Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Chlopak, z ktorym sie spotykam, pojechal w ten weekend sam na wesele kolezanki (a przynajmniej nic nie mowil mi, ze jedzie tam z jakas partnerka). Znam tego chlopaka od roku, w zeszlym roku szalal za mna, ale ja bylam zajeta, wiec pomimo tego, ze bardzo mnie do niego ciagnelo, nic z tego nie wyszlo... przez kilka miesiecy mielismy tylko sporadyczny kontakt przez FB... w polowie maja rozstalam sie z moim partnerem bo od ok. 9 miesiecy zaczelo sie cos miedzy nami psuc... na poczatku czerwca, nie mogac zapomniec o tym drugim chlopaku, odezwalam sie do niego, zaproponowalam spotkanie, powiedzialam, ze mozemy sie spotykac, zeby lepiej sie poznac, bo nie jestem juz w zwiazku..bardzo sie z tego ucieszyl, choc widac, ze podchodzi do "nas" bardziej racjonalnie niz z zeszlym roku.... Spotykamy sie srednio 2 razy w tygodniu, to od niego wychodzi propozycja wiekszosci spotkan, mamy ze soba codzienny kontakt, zazwyczaj inicjowany przez niego (smsy i telefony). Ja tez oczywiscie czasem odzywam sie pierwsza... nasz problem jest taki, ze niby coraz bardziej zblizamy sie do siebie, a z drugiej strony ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania...nie mowilam mu tego, ale kiedys nie odezwalam sie do niego caly dzien, zorganizowalam sobie dzien bez niego podczas gdy on od godziny 19 co godzine mi slal smsy, na ktore nie odpowiadalam... potem zadzwonil, a ja nie odpowiedzialam... chcial wtedy zaproponowac mi spotkanie w niedziele..no wlasnie, a czemu nie w sobote wieczor? Wiem, ze byl zmeczony po pracy, ale... ?
Jego rodzice mieszkaja w miescie oddalonym o ok. 200 km (nie miszkamy w Polsce, a i on Polakiem nie jest), i do tej pory gdy zdarzylo mu sie jechac do domu, to zeby sie ze mna spotkac, przesunal wyjazd o jeden dzien... jestem ostatnia osoba, z ktora zegna sie przed wyjazdem i pierwsza, ktora wita po przyjedzie... tak bylo jeszcze 2 tyg. temu... ostatni raz widzielismy sie w czwartek, dla mnie to byl wyjatkowy wieczor, bo pierwszy raz zrobilismy krok dalej jesli chodzi o bliskosc fizyczna...nie, nie chodzi o seks ani nawet o petting... ot, bardziej erotyczne pieszczoty niz do tej pory i tyle.. w piatek dostalam od niego tylko suchego smsa ze juz dojechal do domu... a wczoraj nie odezwal sie przez caly dzien, ja rowniez nie... dzis nie wyrzymalam i po poludniu wyslalam mu sms "co slychac?" odpisal po godzinie "wszystko OK, probuje wypoczac po zabieganej sobocie"... i tyle..za godzine ma wrocic do miasta, w ktorym oboje mieszkamy...a nic nie wspomnial o spotkaniu ze mna... Dodam, ze on, pochodzac z poludniowej Europy, ma nieco inne podejscie do planowania spotkan: czesto lubi planowac cos w ostatniej chwili...kiedys o tym rozmawialismy i oboje poszlismy na kopmpromis: on zaczal czesciej PLANOWAC spotkania ze mna, a ja nie obrazalam sie, gdy czasem spontanicznie cos mi zaproponowal....
Dzis jest mi przykro o tyle, ze w czwartek doszlo miedzy nami do czegos wiecej, dla mnie byl to krok do przodu w naszej relacji, myslalam, ze dla niego tez... a on w piatek tylko jeden krotki sms.... w sobote cisza, pierwszy raz calodniowa cisza ... choc tydzien temu ja mu taka zaserwowalam... mimo ze wyslal mi z 10 smsow... dzis wraca, ale widac nie zalezy mu, zeby sie ze mna przywitac... obawiam sie, ze na tym etapie znajomosci nie moge jeszcze robic mu wyrzutow... moze inaczej mam to rozegrac? Jak?
Wiem, ze ciezko Wam cos doradzic, bo to ja znam tego chlopaka a nie Wy... gdy pomysle o tym, ze nigdy nie zachowal sie w stosunku do mnie jak pajac, to mysle, ze to ja panikuje i stwarzam problemy... a z drugiej strony... mowi sie, ze facet za nic nie przyzna, ze nie zalezy mu na dziewczynie....

P.S. Wlasnie do mnie zadzwonil, ale nie odebralam, bo mam znieksztalcony glos od placzu...:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania...nie mowilam mu tego, ale kiedys nie odezwalam sie do niego caly dzien, zorganizowalam sobie dzien bez niego podczas gdy on od godziny 19 co godzine mi slal smsy, na ktore nie odpowiadalam... potem zadzwonil, a ja nie odpowiedzialam... chcial wtedy zaproponowac mi spotkanie w niedziele..no wlasnie, a czemu nie w sobote wieczor? Wiem, ze byl zmeczony po pracy, ale... ?

Ty tak na poważnie? Facet dobija się do Ciebie drzwiami i oknami, a Ty ze wszystkich sił dajesz mu do zrozumienia, że ma się pocałować w nos? Strasznie dziecinne podejście i dziwna próba wzbudzenia zainteresowania, myślałam, że tego typu udawanie niedostępnej na siłę robi się najpóźniej w szkole średniej. Do tego te pretensje... Zaproponował Ci spotkanie w niedzielę, ponieważ w niedzielę chciał się z Tobą spotkać, na sobotę miał już zapewne inne plany lub uznał, że będzie zbyt zmęczony po pracy. Głupio dorabiasz sobie do tego ideologię.

jestem ostatnia osoba, z ktora zegna sie przed wyjazdem i pierwsza, ktora wita po przyjedzie... tak bylo jeszcze 2 tyg. temu... ostatni raz widzielismy sie w czwartek, dla mnie to byl wyjatkowy wieczor, bo pierwszy raz zrobilismy krok dalej jesli chodzi o bliskosc fizyczna...nie, nie chodzi o seks ani nawet o petting... ot, bardziej erotyczne pieszczoty niz do tej pory i tyle.. w piatek dostalam od niego tylko suchego smsa ze juz dojechal do domu...

A czego oczekiwałaś? Słitaśnego esemeska z serduszkami i poczty kwiatowej? Facet napisał Ci, że bezpiecznie dojechał na miejsce i nie chciał, byś się martwiła (a naprawdę niewielu facetów tak robi), a Ty jeszcze zamierzasz mieć o to pretensje?

obawiam sie, ze na tym etapie znajomosci nie moge jeszcze robic mu wyrzutow... moze inaczej mam to rozegrac? Jak?

Problem tkwi w Tobie, a nie w nim. Ewidentnie widać, że facet się stara, że gwiazdkę z nieba by Ci podarował, a Tobie ciągle mało, no bo przecież sms był "suchy", a nie z buziaczkami, serduszkami, misiami i żabciami. Masz jakieś dziwne, wyidealizowane wyobrażenie o związku i na siłę próbujesz chłopa w nie wcisnąć.

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
AlphaWolf napisał/a:

ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania...nie mowilam mu tego, ale kiedys nie odezwalam sie do niego caly dzien, zorganizowalam sobie dzien bez niego podczas gdy on od godziny 19 co godzine mi slal smsy, na ktore nie odpowiadalam... potem zadzwonil, a ja nie odpowiedzialam... chcial wtedy zaproponowac mi spotkanie w niedziele..no wlasnie, a czemu nie w sobote wieczor? Wiem, ze byl zmeczony po pracy, ale... ?

Ty tak na poważnie? Facet dobija się do Ciebie drzwiami i oknami, a Ty ze wszystkich sił dajesz mu do zrozumienia, że ma się pocałować w nos? Strasznie dziecinne podejście i dziwna próba wzbudzenia zainteresowania, myślałam, że tego typu udawanie niedostępnej na siłę robi się najpóźniej w szkole średniej. Do tego te pretensje... Zaproponował Ci spotkanie w niedzielę, ponieważ w niedzielę chciał się z Tobą spotkać, na sobotę miał już zapewne inne plany lub uznał, że będzie zbyt zmęczony po pracy. Głupio dorabiasz sobie do tego ideologię.

jestem ostatnia osoba, z ktora zegna sie przed wyjazdem i pierwsza, ktora wita po przyjedzie... tak bylo jeszcze 2 tyg. temu... ostatni raz widzielismy sie w czwartek, dla mnie to byl wyjatkowy wieczor, bo pierwszy raz zrobilismy krok dalej jesli chodzi o bliskosc fizyczna...nie, nie chodzi o seks ani nawet o petting... ot, bardziej erotyczne pieszczoty niz do tej pory i tyle.. w piatek dostalam od niego tylko suchego smsa ze juz dojechal do domu...

A czego oczekiwałaś? Słitaśnego esemeska z serduszkami i poczty kwiatowej? Facet napisał Ci, że bezpiecznie dojechał na miejsce i nie chciał, byś się martwiła (a naprawdę niewielu facetów tak robi), a Ty jeszcze zamierzasz mieć o to pretensje?

obawiam sie, ze na tym etapie znajomosci nie moge jeszcze robic mu wyrzutow... moze inaczej mam to rozegrac? Jak?

Problem tkwi w Tobie, a nie w nim. Ewidentnie widać, że facet się stara, że gwiazdkę z nieba by Ci podarował, a Tobie ciągle mało, no bo przecież sms był "suchy", a nie z buziaczkami, serduszkami, misiami i żabciami. Masz jakieś dziwne, wyidealizowane wyobrażenie o związku i na siłę próbujesz chłopa w nie wcisnąć.

