jak zacząć początek końca? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak zacząć początek końca?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 129 ]

Temat: jak zacząć początek końca?

Witam,

w skrócie: mam partnera, mamy po 28 lat. Jesteśmy razem ponad 2 lata, od ponad roku mieszkamy razem. Przeżyłam zdrady, bicie, ubliżanie, oszukiwanie itp.

Nie mam już siły. Zawsze byłam jego podporą. Wspierałam, pomagałam.

On twierdzi, że to moje zachowanie powoduje, że jest agresywny, wulgarny ... Ze zasługuje na to jaki on jest wobec mnie, bo mówie, że się boje ze znowu mnie zdradzi, bo nie czuje sie dla niego atrakcyjna, bo drąże tematy, które wydają mi się podejrzane (brak zaufania po jego wyskokach).

Czy on ma rację? Bo mnie uczono, że bez względu na okoliczności, na nikogo się reki pierwszemu nie podnosi, nie ubliża ... To się szacunek nazywa.

Co robić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Witam,

w skrócie: mam partnera, mamy po 28 lat. Jesteśmy razem ponad 2 lata, od ponad roku mieszkamy razem. Przeżyłam zdrady, bicie, ubliżanie, oszukiwanie itp.

Nie mam już siły. Zawsze byłam jego podporą. Wspierałam, pomagałam.

On twierdzi, że to moje zachowanie powoduje, że jest agresywny, wulgarny ... Ze zasługuje na to jaki on jest wobec mnie, bo mówie, że się boje ze znowu mnie zdradzi, bo nie czuje sie dla niego atrakcyjna, bo drąże tematy, które wydają mi się podejrzane (brak zaufania po jego wyskokach).

Czy on ma rację? Bo mnie uczono, że bez względu na okoliczności, na nikogo się reki pierwszemu nie podnosi, nie ubliża ... To się szacunek nazywa.

Co robić?

Mówiąc najdeliktaniej, jak potrafię: Nie, nie ma racji! Co robić? Zostawić tego frajera! Odejdź najszybciej, jak możesz. Masz 28 lat i czas na to, by zbudować swoje szczęście z kimś innym.

Nie dopatruję się tutaj ŻADNYCH okoliczności łagodzących.

Siły życzę!

3

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

...Co robić?

Zadajesz bardzo dziwne pytanie...
Jak to: co robić?
Krótko ze sobą jesteście (o ile taki związek można nazwać "byciem ze sobą") - skąd wątpliwości i dylematy?
Bezzwłocznie kończ ta traumę i uciekaj od takiego typa. Każdego kolejnego dnia Twojego życia szkoda...

4

Odp: jak zacząć początek końca?

Nie wierzę, że to pisza faceci! Straciłam nadzieję, że normalni jeszcze istnieją, zaczynam podejrzewać, że faktycznie ze mną coś nie tak, że to moja wina ... że nie zasługuje na nic lepszego

5

Odp: jak zacząć początek końca?

Jak możesz tak myśleć??!! JESTEŚ WARTOŚCIOWA i ZASŁUGUJESZ NA BYCIE TRAKTOWANĄ JAK CZŁOWIEK ! Koniec kropka, nikt nie może odebrać Ci godności i wmówić, że sobie zasłużyłaś.
Szacunek należy się KAŻDEMU- z "urzędu". I nie ma na to tłumaczeń.

Straciłaś już siebie- więcej nie można. Uciekaj ile sił w nogach.

6

Odp: jak zacząć początek końca?

Dziewczyno, zadbaj o siebie, koniecznie!
To niestety jest normalne w patologii - a przykro mi, ale moim zdaniem mówimy tu już o patologii - że ofiara czuje się współwinna. Właśnie dlatego czasem trwa to tyle lat.
Twój mąż widać też sobie z tego zdaje sprawę skoro Cię obwinia.
Masz teraz skrzywiony obraz rzeczywistości.
Wyobraź sobie sytuację: macie dziecko. Niemowlaki mają to do siebie że czasem wrzeszczą jak szalone i czasem chwilę trwa zanim się uspokoi. Będzie dla Ciebie ok jeśli 'tata' strzeli niemowlaka 'no bo przecież sam się prosił' i 'mógł nie wyć'? Zastanów się.
Czas na nowe życie. Normalne, spokojne i bezpieczne życie. Działaj

7 Ostatnio edytowany przez Doom (2013-08-02 09:50:40)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Nie wierzę, że to pisza faceci! Straciłam nadzieję, że normalni jeszcze istnieją, zaczynam podejrzewać, że faktycznie ze mną coś nie tak, że to moja wina ... że nie zasługuje na nic lepszego

Oj, musiała ci ta gnida nieźle dopiec (choć to pewnie zbyt delikatne stwierdzenie), że dziwi Cię taka postawa mężczyzn tu na forum. To nie jest kwestia płci, ale zwyczajnie bycia człowiekiem, który potrafi współodczuwać, innymi słowy, człowiekiem ze skłonnościami do empatii.

Jak sama zauważyłaś, są jeszcze normalni. Wbrew pozorom, wielu takich chodzi po tym padole. Jesteśmy tylko mniej "medialni".

Wszystkiego dobrego!

8

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Nie wierzę, że to pisza faceci! Straciłam nadzieję, że normalni jeszcze istnieją, zaczynam podejrzewać, że faktycznie ze mną coś nie tak, że to moja wina ... że nie zasługuje na nic lepszego

Oj widze, że ten psychopata zdążył Ci już sporo namieszać w głowie. Miejmy nadzieję, że nie potrzebujesz jeszcze pomocy psychologicznej. Jemu niestety ta pomoc jest niezbędna.

9

Odp: jak zacząć początek końca?

zostaw go i odejdz. Osobiscie wiem ze nigdy by mi sie nie zdazylo uderzyc zony ale gdy cos takiego mialo miesce (choc nie wiem co by sie musialo stac) to sam bym odszedl od niej

10

Odp: jak zacząć początek końca?

Jesteś z chamem i prostakiem, taka jest niestety prawda. Powinnaś skońcyć ten związek jak najsybciej bo on do niczego nie prowadzi

11

Odp: jak zacząć początek końca?

A może faktycznie wina lezy w moim charakterze? Może to prawda, że jak mówi, nikt ze mna nie jest w stanie wytrzymać?

12

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

A może faktycznie wina lezy w moim charakterze? Może to prawda, że jak mówi, nikt ze mna nie jest w stanie wytrzymać?

taaa, na pewno wina lezży w Tobie;) Dziewczyno - jemuu tylko oto chodzi - musi znaleźć wytłumaczenie dla swojego patologicznego zachowania, więc wmawia Ci, że to przez Ciebie. Też przez to przechodziłam.
Kiedyś zrobiłam tak - zapytałam go jak mam się zachowywać aby był zadowolony a potem tak robiłam. Myslisz,że było dobrze????
z takimi psycholami nigdy nie jest dobrze, bo oni zawsze znajda powód, aby sie do Ciebie przyczepic.

Daj sobie spokój z tym facetem, póki jeszcze jestes w stanie samodzielnie myslec i podejmowac decyzje. Niedługo sie uzależnisz od niego i nie bedziesz w stanie odejść, bo przyjmiesz za pewnik fakt, ze jest z Toba coś nie tak, a on, pan wspaniałomyslny rzucił Ci kośc i powinnaś byc z tego powodu wniebowzieta.

Odejdź i nawet się za siebie nie oglądaj.

13

Odp: jak zacząć początek końca?
aloiram napisał/a:

z takimi psycholami nigdy nie jest dobrze, bo oni zawsze znajda powód, aby sie do Ciebie przyczepic.

