Hej Dziewczyny
Chciałam się Was doradzić, bo może w kwestii mężczyzn i ich niezrozumiałych zachowań jesteście bardziej doświadczone ode mnie, bo ja tu czegoś chyba nie czaję.
Otóż 5 miesięcy temu (wg. mnie naprawdę dużo czasu) poznałam przemiłego faceta. Spotykamy się od tego czasu dosyć regularnie i jemu i mnie zależy na tych kontaktach. Obydwoje je inicjujemy i lubimy swoje towarzystwo. On jest sam i ja jestem sama ja mam 25 on 27 lat.
W tym miejscu pojawia się mój dylemat, bo naprawdę nie wiem, o co mu chodzi i do czego on dąży. Proponuje różne spotkania (spotykamy się 2-3 razy w tygodniu) poznałam również jego znajomych niby wszystko układa się super, ale wyobraźcie sobie, że on nie robi ŻADNEGO kroku dalej. Kompletnie nic witamy się i żegnamy uściskiem i to tyle przez 5 miesięcy nie zdobył się na to, aby mnie pocałować. W sumie nie jestem chyba aż taką poczwarą, co niektórzy uważają mnie nawet za atrakcyjną, ale o gustach się nie dyskutuje, bo nie w tym rzecz.
Pytanie jest raczej takie, że skoro nie chodzi mu o związek, a koleżanek i innych znajomych to ma już dużo, to, po jaką cholerę zawraca mi gitarę?
Może któraś z Was ma jakiś pomysł, bo ja już nie wiem.
Z góry dziękuje za wszystkie spostrzeżenia ![]()
No..w sumie to mamy równouprawnienie i XXI wiek.
A czy on Tobie się podoba? Może zrób jakiś mały gest w jego stronę, spróbuj ocieplić tę znajomość - tak delikatnie. Może po prostu jest nieśmiały? Albo Ty wysyłasz jakieś sprzeczne sygnały, nawet nieświadomie? Dotknij jego ramienia, gdy coś mówi, usiądź nieco bliżej niż zwykle.
Najlepiej mu powiedz wprost i wtedy wszystko się wyjaśni...choć mi się wydaje że między wami nic innego już nie będzie jak tylko przyjaźń