Nie wiem co mam o tym całym zajściu myśleć... Mój chłopak wczoraj na imprezie u jego znajomych zbyt bardzo sie zasiedzia...l a ze ja szlam do pracy na rano chcialam już jechać do domu. Wiec powili sie zbieralismy i ja czekalam przed domem... po dlugiej chwili weszlam do domu po niego uslyszalam ja oppowiadał o kimś ... nie wiem o kim wiem tylko tyle ze to była jego była laska... usłychalam miedzy innymi : "... to ze była brzydka to nic nie znaczylo ale była zajebista..." wtedy ujrzal mnie stojacą w drzwiach i zbaraniał... wyprowadzona z równowagi powiedzialalm mu brzydko i pojechalam ... po kilku metrach zawrocilam i przyjechalam po niego bo wydzwanial jego kumpel... zal mi sie zrobiło a pozatym mieliśmy daleko do domu... wsiadł do auta za nim cała ekipa znajomych on płakał jak dziecko i krzyczał ze mnie kocha... tak bardzo ze nie wyobraza sobie swiata poza mna... w milczeniu jechalismy do domu... pozniej dowiedzialam sie ze płakał gdy odjechalam i mowil " jaki ja głupi jestem co ja za głupoty gadam... przeciez ja ją kocham..."
Nie wiem co mam o tym wszytkim sadzic.... prosze doradźcie mi coś