D

Tylko widzisz - on twierdzi, że to ja się ciągle czepiam jego. Bo on mnie od początku tego roku nie zdradza a ja czepiam o rzeczy, które budzą mój  niepokój w kontekście zdrady właśnie, bo boje się, że mnie oszukuje, bo nie chcę żeby mnie lekceważył i zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

14 Ostatnio edytowany przez aloiram (2013-08-02 10:37:36)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:
aloiram napisał/a:

z takimi psycholami nigdy nie jest dobrze, bo oni zawsze znajda powód, aby sie do Ciebie przyczepic.

D

Tylko widzisz - on twierdzi, że to ja się ciągle czepiam jego. Bo on mnie od początku tego roku nie zdradza a ja czepiam o rzeczy, które budzą mój  niepokój w kontekście zdrady właśnie, bo boje się, że mnie oszukuje, bo nie chcę żeby mnie lekceważył i zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

Nie, niezrównoważona nie jestes. ale nadal widze tylko jedno wyjście - skoro w tym związku nie czujesz sie bezpiecznie odejdź.
Jesli jest jak piszesz, że faktycznie czepiasz się o jego zdrady, to po co masz zatruwać Wam obojgu zycie? Nie umiesz sobie poradzić z jego zdradą, masz do tego pełne prawo.

Aha - sama napisałaś, że przezyłaś bicie, ubliżanie..... NIC nie tłumaczy takich zachowań, nawet twoje najgorsze czepianie sie jego.
Normalny człowiek kończy związek kiedy cos mu nie odpowiada.Skoro jego odpowiedzia na twoje uwagi było bicie, to to nie jest absolutnie normalne. i nie daj sobie wmówic, ze to Twoja wina.

15

Odp: jak zacząć początek końca?

Myślicie, że jak podniósł rękę nie raz, to zawsze będzie?

Uzależniłam się od jego obecności ...

16

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Myślicie, że jak podniósł rękę nie raz, to zawsze będzie?

Uzależniłam się od jego obecności ...

oczywiście, ze tak

a uzależnienia się leczy. istnieje zycie 'po i jest naprawde piekne:)))

17

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Myślicie, że jak podniósł rękę nie raz, to zawsze będzie?

Uzależniłam się od jego obecności ...

On cię będzie lał do usranej smierci...Twojej lub jego.

Idź do psychoterapeuty. Teraz tylko taka opcja wydaje się być sensownym rozwiązaniem.

18

Odp: jak zacząć początek końca?

No ale jak facet oszczędzi! Karnet na boks już odpada bo worek treningowy ma w domu.
Zawsze mnie zastanawiało jak to jest dać się tłuc partnerowi i jeszcze mieć poczucie winy....

19

Odp: jak zacząć początek końca?

Boje się, że nikogo nie znajdę, że zostanę sama ... ? Myślę, że boję się samotności. Mam 28 lat i szczerze wątpie, że mozna znaleźć kogoś "lepszego", kto byłby wolny ...

20

Odp: jak zacząć początek końca?

Widzę że 28 lat u kobiety to już jakiś podeszły wiek. Już jest wątek z cyklu 28 lat - stara panna. Tam znajdziesz masę ciekawostek o tym jak życie kończy się po 28 roku życia.
Wiesz ilu jest samotnych facetów... choćby na tym forum...

Przede wszystkim to zostaw tego damskiego boksera i zerwij z nim kontakt. Raz uderzył to będzie tłukł ile wlezie.

21 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-02 15:45:54)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Tylko widzisz - on twierdzi, że to ja się ciągle czepiam jego. Bo on mnie od początku tego roku nie zdradza a ja czepiam o rzeczy, które budzą mój  niepokój w kontekście zdrady właśnie, bo boje się, że mnie oszukuje, bo nie chcę żeby mnie lekceważył i zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

Chłopcy swoje, a Goldenka swoje. Ale Panowie najwidoczniej znają osobiście tego Gościa, bo dużo o nim wiedzą. Przecież na podstawie tego, co napisała Goldenka to nie można rozważnego sądu wypisaĆ, bo i jak.

I znowu jasnowidzów się tu zleciało cała masa, co to wiedzą, że:

Michmo napisał/a:

. Powinnaś skońcyć ten związek jak najsybciej bo on do niczego nie prowadzi

Doom napisał/a:

On cię będzie lał do usranej smierci...Twojej lub jego.

I to pisze ktoś, kto ma motto "Wątpię..."  A tu proszę, nie ma żadnego wątpienia, a "usrana śmierĆ" jest.  Tak mi się coś wydaje, że jak ktoś raz głupotę napisze, to do "usranej śmierci" już głupoty będzie pisał.

A to nawet zaraźliwe się chyba staje, bo :

Mazar napisał/a:

Wiesz ilu jest samotnych facetów... choćby na tym forum...

Przede wszystkim to zostaw tego damskiego boksera i zerwij z nim kontakt. Raz uderzył to będzie tłukł ile wlezie.

I widzisz Goldenka, tylu samotnych facetów na tym forum i oni wszyscy są samotni bez powodu, nikogo nie stłukli, a też by chcieli Kobietę, która robi awantury i boi się.

I tylu zdolnych diagnostów, jak choĆby ten:

aloiram napisał/a:

Nie, niezrównoważona nie jestes. [...]nie daj sobie wmówic, ze to Twoja wina.

Że też takich zdolnych ludzi bez dyplomu nie zatrudniają jako psychologów. Ileż trafnych ekspertyz by wypisali bez robienia skomplikowanych testów osobowości. Kilka wpisów na forum i diagnoza gotowa. I jak się ładnie posługują pojęciem winy.

Ale Ty Godlenka nie przesadzaj:

goldenka napisał/a:

Nie wierzę, że to pisza faceci! Straciłam nadzieję, że normalni jeszcze istnieją, zaczynam podejrzewać, że faktycznie ze mną coś nie tak, że to moja wina ... że nie zasługuje na nic lepszego

Faceci różne rzeczy mówią, różne wypisują, a potem zupełnie inaczej się zachowują, gdy to ich już dotknie sytuacja, kiedy dziewczyna wierci dziurę w brzuchu.

Bo to, czy zasługujesz na coś lepszego, to nie tylko od tego kogoś zależy, ale od Twojego zachowania też zależy. Jak to ktoś kiedyś ładnie napisał: "Jak niewolnik jest gotowy, to tyran zawsze się jakiś znajdzie." Jak niejeden, to drugi, jak nie drugi, to trzeci.

Zanim więc będziesz mieĆ 38 lat i za sobą 6 podobnych relacji toksycznych za sobą, to może idź do psychologa i sprawdź, czy przypadkiem nie cierpisz na urojenia i neurozę, bo jeśli tak, to każda relacja z "facetem" (jak to nazywasz) będzie wyglądała podobnie i będzie dla Ciebie toksyczna.

Bo to jest tak: są grzybki jadalne, niejadalne i trujące. Jak ktoś się zna na grzybach, to wie, który jest jaki. A jak ktoś się nie zna i wybiera te kolorowe z czerwonym kapelusikiem, bo takie ładne, to musi byĆ zatruty. Często trafnośĆ wyboru i zdrowie zależy od kryteriów. A Ty to chyba szkodliwośĆ i jadalnośĆ grzybów lubisz oceniaĆ po konsumpcji, prawda? Czy mylę się?

22

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
goldenka napisał/a:

Tylko widzisz - on twierdzi, że to ja się ciągle czepiam jego. Bo on mnie od początku tego roku nie zdradza a ja czepiam o rzeczy, które budzą mój  niepokój w kontekście zdrady właśnie, bo boje się, że mnie oszukuje, bo nie chcę żeby mnie lekceważył i zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

Chłopcy swoje, a Goldenka swoje. Ale Panowie najwidoczniej znają osobiście tego Gościa, bo dużo o nim wiedzą. Przecież na podstawie tego, co napisała Goldenka to nie można rozważnego sądu wypisaĆ, bo i jak.

