jednak jeśli tak trudno teraz kogoś poznać to może warto zastanowić się nad powrotem bez zbędnych zobowiązań. Tylko żeby sprawdzić czy to w ogóle miało sens. Czy coś w tym było. Tobie się udało. Ja też się nie unioslam honorem. Czekałam aż zawalczy o mnie i pokaże że mu zależy. Wcześniej w takich sytuacjach pokazywał mi że umie o mnie zawalczyć. Że jest zazdrosny. Stawał się wtedy mężczyzna, bo z niego też jest taki malutki chłopiec. Mam wrażenie że on się boi prawdziwych kobiet. To pewnie przez matkę. Woli osoby bez własnego zdania które mu będą przytakiwać. Ja tak nie umiem kiedy mi zależy. Mogę tak robić by coś osiągnąć ale nie za nic. On tego oczekiwał. On jest pod bardzo dużym wplywem matki. To jest bardzo nachalna osoba. Pod tym względem są tacy sami. Wymuszają i narzucają wolę innym. Wszystko trzeba robić za ich plecami by się nie narażać na ględzenie do tego głupie. To by mi bardzo przeszkadzało gdybym miała do tego wrócić. Gdyby nie mój tata to powiedziałabym już dawno co myślę o jego matce. Ale przemilczała mnie już tyle więc mogę milczeć nadal.
Ewa, ale on sobie kogoś znalazł. Naprawdę nie kochasz go na tyle, żeby pozwolić mu odejść? Zależy Ci po prostu na tym, żeby mieć kogokolwiek? Poważnie? Tylu normalnych facetów chodzi po świecie, że aż żal zostawać z kimś tylko z wyrachowania.
Poza tym Ty w ten sposób odbierasz też szczęście jemu. Ale rozumiem, że na jego szczęściu Ci nie zależy.
I tak oto ten temat pokazuje, że mieszkanie z ex jest możliwe, ale na pewno nie jest ani zdrowe, ani rozsądne.
o dzizas, dziewczyny...jak was czytam, to mi sie slabo robi
fakt, toksycznosc
Toksyczność czy walka o uczucia? Przecież mężczyzna na życie to nie tramwaj. Nie przyjedzie kolejny. Uczuć się nie da wymienić. Można je jednak odzyskać. Gdyby chłopak eweci38 nic do niej nie czuł poza odpowiedzialnością to by jej inaczej pomagał i inaczej ja traktował. To co robi świadczy o większych uczuciach niż dobre zdanie o swojej byłej dziewczynie. To coś więcej.
Doralove
Co to znaczy , że partner musiał się wyszumiec?
Sama nie wiem. Ale swojego ex jestem pewna. Żadna nową dziewczyną nie przekreśli tego co nas wiaze
oczywiście ze przyjdzie kolejny
jakos nie widać, zeby wszyscy ludzie wokol byli do smierci ze swoimi pierwszymi milosciami.
a wy chcecie byc z facetami,którzy nie maja do Was za grosz szacunku. az taka desperacja?
Ewcia, ale Was już nic nie powinno łączyć. Rozstaliście się. On ma nową dziewczynę. Ruszył dalej. A Ty w imię starego związku stoisz w miejscu i jeszcze na siłę próbujesz trzymać tutaj tego faceta.
Dora, a skąd wiesz, że to był ten na życie? Może właśnie za zakrętem czekał następny, lepszy, a Ty sobie na to szansy nie dałaś?
Waszym zdaniem serio warto być z kimś, kto już raz Was zostawił? Po to się właśnie odchodzi i odcina kontakt, żeby nie było powrotów do ludzi, do których jesteśmy przyzwyczajeni, a uczucia nie ma.
Mój były partner ma do mnie wielki szacunek z wielu opisanych już względów. Uważa mnie za bardzo dobrą matkę i kobietę. Podkreśla to na każdym kroku. Po prostu mi o tym mówi tak samo jak o tym że ładnie wyglądam i jestem atrakcyjna. To jest jedyny mój ex który ciągle patrzy na mnie w ten sposób. Ma swoje wady głównie przez naleciałości rodzinne ale utwierdza mnie w przekonaniu że świetnie sobie radzę i to jest właśnie szacunek a nie jego brak. Nie twierdzę że chce do niego wrócić ale z perspektywy czasu nie był to najgorszy związek i mogłabym na to przystać z określonych wzgledow. Rozumiem jego prawo do szczęścia i to że chce mnie zabezpieczyć i dlatego nie pcham się z butami w jego życie a mogę mu wszystko powiedzieć i też wiem że on się nie zmieni w stosunku do mnie bo już tego dowiódł wiele razy.
