Kilka miesięcy temu zerwałam z facetem, z którym byłam dość długo i jakiś czas temu zaczęłam się spotykać z nowym facetem. Obecnie chyba nawet jestem już z nim w jakimś rodzaju "związku". Piszę to w cudzysłowie bo no właśnie... mam do niego mieszane uczucia. Poznaliśmy się w niezbyt sprzyjającej sytuacji i nie pomyślałabym wtedy, że nasza znajomość zmierzy w tym kierunku, w którym jest teraz. Nawet na początku mu o tym mówiłam, że nie chcę się z nikim wiązać, a jednak on mnie jakoś przechytrzył i wpadłam jak śliwka w kompot. Przeraża mnie jednak to, że codziennie odkrywam w nim cechy, które miał mój były i bardzo mnie one denerwują + we mnie budzą się dawne obawy i paranoje, przez które często płakałam i zarywałam wiele nocy. Przez to podobieństwo do mojego byłego jestem strasznie podejrzliwa i zadręczam się już na zapas. Może i facet jest w porządku, ale ja jednak nie czuję tego czego potrzebuję w tej chwili. Dostaję tak jakby to samo zgniłe pożywienie tyle, że z innej ręki... Nie będę się wdawać w szczegóły, bo chyba najważniejsze są moje odczucia. Jestem w pierwszej fazie związku, powinnam szczebiotać jak ptaszek i być mega szczęśliwa a nie zarywać noce, płakać i kombinować jak by tu zrobić aby to przerwać i czy powinnam to przerwać? Miło jest się przytulać i całować, mieć kogoś komu można o wszystkim powiedzieć, ale powoli zaczynamy nie mieć o czym gadać, on mi dużo obiecywał a wychodzi na to, że sama muszę sobie te obietnice spełnić + spełnić też przy okazji jego marzenia, bo mięliśmy wspólny cel. Teraz wszystko zostało na mojej głowie... Ciągle mi mówi, że jak mam jakieś obawy powinnam z nim porozmawiać, ale jak z nim rozmawiam i mówię jak jest to on odpowiada tylko "jakoś sobie z tym poradzimy" i nic dalej nie robi a ja zostaję z tym znów sama... Niby mówi mi wszystko to co chcę usłyszeć, ale to tylko słowa i nic poza tym. Dlatego pytam się was i bardzo proszę o radę... ufać sercu i dać sobie spokój czy to może ze mną jest coś nie tak i powinnam odganiać te złe przeczucia ?
2 2013-06-27 08:14:02 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-06-27 08:14:29)
Dostaję tak jakby to samo zgniłe pożywienie tyle, że z innej ręki...
jeśli tak czujesz, zostaw to. po co Ci kolejny związek który doprowadza Cię do ruiny?
ufać sercu i dać sobie spokój czy to może ze mną jest coś nie tak i powinnam odganiać te złe przeczucia ?
ufać swoim uczuciom.
w tym przypadku dać sobie spokój.
Jesli intulicja mowi Ci, ze jest cos nie tak to uciekaj. W takich wypadkach intulicja zwykle ma racje. Lepiej byc samej niz z dupkiem, ktory Ci zafunduje nerwice, a na koniec i tak zostawi.
Do postu poprzedniczek dodam pytanie. Czy te podobieństwa między obecnym a byłym partnerem to wady? Czy po prostu jakieś przyzwyczajenia? Jest jakiś powód dla którego zostałaś sama ze spełnianiem waszych wspólnych marzeń? Czy to po prostu brak zapału z jego strony?
Niektóre fragmenty Twojego opisu przypominają mi jedyny związek w moim życiu, który był strasznym błędem. A skończył się moją ulgą, że mam to już za sobą. Tylko że w moim wypadku były ciągle pretensje ze strony faceta i prowokowanie sprzeczek abym musiała przeprosić.