Nie rozumiem do końca wypowiedzi, jakbys mógł wydobyć z niej konkretną informację pozbawioną ironii, będę wdzięczna.

23

Odp: jak zacząć początek końca?

czy istnieje jakis powod, zeby moc uderzyc kobiete? To podajcie pare, bo ja zadnego nie znam.
Jak pisze, ze bije, to juz nie trzeba rozsadnego opisu.
Dla mnie autorka moglaby krasc, klamac i zdradzac i co najwyzej zasluzylaby na odejscie partnera. Ale nie na lanie!
Wiec co to za dyrdymaly, ze ona ma ciezki charakter, to on musi bic???
Autorko, obudz sie. Tak Cie beda traktowac jak sobie pozwolisz.

24 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-02 15:42:49)

Odp: jak zacząć początek końca?
Miriamm napisał/a:

Autorko, obudz sie. Tak Cie beda traktowac jak sobie pozwolisz.

Dokładnie tak. Jeśli więc Goldenka się zastanawia i obawia, to raczej z Nią też coś nie jest w porządku.

goldenka napisał/a:

Nie rozumiem do końca wypowiedzi, jakbys mógł wydobyć z niej konkretną informację pozbawioną ironii, będę wdzięczna.

Właśnie rozszerzyłem i mam nadzieję, że to rozszerzenie już jest wystarczające.

25 Ostatnio edytowany przez goldenka (2013-08-02 15:47:26)

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
goldenka napisał/a:

Tylko widzisz - on twierdzi, że to ja się ciągle czepiam jego. Bo on mnie od początku tego roku nie zdradza a ja czepiam o rzeczy, które budzą mój  niepokój w kontekście zdrady właśnie, bo boje się, że mnie oszukuje, bo nie chcę żeby mnie lekceważył i zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

Chłopcy swoje, a Goldenka swoje. Ale Panowie najwidoczniej znają osobiście tego Gościa, bo dużo o nim wiedzą. Przecież na podstawie tego, co napisała Goldenka to nie można rozważnego sądu wypisaĆ, bo i jak.

I znowu jasnowidzów się tu zleciało cała masa, co to wiedzą, że:

Michmo napisał/a:

. Powinnaś skońcyć ten związek jak najsybciej bo on do niczego nie prowadzi

Doom napisał/a:

On cię będzie lał do usranej smierci...Twojej lub jego.

I to pisze ktoś, kto ma motto "Wątpię..."  A tu proszę, nie ma żadnego wątpienia, a "usrana śmierĆ" jest.  Tak mi się coś wydaje, że jak ktoś raz głupotę napisze, to do "usranej śmierci" już głupoty będzie pisał.

A to nawet zaraźliwe się chyba staje, bo :

Mazar napisał/a:

Wiesz ilu jest samotnych facetów... choćby na tym forum...

Przede wszystkim to zostaw tego damskiego boksera i zerwij z nim kontakt. Raz uderzył to będzie tłukł ile wlezie.

I widzisz Goldenka, tylu samotnych facetów na tym forum i oni wszyscy są samotni bez powodu, nikogo nie stłukli, a też by chcieli Kobietę, która robi awantury i boi się.

I tylu zdolnych diagnostów, jak choĆby ten:

aloiram napisał/a:

Nie, niezrównoważona nie jestes. [...]nie daj sobie wmówic, ze to Twoja wina.

Że też takich zdolnych ludzi bez dyplomu nie zatrudniają jako psychologów. Ileż trafnych ekspertyz by wypisali bez robienia skomplikowanych testów osobowości. Kilka wpisów na forum i diagnoza gotowa. I jak się ładnie posługują pojęciem winy.

Ale Ty Godlenka nie przesadzaj:

goldenka napisał/a:

Nie wierzę, że to pisza faceci! Straciłam nadzieję, że normalni jeszcze istnieją, zaczynam podejrzewać, że faktycznie ze mną coś nie tak, że to moja wina ... że nie zasługuje na nic lepszego

Faceci różne rzeczy mówią, różne wypisują, a potem zupełnie inaczej się zachowują, gdy to ich już dotknie sytuacja, kiedy dziewczyna wierci dziurę w brzuchu.

Bo to, czy zasługujesz na coś lepszego, to nie tylko od tego kogoś zależy, ale od Twojego zachowania też zależy. Jak to ktoś kiedyś ładnie napisał: "Jak niewolnik jest gotowy, to tyran zawsze się jakiś znajdzie." Jak niejeden, to drugi, jak nie drugi, to trzeci.

Zanim więc będziesz mieĆ 38 lat i za sobą 6 podobnych relacji toksycznych za sobą, to może idź do psychologa i sprawdź, czy przypadkiem nie cierpisz na urojenia i neurozę, bo jeśli tak, to każda relacja z "facetem" (jak to nazywasz) będzie wyglądała podobnie i będzie dla Ciebie toksyczna.

Bo to jest tak: są grzybki jadalne, niejadalne i trujące. Jak ktoś się zna na grzybach, to wie, który jest jaki. A jak ktoś się nie zna i wybiera te kolorowe z czerwonym kapelusikiem, bo takie ładne, to musi byĆ zatruty. Często trafnośĆ wyboru i zdrowie zależy od kryteriów. A Ty to chyba lubisz szkodliwośĆ i jadalnośĆ grzybów lubisz oceniaĆ po konsumpcji, prawda? Czy mylę się?

Mój partner przez ponad rok prowadził podwójne życie, oszukiwał, zdradzał, podnosił rękę, i przepraszam bardzo ale bezczelnością jest sugerowanie, że cierpię na urojenia. Puknij się w głowę człowieku. Ja nie jestem zazdrosna, ja nie potrafię sobie poradzić ze zdradami. Jeśli coś wydaje mi się w dniu dzisiejszym podejrzane to owszem- potrzebuje zeby mi to wyjasnił! I to jest zupełnie naturalne.

I żeby nie było - mam na myśli sytuacje, że nagle wydaje 1000 zł. bog jeden wie na co (lub na kogo), znikanie na wiele godzin i nie bycię dostępnym telefonicznie ... To nie sa moje wymysły, które powstają w wyniku nudy.

26

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
Miriamm napisał/a:

Autorko, obudz sie. Tak Cie beda traktowac jak sobie pozwolisz.

Dokładnie tak. Jeśli więc Goldenka się zastanawia i obawia, to raczej z Nią też coś nie jest w porządku.

goldenka napisał/a:

Nie rozumiem do końca wypowiedzi, jakbys mógł wydobyć z niej konkretną informację pozbawioną ironii, będę wdzięczna.

Właśnie rozszerzyłem i mam nadzieję, że to rozszerzenie już jest wystarczające.

Tak, jest coś ze mną nie tak - zakochałam sie w cżłowieku, który mnie krzywdzi. I nie potrafię od niego odejść.

Przy okazji, wtrącenie ironii lub sarkazmu do wypowiedzi nie zawsze świadczy o inteligencji.

27 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-02 16:01:01)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Mój partner przez ponad rok prowadził podwójne życie, oszukiwał, zdradzał, podnosił rękę, i przepraszam bardzo ale bezczelnością jest sugerowanie, że cierpię na urojenia. Puknij się w głowę człowieku. Ja nie jestem zazdrosna, ja nie potrafię sobie poradzić ze zdradami. Jeśli coś wydaje mi się w dniu dzisiejszym podejrzane to owszem- potrzebuje zeby mi to wyjasnił! I to jest zupełnie naturalne.

I żeby nie było - mam na myśli sytuacje, że nagle wydaje 1000 zł. bog jeden wie na co (lub na kogo), znikanie na wiele godzin i nie bycię dostępnym telefonicznie ... To nie sa moje wymysły, które powstają w wyniku nudy.