Alpha, mysle, ze troszke zbyt surowo mnie ocenilas... moze dlatego, ze ciezko wszystko opisac... ja nie do konca czuje, ze on "dobija sie do mnie drzwiami i oknami"...  Mam wrazenie, ze troche za malo dynamiki jest w tym "zwiazku"... choc wole, zeby rozwijalo sie powoli i przerodzilo sie w cos trwalego niz palilo sie silnym plomieniem, zeby szybko  zgasnac...
Wiesz, on sam powiedzial mi, ze nie czuje w tej chwili do mnie tego samego, co w zeszlym roku, ze owszem, podobam mu sie, nie jestem mu obojetna, ale to uczucie jest w tej chwili inne, nie tak szalone jak rok temu... jeszcze nigdy nie uslyszalam od niego "tesknilem za toba", "myslalem o tobie" itd. Moze to nie ten typ faceta, nie wiem...

A co do fizycznej bliskosci, to nie oczekiwalam slodziutkich smsow... ale jeden suchy sms a pozniej kolejnego dnia cisza przez caly dzien (kiedy wczesniej byly smsy i telefony codziennie) chyba maly prawo nie zrobic na mnie dobrego wrazenia?

4

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Moim zdaniem za bardzo bujasz w obłokach. Zejdź na ziemię. Facet jest z Tobą szczery i powinnaś to docenić, bo naprawdę niewielu mężczyzn sili się na szczerość w podobnych przypadkach - wolę kobietę okłamywać i wodzić za nos. Fakt, że Twój mężczyzna nie czuje do Ciebie tak intensywnego uczucia, jak rok temu, jest normalne - wtedy byłaś dla niego kimś nieznanym, nowym, fascynującym. Kiedy zaczęliście się spotykać, siłą rzeczy odrobinę mu spowszedniałaś (nie chcę, by to źle zabrzmiało). Ale to nie oznacza, że przestał coś do Ciebie czuć. Zastanawiam się natomiast, czy Ty go kochasz.

Nadal twierdzę, że masz w głowie wyidealizowaną wizję związku. Facet powinien to, facet powinien tamto, a jak tego raz nie zrobi, to oznacza, że nie kocha.

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
AlphaWolf napisał/a:

Moim zdaniem za bardzo bujasz w obłokach. Zejdź na ziemię. Facet jest z Tobą szczery i powinnaś to docenić, bo naprawdę niewielu mężczyzn sili się na szczerość w podobnych przypadkach - wolę kobietę okłamywać i wodzić za nos. Fakt, że Twój mężczyzna nie czuje do Ciebie tak intensywnego uczucia, jak rok temu, jest normalne - wtedy byłaś dla niego kimś nieznanym, nowym, fascynującym. Kiedy zaczęliście się spotykać, siłą rzeczy odrobinę mu spowszedniałaś (nie chcę, by to źle zabrzmiało). Ale to nie oznacza, że przestał coś do Ciebie czuć. Zastanawiam się natomiast, czy Ty go kochasz.

Nadal twierdzę, że masz w głowie wyidealizowaną wizję związku. Facet powinien to, facet powinien tamto, a jak tego raz nie zrobi, to oznacza, że nie kocha.

Naprawde chcialabym, zebys miala racje piszac, ze jemu na mnie zalezy...

Piszesz, ze mu spowszednialam... my spotykamy sie regularnie od konca maja srednio 2 razy w tyg.  i juz mu spowszednialam? To, co budzi moje watpliwosci i sprawia, ze ja nie czuje sie do konca pewnie, to fakty takie jak ten, ze przedstawil mnie tylko jednemu swojemu znajomemu, nawet nie przyjacielowi, tylko znajomemu... podczas tego spotkania nie wynikalo jasno, ze jestem dziewczyna, ktora mu sie podoba... rownie dobrze moglam wyjsc na kolezanke... wedlug mnie na tym etapie zwiazku a raczej znajomosci to normalne, ze facet jeszcze nie przedstawia dziewczyny swoim znajomym, no ale wlasnie: oznacza to dla mnie tylko tyle, ze to poczatkowa faza znajomosci i wszystko moze jeszcze w kazdej chwili sie zdarzyc... rowniez to, ze nagle mu sie cos odwidzi... druga rzecz to taka, ze gdy gdzies idziemy na spacer, prawie nigdy nie zlapie mnie za reke czy nie obejmie mnie... ja musze zrozumiec, czy to ja jestem przyczyna, czy tez facet jest powsciagliwy... tylko w takim razie jaka jest roznica miedzy mna a jego kolezankami? Jak traktuje je a jak traktuje mnie? Tego tez nie wiem, bo nie poznalam zadnej jego kolezanki....
Co do SMSow, to nigdzie nie pisalam, ze ma mi wysylac smsy z serduszkami, ja sama mu takich nie wysylam i nie wysylalam takich smsow zadnemu z moich poprzednich facetow...mnie zabolalo to, ze podczas pobytu w rodzinnych stronach nie odezwal sie do mnie caly dzien...po tym, gdy zrobilismy dalszy krok jesli chodzi o fizyczna bliskosc...

A ostatnia rzecz jest taka, ze wczoraj, gdy do niego oddzwonilam, to opowiedzial mi co robil, ze jest zmeczony po weekendzie itd. ALE  nie zaproponowal zadnego spotkania, nawet na dzis... czy tak zachowuje sie chlopak zainteresowany dziewczyna? Wiem, ze to po czesci roznica kulturowa, oni sa bardziej spontaniczni i raczej zyja chwila, ale  byloby mi przyjemniej, gdybym wiedziala, ze mysli juz o kolejnym spotkaniu...

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Alpha, na pewno masz racje co do tego, ze jestem panikara... i ze kazdy dluszy brak kontaktu sprawia, ze zaczynam zastanawiac sie, co sie dzieje..... moze to dlatego, ze 10 lat temu moja pierwsza milosc, z ktora bylam przez pol roku, zakonczyla sie w brutalny sposob: chlopak przestal kontaktowac sie ze mna, bo juz nie chcial ze mna byc, nie powiadomil mnie nawet o tym, ze odwidzialo mu sie... Wiem, ze ten obecny nie moze ponosic za to konsekwencji, ale ten moj bagaz doswiadczen ciazy mi, oj, ciazy...

7

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Wolałabyś żeby Ci mówił jak bardzo za Tobą teskni lub mysli o Tobie? docen to ze jest szczery smile tak jak napisala Alpha.. Dzisiaj ciezko i szczerego faceta wink bedzie gadal to czego oczekujesz zeby sie z Toba szybciej przespac? prosze Cie wink a jesli tak bardzo chcesz zeby sie staral to sprawdza sie regula przynajmniej mi ze facet jest jak zwierze wink musi polowac..

8

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Autorko wątku, Twój problem polega na tym, że... za dużo myślisz. Wszystko analizujesz, rozkładasz na czynniki pierwsze, doszukujesz się podtekstów. Masz w głowie jakąś idealną wizję związku i kurczowo się jej trzymasz, zamiast cieszyć się tym, co jest tu i teraz. W przewrażliwiony sposób odczytujesz nadawane sygnały. Kiedy facet do mnie zadzwoni, to jest mi miło, że w ogóle to zrobił - nawet, jeżeli nie proponuje spotkania. Być może Twój mężczyzna również nie chciał się umawiać, bo wiedział, że będzie zajęty i nie da rady. Takie małe przeciwności nie oznaczają ani braku miłości, ani braku zainteresowania.

9 Ostatnio edytowany przez Chce byc tylko szczesliwa (2013-07-16 00:17:24)

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
AlphaWolf napisał/a:

Autorko wątku, Twój problem polega na tym, że... za dużo myślisz. Wszystko analizujesz, rozkładasz na czynniki pierwsze, doszukujesz się podtekstów. Masz w głowie jakąś idealną wizję związku i kurczowo się jej trzymasz, zamiast cieszyć się tym, co jest tu i teraz. W przewrażliwiony sposób odczytujesz nadawane sygnały. Kiedy facet do mnie zadzwoni, to jest mi miło, że w ogóle to zrobił - nawet, jeżeli nie proponuje spotkania. Być może Twój mężczyzna również nie chciał się umawiać, bo wiedział, że będzie zajęty i nie da rady. Takie małe przeciwności nie oznaczają ani braku miłości, ani braku zainteresowania.

MAsz racje, na pewno jestem przewrazliwiona... nie wiem, czemu sie nie umawial ze mna, ale fakt, ze w pon. wieczorem skontaktowal sie ze mna, skonczyl prace bardzo pozno, bo o godz. 21:00...  zawiadomil mnie o tym smsem, zadzwonilam do niego i zaproponowal mi spotkanie we wtorek, bo w srode idzie na urodziny kolegi czy kolezanki...a gdy spytalam "a w czwartek ci nie pasuje?" to powiedzial "Dopiero w czwartek? Juz i tak nie widzimy sie od zeszlego czwartku, nie chcialbym czekac az do czwartku tylko chcialbym zobaczyc cie jutro korzystajac z chwili wolnego czasu"... Milo mi sie zrobilo, nie powiem... smile

Moge zrozumiec, ze moze nie jest gotowy zabierac mnie na URODZINY osoby, ktorej nie znam... ale powiedzcie mi taka jedna rzecz: jesli organizowalabym u mnie w domu impreze dla moich znajomych (impreza bez okazji), to czy nie poczulby sie osaczony, gdybym go na nia zaprosila? Nie po to, zeby przedstawiac go formalnie jako mojego chlopaka, bardziej po to, zeby wspolnie spedzic czas z moimi kolezankami i kolegami (ktorzy w wiekszosci sa jego narodowosci)? Nie wiem, czy powinnam robic pierwsza taki krok, skoro jemu jak na razie nie spieszno do przedstawiania mnie swoim znajomym...?

10

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Nie powinien skoro to lekkoduch to żyj chwilą nie analizuj za dużo i tylko działaj wink

11

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Kochana, tutaj wiele zależy od jego znajomych. Niektórzy np. nie bardzo lubią, jeżeli na ich imprezę jest przyprowadzany ktoś, kogo nie znają, chcą bawić się w gronie "samych swoich". Dlatego też moim zdaniem nie powinnaś tej sytuacji nadinterpretować, może po prostu solenizant średnio życzyłby sobie obecności kogoś obcego smile.

Jeżeli natomiast zamierzasz zorganizować imprezę u siebie, to po pierwsze zapytaj ukochanego, czy chciałby poznać Twoich znajomych, a po drugie zapytaj ich, czy chcieliby poznać jego. Jeśli otrzymasz odpowiedzi twierdzące, to nic tylko działać.