Ja też go darze szacunkiem . Kto mógłby mieszkać tyle czasu razem bez wzajemnej troski i zaufania a wiem o nim więcej niż jego własna matka. To nas spaja.
Brakuje mi jego towarzystwa ale skoro chciał się wyprowadzić to nie wyrażałam sprzeciwu. To są jego decyzje. Zawsze może wrócić. Tylko będzie musiał wykonywać określone obowiązki jak dawniej. Mogę nawet zaprzyjaźnić się z jego nowa dziewczyna jeśli wykaże tyle kultury co ja
Zgadzam się z ewcia38. To co robi dla niej jej ex jest wyrazem szacunku a nie jego braku. Jeśli ex ewci nie okazuje komuś szacunku w tej sytuacji to chyba swojej kolejnej dziewczynie. I tu by się można przyczepiac czy relacja nie jest toksyczna skoro druga dziewczyna nie widzi że on ciągle ceni była dziewczynę to jednak coś w tym jest? Tamta nową dziewczyną nie chce mieszkać w trójkącie to normalne. Czuję zagrożenie którego Ewcia nie czuje bo to jest głębsza relacja. Która z was zgodziłaby się na taki układ że mężczyzna z którym chcecie być mieszka z ex i tak ja traktuje będąc z wami w związku? Gdyby to była tylko pomoc to on by się już dawno wyprowadził albo nie rozmawiał z Ewcia tylko wyznaczył jej miejsce a on z nią rozmawia i jej pomaga i się nią interesuje. Tak robi ktoś komu nie zależy? Albo ktoś komu zależy bardziej na drugiej osobie? Od razu by się wyprowadził a nie dopiero teraz. Nie dziwię się że Ewcia odbiera tamtą druga dziewczynę jako dziwna.
Wracając do mojego związku to mój partner po wspólnym zamieszkaniu zaczął mi coś przebakiwac o tym że mężczyźni nie są stworzeni do monogamii i że on chciałby jeszcze pouzywac życia przed ślubem. Nie przekonywalo mnie to. Ja byłam jego pierwsza miłością a on moja. Powiedział że nie będzie mnie oszukiwał ale jeśli tego nie zrobi to mu to będzie chodzić po głowie bo potrzebuje mieć pewność że to jest ten związek i to uczucie i jak jest z innymi. Nie było mi lekko. Najpierw zywilam urazę ale jak wrócił mówiąc że już nigdy więcej to mu uwierzyłam. Chciałam mu wybaczyć i wybaczyłam. Czy za rogiem czekałby kolejny. Może i tak. Ale czy ja bym chciała budować związek obarczony ryzykiem od nowa wszystko zaczynając kiedy mogę być z kimś kogo znam i kto wie jaka ja jestem i też mnie akceptuję? Czy to przyzwyczajenie? Może tez ale skoro mogłam wybaczyć i do tego nie wracać to znaczy że jestem w stanie. Czasami kiedy rozmawiam z partnerem on wraca do tamtego okresu i mówi że był strasznym debilem że tak zrobił ale jakby tego nie zrobił to by nie wiedział jak smakuje prawdziwa miłość i że to że nie odeszłam dało mu tyle wiary w siebie że może być dla kogos mimo wszystko najważniejszy że nic już naszego związku nie zniszczy bo nie ma już takich kobiet które by przeczekały taki okres. Mnie to wystarczy jako oznaka. Teraz jesteśmy bardzo zgrani i to nas scementowalo jak przysięga. Jeśli wybaczy się komuś zdradę a ktoś uznaje skruchę to pokazuje tylko jak silne a nie słabe jest to uczucie. Gdyby to się piwtorzylo to bym drugi raz nie dała rady ale nie żałuję że wtedy radę dałam.