Sama napisałaś o urojeniach. Zaraz zacytuję. Proszę:

goldenka napisał/a:

[...] zaczynam podejrzewać, że faktycznie ze mną coś nie tak, że to moja wina ... że nie zasługuje na nic lepszego

Tu masz urojenie swojej winy. Podejrzewanie siebie o to, że "coś jest z Tobą nie tak" i że "nie zasługujesz na nic lepszego".

goldenka napisał/a:

bo boje się, że mnie oszukuje, bo nie chcę żeby mnie lekceważył i zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję.

To jak to jest? Oszukuje Cię, czy "boisz się", to znaczy obawiasz się, że Cię oszukuje. Bo jeśli tak "się zwyczajnie boję", to nie jest to zwyczajny strach, ale właśnie lęk, a lęk jest chorobliwy.

A gdzie indziej tekst o tym, że nie czujesz się atrakcyjna. Jak masz byĆ postrzegana jako atrakcyjna, jeśli się taka nie czujesz? Może to mieĆ coś wspólnego z poniżaniem, a może byĆ tak, że wybrałaś sobie takiego Gościa, który nie wymagał wiele atrakcyjności i Ty dobrze wiesz, że nie jesteś atrakcyjna i nikt do 26 roku życia się Tobą nie interesował.

W takim wypadku ja cofam to urojenie, tylko potwierdź mi, że ta Twoja nieatrakcyjnośĆ to nie tyle kwestia poczucia, ale fakt.

28

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
goldenka napisał/a:

Mój partner przez ponad rok prowadził podwójne życie, oszukiwał, zdradzał, podnosił rękę, i przepraszam bardzo ale bezczelnością jest sugerowanie, że cierpię na urojenia. Puknij się w głowę człowieku. Ja nie jestem zazdrosna, ja nie potrafię sobie poradzić ze zdradami. Jeśli coś wydaje mi się w dniu dzisiejszym podejrzane to owszem- potrzebuje zeby mi to wyjasnił! I to jest zupełnie naturalne.

I żeby nie było - mam na myśli sytuacje, że nagle wydaje 1000 zł. bog jeden wie na co (lub na kogo), znikanie na wiele godzin i nie bycię dostępnym telefonicznie ... To nie sa moje wymysły, które powstają w wyniku nudy.

Sama napisałaś o urojeniach. Zaraz zacytuję:

Nie napisałam o urojeniach, tylko że on twierdzi, że się czepiam. Gdy mnie zdradzał, też prosto w oczy kłamał, udawał zranionego moimi SŁUSZNYMI podejrzeniami. Więc mam wybacz podstawy, żeby być czujna

29 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-02 16:12:43)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Więc mam wybacz podstawy, żeby być czujna

Czujną to masz prawo byĆ, ale żeby przypisywaĆ mu zdradę, to już nie jest takie pewne. Czy On Ci kiedykolwiek wiernośĆ deklarował ? Tu jest problem !

Ale może warto było tę czujnośĆ wykazaĆ, zanim z Nim zamieszkałaś, bo czujnośĆ po czasie, to ona nie musi byĆ skuteczna, ani słuszna. Jakie masz prawa w tym "partnerskim" układzie: czyje są pieniądze, kto pracuje, kto płaci za wszystko? Kto wynajmuje mieszkanie? Kto płaci za nie?

W pierwszym poście napisałaś, że:

goldenka napisał/a:

w skrócie: mam partnera, mamy po 28 lat. Jesteśmy razem ponad 2 lata, od ponad roku mieszkamy razem.

Co robić?

Dziwne to pojęcie partnerstwa, gdy potem piszesz o zdradach, biciu etc. Tu może jest kolejne Twoje urojenie, bo ja tu żadnego partnerstwa nie widzę. Partnerstwo zakłada równośĆ, a Ty chyba tylko mieszkasz u Niego.

No, zaprzecz, jeśli się mylę.

I jeszcze pytasz się co robiĆ? A ja bym napisał, że jeśli już coś robiĆ, to na pewno nie to, co zrobiłaś w tym przypadku.

Czasem warto zapytaĆ, czego nie robiĆ?

30

Odp: jak zacząć początek końca?

Witaj towarzyszko niedoli. Jestem w podobnej sytuacji. Między mną a moim facetem też nie jest różowo. Nie mówię że jestem całkowicie bez winy bo też czasem jak się zdenerwuję to fakt nie da się ze mną wytrzymać. Ale nie w tym rzecz. Mój facet mnie nie zdradził - Ciebie tak. I to jak postąpił było zachowaniem bardzo nie fair wobec Ciebie, to oczywiste. Jesteś na prawdę kobietą o wielkim sercu, że mu wybaczyłaś. Ale on, mimo że rzekomo już tego nie robi powinien być Ci wdzięczny że mu wybaczyłaś. POWINIEN rozumieć Twoje obawy i robić wszystko byś mu na nowo zaufała. Nie powinien umywać rąk i zachowywać się tak jak gdyby nic się nie stało i mówić że Ty się zwyczajnie czepiasz. Wybaczenie i ponowne zaufanie wymaga czasu, ktorego potrzebujesz by wnikliwie obserwować partnera. Nie obwiniaj się, nic złego nie zrobiłaś. To on jest tyranem, pamiętaj faceci potrafią omotać kobietę słabszą psychicznie i to się może źle dla Ciebie skończyć. Mówisz, że może wina jest też po Twojej stronie, bo go kochasz i próbujesz choć trochę go wybielić. ALE TO NIE MA SENSU. Weź się w garść, zostaw tego palanta, ja wiem jacy potrafią być faceci. Niektórzy probują omamić i sprawić, że to Ty czujesz się winna ale to tylko złudzenie.

Odp: jak zacząć początek końca?

JA ci napisałem na email koniecznie przeczytaj!!!!!!!!!
Może poszło na PW nie wiem.

32 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-02 18:58:37)

Odp: jak zacząć początek końca?
Betiii napisał/a:

Niektórzy probują omamić i sprawić, że to Ty czujesz się winna ale to tylko złudzenie.

Betiii, nie przesadzaj. Może zauważyłaś, że Goldenka nie odpowiedziała na moje posty, czyli nie doszukuj się tu analogii i nie współczuj komuś, kto szuka winy w kimś, a nie umie zadbać o swoje:

Uroiła sobie Goldenka że :

1. Jest w związku partnerskim.
2. Jest zdradzana, bo jej "facet" może się dziwić, czemu Ona ma do niego pretensje, kiedy On Jej nic nie proponował, poza wspólnym mieszkaniem.
3. On Ją oszukuje, a pewnie od początku polegało to na tym, że On myślała, a On to traktował jako luźny układ.

A teraz jest poszukiwanie współczucia i poparcia na forum, żeby ratować resztę zszarganego obrazu siebie.

33

Odp: jak zacząć początek końca?

musze sie wtracic...do diabla Anonimus...Ty chcesz pomoc czy dobic? widze ze nie rozumiesz problemu choc wydaje Ci sie ze wiesz wszystko...pewnie ze sytuacja jest jasna bo nie jestes jej uczestnikiem...Goldenka nie pyta o to co ma robic bo to jest oczywiste i sama o tym wie...ona pyta jak to zrobic, szuka wspacia nie krytyki, bo tej ma wystarczajaco duzo zarowno ze strony partnera jak i ze strony samej siebie...nie jest glupia wie co robi nie tak, poprostu rozum to jedno a serce to drugie, kocha czlowieka ktory ją rani i na tym polega jej tragedia, nie mysli racjonalnie bo glosniej od rozumu krzyczy serce...wiesz cos o tym jak to jest, gdy sie kogos kocha?

34

Odp: jak zacząć początek końca?
ivyy napisał/a:

Ty chcesz pomoc czy dobic?