12

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Powiem Ci tak. Ostatnio mialam podobna sytuacje. Spotykam sie z chlopakiem ok2miesiace, ja tez mie znam jego znajomych, on przypadkiem(naprawde byl to przypadek) poznal moja mame, i to wszystko. W piatek mialam wolne, myslalam, ze sie spotkamy itd, ale on umowil sie ze znajomymi. Moje buzujace hormony(przez okres) spowodowaly, ze zaczelam miec pretensje, ze tak malo sie widujemy(1-2razy w tyg) itd. Przy okazji dowiedzial sie, ze to wszystko co miedzy nami nie jest mi obojetne. Zaskoczylam go tym wszystkim, sama siebie rowniez. Bo nie planowalam tego, noe chcialam zeby o tym wiedzial. Jednak jak sie o tym dowiedzial stal sie dla mnie zimny, nie odpisywal juz tak entuzjastycznie, myslalam, ze zepsulam wszystko... napisal, ze musi go przetrawic i sie odezwie. Czekalam, nie nalwgalam, nie pisalam. Choc bylam nastawiona na to, ze sie wogole nie odezwie. Na szczescie wszystko wraca do normy.
Gdzie ja z nim np tez jak sie widzimy nie chodze za reke, nie przytulamy sie itd itp. Ale uznalam, ze to jest taka osoba, ktora nie potrzebuje czegos takiego, nie potrzebuje slodzic, nie ma u niego tak, ze duzo mowi malo robi. Raczej na odwrot. I ja to bardzo doceniam. Dzis, kiedy emocje opadly smiac mi sie chce z samej siebie, ze dalam sie poniesc hormonom.
Kiedy ktos zostanie zraniony w przeszlosci, naprawde nie ma sensu tego przenosic na obecnego partnera... czasami warto wrzucic na luz;)

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
kaldia napisał/a:

Nie powinien skoro to lekkoduch to żyj chwilą nie analizuj za dużo i tylko działaj wink

Chodzi o to, ze wlasnie to nie jest zaden lekkoduch.

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
AlphaWolf napisał/a:

Kochana, tutaj wiele zależy od jego znajomych. Niektórzy np. nie bardzo lubią, jeżeli na ich imprezę jest przyprowadzany ktoś, kogo nie znają, chcą bawić się w gronie "samych swoich". Dlatego też moim zdaniem nie powinnaś tej sytuacji nadinterpretować, może po prostu solenizant średnio życzyłby sobie obecności kogoś obcego smile.

Jeżeli natomiast zamierzasz zorganizować imprezę u siebie, to po pierwsze zapytaj ukochanego, czy chciałby poznać Twoich znajomych, a po drugie zapytaj ich, czy chcieliby poznać jego. Jeśli otrzymasz odpowiedzi twierdzące, to nic tylko działać.

Dzieki za rade, Alpha. No wlasnie ja wiem, ze on ma paczke swoich znajomych, ktorzy znaja sie od dawna (ten kolega, ktorego mi ostatni przedstawil, jest w zasadzie tylko jakims dalszym znajomym, z ktorym musial sie spotkac, zeby zaplanowac urlop, bo ten gosc zna gdzies jakas tania kwatere). I rozumiem doskonale, ze takie swieto jak urodziny chce sie swietowac tylko w najblizszym gronie znajomych... A moze i jakies imprezy bez okazji... tak jak napisalas, zalezy od ludzi....

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
mery90 napisał/a:

Powiem Ci tak. Ostatnio mialam podobna sytuacje. Spotykam sie z chlopakiem ok2miesiace, ja tez mie znam jego znajomych, on przypadkiem(naprawde byl to przypadek) poznal moja mame, i to wszystko. W piatek mialam wolne, myslalam, ze sie spotkamy itd, ale on umowil sie ze znajomymi. Moje buzujace hormony(przez okres) spowodowaly, ze zaczelam miec pretensje, ze tak malo sie widujemy(1-2razy w tyg) itd. Przy okazji dowiedzial sie, ze to wszystko co miedzy nami nie jest mi obojetne. Zaskoczylam go tym wszystkim, sama siebie rowniez. Bo nie planowalam tego, noe chcialam zeby o tym wiedzial. Jednak jak sie o tym dowiedzial stal sie dla mnie zimny, nie odpisywal juz tak entuzjastycznie, myslalam, ze zepsulam wszystko... napisal, ze musi go przetrawic i sie odezwie. Czekalam, nie nalwgalam, nie pisalam. Choc bylam nastawiona na to, ze sie wogole nie odezwie. Na szczescie wszystko wraca do normy.
Gdzie ja z nim np tez jak sie widzimy nie chodze za reke, nie przytulamy sie itd itp. Ale uznalam, ze to jest taka osoba, ktora nie potrzebuje czegos takiego, nie potrzebuje slodzic, nie ma u niego tak, ze duzo mowi malo robi. Raczej na odwrot. I ja to bardzo doceniam. Dzis, kiedy emocje opadly smiac mi sie chce z samej siebie, ze dalam sie poniesc hormonom.
Kiedy ktos zostanie zraniony w przeszlosci, naprawde nie ma sensu tego przenosic na obecnego partnera... czasami warto wrzucic na luz;)

Mery, ciesze sie, ze u Ciebie sytuacja idzie w dobry kierunku... choc powiem, ze zdziwilo mnie to jego "musze sobie to przetrawic"..wyobrazam sobie, jak ciezko musialo Ci wtedy byc... bo w sumie co tu jest do przetrawienia? Jesli ktos sie nam podoba, to co tu przetrawiac? No ale najwazniejsze, ze sie odezwal...

U mnie miesiac temu byla podobna sytuacja, i tez tuz przed okresem, hehe tongue wygarnelam mu przez telefon, ze nie planuje ze mna spotkan, ze prawie wszystkie spotkania planowane sa w ostatniej chwili...bo i mialam w pewnym momencie dosc codziennych smsow typu "wyszedlem wlasnie z pracy" a o spotkaniu ani be ani me... Wtedy przez telefon zaproponowalam mu zeby spotkac sie nastepnego dnia, a on powiedzial, ze kolega zaprosil jego i znajomych na kolacje i ze czeka na potwierdzenie zaproszenia... powiedzialam, ze nie rozumiem, czemu mam byc trzymana w zawieszeniu tylko dlatego, ze ich mentalnosc kaze kazdemu czekac na potwierdzanie spotkan...on chcial zobaczyc sie ze mna tuz po tej rozmowie, ale ja musialam isc do pracy, wiec zrezygnowal dla mnie z tej kolacji u znajomych nastepnego dnia...powiedzialam, zeby tego nie robil, ze ja tylko chcialabym czuc, ze jakos wlicza mnie w plan swojego dnia...a on na to "mam do wyboru jutro te kolacje u znajomych (niepotwierdzona) i pewne spotkanie z toba i wole to drugie"... Rowniez balam sie, ze odsunie sie ode mnie, ze poczuje sie pewny i osaczony, ale nie oddalil sie... tylko ten ostatni weekend mnie zabolal....
Za miesiac on jedzie sam na 2-tyg, urlop ze znajomymi... ja nie moge, bo musze zostac w pracy....Mam nadzieje, ze bedzie odzywal sie podczas urlopu...

16

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

przecież to NIE SĄ JEGO URODZINY??? a jego znajomi SAMI decydują, kogo zapraszają na imprezy?
ja powiem tobie jedno - nie wróże temu chłopakowi przyszłości z tobą.
spotykasz się z nim od końca maja, czyli niecałe dwa miesiące a oczekiwania masz takie... pretencsje masz takie.. plany masz takie...

tak naprawdę twoja postawa jest dla mnie przerażająca - osaczasz go, wiążesz, pniesz się po nim jak trujący bluszcz. nie masz innych spraw, innego zycia, poświęcasz całe dnie analizowaniu - odezwał się, nie odezwał, powiedział coś miłego.. nie powiedział nic miłego - milczy już godzine pietnaście a wczoraj wysłał tym czasie dwa esemesy

zastanawiam się, kiedy facet przyjdzie i powie -to się nie uda, nie jestem w stanie sportsac twoim oczekiwaniom i wymaganiom, czuję się jak więzień
cokolwiek zrobię, zawsze ci mało, cokolwiek się dzieje, zawsze jesteś niezadowolona i chcesz czegoś więcej....

mam syna w wieku "randkowym" - i powiem ci tak
mama nadzieję, że nie trafi na takie kobiety jak ty
masakryczne to jest dla mnie

trzydniowa historia waszych "pierwszych randek" robi się już telenowelą brazylijską

on z Tobą nie wytrzyma, nie ma szans

17 Ostatnio edytowany przez Chce byc tylko szczesliwa (2013-07-16 15:22:05)

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
End_aluzja napisał/a:

przecież to NIE SĄ JEGO URODZINY??? a jego znajomi SAMI decydują, kogo zapraszają na imprezy?
ja powiem tobie jedno - nie wróże temu chłopakowi przyszłości z tobą.
spotykasz się z nim od końca maja, czyli niecałe dwa miesiące a oczekiwania masz takie... pretencsje masz takie.. plany masz takie...

tak naprawdę twoja postawa jest dla mnie przerażająca - osaczasz go, wiążesz, pniesz się po nim jak trujący bluszcz. nie masz innych spraw, innego zycia, poświęcasz całe dnie analizowaniu - odezwał się, nie odezwał, powiedział coś miłego.. nie powiedział nic miłego - milczy już godzine pietnaście a wczoraj wysłał tym czasie dwa esemesy

zastanawiam się, kiedy facet przyjdzie i powie -to się nie uda, nie jestem w stanie sportsac twoim oczekiwaniom i wymaganiom, czuję się jak więzień
cokolwiek zrobię, zawsze ci mało, cokolwiek się dzieje, zawsze jesteś niezadowolona i chcesz czegoś więcej....

mam syna w wieku "randkowym" - i powiem ci tak
mama nadzieję, że nie trafi na takie kobiety jak ty
masakryczne to jest dla mnie

trzydniowa historia waszych "pierwszych randek" robi się już telenowelą brazylijską

on z Tobą nie wytrzyma, nie ma szans

Osaczam go? Gdzie napisalam, ze go osaczam? Napisalam tylko Wam, ze zmartwilo mnie jego milczenie w sobote, a Ty juz sobie dorobilas do tego cala historie i nazlwalas mnie bluszczem... Wiesz, ze kiedys musial czekac na spotkanie ze mna kilka dni bo ja kazdy dzien mialam przeznaczony na spotkania ze znajomymi? Wiesz, ze nigdy nie przesunelam spotkania z przyjaciolka tylko dlatego, ze on chcial tez zobaczyc sie ze mna w ten dzien a ja bylam juz umowiona? Wiesz, ze wczoraj gdy do mnie napisal, oddzwonilam do niego dopiero po godzinie bo bylam zajeta?
Wyrobilas sobie wyobrazenie o mnie jedynie na podtsawie pierwszego mojego wpisu...  czy to takie dziwne, ze zastanowilo mnie, czemu nie znalazl ani munty zeby sie odezwac, skoro wczesniej robil to codziennie? Zalezy mi na nim, staram sie dawkowac jemu siebie i moje emocje, zeby go nie sploszyc, ale wlasnie dlatego, ze nie jestem bezuczuciowa zimna suka, jego milczenie zabolalo mnie....

