Właśnie... wieczory to chyba najgorsze chwile w całym dniu. Kiedy skończę swoje obowiązki, mam czas wolny... najchętniej przytuliłabym się do kogoś bliskiego i po prostu czuła życie... nic z tego. Jedyne towarzystwo, jakie mam, tu we Frankfurcie, to moje własne. Na ogół nie nudzę się ze sobą, ale bywają takie chwile, kiedy brak obecności drugiego człowieka po prostu, fizycznie boli. Najgorsza jest świadomość, że ani na obczyźnie, ani tam w Polsce, tak na prawdę nikt za mną nie tęskni, nie czeka, nie liczy dni do mojego powrotu... może tu zagrzeję się trochę...
Samotność w kraju. gdzie nawet Wesołych świąt brzmi jak "Ręce do góry!!!!" Współczuje...
Czemu nie szukamy bratniej duszy ? Dodatkowo wyjeżdżając w miejsce gdzie tambylcy traktują nas Polaków jak nie przymierzając Polacy Romów że się tak zapytam?
Czy to tak przypadkiem nie na własne życzenie taki stan rzeczy?
hmm... w pewnym sensie wszystko jest na własne życzenie. Jesteśmy efektem naszych decyzji z przeszłości. Nie jestem tu wyjątkiem. Praca zagranicą była moją własną decyzją i nikt mnie do niej nie zmusił. Sama chciałam wyjechać i było mi tu nawet lepiej niż w domu. Prościej jest cierpieć na samotność w oddaleniu, niż przy kimś, kto z założenia powinien zapewnić odrobinę troski... Tu mogłam użalać się nad sobą, że jestem daleko od domu od wszystkiego co znam i kocham. Ale nadszedł dzień, w którym boleśnie uświadomiłam sobie, że uczucie samotności nie zależy od miejsca. Ono po prostu jest we mnie. Zakończyłam chory związek. Nie przestałam jeżdzić do pracy. Jeszcze... Pracę mam dobrą i jestem z odpowiednim szacunkiem traktowana. Wiem, mam szczęście
. Ale jeżdżę ze swoim bagażem smutku, zawiedzionych nadziei, rozczarowań. To tym jestem, a nie tym co mam... choć do kilku rzeczy jestem bardzo przywiązana
. Szukam bratniej duszy. Właśnie dlatego odważyłam się tu wczoraj zaglądnąć
.
Szukam bratniej duszy. Właśnie dlatego odważyłam się tu wczoraj zaglądnąć
Choć tylko internetowy to ja się zgłaszam na ochotnika
Bije od ciebie pozytywna energia a to pół sukcesu ![]()
Rozczarowanie hmm każdy chyba to przerabiał (szczęśliwi ci co nie)
Sorki, ale będę drążył dlaczego wyjazd ? "Prościej jest cierpieć na samotność w oddaleniu" To czemu nie góry jakieś ? Nawet w Bieszczadach można się zaszyć w odludziu..
mówiąc oczywiście w skrajnej formie antykonformizmu..
Powiedz coś więcej o sobie, znasz niemiecki biegle? Masz jakieś hobby ? Zainteresowania? Odnajdujesz się tam zawodowo? ITD..
