Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Witam,

Przytrafiła mi się historia o której chciałabym opowiedzieć. Mam tak psychicznie dość, że nie wiem już jak sobie radzić.
Na początku roku dałam się namówić przyjaciółkom na portal randkowy. Nigdy nie byłam zwolennikiem znajomości internetowych. Dostawałam głównie rubaszne, nieeleganckie propozycję choć pojawiały się też interesujące profile. Po kilku tygodniach napisał do mnie On. Wymieniliśmy kilkaset maili zanim zgodziłam się na spotkanie. Zrobił na mnie dobre wrażenie - kulturalny, otwarty, dowcipny, inteligentny. Świetnie wykształcony - pracownik wymiaru sprawiedliwości. Spotykaliśmy się okazjonalnie ze względu na moją pracę, wyjeżdżam służbowo za granicę kilka razy w miesiącu, potem coraz częściej. Nie było wielkich wzlotów ani uniesień. On jest bardzo emocjonalnym i uczuciowym człowiekiem, ja wręcz przeciwnie - nie przepadam za przesadną egzaltacją ( Przyjaciele żartują, że mogłabym zatopić Titanica ). Mimo to zaangażowałam się w ten związek i szybko pojawiły się trudności. Otóż On jest 10 lat starszy ode mnie i rozwiedziony. Mieszkanie, jak i sporą część majątku zostawił byłej żonie choć prawnie pozostał właścicielem. Mimo, że nie ma zasądzonych alimentów ( byli bezdzietni ) łoży na jej utrzymanie i to nie małe pieniądze ( Proszę sobie wyobrazić, że tylko na potrzeby ich dwóch kotów przeznacza koło 800 zł miesięcznie ). Okazało się, że nawet intratne stanowisko nie uchroniło go przed długami. Ma kilka kredytów które są następstwem nieudanych inwestycji. O wszystkim poinformował mnie sam i uczciwie przedstawił sytuację w związku z byłą małżonką która cierpi na depresję i inne zaburzenia psychiczne. Początkowo byłam przekonana, że należy go skreślić, ale trafiły do mnie racjonalne argumenty. Nie bierze odpowiedzialności za chorobę byłej żony mimo, że współczuję jej i wspiera, został oszukany przez inwestora, wyciągnął wnioski.

Nie byłam zachwycona. Właśnie kupiłam kamienice i przeprowadziłam generalny remont. Miałam obiekcję lecz ostatecznie zaproponowałam mu żeby się wprowadził. On nie łoży na czynsz - płaci horrendalne raty kredytu i opłaca rachunki swojego mieszkania w którym żyje była żona z kotami. Życie codzienne układa się dobrze - jest pomocny, nie ma problemów ze sprzątaniem i robieniem zakupów. Nasz związek mimo widocznego braku rumieńców jest satysfakcjonujący. Niestety, prozaiczne problemy są nie do przeskoczenia.

On ma bardzo sympatycznych rodziców. Są mną zachwyceni. Chwalą urodę, karierą zawodową i to jak szczęśliwy jest ich syn. Niestety moja rodzina jest na całkowicie odległym biegunie. Zarówno Matka jak i Ojciec są lekarzami, wychowywałam się w dostatku i poszanowaniu dla pieniądza. Rodzice mają dokładną wizję mojego przyszłego męża - wykształconego, zamożnego, nieskazitelnego. Nie wdrażałam ich w szczegóły o moim partnerze więc Tata wziął sprawy w swoje ręce i zatrudnił detektywa. Od razy wezwali mnie na dywanik. Rodzicom nie podoba się aspekt niereformowalnej byłej żony, długów i braku wkładu we wspólne życie. Sekundują im mój brat, Dziadek i reszta rodziny. Zawsze byliśmy bardzo blisko - wspólnie spędzamy wszelkie okazje, jeździmy na wakacje, dużo rozmawiamy. Mam naprawdę dużą i bardzo zżytą familię. Nie ma się co dziwić, że o szczegółach wyciągniętych przez Ojca dowiedzieli się niemal wszyscy w rekordowym czasie.