I czytaj uwaznie moje wpisy: sama napisalam, ze urodziny to osobiste swieto i solenizant moze sobie nie zycyc obecnosci innych osob.

Widze, ze nie warto sie tu wpisywac, ani opisywac  szczegolowo zwiazku, bo takie malo wrrazliwe osoby jjak TY od razu przypna Ci latke histeryczki.

18

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

nasz problem jest taki, ze niby coraz bardziej zblizamy sie do siebie, a z drugiej strony ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania..



chcial wtedy zaproponowac mi spotkanie w niedziele..no wlasnie, a czemu nie w sobote wieczor? Wiem, ze byl zmeczony po pracy, ale... ?

za godzine ma wrocic do miasta, w ktorym oboje mieszkamy...a nic nie wspomnial o spotkaniu ze mna...


obawiam sie, ze na tym etapie znajomosci nie moge jeszcze robic mu wyrzutow... moze inaczej mam to rozegrac? Jak?



czy to takie dziwne, ze zastanowilo mnie, czemu nie znalazl ani munty zeby sie odezwac, skoro wczesniej robil to codziennie?



Zalezy mi na nim, staram sie dawkowac jemu siebie i moje emocje, zeby go nie sploszyc,


wygarnelam mu przez telefon, ze nie planuje ze mna spotkan, ze prawie wszystkie spotkania planowane sa w ostatniej chwili.



i mialam w pewnym momencie dosc codziennych smsow typu "wyszedlem wlasnie z pracy" a o spotkaniu ani be ani me..



jesli organizowalabym u mnie w domu impreze dla moich znajomych (impreza bez okazji), to czy nie poczulby sie osaczony, gdybym go na nia zaprosila


kazdy dluszy brak kontaktu sprawia, ze zaczynam zastanawiac sie, co sie dzieje...


To, co budzi moje watpliwosci i sprawia, ze ja nie czuje sie do konca pewnie, to fakty takie jak ten, ze przedstawil mnie tylko jednemu swojemu znajomemu, nawet nie przyjacielowi, tylko znajomemu.


czy tak zachowuje sie chlopak zainteresowany dziewczyna?

NIE OSACZASZ??
naprawdę??

spotykasz się z nim od końca maja - czyli 6 tygodni.. niecałe póltora miesiąca. średnio dwa razy w tygodniu

chociaż nie, bo sama piszesz, że kiedyś TYDZIEŃ nie miałaś czasu....

naprawdę uważasz, że po sześciu tygodniach oczekiwanie deklaracji, włączenia w zycie.. a nawet juz rozmawialiście o tym, że rok temu czuł coś innego.. i tak dalej... nie JEST OSACZANIEM FACETA??


dla mnie jest

19

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

End_aluzja ma trochę racji w tym wszystkim, ale ja też trochę rozumiem Ciebie Chce byc tylko szczesliwa..sama też mam czasem takie myśli, gdy piszę z jednym facetem na którym mi trochę bardziej zależy. To są emocje i ciężko to opanować, a my baby mamy czasem takie "histeryczne" myśli i dorabiamy sobie całą historyjkę wink ale musimy pamiętać, że facet to tylko facet i dla niego to, że nie odpisze teraz, czy nie spotka się w dany dzień może być całkiem normalne, podczas gdy my już wyobrażamy sobie, że ma nas w poważaniu i pewnie podrywa teraz kogoś innego. Powinnaś troszkę wyluzować i nie spinać się tak w tym związku. Chodzi mi tu przede wszystkim o Twoje myślenie bo jak sama piszesz, swoim zachowaniem starasz mu się nie pokazywać jakie masz obawy. To bardzo wczesny etap i wszystko może się wydarzyć, a Ty żyj chwilą i nie myśl zbyt dużo o tym co może się stać. Szkoda analizować coś co tak naprawdę nie jest tak straszne jak nam się wydaje wink

20

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

End_aluzja ma niestety sporo racji. Poza tym zwróć uwagę na pewną rzecz: kiedy Ty nie mogłaś się z nim spotkać, bo przedkładałaś znajomych nad niego, on musiał czekać, a kiedy on nie proponuje Ci spotkania jak najszybciej czy nie zaprosi na własne spotkanie ze znajomymi, to już twierdzisz, że coś jest nie tak.

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
End_aluzja napisał/a:
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

nasz problem jest taki, ze niby coraz bardziej zblizamy sie do siebie, a z drugiej strony ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania..



chcial wtedy zaproponowac mi spotkanie w niedziele..no wlasnie, a czemu nie w sobote wieczor? Wiem, ze byl zmeczony po pracy, ale... ?

za godzine ma wrocic do miasta, w ktorym oboje mieszkamy...a nic nie wspomnial o spotkaniu ze mna...


obawiam sie, ze na tym etapie znajomosci nie moge jeszcze robic mu wyrzutow... moze inaczej mam to rozegrac? Jak?



czy to takie dziwne, ze zastanowilo mnie, czemu nie znalazl ani munty zeby sie odezwac, skoro wczesniej robil to codziennie?



Zalezy mi na nim, staram sie dawkowac jemu siebie i moje emocje, zeby go nie sploszyc,


wygarnelam mu przez telefon, ze nie planuje ze mna spotkan, ze prawie wszystkie spotkania planowane sa w ostatniej chwili.



i mialam w pewnym momencie dosc codziennych smsow typu "wyszedlem wlasnie z pracy" a o spotkaniu ani be ani me..



jesli organizowalabym u mnie w domu impreze dla moich znajomych (impreza bez okazji), to czy nie poczulby sie osaczony, gdybym go na nia zaprosila


kazdy dluszy brak kontaktu sprawia, ze zaczynam zastanawiac sie, co sie dzieje...


To, co budzi moje watpliwosci i sprawia, ze ja nie czuje sie do konca pewnie, to fakty takie jak ten, ze przedstawil mnie tylko jednemu swojemu znajomemu, nawet nie przyjacielowi, tylko znajomemu.


czy tak zachowuje sie chlopak zainteresowany dziewczyna?

NIE OSACZASZ??
naprawdę??

spotykasz się z nim od końca maja - czyli 6 tygodni.. niecałe póltora miesiąca. średnio dwa razy w tygodniu

chociaż nie, bo sama piszesz, że kiedyś TYDZIEŃ nie miałaś czasu....

naprawdę uważasz, że po sześciu tygodniach oczekiwanie deklaracji, włączenia w zycie.. a nawet juz rozmawialiście o tym, że rok temu czuł coś innego.. i tak dalej... nie JEST OSACZANIEM FACETA??


dla mnie jest

Boze, przeciez to powyzej to w wiekszosci tylko moje przypuszczenia i rozmyslania,  ktorymi sie z nim nie dziele, za wyjatkiem tej rozmowy przez telefon miesiac temu...Czy Ty naprawde uwazasz, ze ja mam zamiar powiedziec mu o tym wszystkim, o czym napisalam tutaj Wam?

A co do zachowania faceta, to wszyscy poprzedni mezczyzni, z ktorymi sie spotykalam, wlasnie w poczatkowej fazie znajomosci wykazywali duzo wiecej inicjatywy niz obecny chlopak, wiec on przy nich wyglada na troszke biernego...

Co do tego, ze kiedys przez kilka dni nie mialam dla niego czasu: jemu sie to wtedy nie spodobalo.... czy wiec wedlug Ciebie on tez jest bluszczem?

Dzis zadzwonil do mnie i powiedzial, ze pomylilo mu sie, i ze urodziny sa jednak dzisiaj wieczorem i dodal "na szczescie, wiec jutro na spokojnie mozemy sie spotkac, ale dzis przed wieczorem tez chcialbym cie zobaczyc"... gdybym ja tak mu powiedziala, nazwalabys mnie bluszczem? A jego jak nazwiesz?

Ja juz watpliwosci nie mam, ze on jest zainteresowany...to zwatpienie weekendowe poszlo w niepamiec...to milczenie w weekend zdarzylo sie pierwszy raz, wiec nie wiedzialam, co to u niego oznacza... chyba musze nauczyc sie rozumiec jego zachowania, ale do tego trzeba czasu poznajac sie coraz bardziej...

Postaram sie mniej analizowac wszystko, cieszyc sie chwila i chwalic go za kazdy mily gest... smile

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Pewnie znow zostane nazwana bluszczem, bo szukam na forum Waszej opinii, ale musze sie poradzic... ja naprawde DZIS nie czuje, ze jemu jakos specjalnie na mnie zalezy...tzn.jeszcze kilka dni temu chcial spotkac sie ze mna  2 dni pod rzad, w rezultacie z powodu nawalu pracy (a z tym nie przesadza, bo wiem, jaka prace ma) spotkal sie ze mna tylko w srode... w czwartek wieczor krotka rozmowa przez telefon (to ja zadzwonilam) a w piatek wieczor on odezwal sie sam, ale tylko poprzez smsy...

w piatek wieczor zaproponowalam mu, ze w niedziele po poludniu, gdy skoncze prace, moglibysmy pojechac pociagiem do miejscowosci nad jeziorem, ktora znajduje sie kilkadziesiat km od miasta, w ktorym mieszkamy...odpisal mi "OK, zobaczymy, fajny pomysl"... Juz to "zobaczymy" mi sie nie spodobalo, bo ja bym mu tak nie odpisala gdyby mi cos zaproponowal...