5 2013-06-27 17:24:45 Ostatnio edytowany przez stokrotka0988 (2013-06-27 17:29:42)
Podobieństwa są w tym jaki jest dla mnie, jak się zachowuje, czasami mówi coś co mogę uznać jako cytat mojego byłego. A jeżeli chodzi o te marzenia... jest to wyjazd za granicę, który mi obiecał po prostu powiedział "wywiozę cię stąd i będzie cudownie". Wiecie, każda głupia dziewczyna o tym marzy, że wyjedzie z facetem swoich snów i ułoży sobie cudowne życie gdzieś z dala od obecnego syfu, w którym się znajduje. Zapewniał, robił nadzieje itp. a teraz to ja ten wyjazd załatwiam, bo on jednak nie ma kontaktów... strasznie mnie to sfrustrowało i aż odechciało mi się tego wyjazdu, a tym bardziej jego. Jest to facet bardzo flegmatyczny, małomówny o wysokim mniemaniu o sobie i przekonaniu, że ma niesamowity urok i dziewczyny ciągle o niego zabiegają... a jak dla mnie jest przeciętny, tylko ma dosyć intrygujące oczy. Nie wiem czy chcę być z takim facetem, który jest powściągliwy w czynach ale za to pięknie się wypowiada. Marzę o tym, aby ktoś dotrzymywał mi kroku, realizował ze mną szalone pomysły, był bardziej pewny siebie niż ja i zdecydowany, aby mnie ktoś złapał za rękę, mocno przytulił i abym czuła, że jestem jego a nie denerwowała się, że "ten jego urok" będzie mi przysparzał rywalek i stanę się zazdrosna, zaborcza i podejrzliwa... w sumie powoli się taka staję... a ten urok może sobie wsadzić gdzieś...
Mój były też taki był, taki "fajny" i truł mi głowę o tym, jak jego koleżanka się w nim wielce zakochała. Grrr... jak to wspominam zabiłabym obojga...
Dodam jeszcze, bo nie wiem co o tym myśleć... to normalne, że facet na początku związku mówi, że 3tyg. temu spotykał się z inną, ale była "głupia", lub, że ostatnio na imprezie nasza wspólna koleżanka go macała po kolanie lub, że na imprezę, na której się poznaliśmy miał przyjść z tamtą panną?
Ja nie jestem jego w ogóle pewna! Czy nie jestem jedną z opcji... nie powiedział, że mnie kocha i oficjalnie mało kto wie, że jesteśmy w związku. To już jakieś 3 miesiące jak się spotykamy...
Ja na Twoim miejscu najpierw dałabym sobie czas aby wszystko poukładać, uspokoić się, zapomnieć o byłym, bo widać że bardzo dręczy Cię przeszłość. Dopiero kiedy poczujesz się już całkiem wolna od takich myśle, wejdź w jakąś relację. Wybijanie "klina klinem" jest w tym przypadku złym pomysłem, skrzywdzisz siebie jeszcze bardziej. Zaufaj mi, wiem co mówię.
Czyli mam z nim zerwać? Mamy plany na ten weekend... Nie wiem jak to zrobić. Z resztą obawiam się, że zawsze tak będzie kiedykolwiek zechcę z kimś być, a nie chcę być wiecznie sama...
8 2013-06-27 22:26:51 Ostatnio edytowany przez małakobietka88 (2013-06-27 22:47:42)
Haha jakbym słuchała mojego byłego. Jak widać w żadnym z wypadków nie skończyło się to dobrze. Facet dodatkowo chował przede mna telefon od poczatku tej "niby znajomości", też nie okazywał uczuć, a wszyscy jego koledzy byli przekonani że się mna bawi bo tak te realcje przedstawiał... Mnie mowił jak to mnie kocha ale czesto ignorował i opowiadał, że faceci zawsze maja kochanki i mieć będą. CO do wyjazdów to też mi naopowiadał co to nie bedziemy robic, jak to wyjedziemy na studia za granicę a jak zamieszkalismy ze sobą to rzeczywistosc była brutalna -nie mogłam go wyciągnąć z domu nawet na piwo a jak poczuł ze jestem jego to miał gdzies nawet w sytuacjach mega kryzysowych. Poczytaj jeden z moich wątków. Zachowania negatywne się nasilały.
