Jestem z moich chłopakiem od 5 lat. Od pół roku jesteśmy razem za granicą - mamy mieszkanie, on ma prace u taty ja - na zmywaku. Ostatecznie prace rzuciłam bo traktowano mnie tam conajmniej jak rumuna, czyli mała płaca za niewyobrazalną ilośc roboty.
Wspomne ze wczesniej w Polsce mialam bardzo dobra prace biurowa, chłopak niestety nie i to z jego powodu głownie wyjechalismy.
Na dzień dzisiejszy jestem bez pracy. Nie znam języka więc raczej zadnnej innej pracy nie dostane. Z pomocy socjalnej nie chce korzystac bo nawet nie wiem jak to tu wygląda. Mam możliwość powrotu do Polski od Października zacząc studia, zdac prawo jazdy, nauczyć się języka i wrócic do chłopaka po 3 latach.... no właśnie 3 lata widzenia się może raz na 2 miesiące jesli dobrze pójdzie.Rozmawialiśmy juz na ten temat (a o to też cięzko bo on pracuje od rana do wieczora i wraca naprawde zmęczony) i zapewnia mnie ze jestem tą jedyną, ze kocha, ze chce sobie zycie ze mna ulozyć, ale dobrze wiecie jak to jest kazdy bedzie miał właściwie własne zycie
(
Co ja mam robic ;( wyjechać i oszaleć z tęsknoty i zazdrości za chłopakiem? czy zostac i tęsknic za rodziną, nie robić studiow i rzucic prawko ? jestem w kropce, codziennie rycze i jestem juz po prostu zmęczona...
Nie rezygnuj z siebie. to Ty się poświeciłaś i już raz zrezygnowałaś z dobrej pracy. Pamiętaj faceci przychodzą i odchodzą, a życie masz tylko jedno. Na prawdę nie warto się poświęcać.
Nirvanka87 - Tyle ze to jest osoba za która w ogień bym skoczyła, pierwsza miłosc. naprawde nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Z jednej storny nie chce za jakis czas spojrzeć w lustro i powiedziec sobie : straciłam największą miłość przez wyjazd do polski / nic nie ogiągnęlam w zyciu przez to ze zostalam w niemczech. ;/ jestem po prostu tak rozbita ze zaraz chyba oszaleje.
Gro osób mówi mi ze tu z matura mozna dostac naprawde dobra prace za biurkiem tylko trzeba znać język. no własnie w takim tempie to naucze się jezyka moze za 2 lata...
ja na Twoim miejscu bym wróciła do Polski.
Jest wiele par, które żyją osobno, widują się w wakacje i święta. Moja kuzynka (28 lat) od 10 lat tak żyje z mężem, on tam (najpierw Irlandia, teraz Norwegia), ona tutaj, w Polsce. On przyjeżdża na wakacje i święta, ona czasami jeździ do niego. Nie jest to idealny układ, ale cały czas są razem.
Ja mysle, że zamiast szlochać lepiej zabarć się za naukę języka tam na miejscu. Masz dużo czasu są przeciez programy, może uda się załatwić jakiś kurs tam na miejscu. Kontaktu nie stracisz, a może dzieki nauce języka znajdziesz tam prace. ![]()
"On przyjeżdża na wakacje i święta, ona czasami jeździ do niego. Nie jest to idealny układ, ale cały czas są razem."
Według mnie to oni nie są razem. Każde żyje swoim życiem. Mija czwarty miesiąc jak żyję w związku na odległość. Dwa miesiące to był koszmar. A teraz? Przyzwyczaiłam się
Tęsknię, ale już nie pamiętam jaki tak naprawdę jest. Związek na odległość to najgorsza rzecz jaka może się zdarzyć. Niszczy wszystko. Owszem da się tak życ, ale to już praktycznie nie jest związek.
Nirvanka87 dobrze Ci radzi, nie rezygnuj z siebie.
Jeśli jest to mocne uczucie, przetrwa.