Dzis tez byl w pracy i po po godz. 18:00 przyslal mi wiadomosc "...(tu zdrobnienie mojego imienia), jestem nadal w pracy, niezle zamieszanie tu jest...nie wiem o ktorej skoncze ale jesli skoncze pozno, to nie zdaze zrobic niektorych rzeczy m.in. zakupow ktore planowalem zrobic dzis i bede musial zajac sie wszystkimi sprawami jutro"  (jutro on nie pracuje, ja natomiast koncze prace ok. godz. 12).

To jest to dobijanie sie do mnie drzwiami i oknami?  sad Mam uwierzyc, ze jutro bedzie robil np. pranie, prasowanie i zakupy przez caly dzien? Nic mu nie odpisalam... nie spodobalo mi sie, ze juz mnie uprzedzil, ze jutro prawdopodobnie nici z naszego spotkania...ja gdybym byla na jego miejscu i zalezaloby mi, napisalabym "nie dam rady jutro jechac z toba na te wycieczke, ale wieczorem mozemy spotkac sie na 2 godzinki"....

Gdy wyslal mi te wiadomosc o tym, jak to jest zabiegany dzisiaj i ze pewnie bedzie zabiegany rowniez jutro, resztkami sil powstrzymalam sie od napisania co o tym mysle... teraz planuje milczec, i nawet jesli zaproponuje cos na jutro wieczor, odmowic.... i zrobic tak kilka razy pod rzad... jesli bedzie ku temu okazja, bo odnioslam dzis wrazenie, ze jest mu wszystko jedno, czy dla niego jestem, czy nie... z drugiej strony ostatnio chcial mnie zobaczyc az 2 dni pod rzad... i ten jego tekst kilka dni temu "chce cie zobaczyc juz jutro bo nie widzimy sie juz od kilku dni"..... czy on sobie ze mna pogrywa?

Jak mam sie zachowac?  Stawiajac na szczera rozmowe postawilabym sie w pozycji ofiary i osoby, ktorej zalezy bardziej.... sad

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Wlasnie do mnie zadzwonil...nie odebralam...nie wiem jak sie mam zachowac....

24

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

Pewnie znow zostane nazwana bluszczem, bo szukam na forum Waszej opinii, ale musze sie poradzic... ja naprawde DZIS nie czuje, ze jemu jakos specjalnie na mnie zalezy...tzn.jeszcze kilka dni temu chcial spotkac sie ze mna  2 dni pod rzad, w rezultacie z powodu nawalu pracy (a z tym nie przesadza, bo wiem, jaka prace ma) spotkal sie ze mna tylko w srode... w czwartek wieczor krotka rozmowa przez telefon (to ja zadzwonilam) a w piatek wieczor on odezwal sie sam, ale tylko poprzez smsy...

w piatek wieczor zaproponowalam mu, ze w niedziele po poludniu, gdy skoncze prace, moglibysmy pojechac pociagiem do miejscowosci nad jeziorem, ktora znajduje sie kilkadziesiat km od miasta, w ktorym mieszkamy...odpisal mi "OK, zobaczymy, fajny pomysl"... Juz to "zobaczymy" mi sie nie spodobalo, bo ja bym mu tak nie odpisala gdyby mi cos zaproponowal...

Dzis tez byl w pracy i po po godz. 18:00 przyslal mi wiadomosc "...(tu zdrobnienie mojego imienia), jestem nadal w pracy, niezle zamieszanie tu jest...nie wiem o ktorej skoncze ale jesli skoncze pozno, to nie zdaze zrobic niektorych rzeczy m.in. zakupow ktore planowalem zrobic dzis i bede musial zajac sie wszystkimi sprawami jutro"  (jutro on nie pracuje, ja natomiast koncze prace ok. godz. 12).

To jest to dobijanie sie do mnie drzwiami i oknami?  sad Mam uwierzyc, ze jutro bedzie robil np. pranie, prasowanie i zakupy przez caly dzien? Nic mu nie odpisalam... nie spodobalo mi sie, ze juz mnie uprzedzil, ze jutro prawdopodobnie nici z naszego spotkania...ja gdybym byla na jego miejscu i zalezaloby mi, napisalabym "nie dam rady jutro jechac z toba na te wycieczke, ale wieczorem mozemy spotkac sie na 2 godzinki"....

Gdy wyslal mi te wiadomosc o tym, jak to jest zabiegany dzisiaj i ze pewnie bedzie zabiegany rowniez jutro, resztkami sil powstrzymalam sie od napisania co o tym mysle... teraz planuje milczec, i nawet jesli zaproponuje cos na jutro wieczor, odmowic.... i zrobic tak kilka razy pod rzad... jesli bedzie ku temu okazja, bo odnioslam dzis wrazenie, ze jest mu wszystko jedno, czy dla niego jestem, czy nie... z drugiej strony ostatnio chcial mnie zobaczyc az 2 dni pod rzad... i ten jego tekst kilka dni temu "chce cie zobaczyc juz jutro bo nie widzimy sie juz od kilku dni"..... czy on sobie ze mna pogrywa?

Jak mam sie zachowac?  Stawiajac na szczera rozmowe postawilabym sie w pozycji ofiary i osoby, ktorej zalezy bardziej.... sad

Moja droga! Za bardzo to wszystko przezywasz,interpretujesz,naprawde smile.
Wrzuc troche na luz. Zdystansuj sie troche ,badz mila,symptyczna ,chetna na spotkania ,sama wykazuj inicjatywe tez kontaktuj sie z nim,ale nie mozesz przezywac,ze sie pare dni do Ciebie nie odzywa,lub odwoluje spotkanie,skoro mial duzo pracy,to nie oznacza od razu ,ze mu nie zalezy przeciez . To jest świeża znajomosc,spotykacie sie wlasciwie dopiero od maja , pozwol sie tej znajomosci rozwinac,aa nie od razu czekac na powazne zobowiazania.
Jeszcze raz: wyluzuj troche! smile

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Marcia, dziekuje za odpowiedz.

Oddzwonilam do niego i dowiedzialam sie, ze zle sie czuje... mowil, ze juz wczoraj wieczorem zle sie czul... i ze zobaczy, jak bedzie sie czul jutro i da mi znac tak do poludnia...ja na to wszystko mowilam tylko "tak ... tak...." az na koniec on spytal czy wszystko w porzadku a ja na to ze tak..spytal czy na pewno, powtorzylam ze owszem i zakonczylam mowiac "do uslyszenia jutro"... zeby nie wygladalo to na focha, po jakiejs godzinie wyslalam mu wiadomosc "Przykro mi ze tak zle sie czujesz sad dobranoc!"

Marcia, wiem, ze to poczatki spotykania sie, ale my sie znamy juz od zeszlego roku, tylko ze rok temu widzialam sie z nim tylko kilka razy...jemu wystarczylo to, zeby sie zauroczyc, a ja nie mialam odwagi zostawic mojego owczesnego partnera... takze rok temu on inaczej sie zachowywal, byl bardziej aktywny i zdeterminowany...wiec ja wiem, ze jak chce, to potrafi...teraz juz taki nie jest jak rok temu... i mysle, ze to sprawia, ze ja czuje sie niepewnie...a druga rzecz to mam wrazenie brak odpowiedniej komunikacji miedzy nami... zwlaszcza z jego strony....nie jestem jego wieloletnia dziewczyna, zeby miec pewnosc, ze pod slowami "jutro musze zajac sie rzeczmi, ktore nie zrobilem dzis" nie kryje sie chec splawienia mnie... zreszta te sprawy moglby zalatwic do poludnia, a po poludniu spotkac sie ze mna. Rozumiem, ze dochodzi do tego jeszcze jego zle samopoczucie, o ktorym dowiedzialam sie na samym koncu, niemniej jednak uwazam, ze troszke wieksza uwage facet powinien przywiazywac do tego, jak ewentualnie moze byc odebrana jego wiadomosc...
I jeszcze jedna rzecz: wiem, ze jestem nieufna, ale zwroccie uwage, ze ja dla niego jestem cudzoziemka. Juz 2 razy mi sie zdarzylo, ze mezczyzna, z ktorym sie spotykalam, chetnie mnie widywal, ale... no wlasnie...mijaly miesiece, minal rok, a ja nie znalam jego znajomych, o rodzinie nie wspominajac, a na ulicy szedl ze mna jakbym byla jego kolezanka... cos na zasadzie "chetnie sie z toba spotkam, ale nie oczekuj, ze bedziesz naprawde czescia mojego zycia, cudzoziemka, co to to nie".... Niestety takie podejscie ma wielu tutejszych mezczyzn... nie wszyscy, ale wielu....Ja musze, musze uwaznie go obserwowac, zeby nie wyjsc z tej znajomosci zraniona...

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Marcia, ale ja taka jestem jak piszesz: podczas spotkan jestem usmiechnieta, a gdy do mnie dzwoni to tez odpowiadam "usmiechem telefonicznym"....i ja rowniez proponuje spotkania...

co do jego pracy, to niestety pracujac jako pomocnik managera  czesto do ostatniej chwili nie wie, o ktorej skonczy prace...ja praktycznie codziennie wysluchuje, jak to ciezko bylo tego dnia w pracy...zreszta pracujemy w tej samej branzy, ale w dwoch roznych placowkach wiec wiem, ze to nie sciema z ta praca...I tak wedlug mnie duzo znosze: widujemy sie praktycznie tylko wieczorami ok. godz. 22... Planowalismy kiedys wyjsc do kina (ja wyszlam z tym pomyslem), ale nie wypalilo, bo z powodu jego braku czasu musielibysmy isc na ostatni seans i wyjsc z kina o 1 w nocy, podczas gdy nastepnego dnia oboje zaczynalismy prace o godz. 8 ...     Zaproponowal mi wtedy inny termin ale od razu powiedzial, ze na pewno nie zdazymy na seans o godz. 20:00 wiec w razie czego nie chce mnie blokowac... wiec poszlam w koncu sama do tego kina....