Tekst nie do mnie... Robisz klasyczne przeniesienie emocji z siebie na Goldenkę. A ta sytuacja jest zupełnie inna.

Twoja sytuacja jest zapewne odmienna od tej opisanej przez Goldenkę. Odmienność polega na tym, że opisałaś wszystko, a Ona już w pierwszym poście starała się mylić tropy.

ivyy napisał/a:

.Goldenka nie pyta o to co ma robic bo to jest oczywiste i sama o tym wie...

Mylisz się. Proszę:

goldenka napisał/a:

Co robić?

Postrzegasz tę sprawę intencjonalnie, bo projektujesz swoje emocje.

ivyy napisał/a:

szuka wspacia nie krytyki, bo tej ma wystarczajaco duzo zarowno ze strony partnera jak i ze strony samej siebie...

Źle definiujesz krytykę. Pewnie słyszałaś, że "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Nie boi się także pochwał. Krytyka jest także wskazaniem pozytywnych aspektów, ale tu za pozytywy robią złudzenia.

I dlatego bez odpowiedzi zostało pytanie:

Animus napisał/a:

No, zaprzecz, jeśli się mylę.

I właśnie dlatego, Twoje słowa:

ivyy napisał/a:

choc wydaje Ci sie ze wiesz wszystko...pewnie ze sytuacja jest jasna bo nie jestes jej uczestnikiem...

są pozbawione podstaw.

Można okłamywać kogoś, ale można także okłamywać siebie. Goldenka okłamuje siebie. Jak Jej nikt nie napisze prawdy, to będzie trwała z złudzeniu. Dasz Jej wsparcie, to tylko przedłużysz Jej cierpienia.

W przypadku Goldenki zlekceważyłaś bardzo wyraźne sygnały, które dotyczyły lęku i własnej nieatrakcyjności. Tu nie uczucie do "faceta" jest problemem, ale brak pozytywnych  uczuć do siebie.

goldenka napisał/a:

zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

Goldenka czepia się każdej myśli, żeby tylko nie zobaczyć problemu. Gotowa jest ugrzęznąć w poczuciu winy, a to przecież nie chodzi o kajanie się i babranie w winie, ale o zobaczenie przyczyn takiego stanu rzeczy.  Jest gotową ofiarą, która zadręcza siebie i gotowa zadręczyć też innych.

35

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
Betiii napisał/a:

Niektórzy probują omamić i sprawić, że to Ty czujesz się winna ale to tylko złudzenie.

Betiii, nie przesadzaj. Może zauważyłaś, że Goldenka nie odpowiedziała na moje posty, czyli nie doszukuj się tu analogii i nie współczuj komuś, kto szuka winy w kimś, a nie umie zadbać o swoje:

Uroiła sobie Goldenka że :

1. Jest w związku partnerskim.
2. Jest zdradzana, bo jej "facet" może się dziwić, czemu Ona ma do niego pretensje, kiedy On Jej nic nie proponował, poza wspólnym mieszkaniem.
3. On Ją oszukuje, a pewnie od początku polegało to na tym, że On myślała, a On to traktował jako luźny układ.

A teraz jest poszukiwanie współczucia i poparcia na forum, żeby ratować resztę zszarganego obrazu siebie.

Wiesz, co? W cztery litery sobie wsadź swoje komentarze.
Ty masz chyba jakieś urojenia, ale super, że opinie masz na temat moich urojeń, skoro wczesnie krytukowałeś wypowiedzi forumowiczów na temat mojego partnera.

Odpowiem:
1. chłopak od początku zapewniał, że chce stałego związku, ze zoboiwązaniami, że jesgo system wartości wyklucza zdrady - niestety kłamał, ale jak widzisz, ustalenia były, rozmowy też i wniosek, że chcemy być razem i stworzyć związek partnerski
2. nie, mój facet powinien zrozumieć, jesli oczywiście nie ma nic do ukryciua, że ponowne zaufanie po takim numerach wymaga więcej czasu, absolutnie nie powinien powodować niejasnych sytuacji, o których już wcześniej wspominałam
3. nie, nie było mowy o luźnym układzie, ale chyba powtarzasz punkt pierwszy co swiadczy o tym, ze na siłe chcesz mi dowalic, niech zgadne - damski bokser, który próbuje znaleźć usprawiedliwienie swoich ataków agresji???

Daruj sobie, jesli możesz, to uprzejmie proszę - nie wypowiadaj się w moim wątku

36 Ostatnio edytowany przez goldenka (2013-08-02 20:42:14)

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
ivyy napisał/a:

Ty chcesz pomoc czy dobic?

Tekst nie do mnie... Robisz klasyczne przeniesienie emocji z siebie na Goldenkę. A ta sytuacja jest zupełnie inna.

Twoja sytuacja jest zapewne odmienna od tej opisanej przez Goldenkę. Odmienność polega na tym, że opisałaś wszystko, a Ona już w pierwszym poście starała się mylić tropy.

ivyy napisał/a:

.Goldenka nie pyta o to co ma robic bo to jest oczywiste i sama o tym wie...

Mylisz się. Proszę:

goldenka napisał/a:

Co robić?

Postrzegasz tę sprawę intencjonalnie, bo projektujesz swoje emocje.

ivyy napisał/a:

szuka wspacia nie krytyki, bo tej ma wystarczajaco duzo zarowno ze strony partnera jak i ze strony samej siebie...

Źle definiujesz krytykę. Pewnie słyszałaś, że "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Nie boi się także pochwał. Krytyka jest także wskazaniem pozytywnych aspektów, ale tu za pozytywy robią złudzenia.

I dlatego bez odpowiedzi zostało pytanie:

Animus napisał/a:

No, zaprzecz, jeśli się mylę.

I właśnie dlatego, Twoje słowa:

ivyy napisał/a:

choc wydaje Ci sie ze wiesz wszystko...pewnie ze sytuacja jest jasna bo nie jestes jej uczestnikiem...

są pozbawione podstaw.

Można okłamywać kogoś, ale można także okłamywać siebie. Goldenka okłamuje siebie. Jak Jej nikt nie napisze prawdy, to będzie trwała z złudzeniu. Dasz Jej wsparcie, to tylko przedłużysz Jej cierpienia.

W przypadku Goldenki zlekceważyłaś bardzo wyraźne sygnały, które dotyczyły lęku i własnej nieatrakcyjności. Tu nie uczucie do "faceta" jest problemem, ale brak pozytywnych  uczuć do siebie.

goldenka napisał/a:

zwracam uwagę na jego zachowanie, które dla mnie lekceważące własnie jest ... Według niego ja się czepiam. A ja się zwyczajnie boję. 

Faktem jest też, że on sam z siebie prawie nigdy nie ma do mnie pretensji ...

Więc co? Może jednak ja jestem niezrównoważona i się czepiam?

Goldenka czepia się każdej myśli, żeby tylko nie zobaczyć problemu. Gotowa jest ugrzęznąć w poczuciu winy, a to przecież nie chodzi o kajanie się i babranie w winie, ale o zobaczenie przyczyn takiego stanu rzeczy.  Jest gotową ofiarą, która zadręcza siebie i gotowa zadręczyć też innych.

Kolejny raz pokazujesz jak bardzo jesteś zadufany - ale super że znasz mnie od podstaw smile

Zapytaj ile kobiet nie miałoby obniżonego poczucia własnej wartości, gdyby dowiedziało się, że partner je zdradza ...

I jeszcze jedno, ty nie krytykujesz - Ty mnie przekonujesz, że nie mam racji bojąc się zdrady, że nie mam prawa mieć obniżonego poczucia własnej wartości, że jestem paranoiczką, że sobie zasłużyłam.

37

Odp: jak zacząć początek końca?
AdrianDąbrowski napisał/a:

JA ci napisałem na email koniecznie przeczytaj!!!!!!!!!
Może poszło na PW nie wiem.