Moja intuicja podpowiadała mi od poczatku ze cos jest nie tak. ALe własnie! raz było nie tak a innym razem mega pięknie. Chodziłam jak po herbatce na grzybkach. Niby wiedziałam ze jest do bani a z drugiej strony przeciez jest ok.... no i człowiek nie chce być sam...
NIE LEKCEWAŻ SYGNAŁÓW. MNIE TEN ZWIAZEK KOSZTOWAŁ 8 miesiecy dochodzenia do siebie i stan kiedy miałam ochote ze soba skonczyc... Potem dochodzi manipulacja, obarczanie wina a na koniec zostawienie Cie bo jestes do bani mimo ze to on nawalał.
Takie były pierwsze sygnały jak u Ciebie.
Cytując tekst mojej babuni: Lepiej w szczerym polu, niż za byle jakim krzaczkiem
lub "lepsze nic od niedoskonałości".
jeszcze jedna sprawa! Mega ważna! Nim nie dojdziesz do siebie i nie zrozumiesz czemu przyciągasz takie typy, bedziesz je przyciągać. I kazdy bedzie podobny. Moim zdaniem problem tkwi w tym, ze nie chcesz byc po prostu sama...
CO do zachowania czy to rnormalne co mówił! NIE TO NIENORMLANE TO TEKST ŻYWCEM Z BYŁEGO. TO ZWYCZAJNA MANIPULACJA I to na samym początku co BAAAARDZO zle rokuje. Normlany zakochany facet zrobi wszystko byś przypadkiem sie nie rozmyśliła i nie pomyslała ze cos moze byc nie tak. Pięć razy waży słowa. Dupek i dzieciniada. kopnij go nim on Cie skrzywdzi. A takie typy sie ie zmieniaja i zrobi to, wczesniej czy pozniej.
Swoim zachowaniem a własnie do tego dąży, zniszczy w Tobie poczucie wartości, bedziesz czuła się wiecznie zagrożona, tym samym przywiąże do siebie bo uznasz ze skoro jest tyle lepszych to kto normlany moze Cie chcieć? Zaczniesz o niego zabiegać, nadskakiwać - to klejny etap programu, aby go nie stracic bo jak mówisz "jak śliwka w kompot" a potem to już jak chomik na karuzeli... Będzie źle ale żal skonczyc bo przeciez tyle w ten związek włożyłas... no i TYLE JEST CHĘTNYCH WIEC COS W NIM MUSI BYĆ! BZDURA.
Typowe zagrywki. Ja już majac cos takiego za sobą koleś gdyby na mnie trafił dostałby takiego kopa, że mielibyśmy pierwszego człowieka na Jowiszu... Żałuje tylko, że wcześniej nie byłam taka mądra ale Ty masz szansę!!
Skąd jesteś? Może to ten sam typ ![]()
....obawiam się, że zawsze tak będzie kiedykolwiek zechcę z kimś być, a nie chcę być wiecznie sama...
Lepiej sama, niż w toksycznym układzie.
Normlany zakochany facet zrobi wszystko byś przypadkiem sie nie rozmyśliła i nie pomyslała ze cos moze byc nie tak. Pięć razy waży słowa.
To mi dało do myślenia!!! Jutro... a raczej dzisiaj, bo już po drugiej w nocy, z nim zrywam! Kategorycznie. Na prawdę się nacierpiałam w poprzednim związku o byle co... i nie warto było tylu łez i bólu. Jestem umówiona z koleżanką a on z kolegą, zapytam o spotkanie wcześniej zanim spotkamy się ze znajomymi, koleżanka poprawi mi później humor a on niech robi co chce. Ze wspólnego weekendu nici, mam zaproszenie do znajomych na grill i z niego skorzystam. Fakt, faktem, że należy walczyć o siebie i nie zadowalać się pół-produktami, bo nie wiem jak inaczej to nazwać. Moje dobro i szczęście powinno być najważniejsze!!!