2-3 razy w tyg. chodzi na silownie, ja z kolei raz w tyg., poza tym pozostaja spotkania jego  z przyjaciolmi i moje z moimi przyjaciolmi.... stad nasze spotkania srednio 2 razy w tyg. ... tylko czy to wystarczy, zeby miedzy dwiema osobami wytworzyla sie jakas wiez?

27 Ostatnio edytowany przez MarciaS (2013-07-21 13:34:43)

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

Marcia, dziekuje za odpowiedz.

Oddzwonilam do niego i dowiedzialam sie, ze zle sie czuje... mowil, ze juz wczoraj wieczorem zle sie czul... i ze zobaczy, jak bedzie sie czul jutro i da mi znac tak do poludnia...ja na to wszystko mowilam tylko "tak ... tak...." az na koniec on spytal czy wszystko w porzadku a ja na to ze tak..spytal czy na pewno, powtorzylam ze owszem i zakonczylam mowiac "do uslyszenia jutro"... zeby nie wygladalo to na focha, po jakiejs godzinie wyslalam mu wiadomosc "Przykro mi ze tak zle sie czujesz sad dobranoc!"

Marcia, wiem, ze to poczatki spotykania sie, ale my sie znamy juz od zeszlego roku, tylko ze rok temu widzialam sie z nim tylko kilka razy...jemu wystarczylo to, zeby sie zauroczyc, a ja nie mialam odwagi zostawic mojego owczesnego partnera... takze rok temu on inaczej sie zachowywal, byl bardziej aktywny i zdeterminowany...wiec ja wiem, ze jak chce, to potrafi...teraz juz taki nie jest jak rok temu... i mysle, ze to sprawia, ze ja czuje sie niepewnie...a druga rzecz to mam wrazenie brak odpowiedniej komunikacji miedzy nami... zwlaszcza z jego strony....nie jestem jego wieloletnia dziewczyna, zeby miec pewnosc, ze pod slowami "jutro musze zajac sie rzeczmi, ktore nie zrobilem dzis" nie kryje sie chec splawienia mnie... zreszta te sprawy moglby zalatwic do poludnia, a po poludniu spotkac sie ze mna. Rozumiem, ze dochodzi do tego jeszcze jego zle samopoczucie, o ktorym dowiedzialam sie na samym koncu, niemniej jednak uwazam, ze troszke wieksza uwage facet powinien przywiazywac do tego, jak ewentualnie moze byc odebrana jego wiadomosc...
I jeszcze jedna rzecz: wiem, ze jestem nieufna, ale zwroccie uwage, ze ja dla niego jestem cudzoziemka. Juz 2 razy mi sie zdarzylo, ze mezczyzna, z ktorym sie spotykalam, chetnie mnie widywal, ale... no wlasnie...mijaly miesiece, minal rok, a ja nie znalam jego znajomych, o rodzinie nie wspominajac, a na ulicy szedl ze mna jakbym byla jego kolezanka... cos na zasadzie "chetnie sie z toba spotkam, ale nie oczekuj, ze bedziesz naprawde czescia mojego zycia, cudzoziemka, co to to nie".... Niestety takie podejscie ma wielu tutejszych mezczyzn... nie wszyscy, ale wielu....Ja musze, musze uwaznie go obserwowac, zeby nie wyjsc z tej znajomosci zraniona...

A może wtedy kiedy tak bardzo zabiegał o Ciebie ,byl zdeterminowany ,tak bardzo mu zalezalo ,no ze jego dopingiem bylo to ,ze masz innego chłopaka? Może dlatego tak bardzo chciał Cię zdobyć,ze dawał z siebie 100%? Nie musi to być prawda,może było zupełnie inaczej,ale to mi teraz przyszło do głowy/
Teraz jesteś wolna ,nie wiem czy wie ,ze Ci zalezy na nim,ale na pewno się tego domyśla i po prostu chce,by ta znajomość się rozwijała swoim tempem,czyli powoli bez pospiechu,bez presji?



Z tego co piszesz,to chłopakowi ewidentnie na Tobie zależy,ale Tobie sie wydaje ,ze nie,ze się mu narzucasz,bo po prostu boisz sie odtrącenia z jego strony.

Ja ze swoim chłopakiem jestem prawie rok i też nie znam jego znajomych/rodziny,ale przez to ,ze ich nie znam nie uważam,ze mu na mnie nie zależy. Po prostu na wszystko przychodzi pora. I na poznanie rodziny,znajomych też. Bądz cierpliwa,na pewno w odpowiednim momencie przyjdzie poznanie jego blliskich. Najpierw skupcie się na sobie,na budowaniu waszej relacji.


Oczywiście,ze tak. Spotykanie się 1-2 razy w ciągu tyg,to nie tak mało. Na pewno da sie zbudować coś trwałego
A co do tego ,ze zaproponowałas mu kino ,a on odmówił,to rzeczywiście...nie za fajnie. Rozumiem,pozna godzina ,nawał pracy ,ale powinnien sie zrehabilitować i na inny termin zaproponować kino.

28

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...tylko czy to wystarczy, zeby miedzy dwiema osobami wytworzyla sie jakas wiez?

Owszem, wystarczy. W normalnych warunkach. W tym co stwarzasz nic nie wystarczy. Jesteś niezdolna do stworzenia związku. Podziwiam cierpliwość tego faceta. Ona się jednak w końcu skończy - wcale niewykluczone, że tak samo, jak z poprzednim.

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...Widze, ze nie warto sie tu wpisywac, ani opisywac  szczegolowo zwiazku, bo takie malo wrrazliwe osoby jjak TY od razu przypna Ci latke histeryczki.

Argumentacja nie dociera, a dziewczyny napisały Ci niegłupie rzeczy. Ty jednak jesteś tak zadufana w sobie, że bliżej Ci do focha, niż do refleksji nad sobą. Skończy się ten związek i jego oczywiście będziesz za to winić.

Każdy facet myślący narządem do myślenia przeznaczonym, od czegoś takiego wiał by gdzie krokodyle zimują.

->

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....od niego wychodzi propozycja wiekszosci spotkan, mamy ze soba codzienny kontakt, zazwyczaj inicjowany przez niego (smsy i telefony). Ja tez oczywiscie czasem odzywam sie pierwsza... nasz problem jest taki, ze niby coraz bardziej zblizamy sie do siebie, a z drugiej strony ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania...nie mowilam mu tego, ale kiedys nie odezwalam sie do niego caly dzien, zorganizowalam sobie dzien bez niego podczas gdy on od godziny 19 co godzine mi slal smsy, na ktore nie odpowiadalam... potem zadzwonil, a ja nie odpowiedzialam...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

.... wygarnelam mu przez telefon, ze nie planuje ze mna spotkan, ze prawie wszystkie spotkania planowane sa w ostatniej chwili...bo i mialam w pewnym momencie dosc codziennych smsow typu "wyszedlem wlasnie z pracy" a o spotkaniu ani be ani me...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....  Wiesz, ze kiedys musial czekac na spotkanie ze mna kilka dni bo ja kazdy dzien mialam przeznaczony na spotkania ze znajomymi? Wiesz, ze nigdy nie przesunelam spotkania z przyjaciolka tylko dlatego, ze on chcial tez zobaczyc sie ze mna w ten dzien a ja bylam juz umowiona? Wiesz, ze wczoraj gdy do mnie napisal, oddzwonilam do niego dopiero po godzinie bo bylam zajeta?

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...nie rozumiem, czemu mam byc trzymana w zawieszeniu tylko dlatego, ze ich mentalnosc kaze kazdemu czekac na potwierdzanie spotkan...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...staram sie dawkowac jemu siebie i moje emocje, zeby go nie sploszyc...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....A co do zachowania faceta, to wszyscy poprzedni mezczyzni, z ktorymi sie spotykalam, wlasnie w poczatkowej fazie znajomosci wykazywali duzo wiecej inicjatywy niz obecny chlopak, wiec on przy nich wyglada na troszke biernego...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....zabolalo to, ze podczas pobytu w rodzinnych stronach nie odezwal sie do mnie caly dzien...po tym, gdy zrobilismy dalszy krok jesli chodzi o fizyczna bliskosc.

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...A ostatnia rzecz jest taka, ze wczoraj, gdy do niego oddzwonilam, to opowiedzial mi co robil, ze jest zmeczony po weekendzie itd. ALE  nie zaproponowal zadnego spotkania, nawet na dzis... czy tak zachowuje sie chlopak zainteresowany dziewczyna?

Czy tak się zachowuje dziewczyna zainteresowana zbudowaniem fajnej relacji?
Dla mnie to wszystko jest chore.

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
N4VV napisał/a:
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...tylko czy to wystarczy, zeby miedzy dwiema osobami wytworzyla sie jakas wiez?

Owszem, wystarczy. W normalnych warunkach. W tym co stwarzasz nic nie wystarczy. Jesteś niezdolna do stworzenia związku. Podziwiam cierpliwość tego faceta. Ona się jednak w końcu skończy - wcale niewykluczone, że tak samo, jak z poprzednim.

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...Widze, ze nie warto sie tu wpisywac, ani opisywac  szczegolowo zwiazku, bo takie malo wrrazliwe osoby jjak TY od razu przypna Ci latke histeryczki.

Argumentacja nie dociera, a dziewczyny napisały Ci niegłupie rzeczy. Ty jednak jesteś tak zadufana w sobie, że bliżej Ci do focha, niż do refleksji nad sobą. Skończy się ten związek i jego oczywiście będziesz za to winić.

Każdy facet myślący narządem do myślenia przeznaczonym, od czegoś takiego wiał by gdzie krokodyle zimują.