Jeszcze raz podkreślę, że nie mam w planach wracać do ex skoro wybrał inną drogę. Musiałby mi dać to jednoznacznie do zrozumienia bym mogła to rozważyć. W tym momencie nie mogłabym podjąć decyzji bo nie chcę się zamykać na żadną opcję. Zgadzam się że każdy z zasługuje na te prawdziwą miłość i trzeba dać jej szansę. Czasami jednak myślę jakby to było gdyby nie odszedł, bo mieszkanie z kimś pomocnym się przydaje, ale nie czuję żadnego przymusu w tym. Zawsze najważniejsze było dla mnie dziecko. I liczy się tylko jego dobro. Mój ex ma identyczne zdanie na ten temat. Zarówno w trakcie związku jak i już po jego zakończeniu rozmawialiśmy o tym. Jak już pisałam świetnie się sprawdzał w roli opiekuna. Nawet lepiej czasami niż jego ojciec. Chociaż nigdy nie chciałabym zastąpić ojca dziecka moim ex. Pomoc pomocą to naturalne że nowy partner matki będzie wychowywał jej dziecko ale nigdy nie będzie dla niego ojcem. Zresztą mój ex ma podejście do dzieci. Teraz wychowuje dziecko swojej nowej dziewczyny i też nie mam nic przeciwko. Taka kolej rzeczy. Nie zmienia to faktu że chciał kupić mojemu dziecku prezent na święta a ja kupiłam prezent dziecku jego nowej dziewczyny. Odznaczany się wysoką kulturą osobistą i innym trudno to zrozumieć.
Popieram podejrzenia Dory odnośnie toksyczności w relacji mojego ex i jego nowej partnerki ale zagłębiać się nie mam potrzeby. Mój ex w mojej ocenie ma wiele irytujących wad mimo całkiem konkretnych założeń na temat wspólnego życia. Ona musi je akceptować będąc z nim. Nie lubię nikogo oceniać bo to niestosowne ale ona ma dziecko na utrzymaniu i nie pracuje. Nie wydaje mi się by miała jakiś wybór by się nie godzić na to co postanowi mój ex. Jestem pewna że on ją utrzymuje. Nie da się tak łatwo zrezygnować z pieniędzy które się pojawiają. Kiedyś ja zapytałam czy się nie bała jak jej mąż się wyprowadził, że nie będzie miała za co się utrzymać. Mój ex mieszkał wtedy jeszcze że mną. A ona została sama z dzieckiem w domu bez mezczyzny. Musiała być już bardzo pewna że mój ex z nią zamieszka ale na ten okres mimo wszystko obowiązki spadły tylko na nią. Wiec czy nie lepiej było poczekać z ewakuacją od męża kiedy mój ex da jej gwarancję na pomoc i wprowadzi się. W ostateczności nie została na lodzie ale postąpiła bezmyślnie i ryzykownie bo bez powodu spadły na nią obowiązki które mogła dzielić jeszcze z mężem i ryzyko utraty wypłaty męża. Przecież mężczyzna też robi zakupy. Więc więcej zostaje dla nas i dziecka jeśli się mieszka wspólnie. Oszczędzamy na tym że mieszkamy z kimś. A ona mnie zapytała czego miała się bać lub czego nie być pewną? I zapytała mnie co robię gdy mam mieć gości? Odpowiedziałam jej że porządki. I ona też mi powiedziała że robi porządki, choć jest leniwa. Ale dla niej uczucie to gość na przybycie którego musi się przygotować tak by ten gość poczuł się jak najlepiej. Więc bierze odkurzacz i wciąga wszystkie śmieci a że miała co sprzątać to nie będzie się pochylać nad każdym znalezionym wśród śmieci banknotem i go podnosić bo by jej czasu na ogólne sprzątanie nie starczyło a chowac pod dywan w obliczu uczucia jakiś brudów nie wypada. I jeśli czegoś się bała to tylko tego że nie zdąży posprzątać i że jej gość może się źle czuć w nieposprzątanym miejscu. Że tego by sobie nie wybaczyła gdyby zrobiła coś wbrew temu jak należy się z uczuciami obchodzić bo ona ma swoją normę i ma wywalone na normy innych, bo ona wie jak wszystko ma wygladac. Dla mnie jest to osoba niepewna i niebezpieczna. Nie ma szacunku do niczego, nawet dla zabezpieczenia dziecka i nie wiem co mogę o niej myśleć przez takie postępowanie. Mówiłam jej że mój mąż nie płaci alimentów z własnej woli więc skąd ona może wiedzieć że jej mąż będzie jej płacił. Nie można też liczyć na cudze pieniądze. Miałam na myśli pieniądze mojego ex ale nie wiem czy zrozumiała. A ona się zaśmiała że trzeba wiedzieć za kogo się wychodzi za mąż. A później powiedziała, że żartowała i że też nie wie czy jej mąż będzie jej płacił ale jesli tak to pozytywnie się zaskoczy faktem że może jest jednak w miarę normalny a jak nie to się rozczaruje że jednak nie jest i też świat się nie zawali, bo ją to ryba tak naprawdę. Tak nie mówi osoba zdrowo myśląca o życiu swoim i odpowiedzialna matka. Dziecko musi przecież z czegoś żyć. Dlatego uważam że mężczyźni kochają zolzy. Tylko takie kobiety które umieją wywierać presję kosztem innych dostają od życia prezenty. Te uczciwe i dobre nigdy. Skoro jej ex mąż mimo wszystko a zarabia dużo mniej niż mój były mąż dawal jej pieniadze nawet jak się wyprowadził, przed orzeczeniem rozwodu to robił to na pewno ze strachu niż z szacunku do niej bo ona jest nieobliczalna. Teraz pewnie siedzi w portfelu mojego ex bo coraz rzadziej mogę liczyć na jego pomoc finansową. Choć zawsze robił to z potrzeby serca i pełnego zrozumienia a ja nigdy nie byłam mu dłużna choć mam wyliczone co do złotówki codzienne wydatki.