Jeśli nie, tylko na tym zyskasz. Pomyśl co by było, gdybyście się rozstali tam, za granicą? Ty bez języka,w Polsce bez wykształcenia....
Prawdę mówiąc zyskasz w jego oczach realizując siebie. Pomyśli "to nie jest byle gąska, wie ile jest warta"
I doceni. A jeśli nie, tym lepiej dla Ciebie, że rozłąka już poniekąd będzie.
Życie masz jedno, chłopak... cóż, nie zawsze jest to ten jedyny.
Poza tym masz to samo co ja miałam pracując za granicą: qrcze tu jestem nikim, a w Polsce...
Zawsze Cię będzie to gryźć, że mogłaś mieć lepiej, ale dla niego zrezygnowałaś.
Więc jeszcze raz: nie rezygnuj z siebie!
Jedno jest pewne. Z sobą samą będziesz, przez całe życie. Miłość przychodzi i odchodzi. To, że jesteśmy przekonani, że to jest "ten jeden jedyny" a on jest przekonany, że Ty jesteś "tą jedyną" nie gwarantuje wam wspólnej przyszłości, ani miłości do grobowej deski.
Inwestuj w siebie i rozwijaj się. Jeśli oboje się postaracie to związek przetrwa.
Gdyby rozłąka okazała się zbyt dotkliwa, zawsze możesz przecież rzucić studia i znowu wyjechać, nikt Cie przez trzy lata w Polsce na siłę nie będzie trzymał. A może chociaż w międzyczasie zrobisz prawo jazdy.
Podstawowe pytanie , co twój luby na twój powrót ?
Wiadome jest, iż podjęliście wspólną decyzję o wyjeździe z ojczyzny w celu poprawienia bytu .
Teraz , po nie udanej próbie pracy fizycznej u "kochających" nas Niemców uświadamiasz nas nie jako , że porzuciłaś doskonalenie zawodowe w kraju dla chłopaka, poświęcając się tym samym.Zakładam że on o tym wie i na pewno nalegał by podciąć ci skrzydła byle byś z nim pojechała CZY TAK? . Wydaje mi się że chyba nie do końca...
Powrót w celu wyrobienia niezbędnych papierków, nie był by złym rozwiązaniem gdyby luby przystał na to z pełną świadomością swej decyzji. W życiu jednak trzeba czasem wypić piwo którego się naważyło.Wcześniej ,pracowałaś umysłowo i zdecydowałaś się na orkę fizyczną i nie mów mi że spodziewałaś się tam sielanki, zważywszy że Niemcy od lat nas "goszczą" Doskonale orientując się w wyzysku nie tylko Polaków .Jeśli wiążecie z tym krajem przyszłość ,to nigdzie indziej jak pisał "adamajkis" nie nauczysz się tak szybko języka jak na miejscu ,to powie ci każdy.Prawko też lepiej robić w kraju w którym chce się jeździć , bo wiesz mi są duże różnice mimo iż UE..
Moja skromna rada :
Pokarz że jesteś silna , że nie podejmujesz pochopnie decyzji szybko się z nich wymigując po pierwszej porażce. Ogarniesz język szybciej niż ci się wydaje będąc na miejscu, tylko ciągle i wciąż musisz z nim obcować !
Do prawka nie trzeba być poliglotą..
Obycie i Język,WYTRWAŁOŚĆ w postanowieniach da ci więcej NA POCZĄTEK niż studia za 3 lata (przy dobrych wiatrach)..
Ukochany? ROZMOWA i otwarte karty, powiedz że wytrwasz ! Ale też delikatnie zasugeruj że może źle oceniłaś sytuacje i czy byłby gotowy na rozłąkę w celu samodoskonalenia ... Tylko nie mów mu tego z ze spakowanymi walizkami ,niech sam podejmie decyzje ,pamiętaj że ty też ją podjęłaś dla niego...
Wiem że na obczyźnie nie jest łatwo ,tęsknota ,książkowi doradcy ITP Ale co cię nie zabije to cię wzmocni! Idź swoją drogą nie oglądaj się za siebie
.