->

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....od niego wychodzi propozycja wiekszosci spotkan, mamy ze soba codzienny kontakt, zazwyczaj inicjowany przez niego (smsy i telefony). Ja tez oczywiscie czasem odzywam sie pierwsza... nasz problem jest taki, ze niby coraz bardziej zblizamy sie do siebie, a z drugiej strony ja, jako kobieta, chcialabym, zeby okazal wiecej zdeterminowania...nie mowilam mu tego, ale kiedys nie odezwalam sie do niego caly dzien, zorganizowalam sobie dzien bez niego podczas gdy on od godziny 19 co godzine mi slal smsy, na ktore nie odpowiadalam... potem zadzwonil, a ja nie odpowiedzialam...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

.... wygarnelam mu przez telefon, ze nie planuje ze mna spotkan, ze prawie wszystkie spotkania planowane sa w ostatniej chwili...bo i mialam w pewnym momencie dosc codziennych smsow typu "wyszedlem wlasnie z pracy" a o spotkaniu ani be ani me...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....  Wiesz, ze kiedys musial czekac na spotkanie ze mna kilka dni bo ja kazdy dzien mialam przeznaczony na spotkania ze znajomymi? Wiesz, ze nigdy nie przesunelam spotkania z przyjaciolka tylko dlatego, ze on chcial tez zobaczyc sie ze mna w ten dzien a ja bylam juz umowiona? Wiesz, ze wczoraj gdy do mnie napisal, oddzwonilam do niego dopiero po godzinie bo bylam zajeta?

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...nie rozumiem, czemu mam byc trzymana w zawieszeniu tylko dlatego, ze ich mentalnosc kaze kazdemu czekac na potwierdzanie spotkan...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...staram sie dawkowac jemu siebie i moje emocje, zeby go nie sploszyc...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....A co do zachowania faceta, to wszyscy poprzedni mezczyzni, z ktorymi sie spotykalam, wlasnie w poczatkowej fazie znajomosci wykazywali duzo wiecej inicjatywy niz obecny chlopak, wiec on przy nich wyglada na troszke biernego...

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

....zabolalo to, ze podczas pobytu w rodzinnych stronach nie odezwal sie do mnie caly dzien...po tym, gdy zrobilismy dalszy krok jesli chodzi o fizyczna bliskosc.

Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

...A ostatnia rzecz jest taka, ze wczoraj, gdy do niego oddzwonilam, to opowiedzial mi co robil, ze jest zmeczony po weekendzie itd. ALE  nie zaproponowal zadnego spotkania, nawet na dzis... czy tak zachowuje sie chlopak zainteresowany dziewczyna?

Czy tak się zachowuje dziewczyna zainteresowana zbudowaniem fajnej relacji?
Dla mnie to wszystko jest chore.

Dla mnie chore jest osadzanie mojej osoby na podstawie kilku moich wpisow. Baaa, widze, ze lepiej ode mnie znasz historie moich poprzednich zwiazkow oraz powody, przez ktore sie rozpadly. Oczywiscie wedlug Ciebie to ja bylam zawsze osoba winna rozpadowi zwiazku. A czy wiesz, ze aby zrozumiec czyjas psychike nalezaloby najpierw poznac dana osobe, jej historie, problemy, z jakimi borykala sie lub boryka? Pewnie o tym wiesz, ale latwiej po prostu powiedziec, ze ktos ma chore podejscie.

Dziekuje w kazdym badz razie za wrazliwosc w podejsciu do mojego problemu. Myslalam, ze na tym forum mozna sie "wygadac" i liczyc na KONSTRUKTYWNA krytyke (w stylu w jakim zrobila to np. Marcia i Zagubiona), ale jak widac mylilam sie. Ciekawa tylko jestem, czy wszystie te osoby, ktore zaatakowaly mnie w tym watku, beda potrafily przez cale swoje zycie miec takie bezuczuciowe podejscie w stosunku do osob dla nich waznych?

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
MarciaS napisał/a:

A może wtedy kiedy tak bardzo zabiegał o Ciebie ,byl zdeterminowany ,tak bardzo mu zalezalo ,no ze jego dopingiem bylo to ,ze masz innego chłopaka? Może dlatego tak bardzo chciał Cię zdobyć,ze dawał z siebie 100%? Nie musi to być prawda,może było zupełnie inaczej,ale to mi teraz przyszło do głowy/
Teraz jesteś wolna ,nie wiem czy wie ,ze Ci zalezy na nim,ale na pewno się tego domyśla i po prostu chce,by ta znajomość się rozwijała swoim tempem,czyli powoli bez pospiechu,bez presji?

Na pewno fakt, e kiedys bylam zajeta, stanowil dla niego bariere nie do pokonania... i na pewno wzmocnilo to fascynacje moja osoba. Zawsze to co niedostepne, bardziej nas rajcuje. Masz racje, ze on wie, ze mi na nim zalezy, ale sam mi powiedzial, ze rok temu cierpial nie mogac byc ze mna, dlatego teraz trzezwiej podchodzi do tego, co jest miedzy nami, i ze chcialby poczuc taka fascynacje, jaka czul rok temu... Ja podczas spotkan czuje, ze wszystko jest OK, jedynie miedzy spotkaniami czasami nie czuje sie pewnie.



MarciaS napisał/a:

Z tego co piszesz,to chłopakowi ewidentnie na Tobie zależy,ale Tobie sie wydaje ,ze nie,ze się mu narzucasz,bo po prostu boisz sie odtrącenia z jego strony.

Wiesz, ja chyba na razie nie narzucam mu sie, jedynie niektore osoby w tym watku tak to zrozumialy. tongue Ja boje sie za bardzo odkryc z moimi uczuciami, zebym przez przypadek nie zostala odebrana jako ta, co sie narzuca. Tzn. z moimi uczuciami juz sie odkrylam, bo w koncu spotykam sie z nim... ja nie chce osaczyc przez przypadek moim zachowaniem.

MarciaS napisał/a:

Ja ze swoim chłopakiem jestem prawie rok i też nie znam jego znajomych/rodziny,ale przez to ,ze ich nie znam nie uważam,ze mu na mnie nie zależy. Po prostu na wszystko przychodzi pora. I na poznanie rodziny,znajomych też. Bądz cierpliwa,na pewno w odpowiednim momencie przyjdzie poznanie jego blliskich. Najpierw skupcie się na sobie,na budowaniu waszej relacji.

Wiem, wiem, ja po prostu nie chce jedynie, zeby bylo tak jak w moich dwoch poprzednich zwiazkach, ktore trwaly ok. 2 lat. Zwiazek sie rozwijal, a ja nie znalam rodziny mojego chlopaka.


MarciaS napisał/a:

Oczywiście,ze tak. Spotykanie się 1-2 razy w ciągu tyg,to nie tak mało. Na pewno da sie zbudować coś trwałego
A co do tego ,ze zaproponowałas mu kino ,a on odmówił,to rzeczywiście...nie za fajnie. Rozumiem,pozna godzina ,nawał pracy ,ale powinnien sie zrehabilitować i na inny termin zaproponować kino.

Z tym kinem bylo wtedy tak, ze mielismy jechac na seans, ale bylo juz za pozno i ja sama wtedy powiedzialam "Dzis juz jest za pozno, moze bysmy pojechali do kina w niedziele?" a on nie skomentowal tego, tylko powiedzial "No nic...jedzmy w strone kina teraz, zobaczymy, ile czasu nam to zajmie" choc sama mowilam mu, ze i tak jest juz za pozno... To, ze przemilczal temat kina w niedziele sprawilo mi lekki bol i wlasnie wtedy poczulam sie tak, jakbym mu sie narzucala z moja propozycja.Po tygodniu podczas rozmowy telefonicznej powiedzialam mu, ze ide obejrzec ten konkretny film i spytalam "a Ciebie ten film nie interesuje?" A on na to "Interesuje mnie i chcialbym obejrzec go z toba, ale nie moge obiecac ci, ze zdazymy na seans na godz. 20:00 a nie chce znow nawalic jak tydzien temu i przyjechac zbyt pozno, nie chce zeby znow bylo tak, ze przeze mnie nie obejrzysz tego filmu" i tego wieczoru ja pojechalam sama do kina, nie robiac mu zadnych wyrzutow, wrecz przeciwnie, powiedzialam mu "Nie martw sie, w koncu to nie Twoja wina ze Twoja praca jest taka nieprzewidywalna. Ale ja ten film chce obejrzec i to ostatnie dni, gdy puszczaja go w kinie, wiec nie moge dluzej czekac".

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?
MarciaS napisał/a:
Chce byc tylko szczesliwa napisał/a:

Pewnie znow zostane nazwana bluszczem, bo szukam na forum Waszej opinii, ale musze sie poradzic... ja naprawde DZIS nie czuje, ze jemu jakos specjalnie na mnie zalezy...tzn.jeszcze kilka dni temu chcial spotkac sie ze mna  2 dni pod rzad, w rezultacie z powodu nawalu pracy (a z tym nie przesadza, bo wiem, jaka prace ma) spotkal sie ze mna tylko w srode... w czwartek wieczor krotka rozmowa przez telefon (to ja zadzwonilam) a w piatek wieczor on odezwal sie sam, ale tylko poprzez smsy...

w piatek wieczor zaproponowalam mu, ze w niedziele po poludniu, gdy skoncze prace, moglibysmy pojechac pociagiem do miejscowosci nad jeziorem, ktora znajduje sie kilkadziesiat km od miasta, w ktorym mieszkamy...odpisal mi "OK, zobaczymy, fajny pomysl"... Juz to "zobaczymy" mi sie nie spodobalo, bo ja bym mu tak nie odpisala gdyby mi cos zaproponowal...

Dzis tez byl w pracy i po po godz. 18:00 przyslal mi wiadomosc "...(tu zdrobnienie mojego imienia), jestem nadal w pracy, niezle zamieszanie tu jest...nie wiem o ktorej skoncze ale jesli skoncze pozno, to nie zdaze zrobic niektorych rzeczy m.in. zakupow ktore planowalem zrobic dzis i bede musial zajac sie wszystkimi sprawami jutro"  (jutro on nie pracuje, ja natomiast koncze prace ok. godz. 12).

To jest to dobijanie sie do mnie drzwiami i oknami?  sad Mam uwierzyc, ze jutro bedzie robil np. pranie, prasowanie i zakupy przez caly dzien? Nic mu nie odpisalam... nie spodobalo mi sie, ze juz mnie uprzedzil, ze jutro prawdopodobnie nici z naszego spotkania...ja gdybym byla na jego miejscu i zalezaloby mi, napisalabym "nie dam rady jutro jechac z toba na te wycieczke, ale wieczorem mozemy spotkac sie na 2 godzinki"....