On nie rozumie tych pretensji. Uważa, że miał prawo do błędów, ale teraz jest innym człowiekiem. Wiem, że kiedyś dopuszczał się zdrad małżeńskich również z przyjaciółką z którą nadal ma kontakt. Wcześniej nie miałam z tym problemów - wierzyłam mu, ale teraz moi rodzice zasiali we mnie ziarno nieufności. Prowadzą szeroko zakrojoną kampanie przeciwko Niemu. Są naprawdę zdesperowani. Do tego stopnia, że Dziadek zamierza mnie wydziedziczyć. On zupełnie się od tego odciął. Uważa, że zachowuje się jak nastolatka i nie mam własnego zdania. Obraził się kiedy odmówiłam zakupienia samochodu ( za który Ja miałam zapłacić ). Sądzi, że skoro go nienawidzą to trudno, nazywa ich "toksycznymi" i twierdzi, że to "patologia". Oczekuje życia jeden na jeden. To jego słowa.

Nie widzę rozwiązania tej sytuacji. Zostałam wychowana w taki nie inny sposób, kocham rodzinę i wierzę, że chcą jak najlepiej. Nie umiem odciąć się od najbliższych. Nie jestem gotowa na takie poświęcenie. Mam mu za złe kwestię finansową. Gdybym sprzedał mieszkanie mógłby spłacić długi i zacząć od zera, ale nie chcę tego zrobić. Początkowo zgadzałam się na takie rozwiązanie, ale teraz zaczynam czuć się jak ofiara łowcy posagów. Nie wiem ile w tym prawdy a ile paranoi którą wciskają mi do głowy rodzice.

Potrzebuje opinii osób trzecich.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Łoży 800 zł na koty, a nie daje na swoje mieszkanie?

Toż to Ty w takim razie te koty utrzymujesz.

Problemy problemami. Tylko ja nie widzę powodu, żebyś Ty ponosiła konsekwencje jego głupoty. Jego pomyłki. OK. To niech je weźmie na swoje barki. A on zrzuca je na Twoje. Wygodnie się urządził.

Jaką masz pewność, że jak już stanie na nogi, jak Twoim kosztem pospłaca kredyty, nie kopnie Cię w...

Nie. Tak nie postępuje honorowy mężczyzna.

A gdyby nie mieszkał u Ciebie, to za co by żył?
A czy choć na życie daje?

3

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Początkowo była taka rozmowa, że ja spłacę te kredyty, ale szybko się opamiętałam. Nie sądzę żeby kiedykolwiek był w stanie oddać taką kwotę. Gdyby nie mieszkał u mnie sądzę, że jak poprzednio mieszkałby na swoim z byłą żoną i tymi nieszczęsnymi kotami - tak to wyglądało wcześniej. Owszem, dokłada się, ale skromnie.

Wspomniałaś o honorze, tak się składa, że on jest sędzią.

4

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Hmmm.... Sędzia to tylko zawód. Pewnie jakieś predyspozycje trzeba mieć, ale - myślę - że jednak (jak w każdym zawodzie)  z pożądanymi doń cechami różnie bywa.


Uważam, że powinnaś być ostrożna.

Czy jego żona nie ma dochodów? Nie pracuje?
Jeśli pracuje, jednak powinien ograniczyć koszty z nią związane. Utrzymanie kotów naprawdę tyle nie kosztuje. Zresztą jak są chude lata to i koty mogą przejść na nieco tańsze jedzenie (wystarczy samemu dla nich pitrasić, wychodzą grosze, a na jakości nie zbywa).

Jeśli Ci na nim bardzo zależy, daj mu czas na unormowanie tych spraw. Nie za dużo.
Nie możesz utrzymywać dorosłego faceta. Dla mnie to chore. Zwłaszcza gdy on taki rycerski wobec żony i tych kotów. wink

5 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-07-08 17:54:46)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
Zanna napisał/a:

Początkowo była taka rozmowa, że ja spłacę te kredyty, ale szybko się opamiętałam. Nie sądzę żeby kiedykolwiek był w stanie oddać taką kwotę. Gdyby nie mieszkał u mnie sądzę, że jak poprzednio mieszkałby na swoim z byłą żoną i tymi nieszczęsnymi kotami - tak to wyglądało wcześniej. Owszem, dokłada się, ale skromnie.