Ona jest dla mnie nieodpowiedzialną osoba nie martwi ja przyszłość. Powiedziałam jej kiedyś w rozmowie że mój ex nie jest zwolennikiem małżeństw i ja się nie nadaje na bycie wieczna kochanka bo mam do siebie szacunek. Kochanka mogę sobie znaleźć jak go potrzebuje ale życie chce spędzić z partnerem godnym zaufania pod tym względem który na dobre i zle jest mi w stanie przysięgać. A ona mi powiedziała że ślub to umowa na tę samą gębę co i brak ślubu. Jedyny ślub jaki ma dla niej znaczenie to kościelny. Więc ona całe życie będzie kochanka mojego ex co zresztą jej nie przeszkadza bo ona uwielbia (już nie pamiętam) być jego kochanką o ile jest jego kochanką na wyłączność i jeśli to się nie zmieni to życie dla niej w takim romansie moze się nigdy nie konczyć. Bo jakby ślub miał coś popsuć to lepiej unikać go jak ognia.
Przecież ślub nie może niczego popsuć. To jest ta przynależność że mężczyzna już kobiety nie opuści bo ja wybrał i ona jest jego. Czy tak postepuje odpowiedzialna osoba i matka? Ona musi być przekonana że omota w razie czego kogoś innego jak jej się nie uda. Do tego zostawiła kiedyś kosmetyki i pozwoliłam sobie choć nie powinnam przejrzeć co ma. Nie wiem skąd osobę bezrobotna stać na zestaw diora i nie chce nikogo oczerniać ale takie rzeczy dają do myślenia.
To Ty jesteś nieodpowiedzialna. Wyobraź sobie, że dla niektórych bycie na czyimś utrzymaniu nie jest najważniejsze. I że niektórzy potrafią pozbyć się niechcianego partnera i stanąć na nogi samodzielnie, a nie trzymać się go ile wlezie, żeby mieć od niego wsparcie finansowe.
Ona w przeciwieństwie do Ciebie o tym wie. I życzę jej jak najlepiej, może uda jej się ogarnąć Twojego eks, żeby przestał Ci płacić cokolwiek, bo on nie ma wobec Ciebie żadnych zobowiązań finansowych. Widać, że to jest dziewczyna, która twardo stoi na ziemi i doskonale wie, czego chce.
Ty jesteś toksykiem potwornym i naprawdę dobrze dla Twojego byłego, że znalazł kogoś normalnego.
". I że niektórzy potrafią pozbyć się niechcianego partnera i stanąć na nogi samodzielnie, a nie trzymać się go ile wlezie, żeby mieć od niego wsparcie finansowe. " Jak można traktować partnera jak rzecz kiedy mija uczucie? Zostaje przecież wzajemny szacunek jeśli partner był odpowiedni. Czy Ty chciałabyś aby Twój partner pozbył się Ciebie kiedy pozna nową partnerkę jak śmiecia? Dlaczego nikt nie jest w stanie zrozumieć że można się po rozstaniu przyjaźnić, okazywać sobie szacunek i zaufanie a także nadal się doceniać za to jakim się jest człowiekiem i sobie pomagać? Czy ja żądam by do mnie wrócił? Nie. Nawet bym chyba nie chciała. Czy cieszę się, że jest teraz z kimś takim jak jego nowa dziewczyna? To jego sprawa, ale chce by był szczęśliwy i wiem, że on też chce bym ją była szczęśliwa. Ja się sama utrzymuję. Ona chyba nie. Jeśli życzysz mojemu ex dziewczyny która będzie w stanie go potraktować jak niepotrzebny mebel i wymieść ze swojego życia kiedy pozna nowego partnera to nie wiem czy kiedykolwiek byłaś kochana. Ja nawet do swojego byłego męża mam szacunek mimo że on mi go nie okazuje. A ona była w stanie pozbyć się męża który jej jeszcze za to płaci i dał jej rozwód bez problemów by móc przygotować miejsce na nowego partnera. Za kogo się uważają tacy ludzie żeby móc decydować za innych?