Gdy wyslal mi te wiadomosc o tym, jak to jest zabiegany dzisiaj i ze pewnie bedzie zabiegany rowniez jutro, resztkami sil powstrzymalam sie od napisania co o tym mysle... teraz planuje milczec, i nawet jesli zaproponuje cos na jutro wieczor, odmowic.... i zrobic tak kilka razy pod rzad... jesli bedzie ku temu okazja, bo odnioslam dzis wrazenie, ze jest mu wszystko jedno, czy dla niego jestem, czy nie... z drugiej strony ostatnio chcial mnie zobaczyc az 2 dni pod rzad... i ten jego tekst kilka dni temu "chce cie zobaczyc juz jutro bo nie widzimy sie juz od kilku dni"..... czy on sobie ze mna pogrywa?

Jak mam sie zachowac?  Stawiajac na szczera rozmowe postawilabym sie w pozycji ofiary i osoby, ktorej zalezy bardziej.... sad

Moja droga! Za bardzo to wszystko przezywasz,interpretujesz,naprawde smile.
Wrzuc troche na luz. Zdystansuj sie troche ,badz mila,symptyczna ,chetna na spotkania ,sama wykazuj inicjatywe tez kontaktuj sie z nim,ale nie mozesz przezywac,ze sie pare dni do Ciebie nie odzywa,lub odwoluje spotkanie,skoro mial duzo pracy,to nie oznacza od razu ,ze mu nie zalezy przeciez . To jest świeża znajomosc,spotykacie sie wlasciwie dopiero od maja , pozwol sie tej znajomosci rozwinac,aa nie od razu czekac na powazne zobowiazania.
Jeszcze raz: wyluzuj troche! smile

MArciu, dzis w porze obiadowej wyslal mi wiadomosc "OK, wyrobilem sie z tym co mialem zrobic, choc nadal nie czuje sie zbyt dobrze, to o ktorej mam wpasc po Ciebie?" Napisalam mu, ze ja za chwile wychodze z domu i jade nad jezioro bo niedlugo bede miec wiecej pracy i rzadko bede miec wolne popoludnia i ze moze do mnie dolaczyc. Napisal, ze czuje sie lepiej niz poprzedniego dnia, ale nadal nie na tyle dobrze, zeby jechac gdzies przez godzine ale jesli tak zalezy mi na tym jeziorze, to moge jechac tam z kolezankami... Napisalam mu,ze w ogole nie spodziewalam sie, ze mielisny sie zobaczyc tego dnia, a on na to "Jak to?" A ja "Napisales wczoraj, ze musisz dzis zalatwic kilka spraw" a on na to "Ale przeciez nie zajmuja mi one calego dnia" a ja na to "Ale ja nie wiedzialam, kiedy chcesz sie zajac tymi sprawami, myslalam, ze z powodu zlego samopoczucia bedziesz spac do pozna a pozniej zajmiesz sie czym miales sie zajac"... skonczylo sie na tym, ze napisalam mu, ze ja jade nad jezioro i ze jesli on nie ma ochoty, to nie ma problemu, mozemy spotkac sie na spokojnie na dniach... pozniej wymienilismy jeszcze kilka smsow, calkiem milych, a na koniec wyslal mi smsa na dobranoc... smile

Przekonalam sie wiec, ze jego "zobaczymy" co do niedzieli mialo zwiazek z jego zlym samopoczuciem...i, tak jak pisalam Wam juz wczesniej, wedlug mnie ta niepewnosc wynika z niejasnosci, jakie czasami niesie ze soba komunikacja przez smsy zamiast normalnej rozmowy... Bo kiedyrozmawiam z nim przez telefon, czuje sie pewniej, nie ma raczej ryzyka, ze cos zrozumie sie na opak.

Odp: Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Ten mezczyzna, ktory "dobija sie do mnie drzwiami i oknami", w zeszlym tyg. powiedzial mi, ze martwi go jedna rzecz: to, ze pracujemy dla tej samej firmy i ze moga wyjsc z tego jakies problemy bo on ryzykyje swoja kariere a ja odnowe umowy o prace. Znow zaczelam miec obawy i leki...bo pracujemy w dwoch roznych placowkach, on  nie jest moim szefem (ale fakt, jest o stanowisko wyzej) a on wyskoczyl mi z jakimis przedwczesnymi obawami...mowiac, ze tego samego dnia dowiedzial sie od kolegi z pracy, ze inny kolega, ktory pracuje w innym miescie, ma zablokowana droge awansu bo nie ujawnil pracodawcy, ze zwiazal sie z dziewczyna, ktora m.in. dzieki decyzji tego goscia (ale nie tylko jego) dostala umowe na czas nieokreslony...Firma, w ktorej pracujemy, jest firma miedzynaarodowa i na pewno ma jakies jasno ustalone zasady, co robi sie  w takich przypadkach...Powiedzialam, ze czuje sie rozczarowana tym, ze martwi sie z gory czyms takim jesli nawet jeszcze nie jestesmy razem i spytalam "To co robimy? Przestajemy sie widywac?" On powiedzial, ze nadal chce mnie widywac, ale byl wyraznie smutny, a jeszcze dzien wczesniej mielismy sympatyczna rozmowe przez telefon...ale czestotliwosc spotkan nie wzrosla... powiedzial tez, ze ... nie moze zawiesc swoich przelozonych (na to ja "Zdecydowales wiec zawiesc mnie?"), a to by oznaczalo, ze zeby byc fair, musialby powiedziec, ze nie moze wydawac zadnej opinii (a przeciez nawet nie wiadomo czy ktos by go o nia pyytal!) w sprawie mojego zatrudnienia i mojej pracy i musialby sie przyznac, ze sie spotykamy...i dodal, ze nie wie, co zrobic, bo z jednej strony powinien byc fair w stosunku do pracodawcy, a z drugiej co ma ujawniac, skoro nasza znajomosc jest dopiero w powijakach?

Podczas rozmowy tydzien temu chlopak powiedzial, ze odklada na pozniej myslenie o tym "problemie", bo ma teraz duzo pracy, a w piatek wyjezdza na 2 tyg. na urlop z przyjaciolmi... JA po tej rozmowie nie odezwalam sie pierwsza do niego az do dzisiaj... on tez w sumie milczal...dzien po rozmowie wyslal mi tylko smsa na dobranoc, pozniej na weekend wyjechal w rodzinne strony, mial wrocic  w pon. ale w niedziele wieczorem wyslal mi sms "Wlasnie wracam"...nic nie odpisalam, bo zrobilo mi sie przykro, ze "wlasnie wraca" ale spotkania nie zaproponuje... zdenerwowal sie i po 3 godz. napisal "Moglabys cos odpisac nawet jesli mialoby to byc przyslowiowe "idz do diabla""...  odpisalam mu "Wiesz lepiej co mysle i czuje?"... wczoraj po poludniu napisal mi "zobaczymy sie w tych dniach zeby pozegnac sie przed moim wyjazdem"... co wazne, to od czasu pamietnej rozmowy tydzien temu ani razu do mnie nie zadzwonil.... a i mam wrazenie, ze wysyla mi mniej wiadomosci... Czy dla Was to naprawde oznacza staranie sie, gdy facet wraca w niedz. wieczorem i nie proponuje nawet krotkiego spotkania dziewczynie, ktora widzial 5 dni wczesniej? Nie proponuje go rowniez dzien pozniej wieczorem, bo idzie wtedy na 1,5h do silowni...

No i co sadzicie o jego obawach dot. pracy? Czy to nie jest tylko wymowka? Ja juz sie go o to spytalam (powiedzialam wprost:"Jesli przygotowujesz mnie ta rozmowa do ostatecznej decyzji, to lepiej powiedz mi teraz wszystko") , oczywiscie powiedzial, ze nie jest...tylko ze jego CZYNY nie wyrazaja jakiegos wielkiego zainteresowania moja osoba....

Wiem, ze facet jest ambitny i zapracowany, ale gdzie sa w tym moje potrzeby? Zaproponowal mi, zebysmy spotkali sie jutro, ale jestem juz umowiona z kolezanka wiec zaproponowalam mu czwartek...

Czy wedlug Was poiwnnam powiedziec mu, ze mam ochote spedzac z nim wiecej czasu, ze nie interesuje mnie zwiazek bez zobowiazan? Bardzo chcialabym widziec sie z nim te 2-3 razy w tyg. nawet tylko na godzinke... czy tez moze podczas spotkania przed jego wyjazdem byc chlodna, skrocic spotkanie do maksimum...? Tylko ze w ostatnich dniach odsunelam sie, nie podejmowalam pierwsza kontaktu, i nie zobaczylam jakicchs staran z jego strony... jedyna reakcja to zlosc na moj brak odp. na jego smsa o powrocie... sad Tylko ze nawet wtedy gdyu byl zly, nie zadzwonil, tylko napisal (mam wrazenie, ze nie ma odwagi mnie uslyszec po tamtej rozmowie)...Obawiam sie, ze on czuje, ze mi zalezy i moze przez to sie wycofuje? Dodam, ze dzien wczesniej przed ta trudna rozmowa rozmawialismy przez telefon, mowil mi, ze jest bardzo zmeczony po pracy, a ja na to "szkoda, bo naszla mnie ochota zobaczyc cie teraz ale wiesz, ze gdy mowisz, ze jestes zmeczony, mam wrazenie, ze bede ci sie narzucac proponujac ci nawet krotkie spotkanie?" On na to "Nigdy nie odebralem cie jako osobe narzucajaca sie... ale naprawde jestem zmeczony, zobaczymy sie jutro, i prosze nie bierz do siebie tego ze dzis nie dam rady"... Powiedzialam z usmiechem "nie martw sie, nie ma sprawy".... i wszystko bylo pieknie, a dzien pozniej sprawil mi bol swoimi obawami, zachowal sie jak facet bez jaj wedlug mnie!

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to mozliwe, ze tak nagle stracil zainteresowanie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024