Wspomniałaś o honorze, tak się składa, że on jest sędzią.

Więc nie ma się co dziwić, że polskie prawo leży i kwiczy.
On nie jest w porządku wobec Ciebie, namawia Cię na swoje zachcianki (np. samochód), nie miał chyba wielkich oporów jak początkowo miałaś spłacić jego kredyty. Jednym słowem dobrze się przy Tobie urządził, znalazł sobie Panią, która go utzymuje.

Z drugiej strony rodzice także nie postąpili prawidłowo. Jacyś detektywi, konspiracje i dziadek szantażujący wydziedziczeniem.

Nie wiem co zrobisz, mam nadzieję, że podejmiesz  DLA SIEBIE najlepsze decyzje. Ja na Twoim miejscu, zrezygnowałabym z tego związku, szczególnie, że sama napisałaś, że "fajerwerków" nie ma. ale rozstanie należy tak zorganizować, żeby Twoja rodzina nie pomyślała, ze to dzięki nim. Jakby zaczęli żyć w takim przeświadczeniu to w kolejnych kwestiach znowu zaczęliby wywierać wpływ na Twoje decyzje.

6

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Mam swoistego rodzaju opory przed zakończeniem tej sytuacji. Naprawdę trudno jest mi kogoś poznać przy pracy jaką wykonuję. Byłam w kilku związkach i każde opłaciłam kompletnym załamaniem. Jestem monogamistką, chciałabym już założyć rodzinę, myślę o dzieciach. Wizja zaczynania od początku mnie po prostu przeraża.

7

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
Zanna napisał/a:

Mam swoistego rodzaju opory przed zakończeniem tej sytuacji. Naprawdę trudno jest mi kogoś poznać przy pracy jaką wykonuję. Byłam w kilku związkach i każde opłaciłam kompletnym załamaniem. Jestem monogamistką, chciałabym już założyć rodzinę, myślę o dzieciach. Wizja zaczynania od początku mnie po prostu przeraża.

A nie przeraża Cię wizja wychowywania dzieci z nierobem, żerującym na Twoim pragnieniu bycia w związku?

8

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

No tak. Ten jest tak obciążony kredytami, że na pewno nigdzie nie odejdzie... Byle mu dawała wikt i opierunek.
To też jest w sumie jakieś wyjście z sytuacji. wink

Żartuję. Przepraszam, bo mogłaś się poczuć urażona.

Z tego co piszesz, widać, że jesteś wartościową osobą. Wiem jak trudno jest zaczynać od nowa. Większość ludzi z tego forum to wie. Tylko czy lęk przed nowym może być jedynym powodem, by trwać w tym co jest, choć nam to nie odpowiada?

Zdradzał żonę (może jednak ma więcej wspólnego z jej załamaniem), narobił długów...

To idealny kandydat na ojca Twoich dzieci?
Będziesz utrzymywać całą tę rodzinę sama?


Nieważne jaką masz pracę. Teraz jest dużo możliwości, by kogoś poznać. Metoda prób i błędów niestety nieunikniona. Jednak lepiej spróbować znów i się po raz kolejny pomylić niż tkwić z mylnym wyborem tylko dlatego że nie mamy już siły znów próbować.

To moje zdanie. Choć ja sama wiem, że te mądrości tylko w teorii są takie proste. W życiu znaczniej trudniej. Oj ciężko podnieść kotwicę... szukać nowego miejsca... bo kto nam powie, że będzie lepsze... może gorsze...
No... znam i ja to wszystko.
Sama sobie powinnam radzić. wink

Zrób jak uważasz. Bądź jednak ostrożna. smile

9

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
Zanna napisał/a:

Mam swoistego rodzaju opory przed zakończeniem tej sytuacji. Naprawdę trudno jest mi kogoś poznać przy pracy jaką wykonuję. Byłam w kilku związkach i każde opłaciłam kompletnym załamaniem. Jestem monogamistką, chciałabym już założyć rodzinę, myślę o dzieciach. Wizja zaczynania od początku mnie po prostu przeraża.