Nie dostałam wiadomości.

38

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Daruj sobie, jesli możesz, to uprzejmie proszę - nie wypowiadaj się w moim wątku

O.K. Prosisz i masz.

39

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
Betiii napisał/a:

Niektórzy probują omamić i sprawić, że to Ty czujesz się winna ale to tylko złudzenie.

Betiii, nie przesadzaj. Może zauważyłaś, że Goldenka nie odpowiedziała na moje posty, czyli nie doszukuj się tu analogii i nie współczuj komuś, kto szuka winy w kimś, a nie umie zadbać o swoje:

Uroiła sobie Goldenka że :

1. Jest w związku partnerskim.
2. Jest zdradzana, bo jej "facet" może się dziwić, czemu Ona ma do niego pretensje, kiedy On Jej nic nie proponował, poza wspólnym mieszkaniem.
3. On Ją oszukuje, a pewnie od początku polegało to na tym, że On myślała, a On to traktował jako luźny układ.

A teraz jest poszukiwanie współczucia i poparcia na forum, żeby ratować resztę zszarganego obrazu siebie.

Twoje komentarza są na prawdę po niżej poziomu, ale odpowiem bezpośrednio do Ciebie:
Po 1: Jest w zwiazku partnerski i to nie jest urojenie, ponieważ kiedy dwoje ludzi razem mieszka jest ze sobą już dość długo (2 lata to jest jednak kawałek czasu) to jest to związek partnerski.
2. Nie proponował nic poza wspólnym mieszkaniem? Wspólne mieszkanie to jest prawie jak deklaracja... Czy Ty proponujesz koleżance wspólne mieszkanie i sypianie w jednym łóżku co noc?
3. No bosko... luźny układ i mieszkanie razem? Z takim czymś się jeszcze nie spotkałam.

Masz podobny charakter do tego jej pożal się Boże faceta... Żal mi Ciebie...

Goldenko a Ty uciekaj od drania, bo on się nie zmieni... Nigdy się nie zmieni... Po kazdym policzku od niego czy wyzwiskach będzie wracał kajał się, a na drugi dzień będzie powtórka... No łudź się. Jesteś młodą, silną kobietą i nie marnuj obie życia na takiego gnojka, bo szkoda czasu i energii...
Jeszcze znajdziesz mężczyznę wartego Twojej miłości. Trzymaj się cieplutko i powodzenia życzę :*

40

Odp: jak zacząć początek końca?

Wydaje mi się, że jesteś uzależniona od niego i od Waszego "związku".
Nawet jeśli w głębi siebie wiesz, że to nie ma przyszłości, że musisz odejść, to czekasz i nie wiesz kiedy i jak to zrobić.
Nie wiem, czy boisz się jego i jego reakcji po tym, jakbyś odeszła? Czy boisz się życia w samotności? Bo pewnie teraz abstrakcją jest dla Ciebie myśl, że możesz spotkać kiedyś fajnego mężczyznę, który z wzajemnością i oddaniem Cię pokocha. Ale tak właśnie będzie, pomyśl logicznie i rozsądnie! Weź to zdroworozsądkowo, uwolnij się i odejdź od tego tyrana!

Tak nie można żyć!

41 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-02 22:43:13)

Odp: jak zacząć początek końca?
kiniaa0 napisał/a:

:*

Kinia0, wiesz, że Ci tu nie mogę odpisaĆ, więc jak masz coś do mnie, to nie tnij tu literek poniżej ( a może po niżej) pasa i powyżej poziomu ("Zal mi Ciebie"), tylko masz podanego e-maila i tam napisz.

42

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
kiniaa0 napisał/a:

:*

Kinia0, wiesz, że Ci tu nie mogę odpisaĆ, więc jak masz coś do mnie, to nie tnij tu literek poniżej ( a może po niżej) pasa i powyżej poziomu ("Zal mi Ciebie"), tylko masz podanego e-maila i tam napisz.

Animus - odpuść już tutaj...

43

Odp: jak zacząć początek końca?

Animus czepiasz się... ja nic takiego nie napisałam tylko stwierdziłam fakt...

44

Odp: jak zacząć początek końca?

Słuchajcie, nie chciałam, żeby mój wątek był powodem sporu między forumowiczami.
Wobec Animusa również zareagowałam nerwowo, dlatego, że Twoje wypowiedzi naprawdę odbieram jako "na pewno sobie zasłuzyła na bicie, poniżanie, odarcie z godności". A tak nie jest.

Zanim dowiedziałam się o zdradach, mój chłopak miał pełną swobodę - nie miałam nic przeciwko wyjściom beze mnie z kumplami na piwo, ale jak się okazało, że to nie koledzy a ta piękniejsza płeć, to wszystko się zmieniło. Moje podejście do niego, do rozsądnej swobody w związku również. Przecież każdy jej trochę potrzebuje, żeby zachować zdrowie psychiczne ... Kiedyś było inaczej, i dlatego tak źle się czuję.

On tweirdzi, że tamto to był bład, że nigdy więcej mnie nie zdradzi. Ale przepyachnie mnie, podniesienie mręki mu się zdarza do dzisiaj, w sytuacjach, w których ja nie odpuszczę tematu, bo np. czuję ze mnie kłamie, że coś jest nie tak, że cos w jego słowach nie pasuje. On się wkurza i gotowe.

Winna może jestem niezakończenia tego związku (wbrew temu co Animus twierdzi, to jest związek - to są wspólne święta z rodzinami, to jest wspolne mieszkanie,m wspolne konto bankowe, wspoolne codzienne życie).

Tylko nie wiem, czy on ma rację, że jestem winna jego niepanowaniu nad nerwami,k nad agresją.
Stąd moje pytanie co robić? Co z tym robić? Uwierzyć, że to moja wina, i faktycznie odpuszczać dyskusje gdy coś mi się nie podoba, czy jednak mogę prosić o szczegółowe wyjasnienie tego co mnie trapi, bez obawiania się że naraże się na cios z jego strony ...

45 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-08-03 09:34:25)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

...Wobec Animusa również zareagowałam nerwowo, dlatego, że Twoje wypowiedzi naprawdę odbieram jako "na pewno sobie zasłuzyła na bicie, poniżanie, odarcie z godności"...
..czy on ma rację, że jestem winna jego niepanowaniu nad nerwami,k nad agresją.
Stąd moje pytanie co robić? Co z tym robić? Uwierzyć, że to moja wina, i faktycznie odpuszczać dyskusje gdy coś mi się nie podoba, czy jednak mogę prosić o szczegółowe wyjasnienie tego co mnie trapi, bez obawiania się że naraże się na cios z jego strony ...