Za kilka dni dam znać czy mi się udało ![]()
Dzięki małakobietka88 :*
. Moje dobro i szczęście powinno być najważniejsze!!!
Prawidłowe podejście
Nie ma sensu pakować się z jednego związku w drugi podobny ,zeby znów cierpiec . Wiadomo nikt nie chce być sam , ale czasami warto poczekać trochę dłużej na odpowiedniego kandydata niż wiązać sie z byle kim .
Dziewczyno uciekaj od tego typa gdzie pieprz rosnie. To co opisujesz to klasyczny psychol manipulator. Bylam z takim w zwiazku 4 lata i skonczylo sie zalamaniem nerowowym. Tez byl nizbyt niby atrakcyjny, ale przekonany o tym jaki jest super, tez niby wszystkie dziewczyny na niego lecialy i musial mnie o tym informowac, klamal, manipulowal, oszukiwal i do tej pory nie wiem do konca w jakim g..nie tkwilam. Jak facet na pocatku Ci wlacza lampki alarmowe to jest duza szansa, ze im dalej tym gorzej. A im dluzej z nim bedziesz tym bardziej sie przywiazesz i trudniej bedzie Ci uciec.
Wątek jak dla mnie trzymam kciuki za Ciebie stokrotka0988, bo doskonale Cię rozumiem. Byłam w jednym na prawdę patologicznym związku. Facet mnie nie chciał i strasznie poniżał. W końcu ze mną zerwał, ja byłam w takim stanie, że nie wiem jakim cudem się pozbierałam. Chciałam być sama, mówiłam " na razie koniec ze związkami". Jednak pojawił się facet, który baardzo o mnie zabiegał, istny anioł, przeciwieństwo byłego. Tak mi się wydawało. Starał się maksymalnie dopóki byłam na nie, ale jak tylko przekonałam się do niego i zechciałam z nim być wszystko się zmieniło. Słyszę teksty , które zdają mi się cytatami mojego poprzedniego związku i zastanawiam się czemu nie umiem tego skończyć?Jestem z nim ponad pół roku, a on nigdy nie powiedział że mnie kocha. I w sumie ok rozumiem, że niektórym to długo zajmuję, ale bardziej chodzi mi o to, że ciągle czuję się niepewna , bo często z jego ust słyszałam " nie wiem co czuję itd". Lepiej nic nie mówić, ja nie pytałam. Mam coraz większe kompleksy i ogromne pretensje , że tak nic nie umiem z tym nic zrobić. Może to głupie, ale nie chcę być drugi rok z rzędu całkiem sama w wakacje, więc dałam sobie czas do końca wakacji. Widzę, że on się stara teraz bardziej, ale jakoś nie czuję się super komfortowo tak jak to powinno być na początku. Po prostu nie umiem mając świadomość , że jestem znów z kimś kto " nie wie co czuję". Trzymam kciuki i przyglądam się co zrobisz:)
14 2013-06-28 17:27:43 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-28 17:33:23)
Haha jakbym słuchała mojego byłego. Jak widać w żadnym z wypadków nie skończyło się to dobrze. Facet dodatkowo chował przede mna telefon od poczatku tej "niby znajomości", też nie okazywał uczuć, a wszyscy jego koledzy byli przekonani że się mna bawi bo tak te realcje przedstawiał... Mnie mowił jak to mnie kocha ale czesto ignorował i opowiadał, że faceci zawsze maja kochanki i mieć będą. CO do wyjazdów to też mi naopowiadał co to nie bedziemy robic, jak to wyjedziemy na studia za granicę a jak zamieszkalismy ze sobą to rzeczywistosc była brutalna -nie mogłam go wyciągnąć z domu nawet na piwo a jak poczuł ze jestem jego to miał gdzies nawet w sytuacjach mega kryzysowych. Poczytaj jeden z moich wątków. Zachowania negatywne się nasilały.
Moja intuicja podpowiadała mi od poczatku ze cos jest nie tak. ALe własnie! raz było nie tak a innym razem mega pięknie. Chodziłam jak po herbatce na grzybkach. Niby wiedziałam ze jest do bani a z drugiej strony przeciez jest ok.... no i człowiek nie chce być sam...