Ha
Bieszczady to super pomysł, jest tylko jeden szkopuł: nie da się żyć bez pieniędzy. Tak niedoskonale jest skonstruowany system... może nawet by się dało, przy ogromnym samozaparciu i ciężkiej pracy w lesie i na roli... Ale całkiem uniezależnić się od tych kolorowych papierków byłoby trudno. Wiem, bo mieszkałam przez kilkanaście lat na górce, za wsią, w okolicach miasta zwanego Bramą Bieszczadów
. Bywało rozmaicie: spokój, cisza, brak kłótni sąsiadów, ale i konieczność zadbania o ciepło w domu, palenie w piecach, daleko do sklepu... Wróciłam do społeczeństwa i jego problemów: bezrobocie, kryzys i takie tam
. Wyjazdy, jakby nie było, pozwalają mi na niezależność finansową. A czy się odnajduję zawodowo?... Jestem tu opiekunką pewnej mocno starszej Niemki. Ćwiczę w tej pracy cierpliwość, empatię i pokorę, ale nie mam zadatków na altruistkę. Z pewnością nie jest to to, co chcę robić. Mam tu jednak pewne niewymierne korzyści: mnóstwo wolnego czasu. I wiem co z nim robić. Szlifuję swoje umiejętności webmasterskie i pewnego dnia mam nadzieję swoją pasję przekształcić w zawód. A wtedy... żadna siła nie wyciągnie mnie z domu, gdzieś w obce kraje, chyba, że na urlop:). Odosobnienie daje mi też inną korzyść: ograniczenie bodźców zewnętrznych ułatwia wejrzenie w siebie. To ciekawe zajęcie, mimo, że nie zawsze miłe... ja wiem, dlaczego jestem niezadowolona, potrafię odkryć własne schematy, niektóre nawet unieszkodliwić. Ale nie wszystkie... interesuję się tym, jacy są ludzie, dlaczego postępują, tak a nie inaczej, jakie motywy nimi kierują... Kiedy tu weszłam pierwszy raz, zdecydowałam się na to w desperacji. Czułam się okropnie sama. Jednak większość czasu, który tu spędzam, mija mi na pozytywnym nastawieniu do życia. Staram się nie tracić czasu na użalanie się nad sobą, nie spadać w dołki, bo potem trudno się z nich wygrzebuje... Nie pamiętam kiedy ostatnio i czy w ogóle, napisałam tyle o sobie... ![]()
Hellooo ![]()
Przepraszam że tak późno (praca ,praca) Ale chyba lepiej późno niż wcale ...
Tak z grubsza oświecony twoim postem, w pełni usatysfakcjonowany, dziękuje ![]()
Oczywiście samo doskonalenie poprzez introspekcje ,dialog wewnętrzny w ciszy i odosobnieniu jest bardzo ważne dla naszej "duchowości" Lecz ważne jest też, by z tym nie przesadzić.
Z autopsji znam przypadki ludzi którzy chcąc dotrzeć do własnego ja ,zbyt długo jak piszesz "ograniczali bodźce zewnętrzne" doprowadzając do wypaczenia własnego umysłu,narzucając przy tym swoistą "Protezę" Z której ciężko im się było wydostać w świecie zewnętrznym.
Myślę że złoty środek byłby wtedy kiedy z chaosu ,potoku słów ,umoralnień ,wylewności medialnej itd. Przechodzimy w stan odosobnienia w absolutnej ciszy dokonujemy wgląd w nasz świat wewnętrzny. Analizując ,bo porównanie tych światów jest niezbędne dla właściwej introspekcji..
Odnośnie Bieszczad ,pamiętam kiedy byłem jeszcze chłoptasiem ,na jakiejś kolonii czy obozie na szlaku na jakąś wysoką górę ,nie pamiętam dokładnie ,byłem świadkiem skrajnego odizolowania wręcz zezwierzęcenia pewnej pary w średnim wieku.
Wyobraź sobie, idziemy sobie idziemy jakimś szlakiem na tą górę i nagle w połowie drogi (gdzieś 1 dzień marszu od cywilizacji) w głębi lasu stała chatka ubita z gałęzi ,drzewa ,nagle z niej jak by w szoku wybiegło z niej dwoje ludzi przepasani skromnie szmatami ,ogólnie smród nieziemski ,dzikość level 100! . Stałem jak wmurowany ,oni też. Obozowicze poszli dalej ,ja się na nich gapiłem nie mogąc ogarnąć DLACZEGO.. Ten obraz nawet po tylu latach czasem do dziś widzę ,nie zapomnę go chyba do śmierci.
Można tylko gdybać dlaczego ludzie wybierają taką drogę .Lecz jeśli jest to wybór świadomy, nie zależny od czynników materialnych, to dlaczego? Co skłania do tak skrajnych zachowań antykonformistycznych?Czasem się nawet zastanawiam czy przypadkiem nie jest im lepiej? uciekając nie jako od wszystkich problemów świata ,zdając się tylko problemie co dziś zjem ?...
AAA odnośnie web-masteringu HAHAHAA taki mały uskok tematyczny, to wyślę ci moje projekty amatorskie stron , to dłuższy temat ,troszkę już siedzę w tej branży może coś podpowiem , może ty coś doradzisz?
Coś tu cicho , może przejdziemy na formę E-mail?
Coś tu cicho , może przejdziemy na formę E-mail?
Jestem za ![]()