Witam wszystkich forumowiczów. Chciałabym uzyskać opinię innych ludzi na temat, który mnie bardzo dręczy i spędza sen z powiek. Rozmawiałam z kilkoma przyjaciółkami, ale zdania są podzielone, gdyż niektóre po prostu nie lubią mojego już byłego partnera. Jestem prawie pełnoletnią osobą, która przez kilka miesięcy spotykała się z chłopakiem starszym o dwa lata. Jestem do niego bardzo przywiązana, ponieważ on, jako jedyny dawał mi ogromne wsparcie po śmierci mojego taty w trakcie, gdy reszta rodziny była pogrążona w smutku. Generalnym problemem jest to, że on wiedział, że go bardzo kocham i jest mi źle po utracie taty, który był dla mnie przyjacielem: miałam z nim bardzo dobry kontakt porównując relacje z rodzicami innych osób. Pomimo to mój chłopak miał dziwne wymagania wobec mnie. Był chorobliwie zazdrosny, kazał wracać mi do domu o określonej porze (nie mieszkaliśmy razem), podczas gdy on przesiadywał z kolegami do późna nocy na dworze i często tłumaczył się, że on jest chłopakiem i mu wolno więcej. Często nadużywał alkoholu, podczas gdy robił mi karczemne awantury, gdy ja spotkałam się z koleżanką i wypiłam jedno piwo, bądź jedno na pół z koleżanką. Otwarłam się przed nim tak, jak przed nikim innym i on pragnął a wręcz wymagał, żebym ja zmieniła się, przystosowała się do jego wizji, jego zachcianek, jaka powinnam być. Myślę, że wynika to z tego, że wychowaliśmy się w dwóch różnych miastach a on opowiadał mi, że tam, w jego mieście jest tak a nie inaczej, dlatego on chce, żebyśmy byli na jego warunkach. Przed naszym związkiem miałam kolegów i koleżanki, a w trakcie, gdy byliśmy razem kazał usunąć ich numery, kazał usunąć ich, jako moich znajomych z portali społecznościach, a na dodatek wybuchał gniewem, gdy tylko inny chłopak przechodząc obok mnie zerknął w sumie na nas, ale on uważał, że ja się do niego uśmiecham i itp. To ja w naszym związku starałam się robić wszystko, podczas gdy on wymagał cały czas czegoś innego, czegoś bardziej wymyślnego. Kilka dni temu wyjechał za granicę, odwiedzić swojego ojca. Kazał mi wracać do domu punkt 20.00, gdyby była konieczność w ogóle z tego domu wyjść. Co się dowiedziałam, regularnie sprawdzał moje wiadomości z moimi już nielicznymi znajomymi na między innymi Facebooku, i zrobił mi znów awanturę o to, czego się dowiedział. A dowiedział się, że wróciłam dnia poprzedniego do domu krótko po 20.00 ale na pewno przed 21.00. Napisał mi, że on nie potrafi mi zaufać, że żałuje tego, że do czegokolwiek doszło między nami. Krótko później napisał mi, że kocha mnie, ale po prostu nie potrafi ze mną być. Raz zdarzyło się, że rozeszliśmy się, ale po kilku dniach znowu do siebie wróciliśmy. Boję się, że tym razem nic już z tego nie będzie, ponieważ on upiera się przy fakcie, że go kłamię i nie można mi ufać. Chciałabym do niego wrócić, ponieważ bardzo go kocham, ale nie jestem pewna czy dobrze zrobię walcząc o niego. Co na ten temat myślicie? Powinnam walczyć, słuchać mojego serca, które chce z nim być czy posłuchać rozsądku i dać sobie spokój?
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Pozdrawiam serdecznie. :-)