NIE LEKCEWAŻ SYGNAŁÓW. MNIE TEN ZWIAZEK KOSZTOWAŁ 8 miesiecy dochodzenia do siebie i stan kiedy miałam ochote ze soba skonczyc... Potem dochodzi manipulacja, obarczanie wina a na koniec zostawienie Cie bo jestes do bani mimo ze to on nawalał.
Takie były pierwsze sygnały jak u Ciebie.
Cytując tekst mojej babuni: Lepiej w szczerym polu, niż za byle jakim krzaczkiem
lub "lepsze nic od niedoskonałości".
jeszcze jedna sprawa! Mega ważna! Nim nie dojdziesz do siebie i nie zrozumiesz czemu przyciągasz takie typy, bedziesz je przyciągać. I kazdy bedzie podobny. Moim zdaniem problem tkwi w tym, ze nie chcesz byc po prostu sama...
CO do zachowania czy to rnormalne co mówił! NIE TO NIENORMLANE TO TEKST ŻYWCEM Z BYŁEGO. TO ZWYCZAJNA MANIPULACJA I to na samym początku co BAAAARDZO zle rokuje. Normlany zakochany facet zrobi wszystko byś przypadkiem sie nie rozmyśliła i nie pomyslała ze cos moze byc nie tak. Pięć razy waży słowa. Dupek i dzieciniada. kopnij go nim on Cie skrzywdzi. A takie typy sie ie zmieniaja i zrobi to, wczesniej czy pozniej.
Swoim zachowaniem a własnie do tego dąży, zniszczy w Tobie poczucie wartości, bedziesz czuła się wiecznie zagrożona, tym samym przywiąże do siebie bo uznasz ze skoro jest tyle lepszych to kto normlany moze Cie chcieć? Zaczniesz o niego zabiegać, nadskakiwać - to klejny etap programu, aby go nie stracic bo jak mówisz "jak śliwka w kompot" a potem to już jak chomik na karuzeli... Będzie źle ale żal skonczyc bo przeciez tyle w ten związek włożyłas... no i TYLE JEST CHĘTNYCH WIEC COS W NIM MUSI BYĆ! BZDURA.
Typowe zagrywki. Ja już majac cos takiego za sobą koleś gdyby na mnie trafił dostałby takiego kopa, że mielibyśmy pierwszego człowieka na Jowiszu... Żałuje tylko, że wcześniej nie byłam taka mądra ale Ty masz szansę!!
Skąd jesteś? Może to ten sam typ
Generalnie jakby ktos opisal mojego bylego. Istnieje taki typ faceta - oni sa wszyscy tacy sami, roznia sie szczegolami, ale schemat toksycznego zwiazku jest identyczny. Jedyny sposob to uciec zanim sie zaangazujesz, bo taki potrafi Cie doprowadzic do ruiny: emocjonalnej, finansowej, czasem samobojstwa. I nie, wcale nie przesadzam - facet, z ktorym bylam mial juz kilka niezlych "trupow w szafie" na sumieniu, o czym sie dowiedzialam od osob trzecich jak juz mnie rzucil dla nastepnej "wielkiej milosci". Po kilku latach z takim trzeba sie leczyc na nerwice i zespol stresu pourazowego.
Mam nadzieje, ze Ci sie uda go rzucic w cholere i nie dasz sie naciagnac na "jeszcze jedna szanse" albo inna scieme - daj znac jak poszlo. Naprawde, kiedys sama myslalam, ze byc sama jest najgorzej, ale lepiej byc sama niz w zwiazku z psychopata. Jak mnie facet rzucil w koncu poczulam ulge - zamiast plakac (jak robilam prawie kazdego dnia rzez ostatnie pol roku zwiazku) mialam ochote fruwac. Zycie jest za krotkie na takich dupkow, a niestety ich przyciaga samotnosc i desperacja, bo to latwa zdobycz...