Witam serdecznie wszystkich!
Zdecydowałam się założyć nowy wątek, ponieważ mój problem dotyczy kilku problemów zawartych w innych postach. Szukam wszędzie pomocy ale nie mogę jej znaleźć. Jedno jest pewne jestem chorobliwie zazdrosna o mojego męża. ale zacznę od początku aby było wiadomo o co chodzi. Kilka lat temu nim poznałam mojego obecnego męża byłam w związku z facetem, który obzdurał sobie że musi podnieść własną samoocenę i zacząć podrywać inne kobiety. Ja się na to zgodziłam skoro miały być to tylko rozmowy. niestety poźniej te rozmowy przerodziły sie w coś więcej i byłam zdradzana. Później doszły do poniżania i rękoczynów. Oczywiście początkowo wszystko wybaczałam, ale w końcu powiedziałam dość i odeszłam od niego. kilka miesięcy później poznałam mojego obecnego męża, który akurat niedawno też rozstał się ze swoją miłością. Bardzo szybko zadecydowaliśmy się być razem po czterech miesiącach zaszłam w ciążę (planowane) a po 8 miesiącach wzieliśmy ślub. miało być wszystko pięknie ale niestety po urodzinach dziecka zaczęliśmy mieć długi. Mąż zaczął wyjeżdżać za granicę. Na początku był w Niemczech wracał co 3tyg na weekend do domu. Niestety nieszczęście znów wzięło górę i mąż miał wypadek w pracy i musiał się pożegnać z pracą w niemczech. W maju tego roku wyjechał pracować w swoim zawodzie(tancerz) do Grecji jest tam już 13tyg wraca za 8 tyg a ja zaczynam wariować. Codziennie sprawdzam jego profil na fb czy jakaś kobieta nie dodała tam jakiś zdjęć. Jako że pracuje w hotelu poznaje tam wielu ludzi i wielu ludzi robi sobie z nim zdjęcia( przeważnie kobiety) a mnie wtedy normalnie jasny szlag trafia i od razu podejrzewam go o zdradę robiąc przy tym dziką awanturę. zapewnia mnie, że jest ok ale ja nie potrafię w to uwierzyć. Nie ukrywam jest przystojnym facetem i bajer też ma dobry, wobec tego kręci się wokół niego pełno atrakcyjnych kobiet. Przez jego pobyt tam i kontakty z kobietami schudłam 10kg ( waże 50kg przy wzroście 164cm), uwierzyłam w cudowne działanie tabletek na powiększenie piersi, a moja psychika cóż.... pozostawia wiele do życzenia... zaczynam mieć chyba stany maniakalno-depresyjne. W jeden dzień jest wszystko ok, uśmiecham się żartuję a na drugi ryczę, odsuwam od siebie dziecko, mam ochotę popełnić samobójstwo i błagam go o powrót do domu ( ale on i tak nie wróci, bo potrzebujemy pieniędzy na długi) i tak powoli staczam sie na samo dno... Nie mam z kim porozmawiać, wszyscy znajomi mi tylko wpierają że na pewno z kimś się prześpi bo facet tyle nie wytrzyma ( nawet moja matka mnie tak pociesza). Takim oto sposobem trafiłam na to forum. Na prawdę już sama sobie z tym problemem nie radzę. Czuję się samotna odrzucona niekochana i niepotrzebna nikomu. Czuję się jak wariatka chorobliwie zazdrosna. Pewno zapytacie czy mój mąż dał mi powód do zazdrości. niby nie dał wszystko to są koleżanki ale czy powinnam w to wierzyć? Pomóżcie mi ja na prawdę już dłużej tak nie wytrzymam
Jeżeli nie masz żadnych dowodów że Cię zdradza, to spróbuj zaufać
Inaczej się zadręczysz. Albo co gorsza, bezpodstawnie zadręczysz jego.
niby nie mam podstaw na razie to są małe sygnały ostrzegawcze... dowodów i tak nigdy nie znajdę, bo jest za daleko... kurczę próbuję zaufać ale nie potrafię...
A nie możesz tam do niego wyjechać?
Odległość nie jest dobra dla małżeństwa. Żony nie ma blisko - a pokusy czyhają.
Nie jest powiedziane, że korzysta, ale jeżeli dalej będziesz się tak zachowywała, możesz Go popchnąć w ramiona innej.