Nie idź na łatwiznę. To głupie, że dla strachu przed osamotnieniem, dla wizji rodziny jesteś gotowa zawalić sobie życie. Uwierz, człowiek może być samotny nawet będąc w związku a jeśli miałabyś z nim dzieci to i one będą cierpieć, bo wam się będzie sypać związek przez takie sprawy. Nawet nie jesteś do niego przekonana. Prędzej czy później będziesz bardziej nieszczęśliwa niż usatysfakcjonowana tym, że jesteś w tym związku. Widocznie to jeszcze nie ten jest ci dany, nie łam się smile
Lepiej w wieku powiedzmy 35 lat znaleźć kochającego mężczyznę na całe życie niż jako 25-latka wyjść za mąż i za 10 lat żałować tego kroku. Musisz znaleźć w sobie tą siłę, szanuj siebie jako kobietę i uwierz, że jeszcze wiele przed tobą.
Wiem, że to trudne ale czy ktoś powiedział, że w życiu będzie łatwo? wink Życzę powodzenia!

10

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Weź ty go sprawdź, czy on naprawdę jest sędzią. No bo jeśli w tym bur***u sędzia ordynarnie za Kalibabkę robi to ja mam nadzieję, że tym niemiecko-rosyjskim kondominium zostaniemy jeszcze za mojego życia...

11

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
Zanna napisał/a:

Prowadzą szeroko zakrojoną kampanie przeciwko Niemu. Są naprawdę zdesperowani.

myślę, że mają ku temu kilka powodów..
chcą Cię chronić przed kimś kto Cię wykorzystuje, ich córkę wnuczkę i siostrę..
myślisz że chcieliby dla Ciebie źle? mówiłaś że zawsze układało się dobrze w rodzinie.

Zanna napisał/a:

On zupełnie się od tego odciął. Uważa, że zachowuje się jak nastolatka i nie mam własnego zdania. Obraził się kiedy odmówiłam zakupienia samochodu ( za który Ja miałam zapłacić ). Sądzi, że skoro go nienawidzą to trudno, nazywa ich "toksycznymi" i twierdzi, że to "patologia". Oczekuje życia jeden na jeden. To jego słowa.

oczekuje, że odetniesz się od rodziny. uważasz, że to normalne??
obraził się , że mu/Wam nie chcesz kupić samochodu?? nie wiem czy się śmiać czy.. neutral

Zanna napisał/a:

kocham rodzinę i wierzę, że chcą jak najlepiej. Nie umiem odciąć się od najbliższych. Nie jestem gotowa na takie poświęcenie.

i bardzo dobrze. nigdy tego nie rób. zrozumiałabym jeszcze jakby w Twojej rodzinie działo się naprawdę bardzo źle i kontakt z nimi by Cię niszczył, ale opisałaś Wasze relacje pozytywnie więc tutaj nie ma nad czym się zastanawiać. chce Cię odciąć od osób które źle o nim mówią, nie chce aby ktokolwiek mącił Ci w głowie, bo nadal chce prowadzić tak wygodne życie.

12

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
Zanna napisał/a:

...Sądzi, że skoro go nienawidzą to trudno, nazywa ich "toksycznymi" i twierdzi, że to "patologia". ...

Ja też uważam, ze to patologia. Po takich numerach zerwał bym kontakt z rodziną.
Rzeczywiście zachowujesz się dziwnie, pozwalając by rodzina wybierała Ci partnera.
To jest chore.

13

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Czy jesteś pewna, że powiedział Ci prawdę o swojej przeszłości? Znasz jakiś jego znajomych, oprócz rodziców? On się nieźle ustawił, więc to normalne, że jego rodzice są Tobą zachwyceni. Cała ta sprawa jest dla mnie podejrzana. Utrzymuje mieszkanie, w którym nie mieszka, utrzymuje żonę i koty, a Ty utrzymujesz jego..