Po pierwsze: wszyscy tutaj mają jedno zdanie na temat Twojej sytuacji. I powinnaś to brać pod uwagę. To, co funduje Ci Twój partner to ewidentna patologia, brak szacunku, agresja i wszystko to, co najgorsze w związku, wszystko to, czego nikt nie chciałby spotkać ze strony własnego partnera...
To, co pisał/sygerował Animus - cóż, moze ma jakies frustracje i tą drogą, tutaj, odreagowuje? Nie wiem, ale faktem jest, że niepotrzebnie "namieszał" i miast pomóc (wszak po to tu sie wszyscy udzielamy) zasiał ferment i jeszcze dołozył Ci rozterek. Nikt tu nie uzurpuje sobie prawa do bycia terapeutą, psychologiem jak to zarzuca Animus ("...Że też takich zdolnych ludzi bez dyplomu nie zatrudniają jako psychologów. Ileż trafnych ekspertyz by wypisali bez robienia skomplikowanych testów osobowości"). Każdy, kto coś już w życiu przeżył, troche "myśli" - potrafi w miarę obiektywnie spojrzeć na sytuacje i wyrazić własne zdanie. Jakoś dziwnym trafem wszyscy (z jednym wyjątkiem) mają podobne w Twojej sprawie...
"...Panowie najwidoczniej znają osobiście tego Gościa, bo dużo o nim wiedzą..." No cóż. Wystarczy to, co już wiemy, by mieć już swój pogląd. Z agresji, bicia i przedstawianych tu zachowań nie sposób wyobrazić sobie nikogo innego, a tym samym - wyrazić inne zdanie.
Goldenko, z agresji nic nikogo nie tłumaczy. Jesli Twój partner był wobec Ciebie nie fair, winien nawet każde Twoje posądzenie, wątpliwość traktować ze szczególną wyrozumiałością i ze wszystkich sił starać sie, przekonywać, że jest juz wobec Ciebie w porządku. W kazdym związku tak jest, jesli partnerzy (po "zbłądzeniu" i zranieniu drugiej osoby) chcą nadal ze sobą być. Chyba, że traktuja związek jak przymus, niewygodny układ - wówczas może mieć miejsce taka "irytacja" i w efekcie utraty cierpliwości - agresja. Ale to już patologia. Nikt o zdrowych zmysłach nie męczy sie w takim związku z własnego wyboru. Każdy ucieka, rozstaje sie...
Ty masz wątpliwości i poczucie własnej winy. Jakaby ona nawet nie była - nikt nie ma prawa stosować wobec Ciebie przemocy.
Wczytaj sie w słowa, jakie inni Ci tu napisali. I przestań sie wreszcie zadręczać.

46 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-03 10:06:07)

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Wobec Animusa również zareagowałam nerwowo, dlatego, że Twoje wypowiedzi naprawdę odbieram jako "na pewno sobie zasłuzyła na bicie, poniżanie, odarcie z godności". A tak nie jest.

Goldenka, napisałem Ci PW. Dostałaś?

kosmiczny nick napisał/a:

To, co pisał/sygerował Animus - cóż, moze ma jakies frustracje i tą drogą, tutaj, odreagowuje? Nie wiem, ale faktem jest, że niepotrzebnie "namieszał" i miast pomóc (wszak po to tu sie wszyscy udzielamy) zasiał ferment i jeszcze dołozył Ci rozterek. Nikt tu nie uzurpuje sobie prawa do bycia terapeutą, psychologiem jak to zarzuca Animus ("...Że też takich zdolnych ludzi bez dyplomu nie zatrudniają jako psychologów. Ileż trafnych ekspertyz by wypisali bez robienia skomplikowanych testów osobowości"). Każdy, kto coś już w życiu przeżył, troche "myśli" - potrafi w miarę obiektywnie spojrzeć na sytuacje i wyrazić własne zdanie. Jakoś dziwnym trafem wszyscy (z jednym wyjątkiem) mają podobne w Twojej sprawie...
"...Panowie najwidoczniej znają osobiście tego Gościa, bo dużo o nim wiedzą..." [...]
Goldenko, z agresji nic nikogo nie tłumaczy. [...]

Ale to już patologia.

I przestań sie wreszcie zadręczać.

[...] c.d.n. może

47

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
goldenka napisał/a:

Wobec Animusa również zareagowałam nerwowo, dlatego, że Twoje wypowiedzi naprawdę odbieram jako "na pewno sobie zasłuzyła na bicie, poniżanie, odarcie z godności". A tak nie jest.

Goldenka, napisałem Ci PW. Dostałaś?

Nie bardzo wiem, gdzie tego szukać hmm

48

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:
Animus napisał/a:
goldenka napisał/a:

Wobec Animusa również zareagowałam nerwowo, dlatego, że Twoje wypowiedzi naprawdę odbieram jako "na pewno sobie zasłuzyła na bicie, poniżanie, odarcie z godności". A tak nie jest.

Goldenka, napisałem Ci PW. Dostałaś?

Nie bardzo wiem, gdzie tego szukać hmm

W skrzynce mailowej, jeśli podałaś prawdziwy adres e-mail do profilu, oczywiście.

A do dla Ciebie, jako lektura pomocnicza, żebyś wiedziała, Goldenka, jak to działa.

http://www.netkobiety.pl/t57204.html

49

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
goldenka napisał/a:
Animus napisał/a:

Goldenka, napisałem Ci PW. Dostałaś?

Nie bardzo wiem, gdzie tego szukać hmm

W skrzynce mailowej, jeśli podałaś prawdziwy adres e-mail do profilu, oczywiście.

A do dla Ciebie, jako lektura pomocnicza, żebyś wiedziała, Goldenka, jak to działa.

http://www.netkobiety.pl/t57204.html

Podałam dobrego maila, ale nie doszły żadne wiadomości hmm

50

Odp: jak zacząć początek końca?
goldenka napisał/a:

Podałam dobrego maila, ale nie doszły żadne wiadomości hmm

To już trzeba do Moderatorów się zwróciĆ z zapytaniem.

51

Odp: jak zacząć początek końca?

Widzę, że temat zakończył się... Zabawne to, ze Goldenkę "wciągnęła" prywatna konwersacja z kimś, kto sugerował jej samej winę za sytuacje w jej własnym życiu... Cóż, widać Goldenka jest szablonowym przykładem kobiety-ofiary...

52

Odp: jak zacząć początek końca?
kosmiczny nick napisał/a:

Widzę, że temat zakończył się... Zabawne to, ze Goldenkę "wciągnęła" prywatna konwersacja z kimś, kto sugerował jej samej winę za sytuacje w jej własnym życiu... Cóż, widać Goldenka jest szablonowym przykładem kobiety-ofiary...

Dziwi mnie ta zaciętość forumowiczów. Dla Twojej wiadomości, nie wciągnęła mnie prywatna konwersacja z Animusem, ponieważ takowej nie ma. A co złego w tym, że zapytam w jaki sposób odebrać PW?

Temat natomiast się nie zakonczył - ludzie czasami weekendy spędzają z dala od komputerów smile

53 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-05 08:43:01)

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:

....Czujną to masz prawo byĆ, ale żeby przypisywaĆ mu zdradę, to już nie jest takie pewne. Czy On Ci kiedykolwiek wiernośĆ deklarował ? Tu jest problem !

Problem, który upoważnia do bicia.

Animus napisał/a:

....Ale może warto było tę czujnośĆ wykazaĆ, zanim z Nim zamieszkałaś, bo czujnośĆ po czasie, to ona nie musi byĆ skuteczna, ani słuszna.

Ciekawa konstrukcja: "słuszna czujność". Doprecyzuj czym się różni czujność słuszna od niesłusznej.

Animus napisał/a:

....Jakie masz prawa w tym "partnerskim" układzie: czyje są pieniądze, kto pracuje, kto płaci za wszystko? Kto wynajmuje mieszkanie? Kto płaci za nie?...

Prawa uzależnione od ekonomii. Światopogląd prymitywa. Żal.

Nadęty buc i pseudonaukowy bełkot - tyle mi przychodzi do glowy czytając te wypociny.

54

Odp: jak zacząć początek końca?

Animus,

moze ksiazke napisz? Esej? Rozprawe?
Ty sie tu wyzywasz intelektualnie przeprowadzajac logiczna analize zdania, a Goldenka oczekuje pomocy.
Po co wypisujesz takie bzdury i lapiesz za slowa? Czy pisze o urojeniach? Czy obiecywal wiernosc? Po co prowokujesz? To zla okazja, wiesz?
Empatii troche! Inteligencja i elokwencja chwilowo moga powedrowac do wora.

55 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-05 14:42:54)

Odp: jak zacząć początek końca?
Miriamm napisał/a:

moze ksiazke napisz? Esej? Rozprawe?.