58 2018-01-08 13:18:30 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-01-08 13:19:41)
Skoro nie kochała to się rozwiodła. W czym tutaj jest problem? Płaci na dziecko, nie na nią. Jeżeli to wyegzekwowała to plus dla niej.
To nie jest wyrachowanie, że go wyrzuciła. Normalni ludzie tak robią, że jak przestają ze sobą żyć to się rozstają. Co to za problem? Bo ja nie chciałabym żyć w mieszkaniu z kimś, kto mnie już nie kocha i mieszka bo mieszka.
Ty masz mniej wsparcia finansowego od niego bo on ma nową kobietę. Poważnie nie widzę tutaj traktowania się jak śmieci. Ja nie utrzymuję kontaktu ze swoimi ex, nie mam takiej potrzeby ani chęci. Nie traktuję ich jak śmieci. Po prostu nie ma ich w moim życiu. Byłam kochana. I dlategonz szacunku do samej siebie nie tkwie idiotycznie w przeszłości tylko zamykam za nią drzwi i daję sobie szansę na to, żeby być kochaną.
Lady Loka. Ja wiem że mój ex darzy mnie szacunkiem który jest czasami ciężko wyegzekwować od innych. Ja też się darze szacunkiem i muszę uczyć otoczenie jak należy okazywać szacunek. Jego też uczyłam szacunku do siebie. By dbał o swoje zdrowie, by się dobrze odżywiał, nie przesadzał z używkami a ma tendencję. Zawsze mu imponowałam. Ale on do siebie szacunku nie nabrał. Ma naleciałości rodzinne i nie umie zerwać z nałogami. Skomplikowane by opisywać. Ja mu dałam wolność. On mnie też. To że on ma potrzebę dbania o najbliższych daje mu radość. Kim bym była gdybym mu nie pozwalała się realizować? Nauczył się przy mnie jak szanować potrzeby kobiety ale z szacunkiem do siebie zawsze będzie miał problem tak jak większość mężczyzn którzy byli wychowywani przez takie a nie inne matki. Jestem jednak przekonana że pomaga mi z szacunku a nie z służalczości. Nie wyobrażam sobie mieć służalczego partnera choć nie raz bylo ciężko wydobywać z niego mężczyznę. To jest taki chłopczyk, który sam musi dorosnąć do bycia mężczyzną. Ale to że się stara jest godne pochwały. Mój były mąż jest naprawdę męski. Zawsze był i on nie ma problemu z okazywaniem mu szacunku. Ale mój ex ma z tym problem dlatego podejrzewam że jego nowa dziewczyna może go wykorzystywać. Ale zgadzam się że to już nie moja sprawa.
Ucz otoczenie jak okazywać szacunek. Mnie nie musisz. Ja z szacunku do samej siebie nie utrzymuje kontaktu z eks.
Ewcia38, Lady Loka dobrze Ci piszę- niektóre drzwi trzeba pozamykać.
Twój eks wybrał bycie z inną- ma do tego prawo i to już nie Twoje zmartwienie, co się między nimi dzieje i czy jego obecną partnerka go szanuje. Między wami koniec, nie powinnaś rozkminiać, jak im się układa. Zamiast tyle czasu poświęcać na rozmyślanie o ich relacjach- ułóż własne życie, ale bez nich (niego).
Piszesz, że z eks jesteście przyjaciółmi- super, tylko pochwalić, ale jeśli on będzie potrzebował Twojej rady- sam się zgłosi.
Ja naprawdę nie będę się wtrącać jeśli on będzie słowny.
Czytam, czytam i jeśli nie mogę tego znaleźć- z góry przepraszam, ale-
Słowny w czym? Możesz sprecyzować?
64 2018-01-08 17:25:59 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-01-08 17:26:36)
Ewcia38, tak sobie czytam i nie do końca rozumiem - a co Ciebie właściwie obchodzi, na co Twój eks i jego kobieta wydają pieniądze i skąd je mają? To nie jest Twoja sprawa.
Pisałam już o tym że że względu na nasze relacje nigdy mnie nie wyrzuci z mieszkania dopóki nie stanę na nogi. Samotnej matce jest ciężko radzić sobie z życiem. On wie ile daje z siebie i wiem że mnie nie zawiedzie ale obawiam się jego nowej dziewczyny bo nie będę taka pazerna kobieta jak ona by dla pieniędzy uwodzić mężczyzn.