Tak się jeszcze zastanawiam, dlaczego nie powiedziałaś rodzicom, jak wygląda sytuacja? To ich pewnie zaniepokoiło i stąd ten detektyw. Oczywiście nie pochwalam, ale staram się zrozumieć ich zachowanie. A to, że chłopak chce Cię odciągnąć od rodziców to już bardzo źle o nim świadczy. Gdyby był w porządku to sam chciałby wyjaśnić wszystko Twojej rodzinie.

No i jeszcze te zdrady, a z przyjaciółką nadal utrzymuje kontakt...

Jak dla mnie zbyt dużo niewyjaśnionych spraw. Pewnie sama masz wątpliwości, stąd założenie tego wątku. Radziłabym powiedzieć, żeby najpierw wyprostował swoje sprawy, a dopiero potem wspólne mieszkanie. Zobaczysz, jak zareaguje i to też pozwoli Ci się zorientować w sytuacji.

A tak na marginesie:nie warto być z kimś, tylko po to, aby nie być samą.

14

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
N4VV napisał/a:
Zanna napisał/a:

...Sądzi, że skoro go nienawidzą to trudno, nazywa ich "toksycznymi" i twierdzi, że to "patologia". ...

Ja też uważam, ze to patologia. Po takich numerach zerwał bym kontakt z rodziną.
Rzeczywiście zachowujesz się dziwnie, pozwalając by rodzina wybierała Ci partnera.
To jest chore.

Nie zgadzam się z takim twierdzeniem - świadczy o niezrozumieniu tematu. Mam bliskie, partnerskie stosunki z rodzicami i jestem w stanie pojąć ich zachowanie za względu na troskę i orientację, że coś zwyczajnie leży mi na wątrobie a mam opory aby o tym mówić.

Tak, On naprawdę jest sędzią i rzeczywiście znam jego przyjaciół, znajomych oraz kilka krewnych. W kwestiach personalnych z pewnością mówi prawdę, ale jeżeli chodzi o wybryki z przeszłości nigdy nie ma się tej pewności. Powiedzmy sobie szczerze - kiedy miałam 20 parę lat nie martwiłam się brakiem partnera, w ogóle nic to dla mnie nie znaczyło. Po 30 stce zaczęłam mieć parcie na rodzinę i stabilizację i każda osoba która osiągnęła tę barierę wiekową zaczynam mieć coraz większe trudności z podejmowaniem nowych związków. Im człowiek jest starszy tym więcej wyrabia w sobie nawyków i zasad w konsekwencji czego ma większy problem z zaakceptowaniem drugiej osoby.

15

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Zanna, tak niewiele Ci potrzeba do szczęścia, że się zadowolisz niepewnym facetem, którego nie kochasz?

16

Odp: Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.
Zanna napisał/a:

Im człowiek jest starszy tym więcej wyrabia w sobie nawyków i zasad w konsekwencji czego ma większy problem z zaakceptowaniem drugiej osoby.

a ja to widzę tak, im człowiek jest starszy tym (przeważnie big_smile ) mądrzejszy i większe pojęcie z kim mógłby ułożyć sobie życie.
jest w stanie szybciej odkrywać wady drugiego, łatwiej poznawać, więcej wie, ma większe doświadczenie w kontaktach z ludźmi.
myślę, że jak trafia swój na swego to nie ma większych problemów z akceptacją nawet tych dziwniejszych nawyków.

ale rozumiem, kobieta po 30stce.. powoli zbliżają się ostatnie dzwonki na dzieci. ale powoli! chyba trochę za bardzo skupiłaś się na "maniu kogoś" niż na znalezieniu i byciu z kimś odpowiednim,a  takie podejście do tematu zazwyczaj źle się kończy. zalecam się rozluźnić. przemyśleć sprawę na spokojnie z użyciem mózgu, zastanowić się czy naprawdę odpowiada Ci to w czym tkwisz.
a może stopniowo coś zmieniać? zaproponować inne rozwiązania w związku. jak ktoś podał wyżej. od tego można zacząć.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzice nie akceptują mojego partnera. Istne szaleństwo.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024