Pomysł kupuję. Nawet wiem, komu ją zadedykuję: "Dla Miriam"



N4VV napisał/a:

Prawa uzależnione od ekonomii. Światopogląd prymitywa. Żal.

Nadęty buc i pseudonaukowy bełkot - tyle mi przychodzi do glowy czytając te wypociny.

ChoĆ nie lubię odpowiadaĆ ad hominem na inwektywy, ale cóż...

Koteczku, argumenty Ci się skończyły? A może to już objaw toksoplazmozy? Swoich pracowników traktujesz nie lepiej, tylko Ty wiesz, że "to debile", ale im tego nie mówisz, wystarczy, że się popiszesz na forum swoją elokwencją przed dziewczyną i poczujesz się taki męski ?

Jak nazywasz ten gatunek literacki, którym się posługujesz z taką wprawą? Tyle Ci przychodzi do głowy, bo jaka głowa, takie produkty.

W ten to sposób prośbie Goldenki staje się za dośĆ. A pomoc nie doszła, bo do Goldenki nie doszła PW.

56 Ostatnio edytowany przez Mazar (2013-08-07 14:41:51)

Odp: jak zacząć początek końca?

Animus, uważasz że napisałem nieprawdę, coś śmiesznego a może zaraźliwego?
Jak na razie widzę że próbujesz pokazać jaki to z ciebie analityk a wychodzi dupa blada.
Ps. Jak piszesz że znikasz to po ciula wracasz? Ma cię ktoś po pleckach poklepać za cytaty wyrwane z kontekstu czy liczysz jeszcze na kilka przepychanek.

57 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-07 21:47:22)

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
Mazar napisał/a:

Wiesz ilu jest samotnych facetów... choćby na tym forum...

Przede wszystkim to zostaw tego damskiego boksera i zerwij z nim kontakt. Raz uderzył to będzie tłukł ile wlezie.

I widzisz Goldenka, tylu samotnych facetów na tym forum i oni wszyscy są samotni bez powodu, nikogo nie stłukli, a też by chcieli Kobietę, która robi awantury i boi się.

Mazar, czy chodzi Ci o ten wpis?

Mazar napisał/a:

Animus, uważasz że napisałem nieprawdę, coś śmiesznego a może zaraźliwego?
Jak na razie widzę że próbujesz pokazać jaki to z ciebie analityk a wychodzi dupa blada.
Ps. Jak piszesz że znikasz to po ciula wracasz? Ma cię ktoś po pleckach poklepać za cytaty wyrwane z kontekstu czy liczysz jeszcze na kilka przepychanek.

Goldenka nie odwołała tego, o co mnie prosiła, więc czytam, ale nie wypowiadam się w sprawie Goldenki. Prośby należy traktować poważnie i tak chcę tę prośbę traktować.

Mam prośbę Mazar, żebyś uważał na słowa, bo czuję się dziwnie, kiedy piszesz:

Mazar napisał/a:

to po ciula wracasz?

a jak widać, wracam dla Ciebie. Nie wychodzisz wtedy dobrze...

Nie stosuję przepychanek. Do pewnego poziomu się nie zniżam, ale nie mam zwyczaju nadstawiać drugiego policzka, a "chamstwu w życiu trzeba się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom". Cytaty mogę Ci się wydawać wyrwane, jeśli nie dostrzegasz ciągłości. Jeśli cytuje w poście kilka osób, to stosuję się do wymogów regulaminu. I to tyle.

Odp: jak zacząć początek końca?

Niektore baby na tym forum ( innaczej sie was nie da nazwac) sa bardziej tepe niz noga od taboretu.

bedzie lal, bedzie szarpal, zdradzal ale ona go przeciez kocha smile))

moja jedyna i ostatnia wypowiedz w tym watku szkoda slow

59

Odp: jak zacząć początek końca?
ZlaKObieta 32))))) napisał/a:

moja jedyna i ostatnia wypowiedz w tym watku szkoda slow

I bardzo dobrze, że to ostatnia wypowiedź. Takich słów zawsze szkoda...  siać, bo to chwasty.

Odp: jak zacząć początek końca?

klepcie dalej autorke po plecach bo ja facet za malo klepie

61 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-07 22:03:10)

Odp: jak zacząć początek końca?
ZlaKObieta 32))))) napisał/a:

klepcie dalej autorke po plecach bo ja facet za malo klepie

Druga ostatnia wypowiedź? To jest ta słynna konsekwencja ZłychKobiet, która nie pozwala traktować poważnie ich słów.

Jesteś tu nowiutka, Zła i nieoczytana.

62

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
ZlaKObieta 32))))) napisał/a:

klepcie dalej autorke po plecach bo ja facet za malo klepie

Druga ostatnia wypowiedź? To jest ta słynna konsekwencja ZłychKobiet, która nie pozwala traktować poważnie ich słów.

Jesteś tu nowiutka, Zła i nieoczytana.

Animus, Ty też kiedyś stawiałeś tutaj swoje pierwsze kroki... Czy ktoś zakwestionował Twoje wypowiedzi podkreślając Twoją "nowiutkość"? smile
Czy "nieoczytana" - skąd to sam możesz wiedzieć? To, że ZlaKObieta 32 nie rozwodzi się jak Ty w swoich wypowiedziach oznacza ubogi zasób słów (konsekwencja "nieoczytania")? Czasem krótka i prosta wypowiedź jest jaśniejsza i dosadniejsza od przeintelektualizowanych wywodów...
A, że ...Zła? Cóż, wszak taki ma swój nick smile
Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, ale to całe pisanie tutaj straciło sens i teraz przypomina bardziej bezsensowne gierki słowne, bo z merytoryczną dyskusją nie ma nic już wspólnego. A założenie forum to nie bicie piany a wzajemna pomoc.

63

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:

I znowu jasnowidzów się tu zleciało cała masa, co to wiedzą, że:

Michmo napisał/a:

. Powinnaś skońcyć ten związek jak najsybciej bo on do niczego nie prowadzi

Doom napisał/a:

On cię będzie lał do usranej smierci...Twojej lub jego.

I to pisze ktoś, kto ma motto "Wątpię..."  A tu proszę, nie ma żadnego wątpienia, a "usrana śmierĆ" jest.  Tak mi się coś wydaje, że jak ktoś raz głupotę napisze, to do "usranej śmierci" już głupoty będzie pisał.

A to nawet zaraźliwe się chyba staje, bo :

Mazar napisał/a:

Wiesz ilu jest samotnych facetów... choćby na tym forum...

Przede wszystkim to zostaw tego damskiego boksera i zerwij z nim kontakt. Raz uderzył to będzie tłukł ile wlezie.

I widzisz Goldenka, tylu samotnych facetów na tym forum i oni wszyscy są samotni bez powodu, nikogo nie stłukli, a też by chcieli Kobietę, która robi awantury i boi się.

I tylu zdolnych diagnostów, jak choĆby ten:
itd

Potem piszesz
"ChoĆ nie lubię odpowiadaĆ ad hominem na inwektywy, ale cóż...

Koteczku, argumenty Ci się skończyły? A może to już objaw toksoplazmozy? "

Ty już zwyczajnie nie możesz obniżyć poziomu rozmowy... niższego nie ma.

64

Odp: jak zacząć początek końca?
Animus napisał/a:
ZlaKObieta 32))))) napisał/a:

moja jedyna i ostatnia wypowiedz w tym watku szkoda slow

I bardzo dobrze, że to ostatnia wypowiedź. Takich słów zawsze szkoda...  siać, bo to chwasty.

hipokryta

65

Odp: jak zacząć początek końca?

Dyskusja w tym wątku ewidentnie zamieniła się w słowne - osobiste przepychanki. Apeluję zatem o powrót do meritum sprawy. W innym przypadku wątek zostanie zamknięty.

Posty [ 1 do 65 z 129 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak zacząć początek końca?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024